titus_flavius
11.10.02, 22:57
Ave,
Afganistan i Irak to słabe i zrujnowane państwa. Podbój ich to żaden powód do
dumy. A i tak USA czują ogromny opór przed atakiem na Irak i wybierają się
tam
bez entuzjazmu. Światowa opinia publiczna jest przeciwko nim. Nie mają nawet
większości w RB ONZ. A pamiętajcie, że Saddam nie jest zbyt sympatycznym
politykiem.
Co więc by było gdyby USA postanowiły zaatakować np. demokratyczny Iran?
W czasie zimnej wojny USA były hegemonem 3/4 świata. Wprowadziły tam pax
americana. Teraz ta sfera wpływów się rozpadła.
Zważcie, o autorytecie państwa świadczą sojusznicy gotowi go poprzeć podczas
wojny. Tymczasem, kto jest gotów pomóc USA w ataku na Irak? Blair, Izrael
i :0)
Polska.
W wojnie z Iranem zostanie mu tylko Izrael.
Kraje zachodnioeuropejskie tymczasem gwałtownie się emancypują spod
zwierzchnictwa USA (Bush - Hitler), w Azji Chiny wciągają w swoją sferę
wpływów
kolejne kraje, łącznie z Japoną, Rosja staje się główną fabryką broni dla
świata niezachodniego. Pakistan i Indie mają broń atomową, co znaczy, że
wizyta
marines im nie grozi.
Muzułmanie, Ameryka Łacińska i Afryka nienawidzą USA.
USA zostały więc same. Jeszcze mogą atakować weselników w Afganistanie, czy w
Iraku. Natomiast za parę lat nie poprą już nawet Izraela. Będą wiedzieli
bowiem, że wtedy zachodnio-arabska Unia Europejska dokona akcji odwetowej na
USA.
I wtedy USA znowu zostaną zaściankiem.
T.