krystian71
02.01.06, 14:15
Tak sie jakos na tym swiecie plecie,ze zawsze najtrudniej ulozyc sobie dobre
stosunki z bezposrednimi sasiadami,zawsze jakies zaszlosci historyczne ,byle
zatargi graniczne stoja temu na przeciw.
I wowczas naturalnym sojusznikiem staje sie nie ten sasiad zza miedzy, a ten
ktory z nim z drugiej strony graniczy.
Tak zawsze bylo w historii.
Polska szukala sprzymierzenca przeciwko Niemcom we Francji,niemcy dogadywali
sie z Rosja ponad glowami Polakow,Czesi to Pepiki,ale juz Wegrzy to bratanki.
To juz chyba przeszlosc i atawizm z dawnych dobrych czasow,gdy zasieg
artylerii najwyzej pare kilometrow wynosil,a wrog ,by zaatakowac musial
bezposrednio szlaban graniczny zlamac.
Zawsze fajnie miec miedzy soba a wrogiem jakis kordon ochronny,ale to chyba
nie jest duza pociecha
Dlaczego tak byc musi,ze dwa kraje zawieraja z soba sojusze i balakaja o
przyjazni tylko wtedy,gdy czuja jeden i ten sam noz na gardle,zawsze
sprzymierzaja sie przeciwko komus,a gdy juz zagrozenia edchodzi przypomina im
sie jakas sporna kapliczka