wojo!!!!
20.06.02, 06:47
Cytuje tu "Zycie Warszawy" bo dobrze oddaje nastroje w Izraelu :
Codzienna makabra
Radio i telewizja przerwały wczoraj programy dokładnie o 19.33. Palestyński
samobójca wysadził się w powietrze na ulicy w północnej dzielnicy Jerozolimy,
tuż obok granicy terytoriów palestyńskich. Zginęło 7 osób, prawie 40 zostało
rannych. Hamas ogłosił, że może wysyłać codziennie na śmierć dziesięciu
zamachowców-samobójców. MAGDALENA NAGÓRSKA z Jerozolimy O 19.31 po południu
ogłoszono alert. Dwie minuty potem był zamach. - Mieliśmy informacje, że
dojdzie do zamachu. Tak jak wiedzieliśmy o wtorkowym ataku. Nawet znaliśmy
nazwisko zamachowca - mówi Szaron Veinbold, rzeczniczka izraelskiej armii - Ale
nie wiedzieliśmy, gdzie zaatakują. Tak jest za każdym razem, to jest jak
ruletka. Wiemy też, że teraz i w tej chwili ktoś gdzieś szykuje nowy atak. Być
może również poznamy jego nazwisko i prawdopodobnie znowu nie będziemy
wiedzieć, gdzie nastąpi kolejny zamach i gdzie zginą znowu ludzie. Jesteśmy
wobec tej sytuacji kompletnie bezradni. W restauracji, potencjalnym miejscu
zamachu, tłum. Ludzie siedzą spokojnie. Jedzą. Rozmawiają. Nikt nie panikuje.
Nikt nie rozgląda się. Nie ucieka. - Pełna restauracja świadczy o tym, że
ludzie nie poddadzą się terrorowi - mówi Karol Firster, dziennikarz z Tel
Awiwu. - Co chwila przychodzą nowe komunikaty. Sześciu zabitych. Siedmiu
zabitych. Liczba rannych... Zabici, ranni, ciężko ranni, wycie karetek,
policyjnych wozów, zablokowana ulica. Krew. Jerozolimska codzienność. Sprawca
wczorajszej tragedii szedł spokojnie ulicą, ale wydał się podejrzany dwóm
policjantom. Nagle zaczął uciekać. Policjanci rzucili się w pogoń. I wtedy
pociągnął zawleczkę. W przypadkowym miejscu, wśród przechodniów. Tak samo było
zanim Ariel Szaron zaczął swoją operację "Mur ochronny" w kwietniu. - To nasza
rzeczywistość, rozumiesz? - pyta Clara Vesterman. - Nie. Nie rozumiem. Nie
jestem w stanie zrozumieć. Nie tylko tych nieszczęśników, którzy uwierzyli, że
zabijanie innych ludzi i siebie to chwalebna męczeńska śmierć. Nie rozumiem
tych cynicznych, wyrafinowanych strategów, którzy ich rekrutują, aranżują
zamachy i wysyłają palestyńską młodzież na śmierć, zaprzeczając w ten sposób
wszelkim ludzkim wartościom. Izraelczycy słusznie nazywają ich "diabłami".
Hamas ogłosił, że może wysyłać dziesięciu zamachowców codziennie. Taką ma
kolejkę ochotników do tej krwawej misji. A misja to zabić jak najwięcej
Izraelczyków. Dzisiaj bomby robią po prostu z nawozów sztucznych. Nie wymaga to
wielkiej fabryki. Wystarczy kawałek miejsca w kuchni albo w piwnicy. -
Moglibyśmy spuścić bomby na palestyńskie miasta - twierdzą Izraelczycy - Ale
nie możemy tego zrobić. Moglibyśmy ich odciąć od wody i prądu. Tego też nie
możemy zrobić, bo wtedy oni wszyscy by zginęli. Możemy zrobić tylko jedno.
Odgrodzić się. Żadnych rozmów. Żadnych negocjacji. Bo nie ma z kim. Żadnych
krętactw i kolejnych kłamstw. Odseparować się raz na zawsze. Dlatego
Izraelczycy budują mur. Mur, który otoczy Zachodni Brzeg Jordanu i który na
zawsze ma - przynajmniej taka jest tu nadzieja - odciąć Izraelczyków od
codziennego strachu, czy wrócą do domu. Zamachy dzień po dniu zamykają usta
przeciwnikom budowy muru. Nawet przedstawiciel ONZ przyznał: tego nie da się
powstrzymać. Nic dziwnego, że Izrael chce się bronić. Ma do tego
prawo. [Powrót...]