oby.watel
27.08.22, 10:34
W ramach ochrony podstawowych wartości i praw człowieka i wolność słowa oraz w trosce o spuściznę literacką odtwarzany jest indeks ksiąg i autorów zakazanych. W Niemczech na pierwszej pozycji został umieszczony Karol May i jego cykl podróżniczo-przygodowych książek opowiadających o przygodach dzielnego wodza Apaczów Winnetou i jego białego brata Old Shatterhanda (który wbrew nazwie był rodowitym Niemcem bez skazy). Po wielu latach wnikliwych badań tropiciele szkodliwych stereotypów oraz najdrobniejszych przejawów dyskryminacji, rasizmu i uprzedzeń, doszli do wniosku, że niedopuszczalne i ubliżające jest używane w powieściach Maya słowo Indianin.
Wielu dziennikarzy zaapelowało o wycofanie z publicznego języka słowa "Indianin". Nina Paysen z Rundfunk Berlin-Brandenburg, regionalnego nadawcy radiowo-telewizyjnego, zapowiedziała, że nie będą nadawane odcinki popularnej bajki "Piaskowy Dziadek", w których pada "słowo na I".
Przy okazji wyszło na jaw, że słowo "Howgh!" które oznacza według Maya "powiedziałem", rzekłem" jest rasistowskie.
Najpierw Ravensburger, niemieckie przedsiębiorstwo wydawnicze, wycofało książki dla dzieci o Winnetou jako powielające szkodliwe stereotypy. Teraz na podobny ruch zdecydował się niemiecki nadawca publiczny, czyli telewizja ARD – i usunęła filmy o wodzu Apaczów. Żadna stacja ARD nigdy już nie pokaże takich filmów, nie planuje się też odnawiać licencji na ich pokazywanie.
Niemcy mają wielką wprawę w niszczeniu dorobku kulturalnego. Dotąd jednak skupiali się głównie na cudzym. Gdy okaże się, że także ubliżają takie słowa jak faszyzm, nazizm i hitleryzm, problem odpowiedzialności, rozliczeń i traumy za zbrodnie II WŚ rozwiązany zostanie raz na zawsze.