cepimierz
01.07.05, 06:16
Chodzi o tych religijnych Żydów w Izraelu.
Jak czytam, że ostro sprzeciwiają się paradowaniu tych jakichś seksualnych równo-uprawnieniowców w Jerozolimie, to uważam ich za ludzi niezwykle sympatycznych.
A jak znów czytam (i oglądam w telewizorze), że ostro sprzeciwiają się Szaronowi i wyprowadzaniu osiedleńców ze Strefy Gazy, to uważam ich za ludzi raczej mocno niesympatycznych.
Jak tu to wszystko pogodzić? No chciałbym mieć jasny pogląd na sprawy, a nie mogę.