explicit
31.07.05, 19:44
Ten twoj Antek Cukierman jak mu sie blizej przyjrzec nie tylko traci aureole
bohatera , ale smierdzi zwykla szuja - I tego ,...
Okres powstania Getta , twoj hero odczekal bezpiecznie poza murem ,...
Antek , niebieskooki blondyn , z wygladu typowy aryjczyk , czujacy sie
wygodnie miedzy Polakami wysyla dziewczyne kolegi, typowa Zydowke i typowego
z wygladu Zyda na pewna smierc na Leszno , ktore płonie i jest pelne Niemcow
To jest cymes , antos , te 40 tys. dol. i pół kilo złota , ktore ukryl w
kominie na Lesznie i ktore sie spalily - He he , Dobre :)))
No i te "nieudane" ucieczki , ktore organizowal , ktorych uczesnicy konczyli
pod sciana , a on dziwnym zbiegiem okolicznosci zawsze wracal caly i zdrowy .
Powstanie Warszawskie, Cukierman odczekal z kilkunastoosobowa grupa w melinie
piwnicy żoliborskiego domku przy Promyka 41. przez wiele tygodni nie wystawial
nosa twierdzac ,... Ze zostaną zadenuncjowani jako Żydzi.
Po upadku Powstania Warszawskiego ukrywa sie w szpitalu pod Grodziskiem jako
Polak skad po wejciu Sowietow jedzie do Lublina robic interesy z czerwonym
zdrajcami PKWN .
Intryguje mnie fakt ze Marek Edelman po wojnie nie tylko nie emigrowal do
zio-nazistowskiego raju , nigdy nie odwiedzil Israela , ale nie spotkal sie
tu , czy tam z kolega "Antkiem"
Jego sukcesy w zyciu zawodowym i politycznym w Solidarnosci po '68-mym roku
swiadcza ze wasze pieprzenie na temat przesladowan Zydow w Polsce nie sa
warte funta klakow .
uklony
============================================================================
W tej sprawie od 60 lat nie daje się uzgodnić wspólnej prawdy, jest prawda
syjonistyczna i prawda bundowska. Zaś spór między nimi wpisuje się w stuletni
konflikt między socjalistami z Bundu, którzy widzieli miejsce Żydów w
przyjaznej mniejszościom Polsce, a syjonistami, dla których Polska była tylko
przystankiem w drodze do Palestyny.
============================================================================
Czy to naprawdę to przypadek, że akurat Antek znalazł się w czasie powstania
poza murami getta. Z jego wspomnień wynika, że chodził niemal codziennie pod
mur. Czy miał może później kompleks, że nie walczył? Edelman niczego takiego
nie zauważył. A jednak coś musiało Antka uwierać, skoro poświęcił sporo
wysiłku, by w "Nadmiarze pamięci" ukryć to, że wszelkie jego próby
załatwienia przyjaciołom wyjścia z getta nie powiodły się. To, co nie udało
się poważnym działaczom, jak Cukierman czy Zygmunt Frydrych, udało się
Kazikowi Ratajzerowi, łobuziakowi z Powiśla, temu, który w Izraelu przybrał
nazwisko Simha Rotem. Na wariackich papierach, przy pomocy zastraszonych i
przekupionych kanalarzy, wprowadzonego w błąd "króla szmalcowników", który
uważał, że ratuje członków polskiego podziemia, oraz członka PPR-u, który
prawdopodobnie był też agentem policji kryminalnej, wyprowadził on blisko 40
ŻOB-owców w biały dzień włazem na ulicy Prostej.
Dokonał tego sam jeden, bo Cukierman w pewnym momencie popadł w prawdziwą
desperację.
- Miałem z nim ciężką przeprawę - opowiadał mi Kazik. - On w pewnym momencie
postawił ultimatum: - Wracamy natychmiast do getta, choćby z niczym, a nie
chcesz - idę sam.
- Byłem młody, głupi, naiwny - ciagnie Kazik. - Uważałem, że jak już
wydostałem się z getta, to 50 procent zadania spełniłem i jacyś ludzie mi już
pomogą wyciągnąć wszystkich. Po czym okazało się, że mam do zrobienia 100
procent, że muszę wszystko zrobić sam. Uruchomiłem różne swoje prywatne
kontakty, a kiedy po trzech, czterech dniach ponownie spotkałem się z
Antkiem, ten znowu swoje: - Jak nie wracasz do nich dziś, to ja wracam sam.
Więc mówię mu: - Ja cię nie trzymam, ale ja tam nie wrócę, dopóki nie
załatwię wszystkiego tak, że będę ich mógł wyprowadzić. A on, że pójdzie sam
przez mur. Ja mu na to: - Chcesz popełnić samobójstwo, popełniaj.
- To Kazik wyprowadził nas z getta 10 maja, Cukierman nie miał z tą akcją
wiele wspólnego, a bodaj nawet o niej nie wiedział - potwierdza Edelman,
który podejrzewa, że jego przyjaciel Antek po prostu nie był w stanie
przyznać się sam przed sobą, że czegoś nie wiedział, w czymś nie brał
udziału. - Antek przecież dopiero od Kazika dowiedział się, że wyszliśmy.
Kazik chciałby, żeby to nasze cudowne ocalenie było tylko jemu przypisane. I
słusznie. Bo to był największy wyczyn jego życia i dzięki niemu żyjemy.
Kiedy wszystko skończyło się happy endem, a ciężarówka przywiozła ŻOB-owców
do lasku w Łomiankach - Antek nie wierzył, że wszyscy wyszli i że Cywia jest
żywa. Myślał, że Kazik go okłamuje, że chce go pocieszać. Jednak w "Nadmiarze
pamięci" nie zdobył się na napisanie prawdy. Kazik podejrzewa wręcz, że kazał
to opublikować dopiero po swojej śmierci, bo wstydziłby się spojrzeć mu w
oczy.
Do Edelmana Kazik też ma trochę pretensji. - Dlaczego nie napisałeś nigdy -
pyta go - że twój przyjaciel z Bundu Zygmunt Frydrych załamał się po
aryjskiej stronie, schował, nie pomógł mi, nie chciał wrócić po was do getta?
- Gdybym miał pisać, czego każdy nie chciał czy nie mógł zrobić, zapełniłbym
kilkanaście tomów - wykręca się Edelman.
Jednak Kazik nie daje sobie zamydlić oczu. - A ja ci powiem, że raczej nie
chciałeś powiedzieć nic złego przeciwko partyjnemu koledze. Ale gdyby on był
przypadkiem syjonistą, to już widzę, jakbyś sobie na nim poużywał. Bo ty i
Antek Cukierman byliście ludźmi partyjnymi. Ty chciałeś widzieć tylko zasługi
Bundu, a on - tylko syjonistów.
============================================================================
Piliście?
- Tak, dawaliśmy w gaz, ale bez upijania się, bo przecież nie mogliśmy się
upić. Chociaż Antek to potrafił chodzić na rauszu po mieście. Uważał, że to
odsuwa od niego wszelkie podejrzenia, bo przecież Żydzi w zasadzie nie piją.
Pamiętam, raz przed Powstaniem Warszawskim Marysia Sawicka przyniosła gęś
i "matkę", to znaczy litr wódki. Ale Antek i Cywia na takie rzeczy nie dawali
ani grosza. Sam musiałem zapłacić 500 zł za gęś.
- Może nie mieli pieniędzy?
- Mieli, ale żałowali na wódkę. A kiedy dostali pierwsze 40 tys. dol. i pół
kilo złota od syjonistów, Antek schował to do komina na Lesznie pod 18 i
spaliło się wszystko.
============================================================================
Marek: - No, mnie on o Palestynie nigdy nie ośmielił się opowiadać. Może z
Cywią w łóżku o tym mówił. Ja dzieliłem z nim wszystko poza jego
syjonistycznymi poglądami.
- A ty, jak cię znam, nie ukrywałeś przed nim, co myślisz o palestyńskich
Żydach.
- Obaj myśleliśmy o nich wszystko, co najgorsze. Antek przecież nieraz
wysyłał do nich rozpaczliwe listy, depesze, apele o pomoc. I nic.
- Prawda, Cukierman w swojej książce cytuje taki jeden list, który z Cywią
wysłali do Palestyny: "Próbujcie ocalić chociaż młodzież, postarajcie się
zdobyć zezwolenia na wyjazd. Prześlijcie pomoc finansową. Ostrzeżcie Żydów
Holandii, Francji, że jadą na śmierć". I opowiada, jak to jeszcze w czasie
akcji wysiedleńczej siedział z innym syjonistą i robili listy "tych, których
powieszą w kraju" za to, że o nich zapomnieli. "Wymienialiśmy różne nazwiska
wspomina Antek. - Zaczęliśmy od największych. Ustalaliśmy kolejność według
różnych kryteriów. Mówiliśmy nawet o tym, na jakich szubienicach będziemy ich
wieszać. Ale nie był to tylko czarny humor. To bardzo bolało".
============================================================================
Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, w którym ocaleni bojowcy ŻOB-u wzięli
udział - odcięło ich od mieszkania na Lesznie. A tam było przecież - oprócz
pieniędzy i złota - całe archiwum ŻOB-u. Antek, który miał duszę archiwisty,
wysłał tam Kazika, żeby ratował papiery.
Całe Leszno płonie, poza tym są tam Niemcy, a Antek troszczy się o jakieś
papierzyska. Dla Kazika było to nie do pojęcia. Ale rozkaz to rozkaz.
Poszedł. O mał