Gość: Alik
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
15.11.02, 21:17
Po Iraku Bush zaatakuje swój rzeczywisty cel
Eric Margolis („Toronto Sun” 10.11.2002)
Prezydent Bush owinął się w amerykańską flagę i odniósł wielkie zwycięstwo w
zeszłym tygodniu kiedy to wyborcy amerykańscy przekazali Partii
Republikańskiej kontrolę nad obiema izbami Kongresu. W między-kadencyjnych
wyborach partia będąca u władzy zwykle znacząco traci, ale w tym roku
elektorat wystraszony groźbą terroryzmu i wpędzony w wojenną gorączkę przez
hałaśliwą propagandę, głosował na Republikanów. Dziękujemy ci Osama i Saddam.
Jedno przejmujące zdjęcie mówiło wszystko: Pokonany senator Demokratów z
Georgii, Max Cleland, siedzi na wózku inwalidzkim, bez obydwu nóg i jednej
ręki, które stracił w walce w Wietnamie. Ten wysoko odznaczony bohater został
pokonany przez dezertera z poboru wietnamskiego, który miał czelność oskarżyć
Clelanda o „brak patriotyzmu” po tym jak senator odważnie zagłosował
przeciwko przekazaniu Bushowi nieograniczonej władzy do prowadzenia wojny.
Nie przypominam sobie bardziej zawstydzającej chwili w amerykańskiej polityce.
Zwycięstwo Busha jest oczywistym mandatem do prowadzenia jego krucjaty
przeciwko Irakowi. Przygotowania do wojny są na zaawansowanym etapie. USA po
cichu przemieszczają ciężki sprzęt wojskowy i jednostki zmotoryzowane z
Europy na Bliski Wschód. Trzy dywizje i morska brygada pancerna już są
teatrze działań. Samoloty amerykańskie koncentrowane są wokół Iraku, który
jest bombardowany prawie codziennie. Amerykańskie jednostki sił specjalnych
działają w północnym Iraku, a wraz z izraelskimi jednostkami zwiadowczymi, w
pustynnej części Iraku na zachodzie, niedaleko ważnej bazy lotniczej H2.
Wojna może rozpocząć się w połowie grudnia, jeżeli nie będzie żadnego zamachu
stanu przeciwko Saddamowi.
Ale pomimo tej całej propagandy wokół złośliwego Saddama, Irak nie jest
głównym obiektem dla małej, ale potężnej koterii twardogłowych w Pentagonie,
którzy kierują polityką bezpieczeństwa narodowego administracji Busha. Ani
dla ich intelektualnych i emocjonalnych odpowiedników w izraelskiej
prawicowej partii Likud. Rzeczywistym celem nadchodzącej wojny jest Iran,
który Izrael postrzega jako swego głównego i najbardziej niebezpiecznego
wroga. Irak służy jedynie jako pretekst, aby wpędzić Amerykę w gorączkę
wojenną i usprawiedliwić wprowadzenie dużej ilości sił zbrojnych do
Mezopotamii.
Niewielkie zagrożenie
Dowództwo izraelskie już dawno określiło zniszczony Irak jako niewielkie
zagrożenie, nawet jeśli ukrywa on prawdopodobnie od 6 do 18 pocisków
rakietowych Scud. Saddam nie użył broni chemicznej w 1991 roku w obawie
przed izraelskim odwetem atomowym. Izrael obecnie posiada najnowocześniejszy
system antyrakietowy Arrow, z dwiema bateriami gotowymi do działania i
licznymi bateriami najnowszych amerykańskich rakiet Patriot w pogotowiu.
Według przeważających opinii w armii izraelskiej, Irak będzie szybko pokonany
przez siły zbrojne USA, a następnie rozbity na dwie lub trzy prowincje.
Jednakże poplecznicy Izraela w Ameryce Północnej wciąż podtrzymują partyjną
linię, że Izrael jest w śmiertelnym zagrożeniu ze strony Iraku.
Iran to inna historia. Oczekuje się że Iran w ciągu najbliższych pięciu lat
wyprodukuje kilka głowic atomowych, aby sprostać wielkiemu arsenałowi
nuklearnemu Izraela, oraz rozbuduje rakiety średniego zasięgu Shahab 3s i 4s,
które łatwo mogą osiągnąć Tel Aviv.
Z 68 milionami ludzi i rosnącym potencjałem przemysłowym, Iran jest
postrzegany przez Izrael jako poważne zagrożenie i wielki rywal geopolityczny
na Bliskim Wschodzie. Obydwa państwa spoglądają łakomie na bogate złoża ropy
naftowej Iraku.
Nowo mianowany twardogłowy izraelski minister obrony, były szef lotnictwa
Shaul Mofaz, który urodził się w Iranie, uprzednio groził atakiem na
instalacje nuklearne Iranu. Dzięki samolotom dalekiego zasięgu F-15Is
dostarczonym przez USA oraz rakietom Cruise i pociskom balistycznym, Izrael
może zaatakować każdy cel na całym terytorium Iranu. W tym tygodniu izraelska
strategia została ujawniona po raz pierwszy, chociaż prawie zupełnie
niezauważona przez północnoamerykańskie media, gdy premier Ariel Szaron
wezwał do inwazji Iranu „dzień po” tym jak Irak zostanie zniszczony*.
Wybory w Izraelu w końcu stycznia prawdopodobnie przywrócą partię Szarona
Likud i jej ekstremistycznych sojuszników do władzy, tym razem umacniając
swą pozycję. Dzika walka o przywództwo partyjne pomiędzy wojowniczym
Szaronem, a jeszcze bardziej twardogłowym Benjaminem Netanyahu zapowiada
dalszy skręt na prawo, z zerowymi szansami na pokój z Palestyńczykami i
bardziej agresywną polityką wobec nieprzyjaznych sąsiadów Izraela.
W amerykańskim Pentagonie „jastrzębie” kreślą plany inwazji Iranu jak tylko
Irak i jego pola naftowe zostaną „wyzwolone”. Mają nadzieję na to, że w
Iranie, gdzie zwalczają się wrogie frakcje, wybuchnie wojna domowa, po której
władzę przejmie reżim pro-amerykański. Jeśli to nie nastąpi, wtedy usadowione
w Iraku amerykańskie wojska będą miały idealną pozycję wyjściową do ataku na
Iran. Ewentualnie, mogą one po prostu przesunąć się na zachód i zająć Syrię,
innego z najbardziej zaprzysięgłych wrogów Izraela.
Członkowie izraelskiego Likudu są spragnieni zemsty na Syrii – oraz na
Iranie – za popieranie libańskiego ruchu Hezbollah, który zmusił wojska
izraelskie do opuszczenia Libanu.
Super-jastrząb Pentagonu Richard Perle (Żyd) powiedział w programie
TVO „Immunitet Dyplomatyczny”, że USA są przygotowane do zaatakowania Syrii,
Iranu i Libanu.
Do lutego lub marca, amerykańskie media będą zalane złowieszczymi
ostrzeżeniami o zagrożeniu dla świata ze strony Iranu. Izraelskie lobby w
Ameryce odwróci swe działa z Iraku na Iran. Z pewnością
zostaną „odkryte” „związki” między Iranem a Al-Qaidą. Zawiła gra, która
sprawdziła się przy nakręcaniu psychozy wojennej przeciwko Irakowi będzie
równie dobrze działać przeciwko Iranowi, Syrii czy Arabii Saudyjskiej – i
pomoże wygrać następne wybory.
„Forum” z dnia 12.11.2002, cytat za „The Times”:
Choć Irak jest dla Szarona „niezwykle groźnym państwem, pozostającym we
władzy szaleńca, to jednak centrum światowego terroryzmu” pozostaje dla niego
Iran. Nie ukrywa też, że gdy tylko konflikt z Irakiem zostanie zakończony,
zamierza ze swej strony zabiegać o to, aby Iran uznany został
za „najpilniejszą sprawę do załatwienia”.