Gość: Mrowa
IP: 134.174.196.*
24.09.02, 20:40
Tak mi chodzi po glowie, jak sobie czytam te bzrdury o walce Israel vs. Swiat
Arabski. W chwili obecnej glownym zrodlem ognia jest Palestyna, a wlasciwie
mieszkajacy tam Arabowie. Izreal slynie z rzutkich rozwiazan. Moze zamiast
oblegac, strzelac i gnebic Arabow robiac z nich obywateli drugiej kategorii
(takie male "Nur fuer Jude"), mozna ich po prostu stantad wywalic na zbity
bruk. Nie bedzie to zaden precedens historyczny. Rosjanie wyrzucili w 1945
jakies 2 mln (?) Niemcow z ich ziemi ojczystej darowujac ja PRL. Co wczesniej
robili z Polakami na swoim terytorium - nie musze mowic. Serbowie kosowscy
raczej tez nie mieszkaja juz tam gdzie sie urodzili. Wiec moze zamiast
wydawac bzdurne rezolucje, ONZ podjeloby sie wyznaczeniem miejsca na
Palestyne 2. Oczywiscie - Izrael musialby "zafundowac" przesiedlencom nowe
zycie. Ale moze nie byloby to znacznie wiecej niz musi wydawac na armie
pilnujaca i zabijajaca tych ludzi. Jasne, ze w gruncie rzeczy bylby to
kolejny sukces Izraela. Ale moze na tym jego apetyt na ziemie sasiadow by sie
nieco skonczyl. I moze wreszcie, do k... nedzy, przestanoby choc na chwile
strzelac do 13-letnich chlopcow?