A swoją drogą, The Washington Post na podstawie analogii historycznych oraz prac naukowych zastanawia się czy po zajęciu Ukrainy Rosja będzie w stanie okupować ten kraj.
www.msn.com/en-us/news/world/opinions-russia-can-defeat-ukraine-but-it-can-t-hold-the-territory/ar-AAUDSsJ?ocid=msedgntp
Tylko niektóre tezy:
Przy 43-milionowej ludności Ukrainy, i przy założeniu że Ukraińscy będą chcieli dalej walczyć. Aktualna 190-tysięczna armia rosyjska kalkuluje się na 4 żołnierzy na 1000 mieszkańców. Amerykanie mieli w Afganistanie 1 żołnierza na 1000 mieszkańców, tymczasem część naukowców twierdzi że we wrogim środowisku, do skutecznego utrzymania zajętego zbrojnie terytorium, potrzeba 20 żołnierzy na 1000 mieszkańców, podczas gdy wg innego opracowania naukowego, może wystarczyć jedynie 13 na 1000. Tak czy inaczej, znacznie więcej niż Rosjanie mają zaangażowanych na Ukrainie.
Historycznie, po zakończeniu II wojny światowej, Amerykanie zaangażowali do okupacji Niemiec 101 żołnierzy na 1000 mieszkańców, podczas gdy 7/1000 w Iraku, nie było w stanie utrzymać tam spokoju. Tymczasem Ukraina to kraj w którym "stare babcie" przygotowują w piwnicach koktajle mołotowa, aby ich wnukowie mieli czym walczyć.
Ukraina ma na zachodzie długą szeroko otwartą granicę z Polską, Słowacją, Węgrami Rumunią, przez którą Zachód może przerzucać na Ukrainę broń, amunicję i ochotników, zaś Rosja nie jest w stanie jej kontrolować.
Wszystko to może sprawić, że Ukraina będzie dla Rosjan drugim Afganistanem - krajem, którego nie można podbić.
Szczegóły w artykule pod linkiem wyżej