emerytka.z.rzeszowa
25.01.06, 14:47
... ma tylu zwolenników na tym Forum, więc może ktoś się skusi?
W zeszłym roku prawica jeździła robić szopki na Ukrainie (bo nie podobała się
wygrana Janukowycza), więc może teraz w ramach "bratniej pomocy" wypadałoby
jechać bronić własną piersią Augusto Pinocheta, którego życie zagrożone jest
przez lewicowe jaczejki?
Co prawda Ukraińcy z polskich wizyt nie byli zbyt zadowoleni (większość
młodych ludzi "polityków" nie znała języka Puszkina ani Franki, bełkocząc
jedynie w paru słowach po angielsku, mało tego - polscy "obserwatorzy"
zaświnili np. pół Charkowa papierzyskami czy butelkami po wódce, o czym sie
oczywiście nie pisze).
Teraz Pinochetowi wiatr w oczy, więc... choć pewnie nie znacie ani słowa po
hiszpańsku (poza przytaczanym na tym forum "los pisos" czy "besame mucho" -
to do pań) ani nie orientujecie się w specyfice historii Chile (co wytkną
forumowicz Chilijczyk), może pojedziecie do Santiago i niczym Św. Krzysztof
odkroicie kawał własnego płaszcza, by osłonić Pinocheta
przed "prześladowaniem" przez lewicową koalicji?
Pytam. Nie sugeruję.