stranger.pl
24.09.05, 16:13
"Czemuż to najgłośniejszy skowyt o wolność dochodzi z ust poganiaczy
niewolników?"
Samuel Johnson
13 września 1847 r. wojska amerykańskie szturmowały meksykańską twierdzę
Chapultepec. Dawna rezydencja azteckich władców, potem siedziba hiszpańskich
wicekrólów, położona na wysokim wulkanicznym wzgórzu, była teraz ostatnim
bastionem oporu Meksykanów na drodze do stolicy ich kraju, Mexico City. Tuż
przed rozpoczęciem generalnego szturmu oczom obrońców ukazał się niesamowity
widok. U stóp wzgórza Amerykanie wznieśli długi rząd szubienic, pod które
spędzili gromadę związanych ludzi.
Wojnę Stanów Zjednoczonych z Meksykiem (1846-1848) poprzedziły dziesiątki lat
skrytych, zakamuflowanych działań. Od początku XIX wieku organizowane na
terenie USA grupy najemników różnej narodowości, flibustierów, atakowały -
rzekomo na własną rękę - posiadłości Hiszpanii w Ameryce, często wchodząc w
kontakty z miejscowymi ruchami rewolucyjnymi, bądź nawet je inspirując.
Wielokrotnie celem flibustierskich napadów był Teksas, zarówno w czasach,
kiedy stanowił on jeszcze własność hiszpańskiej korony, jak i później, gdy
był już prowincją niepodległego (od 1821 r.) Meksyku.
W 1835 r. amerykańscy osadnicy w Teksasie podnieśli przeciw Meksykanom
zbrojną rebelię, która doprowadziła do secesji i utworzenia w roku następnym
niezależnej Republiki Teksasu. Co najmniej 80 proc. poległych "żołnierzy
rewolucji teksaskiej" stanowili ochotnicy z USA... Mało znanym, acz
frapującym zagadnieniem, są działania, jakie przeciw katolickiemu Meksykowi
prowadziła masoneria. Penetracja meksykańskich środowisk politycznych przez
północnoamerykańskie wolnomularstwo (Wielką Lożę Luizjany) rozpoczęła się w
1813 r., jeszcze w okresie rządów hiszpańskich.
Osiem lat później, po zdobyciu przez Meksyk niepodległości, Joel Robert
Poinsett, specjalny wysłannik prezydenta USA J.Monroe'a, był
tam "zaangażowany w organizację sieci wolnomularzy, znanych jako masoni rytu
yorskiego, które miały stanowić instrument wpływów Waszyngtonu..." (P.
Johnson, Narodziny nowoczesności, Gdańsk 1995, s. 710). Wielką rolę
wolnomularze odegrali podczas secesji Teksasu (1835-1836). Masonem był
głównodowodzący rebeliantów, późniejszy pierwszy prezydent Republiki Teksasu -
Samuel Houston, jak i dowódcy sławnej obrony Alamo - były handlarz
niewolnikami James Bowie i eks-kongresmen David Crockett. Do masonerii
należał też prezydent Stanów Zjednoczonych James Polk, autor agresji na
Meksyk w 1846 r. W 1845 r. władze amerykańskie zdecydowały o
włączeniu "niepodległego" Teksasu do USA. Wyraziły też chęć "odkupienia"
meksykańskich terenów - Kaliforni i Nowego Meksyku, co rząd w Mexico City
zdecydowanie odrzucił. 13 maja 1846, na wniosek prezydenta Jamesa Polka,
Kongres USA wypowiedział Meksykowi wojnę.
Armia amerykańska, pod dowództwem generała Zachary Taylora, przekroczyła Rio
Grande. Siły pułkownika W. Kearny'ego zaatakowały Nowy Meksyk, a następnie
Kalifornię, którą amerykańscy osadnicy zdążyli już obwołać "niepodległą"
republiką. W porcie Vera Cruz desantowały wojska generała Winfelda Scotta.
Meksykańskie siły zbrojne, kiepsko wyposażone i słabo dowodzone, mimo
osobistego męstwa żołnierzy, ponosiły klęskę za klęską. We wrześniu 1847 r.
padła stolica, Mexico City. 2 lutego 1848 w Guadelupe Hidalgo podpisano
traktat pokojowy. W wyniku wojny Meksyk stracił obszary o powierzchni 1,5 mln
km2 (przyszłe stany Teksas, Arizona, Nowy Meksyk, Kalifornia, Nevada, Utah,
częściowo też Colorado, Kansas, Oklahoma i Wyoming), to jest 51 proc. swego
terytorium (!). (...)
www.myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=historia&nr=2002092521092
****************************
Przy obecnych zmianach demograficznych w USA Meksykanie (i
hiszpańskojęzyczni) będą dominować na południu USA.
Czy będą starać się przekształcić USA w swój kraj czy też powiedzą: "gringo
pa, pa" my wracamy do swoich?