stranger.pl
17.03.05, 12:21
Po miesiącach "nadstawiania drugiego policzka", Watykan ostro zaatakował
powieść amerykańskiego pisarza Dana Browna "Kod Leonardo da Vinci" - pisze
amerykański dziennik "International Herald Tribune".
Według gazety, Watykan twierdzi, że chrześcijanie nie powinni kupować, a
nawet czytać tej książki.
Arcybiskup Genui i były sekretarz watykańskiej kongregacji Nauki Wiary,
kardynał Tarcisio Bertone w serii wywiadów dla różnych mediów mówił - zauważa
gazeta - że powieść to archetyp "antykatolickich uprzedzeń",
pełna "wulgarnych kłamstw i manipulacji" na temat historii Kościoła, a
szczególnie roli Jezusa.
"IHT" dodaje, że w środę w nocy Bertone zwołał w swoim genueńskim biurze
specjalną konferencję prasową na temat powieści Browna.
"Jestem naprawdę zszokowany, że książka oparta na tak wielu błędach i
licznych kłamstwach, mogła osiągnąć taki sukces - mówił cytowany przez
dziennik kardynał - Jeżeli wyszłaby podobna książka pełna kłamstw o Buddzie,
Mahomecie czy (...) historii holokaustu, ciekawe co by się stało".
Gazeta dodaje, iż rzadko zdarza się, aby hierarcha kościelny krytykował
popularną opowieść. Jednak "Kod Leonardo da Vinci", który sprzedał się w 25
milionach egzemplarzy i został przetłumaczony na 44 języki, wywołał wiele
bólów głowy w Kościele katolickim.
"Kod Leonarda da Vinci", sensacyjna powieść amerykańskiego pisarza Dana
Browna, przedstawia m.in. teorię o spisku w Kościele, którego celem jest
zatajenie "prawdy" o Jezusie, roli św. Marii Magdaleny w jego życiu i dzieci,
które rzekomo mieli.
info.onet.pl/1069467,12,item.html
Zdruzgotany, sięgnąłem po „Kod Leonarda da Vinci”. To fakt, trochę polepszył
mi on opinię o poprzedniej powieści. Byłem bowiem przekonany, że "Anioły i
demony" (poprzednia powiesć Dana Browna) to prawdziwe dno. Po lekturze "Kod
Leonarda da Vinci" wiem już, że dno umiejscowione jest znacznie głębiej.
Profesor Langdon i spółka znów pozwalają sobie na "historyczne" dywagacje.
Czego tu nie ma! Jezus żonaty z Marią Magdaleną, która wyemigrowała do
Francji, by dać początek dynastii Merowingów! Pięć milionów czarownic
spalonych przez katolickich fanatyków! Templariusze aresztowani na rozkaz
papieża, "w operacji godnej CIA"! Skrytobójcy i sadomasochiści z Opus Dei!
Słowem – "rewelacje" znane z brukowej prasy, albo z pseudohistorycznej
makulatury, w rodzaju "Święty Graal, Święta Krew", niemiłosiernie wyszydzanej
przez prawdziwych historyków.
Dalibóg, na blisko 570 stron, za które zapłaci czytelnik "Kodu Leonarda da
Vinci", wartościowych jest tylko 7 (siedem!) – mam na myśli Posłowie od
wydawcy polskiego autorstwa prof. Zbigniewa Mikołejki, który prostuje
przynajmniej cząstkę brownowych głupot.
Gdy tak chłonąłem te powieścidła, przed oczy duszy mej pchały się natrętnie
postacie liczne – owi bywalcy kawiarń i salonów, z Europy całej i z Ameryki,
twórczością Dana Browna tak zachwyceni... Pan krytyk z telewizji, luzak
kudłaty... Wreszcie autorzy entuzjastycznych recenzji z prasy i internetu, z
którymi też zapoznać się zdążyłem...
Nabrałem bowiem nieodpartego przekonania, iż twórczość Dana Browna
przeznaczona jest dla szczególnego rodzaju ludzi – osób wielce
nieszczęśliwych, srogo potraktowanych przez los - mianowicie umysłowo
upośledzonych. Zważywszy na rozmiary popularności owych bestsellerów,
diagnoza ta wzbudzać musi głęboki niepokój...
cristeros1.w.interia.pl/crist/cywilizacja/anioly_i_demony.htm