Królewski przewrót w Nepalu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 17:11
mlodzi.app.org.pl
    • Gość: BRvngern-Sternber No tak komuna naciska ten kraj... IP: *.bg.am.lodz.pl 01.02.05, 17:27
      Maoistyczni bandyci sa tuz przy stolicy...Obrazki jak z czasow ZSRR...Swiat za
      malo zwraca uwage...Nawiasem mowiac cos Indie nie zwracaja uwagi a przeciez
      powinny byc zainteresowane...Prawdopodobnie jest uklad <nie wolno ruszyc
      komunistycznych bandytow w zamian komuna nie obali monarchii>...A JAK OBALI???
      To co?Z nimi nie da sie prowadzic ukladow...
    • Gość: Kanadol Co sie dziwic, bida, Panie IP: *.tkg.bc.tac.net 01.02.05, 18:57
    • sslawos Re: Królewski przewrót w Nepalu 07.02.05, 23:03
      Pod koniec lutego chcialem dotrzec z Indii do Nepalu, ale teraz mam watpliwosci.
      Co czynic wypada? Nie ukrywam, ze dalej mnie tam mocno ciagnie.
      Moze Ktos sie podzieli cennym info, bede wdzieczny!
      • global_government Mozna spokojnie jechac... 08.02.05, 11:56
        ...trzeba tylko miec kilkadziesiat dolcow na 'dobrowolne' skaldki na maoistow...

        Swoja droga chyba His Majesty King of Nepal Gyanendra Bir Bikram Shah Deva
        dobrze postapil, gdyz ta komunistyczna zaraze trzeba wytepic.

        W Nepalu jest wolnosc slowa etc. na terenach pod kontrola rzadu, natomiast na
        terenach maoistow w ogole jej nie ma, dodatkowo maoistyczne scierwa zakazuja
        ludziom praktykowania religii...


        Ale ich koniec jest juz bliski gdyz wiekszosc Nepalczykow chce demokracji i
        poparla przejecie wladzy przez krola.
        • palaeo Re: Mozna spokojnie jechac... 02.03.05, 15:08
          Niekoniecznie. We wtorek 22 lutego maoisci otworzyli ogien do autobusu. Poza
          tym w Kathmandu nikt nie chce wyjechac z miasta, nawet za dosc powazne
          pieniadze (11 000 Rs za trase 100 km).
          Wiekszosc ludzi na prosbe wynajecia samochodu puka sie w glowe...

          Kilkadziesiat dolcow na "dobrowolne skladki" moze dzialalo kilka miesiecy temu
          w gorach, ale nie dzis na drogach...
Pełna wersja