Gość: viri
IP: 156.17.68.*
16.09.02, 16:31
http://viva.palestyna.pl/news/news.php?news=israel/tortury.php
Nie żyje mały Durra, nie żyje
Nie żyje niewinne ptaszę
pochyliły się z bólu balkony
Przytul go do piersi
Palestyno i otul swym sztandarem wyśnionym
Deszcz pada
Ucicha i znowu
Rzekami po placach płynie
Nie żyje mały Durra nie żyje...
Izrael stosuje tortury
Tak pisał w swoim wierszu palestyński poeta dr Shoaki Omari wkrótce po tym,
jak cały świat obiegło zdjęcie palestyńskiego ojca bezradnie tulącego do
siebie martwego synka, którego usiłował osłonić własnym ciałem przed atakiem
żydowskich wojsk okupacyjnych w Gazie. W Palestynie codziennie dzieje się
ludobójstwo, giną cywile, dzieci, ale wojna w Afganistanie odwróciła uwagę
świata od krwawych rozpraw z Palestyńczykami psychopatycznego przywódcy
Izraela Szarona, którego fanatycy "Wielkiego Izraela" ogłosili
swoim "królem". Korzystając z tej sytuacji, Szaron, pacyfikujący niegdyś wsie
arabskie przy pomocy "szwadronów śmierci", dziś rozszerzył swoje akcje na
cały okupowany Zachodni Brzeg Jordanu i na Gazę. Co najmniej zastanawiające
jest to, że mimo iż używa on przeciw ludności palestyńskiej, a w tym
rzucającym kamieniami i strzelającym z procy dzieciom, najcięższej broni,
supernowoczesnych czołgów, samolotów, rakiet, a ponadto gazów trujących
(m.in. niszczących system nerwowy) ani USA, ani Europa Zachodnia, Środkowa
czy Wschodnia nie spieszą się jakoś, aby powstrzymać terror i masakrę oraz
np. skłonić Izrael, żeby zgodził się na wprowadzenie do Palestyny rozjemczych
wojsk ONZ i obserwatorów międzynarodowych, czego od dawna domagają się
Palestyńczycy. Jak z tego wynika - siła i wpływy szowinistów żydowskich także
w tym wypadku biorą górę nad sprawiedliwością, ludzkimi prawami,
demokratycznymi zasadami itp. Korzystając z bezkarności, Izrael nadal niszczy
buldożerami domy palestyńskie, pozostawiając na zimę setki rodzin
palestyńskich bez dachu nad głową, nie dopuszcza do nich pomocy humanitarnej
Czerwonego Krzyża. Wszelka inna pomoc, np. Ochojskiej, trafia wyłącznie do
oficjalnie uznanych poszkodowanych - ostatnio do cywilów w Afganistanie,
których zresztą najpierw się "omyłkowo" bombardowało, zabijało, kaleczyło, a
teraz się leczy i odżywia (sic!). Ponadto o torturach w Jugosławii wiemy
wszyscy, ale ani telewizja, ani inne media w ogóle nie wspominają jednym
słowem o tym, że Izrael okrutnie torturuje palestyńskich więźniów
politycznych lub tylko "podejrzanych" o działalność konspiracyjną na sposób
nie odbiegający od tego, co czynili u nas kaci UB - w większości żydowskiego
pochodzenia, z których wielu, bojąc się ręki sprawiedliwości, uciekło w 1968
r. do Izraela, gdzie mogli podzielić się z miejscowymi organami represji
jakże bogatym doświadczeniem.
Ta wścibska panna Johnson
Społeczność międzynarodowa - stwierdził z goryczą Yussef Zahran, jeden z
Palestyńczyków deportowanych z ojczyzny przez reżim izraelski - ponosi
odpowiedzialność za izraelskie akty terroru wobec nas; za zabijanie i
mordowanie ludności palestyńskiej. Na szczęście są przecież ludzie wrażliwych
serc, którzy nie stracili jeszcze humanitarnych uczuć i usiłują bronić,
walczącego samotnie i bohatersko o wolność, niepodległość, suwerenność i
własną państwowość narodu palestyńskiego. Amerykańska organizacja
pozarządowa "Międzynarodowa Solidarność na rzecz Praw Człowieka" zamierza
wytoczyć Szaronowi proces za łamanie praw człowieka. Organizacja ta ma
imienne listy 3 tysięcy cywilów palestyńskich i libańskich zamęczonych,
zamordowanych na polecenie Szarona w obozach dla uchodźców Sabra i Szatila w
Bejrucie; 89 Palestyńczyków zabitych za to, że protestowali przeciwko kopaniu
przez Żydów tunelu pod najświętszym meczetem muzułmanów Al Aqusa, a także
spisy aresztowanych od 1967 r. palestyńskich żołnierzy antyokupacyjnego
podziemia, również dzieci, kobiet, starców, torturowanych w więzieniach
okupanta.
Ostatnio - jak pisał korespondent z Waszyngtonu Lech Maziakowski - grupy
czuwające nad przestrzeganiem praw człowieka, a w tym palestyńska organizacja
Public Comittee Against Torture PCAT (Społeczny Komitet Przeciw Torturom),
jak też LAW razem z World Organisation Against Torture (Światową Organizacją
Przeciwko Torturom) z siedzibą w Szwajcarii, opracowały dokument głoszący
m.in.: Tortury i inne formy znęcania się są szeroko stosowane przeciwko
aresztowanym Palestyńczykom, zarówno podczas przesłuchań w pomieszczeniach
izraelskiej tajnej policji Szin Bet, Głównych Sił Bezpieczeństwa, jak i przez
żołnierzy izraelskiej armii oraz policjantów. Izrael - zgodnie ze swoim
znanym powszechnie zwyczajem - zaprzeczył faktom przytoczonym w dokumencie, a
m.in. temu, że 16-letni Palestyńczyk, więzień, był zanurzany w lodowatej
wodzie, a później kazano mu nosić ciężkie drewniane belki, zaś gdy upadał,
bito go. Tel Awiw tłumaczył, że siły bezpieczeństwa potrzebują czasami szybko
wydobyć informacje od podejrzanego (!), który może posiadać wiedzę o
przygotowywanym ataku. Ale chyba nikt nie ma wątpliwości, co w tym wypadku
oznacza "szybkie wydobywanie informacji od podejrzanego". W każdym razie nie
ma ich z pewnością Światowa Organizacja przeciwko Torturom, należąca do OMCT,
największej na świecie koalicji organizacji monitorujących i walczących
przeciwko stosowaniu tortur, egzekucji i porywaniu ludzi. Współpracuje ona z
przeszło 240 organizacjami pozarządowymi na całym świecie.
Informacje o złym traktowaniu Arabów na Zachodnim Brzegu i w Gazie co roku
przekazywane były w formie raportu zatytułowanego: O łamaniu praw człowieka
na świecie z Departamentu Stanu USA do Kongresu, lecz potem... lądowały w
przepastnych szufladach kongresmanów. I wszystko byłoby dobrze dla obydwu
stron - amerykańskiej i izraelskiej - gdyby nie... wścibska panna Johnson.
Oto w 1997 r. właśnie przez nią dotychczasowa rutyna raportowa
została naruszona. Zaangażowana na staż do amerykańskiego konsulatu w Izraelu
młoda arabistka Aleksandra Johnson zbyt gorliwie zabrała się do pracy. W
trakcie rozmów przeprowadzanych z Palestyńczykami zwracającymi się
z prośbą o wizy dowiedziała się, że 29 spośród nich znajdowało się uprzednio
w izraelskich więzieniach i przeszło tortury, a w tym: elektrowstrząsy,
zamykanie w specjalnym pomieszczeniu o bardzo niskiej temperaturze, wieszanie
za
dłonie albo stopy, głodzenie i uniemożliwianie spania w okresie przesłuchań,
stosowanie skrajnych form sadyzmu seksualnego. Pannę Johnson głęboko
poruszyły te fakty. Jako sumienna urzędniczka sporządziła listę 29 przykładów
okrutnego obchodzenia się z więźniami palestyńskimi, co zostało przekazane
przez konsulat do Departamentu Stanu. Indagowany na tę okoliczność izraelski
minister sprawiedliwości Szmul Tamir "poszedł w zaparte", a pewien izraelski
urzędnik przebywający w Waszyngtonie szczerze i cynicznie stwierdził: - Nie
mówię, że kiedy aresztujemy faceta nie kopiemy go czasem w d..., ale
kategorycznie zaprzeczam temu, że złe traktowanie przez nas więźniów
arabskich ma systematyczny charakter. Departament Stanu odrzucił bez
głębszego wnikania w sprawę raport Aleksandry. W tym czasie jednak izraelska
służba specjalna Szin Bet, za zgodą oficera łącznikowego FBI, zajęła się
śledzeniem Johnson i założyła u niej podsłuch telefoniczny; w końcu z braku
lepszych "dowodów" w wysłanym do Waszyngtonu raporcie zarzuciła jej bliskie
kontakty polityczne i osobiste z terrorystami palestyńskimi. Na
tej "podstawie" zbyt gorliwa w pracy Aleksandra Johnson została natychmiast
zwolniona z pracy, zabroniono także zatrudniania jej na przyszłość służbie
zagranicznej. Wszelkie odwoływania były odrzucane.
Tortury i medycyna
Amnesty International, słynna międzynarodowa organizacja niosąca pomoc
więźniom politycznym na świecie, wraz z izraelską grupą obrońców praw
człowieka Betselem opracowała raport na temat Ruty