emerytka.z.rzeszowa
12.12.04, 00:58
info.onet.pl/1022706,12,1,0,120,686,item.html
Szykujmy wszyscy kalosze, palta, gumę wszelkiego rodzaju i ciepłe rękawiczki
(w tajdze zimno) i jedźmy wreszcie bronić tej biednej zagrożonej przez USA od
200 lat republiki. Nie pozwólmy by USA skorzystały na kubańskich putas, nie
zgódźmy się, by wywiezli palmy i owoce do Waszyngtonu, Chicago, Londynu, by
pili mleko z kokosów wypracowanych przez kubańskich robotników na cztery
zmiany. Nie odbiorą Jankesi kubańskim dzieciom edukacji, wysokokalorycznych
posiłków darowanch przez rząd na śniadanie i obiad, darmowych wstepów do
muzeum, kin i świetlic. Także santerii nie odbiorą - drapałabym ich ostro
pazurami i biła racicami, bo zakosztowałam w niej podczas rocznego pobytu na
Kubie.
Nie pozwolimy by Amerykanie wykłóli chłopcu kubańskiemu oczy, tak jak zrobili
to w Korei pułkownicy-wesołki /patrz wiersz Szymborskiej, hańba, że się od
Niego odcięła/
To co udało się osiągnąć El Comendante godne jest najwyższgeo szacunku - nie
zrobiły tego nawet kraje Europy Zachodniej dysponujące przecież PKB większym
1000 razy od Kuby. Ten człowiek o niewielkiej wiedzy teoretycznej, lecz
ogromnym sprycie, prawdziwym, nie wyspekulowanycm w kawiarniach, intelekcie
skupił w swych rękach machinę władzy i trzyma ją już od 40 lat. Miętosi ją w
rękach, szarpie się, trzyma ostro, pociera intensywnie, jednak zawsze z
pożytkiem dla kraju i z końcową rozkoszą (poddanych obywateli). W porównaniu
z pajacem Clintonem, jako władca sprawuje się świetnie, wyśmienicie. I nie ma
problemów z trafieniem do celu ideologicznego, nikt nie ujawnia sekretów
kuchni jego dojścia do szczytu pomyślności Kuby.
Garść danych:
w ciągu 40 lat analfabetyzm spadł na wyspie z 99% do 2%
przez lata Fidela liczba więźniów politycznych spadła z 60 tyś. na Kubie do
120 tyś. w je prowincjach
pensja przeciętnsa wzrosła o 130 000%
wyształcenie wyższe ma 36% mieszkańców wyspy
Fidelu, już do Ciebie jadę i będę Cię bronić!