Dodaj do ulubionych

Czy Oriana Fallaci ma rację?

IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.01, 23:55
Przeczytajcie obszerny artykuł Oriany Fallaci (w Gazecie) o Islamie w Europie,
a potem zastanówcie się - czy autorka ma rację. Bardzo jestem ciekaw opinii.
Według mnie wielcy tego świata popełnili błąd w 1948 roku, a ponadto świat
demokracji zagalopował się bardzo ze swoim humanitaryzmem i przyjmowaniem
każdego, kto tylko chciał - do krajów europejskich. Przyjeżdżają do nas,
niestety, główie ludzie bez kwalifikacji, męty, straceńcy itp. Co z tym teraz
zrobić?
Obserwuj wątek
    • Gość: Okra Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.10.01, 00:34
      Czy ten artykul jest na internecie?

      Gos´c´ portalu: stefano napisa?(a):

      > Przeczytajcie obszerny artyku? Oriany Fallaci (w Gazecie) o Islamie w Europie,
      > a potem zastanówcie sie˛ - czy autorka ma racje˛. Bardzo jestem ciekaw opinii.
      > Wed?ug mnie wielcy tego s´wiata pope?nili b?a˛d w 1948 roku, a ponadto s´wiat
      > demokracji zagalopowa? sie˛ bardzo ze swoim humanitaryzmem i przyjmowaniem
      > kaz˙dego, kto tylko chcia? - do krajów europejskich. Przyjez˙dz˙aja˛ do nas,
      > niestety, g?ówie ludzie bez kwalifikacji, me˛ty, stracen´cy itp. Co z tym teraz
      > zrobic´?

    • Gość: Al_Paga Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.resnet.uky.edu 10.10.01, 00:53
      Stefano, czy znasz jakis link, gdzie moge znalezc ten tekst? Poszukiwalem go
      dzis w internecie i po przejrzeniu kilkudziesieciu amerykanskich gazet nie
      znalazlem nawet wzmianki o artykule O. Fellaci. W sumie sie nie dziwie. W
      amerykanskiej prasie i TV wszystkie antyarabskie czy antyislamskie tresci sa
      mocno wyciszane. Zreszta mysle, ze Amerykanie mogliby po prostu nie zrozumiec
      przekazu Oriany Fallaci, chocby z tego wzgledu, ze jej glos jest mocno osadzony
      w realiach europejskich. W prasie brytyjskiej tez nie ma nigdzie przedruku tego
      tekstu jedynie krotka, ale dobra recenzja (The Guardian), podobnie w prasie
      niemieckiej - tylko komentarz (Suddeutsche Zeitung). Oryginal po wlosku
      (Corriere della Sera) nie daje sie czytac, bo zawiera mnostwo slowotworstwa i
      niuansow jezykowych (np. "fottuto" :):)) zrozumialych chyba jedynie dla Wlocha.
      Tak wiec gdzie mozna znalezc ten tekst, niech ktos pomoze!

      Pzdr.
      • Gość: Jorland Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 10.10.01, 12:42
        Gość portalu: Al_Paga napisał(a):

        > Stefano, czy znasz jakis link, gdzie moge znalezc ten tekst? Poszukiwalem go
        > dzis w internecie i po przejrzeniu kilkudziesieciu amerykanskich gazet nie
        > znalazlem nawet wzmianki o artykule O. Fellaci. W sumie sie nie dziwie. W
        > amerykanskiej prasie i TV wszystkie antyarabskie czy antyislamskie tresci sa
        > mocno wyciszane. Zreszta mysle, ze Amerykanie mogliby po prostu nie zrozumiec
        > przekazu Oriany Fallaci, chocby z tego wzgledu, ze jej glos jest mocno osadzony
        > w realiach europejskich. W prasie brytyjskiej tez nie ma nigdzie przedruku tego
        > tekstu jedynie krotka, ale dobra recenzja (The Guardian), podobnie w prasie
        > niemieckiej - tylko komentarz (Suddeutsche Zeitung). Oryginal po wlosku
        > (Corriere della Sera) nie daje sie czytac, bo zawiera mnostwo slowotworstwa i
        > niuansow jezykowych (np. "fottuto" :):)) zrozumialych chyba jedynie dla Wlocha.
        > Tak wiec gdzie mozna znalezc ten tekst, niech ktos pomoze!

        Obawiam sie, ze jest on tylko w komercyjnym archiwum "Wyborczej" www.wyborcza.pl.
        Chyba, ze ktos zrobil z niego skan lub przepisal i ma go gdzies na stronie lub w
        bazie danych.
        • alicjab Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? 11.10.01, 18:14
          W archiwum Wyborczej faktycznie jest. Skontaktuj się ze
          mnę na priva, to spróbuję ci to podesłać.
          • alicjab Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? 11.10.01, 18:21
            A swoja droga zupelnie sie z Fallaci nie zgadzam. Sama
            mam korzenie muzulmanskie, jestem w polowie Tatarka.
            Moi przodkowie, choc byli wyznawcami islamu, zawsze
            byli patriotami polskimi, walczyli za Polske, a ich
            obyczaje i religia tylko wzbogacaly kulture kresow.
            Sama jestem katoliczka, spolonizowalismy sie zupelnie
            na poczatku XX wieku, ale tekst Oriany Fallaci mnie
            osobiscie urazil, mam poczucie, jakby probowala w ten
            sposob nawolywac do wykreslenia mnie, mojej rodziny,
            moich przodkow z kregu kultury europejskiej, ktorej
            czuje sie czescia, wyrzucic mnie z cywilizacji, jedynej
            w jakiej jestem u siebie, choc nie wypieram sie
            islamskiej tozsamosci moich przodkow. Islam sam w sobie
            nie jest zly, to co wyprawiaja fundamentalisci, a
            zwlaszcza fundamentalisci islamscy, to kompletne
            wypaczenie tej religii, wrecz jej przeciwienstwo.
            • Gość: Alberto Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.uc.nombres.ttd.es 11.10.01, 18:32
              Musisz miec na uwadze ze ona byla naocznym swiadkiem
              ataku na WTC, podawano ze wszyscy ktorzy to przezyli
              potrzebuja pomocy lekarsiej.
              Ja widzialem zdjecia ktorych nie publikowano i to jest
              szok. Ludzie stloczeni w oknach wypychajacy jedni drugich.
              To musialo odcisnac pietno u kogos kto byl zagrozony smiercia
              przez Palestynczykow.

              Ps. Czytalem ze kobiety tatarskiego pochodzenia
              sa niebywalej urody, tak wiec gratuluje
              • alicjab Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? 12.10.01, 09:57
                Oriana napisała, że widziała to w telewizji. Na pewno
                takie przeżycie jest dużym szokiem dla psychiki, nie
                każdy sam sobie z tym poradzi. Dziękuję za komplement,
                ale urodę mam raczej po nietatarskich słowiańskich
                przodkach ze strony mamy, z tatarskiej urody rodziny
                mojego ojca niewiele mi zostało...
            • Gość: Sędzia Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.chello.pl 11.10.01, 22:03
              alicjab napisał(a):

              > A swoja droga zupelnie sie z Fallaci nie zgadzam. Sama
              > mam korzenie muzulmanskie, jestem w polowie Tatarka.
              > Moi przodkowie, choc byli wyznawcami islamu, zawsze
              > byli patriotami polskimi, walczyli za Polske, a ich
              > obyczaje i religia tylko wzbogacaly kulture kresow.
              > Sama jestem katoliczka, spolonizowalismy sie zupelnie
              > na poczatku XX wieku, ale tekst Oriany Fallaci mnie
              > osobiscie urazil, mam poczucie, jakby probowala w ten
              > sposob nawolywac do wykreslenia mnie, mojej rodziny,
              > moich przodkow z kregu kultury europejskiej, ktorej
              > czuje sie czescia, wyrzucic mnie z cywilizacji, jedynej
              > w jakiej jestem u siebie, choc nie wypieram sie
              > islamskiej tozsamosci moich przodkow. Islam sam w sobie
              > nie jest zly, to co wyprawiaja fundamentalisci, a
              > zwlaszcza fundamentalisci islamscy, to kompletne
              > wypaczenie tej religii, wrecz jej przeciwienstwo.

              Oriana mówiąc muzułmanie miała wg mnie na myśli Arabów "zaśmiecających"
              europejskie miasta, a nie całość wyznawców Allaha.
              Jeśli przypatrzysz się im będąc we Florencji, zrozumiesz o co jej chodzi - o
              bezczelność, głośne krzyczenie że im się NALEŻY, i niemożność reagowania przez
              rządzących, którzy boją się tego co "myśli" masa.
              Cytując Cycerona - "nic nie jest mniej pewne od tłumu, nic bardziej zwodnicze niż
              rozumowanie wszelkich zgromadzeń ludowych"
              Demokracja jest ustrojem, który sprawdzał się (ale niezbyt!) w greckich polis
              (idealna polis wg Platona to 5400 mieszkańców), natomiast jej przeniesienie na
              skalę państwową jest kompletną pomyłką.
              • Gość: Okra Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 11.10.01, 22:53
                Problem z tym ze muzulmlanie w grupie tworza wlasny system polityczny,
                panstwo w panstwie i rozsadzaja panstwo od wewnatrz. Polscy muzulmlanie
                nigdy nie osiagneli krytycznej masy zeby zaczac rozsadzac Rzeczpospolita. Dlatego
                ich rola byla pozytywna albo neutralna. Zobaczcie jednak co sie stalo w Kosowie i
                wielu innych miejscach swiata gdzie muzulmlanie osiagneli albo osiagaja krytyczna
                mase.

                > Oriana mówia˛c muzu?manie mia?a wg mnie na mys´li Arabów "zas´miecaja˛cych"
                > europejskie miasta, a nie ca?os´c´ wyznawców Allaha.
                > Jes´li przypatrzysz sie˛ im be˛da˛c we Florencji, zrozumiesz o co jej chodzi -
                o
                > bezczelnos´c´, g?os´ne krzyczenie z˙e im sie˛ NALEZ˙Y, i niemoz˙nos´c´
                reagowania przez
                > rza˛dza˛cych, którzy boja˛ sie˛ tego co "mys´li" masa.
                > Cytuja˛c Cycerona - "nic nie jest mniej pewne od t?umu, nic bardziej zwodnicze
                n
                > iz˙
                > rozumowanie wszelkich zgromadzen´ ludowych"
                > Demokracja jest ustrojem, który sprawdza? sie˛ (ale niezbyt!) w greckich polis
                > (idealna polis wg Platona to 5400 mieszkan´ców), natomiast jej przeniesienie na
                > skale˛ pan´stwowa˛ jest kompletna˛ pomy?ka˛.

                • alicjab Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? 12.10.01, 10:01
                  Polscy muzulmanie byli czescia Rzeczpospolitej, wtopili
                  sie w spoleczenstwo i takie pomysly nawet im nie
                  przychodzily do glowy. Owszem, czesc polskich Tatarow (
                  w tym brat mojego dziadka) wyjechalo na Krym, gdzie
                  probowali tworzyc wlasne panstwo, ale to zupelnie inna
                  kwestia.
                  • Gość: ja Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? IP: 200.14.3.* 13.10.01, 09:16
                    owszem, ale w obecnych czasach wszystko dzieje się szybciej i albo ktoś nadąż,
                    albo nie, wtedy odpada, jest izolowany, czy tego chce, czy nie. to nie dotyczy
                    tylko emigrantów, całego społeczeństwa.
            • Gość: Jorland Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 12.10.01, 10:57
              alicjab napisał(a):

              > A swoja droga zupelnie sie z Fallaci nie zgadzam. Sama
              > mam korzenie muzulmanskie, jestem w polowie Tatarka.
              > Moi przodkowie, choc byli wyznawcami islamu, zawsze
              > byli patriotami polskimi, walczyli za Polske, a ich
              > obyczaje i religia tylko wzbogacaly kulture kresow.
              > Sama jestem katoliczka, spolonizowalismy sie zupelnie
              > na poczatku XX wieku, ale tekst Oriany Fallaci mnie
              > osobiscie urazil, mam poczucie, jakby probowala w ten
              > sposob nawolywac do wykreslenia mnie, mojej rodziny,
              > moich przodkow z kregu kultury europejskiej, ktorej
              > czuje sie czescia, wyrzucic mnie z cywilizacji, jedynej
              > w jakiej jestem u siebie, choc nie wypieram sie
              > islamskiej tozsamosci moich przodkow.

              No tak, ale Fallaci nie pisze o zasymilowanych i osiadłych w Europie od wieków
              muzułmanów ale o najnowszej fali arabskiej kolonizacji Europy. Ludzie ci nie chcą
              przyjąć naszych norm, czego przykład podawała opisując skandaliczne zachowanie
              muzułmanów we Florencji.
              • alicjab Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? 12.10.01, 18:22
                Tak, ale moi przodkowie, przybyli z dalekiej Azji via
                Krym tez na poczatku byli obcym elementem na ziemiach
                polskich. Tez nie od razu sie zasymilowali, wprawdzie
                jezyk zapomnieli dosc szybko przejmujac mowe otoczenia,
                ale obyczaje byly bardzo dlugo kultywowane, malzenstwa
                zawierano glownie we wlasnym kregu etnicznym, islam byl
                dla nich integrujacy. Jak moj dziadek przeszedl na
                katolicyzm, to cala rodzina sie od niego odciela,
                zostal wykluczony ze spolecznosci tatarskiej. W tej
                sytuacji jestem jedyna osoba w rodzinie, ktora sie
                przyznaje do korzeni. Wiesz na czym polega roznica? Ze
                mysmy mogli osiasc na ziemiach Rzeczpospolitej i
                mielismy czas na asymilacje. Tym arabskim imigrantom
                nie daje sie szansy, bo najchetniej by sie ich
                wyrzucilo, wyizolowalo - slowem nie daje sie im szans
                na wrosniecie w spoleczenstwo europejskie. A do
                asymilacji potrzeba zyczliwosci ze strony gospodarzy i
                sporo czasu. Moi tatarscy przodkowie mieli na to 500
                lat. Tymczasem od tych Arabow wymaga sie, zeby przyjeli
                europejskosc natychmiast, a zarazem traktuje sie ich z
                ogromna nieufnoscia, jesli nie wrogo wrecz.
                • Gość: Jorland Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 15.10.01, 12:53
                  alicjab napisał(a):

                  > Tak, ale moi przodkowie, przybyli z dalekiej Azji via
                  > Krym tez na poczatku byli obcym elementem na ziemiach
                  > polskich. Tez nie od razu sie zasymilowali, wprawdzie
                  > jezyk zapomnieli dosc szybko przejmujac mowe otoczenia,
                  > ale obyczaje byly bardzo dlugo kultywowane, malzenstwa
                  > zawierano glownie we wlasnym kregu etnicznym, islam byl
                  > dla nich integrujacy. Jak moj dziadek przeszedl na
                  > katolicyzm, to cala rodzina sie od niego odciela,
                  > zostal wykluczony ze spolecznosci tatarskiej. W tej
                  > sytuacji jestem jedyna osoba w rodzinie, ktora sie
                  > przyznaje do korzeni. Wiesz na czym polega roznica? Ze
                  > mysmy mogli osiasc na ziemiach Rzeczpospolitej i
                  > mielismy czas na asymilacje. Tym arabskim imigrantom
                  > nie daje sie szansy, bo najchetniej by sie ich
                  > wyrzucilo, wyizolowalo - slowem nie daje sie im szans
                  > na wrosniecie w spoleczenstwo europejskie. A do
                  > asymilacji potrzeba zyczliwosci ze strony gospodarzy i
                  > sporo czasu. Moi tatarscy przodkowie mieli na to 500
                  > lat. Tymczasem od tych Arabow wymaga sie, zeby przyjeli
                  > europejskosc natychmiast, a zarazem traktuje sie ich z
                  > ogromna nieufnoscia, jesli nie wrogo wrecz.

                  Bez przesady, jak można mówić o wrogości, kiedy np. państwo francuskie funduje
                  zasiłki imigrantom tylko dlatego, że żyją. Tutaj problemem nie jest wyimaginowana
                  wrogość do muzułmańskich imigrantów ale inny problem: taki, że wielu
                  muzułmańskich imigrantów, którzy chcą mieszkać w Stanach Zjednoczonych i w
                  Europie pogardza jednocześnie ich prawami i kulturą, odmawiając uczestniczenia w
                  procesie integracji. Zgoda na taką diagnozę?
                • Gość: ada Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: 10.129.135.* / *.acn.pl 20.10.01, 17:44
                  do zapuszczenia korzeni gdziekolwiek, asymilacji jest niewątpliwie potrzebna
                  zgoda gospodarza terenu. wtedy osadnik może liczyć na życzliwość i czas na tą
                  asymilację. warunkiem powodzenia jest respektowanie prawa w miejscu osiedlenia.
                  prawa zwyczajowego również. czy twoi przodkowie zachowywali się tak, jak ci
                  Arabowie we Florencji, opisywani przez Orianę? przypuszczam, że nie, skoro ty
                  jesteś na świecie.
                  przeczytałam duże streszczenie artykułu Oriany w www.gazeta. prawdę mówiąc,
                  dobrze ją rozumiem. nie pochwalam języka Oriany, ale cóż... gorąca krew...
                  natomiast mnie osobiście wystarczy przykład zacze[piania i obrażania kobiet w
                  ich własnym domu... czyja to wina,że do tego doszło, że im na to pozwolono???
                  artykuł Oriany był kilkuwątkowy. dotyczył nie tylko Arabów we Włoszech, ale
                  także bezradność a może bierności władz włoskich w tym względzie. ale czy tylko
                  oni mają taki problem?
                • Gość: jamci Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: 195.117.5.* 22.10.01, 16:54
                  Coś w tym jest ale to przede wszystkim przybysze powinni sie asymilować i
                  chciec tego, nie zaś narzucac swój sposób życia. Nikt ich przecież nie zmusza
                  żeby przybyli akurat do Francji Niemiec, czy Polski. Co wiecej mają tą
                  możliwość i powinni byc za to wdzięczni. Weźmy przykład ostatniego meczu
                  Francja - Algieria, gdzie algierscy emigranci zrobili niezłą zadymę. Wg mnie
                  powinno się takie osoby wyłapac i odesłać - kibicować Algierii oczywiście mogą,
                  to normalka - ale jeżeli swoim nowym państwem sie gardzi, gwiżdże na piłkarzy i
                  hymn i robi na tym tle zadymę, to wypierdalać (za przeproszeniem). Jak wolą
                  inny kraj a oim się tu nie podoba to co oni tu jeszcze robią? Tu byłbym
                  bezwzględny, sami na siebie ściągaja niechęć nie tylko nacjonalistów ale
                  każdego. Nawet mnie, który nie jestem nawet Francuzem
          • Gość: Al_Paga Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.resnet.uky.edu 11.10.01, 21:48
            alicjab napisał(a):

            > W archiwum Wyborczej faktycznie jest. Skontaktuj się ze
            > mnę na priva, to spróbuję ci to podesłać.

            Dzieki. Juz sie skontaktowalem.

            • Gość: Okra Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 11.10.01, 23:34
              Znalazlam interesujacy artykul i sprobuje strescic.

              Francis Fukuyama: We remain at the end of history

              Kilka tez: nie jest przypadkiem ze liberalna demokracja rozwinela
              sie na chrzecijanskim Zachodzie: jest swiecka forma uniwersalizmu
              chrzescijanskiego

              Instytucje demokracji przyjmuja sie wszedzie za wyjatkiem panstw islamskich
              (bez Turcji).

              "Jest cos w islamie co czyni go odpornym na nowoczesnosc"

              Zadne panstwo islamskie nie zrobilo przejscia z 3go swiata do nowoczesnosci w
              stylu Korei czy Singapuru. Nawet ci co nie akceptuja demokracji,
              akceptuja nowoczesnosc (np. Chiny). Albo ci co akceptuja demokracje i
              nowoczesnosc (Rosja), ale nie wiedza jak zrobic transformacje.

              Natomiast islam jest jedynym systemem kulturowym ktory wydaje sie regularnie
              produkowac ludzi jak ObL czy Taliban ktorzy odrzucaja nowoczesnosc, "zamykaja
              sie, okrazaja i wysadzaja." Stad pytanie na ile sa reprezentatywni dla islamu.
              Politycy twierdza ze to mikroskopijna mniejszosc i wazne zeby tak mowic zeby
              muzulmlanie nie byli celem nienawisci. Problem w tym ze nie-lubienie i
              nienawisc Ameryki sa znacznie bardziej powszechne. Sympatia dla terrorystow,
              satysfakcja ze zburzonych wiez (WTC) i twierdzenie ze USA jest same sobie winne
              jest powszechne. Oczywiscie, pro forma wyrazy dezaprobaty jest
              charakterystyczna dla wiecej niz "mikroskopijnej mniejszosci" muzulmlan
              i rozciaga sie od klasy sredniej w Egipcie do imigrantow na Zachodzie.

              Niektorzy spekuluja ze ta nienawisc wiaze sie z sukcesem Zachodu i porazka
              islamu. Pytanie: czy islam jest alternatywa do Zachodu. Po 23 latach
              fundamentalizmu w Iranie, odpowiedz brzmi NIE. Prawie wszyscy Iranczycy
              przed 30ka woleliby zyc na Zachodzie. Caly antyamerykanizm nie da sie
              przetlumaczyc na jakikolwiek konstruktywny program na przyszlosc.

              The writer is a professor of international political economy at the John
              Hopkins School of Advanced International Studies. This article first appeared
              in the 'Wall Street Journal'

              ? Dow Jones & Company Inc

              Poczytajcie sami. Wstrzasajace ale prawdziwe.
              • Gość: poter Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.01, 01:49
                z calkiem innej beczki wczoraj noca jechalem samochodem i sluchalem radia
                maryja-( jestem katolikiem)- ale to co tam wygadywali ludzie i prowadzacy to
                sie w glowie nie miesci jakbym słuchal rozglosni talibow fanatyzm jest naprawde
                straszny i odporny na intelekt.
                • alicjab Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? 12.10.01, 10:04
                  To proste - wszystkie fanatyzmy sa do siebie podobne, w
                  jakis sposob sie zazebiaja i zarazem sa wypaczeniem
                  religii, ktora rzekomo propaguja. I niewazne, czy sa to
                  radykalowie islamscy czy wydanie katolickie w wykonaniu
                  ojca Rydzyka.
                  • Gość: polka2 Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? IP: 195.117.174.* 12.10.01, 10:11
                    alicjab napisał(a):

                    > To proste - wszystkie fanatyzmy sa do siebie podobne, w
                    > jakis sposob sie zazebiaja i zarazem sa wypaczeniem
                    > religii, ktora rzekomo propaguja. I niewazne, czy sa to
                    > radykalowie islamscy czy wydanie katolickie w wykonaniu
                    > ojca Rydzyka.

                    ośmielę się nie zgodzić. Jaki by nie był o. Rydzyk, nie nawołuje do zabijania
                    innowierców.

                    • alicjab Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? 12.10.01, 10:21
                      Jeszcze nie nawoluje, taki glupi nie jest, ale sieje
                      nienawisc, a nienawisc moze doprowadzic do strasznych
                      rzeczy.
                      • Gość: polka2 alicjab nie ma racji IP: 195.117.174.* 12.10.01, 10:34
                        alicjab napisał(a):

                        > Jeszcze nie nawoluje, taki glupi nie jest, ale sieje
                        > nienawisc, a nienawisc moze doprowadzic do strasznych

                        Jakoś nie zauważyłam, by powstawały szkoły biblijne? na wzór koranicznych , ani
                        terrorystyczna organizacja zgrupowana wokół o. Rydzyka, a w tektach ewangelii nie
                        ma niczego do czego mógłby odwołać się siewca nienawiści. Może w twojej opinii
                        jest to fragment o miłości do swoich nieprzyjaciół? Poza tym mimo wszystko poziom
                        naszego społeczeństwa jest wyższy i ludzie nie słuchają bezkrytycznie RM. Albo
                        przynajmniej nie tylko jego. Jakoś nie za bardzo mogę też wyobrazić sobie
                        sytuację, gdy o. Rydzyk w radiu zapowiada porwania samolotów pasażerskich, albo
                        przynajmniej ciągników Ursus, i atak terrorystyczny z użyciem tychże. Poza tym
                        nie za bardzo znam się na RM, musiałabym posłuchać , żeby wyrobić sobie opinię.
                        Za to ty pewnie jesteś ekspertem od RM, bo tak pewnie się wypowiadasz?


                        • Gość: poter Re: alicjab nie ma racji IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.01, 17:46
                          to radze Ci posluchaj rM ,szczegolnie polityczno-filozoficznych pogadanek
                          wieczorem. ja je uwielbiam sa dla mnie niezastapioną rozrywką i miarodajnym
                          zrodlem nna temat poziomu wiedzy czesci społeczeństwa
                        • alicjab Re: alicjab nie ma racji 12.10.01, 18:39
                          Ja Radia Maryja nie moge strawic, ale owszem, slucham,
                          kiedy jestem w domu, bo moja mama jest zagorzala fanka
                          tego radia i ojca Rydzyka. Powiem tylko, ze
                          wielokrotnie slyszalam w glosniku wrecz saczacy sie
                          jad, nagonke na Zydow i innych innowiercow. A ile razy
                          podawano z pelna premedytacja falszywe informacje o
                          sprawach, ktore znalam bezposrednio ze wzgledu na
                          kontakty zawodowe (przez wiele lat zajmowalam sie
                          zawodowo polityka) - byly to ewidentne, przepelnione
                          falszem klamstwa. Przestalam tego sluchac, bo juz nie
                          wytrzymywalam nerwowo. A dodam, ze ludzi z Radia Maryja
                          znalam niegdys osobiscie, jako ze chodzilam do
                          kosciola, gdzie kiedys proboszczem byl Rydzyk i
                          dzialali jego wspolpracownicy. A udzielalam sie przy
                          kosciele... Do dzisiaj jestem osoba religijna, ale
                          Radio Maryja zmierza w strone na pewno zla, w strone
                          nienawisci.
                          Poza tym, abstrahujac od Rydzyka, warto podkreslic, ze
                          nietolerancja szerzy sie takze przez ignorancje. Prymas
                          Glemp ma widac kiepskich doradcow, skoro mowil w
                          homilii, ze nie potrzeba nam obcych itd. Poczulam sie
                          jakby mnie spoliczkowano. Jestem polkrwi Tatarka, moi
                          przodkowie byli muzulmanami i choc sama wychowana na
                          Polke i katoliczke, poczulam sie wyrzucona ze
                          spolecznosci, ktorej od lat jestem czescia. Moi
                          przodkowie walczyli w wielu wojnach po stronie
                          Rzeczpospolitej, Tatarzy wniesli ogromny wklad w
                          kulture polska jako naukowcy, tworcy itd. I czy to
                          wszystko ma byc przekreslone tylko z powodu wyznawania
                          innej religii, przez przypadek tej, na ktora powoluja
                          sie terrorysci? Czy to znaczy, ze moja rodzina to byla
                          banda terrorystow? Bo wyznawali islam? Cos tu jest
                          pokrecone. Oczywiscie, nie podejrzewam Prymasa, zeby to
                          powiedzial celowo, ale czlowiek o jego pozycji i na
                          jego stanowisku musi brac odpowiedzialnosc za to co
                          mowi. I chociaz poruszyl to w Gazecie Wyborczej Pawel
                          Wronski, rowniez z pochodzenia Tatar, to do tej pory
                          nie uslyszalam slowa przeprosin. A to naprawde boli...
                    • Gość: Okra Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.10.01, 18:40
                      Wszyscy wiedza ze Rydzyk to margines, ze nie nawoluje do swietej wojny, nie nawoluje do
                      mordowania, nie wrecza dzieciom plastikowych karabinow etc. Jest cos niepokojacego w
                      tym czlowieku i w tych ktorzy usiluja na jego podstawie dac znak rownosci
                      miedzy chrzescijanstwem a islamem. Jesli Rydzyk wsiadzie do samolotu
                      i rozwali palac kultury w imie Chrystusa to uwierze w te brednie. Jesli pokazecie mi jednego
                      czlowieka ktory popelni samobojstwo w imie Chrystusa. To uwierze wtedy we wszystko co
                      tu piszecie. Staralam sie podniesc poziom dyskucji przez streszczanie artykulow
                      tych co troche mysla. Widze jednak ze to nie na to forum. Do widzenia! Pamietajcie
                      ze ja nawrocilam siie na chrzescijanstwo i rozumiem jaki to skarb!!!



                      Gość portalu: polka2 napisał(a):

                      > alicjab napisał(a):
                      >
                      > > To proste - wszystkie fanatyzmy sa do siebie podobne, w
                      > > jakis sposob sie zazebiaja i zarazem sa wypaczeniem
                      > > religii, ktora rzekomo propaguja. I niewazne, czy sa to
                      > > radykalowie islamscy czy wydanie katolickie w wykonaniu
                      > > ojca Rydzyka.
                      >
                      > ośmielę się nie zgodzić. Jaki by nie był o. Rydzyk, nie nawołuje do zabijania
                      > innowierców.
                      >

                      • Gość: muslimek Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? IP: 213.25.26.* 12.10.01, 19:12
                        Paiętam, że pani nawróciła sie na chrześcijaństwo i wiele osób może pani
                        zazdroscić wiary. Szkoda tylko, że z islamu pozostały pani same przykrości,
                        widocznie wychowala się pani w bardzo ciemnej, tradycjonalistycznej
                        społecznosci, która z islemem (jako drogą do dobrego Boga) niewiele miała
                        wspolnego, raczej z nakazami i zakazami. Zamiast traktować życie jako ścieżkę
                        do Boga traktowali pewnie islam jak zespół nakazów i obrzędów. Współczuję, być
                        może po takich doświadczeniach też bym został nie-muzułmaninem.
                        Rozumiem, że z dzieciństwa pozostał pani uraz. Im bardziej będzie pani ten uraz
                        zwalczać, tym bardziej bedzie pani pokazywała wyższość jednej religii nad
                        drugą. Ja byłem katolikiem i nie czuję ani żadnego urazu, ani żadnej wyższości
                        nad tą religią.
                        • alicjab Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? 15.10.01, 11:20
                          To nie ja nawrocilam sie na chrzescijanstwo, zrobili to
                          wiele lat przed moim narodzeniem moi przodkowie. Nie
                          mnie oceniac czy byl to krok sluszny czy nie. Ja od
                          urodzenia jestem katoliczka, a islam dopiero zaczelam
                          poznawac. Nie bylo w mojej rodzinie klimatu nawet do
                          wspomnien o przeszlosci i ja jestem pierwsza od wielu
                          lat osoba, ktora stara sie wracac do korzeni. Islam
                          bardzo szanuje, a ze moja wiedza o nim jest wciaz
                          niewielka to inna kwestia. Staram sie ja poglebiac, ale
                          na wszystko trzeba czasu, ktorego zbyt wiele nie mam.
                  • Gość: jamci Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? IP: 195.117.5.* 22.10.01, 17:02
                    Tylko w jednych środowiskach zyskują na znaczeniu i wytyczają postawy, w innych
                    są marginesem - ale prawdą jest, że najbardziej skrajne fanatyzmy są podobne.
                    Nawet jak startuja z innej strony dziwnie się do siebie zbliżają np. komunizm i
                    faszyzm; inkwizycja i talibowie...
                • Gość: Akir Re: Czy Oriana Fallaci ma racje˛? IP: 212.160.130.* 24.10.01, 11:59
                  Ciekawe co by się działo w Polsce, gdyby Amerykanie stwierdzili że o.Rydzyk
                  wspiera finansowo np.IRA i w związku z tym Polska ma trzy dni na wydanie go
                  Amerykanom.
            • alicjab Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? 12.10.01, 10:24
              A ja juz przeslalam Ci artykul, mozesz zajrzec do
              poczty.
    • Gość: muslimek Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: 213.25.26.* 12.10.01, 18:07
      Wydawać pieniądze na edukację,
      uczyć zasad demokracji,
      uczyć, czym są prawa człowieka,
      wspierać elity demokratyczne w III świecie,
      ograniczyc produkcję broni,
      obalać reżimy dyktatorów...
      • alicjab Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? 12.10.01, 18:49
        Muslimku, masz 100% racje. Najlatwiej powiedziec, ze
        wszyscy muzulmanie to terrorysci i trzeba ich wybic.
        Najlatwiej jest bredzic o wojnie cywilizacji. Jakich
        cywilizacji? Kiedy Europa tonela w mrokach
        sredniowiecza, to kultura islamu pomogla ocalic dla
        potomnosci dziela starozytnych. A skad sie bierze
        fanatyzm i terroryzm? Z biedy, braku wyksztalcenia...
        To rodzi frustracje, desperacje, az w koncu prowadzi do
        wybuchu. U nas nie doszlo na szczescie do rozruchow,
        ale i u nas w Polsce widac te prawidlowosc - spojrzcie
        na wyniki wyborow. Trzeba tym biednym, zdesperowanym
        ludziom pokazac, ze jest alternatywa, ze moga lepiej
        zyc. Trzeba im dac szkole, prace, nauczyc pewnych
        zasad, bo demokracja, wbrew pozorom, wcale nie koliduje
        z islamem. To kwestia podejscia. Zreszta w islamie sa
        przeciez rozne nurty, nie mozna wszystkich wrzucac do
        jednego worka.
        Ale my, Muslimku, to wiemy. Ty, jak zauwazylam na innym
        forum, jestes polskim wyznawca islamu, ja, choc
        katoliczka, mam islamskie korzenie. Tylko trzeba glosno
        o tym mowic, zeby swiat zrozumial to, co mysmy juz
        dawno pojeli.
        • Gość: muslimek Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: 213.25.26.* 12.10.01, 18:56
          Droga Alicjo!
          Cieszę się, że się zgadzasz z tym, co napisałem. Wydaje mi się, że o ile ludzie
          będą mieli intencje do rozmawiania, będą otwarci na innych i będą uczciwie
          pracować, o tyle będzie mniej wojen i biedy.
          pozdrawiam Cię serdecznie
          m.
        • Gość: Olo Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.eburwd1.vic.optushome.com.au 28.10.01, 13:32
          Alicjo,
          Czy mogłabyś mi wysłać artykul w całości?
          Z góry dziękuje.
          alexk@optushome.com.au
    • Gość: Jasiek Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.abo.wanadoo.fr 12.10.01, 23:41
      Oczywiscie, ze jej nie ma, jako i nie ma jej generalnie red. Konstanty Gebert. Oboje pisza emocjami i
      dzialaja na tych samych instynktach: pani Fallaci, gdy sieje nienawisc wobec islamu, oraz p. Gebert,
      gdy ocenia p. Fallaci, a nie tekst. Tyle dobrze, ze obydwa teksty mozna sobie przeczytac.
      A jak chodzi o potencjalne komentarze od redakcji, ktorych domaga sie p. KG - dobrze, ze GW nie
      podaje tekstow 'jedynie slusznych'. Jeszcze calkiem niedawno dyktowano nam bardzo pracowicie, co
      mamy myslec, co czytac. Nawet ten dyktat nosil swoja nazwe...
      Kapelusz
      • Gość: Senin Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: 144.138.113.* 13.10.01, 03:16
        Nie czytalam Fallaci, ale to co pisze Umberto Eco jest bardzo trafne i chyba
        dokladnie dyskredytuje postawy podbne do tej w artykule fallaci (tresc znam g"z
        drugiej reki")
        Pozdrawiam wszystkich
    • Gość: Al_Paga Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.resnet.uky.edu 13.10.01, 05:44
      Wreszcie po wielu staraniach i dzieki Alicji (wielkie dzieki dla Ciebie Alicjo
      spod alicjab@poczta.gazeta.pl!) udalo mi sie zdobyc i przeczytac ten artykul.

      W artykule tym pada wiele mysli, wiele ocen, wiele oskarzen i komentarzy i nie
      sposob jednoznacznie powiedziec "zgadzam sie" lub moze przeciwnie. Jedno jest
      pewne ten artykul, ktory wszystkim goraco polecam, to nie mdla papka politykow,
      to nie flaki z olejem, po przeczytaniu ktorych dalej siedzisz i spokojnie
      sączysz swoje piwo. Ten tekst porusza, bulwersuje, podgrzewa cie do temperatury
      wrzącego wulkanu jezyka Fallaci, po czym albo sam wybuchasz albo zalewasz sie
      lzami...

      Chialbym dorzucic swoje dwa grosze do ogolnej dyskusji. Przede wszystkim
      abolutnie sie zgadzam z ocena postawy Rudolpha Gulianiego, burmistrza Nowego
      Jorku. Ten czlowiek wykonuje tytaniczną pracę, jest tam gdzie byc powinien,
      czyni rzeczy po prostu niemozliwe i zadne slowa pochwalne pod jego adresem, nie
      nie beda dostatecznie silne by wyrazic i opisac cale uznanie jakie Mu sie
      nalezy.
      Moja druga uwaga, a raczej pewna refleksja, dotyczy tych arabskich imigrantow
      profanujacych swoimi odchodami wloskie zabytki i koscioly. Wyobrazilem sobie w
      tym miejscu tych naszych rodakow, zapitych i zaplutych, porozumiewajacych sie
      tylko jednym jezykiem, w ktory dominuja slowa na "ka" i "cha" i szwedajacych
      sie po wloskich (i nie tylko) ulicach w poszukiwaniu pracy, chocby czyszczenia
      kibli za $2.50/godz. I powiem, ze nie czuje zadnej wiezi, zadnej solidarnosci z
      tymi "polaczkami". Daleki jestem od bronienia ich i tlumaczenia sie przed
      Wlochami, Francuzami, czy Niemcami, ze to nie jest reprezentatywna czesc
      polskiego spoleczenstwa.

      pzdr. dla wszystkich, a w tym dla Alicji, Jorlanda, Okry, Muslimka
      • Gość: bernard Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 14.10.01, 00:35
        Wspaniały tekst, bardzo dobrze oddaje uczucia każdego człowieka który szanuje
        każdą kulturę i nigdy nie zgodzi się na zastąpienie dorobku kulturalnego całej
        ludzkości fragmentem ze średniowiecznej historii.A to właśnie usiłuje uczynić
        islamski fundamentalizm, wykorzystując w tym celu biedę i frustrację
        zapóżnionych w społecznym rozwoju mas.Odczytanie przez niektórych protestu
        Oriany Fallaci przeciw takiemu wykorzystywaniu kultury Islamu jako tekstu
        rasistowskiego, świadczy o niezrozumieniu przesłania tego artykułu, a jest ono
        bardzo proste: nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.To właśnie sporo
        muzułmańskich przywódców uprawia rasizm religijny aby osłonić nieudolność swej
        władzy i skierować gniew mas na tych INNYCH.Jeśli współczesny świat się temu
        nie przeciwstawi to za kilka może kilkanaście lat będziemy mieli powtórkę z 20
        wieku, która od faszyzmu i komunizmu różnić nie będzie się wcale. Czym
        skończyły się ustępstwa wobec hitleryzmu? Retoryczne pytanie. Nierównomierny
        rozwój różnych regionów świata jeszcze długo będzie stwarzał problemy, co nie
        znaczy jednak że świat dla ideii równości ma się cofać lub pozwolić aby
        niektórzy religijni fanatycy przywracali tę równość BURZĄC, dosłownie i w
        przenośni.I to właśnie miała na myśli Fallaci pisząc że nie pozwoli aby w imię
        tej równości ktoś s..ł na kulturę drugiego.Basta!
        • alicjab TEKST FALLACI 15.10.01, 11:26
          Poniewaz wiele osob prosi mnie o przeslanie artykulu, a
          mam spore problemy ze skrzynka pocztowa (cos sie
          zawiesza), to postanowilam wrzucic tekst tutaj z prosba
          do redaktorow portalu Gazety, zeby zbyt szybko go nie
          usuneli... :)


          WYSZUKIWANIE:
          PROSTE
          ZŁOŻONE

          ZSZYWKA

          ?

          informacja o czasie dostępu



          Gazeta Wyborcza nr 234, wydanie waw (Warszawa) z dnia
          2001/10/06-2001/10/07, dział ŚWIĄTECZNA, str. 8
          BE&W, AP

          [pagina] ORIANA FALLACI - LIST Z NOWEGO JORKU

          FERRUCCIO DE BORTOLI; ORIANA FALLACI; MIŁADA JĘDRYSIK

          WŚCIEKŁOŚĆ I DUMA

          To jest wojna, obudźcie się! Czy nie widzicie, że tacy
          ludzie jak Osama ben Laden chcą nas zniszczyć? Że czują
          się uprawnieni
          do tego, żeby zabijać was i wasze dzieci, tylko dlatego
          że pijecie wino lub piwo, chodzicie do teatru lub kina,
          nosicie
          minispódniczki albo krótkie skarpetki, kochacie się
          kiedy chcecie, gdzie chcecie i z kim chcecie? Nawet to
          was nie obchodzi,
          idioci?

          Po latach milczenia słynna włoska pisarka Oriana
          Fallaci ogłosiła w ĄCorriere della SeraE pełną furii
          filipikę, w której atakuje
          islam i nawołuje do obrony zachodniej cywilizacji

          Od redakcji ĄCorriere della Sera

          Tym nadzwyczajnym szkicem Oriana Fallaci przerywa
          dziesięcioletnie milczenie. Bardzo długie. Nasza
          najsłynniejsza pisarka
          (ona sama określa się jako pisarz i w ogóle nie
          wypowiada już słowa ĄdziennikarzE) spędza sporą część
          roku na Manhattanie.
          Nie odbiera telefonu, rzadko otwiera drzwi, wychodzi
          jeszcze rzadziej. Nie udziela wywiadów. Choć wszyscy
          próbowali,
          nikomu się nie udało. Żyje w izolacji od świata. Ale
          historia i los chciały, żeby centrum współczesnej
          apokalipsy jak dantejska
          czeluść rozwarło się nieopodal jej pięknej literackiej
          pustelni. Fala uderzeniowa tamtego poranka 11 września
          zniszczyła
          również klasztorny i hermetyczny spokój Oriany.

          Otwiera drzwi - ta niezwykła czynność ją samą zdaje się
          dziwić... Jej wzrok jest równocześnie łagodny i dziki.
          Wśród stosów
          papierzysk, w pozornym chaosie, Oriana od lat z
          wojowniczym zapałem pracuje nad dziełem bardzo ważnym i
          wyczekiwanym
          przez świat.

          Poprosiłem ją, żeby opisała to, co widziała, czego
          doświadczyła, co poczuła w tamten wtorek i później - i
          Oriana zebrała na
          kilku kartkach swoje uczucia i myśli. ĄNa każdym
          doświadczeniu zostawiam strzępy duszyE - napisała kilka
          lat temu. To w
          dalszym ciągu jest prawda, najprawdziwsza. Myśli mocne.
          Przejmujące. Jest nad czym się zatrzymać, zastanowić. O
          Ameryce, o
          Włoszech, o świecie islamu. O Ojczyźnie (zaskakujące
          jest to, co mówi o Ojczyźnie). Inwektywy i tezy, które
          biją równocześnie
          z mózgu i serca, a raczej z mózgu przez serce. ĄKtoś
          musiał to powiedzieć. Powiedziałam. Teraz zostawcie
          mnie w spokoju.
          Drzwi są znowu zamknięte. I nie chcę już ich otwieraćE
          - wybucha. Jej szpony. Te same co zawsze. Wywoła
          dyskusję. I to jaką.

          FERRUCCIO DE BORTOLI, REDAKTOR NACZELNY

          Chcesz, żebym się wreszcie odezwała. Prosisz, żebym tym
          razem przerwała milczenie, które wybrałam, które od lat
          sobie
          narzucam, żeby nie wmieszać swojego głosu w orkiestrę
          cykad. I zrobię to. Ponieważ dowiedziałam się, że
          również we
          Włoszech są tacy, którzy się cieszą - tak samo jak
          wczoraj wieczorem w Gazie przed kamerami cieszyli się
          Palestyńczycy.
          ĄZwycięstwo! Zwycięstwo!E. Mężczyźni, kobiety, dzieci.
          O ile kogoś, kto zachowuje się w taki sposób, w ogóle
          można nazwać
          mężczyzną, kobietą czy dzieckiem. Dowiedziałam się, że
          niektóre luksusowe cykady, politycy lub tak zwani
          politycy,
          intelektualiści lub tak zwani intelektualiści, a także
          inne indywidua, które nie zasługują na miano obywateli,
          zachowują się
          zasadniczo tak samo. Mówią: ĄDobrze tak Amerykanom.
          Dobrze im takE. I jestem bardzo, bardzo, bardzo
          wściekła. Wściekła
          wściekłością zimną, przejrzystą, racjonalną.
          Wściekłością, która eliminuje wszelki dystans, wszelką
          wyrozumiałość, która mi
          każe udzielić im odpowiedzi, a przede wszystkim ich
          opluć. Pluję na nich. Równie wściekła co ja
          afroamerykańska poetka Maya
          Angelou wczoraj ryknęła: ĄBe angry. Itís good to be
          angry, itís healthyE (Bądźcie wściekli. Wściekłość
          dobrze robi. To
          zdrowe). Czy mnie zrobi dobrze, tego nie wiem. Ale
          wiem, że nie zrobi dobrze im, czyli tym, którzy
          podziwiają Osamę ben
          Ladena, tym, którzy wyrażają mu zrozumienie, sympatię
          lub solidarność. Swoim życzeniem odpaliłeś ładunek,
          który już od
          dawna miał ochotę wybuchnąć. Zobaczysz.

          Chcesz również, żebym opowiedziała, jak przeżyłam tę
          Apokalipsę. Krótko mówiąc, żebym dała świadectwo. Od
          niego więc
          zacznę. Byłam w domu - mój dom mieści się w centrum
          Manhattanu - i punktualnie o 9 odczułam grożące
          niebezpieczeństwo,
          które być może nie groziło mi osobiście, ale które na
          pewno mnie dotyczyło. Odczucie, którego doświadcza się
          na wojnie, a
          raczej w bitwie, kiedy wszystkimi porami skóry czujesz
          nadlatującą kulę lub pocisk i nastawiasz uszu, i
          krzyczysz do stojącego
          obok ciebie człowieka: ĄDown! Get down!E (Na ziemię!).
          Otrząsnęłam się z niego. Nie mieszkam przecież w
          Wietnamie, nie
          byłam przecież w tej chwili na żadnej z tych
          pieprzonych wojen, które - począwszy od II wojny
          światowej - posiekały mi życie!
          Byłam w Nowym Jorku, do diabła, był cudowny wrześniowy
          poranek roku 2001. Lecz to wrażenie - niewytłumaczalnie
          - wciąż
          trzymało mnie w swoich szponach. I wówczas zrobiłam
          coś, czego rano nigdy nie robię. Włączyłam telewizor.
          Fonia nie
          działała, ale wizja, owszem. I na każdym kanale, a jest
          ich tu prawie sto, widać było jedną z wież World Trade
          Center płonącą
          jak gigantyczna zapałka. Krótkie spięcie? Jakaś
          zbłąkana awionetka? Czy może przemyślany zamach
          terrorystyczny? Jak
          sparaliżowana wpatrywałam się w wieżę bez przerwy, a
          kiedy się tak wpatrywałam, kiedy powtarzałam sobie te
          trzy pytania, na
          monitorze pojawił się samolot. Biały, duży. Samolot
          pasażerski. Leciał bardzo nisko. Lecąc tak nisko,
          kierował się w stronę
          drugiej wieży jak bombowiec, który zawisa nad celem,
          który zrzuca na niego bombę. Aż zrozumiałam.
          Zrozumiałam również
          dlatego, że w tej samej chwili wróciła fonia i
          usłyszałam chór dzikich wrzasków. Wciąż tych samych,
          dzikich. ĄGod! Oh, God!
          Oh, God, God, God! Gooooooood!E (Boże! O Boże! O Boże!
          Boże, Boże, Boooożeeee!). I samolot wśliznął się w
          drugą wieżę,
          jak nóż się wślizguje w kostkę masła.

          Była już 9.15. Nie pytaj, co czułam podczas tych
          piętnastu minut. Nie wiem, nie pamiętam. Byłam jak
          sopel lodu. Również mój
          mózg był soplem. Nie pamiętam nawet, co działo się na
          pierwszej, a co na drugiej wieży. Ludzie, którzy nie
          chcieli spłonąć
          żywcem, rzucali się z okien osiemdziesiątego czy
          dziewięćdziesiątego piętra. Rozbijali szyby w oknach,
          przechodzili przez nie,
          rzucali się w dół, jak z samolotu rzucają się
          spadochroniarze, i spadali powoli. Trzepocząc nogami i
          rękami, pływając w
          powietrzu. Tak, wydawało się, że pływają w powietrzu. I
          że nie dotrą do celu. Lecz na poziomie trzydziestego
          piętra
          przyspieszali. Zaczynali rozpaczliwie gestykulować, jak
          gdyby żałowali wszystkiego, jak gdyby krzyczeli: ĄHelp!
          Help!E (Na
          pomoc!). I być może tak krzyczeli naprawdę. Wreszcie
          spadali jak kamień i paf! Wiesz, myślałam, że na
          wojnach widziałam już
          wszystko. Czułam się zaszczepiona na wojny, i w gruncie
          rzeczy to prawda. Nic mnie już nie zaskakuje. Choć
          czasami się
          wściekam, a nawet oburzam. Ale na wojnach zawsze
          widziałam ludzi, których mordowano. Nigdy nie widziałam
          ludzi, którzy
          umierają, zabijając samych siebie, czyli rzucając się
          bez spadochronu z okien osiemdziesiątego,
          dziewięćdziesiątego albo setnego
          piętra. Ponadto na wojnach zawsze
          • alicjab Re: TEKST FALLACI 15.10.01, 12:01
            Uff, jakies znow problemy... Wrzucam tekst jeszcze raz.


            WYSZUKIWANIE:
            PROSTE
            ZŁOŻONE

            ZSZYWKA

            ?

            informacja o czasie dostępu



            Gazeta Wyborcza nr 234, wydanie waw (Warszawa) z dnia
            2001/10/06-2001/10/07, dział ŚWIĄTECZNA, str. 8
            BE&W, AP

            [pagina] ORIANA FALLACI - LIST Z NOWEGO JORKU

            FERRUCCIO DE BORTOLI; ORIANA FALLACI; MIŁADA JĘDRYSIK

            WŚCIEKŁOŚĆ I DUMA

            To jest wojna, obudźcie się! Czy nie widzicie, że tacy
            ludzie jak Osama ben Laden chcą nas zniszczyć? Że czują
            się uprawnieni
            do tego, żeby zabijać was i wasze dzieci, tylko dlatego
            że pijecie wino lub piwo, chodzicie do teatru lub kina,
            nosicie
            minispódniczki albo krótkie skarpetki, kochacie się
            kiedy chcecie, gdzie chcecie i z kim chcecie? Nawet to
            was nie obchodzi,
            idioci?

            Po latach milczenia słynna włoska pisarka Oriana
            Fallaci ogłosiła w ĄCorriere della SeraE pełną furii
            filipikę, w której atakuje
            islam i nawołuje do obrony zachodniej cywilizacji

            Od redakcji ĄCorriere della Sera

            Tym nadzwyczajnym szkicem Oriana Fallaci przerywa
            dziesięcioletnie milczenie. Bardzo długie. Nasza
            najsłynniejsza pisarka
            (ona sama określa się jako pisarz i w ogóle nie
            wypowiada już słowa ĄdziennikarzE) spędza sporą część
            roku na Manhattanie.
            Nie odbiera telefonu, rzadko otwiera drzwi, wychodzi
            jeszcze rzadziej. Nie udziela wywiadów. Choć wszyscy
            próbowali,
            nikomu się nie udało. Żyje w izolacji od świata. Ale
            historia i los chciały, żeby centrum współczesnej
            apokalipsy jak dantejska
            czeluść rozwarło się nieopodal jej pięknej literackiej
            pustelni. Fala uderzeniowa tamtego poranka 11 września
            zniszczyła
            również klasztorny i hermetyczny spokój Oriany.

            Otwiera drzwi - ta niezwykła czynność ją samą zdaje się
            dziwić... Jej wzrok jest równocześnie łagodny i dziki.
            Wśród stosów
            papierzysk, w pozornym chaosie, Oriana od lat z
            wojowniczym zapałem pracuje nad dziełem bardzo ważnym i
            wyczekiwanym
            przez świat.

            Poprosiłem ją, żeby opisała to, co widziała, czego
            doświadczyła, co poczuła w tamten wtorek i później - i
            Oriana zebrała na
            kilku kartkach swoje uczucia i myśli. ĄNa każdym
            doświadczeniu zostawiam strzępy duszyE - napisała kilka
            lat temu. To w
            dalszym ciągu jest prawda, najprawdziwsza. Myśli mocne.
            Przejmujące. Jest nad czym się zatrzymać, zastanowić. O
            Ameryce, o
            Włoszech, o świecie islamu. O Ojczyźnie (zaskakujące
            jest to, co mówi o Ojczyźnie). Inwektywy i tezy, które
            biją równocześnie
            z mózgu i serca, a raczej z mózgu przez serce. ĄKtoś
            musiał to powiedzieć. Powiedziałam. Teraz zostawcie
            mnie w spokoju.
            Drzwi są znowu zamknięte. I nie chcę już ich otwieraćE
            - wybucha. Jej szpony. Te same co zawsze. Wywoła
            dyskusję. I to jaką.

            FERRUCCIO DE BORTOLI, REDAKTOR NACZELNY

            Chcesz, żebym się wreszcie odezwała. Prosisz, żebym tym
            razem przerwała milczenie, które wybrałam, które od lat
            sobie
            narzucam, żeby nie wmieszać swojego głosu w orkiestrę
            cykad. I zrobię to. Ponieważ dowiedziałam się, że
            również we
            Włoszech są tacy, którzy się cieszą - tak samo jak
            wczoraj wieczorem w Gazie przed kamerami cieszyli się
            Palestyńczycy.
            ĄZwycięstwo! Zwycięstwo!E. Mężczyźni, kobiety, dzieci.
            O ile kogoś, kto zachowuje się w taki sposób, w ogóle
            można nazwać
            mężczyzną, kobietą czy dzieckiem. Dowiedziałam się, że
            niektóre luksusowe cykady, politycy lub tak zwani
            politycy,
            intelektualiści lub tak zwani intelektualiści, a także
            inne indywidua, które nie zasługują na miano obywateli,
            zachowują się
            zasadniczo tak samo. Mówią: ĄDobrze tak Amerykanom.
            Dobrze im takE. I jestem bardzo, bardzo, bardzo
            wściekła. Wściekła
            wściekłością zimną, przejrzystą, racjonalną.
            Wściekłością, która eliminuje wszelki dystans, wszelką
            wyrozumiałość, która mi
            każe udzielić im odpowiedzi, a przede wszystkim ich
            opluć. Pluję na nich. Równie wściekła co ja
            afroamerykańska poetka Maya
            Angelou wczoraj ryknęła: ĄBe angry. Itís good to be
            angry, itís healthyE (Bądźcie wściekli. Wściekłość
            dobrze robi. To
            zdrowe). Czy mnie zrobi dobrze, tego nie wiem. Ale
            wiem, że nie zrobi dobrze im, czyli tym, którzy
            podziwiają Osamę ben
            Ladena, tym, którzy wyrażają mu zrozumienie, sympatię
            lub solidarność. Swoim życzeniem odpaliłeś ładunek,
            który już od
            dawna miał ochotę wybuchnąć. Zobaczysz.

            Chcesz również, żebym opowiedziała, jak przeżyłam tę
            Apokalipsę. Krótko mówiąc, żebym dała świadectwo. Od
            niego więc
            zacznę. Byłam w domu - mój dom mieści się w centrum
            Manhattanu - i punktualnie o 9 odczułam grożące
            niebezpieczeństwo,
            które być może nie groziło mi osobiście, ale które na
            pewno mnie dotyczyło. Odczucie, którego doświadcza się
            na wojnie, a
            raczej w bitwie, kiedy wszystkimi porami skóry czujesz
            nadlatującą kulę lub pocisk i nastawiasz uszu, i
            krzyczysz do stojącego
            obok ciebie człowieka: ĄDown! Get down!E (Na ziemię!).
            Otrząsnęłam się z niego. Nie mieszkam przecież w
            Wietnamie, nie
            byłam przecież w tej chwili na żadnej z tych
            pieprzonych wojen, które - począwszy od II wojny
            światowej - posiekały mi życie!
            Byłam w Nowym Jorku, do diabła, był cudowny wrześniowy
            poranek roku 2001. Lecz to wrażenie - niewytłumaczalnie
            - wciąż
            trzymało mnie w swoich szponach. I wówczas zrobiłam
            coś, czego rano nigdy nie robię. Włączyłam telewizor.
            Fonia nie
            działała, ale wizja, owszem. I na każdym kanale, a jest
            ich tu prawie sto, widać było jedną z wież World Trade
            Center płonącą
            jak gigantyczna zapałka. Krótkie spięcie? Jakaś
            zbłąkana awionetka? Czy może przemyślany zamach
            terrorystyczny? Jak
            sparaliżowana wpatrywałam się w wieżę bez przerwy, a
            kiedy się tak wpatrywałam, kiedy powtarzałam sobie te
            trzy pytania, na
            monitorze pojawił się samolot. Biały, duży. Samolot
            pasażerski. Leciał bardzo nisko. Lecąc tak nisko,
            kierował się w stronę
            drugiej wieży jak bombowiec, który zawisa nad celem,
            który zrzuca na niego bombę. Aż zrozumiałam.
            Zrozumiałam również
            dlatego, że w tej samej chwili wróciła fonia i
            usłyszałam chór dzikich wrzasków. Wciąż tych samych,
            dzikich. ĄGod! Oh, God!
            Oh, God, God, God! Gooooooood!E (Boże! O Boże! O Boże!
            Boże, Boże, Boooożeeee!). I samolot wśliznął się w
            drugą wieżę,
            jak nóż się wślizguje w kostkę masła.

            Była już 9.15. Nie pytaj, co czułam podczas tych
            piętnastu minut. Nie wiem, nie pamiętam. Byłam jak
            sopel lodu. Również mój
            mózg był soplem. Nie pamiętam nawet, co działo się na
            pierwszej, a co na drugiej wieży. Ludzie, którzy nie
            chcieli spłonąć
            żywcem, rzucali się z okien osiemdziesiątego czy
            dziewięćdziesiątego piętra. Rozbijali szyby w oknach,
            przechodzili przez nie,
            rzucali się w dół, jak z samolotu rzucają się
            spadochroniarze, i spadali powoli. Trzepocząc nogami i
            rękami, pływając w
            powietrzu. Tak, wydawało się, że pływają w powietrzu. I
            że nie dotrą do celu. Lecz na poziomie trzydziestego
            piętra
            przyspieszali. Zaczynali rozpaczliwie gestykulować, jak
            gdyby żałowali wszystkiego, jak gdyby krzyczeli: ĄHelp!
            Help!E (Na
            pomoc!). I być może tak krzyczeli naprawdę. Wreszcie
            spadali jak kamień i paf! Wiesz, myślałam, że na
            wojnach widziałam już
            wszystko. Czułam się zaszczepiona na wojny, i w gruncie
            rzeczy to prawda. Nic mnie już nie zaskakuje. Choć
            czasami się
            wściekam, a nawet oburzam. Ale na wojnach zawsze
            widziałam ludzi, których mordowano. Nigdy nie widziałam
            ludzi, którzy
            umierają, zabijając samych siebie, czyli rzucając się
            bez spadochronu z okien osiemdziesiątego,
            dziewięćdziesiątego albo setnego
            piętra. Ponadto na wojnach zawsze widziałam rzeczy,
            które wybuchają. Które wybuchają na wszystkie strony. I
            zawsze
            słyszałam wielki huk. A te dwie wieże nie wybuchły.
            Pierwsza złożyła się, pochłonęła samą si
            • alicjab Re: TEKST FALLACI cd. 18.10.01, 20:20
              Ale na wojnach zawsze
              widziałam ludzi, których mordowano. Nigdy nie
              widziałam ludzi, którzy
              umierają, zabijając samych siebie, czyli rzucając
              się bez spadochronu z okien osiemdziesiątego,
              dziewięćdziesiątego albo setnego
              piętra. Ponadto na wojnach zawsze widziałam
              rzeczy, które wybuchają. Które wybuchają na
              wszystkie strony. I zawsze
              słyszałam wielki huk. A te dwie wieże nie
              wybuchły. Pierwsza złożyła się, pochłonęła samą
              siebie. Druga stopiła się, rozpuściła.
              Pod wpływem temperatury rozpuściła się dokładnie
              tak jak kostka masła na rozgrzanej patelni. I
              wszystko to, przynajmniej tak
              mi się wydawało, wydarzyło się w grobowej ciszy.
              Czy to możliwe? Czy ta cisza była naprawdę, czy
              tylko we mnie?

              Muszę ci również wyznać, że na wojnach zawsze
              widziałam niewielu zabitych. Co bitwa, to dwieście
              czy trzysta zwłok.
              Najwyżej czterysta. Jak w Wietnamie, w Dak To. A
              kiedy walka się skończyła, Amerykanie zaczęli ich
              zbierać, liczyć - nie
              wierzyłam własnym oczom. Podczas rzezi w Meksyku -
              tej samej, w której ja również zostałam
              postrzelona - zebrano co
              najmniej osiemset trupów. I kiedy, biorąc mnie za
              zmarłą, wrzucili mnie do kostnicy, wydawało mi
              się, że wokół mnie jest całe
              morze zwłok. Cóż, w obu wieżach pracowało prawie
              pięćdziesiąt tysięcy osób. I bardzo niewiele z
              nich zdążyło się ewakuować.
              Windy przestały działać, to oczywiste, a wędrówka
              na dół z górnych pięter musiałaby trwać całą
              wieczność. O ile płomienie w
              ogóle by pozwoliły ją podjąć. Nigdy nie poznamy
              liczby ofiar. (Czterdzieści, czterdzieści pięć
              tysięcy...?). Amerykanie nigdy
              tego nie powiedzą. Żeby nie podkreślać rozmiarów
              tej Apokalipsy. Żeby nie dawać satysfakcji Osamie
              ben Ladenowi i nie
              zachęcać do następnych zamachów. A poza tym te
              dwie czeluście, które pochłonęły dziesiątki
              tysięcy istnień, są zbyt głębokie.
              Robotnicy wykopują co najwyżej kawałki
              poodrywanych części ciała. Tu nos, tam palec. Albo
              masę, która wygląda jak
              zmielona kawa, a w rzeczywistości jest materią
              organiczną. Pozostałość po ciałach, które w
              mgnieniu oka rozsypują się w pył.
              Wczoraj burmistrz Giuliani wysłał kolejne dziesięć
              tysięcy worków, lecz okazały się bezużyteczne.

              Co czuję w stosunku do tych kamikadze, którzy
              zginęli razem z nimi? Żadnego szacunku. Żadnej
              litości. Tak, nawet litości. Ja,
              która w każdym przypadku zawsze jej ulegam.
              Kamikadze, czyli faceci, którzy popełniają
              samobójstwo po to, żeby zabić
              innych ludzi, zawsze wydawali mi się antypatyczni
              - dotyczy to również japońskich kamikadze z czasów
              II wojny światowej.
              Nigdy nie uważałam ich za kogoś w rodzaju Pietra
              Mikki, który zagrodził nieprzyjacielskim oddziałom
              drogę do Turynu,
              podpalając proch i wylatując w powietrze razem z
              murami obronnymi [w 1706 r., podczas oblężenia
              przez wojska francuskie -
              przyp. tłum.]. Nigdy nie uważałam ich za
              żołnierzy. A tym bardziej za męczenników czy
              bohaterów, jak w 1972 roku,
              wrzeszcząc i plując, określił ich pan Arafat
              (podczas wywiadu, który przeprowadziłam z nim w
              Ammanie - w miejscu, gdzie
              jego sierżanci szkolili również terrorystów z
              grupy Baader Meinhof). Uważam ich za
              zarozumialców, i tyle. Zarozumialców,
              którzy zamiast szukać sławy w kinematografii, w
              polityce lub sporcie, szukają jej w śmierci
              własnej i innych. W śmierci, która
              zamiast statuetki Oscara, funkcji ministra czy
              mistrzostwa kraju przyniesie im (jak wierzą)
              podziw. A w przypadku tych,
              którzy modlą się do Allaha - miejsce w Raju, o
              którym mówi Koran: w Raju, gdzie bohaterowie
              pieprzą hurysy. Założę się, że
              ta zarozumiałość dotyczy również ich wyglądu. Mam
              przed oczami fotografię dwóch kamikadze, o których
              piszę w
              ĄInszallahuE: powieści, która rozpoczyna się od
              zniszczenia bazy amerykańskiej (ponad czterysta
              ofiar) i bazy francuskiej
              (ponad trzysta pięćdziesiąt) w Bejrucie. To
              zdjęcie kazali sobie zrobić, zanim poszli na
              śmierć, i zanim poszli na śmierć, poszli
              też do fryzjera. Cóż za wspaniała fryzura. Jakie
              wypomadowane wąsy, przylizane bródki, jakie
              zalotne baczki...

              Ach! Jak by się skręcał pan Arafat, gdyby mnie
              teraz słyszał. Wiesz, pomiędzy nim a mną nie
              układa się najlepiej. Nigdy mi nie
              wybaczył ani przepastnej różnicy poglądów, która
              wyszła na jaw podczas tamtego spotkania, ani
              opinii, jaką o nim wyraziłam
              w mojej książce ĄWywiad z historiąE. Co do mnie,
              nie wybaczyłam mu nigdy niczego. Między innymi
              tego, że jednemu z
              dziennikarzy włoskich, który nieopatrznie
              przedstawił się mu jako Ąmój przyjacielE,
              przystawiono do serca rewolwer. Więc
              się już nie spotykamy. A szkoda. Bo gdybym znów
              się z nim zobaczyła, a raczej gdybym udzieliła mu
              audiencji,
              wykrzyczałabym mu w pysk, kim są męczennicy i
              bohaterowie. Wrzeszczałabym: ĄWielmożny Panie
              Arafat, męczennikami są
              pasażerowie czterech uprowadzonych samolotów
              zamienionych w żywe bomby. Wśród nich czteroletnia
              dziewczynka
              unicestwiona w drugiej wieży. Wielmożny Panie
              Arafat, męczennikami są urzędnicy, którzy
              pracowali w obu wieżach i w
              Pentagonie. Wielmożny Panie Arafat, męczennikami
              są strażacy, którzy zginęli, próbując ich
              uratować. I wie Pan, kto jeszcze
              zalicza się do tego grona? Pasażerowie samolotu,
              który miał runąć na Biały Dom, a który rozbił się
              w lesie w Pensylwanii,
              ponieważ oni podjęli walkę! Dla nich - owszem -
              przydałby się Raj, Wielmożny Panie Arafat. Kłopot
              w tym, że teraz to Pan
              robi za głowę państwa ad perpetuum. Robi Pan za
              monarchę. Składa Pan wizytę Papieżowi, twierdzi
              Pan, że nie lubi
              terroryzmu, przesyła Pan Bushowi wyrazy
              współczucia. I w swojej kameleonowej umiejętności
              zaprzeczania samemu sobie
              byłby Pan zdolny powiedzieć mi, że mam racjęE.
              Lecz zmieńmy temat. Ja, jak wiadomo, jestem bardzo
              chora, i na samą myśl o
              spotkaniu z różnymi Arafatami dostaję gorączki.

              Wolę mówić o nietykalności, jaką wiele osób
              przypisywało Ameryce. Nietykalność? Jaka
              nietykalność?!? Im bardziej
              społeczeństwo jest demokratyczne i otwarte, tym
              bardziej jest narażone na terroryzm. Im bardziej
              jakiś kraj jest wolny, im
              dalszy od reżimu policyjnego, tym większe ponosi
              ryzyko i tym częściej doświadcza porwań i rzezi,
              które przez wiele lat miały
              miejsce we Włoszech, w Niemczech i innych
              regionach Europy. I które teraz, w wyolbrzymionym
              rozmiarze, mają miejsce w
              Ameryce. Nie bez powodu kraje niedemokratyczne,
              zarządzane przez reżimy policyjne, zawsze gościły
              i finansowały
              terrorystów i teraz pomagają im, jak mogą. Na
              przykład Związek Radziecki, kraje jego obozu i
              Chiny Ludowe. Libia
              Kadafiego, Irak, Iran, Syria, Arafatowski Liban,
              sam Egipt, sama Arabia Saudyjska, której poddanym
              jest Osama ben Laden,
              sam Pakistan, oczywiście Afganistan i wszystkie
              muzułmańskie regiony Afryki. Na lotniskach i w
              samolotach tych krajów
              zawsze czułam się bezpieczna. Spokojna jak śpiący
              noworodek. Bałam się jedynie aresztowania,
              ponieważ źle pisałam o
              terrorystach. A na lotniskach i w samolotach
              europejskich zawsze byłam podenerwowana. Na
              lotniskach i w samolotach
              amerykańskich wręcz zdenerwowana. A w Nowym Jorku
              nerwowa po dwakroć. (W Waszyngtonie nie. Muszę to
              przyznać.
              Tego, że samolot może spaść na Pentagon, naprawdę
              się nie spodziewałam). Krótko mówiąc, moim zdaniem
              to nigdy nie był
              problem ĄczyE, lecz ĄkiedyE. Jak myślisz, dlaczego
              we wtorek rano moja podświadomość odnotowała ten
              niepokój, tę
              groźbę? Jak myślisz, dlaczego wbrew moim zwyczajom
              włączyłam telewizor? Jak myślisz, dlaczego wśród
              pytań, jakie sobie
              stawiałam, kiedy płonęła pierwsza wieża i nie było
              fonii, pojawiło się pytanie o zamach? A dlaczego
              na widok drugiego
              samolotu od razu wszystko stało się dla mnie
              jasne? Dlatego, że Ameryka jest najpotężniejszym
              kraje
              • alicjab Re: TEKST FALLACI cd. 18.10.01, 20:23
                A dlaczego
                na widok drugiego
                samolotu od razu wszystko stało się dla mnie
                jasne? Dlatego, że Ameryka jest najpotężniejszym
                krajem na świecie,
                najbogatszym, najsilniejszym, najbardziej
                nowoczesnym, prawie wszyscy wpadli w te sidła.
                Czasami wpadali w nie również
                sami Amerykanie. Lecz kruchość Ameryki rodzi się
                właśnie z jej siły, z jej bogactwa, z jej potęgi,
                z jej nowoczesności. Jak w
                starej historii o psie, który pożera własny ogon.

                Rodzi się również z wieloetnicznej istoty Ameryki,
                z jej liberalizmu, z szacunku dla obywateli i
                gości. Przykład: prawie
                dwadzieścia cztery miliony Amerykanów to Arabowie
                - muzułmanie. I kiedy jakiś Mustafa czy Mohammed
                przybywa tu,
                dajmy na to, z Afganistanu w odwiedziny do wujka,
                nikt mu nie zabroni podjąć nauki w szkole pilotażu
                i nauczyć się obsługi
                boeinga 757. Nikt mu nie broni zapisać się na
                uniwersytet (mam nadzieję, że to się zmieni) i
                studiować chemię oraz biologię -
                dyscypliny niezbędne do wywołania wojny
                bakteriologicznej. Nikt. Nawet jeśli rząd się
                obawia, że ten syn Allaha uprowadzi
                boeinga 757 albo wrzuci fiolkę z bakteriami do
                zbiornika wody i wywoła epidemię. (Mówię ĄjeśliE,
                ponieważ tym razem rząd
                nic nie wiedział, a wpadka CIA i FBI razem
                wziętych przekracza wszelkie dopuszczalne granice.
                Gdybym była prezydentem
                Stanów Zjednoczonych, wykopałabym ich wszystkich
                za kretynizm). Ale wróćmy do początkowego wątku.
                Jakie są symbole
                siły, bogactwa, potęgi i nowoczesności Ameryki?
                Nie jazz, nie rock and roll, guma do żucia,
                hamburger, Broadway czy
                Hollywood, lecz jej wieżowce. Jej Pentagon. Jej
                nauka. Jej technologia. Te wspaniałe wieżowce,
                takie wysokie, takie piękne, że
                kiedy unosisz wzrok, jesteś skłonny zapomnieć o
                piramidach i o boskich przybytkach naszej
                przeszłości. Te gigantyczne,
                przesadnie wielkie samoloty, których używają tak
                samo, jak kiedyś używali żaglowców i ciężarówek,
                ponieważ teraz już w
                żadnej dziedzinie życia nie mogą się obyć bez
                samolotów. W żadnej. Poczta, świeże ryby, my sami.
                (A nie zapominaj, że to oni
                wynaleźli wojnę lotniczą. A przynajmniej rozwinęli
                do histerycznych rozmiarów). Ten przerażający
                Pentagon, ta forteca, która
                budzi strach już na pierwszy rzut oka. Ta
                wszechobecna i wszechmocna nauka. Ta niewiarygodna
                technologia, która w ciągu
                niewielu lat przewróciła zasady naszego
                codziennego funkcjonowania, nasze tysiącletnie
                sposoby komunikowania, jedzenia,
                życia. I gdzie ich ugodził szacowny Osama ben
                Laden? W wieżowce, w Pentagon. Jak? Samolotami,
                zdobyczami naukowymi,
                technologią. By the way: czy wiesz, co mnie
                najbardziej zdumiewa w tym ponurym
                ultramiliarderze, w tym niezrealizowanym
                playboyu, który zamiast zalecać się do
                jasnowłosych księżniczek i szaleć w nocnych
                klubach (jak to robił w Bejrucie, kiedy miał
                dwadzieścia lat), zabawia się, mordując w imię
                Mahometa i Allaha? Fakt, że jego bezkresny majątek
                pochodzi również z
                dochodów korporacji wyspecjalizowanej w burzeniu i
                że on sam jest doświadczonym burzycielem. Demolka
                jest specjalnością
                amerykańską.

                Kiedy się spotkaliśmy, wydawałeś się niemal
                zdumiony heroiczną sprawnością i godną podziwu
                solidarnością, z jaką
                Amerykanie stawili czoło tej Apokalipsie. O, tak.
                Mimo wad, które są jej bez przerwy wytykane i
                które ja sama jej wyrzucam
                (pomimo że europejskie, a zwłaszcza włoskie, wady
                są jeszcze bardziej poważne), Ameryka jest krajem,
                który może nauczyć
                nas wielkich rzeczy. Ŕ propos tej heroicznej
                sprawności, pozwól mi wyśpiewać pean na cześć
                burmistrza Nowego Jorku. Tego
                Rudolpha Giulianiego, któremu my, Włosi,
                powinniśmy dziękować na klęczkach. Ponieważ nosi
                włoskie nazwisko, z
                pochodzenia jest Włochem i przed całym światem
                wystawia nam najlepsze świadectwo. To wielki,
                naprawdę bardzo wielki
                burmistrz ten Rudolph Giuliani. Mówi ci to osoba,
                która nigdy nie jest zadowolona z niczego i
                nikogo, poczynając od siebie
                samej. Jest godny innego wielkiego burmistrza o
                włoskim nazwisku - Fiorella La Guardia - i wielu
                naszych burmistrzów
                powinno się zgłosić do niego po lekcję. Stanąć
                przed nim z pochyloną głową, posypać ją sobie
                popiołem i spytać: ĄPanie
                Giuliani, jak to się robi?E. On nie zrzuca na
                nikogo swoich obowiązków. Nie traci czasu na
                pierdoły i na podział łupów. Nie
                dzieli własnej osoby na funkcję burmistrza,
                ministra i posła. (Czy ktoś mnie słucha w trzech
                miastach Stendhala, czyli w
                Neapolu, Florencji i Rzymie?). Pojawił się
                natychmiast i kiedy wbiegł do drugiego drapacza
                chmur, ryzykował, że wraz z
                innymi zamieni się w proch. Uratował się przez
                przypadek, o włos. I w ciągu czterech dni
                przywrócił miasto do życia. Miasto,
                które - pamiętaj! - ma dziewięć i pół miliona
                mieszkańców, prawie dwa miliony na samym
                Manhattanie. Jak tego dokonał, nie
                wiem. Biedak, jest chory jak ja. Rak ze swoimi
                nawrotami dorwał również jego. I tak jak ja udaje,
                że jest zdrowy - pracuje
                mimo wszystko. Ale ja pracuję przy stoliku, na
                siedząco, do diabła! A on... Wyglądał jak generał,
                który osobiście bierze udział
                w bitwie. Jak żołnierz, który rzuca się z bagnetem
                do ataku. ĄDo roboty, ludzie! Zakaszmy rękawy,
                szybko!E. Ale udało mu
                się, ponieważ ci ludzie byli, są tacy sami jak on.
                Ludzie, którzy nie znają znużenia, gnuśności,
                ludzie - jak by powiedział mój
                ojciec - z jajami. Co do niezwykłej jedności,
                niemal wojennej zwartości szeregów, którą
                Amerykanie demonstrują wobec
                tragedii i wobec wroga, to cóż - muszę przyznać,
                że zaskoczyła ona mnie samą. Owszem, wiedziałam,
                że dała o sobie znać w
                okresie Pearl Harbor, czyli wtedy, gdy naród
                skupił się wokół Roosevelta, a Roosevelt podjął
                walkę z hitlerowskimi Niemcami,
                z Włochami Mussoliniego i z Japonią cesarza
                Hirohito. Owszem, poczułam ją po zabójstwie
                Kennedyíego. Ale potem była
                wojna w Wietnamie, rozdzierające podziały wywołane
                wojną w Wietnamie i w pewnym sensie to
                przypomniało mi ich wojnę
                secesyjną sprzed półtora wieku. I tak, kiedy
                zobaczyłam, jak biali i czarni obejmują się i
                wspólnie płaczą (powtarzam: obejmują
                się), kiedy widziałam, jak demokraci i
                republikanie obejmują się i śpiewają ĄGod save
                AmericaE (Boże, ocal Amerykę), kiedy
                widziałam, jak zacierają wszystkie różnice,
                oniemiałam. To samo, kiedy usłyszałam, jak Bill
                Clinton (osoba, do której nigdy nie
                miałam słabości) deklaruje: ĄZacieśnijmy szeregi
                wokół Georgeía Busha, ufajcie naszemu
                prezydentowiE. To samo, kiedy te
                same słowa powtórzyła dobitnie jego żona Hillary,
                obecnie senator stanu Nowy Jork. To samo, kiedy
                powtórzył je Lieberman,
                były kandydat Demokratów na wiceprezydenta. (Tylko
                przegrany Al Gore trwał w sromotnym milczeniu). I
                to samo, kiedy
                Kongres jednomyślnie przegłosował wojnę, ukaranie
                winnych. Ach, gdyby tak Włochy zechciały wyciągnąć
                z tego naukę!
                Włochy są tak podzielone. Tak rozbite, tak zatrute
                swoimi plemiennymi małostkami! We Włoszech
                nienawidzą się nawet
                przedstawiciele tej samej partii. Nie umieją być
                razem nawet wtedy, gdy mają ten sam emblemat, ten
                sam symbol, do diabła!
                Zawistni, zgorzkniali, próżni, mali, myślą
                wyłącznie o swoich prywatnych interesach. O swoich
                marnych karierach, o swojej
                nędznej chwale, o swojej lokalnej wielkości. Dla
                osobistych interesów robią sobie nawzajem na
                złość, zdradzają się, oskarżają,
                kurwią... Jestem absolutnie przekonana, że gdyby
                Osama ben Laden wysadził w powietrze wieżę Giotta
                [należącą do katedry we
                Florencji - przyp. tłum.] albo wieżę w Pizie,
                opozycja oskarżyłaby o to rząd. A rząd oskarżyłby
                opozycję. Szefowie rządu i
                opozycji oskarżyliby własnych kolegów i
                towarzyszy. A teraz pozwól sobie wytłumaczyć, skąd
                bierze się ta jedność, która
                cechuje Amerykanów.

                Rodzi się z ich patri
                • alicjab Re: TEKST FALLACI cd. 18.10.01, 20:24
                  Rodzi się z ich patriotyzmu. Nie wiem, czy we
                  Włoszech widzieliście i zrozumieliście to, co
                  wydarzyło się w Nowym Jorku,
                  kiedy Bush poszedł podziękować robotnikom (i
                  robotnicom), którzy przeszukując zgliszcza obu
                  wież, usiłują ocalić żywych
                  ludzi, lecz wykopują jedynie nosy i palce. A
                  jednak nie ustępują. Nie rezygnują. A kiedy
                  spytasz ich, jak to robią, odpowiedzą:
                  ĄI can allow myself to be exhausted not to be
                  defeatedE (Mogę sobie pozwolić na zmęczenie, ale
                  nie na porażkę). Wszyscy.
                  Młodzi, nieletni, starzy, w średnim wieku. Biali,
                  czarni, żółci, brązowi, fioletowi... Widzieliście
                  czy nie? Kiedy Bush im
                  dziękował, machali tylko amerykańskimi sztandarami
                  i wznosili zaciśnięte pięści z groźnym pomrukiem:
                  ĄJu-e-sej! Ju-e-sej!
                  Ju-e-sej! USA! USA! USA!E. Gdyby chodziło o kraj
                  totalitarny, pomyślałabym: ĄAle ich dobrze
                  zorganizowali!E. Jednak nie
                  w Ameryce. W Ameryce takich rzeczy się nie
                  organizuje. Nie nakazuje się ich, nie zarządza.
                  Zwłaszcza w metropolii tak
                  bardzo pozbawionej złudzeń jak Nowy Jork, w której
                  mieszkają tacy robotnicy jak nowojorscy. Robotnicy
                  nowojorscy to
                  wyjątkowe typy. Bardziej wolni od wiatru, nie do
                  utrzymania. Nie słuchają nawet swoich związków
                  zawodowych. Ale spróbuj
                  tknąć ich flagę, Ojczyznę... W języku angielskim
                  nie ma słowa ĄOjczyznaE. Żeby powiedzieć
                  ĄOjczyznaE, trzeba złożyć dwa
                  słowa, np. Father Land, Ziemia Ojców. Mother Land,
                  Ziemia Macierzysta. Native Land, Ziemia Rodzinna.
                  Albo powiedzieć po
                  prostu My Country, Mój Kraj. Ale rzeczownik
                  ĄpatriotismE istnieje. Przymiotnik ĄpatrioticE
                  istnieje. I oprócz Francji chyba
                  nie umiem wyobrazić sobie bardziej patriotycznego
                  kraju niż Ameryka. Ach! Tak bardzo się wzruszyłam,
                  widząc tych
                  robotników, którzy zaciskając pięści i pomachując
                  flagą, warczeli ĄJu-e-sej! Ju-e-sej! Ju-e-sej!E,
                  choć nikt im tego nie kazał. I
                  odczułam coś w rodzaju upokorzenia, ponieważ
                  robotników włoskich, którzy powiewają własną
                  trójkolorową flagą i
                  pomrukują ĄItalia! Italia!E, jakoś nie umiem sobie
                  wyobrazić. Na pochodach i wiecach widziałam, jak
                  wymachują czerwonymi
                  flagami. Rzeki, jeziora czerwonych sztandarów. Ale
                  trójkolorowych sztandarów widziałam bardzo
                  niewiele. Ani jednego. Źle
                  kierowani lub tyranizowani przez arogancką lewicę
                  oddaną Związkowi Radzieckiemu trójkolorowe flagi
                  zawsze pozostawiali
                  wrogom. A wrogowie nie robili z nich raczej
                  dobrego użytku. Dzięki Bogu nie zrobili z nich
                  również złego. A ci, którzy
                  chodzą na mszę, to samo. A cham w zielonej koszuli
                  i pod zielonym krawatem w ogóle nie wie, jakie są
                  te trzy kolory: ĄJestem
                  Lombardczykiem!E. On chciałby nas cofnąć do czasu
                  wojen pomiędzy Florencją a Sieną. W rezultacie
                  włoskie flagi widać dziś
                  tylko na olimpiadzie, jeżeli przypadkiem uda się
                  zdobyć jakiś medal. Co gorsza, widać je na
                  stadionach podczas
                  międzypaństwowych meczów piłkarskich. Jest to
                  zresztą również jedyna okazja, żeby usłyszeć
                  okrzyki: ĄItalia! Italia!E.

                  Ech! Istnieje duża różnica pomiędzy krajem, w
                  którym flagą Ojczyzny wymachują tylko chuligani na
                  stadionie, a krajem, w
                  którym powiewa nią cały naród. Na przykład
                  niepokorni robotnicy, którzy drążą zgliszcza, żeby
                  wydobyć jakieś ucho czy nos
                  ludzi zamordowanych przez synów Allaha. Lub po to,
                  żeby zebrać tę zmieloną kawę.

                  Mój drogi, to fakt, że Ameryka jest szczególnym
                  krajem. Krajem, któremu można pozazdrościć rzeczy
                  niemających nic
                  wspólnego z bogactwem. Dlatego że powstał z
                  potrzeby duszy, z potrzeby posiadania ojczyzny, a
                  także z idei najbardziej
                  wzniosłej, jaką kiedykolwiek pomyślał człowiek: z
                  idei wolności, i to splecionej z ideą równości. A
                  także dlatego, że w tamtych
                  czasach idea wolności wcale nie była modna. Idea
                  równości również. O takich rzeczach mówili tylko
                  niektórzy filozofowie
                  oświecenia. Takie koncepty można było znaleźć
                  tylko w kosztownym tomiszczu w odcinkach nazywanym
                  Encyklopedią. I
                  oprócz pisarzy i innych intelektualistów, oprócz
                  książąt i jaśniepanów, którzy mieli pieniądze,
                  żeby kupić to tomiszcze lub
                  książki, które zainspirowały jego autorów, kto
                  miał pojęcie o oświeceniu? Tym nie można było
                  napełnić brzucha! O oświeceniu
                  nie mówili nawet francuscy rewolucjoniści, a poza
                  tym rewolucja francuska miała wybuchnąć w 1789
                  roku, czyli trzynaście lat
                  po rewolucji amerykańskiej, która wybuchła w roku
                  1776. (To inny szczegół, o którym anty-Amerykanie
                  z gatunku
                  dobrze-im-tak nie wiedzą albo udają, że
                  zapomnieli. Obłudnicy).

                  To kraj szczególny, kraj godny zazdrości, również
                  dlatego, że ta idea została zrozumiana przez
                  rolników, nierzadko
                  analfabetów, w każdym razie ludzi
                  niewykształconych. Rolników z kolonii
                  amerykańskich. I dlatego że została zrealizowana
                  przez małą grupę nadzwyczajnych liderów: przez
                  ludzi wielkiej kultury i wielkiej wartości. The
                  Founding Fathers, Ojców
                  Założycieli. Ale czy masz pojęcie, kim byli
                  Ojcowie Założyciele, Franklinowie, Jeffersonowie,
                  Paineíowie, Adamsowie,
                  Washingtonowie i im podobni? To nie adwokaciny
                  (jak słusznie nazywał ich Vittorio Alfieri),
                  uczestnicy rewolucji francuskiej!
                  [Vittorio Alfieri - XVIII-wieczny pisarz włoski -
                  red.]. To nie ponurzy i histeryczni kaci Terroru,
                  to nie Marat, Danton,
                  Saint-Just, Robespierre! Ojcowie Założyciele byli
                  ludźmi, którzy grekę i łacinę znali tak jak włoscy
                  nauczyciele greki i łaciny
                  (o ile tacy jeszcze istnieją) nigdy się nie
                  nauczą. Ludzie, którzy po grecku czytali
                  Arystotelesa i Platona, po łacinie czytali
                  Senekę i Cycerona, którzy zasady demokracji
                  greckiej zgłębili tak, jak w moich czasach nawet
                  marksiści nie przestudiowali
                  teorii nadbudowy. (Zakładając, że w ogóle ją
                  studiowali). Jefferson znał również włoski
                  (nazywał go toskańskim). Po włosku
                  mówił i pisał bardzo swobodnie. I razem z dwoma
                  tysiącami szczepów winnych i tysiącem szczepów
                  drzew oliwnych oraz
                  papierem nutowym, którego w Wirginii brakowało, w
                  1774 roku florentczyk Filippo Mazzei przywiózł mu
                  kilka egzemplarzy
                  książki napisanej przez niejakiego Cesare
                  Beccarię, zatytułowanej ĄO przestępstwach i
                  karachE [Cesare Beccaria -
                  XVIII-wieczny prawnik i ekonomista włoski - red.].
                  Co do samouka Franklina, był geniuszem. Uczony,
                  drukarz, wydawca,
                  pisarz, dziennikarz, polityk, wynalazca. W 1752
                  roku odkrył elektryczną naturę pioruna i wynalazł
                  piorunochron. To niemało.
                  I to razem z tymi nadzwyczajnymi liderami, z tymi
                  wartościowymi ludźmi, rolnicy analfabeci, w każdym
                  razie ludzie
                  niewykształceni, zbuntowali się w 1776 roku
                  przeciw Anglii. Proklamowali wojnę o
                  niepodległość, rewolucję amerykańską.

                  • alicjab Re: TEKST FALLACI cd. 18.10.01, 20:26
                    Cóż... Pomimo użycia karabinów i prochu
                    strzelniczego, pomimo ofiar, którymi przypłaca się
                    każdą wojnę, nie popłynęły
                    wówczas rzeki krwi tak charakterystyczne dla
                    późniejszej rewolucji francuskiej. Nie użyli
                    gilotyn i nie dokonali masakr, jakie
                    znamy z Wandei. Przeprowadzili to za pomocą kartki
                    papieru, która razem z duchową potrzebą posiadania
                    ojczyzny
                    urzeczywistniała wzniosłą ideę wolności, i to
                    splecionej z równością - Deklaracji
                    Niepodległości. ĄWe hold these truths to be
                    self-evident...E (Uważamy następujące prawdy za
                    oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi,
                    że Stwórca obdarzył ich
                    pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych
                    praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania
                    się o szczęście, że celem
                    zabezpieczenia tych praw wyłonione zostały spośród
                    ludzi rządy...). I ta kartka papieru, którą -
                    począwszy od rewolucji
                    francuskiej - wszyscy lepiej lub gorzej
                    skopiowaliśmy lub którą się inspirowaliśmy, wciąż
                    jest kręgosłupem Ameryki.
                    Żywotnym sokiem tego narodu. Czy wiesz dlaczego?
                    Bo poddanych zmienia w obywateli. Bo plebejuszy
                    zmienia w Naród. Bo
                    ich zachęca, a wręcz nakazuje, by sami sobą
                    rządzili, by wyrażali własne indywidualne różnice,
                    by szukali własnego szczęścia.
                    W przeciwieństwie do tego, co czynił komunizm,
                    który zabraniał ludziom buntu, samorządności,
                    swobody wypowiedzi,
                    bogacenia się i zastąpił tradycyjnych królów Jego
                    Wysokością Państwem. ĄKomunizm jest reżimem
                    monarchicznym,
                    monarchią starej daty. I jako taki obcina ludziom
                    jaja. A człowiek bez jaj już nie jest człowiekiemE
                    - mawiał mój ojciec.
                    Mawiał również, że zamiast wywyższać plebejuszy,
                    komunizm wszystkich zamieniał w plebs. Ze
                    wszystkich robił zdechlaków.

                    Cóż, moim zdaniem Ameryka wywyższa plebs. W
                    Ameryce wszyscy są plebejuszami. Biali, czarni,
                    żółci, brązowi, fioletowi,
                    głupi, inteligentni, biedni, bogaci. A
                    największymi plebejuszami są bogacze. W większości
                    przypadków, co za prostaki.
                    Gruboskórni, chamscy. Od razu widać, że nie
                    czytali podręczników savoir-vivreíu, że nigdy nie
                    mieli nic wspólnego z
                    wyrafinowaniem, dobrym gustem czy z
                    sophistication. Pomimo pieniędzy, które trwonią na
                    ubrania, są tak nieeleganccy, że w
                    porównaniu z nimi nawet królowa Anglii wydaje się
                    szykowna. Ale są wyzwoleni, do diabła. A na tym
                    świecie nie ma nic
                    silniejszego, potężniejszego od wyzwolonego
                    plebsu. Zawsze połamiesz sobie rogi o Wyzwolony
                    Plebs. A o Amerykę połamali
                    już sobie rogi wszyscy. Anglicy, Niemcy,
                    Meksykanie, Rosjanie, naziści, faszyści,
                    komuniści. Jako ostatni połamali je sobie
                    Wietnamczycy, którzy po swoim zwycięstwie musieli
                    pójść z Amerykanami na układy, więc kiedy
                    Wietnamczykom składa
                    wizytę były prezydent Stanów Zjednoczonych, wydaje
                    im się, że chwycili Pana Boga za nogi. ĄBienvenu,
                    Monsieur le
                    President, bienvenu!E. Problem w tym, że
                    Wietnamczycy nie modlą się do Allaha. A z dziećmi
                    Allaha przeprawa będzie
                    ciężka. Bardzo długa i bardzo ciężka. Chyba że
                    reszta Zachodu przestanie robić pod siebie. I
                    zreflektuje się, i udzieli Ameryce
                    pomocy.

                    Nie mówię, rzecz jasna, do hien, które się cieszą
                    na widok zgliszcz i rechocą: ĄDobrze-tak-
                    Amerykanom-dobrze-im-takE.
                    Mówię do osób, które choć nie są głupie i złe,
                    wciąż jeszcze bujają w ostrożności i
                    wątpliwościach. Do nich mówię: Ludzie,
                    obudźcie się! Zahukani przez strach, nieskłonni
                    płynąć pod prąd, czyli ściągnąć na siebie
                    oskarżenie o rasizm (słowo zresztą
                    niewłaściwe, ponieważ tu nie chodzi o rasę, lecz o
                    religię), nie rozumiecie lub nie chcecie
                    zrozumieć, że właśnie się toczy
                    Krucjata, tyle że na odwrót. Przyzwyczajeni do
                    podwójnej gry, zaślepieni krótkowzrocznością nie
                    rozumiecie lub nie chcecie
                    zrozumieć, że właśnie toczy się wojna religijna.
                    Której chce i którą wypowiada być może tylko odłam
                    tamtej religii, lecz i tak
                    jest to wojna religijna. Wojna, którą oni nazywają
                    dżihad. Święta Wojna. Wojna, której celem być może
                    nie jest zdobycie
                    naszych terytoriów, lecz której celem z pewnością
                    jest podbój naszych dusz. Unicestwienie naszej
                    wolności i naszej cywilizacji.
                    Zniszczenie naszego sposobu życia i śmierci,
                    naszego sposobu modlenia się lub niemodlenia,
                    naszego sposobu jedzenia, picia,
                    ubierania, rozrywki i przekazu informacji... Nie
                    rozumiecie albo nie chcecie zrozumieć, że jeśli
                    się nie przeciwstawimy, jeśli
                    nie będziemy się bronić, walczyć, to dżihad
                    zwycięży. I zniszczy świat, który lepiej lub
                    gorzej udało się nam zbudować,
                    zmienić, ulepszyć, uczynić nieco bardziej
                    inteligentnym, czyli mniej bigoteryjnym lub
                    całkowicie wolnym od bigoterii. I tym
                    samym zniszczy naszą kulturę, naszą sztukę, naukę,
                    moralność, nasze wartości, nasze przyjemności...
                    Jezu! Czy nie zdajecie
                    sobie sprawy, że ludzie tacy jak Osama ben Laden
                    czują się uprawnieni do tego, żeby zabijać was i
                    wasze dzieci tylko dlatego,
                    że pijecie wino lub piwo, że nie nosicie długiej
                    brody albo czarczafu, chodzicie do teatru i kina,
                    słuchacie muzyki i śpiewacie
                    piosenki, dlatego że tańczycie w dyskotekach albo
                    we własnym domu, bo oglądacie telewizję, nosicie
                    minispódniczki albo
                    krótkie skarpetki, bo w morzu albo w basenie
                    stoicie nago lub prawie, bo pieprzycie się, kiedy
                    macie ochotę, gdzie macie
                    ochotę i z kim macie ochotę? Nawet to was nie
                    obchodzi, idioci? Dzięki Bogu jestem ateistką. I
                    nie mam najmniejszego zamiaru
                    dać się zabić za to, że jestem, jaka jestem.

                    • alicjab Re: TEKST FALLACI cd. 18.10.01, 20:27
                      Od dwudziestu lat to mówię, od dwudziestu lat. W
                      miarę łagodnie, bez tej pasji, dwadzieścia lat
                      temu napisałam o tym artykuł
                      do ĄCorriere della SeraE. Był to artykuł osoby
                      przyzwyczajonej do koegzystencji ze wszystkimi
                      rasami i ze wszystkimi
                      wyznaniami, obywatelki przyzwyczajonej do
                      zwalczania wszelkich faszyzmów i wszelkich
                      nietolerancji, laika, dla którego nie
                      istnieją tabu. Lecz był to również artykuł osoby
                      oburzonej na wszystkich, którzy nie czuli smrodu
                      zbliżającej się Świętej
                      Wojny, wojny, która dzieciom Allaha wybaczała aż
                      nazbyt wiele. Dwadzieścia lat temu przeprowadziłam
                      mniej więcej takie
                      rozumowanie. ĄJaki sens ma szacunek dla kogoś, kto
                      nas nie szanuje? Jaki jest sens bronić ich kultury
                      lub ambicji posiadania
                      kultury, skoro oni pogardzają naszą? Ja chcę
                      bronić naszej i informuję was, że wolę Dantego
                      Alighieri od Omara ChajjamaE
                      [perskiego poety, matematyka i filozofa, żyjącego
                      na przełomie XI i XII w. - red.]. Rozstąpiła się
                      ziemia. ĄRasistka!
                      Rasistka!E. Prawie mnie ukrzyżowali, i to wciąż ci
                      sami rzecznicy postępu (w tamtych czasach nazywali
                      się komunistami).
                      Zresztą ta obelga spotkała mnie również wtedy, gdy
                      Sowieci najechali na Afganistan. Pamiętasz tych
                      brodaczy w burnusach i
                      turbanach, którzy za każdym naciśnięciem cyngla
                      wykrzykiwali pochwały Pana? ĄAllah akbar! Allah
                      akbar!E. Ja pamiętam ich
                      dobrze. A kiedy tak kojarzyli słowo ĄBógE z
                      naciskaniem cyngla, przechodziły mnie dreszcze.
                      Wydawało mi się, że to
                      średniowiecze, i mówiłam: ĄSowieci są, jacy są.
                      Ale trzeba przyznać, że prowadząc tę wojnę, bronią
                      również nas. I jestem im
                      wdzięcznaE. Znów rozstąpiła się ziemia. ĄRasistka!
                      Rasistka!E. W swoim zaślepieniu nie chcieli nawet
                      słuchać, jak mówiłam o
                      potwornościach, które synowie Allaha popełniali na
                      jeńcach wojennych. (Odcinali im ręce i nogi,
                      pamiętasz? Przyjemność,
                      której się dopuszczali już w Libanie na jeńcach
                      chrześcijańskich i żydowskich). Nie chcieli, żebym
                      o tym mówiła, nie. I tylko
                      po to, żeby uchodzić za ludzi postępu, bili brawo
                      Amerykanom ogłupiałym ze strachu przed Związkiem
                      Radzieckim i
                      szpikowali bronią bohaterski-naród-afgański.
                      Szkolili brodaczy, a razem z brodaczami
                      superbrodacza Osamę ben Ladena.
                      Rosjanie-precz-z-Afganistaaaanu! Rosjanie-muszą-
                      opuścić-Afganistaaaan! No i Rosjanie poszli sobie
                      z Afganistanu: i co, już
                      wszystko w porządku? I brodacze superbrodacza
                      Osamy ben Ladena przybyli z Afganistanu do Nowego
                      Jorku, razem z
                      ogolonymi Syryjczykami Egipcjanami Irakijczykami
                      Libańczykami Palestyńczykami Saudyjczykami, którzy
                      złożyli się na
                      bandę dziewiętnastu zidentyfikowanych kamikadze:
                      już wszystko w porządku? Gorzej: teraz dyskutuje
                      się nad bliskim atakiem,
                      który uderzy w nas bronią chemiczną, biologiczną,
                      radioaktywną, nuklearną. Mówi się, że nowa rzeź
                      jest nieunikniona,
                      ponieważ Irak dostarcza im materiału. Mówi się o
                      szczepieniach, o maskach gazowych, o dżumie. W
                      powietrzu wisi pytanie,
                      kiedy to nastąpi... Już wszystko w porządku?

                      Niektórzy nie są ani zadowoleni, ani
                      niezadowoleni. Nie obchodzi ich to. Ameryka jest
                      przecież daleko, między Europą a
                      Ameryką jest ocean... O nie, moi drodzy. Nie. Jest
                      strużka wody. Ponieważ kiedy gra toczy się o los
                      Zachodu, o przetrwanie
                      naszej cywilizacji, to Nowym Jorkiem jesteśmy my
                      sami. Ameryka to my. My, Włosi, my, Francuzi, my,
                      Anglicy, my,
                      Niemcy, my, Austriacy, my, Węgrzy, my, Słowacy,
                      my, Polacy, my, Skandynawowie, my, Belgowie, my,
                      Hiszpanie, my,
                      Grecy, my, Portugalczycy. Jeśli runie Ameryka,
                      runie Europa. Kiedy runie Zachód, runiemy my. I to
                      nie tylko w znaczeniu
                      finansowym, czyli w tym, który chyba najbardziej
                      was martwi. (Kiedyś, kiedy byłam młoda i naiwna,
                      powiedziałam do
                      Arthura Millera: ĄAmerykanie mierzą wszystko
                      pieniędzmi, myślą tylko o pieniądzachE. Arthur
                      Miller odpowiedział: ĄA wy
                      nie?E). Upadniemy we wszystkich znaczeniach, mój
                      drogi. I na miejscu dzwonów zobaczymy muezinów,
                      zamiast
                      minispódniczek będziemy nosili czarczafy, zamiast
                      koniaku będziemy pili wielbłądzie mleko. To
                      również do was nie
                      przemawia? Nawet tego nie chcecie zrozumieć?!?
                      Blair zrozumiał. Przyleciał tutaj i przywiózł, a
                      raczej odnowił wobec Busha
                      zapewnienie o solidarności Anglików. Solidarności
                      wyrażonej nie gadulstwem i zawodzeniem -
                      solidarności, która polega na
                      polowaniu na terrorystów i na wojskowym sojuszu.
                      Chirac tego nie zrobił. Jak wiesz, w ubiegłym
                      tygodniu był tutaj z wizytą
                      oficjalną.

                      Wizytą planowaną od dawna, nie wizyta ad hoc.
                      Zobaczył zgliszcza obu wież, dowiedział się, że
                      liczby ofiar nie da się ustalić, a
                      raczej wypowiedzieć, ale to nie wyprowadziło go z
                      równowagi. Podczas wywiadu, którego udzielił CNN,
                      moja przyjaciółka
                      Cristiana Amanpour cztery razy zadała mu pytanie,
                      w jaki sposób i w jakim stopniu zamierza wystąpić
                      przeciw temu
                      dżihadowi, i czterokrotnie Chirac uniknął
                      odpowiedzi. Wywinął się jak węgorz. Chciało się
                      krzyczeć: ĄMonsieur le President!
                      Czy pamięta Pan desant w Normandii? Czy Pan wie,
                      ilu Amerykanów poległo w Normandii, żeby wyrzucić
                      nazistów również z
                      Francji?E. Wyłączając Blaira, również wśród
                      pozostałych Europejczyków nie widzę zresztą
                      żadnego Ryszarda Lwie Serce. A
                      przede wszystkim we Włoszech, gdzie rząd nie
                      zidentyfikował, czyli nie aresztował, żadnego
                      wspólnika lub podejrzanego o
                      wspólnictwo z Osamą ben Ladenem. Na Boga, Szanowny
                      Panie Premierze! Pomimo strachu przed wojną w
                      każdym kraju
                      Europy został wskazany i aresztowany jakiś
                      wspólnik Osamy ben Ladena. We Francji, w
                      Niemczech, Anglii, Hiszpanii... Ale
                      we Włoszech, gdzie meczety Mediolanu, Turynu i
                      Rzymu roją się od łajdaków, którzy wznoszą hymny
                      ku czci Osamy ben
                      Ladena, od terrorystów, którzy tylko czekają, żeby
                      wysadzić kopułę Bazyliki św. Piotra - nikt. Zero.
                      Nic. Nikt. Proszę mi
                      wytłumaczyć, Szanowny Panie Premierze: czy Pańscy
                      policjanci i żandarmi są tak nieporadni? Pańskie
                      służby specjalne są aż
                      tak bardzo do dupy? Pańscy funkcjonariusze są aż
                      tak głupi? I wszyscy synowie Allaha, którym
                      udzielamy gościny, są tacy
                      święci? Żaden z nich nie miał nic wspólnego z tym,
                      co się wydarzyło i dzieje? A może boi się Pan, że
                      za słuszne dochodzenie,
                      za odnalezienie i aresztowanie tych, których
                      dotychczas nie znaleźliście i nie aresztowaliście,
                      grozi Panu tradycyjne oskarżenie:
                      ĄRasista! Rasista!E? Ja, jak Pan widzi, nie.

                      • alicjab Re: TEKST FALLACI cd. 18.10.01, 20:28
                        Jezu! Nie odmawiam nikomu prawa do strachu. Tylko
                        kretyn nie boi się wojny. A ci, którzy chcą
                        pokazać, że nie boją się
                        wojny - pisałam o tym już tysiąc razy - są
                        kretynami i oszustami za jednym zamachem. Ale w
                        Życiu i w Historii są przypadki,
                        w których nie wolno się bać. Przypadki, w których
                        bać się jest niemoralnie i nieobywatelsko. A ci,
                        którzy z powodu słabości
                        lub braku odwagi lub siłą nawyku chcą pozostać
                        pośrodku i w ten sposób uniknąć tragedii, wydają
                        mi się masochistami.

                        Właśnie tak, masochistami. Dlaczego mówimy o tym,
                        co ty nazywasz ĄRóżnicami-pomiędzy-dwiema-
                        KulturamiE? Cóż, jeśli
                        naprawdę chcesz wiedzieć, irytuje mnie nawet
                        mówienie o dwóch kulturach, to, że stawia się je
                        na jednym poziomie, jak gdyby
                        to były dwie równoległe rzeczywistości, podobnej
                        wagi i miary. Ponieważ za naszą cywilizacją stoi
                        Homer, Sokrates, Platon,
                        Arystoteles, Fidiasz, na Boga. Jest starożytna
                        Grecja ze swoim Partenonem i ze swoim odkryciem
                        Demokracji. Jest starożytny
                        Rzym ze swoją potęgą, ze swoimi prawami, ze swoim
                        pojęciem Prawa. Jego rzeźby, jego literatura,
                        architektura. Jego pałace i
                        jego amfiteatry, jego akwedukty i mosty, jego
                        drogi. Jest rewolucjonista, ten Chrystus, który
                        umarł na krzyżu, który nas uczył
                        (a jeśli się nie nauczyliśmy, to trudno!) takich
                        pojęć jak miłość i sprawiedliwość. Jest Kościół,
                        który, zgoda, sprezentował mi
                        inkwizycję. Który mnie torturował i spalił tysiąc
                        razy na stosie, zgoda. Który przez wieki mnie
                        prześladował, przez wieki
                        zmuszał mnie, by rzeźbić i malować jedynie
                        Chrystusy i Madonny, który prawie zamordował mi
                        Galileusza. Upokorzył mi go,
                        zagłuszył. Ale miał również swój wielki wkład w
                        Historię Myśli: tak czy nie? Za naszą cywilizacją
                        jest jeszcze renesans. Jest
                        Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Rafael, jest
                        muzyka Bacha, Mozarta, Beethovena. I tak dalej, aż
                        po Rossiniego, Donizettiego,
                        Verdiego and Company. Ta muzyka, bez której nie
                        potrafimy żyć, a która w ich kulturze albo w ich
                        ambicji posiadania kultury
                        jest zakazana. Biada, jeśli zanucisz piosenkę albo
                        zaintonujesz chór z ĄNabuchodonozoraE [Verdiego].
                        I wreszcie, na Boga, jest
                        nauka. Nauka, która zrozumiała wiele chorób i
                        terapii. Ja jeszcze żyję, na razie, dzięki naszej
                        nauce - nie dzięki nauce
                        Mahometa. Nauka, która wymyśliła cudowne maszyny.
                        Pociąg, samochód, samolot, statki kosmiczne,
                        którymi polecieliśmy na
                        Księżyc i na Marsa, i niebawem polecimy Bóg
                        jeszcze wie dokąd. Nauka, która zmieniła oblicze
                        tej planety dzięki wynalezieniu
                        elektryczności, radia, telefonu, telewizji.
                        Prawda, że kapłani lewicy nie chcą przyznać tego,
                        co przed chwilą powiedziałam?
                        Boże, co za kutasy! Nigdy się nie zmienią. I oto
                        nieuchronne pytanie: a co jest za tą drugą
                        kulturą?

                        Ba! Szukaj sobie, jak chcesz, ale ja znajduję
                        tylko Mahometa z jego Koranem i Awerroesa z jego
                        zasługami uczonego
                        (komentarze do Arystotelesa i tak dalej). Arafat
                        znajduje również cyfry i matematykę. Znów
                        wrzeszcząc na mnie i zalewając
                        mnie śliną, powiedział mi w 1972 roku, że jego
                        kultura jest wyższa od mojej, o wiele wyższa od
                        mojej, ponieważ jego
                        przodkowie wymyślili cyfry i matematykę. Ale
                        Arafat ma krótką pamięć. Dlatego zmienia zdanie i
                        przeczy sobie co pięć
                        minut. Jego przodkowie nie wymyślili cyfr ani
                        matematyki. Wymyślili zapis cyfr, który również
                        my, niewierni, stosujemy, a
                        matematyka została wymyślona prawie równocześnie
                        przez wszystkie starożytne cywilizacje. W
                        Mezopotamii, Grecji, Indiach,
                        Chinach, Egipcie, wśród Majów... Pańscy
                        przodkowie, Wielmożny Panie Arafat, pozostawili
                        nam tylko nieco pięknych
                        meczetów i jedną książkę, którą od tysiąca
                        czterystu lat jej wyznawcy zawracają mi dupę
                        bardziej niż chrześcijanie swoją
                        Biblią, a Żydzi swoją Torą. Zobaczmy więc, jakie
                        zalety wyróżniają ten Koran. Czy są to naprawdę
                        zalety? Od kiedy synowie
                        Allaha prawie zniszczyli Nowy Jork, znawcy islamu
                        nie robią nic innego, tylko wychwalają mi
                        Mahometa: tłumaczą, że Koran
                        naucza pokoju, braterstwa i sprawiedliwości.
                        (Zresztą mówi to również Bush, biedny Bush. I to
                        jest zrozumiałe, że Bush musi
                        zadowolić dwadzieścia cztery miliony amerykańskich
                        muzułmanów, przekonać ich, żeby powiedzieli to, co
                        wiedzą o
                        ewentualnych krewnych, przyjaciołach albo
                        znajomych powiązanych z Osamą ben Ladenem). Lecz
                        wówczas co zrobimy z
                        zasadą oko-za-oko-ząb-za-ząb? Co zrobimy ze sprawą
                        czarczafów, a raczej woalu, który zakrywa twarz
                        muzułmanek? By
                        spojrzeć na bliźniego, muszą, nieszczęsne, patrzeć
                        przez gęstą siatkę umieszczoną na wysokości oczu.
                        Co zrobimy z poligamią i
                        zasadą, wedle której kobiety mają być warte mniej
                        od wielbłądów, nie powinny chodzić do szkoły, nie
                        powinny chodzić do
                        lekarza, nie powinny robić sobie zdjęć i tak
                        dalej? Co zrobimy z zakazem picia alkoholu i karą
                        śmierci dla tych, którzy zakaz
                        ten łamią? To również jest w Koranie. A nie wydaje
                        mi się to wcale tak sprawiedliwe, tak braterskie,
                        tak pokojowe.
                        • alicjab Re: TEKST FALLACI cd. 18.10.01, 20:30
                          Oto zatem moja odpowiedź na twoje pytanie o
                          Różnice-pomiędzy-dwiema-Kulturami. Na świecie jest
                          miejsce dla wszystkich,
                          tak twierdzę. We własnym domu każdy robi, co chce.
                          I jeśli w niektórych krajach kobiety są tak
                          głupie, że godzą się na
                          czarczaf, czyli woal, i patrzą przez gęstą siatkę
                          umieszczoną na wysokości oczu, tym gorzej dla
                          nich. Jeśli godzą się nie chodzić
                          do szkoły, nie chodzić do lekarza, nie robić sobie
                          zdjęć i tak dalej, tym gorzej dla nich. Jeżeli ich
                          mężczyźni są tak tępi, że nie
                          piją piwa i wina, jak wyżej. Ja im tego nie
                          zabronię. Jeszcze czego! Zostałam wychowana w
                          poczuciu wolności, a moja mama
                          mówiła: ĄŚwiat jest piękny, ponieważ jest
                          różnorodnyE. Lecz jeśli zamierzają narzucić mi to
                          samo w moim domu... A
                          zamierzają. Osama ben Laden twierdzi, że cała
                          planeta Ziemia musi się stać muzułmańska, że
                          musimy nawrócić się na islam, że
                          po dobroci albo pod przymusem nas nawróci, że w
                          tym celu nas masakruje i w dalszym ciągu będzie
                          nas masakrował. I to nie
                          może się nam podobać, nie. To musi nam narzucić
                          silną wolę odwrócenia ról, zabicia jego. Jednak ta
                          rzecz się nie rozstrzygnie,
                          nie wyczerpie wraz ze śmiercią Osamy ben Ladena.
                          Ponieważ Osamów ben Ladenów są już dziesiątki
                          tysięcy, i to nie tylko w
                          Afganistanie czy innych krajach arabskich. Są
                          wszędzie, a najbardziej zaciekli są właśnie na
                          Zachodzie. W naszych miastach, na
                          naszych ulicach, na naszych uniwersytetach, w
                          ośrodkach badań nad technologią. Nad tą
                          technologią, którą każdy głupek może
                          się posługiwać. Krucjata trwa już od dawna. I
                          działa jak szwajcarski zegarek, podtrzymywana
                          przez wiarę i perfidię
                          porównywalną jedynie z wiarą i perfidią
                          Torquemady, kiedy był zwierzchnikiem inkwizycji. W
                          istocie, pertraktować z nimi
                          jest rzeczą niemożliwą. Dyskutować - nie do
                          pomyślenia. Traktować ich z wyrozumiałością,
                          tolerancją lub nadzieją jest
                          samobójstwem. A kto myśli inaczej, jest naiwny.

                          Osoba, która to mówi, wystarczająco dobrze poznała
                          ten rodzaj fanatyzmu w Iranie, Pakistanie,
                          Bangladeszu, Arabii
                          Saudyjskiej, Kuwejcie, Libii, Jordanii, Libanie i
                          we własnym domu. Czyli we Włoszech. Poznała go
                          również poprzez epizody
                          trywialne, wręcz groteskowe, zebrała zatrważające
                          dowody na jego istnienie. Nigdy nie zapominam
                          tego, co przydarzyło mi się
                          w Ambasadzie Iranu w Rzymie, kiedy wystąpiłam o
                          wizę do Teheranu, żeby przeprowadzić wywiad z
                          Chomeinim, i przyszłam
                          z paznokciami pomalowanymi na czerwono. Dla nich
                          był to znak rozwiązłości. Potraktowali mnie jak
                          prostytutkę, którą trzeba
                          spalić na stosie. Kazali mi natychmiast usunąć
                          lakier. I gdybym nie powiedziała im, a raczej nie
                          wywrzeszczała, co ja
                          najchętniej bym im usunęła, a raczej obcięła...
                          Nie zapominam również tego, co przytrafiło mi się
                          w Kom, świętym mieście
                          Chomeiniego, gdzie jako kobieta nie zostałam
                          przyjęta w żadnym hotelu. Żeby przeprowadzić
                          wywiad z Chomeinim, musiałam
                          włożyć czarczaf, żeby włożyć czarczaf, musiałam
                          zdjąć dżinsy, żeby zdjąć dżinsy, musiałam się
                          oddalić. Oczywiście mogłam się
                          przebrać w samochodzie, którym przyjechałam z
                          Teheranu, ale powstrzymał mnie tłumacz. - Pani-
                          jest-szalona,
                          pani-jest-szalona, za-coś-takiego-w-Kom-się-
                          rozstrzeliwuje. Wolał mnie zawieźć do byłego
                          pałacu królewskiego, gdzie jakiś
                          litościwy stróż wpuścił nas i wynajął byłą salę
                          tronową. Rzeczywiście, czułam się jak Madonna,
                          która po to, żeby wydać na
                          świat Dzieciątko Jezus, schroniła się razem z
                          Józefem w stajni ogrzewanej przez osła i wołu.
                          Lecz mężczyźnie i kobiecie bez
                          ślubu Koran zabrania zostawać za zamkniętymi
                          drzwiami, broń Boże, i w pewnej chwili drzwi się
                          otworzyły. Mułła
                          odpowiedzialny za przestrzeganie Moralności
                          wtargnął, wrzeszcząc: wstyd-wstyd, grzech-grzech,
                          i był tylko jeden sposób,
                          żebyśmy nie zostali rozstrzelani - wziąć ślub.
                          Podpisać czasowy akt małżeństwa (cztery miesiące),
                          którym mułła wymachiwał
                          nam przed nosami. Problem w tym, że tłumacz miał
                          żonę Hiszpankę, niejaką Consuelo, wcale nieskłonną
                          do tego, by zgodzić
                          się na poligamię, a ja nie chciałam wychodzić za
                          mąż. A cóż dopiero za Irańczyka ożenionego z
                          Hiszpanką, w żadnym razie
                          nieskłonną do tego, by zgodzić się na poligamię.
                          Ale przecież nie chciałam zostać rozstrzelana, a
                          tym samym stracić wywiad z
                          Chomeinim. Rozstrzygałam w sobie właśnie ten
                          dylemat, aż...

                          Pewnie się śmiejesz. Myślisz, że to dowcip. A więc
                          dalszego ciągu ci nie opowiem. Żeby doprowadzić
                          cię do łez, opowiem ci o
                          dwunastu nieczystych chłopcach, których po
                          zakończeniu wojny w Bangladeszu [rok 1971 - red.]
                          zamordowano w Dakce.
                          Zabili ich na boisku stadionu w Dakce uderzeniami
                          bagnetów w pierś i w brzuch w obecności dwudziestu
                          tysięcy wiernych,
                          którzy z trybun bili brawo w imię Boga. ĄAllah
                          akbar, Allah akbarE, krzyczeli. Wiem, wiem: w
                          Koloseum starożytni
                          Rzymianie, ci Rzymianie, z których moja kultura
                          jest tak dumna, dla zabawy patrzyli, jak lwy
                          posilały się chrześcijanami.
                          Wiem, wiem: we wszystkich krajach Europy
                          chrześcijanie, ci chrześcijanie, których wkład w
                          Historię Myśli uznaję pomimo
                          mojego ateizmu, bawili się, patrząc na płonących
                          heretyków. Ale minęło sporo czasu, trochę się
                          ucywilizowaliśmy i również
                          dzieci Allaha powinny zrozumieć, że pewnych rzeczy
                          się nie robi. Po dwunastu nieczystych chłopcach
                          zamordowali dziecko,
                          które chcąc uratować brata skazanego na śmierć,
                          rzuciło się na oprawców. Zmiażdżyli mu głowę
                          wojskowymi buciorami. A
                          jeśli nie wierzysz, cóż: przeczytaj sobie moją
                          kronikę albo kronikę dziennikarzy francuskich lub
                          i niemieckich, którzy byli tam
                          ze mną przerażeni tak samo jak ja. Albo jeszcze
                          lepiej popatrz sobie na zdjęcia, które wykonał
                          jeden z nich. W każdym razie
                          nie to chcę podkreślić. Chciałam powiedzieć, że po
                          tej masakrze dwadzieścia tysięcy wiernych (w tym
                          wiele kobiet) zeszło z
                          trybun na boisko. Nie chaotycznie, bez ładu, nie.
                          W sposób uporządkowany, ceremonialny. Powoli
                          sformowali pochód i w imię
                          Boga przeszli po zwłokach, wciąż krzycząc ĄAllah
                          akbar, Allah akbarE. Zniszczyli ich tak samo jak
                          te dwie nowojorskie
                          wieże. Przerobili ich na krwawy dywan ze
                          sproszkowanych kości.
                          • alicjab Re: TEKST FALLACI cd. 18.10.01, 20:31

                            Ach, mogłabym tak w nieskończoność. Mówić ci o
                            rzeczach, o których nikt nigdy nie mówił, sprawić,
                            że włosy zjeżyłyby ci się
                            na głowie. Na przykład o tym zdziecinniałym
                            Chomeinim, który po wywiadzie wygłosił w Kom
                            przemówienie, oświadczając,
                            że oskarżałam go o obcinanie kobietom piersi. Z
                            tego wiecu nakręcił relację, która przez wiele
                            miesięcy była pokazywana przez
                            telewizję w Teheranie, i kiedy następnego roku
                            wróciłam do Teheranu, zostałam aresztowana od razu
                            na lotnisku. I wyglądało
                            to źle, naprawdę źle. Był to okres, kiedy
                            przetrzymywano tam amerykańskich zakładników...
                            Mogłabym ci opowiedzieć o tym
                            Mujiburze Rahmanie [pierwszym premierze
                            niepodległego Bangladeszu - red.], który, wciąż w
                            Dakce, nakazał swoim
                            bojownikom zlikwidować mnie jako niebezpieczną
                            Europejkę, ale na szczęście, ryzykując własne
                            życie, uratował mnie angielski
                            pułkownik. Lub o tym Palestyńczyku o imieniu
                            Habash, który kazał trzymać karabin przystawiony
                            do mojej głowy przez
                            dwadzieścia minut. Boże, co to za ludzie!
                            Jedynymi, z którymi miałam cywilizowany kontakt,
                            pozostają biedny Ali Bhutto,
                            premier Pakistanu, którego powieszono za przyjaźń
                            z Zachodem, i wspaniały król Jordanii Husajn. Ale
                            ci dwaj byli
                            muzułmanami w takim samym stopniu, w jakim ja
                            jestem katoliczką. W każdym razie powiem ci, jaki
                            jest wniosek z tego
                            mojego rozumowania. Wniosek, który wielu osobom
                            się nie spodoba, jako że we Włoszech obrona
                            własnej kultury stała się
                            grzechem śmiertelnym. I jako że w obawie przed
                            nieadekwatną zresztą etykietką ĄrasistyE wszyscy
                            siedzą cicho jak mysz pod
                            miotłą.

                            Ja nie stawiam namiotów przed Mekką. Nie śpiewam
                            ĄOjcze naszE ani ĄZdrowaś MarioE nad grobem
                            Mahometa. Nie siusiam
                            na marmury ich meczetów, nie robię kupy u stóp ich
                            minaretów. Kiedy jestem w ich krajach (co nigdy
                            mnie nie napawa
                            rozkoszą), nie zapominam, że jestem gościem i
                            cudzoziemką. Uważam, żeby ich nie obrazić strojem,
                            gestami lub zachowaniem,
                            które dla nas są normalne, a dla nich nie do
                            przyjęcia. Odnoszę się do nich z należnym
                            szacunkiem, z należną uprzejmością,
                            przepraszam, kiedy przez nieuwagę lub niewiedzę
                            złamię jakąś ich regułę albo wierzenie. I ten
                            wrzask bólu i oburzenia
                            wypisałam ci, mając przed oczami obrazki, które
                            nie zawsze pokazywały aż tak apokaliptyczne sceny
                            jak te, od których
                            zaczęłam. Czasami zamiast nich widziałam obrazek
                            dla mnie symboliczny (a więc doprowadzający do
                            wściekłości) jak ten
                            wielki namiot, którym latem zeszłego roku
                            somalijscy muzułmanie znieważyli i obsrali, i
                            spotwarzyli na trzy miesiące plac
                            przed katedrą we Florencji. W moim mieście.

                            Namiot wzniesiony po to, żeby potępić, oskarżyć,
                            obrazić rząd włoski, który udzielił im gościny,
                            lecz nie wystawił im
                            dokumentów niezbędnych, żeby się rozbiec po całej
                            Europie, i nie pozwolił im przywieźć do Włoch hord
                            krewnych. Mamuś,
                            tatusiów, braci, sióstr, wujków, cioć, kuzynów,
                            szwagierek w ciąży, a nawet dalszych krewnych.
                            Namiot postawiony obok
                            pięknego pałacu arcybiskupów - na jego podeście
                            stawiali buty i kapcie, które we własnych krajach
                            pozostawiali poza
                            meczetami. A razem z butami i kapciami puste
                            butelki po wodzie, którą myli sobie nogi przed
                            modlitwą. Namiot postawiony
                            przed katedrą z kopułą Brunelleschiego, obok
                            baptysterium ze złotymi drzwiami Ghibertiego.
                            Wreszcie namiot urządzony jak
                            kiczowaty apartamencik: krzesła, stoliki,
                            szezlongi, materace do spania i do pieprzenia się,
                            kuchenki do gotowania jedzenia i
                            zatruwania placu dymem i smrodem. I - dzięki
                            tradycyjnej nieświadomości Enelu [instytucji
                            odpowiedzialnej za dostawy prądu
                            - red.], który o nasze dzieła sztuki dba tak samo
                            jak o krajobraz - podłączony do elektryczności.
                            Dzięki radiomagnetofonowi
                            ozdobiony wyciem muezina, który punktualnie
                            napominał wiernych, zagłuszał niewiernych i tłumił
                            bicie dzwonów. A do tego
                            żółte strugi moczu, które bezcześciły marmury
                            baptysterium. (Cholera! Ale mają zasięg ci synowie
                            Allaha! Jak to możliwe,
                            żeby trafić w obiekt oddzielony ogrodzeniem,
                            oddalony o prawie dwa metry od ich narządów
                            moczowych?). Żółte strugi
                            uryny, smród gówna, które zagradzało wejście do
                            kościoła San Salvatore al Vescovo - wspaniałego
                            kościoła romańskiego (z
                            1000 roku), który stoi na zapleczu placu
                            katedralnego, a który synowie Allaha zamienili w
                            sracz. Zresztą sam wiesz.

                            Wiesz, bo przecież zadzwoniłam wtedy do ciebie i
                            prosiłam, żebyś napisał o tym w ĄCorriereE.
                            Pamiętasz? Zadzwoniłam
                            również do burmistrza, który - to muszę mu
                            przyznać - uprzejmie złożył mi wizytę. Wysłuchał
                            mnie i przyznał mi rację. ĄMa
                            pani rację, naprawdę...E. Ale namiotu nie usunął.
                            Zapomniał albo nie wiedział, jak to zrobić.
                            Zadzwoniłam również do
                            ministra spraw zagranicznych, który jest
                            florentczykiem, i to takim, który mówi z
                            florenckim akcentem, i również jego w to
                            wciągnęłam. I również on, jemu też muszę to oddać,
                            mnie wysłuchał. Przyznał mi rację: ĄNo tak, ma
                            pani racjęE. Ale nie
                            ruszył palcem, żeby usunąć namiot, za to bardzo
                            szybko spełnił żądania synów Allaha, którzy sikali
                            na baptysterium i srali na
                            kościół San Salvatore al Vescovo. (O ile wiem,
                            tatusiowie, mamusie, bracia, siostry, wujkowie,
                            ciocie, kuzyni, szwagierki w
                            ciąży są teraz tam, gdzie chcieli - czyli we
                            Florencji i w innych miastach europejskich). Zatem
                            zmieniłam sposób działania.
                            Zadzwoniłam do sympatycznego policjanta, który
                            kieruje biurem bezpieczeństwa, i powiedziałam:
                            ĄDrogi policjancie, nie
                            jestem politykiem. Kiedy mówię, że coś zrobię, to
                            znaczy, że zrobię. Ponadto znam wojnę i znam się
                            na pewnych rzeczach.
                            Jeśli do jutra nie usuniecie tego pieprzonego
                            namiotu, spalę go. Jak słowo honoru - spalę i
                            nawet regiment karabinierów mnie
                            nie powstrzyma, i dlatego proszę mnie aresztować.
                            Wsadzić do więzienia w kajdankach. Dzięki temu
                            trafię do wszystkich
                            gazetE. Cóż, ponieważ okazał się bardziej
                            inteligentny od tych, z którymi poprzednio
                            rozmawiałam, w ciągu kilku godzin
                            namiot usunął. Na jego miejscu pozostała tylko
                            ogromna i obrzydliwa plama wydzielin. Było to
                            jednak pyrrusowe zwycięstwo.
                            A to dlatego, że w żadnym stopniu nie wpłynęło na
                            inne plagi, od lat trapiące i hańbiące miasto,
                            które było stolicą sztuki,
                            kultury i piękna, nie onieśmieliło w najmniejszym
                            stopniu jej aroganckich gości: Albańczyków,
                            Sudańczyków, Bengalczyków,
                            Tunezyjczyków, Algierczyków, Pakistańczyków,
                            Nigeryjczyków, którzy z takim zapałem włączają się
                            w handel narkotykami i
                            w prostytucję, czego prawdopodobnie Koran już nie
                            zabrania. Ach, tak, są tam, gdzie byli, zanim mój
                            policjant usunął namiot.
                            Na placu przed Galerią Uffizi i u stóp Wieży
                            Giotta. Przed Loggia dellíOrcagna, wokół Logge del
                            Porcellino. Na wprost
                            Biblioteki Narodowej, u wejścia do muzeów. Na
                            Ponte Vecchio, gdzie co jakiś czas walczą na noże
                            lub na pistolety. Na
                            bulwarach nad Arno, gdzie żądali i uzyskali
                            obietnicę, że władze miasta będą ich finansować
                            (tak jest, moi państwo,
                            finansować). Przed kościołem San Lorenzo, gdzie
                            chleją wino, piwo i wódkę, obłudnicy, i gdzie
                            obrażają kobiety. (W zeszłym
                            roku jakieś obrzydlistwa kierowali również do
                            mnie, która jestem już starą kobietą. I źle
                            trafili. Och, jak źle trafili! Jeden z
                            nich w dalszym ciągu opłakuje stan swoich
                            genitaliów). Na zabytkowych ulicach, gdzie
                            biwakują pod pretekstem handlu. Ich
                            towar to torby i walizki skopiowane z modeli
                            chronionych patentami, więc nielegalne, a także
                            landszafty, ołówki, afrykańskie
                            posążki, które bezmyślni turyści biorą za rzeźby
                            Berniniego, rzeczy-do-wąchania. (ĄJe connais mes
                            droitsE - znam swoje
                            prawa, syknął mi jeden ze sprzedawców tych
                            pachnideł). I biada, jeśli obywatel zaprotestuje,
                            biada, jeśli odpowie:
                            • alicjab Re: TEKST FALLACI cd. 18.10.01, 20:34
                              I biada, jeśli obywatel zaprotestuje,
                              biada, jeśli odpowie:
                              korzystaj-sobie-z-tych-praw-we-własnym-domu.
                              ĄRasista, rasista!E. Biada policjantowi, który
                              zwróci takiemu uwagę: ĄPanie
                              synu Allaha, Wasza Wysokość, czy mógłby pan się
                              przesunąć o włos i pozwolić przejść innym
                              ludziom?E. Zjedzą go żywcem.
                              Rzucą się na niego z nożem. W najlepszym razie
                              obrażą mu matkę i potomstwo. ĄRasista, rasista!E.
                              I ludzie to znoszą z
                              rezygnacją. Nie reagują nawet, jeśli im
                              wywrzeszczysz to, co mój ojciec krzyczał w czasach
                              faszyzmu: ĄA nic was już nie
                              obchodzi godność? Nie macie ani trochę godności,
                              barany?E.

                              To samo dzieje się również w innych miastach,
                              wiem. Na przykład w Turynie. W tym Turynie, który
                              stworzył Włochy, a
                              który nie wygląda już nawet na włoskie miasto.
                              Wygląda jak Algier, Dakka, Nairobi, Damaszek,
                              Bejrut. W Wenecji. W tej
                              Wenecji, gdzie zamiast gołębi na placu Świętego
                              Marka pojawiły się dywany z ĄtowaremE i nawet
                              Otello poczułby się
                              zażenowany. W Genui. W tej Genui, której wspaniałe
                              pałace podziwiane swego czasu przez Rubensa
                              zostały przez nich
                              zawłaszczone i teraz niszczeją jak piękne
                              zgwałcone kobiety. W Rzymie. W tym Rzymie, gdzie
                              polityczny cynizm i polityczne
                              oszustwa wszelkich odcieni zalecają się do nich w
                              nadziei na przyszłe głosy i gdzie ich chroni sam
                              Papież. (Dlaczego, w imię
                              Jedynego Boga, nie zabierze ich Wasza
                              Świątobliwość do Watykanu? Ale uwaga: pod
                              warunkiem że nie osrają Kaplicy
                              Sykstyńskiej, rzeźb Michała Anioła i fresków
                              Rafaela). Teraz to ja czegoś tu nie rozumiem.
                              Zamiast Ąsynami AllahaE we
                              Włoszech są nazywani Ąpracownikami zagranicznymiE.
                              Albo Ąpotrzebną-siłą-robocząE. I nie mam żadnych
                              wątpliwości, że
                              niektórzy z nich naprawdę pracują. Włosi stali się
                              tak wielkopańscy. Spędzają wakacje na Seszelach,
                              latają do Nowego Jorku po
                              prześcieradła Bloomingdaleís. Wstydzą się być
                              robotnikami i rolnikami i nie możesz już ich
                              kojarzyć z proletariatem. Ale ci, o
                              których teraz mówię, co to za robotnicy? Jaką
                              wykonują pracę? W jaki sposób wypełniają
                              zapotrzebowanie na siłę roboczą,
                              której były proletariat włoski przestał
                              dostarczać? Biwakując po miastach pod pretekstem
                              handlu? Obijając się i szpecąc nasze
                              zabytki? Modląc się pięć razy dziennie? Nie
                              rozumiem jeszcze innej rzeczy. Jeśli naprawdę są
                              tacy biedni, to kto im daje
                              pieniądze na podróż statkiem lub pontonem do
                              Włoch? Kto im daje po dziesięć milionów lirów (co
                              najmniej) na bilet? Chyba
                              nie Osama ben Laden, chyba nie po to, żeby
                              wszczęli podbój, który nie jest tylko podbojem
                              dusz, lecz również terytoriów?

                              Cóż, jeśli to nawet nie on, to i tak warto się nad
                              tym zastanowić. Jeśli nawet nasi goście są całkiem
                              niewinni, jeśli nawet nie ma
                              wśród nich nikogo, kto miałby ochotę zburzyć mi
                              wieżę w Pizie albo Wieżę Giotta, kto chce nakazać
                              mi, bym chodziła w
                              czarczafie, kto chce mnie spalić na stosie nowej
                              inkwizycji, to i tak ich obecność wprawia mnie w
                              stan niepokoju. Wprawia
                              mnie w zakłopotanie. I jeśli ktoś tę sprawę
                              lekceważy albo podchodzi do niej z optymizmem,
                              myli się. Popełnia błąd przede
                              wszystkim ten, kto porównuje falę imigrantów,
                              która przetacza się przez Włochy i przez Europę, z
                              tą, która przetoczyła się
                              przez Amerykę w drugiej połowie XIX i na początku
                              XX stulecia. Powiem ci dlaczego.

                              Niedawno usłyszałam zdanie wypowiedziane przez
                              jednego z tysiąca premierów, którzy w ostatnich
                              dziesięcioleciach
                              przysporzyli Włochom chwały. ĄEch, mój wujek
                              również był emigrantem! Pamiętam wujka, jak z
                              płócienną walizeczką
                              odpływał do Ameryki!E. Lub coś w tym rodzaju. O
                              nie, mój drogi. Nie. To wcale nie to samo. I to z
                              dwóch dość prostych
                              powodów.

                              Pierwszy to ten, że w drugiej połowie XIX wieku
                              fala imigracji w Ameryce nie zrodziła się w sposób
                              nieoficjalny i na
                              warunkach podyktowanych przez jej inicjatora. To
                              sami Amerykanie zachęcali do przyjazdu. Na mocy
                              konkretnego aktu
                              Kongresu. ĄPrzybywajcie, przybywajcie,
                              potrzebujemy was. Kiedy przybędziecie, otrzymacie
                              spory kawałek ziemiE.
                              Nakręcili o tym nawet film, z Tomem Cruiseíem i
                              Nicole Kidman, którego finał wywarł na mnie
                              wrażenie. Scena z
                              nieszczęśnikami, którzy biegną, żeby zatknąć białą
                              flagę na poletku, lecz tylko najmłodsi i
                              najsilniejsi dadzą sobie radę. Inni
                              pozostają z pustymi rękami, a niektórzy umierają w
                              biegu. [Chodzi o film Rona Howarda ĄZa horyzontemE
                              - red.]. O ile
                              wiem, włoski parlament nigdy nie uchwalił dekretu,
                              który by zachęcał albo ponaglał naszych gości do
                              porzucenia własnego
                              kraju. ĄPrzybywajcie-przybywajcie-ponieważ-was-
                              bardzo-potrzebujemy,
                              jeśli-przybędziecie-ofiarujemy-wam-gospodarstwo-w-
                              ChiantiE. Do nas przybyli z własnej inicjatywy na
                              przeklętych pontonach,
                              grając na nosie policji finansowej, która
                              usiłowała ich odesłać z powrotem. Bardziej niż o
                              emigracji należy więc mówić raczej o
                              nielegalnej inwazji. I nie jest to wcale
                              nielegalność łagodna i tragiczna, ale
                              zatrważająca. Jest arogancka i chroniona przez
                              cynizm polityków, którzy przymykają na nią jedno
                              oko, a nawet jedno i drugie. Nigdy nie zapomnę
                              wieców, którymi w
                              zeszłym roku nielegalni imigranci wypełnili place
                              Włoch, żeby otrzymać pozwolenia na pobyt. Te
                              wykrzywione, złe twarze. Te
                              wzniesione, grożące pięści. Te wściekłe głosy,
                              które kazały mi powrócić myślami do Teheranu
                              Chomeiniego. Nie zapomnę ich
                              nigdy, ponieważ czułam się obrażona przez przemoc
                              w moim własnym domu i dlatego, że poczułam się
                              wyszydzona przez
                              ministrów, którzy nam mówili: ĄChcielibyśmy ich
                              deportować, ale nie wiemy, gdzie się ukrywająE.
                              Kutasy! Na tych placach
                              były ich tysiące i wcale się nie ukrywali. Żeby
                              przeprowadzić deportację, wystarczyłoby ich
                              ustawić w szeregu -
                              proszę-Szanowny-Panie-niech-Pan-zajmie-miejsce-w-
                              kolejce - i odwieźć ich na lotnisko.

                              Drugi powód, drogi siostrzeńcze wujka z płócienną
                              walizeczką, zrozumiałby nawet uczeń szkoły
                              podstawowej. Żeby go
                              wyłożyć, wystarczy kilka elementów. Pierwszy:
                              Ameryka jest kontynentem. I w drugiej połowie XIX
                              wieku, kiedy
                              amerykański Kongres zapalił zielone światło dla
                              imigracji, ten kontynent był prawie bezludny.
                              Większość populacji skupiała się
                              we wschodnich stanach, czyli po stronie Atlantyku,
                              a na Mid-West zamieszkiwało jeszcze niewiele osób.
                              Kalifornia była prawie
                              pusta. Cóż, Włochy to nie kontynent. To bardzo
                              niewielki kraj, wcale nie bezludny. Drugi: Ameryka
                              to kraj bardzo młody.
                              Jeśli pomyślisz, że wojna wyzwoleńcza miała
                              miejsce pod koniec XVIII wieku, wywnioskujesz, że
                              Stany Zjednoczone mają
                              dopiero dwieście lat, i zrozumiesz, dlaczego ich
                              tożsamość kulturowa nie jest jeszcze dobrze
                              określona. Włochy, wręcz
                              przeciwnie, są krajem bardzo starym. Ich historia
                              trwa co najmniej od trzech tysięcy lat. Ich
                              tożsamość kulturowa jest więc
                              określona bardzo dobrze i - szkoda gadać - nie
                              wywodzi się z religii nazywanej chrześcijańską i z
                              Kościoła nazywanego
                              katolickim. Ludzie tacy jak ja mają kłopoty z
                              deklaracją: ĄJa-nie-mam-nic-wspólnego-z-Kościołem-
                              katolickimE. Mam, i to
                              jeszcze jak. Czy to mi się podoba, czy nie. A jak
                              bym miała nie mieć? Urodziłam się w krajobrazie
                              pełnym kościołów,
                              klasztorów, Chrystusów, Madonn, świętych. Pierwszą
                              melodią, jaką usłyszałam, przychodząc na świat,
                              była muzyka dzwonów.
                              Dzwonów katedry Santa Maria del Fiore, którą w
                              Epoce Namiotu zagłuszało wycie muezina. To w tej
                              muzyce, w tym
                              krajobrazie się wychowałam. To poprzez tę muzykę i
                              poprzez ten pejzaż nauczyłam się, co to jest
                              architektura, rzeźba, co to
                              malarstwo, sztuka. To poprzez ten Kościół
                              (następnie odrzucony) zaczęłam zadawać sobie
                              pytanie, co to jest Dobro, co to jest
                              Zło, na Boga...

                              • alicjab Re: TEKST FALLACI cd. 18.10.01, 20:35
                                Widzisz? Kolejny raz napisałam Ąna BogaE. Przy
                                całym moim laicyzmie, przy całym moim ateizmie,
                                jestem tak przesiąknięta
                                kulturą katolicką, że stanowi ona wręcz część
                                mojego sposobu wyrażania się. O Boże, mój Boże,
                                dzięki Bogu, na Boga, Boże
                                mój, Jezus Maria, Matko Przenajświętsza, Chrystus
                                tu, Chrystus tam. Te słowa przychodzą mi do głowy
                                tak spontanicznie, że
                                nawet nie zauważam, kiedy je wymawiam lub piszę. A
                                chcesz jeszcze coś wiedzieć? Pomimo że
                                katolicyzmowi nigdy nie
                                wybaczyłam nikczemności, które narzucał mi przez
                                wieki, począwszy od inkwizycji, tej inkwizycji,
                                która mi nawet spaliła
                                babcię, biedną babcię, choć nie zgadzam się z
                                księżmi i nie wiem, na co mogą mi się przydać ich
                                modlitwy, ja bardzo lubię tę
                                muzykę dzwonów. Ona pieści mi serce. Lubię również
                                te rzeźby i obrazy Chrystusa, Madonny i świętych.
                                Mam kota na
                                punkcie ikon. Lubię również klasztory i pustelnie.
                                Dają mi poczucie spokoju, czasami zazdroszczę ich
                                mieszkańcom. A poza
                                tym przyznajmy - nasze katedry są piękniejsze od
                                meczetów i od synagog. Tak czy nie? Są również
                                piękniejsze od kościołów
                                protestanckich. Popatrz, cmentarz mojej rodziny
                                jest cmentarzem protestanckim. Gromadzi prochy
                                zmarłych wszystkich
                                wyznań, ale jest protestancki. A moja prababcia
                                należała do Kościoła waldensów. Moja wujenka była
                                ewangeliczką. Prababki z
                                Kościoła waldensów nie znałam. Ale wujenkę
                                ewangeliczkę owszem. Kiedy byłam mała, prowadziła
                                mnie na nabożeństwa do
                                swojego kościoła na via deí Benci we Florencji
                                i... Boże, jak ja się nudziłam! Czułam się taka
                                samotna wśród tych wszystkich
                                wiernych, którzy śpiewali psalmy i to wszystko, z
                                tym księdzem, który nie był księdzem i czytał
                                Biblię, i tyle, w tym kościele,
                                który nie wydawał mi się kościołem i w którym
                                oprócz małej mównicy był tylko wielki krucyfiks i
                                tyle. Żadnych aniołów,
                                żadnej Madonny, żadnego kadzidła... Brakowało mi
                                nawet smrodu kadzidła i miałam ochotę znaleźć się
                                w pobliskiej bazylice
                                Santa Croce, gdzie wszystkie te rzeczy były.
                                Rzeczy, do których byłam przyzwyczajona. I dodam:
                                w moim domu na wsi, w
                                Toskanii, jest maleńka kaplica. Jest zawsze
                                zamknięta. Od kiedy umarła mama, nikt tam już nie
                                chodzi. Ale ja czasami tam
                                chodzę, żeby odkurzyć, żeby sprawdzić, czy nie
                                zagnieździły się myszy, i pomimo mojego laickiego
                                światopoglądu czuję się
                                tam jak u siebie. Pomimo mojego antyklerykalizmu
                                poruszam się po niej swobodnie. I myślę, że
                                ogromna większość Włochów
                                wyznałaby ci to samo. (Mnie wyznał to sam
                                Berlinguer).

                                Święty Boże! (I znowu ten Bóg). Mówię ci, że my,
                                Włosi, nie jesteśmy w tej samej sytuacji co
                                Amerykanie: mozaika grup
                                etnicznych i religijnych, gmatwanina tysiąca
                                kultur otwartych równocześnie na różne inwazje i
                                zdolnych je odrzucić. I właśnie
                                dlatego, że jest tak zdefiniowana od wielu wieków
                                i tak dobrze określona, nasza tożsamość kulturowa
                                nie może przyjąć fali
                                imigrantów złożonej z osób, które w ten albo inny
                                sposób chcą zmienić nasz system życiowy. Nasze
                                wartości. Twierdzę, że nie
                                ma u nas miejsca dla muezinów, minaretów,
                                fałszywych abstynentów, dla ich pieprzonego
                                średniowiecza, dla ich pieprzonego
                                czarczafu. A gdyby było, i tak bym ich nie
                                wpuściła. Bo to by znaczyło tyle, co wyrzucić
                                Dantego, Leonarda, Michała Anioła,
                                Rafaela, renesans, zjednoczenie kraju, wolność,
                                którą wywalczyliśmy sobie na różne sposoby, naszą
                                Ojczyznę. Tyle co
                                podarować im Włochy. A ja Włoch im nie oddam.

                                Jestem Włoszką. Głupcy, którzy mają mnie już za
                                Amerykankę, grubo się mylą. Nigdy nie prosiłam o
                                obywatelstwo
                                amerykańskie. Dawno temu ambasador amerykański
                                ofiarował mi je na mocy Celebrity Status, a ja -
                                dziękując mu -
                                powiedziałam: ĄSir, jestem bardzo związana z
                                Ameryką. Bez przerwy się z nią kłócę, robię jej
                                wyrzuty, ale jestem z nią
                                głęboko związana. Ameryka jest dla mnie
                                kochankiem, a wręcz mężem, któremu będę zawsze
                                wierna. Chyba że przyprawi mi
                                rogi. Kocham tego męża. I nigdy nie zapominam, że
                                gdyby nie zadał sobie tyle trudu, by wytoczyć
                                wojnę Hitlerowi i
                                Mussoliniemu, dziś mówiłabym po niemiecku. Nie
                                zapominam, że gdyby nie stawił czoła Związkowi
                                Radzieckiemu, dzisiaj
                                mówiłabym po rosyjsku. Kocham tego mojego męża i
                                lubię. Podoba mi się, że kiedy przybywam do Nowego
                                Jorku i pokazuję
                                paszport ze stemplem stałego pobytu, celnik mówi
                                mi z szerokim uśmiechem: ĄWelcome homeE (Witaj w
                                domu). To taki
                                hojny, taki czuły gest. Przypomina mi również, że
                                Ameryka zawsze była Refugium Peccatorum [ucieczką
                                grzeszników - red.]
                                dla ludzi bez ojczyzny. Ale ja mam już ojczyznę,
                                Sir. Moją ojczyzną są Włochy, a Włochy to moja
                                matka. Sir, ja kocham
                                Włochy. I czułabym się tak, jak gdybym wyrzekła
                                się matki, gdybym przyjęła obywatelstwo
                                amerykańskieE. Powiedziałam mu
                                również, że moim językiem jest włoski, że po
                                włosku piszę, a na angielski się przekładam, i
                                tyle. W tym samym duchu, w
                                którym przekładam się na francuski, czyli
                                odczuwając go jak język obcy. I powiedziałam mu,
                                że kiedy słucham hymnu
                                Mamelego, wzruszam się. Że kiedy słucham tego
                                ĄFratelli-díItalia, líItalia-síe-desta, pa-ra-pa,
                                pa-ra-pa, pa-ra-paE, coś mnie
                                ściska za gardło. Nawet nie zauważam, że ten hymn
                                jako hymn jest dość brzydki. Myślę tylko: to hymn
                                mojej Ojczyzny. To
                                samo odczuwam zresztą również wtedy, kiedy patrzę,
                                jak łopoce biało-czerwono-zielona flaga. Pomijając
                                flagi, którymi na
                                stadionach wymachują chuligani, ma się rozumieć.
                                Mam XIX-wieczny biało-czerwono-zielony sztandar.
                                Cały w plamach krwi,
                                pogryziony przez myszy. I pomimo że na jego środku
                                jest herb państwa sabaudzkiego (ale bez Cavoura i
                                bez Wiktora
                                Emanuela, bez Garibaldiego, który pochylił się
                                przed tym sztandarem, nigdy nie mielibyśmy
                                zjednoczonych Włoch),
                                przechowuję go jak skarb. Strzegę jak klejnotu.
                                Jezu, umieraliśmy dla tego sztandaru! Wieszani,
                                rozstrzeliwani, ścinani.
                                Mordowani przez Austriaków, przez papieża, przez
                                księcia Modeny, przez Burbonów. Z tą flagą
                                powstaliśmy. Z nią
                                doprowadziliśmy do zjednoczenia Włoch, z nią
                                byliśmy na wojnie nad Carso, z nią braliśmy udział
                                w ruchu oporu. Za tę flagę
                                mój praprapradziadek po kądzieli Giobatta walczył
                                w Curtatone i w Montanarze i został zmasakrowany
                                przez austriacki pocisk.
                                Dla tej flagi moi stryjowie przeżyli wszelkie
                                tortury okopów Carso. Dla tej flagi mój ojciec był
                                aresztowany i torturowany w
                                Villa Triste przez nazistów. Dla tego sztandaru
                                cała moja rodzina podjęła opór, ja również. W
                                szeregach Giustizia e Liberta
                                pod pseudonimem ĄEmiliaE. Miałam wtedy czternaście
                                lat. Kiedy po roku otrzymywałam odprawę od Wojska
                                Włoskiego -
                                Korpusu Wolontariuszy Wolności, byłam tak dumna.
                                Jezus Maria, byłam włoskim żołnierzem! I kiedy
                                poinformowano mnie,
                                że należy mi się 14 tys. 540 lirów, nie
                                wiedziałam, czy powinnam je przyjąć. Wydawało mi
                                się to niewłaściwe - przyjąć
                                pieniądze za wypełnienie obowiązku wobec Ojczyzny.
                                Ale przyjęłam. W naszym domu nikt nie miał butów.
                                A za te pieniądze
                                kupiłam buty dla siebie i dla moich siostrzyczek.

                                • alicjab Re: TEKST FALLACI cd.KONIEC 18.10.01, 20:38
                                  Oczywiście, moja Ojczyzna, moje Włochy, to nie te
                                  same Włochy co dzisiaj. Włochy biesiadne,
                                  cwaniackie, wulgarne, Włochy
                                  Włochów, którzy myślą tylko o tym, żeby pójść na
                                  emeryturę przed pięćdziesiątką, i którzy pasjonują
                                  się tylko wakacjami za
                                  granicą i meczami piłkarskimi. Włochy złe, głupie,
                                  tchórzliwe. Włochy małych hien, które tylko po to,
                                  żeby uścisnąć rękę
                                  hollywoodzkiej gwieździe, sprzedaliby córkę do
                                  bejruckiego burdelu, ale kiedy kamikadze Osamy ben
                                  Ladena zmieniają tysiące
                                  nowojorczyków w górę prochów przypominających
                                  mieloną kawę, podśmiewają się zadowoleni:
                                  dobrze-tak-Amerykanom-dobrze-im-tak. Włochy
                                  smętne, tchórzliwe, bezduszne, rozdrapane przez
                                  zarozumiałe i nieudolne
                                  partie, które nie potrafią ani wygrywać, ani
                                  przegrywać, ale wiedzą, jak przykleić tłuste zadki
                                  swoich przedstawicieli do foteli
                                  poselskich albo ministerialnych lub do fotela
                                  burmistrza. Mussoliniańskie wciąż Włochy faszystów
                                  czarnych i czerwonych,
                                  które ilustrują miażdżącą myśl Ennia Flaiana: ĄWe
                                  Włoszech faszyści dzielą się na dwie kategorie: na
                                  faszystów i
                                  antyfaszystówE. To nie są Włochy prokuratorów i
                                  polityków, którzy ignorując reguły zgodności
                                  czasów, nauczają z monitorów
                                  telewizyjnych, popełniając potworne błędy
                                  składniowe. (Te zwierzęta nie wiedzą nawet, jak
                                  wypowiedzieć zdanie współrzędnie
                                  złożone!). To nie są Włochy młodzieży, która mając
                                  takich mistrzów, tonie w najbardziej skandalicznej
                                  ignorancji, w
                                  najbardziej dramatycznej powierzchowności, w
                                  próżni. I do błędów składniowych dołącza błędy
                                  ortograficzne, a kiedy spytasz
                                  młodego człowieka, kim byli karbonariusze, kim
                                  byli liberałowie, kim byli Silvio Pellico,
                                  Mazzini, Massimo DíAzeglio,
                                  Cavour, kim był Wiktor Emanuel II, patrzy na
                                  ciebie zgaszonym wzrokiem i z rozdziawioną gębą.
                                  Nie wiedzą nic, co najwyżej
                                  umieją odegrać wygodną rolę adeptów terroryzmu w
                                  czasie pokoju i demokracji, wymachiwać czarnymi
                                  flagami, chować
                                  twarze za kominiarkami, mali głupcy. Nieudacznicy.
                                  A tym bardziej nie są to Włochy cykad, które po
                                  przeczytaniu tych
                                  notatek znienawidzą mnie za to, że napisałam
                                  prawdę. Pomiędzy jednym talerzem spaghetti a
                                  drugim będą mnie przeklinać,
                                  będą mi życzyć, żeby zabili mnie ich podopieczni,
                                  czyli różni Osamowie ben Ladenowie. Nie, nie: moje
                                  Włochy to Włochy
                                  idealne. To Włochy, o których marzyłam w
                                  dzieciństwie, kiedy dostawałam odprawę Wojska
                                  Włoskiego - Korpusu
                                  Wolontariuszy Wolności i miałam mnóstwo złudzeń.
                                  Włochy poważne, inteligentne, godne, odważne,
                                  czyli zasługujące na
                                  szacunek. I biada tym, którzy mi będą chcieli
                                  zabrać te Włochy, Włochy, które istnieją nawet
                                  wtedy, kiedy ktoś je zagłusza,
                                  wyszydza i plugawi. Biada tym, którzy mi je
                                  ukradną, biada tym, którzy mi na nie napadną.
                                  Ponieważ czy napadną je Francuzi
                                  Napoleona, czy Austriacy Franciszka Józefa, czy
                                  Niemcy Hitlera, czy koledzy Osamy ben Ladena, jest
                                  mi wszystko jedno. Czy
                                  do inwazji użyją armat, czy pontonów - to samo.

                                  I tym stwierdzeniem żegnam cię serdecznie, mój
                                  drogi Ferruccio, i ostrzegam: nie proś mnie już o
                                  nic. A już w żadnym razie o
                                  to, żebym brała udział w kłótniach albo w pustych
                                  polemikach. To, co chciałam powiedzieć,
                                  powiedziałam. Podyktowały mi to
                                  wściekłość i duma. Pozwoliły mi na to moje czyste
                                  sumienie i wiek. Ale teraz muszę się znów zabrać
                                  do roboty. Koniec i
                                  kropka.

                                  • Gość: Jasiek Dzieki, Alicjo IP: *.abo.wanadoo.fr 18.10.01, 22:07
                                    Rzeczywiscie, trudno dyskutowac, gdy nie ma punktu odniesienia.
                                    To bardzo intymny tekst, nieprzypadkiem pisany w pierwszej osobie.
                                    Nie mozna nan reagowac, jak Konstanty Gebert, bo to przejecie stylistyki, "chodzenie na pasku" pani
                                    Fallaci.
                                    Bedac konsekwentnym, nie mozna takze czynic wyrzutow pod adresem Autorki.
                                    Nie mozna jednak uwierzyc temu tekstowi. To nie ewangelia. Moze po prostu prowokacja do
                                    myslenia, okreslonego typu dyskusji...? Efekt zostal osiagniety.
                                    Sama P. Fallaci podaje, ze 24 miliony obywateli amerykanskich to muzulmanie... I to nie sposrod nich
                                    wywodza sie kamikadze... Nie dajmy sie zwariowac. Nie kazdy muzulmanin to terrorysta, nie kazdy
                                    Niemiec (jako i Wloch) to faszysta... Karac nalezy konkretnych ludzi za konkretne przewinienia czy
                                    zbrodnie. Jest chyba we Wloszech prawo na tych, ktorzy zanieczyszczaja miejsca publiczne, nie
                                    mowiac juz o miejscach kultu? Rzecz w tym, powtorze, by nie pozwalac na bezkarnosc, ale nie
                                    motywowac sankcji wobec wszystkich, a nie tylko tych-odpowiedzialnych, religia czy kolorem skory...
                                    Nie posadzam pani Fallaci o rasizm. Mysle tylko, ze jej tekst to woda na mlyn dla rasistow i dla
                                    terrorystow. Choc moze Wlochy sie obudza...? Choc moze - obrazeni i sprowokowani Wlosi - zechca
                                    udowodnic, ze Fallaci nie ma racji? Moze te wulgaryzmy sa wloskiemu temperamentowi potrzebne,
                                    bo racjonalna i stonowana w wymiarze emocjonalnym wypowiedz do nich po prostu nie trafia?
                                    Biedne Wlochy...
    • Gość: kt Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.01, 10:28
      Sądzę, że nadszedł czas dania wyboru przybyszom spoza cywilizacji
      europejskiej:albo podporządkowujecie się jej prawom tzn. uczycie się
      języka,zawodu, pracujecie i jesteście lojalni, albo wracacie z powrotem.Żadnych
      kretyńskich szarawarów, turbanów, czarczafów, mycek(też!!!), chyba że na
      festynie raz do roku!Żadnych straganów na środku ulicy bez zezwolenia!Żadnej
      izolacji od społeczeństwa!
      Kto ma wątpliwości, niech otworzy na ulicy w Arabii Saudyjskiej książeczkę
      do nabożeństwa lub butelkę piwa - do wyboru.Jeśli wróci nie w kawałkach to ma
      dużo szczęścia - taka jest tam tolerancja.
    • Gość: morel Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.sulecin.sdi.tpnet.pl 14.10.01, 02:32

      > Przyjeżdżają do nas,
      > niestety, główie ludzie bez kwalifikacji, męty, straceńcy itp. Co z tym teraz
      > zrobić?

      gdyby państwo Zidane nie przybyli kilkadziesiąt lat temu do Francji i nie
      zamieszkali w Marsylii (w dzielnicy innych mętów i straceńców arabskiego
      pochodzenia), to mały Zinedinek zostałby co najwyżej średnim kopaczem piłki, albo
      gwiazdą meczów Algieria-Mali albo Algieria-Mauretania a najlepszym piłkarzem
      świata byłby dziś Alessandro Del Piero (brrr)
      widzisz, wszystko ma też swoje dobre strony - a Zinedinek chyba nie wyrósł na
      takiego mętę, za jakiego go uważasz.
      bez pozdr.
      • Gość: wlodi Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 14.10.01, 15:28
        Gość portalu: morel napisał(a):

        >
        > >
        >
        > gdyby państwo Zidane nie przybyli kilkadziesiąt lat temu do Francji i nie
        > zamieszkali w Marsylii (w dzielnicy innych mętów i straceńców arabskiego
        > pochodzenia), to mały Zinedinek zostałby co najwyżej średnim kopaczem piłki, al
        > bo
        > gwiazdą meczów Algieria-Mali albo Algieria-Mauretania a najlepszym piłkarzem
        > świata byłby dziś Alessandro Del Piero (brrr)
        > widzisz, wszystko ma też swoje dobre strony - a Zinedinek chyba nie wyrósł na
        > takiego mętę, za jakiego go uważasz.
        > bez pozdr.

        Alez to jest wlasnie przyklad pozytywny. Potomka arabskiej rodziny, który sie
        zasymilowal calkiem szybko - nie potrzebowal na to 500 lat. Mam bowiem wrazenie,
        ze Zidane nie kaze swojej zonie chodzic w czarczafie.
        A przy okazji - w koncu jakas dyskusja na tym forum, ktora jest na poziomie. Bez
        wulgarnych wyzwisk i epitetow zamiast argumentow. Male a cieszy.

      • Gość: Muslim Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.*.*.* 19.10.01, 16:04
        Gość portalu: morel napisał(a):

        >
        > > Przyjeżdżają do nas,
        > > niestety, główie ludzie bez kwalifikacji, męty, straceńcy itp. Co z tym te
        > raz
        > > zrobić?
        >
        > gdyby państwo Zidane nie przybyli kilkadziesiąt lat temu do Francji i nie
        > zamieszkali w Marsylii (w dzielnicy innych mętów i straceńców arabskiego
        > pochodzenia), to mały Zinedinek zostałby co najwyżej średnim kopaczem piłki, al
        > bo
        > gwiazdą meczów Algieria-Mali albo Algieria-Mauretania a najlepszym piłkarzem
        > świata byłby dziś Alessandro Del Piero (brrr)
        > widzisz, wszystko ma też swoje dobre strony - a Zinedinek chyba nie wyrósł na
        > takiego mętę, za jakiego go uważasz.
        > bez pozdr.

        zabomnialesz dodac ze francuzi raczej be nie byli mistrzami swiata ani europie...
        tak dla twojej info do reprezentacji francji takze trafil tunuzejczyk sabri
        lamouchi a przed tym mial zagrac w 1993 marokanczyk mustapha hadji ktory wybral
        jednak wystepowac dla kraj swoich przodkow maroko jakosz tez je mu nie zle
        wyszlo ....

    • Gość: Jasiek Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.abo.wanadoo.fr 18.10.01, 22:33

      Dzieki Alicji mamy tekst. Jeszcze raz dzieki. Powtorze moj tekst, bo byl zdaje sie zle
      podczepiony. Rzeczywiscie, trudno dyskutowac, gdy nie ma punktu odniesienia.
      To bardzo intymny tekst, nieprzypadkiem pisany w pierwszej osobie.
      Nie mozna nan reagowac, jak Konstanty Gebert, bo to przejecie stylistyki, "chodzenie na pasku" pani
      Fallaci.
      Bedac konsekwentnym, nie mozna takze czynic wyrzutow pod adresem Autorki.
      Nie mozna jednak uwierzyc temu tekstowi. To nie ewangelia. Moze po prostu prowokacja do
      myslenia, okreslonego typu dyskusji...? Efekt zostal osiagniety.
      Sama P. Fallaci podaje, ze 24 miliony obywateli amerykanskich to muzulmanie... I to nie sposrod
      nich
      wywodza sie kamikadze... Nie dajmy sie zwariowac. Nie kazdy muzulmanin to terrorysta, nie kazdy
      Niemiec (jako i Wloch) to faszysta... Karac nalezy konkretnych ludzi za konkretne przewinienia czy
      zbrodnie. Jest chyba we Wloszech prawo na tych, ktorzy zanieczyszczaja miejsca publiczne, nie
      mowiac juz o miejscach kultu? Rzecz w tym, powtorze, by nie pozwalac na bezkarnosc, ale nie
      motywowac sankcji wobec wszystkich, a nie tylko tych-odpowiedzialnych, religia czy kolorem skory...
      Nie posadzam pani Fallaci o rasizm. Mysle tylko, ze jej tekst to woda na mlyn dla rasistow i dla
      terrorystow. Choc moze Wlochy sie obudza...? Choc moze - obrazeni i sprowokowani Wlosi - zechca
      udowodnic, ze Fallaci nie ma racji? Moze te wulgaryzmy sa wloskiemu temperamentowi potrzebne,
      bo racjonalna i stonowana w wymiarze emocjonalnym wypowiedz do nich po prostu nie trafia?
      Biedne Wlochy...
    • Gość: Jankes Czy ktos wie o angielskiej wersji artykulu Fallaci IP: *.easypower.com 18.10.01, 23:19
      Staram sie znalezc angielska wersje jej artykulu. Czy ktos zna jakis link na
      internecie?
      Dzieki
      Jankes
      • Gość: Okra Glowna teza Falacci (serdecznie dziekuje Pani Alicji!!!) IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 19.10.01, 01:10
        Oriana chyba ma niektore fakty na bakier. Ja slyszalam o 6 milionach
        muzulmlan w USA. Jednak jej glowna teza jest warta zauwazenia (sama Pani Oriana
        deklaruje sie jako ateistka).

        "Przyzwyczajeni do podwojnej gry, zaslepieni krotkowzrocznoscia nie rozumiecie
        lub nie chcecie zrozumiec, ze wlasnie toczy sie wojna religijna. Wojna, ktora
        oni nazywaja jihad. Swieta Wojna. Wojna ktorej celem byc moze nie jest zdobycie
        naszych terytoriow, lecz ktorej celem z pewnoscia jest podboj naszych dusz.
        Unicestwienie naszej wolnosci i naszej cywilizacji. Zniszczenie naszego sposobu
        zycia i smierci, naszego sposobu modlenia sie lub niemodlenia, naszego sposobu
        jedzenia, picia, ubierania, rozrywki i przekazu informacji...."

        No coz, przypominam sobie ze to samo moj tesc mowil o Sowietach...
        • Gość: Jasiek Re: Glowna teza Falacci (serdecznie dziekuje Pani Alicji!!!) IP: *.abo.wanadoo.fr 19.10.01, 13:30
          A ja Pani dziekuje, pani Okro, za wszystkie sensowne wypowiedzi na forach. Swiadectwa ludzi takich,
          jak Pani, powinny byc najbardziej brane pod uwage, bo plyna z serca, doswiadczenia i przemyslen.
          A jak chodzi o Sowietow - przetrwalismy my, przetrwal ich i przewalczyl takze Afganistan. Wszystkie
          cywilizacje, oparte na kulcie sily i ludzkiej krzywdzie wczesniej czy pozniej upadly. Rosna w sile i trwaja
          jedynie cywilizacje 'milosci' - tak to nazwijmy.
          Z powazaniem
    • Gość: tak! Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: 153.19.176.* 19.10.01, 13:55
      taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak!................
    • Gość: Marek Pani Fallaci jest po prostu faszystka ! IP: 193.29.236.* 19.10.01, 15:49
      Z przerazeniem przeczytalem artykul Pani Fallaci. I zdumiewa mnie, ze niektorzy
      z Was tak bezkrytycznie przyjmuja jej argumenty. Ale coz znow nastaly czasy
      demagogow i populistow, ktorzy w prosty sposob potrafia rozwiazac problemy
      naszego skomplikowanego swiata. Tak to juz jest ze w sytuacji kryzysu
      gospodarczego, czy strasznych ludzkich tragedii pojawiaja sie nasi "zbawcy"
      typu Hitlera, Musolliniego, Lenina, Le Pena, Heidera czy naszego Leppera.Tym
      razem tym zbawca ludzkosci od grozacej nam tym razem muzulmanskiej zarazy jest
      Pani Fallaci.

      Rozumiem jej oburzenie zwiazane z tragedia w USA. Nikt normalny, nikt o
      przynajmniej minimalnym poziomie ludzkiej wrazliwosci nie moze byc wobec tej
      tragedii obojetny i nie moze nie potepic zdecydowanie jej sprawcow.

      Zgadzam sie rowniez z jej apelem o zdecydowane dzialanie wobec sprawcow.
      Osobiscie zdecydowanie poppieram dzialania Ameryki w Afganistanie i wojne ze
      swiatowym terroryzmem.

      Ale nie zgadzam sie z jednostronym portretem islamu, nie zgadzam sie z
      faszystowska retoryka Pani Fallaci wg ktorej nasza kultura jest lepsza od
      kultury islamu. Och, ta nasza wspaniala kultura, ktora stworzyla Ausschwitz i
      Katyn, Appartheid i niewolnictwo, klasy nadludzi i podludzi. Ciesze sie na
      marginesie,ze my Polacy znalezlismy sie wg Pani fallaci tym razem w tej
      pierwszej grupie. Jej wloscy przodkowie w latach 30-tych nie byli dla nas tak
      wyrozumiali.

      Czytajac ten artykul mozna odniesc wrazenie, ze muzulmanie to tylko terrorysci,
      przestepcy i straszne brudasy. Coz, jestem Polakiem mieszkajacym i pracujacym
      od niedawna w Niemczech. W moim banku w Niemczech(notabene amerykanskim) zawsze
      udaje sie do muzulmanki z Turcji, bo obslugujacy Niemcy sa chamscy i aroganccy.
      Moja fryzjerka jest tez Turczynka i wcale nie jest najtansza w okolicy i nigdy
      nie widzialem, aby sikala na sciany czy miala brud za paznokciami. Pojechalem
      za to tego roku po raz pierwszy do Wloch. Do Wloch, gdzie liczba muzulmanow
      jest nizsza niz w Niemczech. Powiem jedno. W kwestii czystosci i toalet mogli
      by sie Wlosi nawet od nas Polakow wiele nauczyc. Mysle, ze wszyscy emigranci
      dostosowuja sie do gospodarzy. Widzialem we Florencji muzulmanow handlujacych
      bez zezwolenia, ktorzy na widok policji uciekali. Niech mi nikt nie mowi, ze
      tego problemu nie mozna zlikwidowac. Sorry, ale w Niemczech takie problemy
      praktycznie nie istnieja. Tacy jacy gospodarze tacy goscie :)

      Tak zupelnie na koniec to jezyk pani Fallaci przypomina te uryny, ktore tak
      barwnie opisuje, a nie "wiodaca" europejska kulture. Chron nas Panie Boze od
      takich zbawcow!
      • Gość: Okra Re: Pani Fallaci jest po prostu antyfaszystka ! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 19.10.01, 18:47
        Pani Fallaci jest zdecydowana antyfaszystka. Jest przeciwko wojnie ras, religii,
        czegokolwiek. To ze pisze o zachowaniu Somalijczykow i innych nie wynika glownie
        z faktu ich niskiej kultury ale ze ta kultura ma w pogardzie kulture Zachodu.

        Ktos pisal kiedys o tych Polakach co czyszcza kibelki za $2.50 na godzine
        i ze sie z nimi nie identyfikuje. Otoz ja sie z nimi identyfikuje. Ci biedni
        ludzie maja glebokie kompleksy nizszosci ale identyfikuja sie z kultura Zachodu.
        Oni chca byc czescia Europy przez duze "E", czescia Zachodu przez duze "Z".
        Dlatego Pani Falacci jednym tchem ze Slowakami wymienila ich jako Europejczykow.
        Muzulmlanie, niezaleznie od statusu, wg jej odczucia w wiekszosci maja kompleks
        wyzszosci pomimo oczywistych faktow. Wiaze sie to z przekonaniem ze ich religia
        jest ostatnia, ostateczna, doskonala i przeznaczona do panowania nad swiatem.

        Pani Fallaci ma mocne uczucia przeciw chrzescijanstwu, Wlochom etc. Ale jest to
        potepienie malostkowosci i waskich horyzontow. Przyznaje, ze jej jezyk jest
        emocjonalny i jako kobieta go nie lubie. Czy ktos ma dokladne liczby ilu
        muzulmlan zyje w USA?. Zdaje sie ze nie zawsze jest zgodna z faktami. Pani
        Fallaci ma jednak duzo pasji przeciwko jednej kulturze wyrazajacej pogarde dla
        innej szczegolnie ze ona tak scisle identyfikuje sie z kultura Zachodu nawet tymi
        aspektami ktorych nie lubi.

        Zgadzam sie ze kobiety muzulmlanskie sa o niebo mniej agresywne od Niemcow i
        Turcy bardziej kulturalni niz Somalijczycy (statystsycznie oczywiscie).

        Gos´c´ portalu: Marek napisa?(a):

        > Z przerazeniem przeczytalem artykul Pani Fallaci. I zdumiewa mnie, ze niektorzy
        >
        > z Was tak bezkrytycznie przyjmuja jej argumenty. Ale coz znow nastaly czasy
        > demagogow i populistow, ktorzy w prosty sposob potrafia rozwiazac problemy
        > naszego skomplikowanego swiata. Tak to juz jest ze w sytuacji kryzysu
        > gospodarczego, czy strasznych ludzkich tragedii pojawiaja sie nasi "zbawcy"
        > typu Hitlera, Musolliniego, Lenina, Le Pena, Heidera czy naszego Leppera.Tym
        > razem tym zbawca ludzkosci od grozacej nam tym razem muzulmanskiej zarazy jest
        > Pani Fallaci.
        >
        > Rozumiem jej oburzenie zwiazane z tragedia w USA. Nikt normalny, nikt o
        > przynajmniej minimalnym poziomie ludzkiej wrazliwosci nie moze byc wobec tej
        > tragedii obojetny i nie moze nie potepic zdecydowanie jej sprawcow.
        >
        > Zgadzam sie rowniez z jej apelem o zdecydowane dzialanie wobec sprawcow.
        > Osobiscie zdecydowanie poppieram dzialania Ameryki w Afganistanie i wojne ze
        > swiatowym terroryzmem.
        >
        > Ale nie zgadzam sie z jednostronym portretem islamu, nie zgadzam sie z
        > faszystowska retoryka Pani Fallaci wg ktorej nasza kultura jest lepsza od
        > kultury islamu. Och, ta nasza wspaniala kultura, ktora stworzyla Ausschwitz i
        > Katyn, Appartheid i niewolnictwo, klasy nadludzi i podludzi. Ciesze sie na
        > marginesie,ze my Polacy znalezlismy sie wg Pani fallaci tym razem w tej
        > pierwszej grupie. Jej wloscy przodkowie w latach 30-tych nie byli dla nas tak
        > wyrozumiali.
        >
        > Czytajac ten artykul mozna odniesc wrazenie, ze muzulmanie to tylko terrorysci,
        >
        > przestepcy i straszne brudasy. Coz, jestem Polakiem mieszkajacym i pracujacym
        > od niedawna w Niemczech. W moim banku w Niemczech(notabene amerykanskim) zawsze
        >
        > udaje sie do muzulmanki z Turcji, bo obslugujacy Niemcy sa chamscy i aroganccy.
        >
        > Moja fryzjerka jest tez Turczynka i wcale nie jest najtansza w okolicy i nigdy
        > nie widzialem, aby sikala na sciany czy miala brud za paznokciami. Pojechalem
        > za to tego roku po raz pierwszy do Wloch. Do Wloch, gdzie liczba muzulmanow
        > jest nizsza niz w Niemczech. Powiem jedno. W kwestii czystosci i toalet mogli
        > by sie Wlosi nawet od nas Polakow wiele nauczyc. Mysle, ze wszyscy emigranci
        > dostosowuja sie do gospodarzy. Widzialem we Florencji muzulmanow handlujacych
        > bez zezwolenia, ktorzy na widok policji uciekali. Niech mi nikt nie mowi, ze
        > tego problemu nie mozna zlikwidowac. Sorry, ale w Niemczech takie problemy
        > praktycznie nie istnieja. Tacy jacy gospodarze tacy goscie :)
        >
        > Tak zupelnie na koniec to jezyk pani Fallaci przypomina te uryny, ktore tak
        > barwnie opisuje, a nie "wiodaca" europejska kulture. Chron nas Panie Boze od
        > takich zbawcow!

        • Gość: Marek Do Okri IP: *.proxy.aol.com 20.10.01, 18:02
          Droga Okro,

          mam wrazenie, iz albo nie przeczytalas tekstu Pani Fallaci dokladnie, albo nie
          rozumiesz czym jest faszyzm. W swoim artykule prezentuje ona straszny portret
          muzulmanow, ktory w swojej retoryce i uproszczeniach przypomina retoryke
          hitlerowska.

          Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, ze Pani Fallaci jest przciwko wojnie ras
          i religii. Moim zdaniem jest akurat przeciwnie.

          Niesadze, aby Turcy mieszkajacy w Niemczech mieli w pogardzie kulture Zachodu.
          Turcja puka zrsezta do bram Unii Europejskiej od wielu, wielu lat. Chca do nas
          chociaz nami gardza ? Okro !

          Na jakiej podstawie twierdzisz ze wszyscy muzulmanie maja kompleks wyzszosci. Na
          razie to mozna to jeydnie powiedziec o Pani fallaci.

          Proponuje wczytac sie w ten tekst jezcze raz i zajrzec na felieton Stommy na
          stronach Polityki. Jezeli wciaz bedziesz podtrzymywac swoje argumenty to jedyne
          co mi pozostanie to zalamac rece.

          Pozdrawiam

          > Pani Fallaci jest zdecydowana antyfaszystka. Jest przeciwko wojnie ras, religii
          > ,
          > czegokolwiek. To ze pisze o zachowaniu Somalijczykow i innych nie wynika glowni
          > e
          > z faktu ich niskiej kultury ale ze ta kultura ma w pogardzie kulture Zachodu.
          >
          > Ktos pisal kiedys o tych Polakach co czyszcza kibelki za $2.50 na godzine
          > i ze sie z nimi nie identyfikuje. Otoz ja sie z nimi identyfikuje. Ci biedni
          > ludzie maja glebokie kompleksy nizszosci ale identyfikuja sie z kultura Zachodu
          > .
          > Oni chca byc czescia Europy przez duze "E", czescia Zachodu przez duze "Z".
          > Dlatego Pani Falacci jednym tchem ze Slowakami wymienila ich jako Europejczykow
          > .
          > Muzulmlanie, niezaleznie od statusu, wg jej odczucia w wiekszosci maja kompleks
          >
          > wyzszosci pomimo oczywistych faktow. Wiaze sie to z przekonaniem ze ich religia
          >
          > jest ostatnia, ostateczna, doskonala i przeznaczona do panowania nad swiatem.
          >
          > Pani Fallaci ma mocne uczucia przeciw chrzescijanstwu, Wlochom etc. Ale jest to
          >
          > potepienie malostkowosci i waskich horyzontow. Przyznaje, ze jej jezyk jest
          > emocjonalny i jako kobieta go nie lubie. Czy ktos ma dokladne liczby ilu
          > muzulmlan zyje w USA?. Zdaje sie ze nie zawsze jest zgodna z faktami. Pani
          > Fallaci ma jednak duzo pasji przeciwko jednej kulturze wyrazajacej pogarde dla
          > innej szczegolnie ze ona tak scisle identyfikuje sie z kultura Zachodu nawet ty
          > mi
          > aspektami ktorych nie lubi.
          >
          > Zgadzam sie ze kobiety muzulmlanskie sa o niebo mniej agresywne od Niemcow i
          > Turcy bardziej kulturalni niz Somalijczycy (statystsycznie oczywiscie).
          >
          > Gos´c´ portalu: Marek napisa?(a):
          >
          > > Z przerazeniem przeczytalem artykul Pani Fallaci. I zdumiewa mnie, ze niek
          > torzy
          > >
          > > z Was tak bezkrytycznie przyjmuja jej argumenty. Ale coz znow nastaly czas
          > y
          > > demagogow i populistow, ktorzy w prosty sposob potrafia rozwiazac problemy
          >
          > > naszego skomplikowanego swiata. Tak to juz jest ze w sytuacji kryzysu
          > > gospodarczego, czy strasznych ludzkich tragedii pojawiaja sie nasi "zbawcy
          > "
          > > typu Hitlera, Musolliniego, Lenina, Le Pena, Heidera czy naszego Leppera.T
          > ym
          > > razem tym zbawca ludzkosci od grozacej nam tym razem muzulmanskiej zarazy
          > jest
          > > Pani Fallaci.
          > >
          > > Rozumiem jej oburzenie zwiazane z tragedia w USA. Nikt normalny, nikt o
          > > przynajmniej minimalnym poziomie ludzkiej wrazliwosci nie moze byc wobec t
          > ej
          > > tragedii obojetny i nie moze nie potepic zdecydowanie jej sprawcow.
          > >
          > > Zgadzam sie rowniez z jej apelem o zdecydowane dzialanie wobec sprawcow.
          > > Osobiscie zdecydowanie poppieram dzialania Ameryki w Afganistanie i wojne
          > ze
          > > swiatowym terroryzmem.
          > >
          > > Ale nie zgadzam sie z jednostronym portretem islamu, nie zgadzam sie z
          > > faszystowska retoryka Pani Fallaci wg ktorej nasza kultura jest lepsza od
          > > kultury islamu. Och, ta nasza wspaniala kultura, ktora stworzyla Ausschwit
          > z i
          > > Katyn, Appartheid i niewolnictwo, klasy nadludzi i podludzi. Ciesze sie na
          >
          > > marginesie,ze my Polacy znalezlismy sie wg Pani fallaci tym razem w tej
          > > pierwszej grupie. Jej wloscy przodkowie w latach 30-tych nie byli dla nas
          > tak
          > > wyrozumiali.
          > >
          > > Czytajac ten artykul mozna odniesc wrazenie, ze muzulmanie to tylko terror
          > ysci,
          > >
          > > przestepcy i straszne brudasy. Coz, jestem Polakiem mieszkajacym i pracuja
          > cym
          > > od niedawna w Niemczech. W moim banku w Niemczech(notabene amerykanskim) z
          > awsze
          > >
          > > udaje sie do muzulmanki z Turcji, bo obslugujacy Niemcy sa chamscy i aroga
          > nccy.
          > >
          > > Moja fryzjerka jest tez Turczynka i wcale nie jest najtansza w okolicy i n
          > igdy
          > > nie widzialem, aby sikala na sciany czy miala brud za paznokciami. Pojecha
          > lem
          > > za to tego roku po raz pierwszy do Wloch. Do Wloch, gdzie liczba muzulmano
          > w
          > > jest nizsza niz w Niemczech. Powiem jedno. W kwestii czystosci i toalet mo
          > gli
          > > by sie Wlosi nawet od nas Polakow wiele nauczyc. Mysle, ze wszyscy emigran
          > ci
          > > dostosowuja sie do gospodarzy. Widzialem we Florencji muzulmanow handlujac
          > ych
          > > bez zezwolenia, ktorzy na widok policji uciekali. Niech mi nikt nie mowi,
          > ze
          > > tego problemu nie mozna zlikwidowac. Sorry, ale w Niemczech takie problemy
          >
          > > praktycznie nie istnieja. Tacy jacy gospodarze tacy goscie :)
          > >
          > > Tak zupelnie na koniec to jezyk pani Fallaci przypomina te uryny, ktore ta
          > k
          > > barwnie opisuje, a nie "wiodaca" europejska kulture. Chron nas Panie Boze
          > od
          > > takich zbawcow!
          >

          • Gość: Okra Re: Do Okri IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 21.10.01, 00:06
            Gos´c´ portalu: Marek napisa?(a):

            Drogi Marku,

            zanim odpowiem, prosze przeczytaj jescze raz ten cytat z Fallaci. Ktokolwiek wie
            chociaz troche o czym jest islam, nie moze przejsc kolo tego cytatu obojetnie:

            "Przyzwyczajeni do podwojnej gry, zaslepieni krotkowzrocznoscia nie rozumiecie
            lub nie chcecie zrozumiec, ze wlasnie toczy sie wojna religijna. Wojna, ktora
            oni nazywaja jihad. Swieta Wojna. Wojna ktorej celem byc moze nie jest zdobycie
            naszych terytoriow, lecz ktorej celem z pewnoscia jest podboj naszych dusz.
            Unicestwienie naszej wolnosci i naszej cywilizacji. Zniszczenie naszego sposobu
            zycia i smierci, naszego sposobu modlenia sie lub niemodlenia, naszego sposobu
            jedzenia, picia, ubierania, rozrywki i przekazu informacji...."



            ) Droga Okro,
            )
            ) mam wrazenie, iz albo nie przeczytalas tekstu Pani Fallaci dokladnie, albo nie
            ) rozumiesz czym jest faszyzm. W swoim artykule prezentuje ona straszny portret
            ) muzulmanow, ktory w swojej retoryce i uproszczeniach przypomina retoryke
            ) hitlerowska.

            Tak Oriana robi uproszczenia, nie wszystkie fakty ma po kolei, ale czeo
            oczekujesz po staruszce chorej na raka. Jej glowny punkt jednak to nie napasc ale
            obrona przed islamem. I tutaj sie nie rozumiemy. Islam zawsze szedl do przodu
            wszelkimi sposobami i podporzadkowanie swiata JEST czescia tej religii. Pani
            Oriana ma racje!!!



            ) Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, ze Pani Fallaci jest przciwko wojnie r
            ) as i religii. Moim zdaniem jest akurat przeciwnie.

            Gdyby ci ludzie nie mieli pogardy dla wolnosci Zachodu, Pani Fallaci nie
            powiedziala by slowa. Jesli brzmi wojennie to tylko dlatego ze wierzy ze nasza
            cywilizacja zostala zaatakowana w szczurzy sposob i jest wiele szczurow ktore sie
            z tego ciesza. To prawda ze wiekszosc muzulmlan to pokojowi ludzie, kobiety i
            dzieci. Prawda jest jednak ze podboje w imieniu islamu byly zawsze prowadzone
            przez znikoma mniejszosc.



            ) Niesadze, aby Turcy mieszkajacy w Niemczech mieli w pogardzie kulture Zachodu.
            ) Turcja puka zrsezta do bram Unii Europejskiej od wielu, wielu lat. Chca do nas
            ) chociaz nami gardza ? Okro !

            Turcy chca technologii zachodniej i dobrobytu. Nie chca zachdnich wzorcow
            kulturowych i wierza ze z czasem narzuca swoje. Robia to spokojnie na Balkanach.
            Zapytaj Niemcow czy Turcy chca byc czescia Zachodu. Zapytaj Turkow. I zapytaj
            dlaczego.


            ) Na jakiej podstawie twierdzisz ze wszyscy muzulmanie maja kompleks wyzszosci. N
            ) a razie to mozna to jeydnie powiedziec o Pani fallaci.

            Na podstawie wierzenia ich religia jest ostatnia i jedyna prawdziwa. I ze
            obowiazkiem kazedego muzulmlanina jest podoporzadkowac swiat. Ze Koran nie
            zaleca znajdywania sobie przyjaciol wsrod niewiernych. Ze we wszystkich krajach
            muzulmlanskich (moze za wyjatkiem Turcji) mniejszosci religijne sa systematycznie
            obezwladniane i wypierane. Pani Fallaci to wie bo podrozowala i studiowala islam.



            ) Proponuje wczytac sie w ten tekst jezcze raz i zajrzec na felieton Stommy na
            ) stronach Polityki. Jezeli wciaz bedziesz podtrzymywac swoje argumenty to jedyne
            )
            ) co mi pozostanie to zalamac rece.
            )
            ) Pozdrawiam

            Tak zalamalam rece na widok artykulu Stommy. Fallaci imponuje rozmach Ameryki,
            Stomma pisze o biciu Indian. Stomma atakuje Kosciol katolicki za nie dopuszczenie
            do tlumaczenia filozofii arabskiej. Jakiej? Czy nie wie ze sw. Tomasz z Akwinu
            uczyl sie na tlumaczeniach Arystotelesa z arabskiego? Potem juz nie bylo
            wplywowych filozofow arabskich szczegolnie za czasow Leibniza i kosciol nic z tym
            nie mial wspolnego. Artykul Stommy jest sztampowy i zaczna sie od "Bic Araba" co
            jest prymitywnym chwytem ponizej pasa. Pani Oriana jest emocjonalna, kopie w
            genitalia i gardzi Wlochami, politykami i tymi co bezczeszczaa zachodnie zabytki
            kultury. Stad latwo jej dac po buzi za emocjonalnosc. Jednak ani Stomma, ani Ty
            ani zaden ze znanych mi muzulmlan nie podwaza jej glownej tezy. Dlaczego? Bo jest
            prawdziwa. I jesli trabi larum to ma do tego prawo.




            ) ) Pani Fallaci jest zdecydowana antyfaszystka. Jest przeciwko wojnie ras, re
            ) ligii
            ) ) ,
            ) ) czegokolwiek. To ze pisze o zachowaniu Somalijczykow i innych nie wynika g
            ) lowni
            ) ) e
            ) ) z faktu ich niskiej kultury ale ze ta kultura ma w pogardzie kulture Zacho
            ) du.
            ) )
            ) ) Ktos pisal kiedys o tych Polakach co czyszcza kibelki za $2.50 na godzine
            ) ) i ze sie z nimi nie identyfikuje. Otoz ja sie z nimi identyfikuje. Ci bied
            ) ni
            ) ) ludzie maja glebokie kompleksy nizszosci ale identyfikuja sie z kultura Za
            ) chodu
            ) ) .
            ) ) Oni chca byc czescia Europy przez duze "E", czescia Zachodu przez duze "Z"
            ) .
            ) ) Dlatego Pani Falacci jednym tchem ze Slowakami wymienila ich jako Europejc
            ) zykow
            ) ) .
            ) ) Muzulmlanie, niezaleznie od statusu, wg jej odczucia w wiekszosci maja kom
            ) pleks
            ) )
            ) ) wyzszosci pomimo oczywistych faktow. Wiaze sie to z przekonaniem ze ich re
            ) ligia
            ) )
            ) ) jest ostatnia, ostateczna, doskonala i przeznaczona do panowania nad swiat
            ) em.
            ) )
            ) ) Pani Fallaci ma mocne uczucia przeciw chrzescijanstwu, Wlochom etc. Ale je
            ) st to
            ) )
            ) ) potepienie malostkowosci i waskich horyzontow. Przyznaje, ze jej jezyk jes
            ) t
            ) ) emocjonalny i jako kobieta go nie lubie. Czy ktos ma dokladne liczby ilu
            ) ) muzulmlan zyje w USA?. Zdaje sie ze nie zawsze jest zgodna z faktami. Pani
            )
            ) ) Fallaci ma jednak duzo pasji przeciwko jednej kulturze wyrazajacej pogarde
            ) dla
            ) ) innej szczegolnie ze ona tak scisle identyfikuje sie z kultura Zachodu naw
            ) et ty
            ) ) mi
            ) ) aspektami ktorych nie lubi.
            ) )
            ) ) Zgadzam sie ze kobiety muzulmlanskie sa o niebo mniej agresywne od Niemcow
            ) i
            ) ) Turcy bardziej kulturalni niz Somalijczycy (statystsycznie oczywiscie).
            ) )
            ) ) Gos´c´ portalu: Marek napisa?(a):
            ) )
            ) ) ) Z przerazeniem przeczytalem artykul Pani Fallaci. I zdumiewa mnie, ze
            ) niek
            ) ) torzy
            ) ) )
            ) ) ) z Was tak bezkrytycznie przyjmuja jej argumenty. Ale coz znow nastaly
            ) czas
            ) ) y
            ) ) ) demagogow i populistow, ktorzy w prosty sposob potrafia rozwiazac pro
            ) blemy
            ) )
            ) ) ) naszego skomplikowanego swiata. Tak to juz jest ze w sytuacji kryzysu
            )
            ) ) ) gospodarczego, czy strasznych ludzkich tragedii pojawiaja sie nasi "z
            ) bawcy
            ) ) "
            ) ) ) typu Hitlera, Musolliniego, Lenina, Le Pena, Heidera czy naszego Lepp
            ) era.T
            ) ) ym
            ) ) ) razem tym zbawca ludzkosci od grozacej nam tym razem muzulmanskiej za
            ) razy
            ) ) jest
            ) ) ) Pani Fallaci.
            ) ) )
            ) ) ) Rozumiem jej oburzenie zwiazane z tragedia w USA. Nikt normalny, nikt
            ) o
            ) ) ) przynajmniej minimalnym poziomie ludzkiej wrazliwosci nie moze byc wo
            ) bec t
            ) ) ej
            ) ) ) tragedii obojetny i nie moze nie potepic zdecydowanie jej sprawcow.
            ) ) )
            ) ) ) Zgadzam sie rowniez z jej apelem o zdecydowane dzialanie wobec sprawc
            ) ow.
            ) ) ) Osobiscie zdecydowanie poppieram dzialania Ameryki w Afganistanie i w
            ) ojne
            ) ) ze
            ) ) ) swiatowym terroryzmem.
            ) ) )
            ) ) ) Ale nie zgadzam sie z jednostronym portretem islamu, nie zgadzam sie
            ) z
            ) ) ) faszystowska retoryka Pani Fallaci wg ktorej nasza kultura jest lepsz
            ) a od
            ) ) ) kultury islamu. Och, ta nasza wspaniala kultura, ktora stworzyla Auss
            ) chwit
            ) ) z i
            ) ) ) Katyn, Appartheid i niewolnictwo, klasy nadludzi i podludzi. Ciesze s
            ) ie na
            ) )
            ) ) ) marginesie,ze my Polacy znalezlismy sie wg Pani fallaci tym razem w t
            ) ej
            ) ) ) pierwszej grupie. Jej wloscy przodkowie w latach 30-tych nie byli dla
            ) nas
            ) ) tak
            ) ) ) wyrozumiali.
            ) ) )
            ) ) ) Czytajac ten artykul mozna odniesc wrazenie, ze muzulmanie to tylko t
            ) error
            ) ) ysci,
            ) ) )
            ) ) ) przestepcy i straszne brudasy. Coz, jestem Polakiem mieszkajacym i pr
            ) acuja
            ) ) cym
            ) ) ) od niedawna w Niemczech. W moim banku w Niemczech(notabene amerykansk
            ) im) z
            ) ) awsze
            ) ) )
            ) ) ) udaje sie do muzulmanki z Turcji, bo obslugujacy Niemcy sa cha
            • Gość: Marek Re: Do Okry IP: 193.29.236.* 22.10.01, 15:54
              Droga Okro,

              Zaczne od tego, ze tekst Pani Fallaci ma kilka przeslan. To ktore ja
              skrytykowalem dotyczylo okropnego i jednostronnego portretu islamu, ktory przed
              nami roztoczyla przy jednoczesnym gloryfikowaniu cywilizacji zachodniej. Moim
              zdaniem i podtrzymuje te teze poglady Pani Fallaci w tym aspekcie zasluguja na
              miano faszystowskich i rasistowskich.

              Przeczytaj jeszcze raz prosze ten fragment:
              ...Dlaczego mówimy o tym, co ty nazywasz „Różnicami-pomiędzy-dwiema-Kulturami“?
              Cóż, jeśli naprawdę chcesz wiedzieć, irytuje mnie nawet mówienie o dwóch
              kulturach, to, że stawia się je na jednym poziomie, jak gdyby to były dwie
              równoległe rzeczywistości, podobnej wagi i miary. Ponieważ za naszą cywilizacją
              stoi Homer, Sokrates, Platon, Aystoteles, Fidiasz, na Boga. Jest starożytna
              Grecja ze swoim Partenonem i ze swoim odkryciem Demokracji. Jest starożytny
              Rzym ze swoją potęgą, ze swoimi prawami, ze swoim pojęciem Prawa. Jego rzeźby,
              jego literatura, architektura. Jego pałace i jego amfiteatry, jego akwedukty i
              mosty, jego drogi. Jest rewolucjonista, ten Chrystus, który umarł na krzyżu,
              który nas uczył (a jeśli się nie nauczyliśmy, to trudno!) takich pojęć jak
              miłość i sprawiedliwość. Jest Kościół, który, zgoda, sprezentował mi
              inkwizycję. Który mnie torturował i spalił tysiąc razy na stosie, zgoda. Który
              przez wieki mnie prześladował, przez wieki zmuszał mnie, by rzeźbić i malować
              jedynie Chrystusy i Madonny, który prawie zamordował mi Galileusza. Upokorzył
              mi go, zagłuszył. Ale miał również swój wielki wkład w Historię Myśli: tak czy
              nie? Za naszą cywilizacją jest jeszcze renesans. Jest Leonardo da Vinci, Michał
              Anioł, Rafael, jest muzyka Bacha, Mozarta, Beethovena. I tak dalej, aż po
              Rossiniego, Donizettiego, Verdiego and Company. Ta muzyka, bez której nie
              potrafimy żyć, a która w ich kulturze albo w ich ambicji posiadania kultury
              jest zakazana. Biada, jeśli zanucisz piosenkę albo zaintonujesz chór
              z „Nabuchodonozora“ [Verdiego]. I wreszcie, na Boga, jest nauka. Nauka, która
              zrozumiała wiele chorób i terapii. Ja jeszcze żyję, na razie, dzięki naszej
              nauce - nie dzięki nauce Mahometa. Nauka, która wymyśliła cudowne maszyny.
              Pociąg, samochód, samolot, statki kosmiczne, którymi polecieliśmy na Księżyc i
              na Marsa, i niebawem polecimy Bóg jeszcze wie dokąd. Nauka, która zmieniła
              oblicze tej planety dzięki wynalezieniu elektryczności, radia, telefonu,
              telewizji. Prawda, że kapłani lewicy nie chcą przyznać tego, co przed chwilą
              powiedziałam? Boże, co za kutasy! Nigdy się nie zmienią. I oto nieuchronne
              pytanie: a co jest za tą drugą kulturą? Ba! Szukaj sobie, jak chcesz, ale ja
              znajduję tylko Mahometa z jego Koranem i Awerroesa z jego zasługami uczonego
              (komentarze do Arystotelesa i tak dalej). Arafat znajduje również cyfry i
              matematykę. Znów wrzeszcząc na mnie i zalewając mnie śliną, powiedział mi w
              1972 roku, że jego kultura jest wyższa od mojej, o wiele wyższa od mojej,
              ponieważ jego przodkowie wymyślili cyfry i matematykę. Ale Arafat ma krótką
              pamięć. Dlatego zmienia zdanie i przeczy sobie co pięć minut. Jego przodkowie
              nie wymyślili cyfr ani matematyki. Wymyślili zapis cyfr, który również my,
              niewierni, stosujemy, a matematyka została wymyślona prawie równocześnie przez
              wszystkie starożytne cywilizacje. W Mezopotamii, Grecji, Indiach, Chinach,
              Egipcie, wśród Majów... Pańscy przodkowie, Wielmożny Panie Arafat, pozostawili
              nam tylko nieco pięknych meczetów i jedną książkę, którą od tysiąca czterystu
              lat jej wyznawcy zawracają mi dupę bardziej niż chrześcijanie swoją Biblią, a
              Żydzi swoją Torą....

              Sliczny fragment! Mysle, ze pomijajac olbrzymie uproszczenia i mijanie sie z
              pewnymi faktami to tekst ten jest wspanialym sposobem na sprawienie, aby nie
              tylko Bin Laden i spolka ale caly pokojowo obecnie nastawiony swiat islamski
              nas znienawidzil.

              Co proponuje Pani Fallaci? Po za nawolywaniem do wojny i nienawiscia do
              muzulmanow nie znajduje w jej tekscie, zadnego konstruktywnego rozwiazania.
              Jaki wlasciwie wniosek wyplywa z tesktu Fallaci, muzulmanie sa be, nienawidza
              nas i trzeba ich zabic, badz w najlepszym wypadku odeslac do domu. Czy nie
              przypomina Ci to troche myslenia Hitlera o Zydach. W tym co ona mowi nie ma
              miejsca na dialog. Nie znalazlem w jej calym tekscie ZADNEGO pozytywnego
              sformulowania na temat muzulmanow. To ze musimy ukarac terrorytsow to jedno,
              ale to ze odmawiamy prawa do zycia miedzy nami muzulmanom, ktorzy nam NIC zlego
              nie robia to drugie. Malo mamy wrogow wiec trzeba ich liczbe jeszcze
              powiekszyc :)

              Abys mnie dobrze rozumiala Okro, popieram w calej rozciaglosci wojne Ameryki z
              terroryzmem, ale tez popieram dialog z islamem. Nie zwalam calej winy za
              konflikt w Izraelu na Zydow, ale tez potepiam zydowska ekstremalna prawice
              zupelnie nieskora do dialogu z Palestynczykami.

              Mysle jednoczesnie Okro ze mamy pewne punkty wspolne. To prawda, ze w obecnym
              islamie jest mniej szacunku dla innych religii niz u chrzescian, czy Zydow.
              Lecz jak sama piszesz: "To prawda ze wiekszosc muzulmlan to pokojowi ludzie,
              kobiety i dzieci. Prawda jest (...) ze podboje w imieniu islamu byly zawsze
              prowadzone przez znikoma mniejszosc". Przyznajmy jednak rowniez, iz takich
              rozsadnych slow jak te Twoje u Pani Fallaci nie znajdujemy. Zatem oboje
              zgadzamy sie, ze nie wszyscy muzulmanie nas kochaja ale tez, ze nie wszyscy
              muzulmanie sa zli.

              Czy islam inaczej postrzega pewne normy spoleczne? Oczywiscie, ze tak!
              Wszystkie religie inaczej interpretuja normy spoleczne i wszystkie w mniejszym
              lub wiekszym stopniu uwazaja, ze to ich droga jest wlasciwa. Czy prowadzi to do
              wojen? Czesto tak. Czy rozwiazuja one problemy? NIE.

              Czy muzulmanie mieszkajacy u nas nie akceptuja naszych norm spolecznych,
              naszych wolnosci religijnych, naszej monogamii? z nielicznymi wyjatkami
              akceptuja! Pamietajmy rowniez , ze np. poligamia do dzisiejszego dnia jest
              spotykana nawet w kulturze chrzescijanskiej ! Mormoni oficjalnie ja potepili a
              do dzisiejszego dnia pojawiaja sie wsrod nich takie malzenstwa!

              Jak mowimy o islamie to nie zapominajmy, iz jego wojowniczosc jest cecha
              charakterystyczna religii mlodych, a taka religia jest islam. Czym bylo
              chrzesciajanstwo w XII wieku, w epoce wojen krzyzowych. Czyz to wtedy my
              chrzescijanie nie roscilismy sobie monopolu na jedna nieomylna wiare, czyz nie
              wycinalismy w pien wszystkich "niewiernych", czyz nie mielismy naszego dzihadu.

              Nie czytalem Koranu, lecz mysle, iz podobnie jak roznie mozna interpretowac
              Biblie, czy Tore, to mozna rowniez roznie interpretowac Koran. W ostatnich
              tygodniach wielokrotnie slyszalem, ze islam to religia milosci i pokoju i ze
              Dzihad jest sprzeczny z prawdziwymi zasadami Koranu. Slowa te wypowiadali
              politycy (np.Bush) i duchowni muzulmanscy. Przyznasz, ze stoi to w pewnej
              sprzecznosci z tesktem Pani Fallaci i z niektorymi Twoimi stwierdzeniami.

              Pamietajmy rowniez, ze do dzisiejszego dnia istnieja wsrod nas ludzie, ktorzy
              zainspirowani nasza chrzescijanska religia milosci nienawidza wszystkich
              odmiennie myslacych. Wystarczy posluchac radia Maryja. Podobni ludzie kilkaset
              lat temu posuwali sie do zbrodni w imie chrzescijanstwa i byli rozgrzeszani !!

              Nie zapominajmy tez Okro o tym, ze terroryzm kwitnie w krajach biednych, wsrod
              ludzi, ktorzy nie maja nic do stracenia. JEDYNA RZECZA KTORA CZESTO MOGA ZDOBYC
              JEST BYCIE MECZENNIKIEM ISLAMU. Mysle, ze ciezko jest nam tu w Europie
              zrozumiec pewne rzeczy siedzac wygodnie przed telewizorem, czy ekranem
              komputera. Nawet jak tam jestes to przeciez nie jestes tak do konca wsrod nich.
              Ja raz widzialem biede wiosek palestynskich. Ale siedzialem wtedy za kierownica
              zachodniego klimatyzowanego samochodu.

              Nie zgadzam sie z Toba , gdy usprawiedliwiasz Pania Fallaci jej choroba na
              raka. No bo albo jej argumenty sa dobre, albo zle. Przy pelnym wspolczu
              • Gość: Marek Re: Do Okry czesc II IP: 193.29.236.* 22.10.01, 16:08
                Nie zgadzam sie z Toba , gdy usprawiedliwiasz Pania Fallaci jej choroba na
                raka. No bo albo jej argumenty sa dobre, albo zle. Przy pelnym wspolczuciu dla
                Pani Fallaci, nie moze byc tak, ze jak pewne argumenty pochodza od osoby chorej
                to sa troche "mniej zle".

                Jezeli chodzi o Turkow mieszkajacych w Niemczech to kilka uwag:
                - mysle, ze Turcy chca byc czescia Zachodu. Znakomita wiekszosc niemieckich
                Turkow zaadaptowala niemieckie wzorce i nie sadze, aby chciala sie ich wyrzec.
                Nie wiem,gdzie mieszkasz, lecz zapraszam do Niemiec. Turcy tu mieszkajacy w
                niczym nie przypominaja Afganczykow, czy Palestynczykow. Chodza ubrani po
                europejsku i zachowuja sie jak Europejczycy. Nikt z nich zreszta nawet nie
                probowal mnie nawrocic na islam :)
                - Mysle, ze grubo przesadzasz sugerujac, ze oni chca nas rozsadzic od srodka.
                Moze sa tu w Niemczech takie chore jednostki, ale wiekszosc muzulmanow chce po
                prostu zarabiac pieniadze i cieszyc sie zyciem.
                - "w tym najwiekszy jest ambaras aby dwoje chcialo na raz" jest najlepszym
                sposobem na skomentowanie sytuacji Turkow w Niemczech. Duza czesc spoleczenstwa
                niemieckeigo (nawet kregi wykszatalcone) nie do konca akceptuje obecnosc Turkow
                w Niemczech. Ma to powazny wplyw na polityke Rzadu Niemiec. pewnie slyszalas o
                Turkach mieszakacych tu od 20-30 lat i nie posiadajacych wciaz obywatelstwa
                Niemiec. Co wiecej jest tu wielu Turkow urodzonych, ktorzy mowia po niemiecku
                lepiej niz po turecku i ktorzy tego obywatelstwa nie posiadaja. Tworzy to
                niesympatyczna atnmosfere i niepotrzebne napiecia.

                Co do tekstu Stommy to mysle, ze jego retoryka i tytul byly odpowiedzia na
                retoryke i argumenty Pani Fallaci. Mysle, ze Ameryka jest obecnie najlepiej
                skonstruowanym krajem na ziemi, ale nie wolno nam zapominac i bez sensu
                gloryfikowac tak jak to robi Pani Fallaci amerykanskiej historii, w ktorej jest
                tez kilka ciemnych plam. stad przyklad Stommy o Indianach. Ja bym dodal jeszce
                niewolnictwo i rasizm. Okro, Ameryka jest tak wspaniala, ze nie potrzebuje
                lizusostwa i wybiorczego stosowania argumentow. Fakt jest faktem, ze Amerykanie
                odmawiali Indianom prawa do zycia w Ameryce i ich po prostu wyzynali.

                Pewne sformulowania i uproszczenia Stommy byc moze moga irytowac, ale
                przynajmniej pokazal, ze jest tez druga strona medalu. Iz obok zbrodni islamu
                istnieje cala pokaznia lista zbrodni naszej wspanialej cywilizacji zachodniej.

                • Gość: Okra Do Marka IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 22:06
                  Drogi Marku,

                  jestes uczciwym i wrazliwym czlowiekiem. Niewielu takich na tym forum. Niestety
                  pakuje sie do wyjazdu i nie bede mogla odpowiedziec punkt po punkcie.

                  Zrozum, urodzilam sie jako muzulmlanka. Mam siostry, braci i ojca ktorzy sa
                  muzulmlanami. Nigdy nie potepila bym w czambul wlasnych korzeni. Oczywiscie, ze
                  Pani Oriana wulgaryzuje kulture muzulmlanska. Islam mial swoje wielkie chwile
                  kiedy mieszal sie z innymi kulturami. Nie kiedy je podporzadkowywal. Uwazam ze
                  pokojowe interakcje miedzy roznymi kulturami sa zrodlem kreatywnosci. Nawet
                  dyskusje na tym forum zmienily wiele moich pogladow na lepsze. Wiesz, ze w
                  codziennym zyciu nie kontaktuje sie z muzulmlanami bo wielu z nich jest
                  gotowych mnie zabic z powodu nawrocenia na chrzescijanstwo. Dlatego ta forma
                  jest dla mnie jedynym sposobem dialogu z islamem i tylko dlatego ze czasowo
                  wyjechalam poza miejsce zamieszkania. Zbyt wiele razy czulam zagrozenie i
                  dlatego nie uzywam internetu na forum z miejsca zamieszkania. Czy to jest
                  dialog? To jest szantarz. Ja chcialabym pojechac do mojej rodziny w Syrii. Nie
                  moge. Czy to jest dialog?

                  Jest troche nieortodoksyjnych muzulmlan ktorzy widza problem, ale problem jest
                  w tym ze sa nieortodoksyjna mniejszoscia. Podporzadkowanie swiata Allahowi JEST
                  zalozeniem islamu. Tutaj nie ma miejsca na dialog. Gdyby tylko wszyscy
                  muzulmlanie wyrzekli sie uzywania sily w tym celu, nie mialabym z tym
                  problemow. Ale sie nie wyrzekna.

                  Muzulmlanie dzialaja inaczej gdy sa mniejszoscia a inaczej gdy osiagna
                  krytyczna mase. Wprowadzanie na sile praw muzulmlanskich w Nigerii jest
                  przykladem co sie dzieje gdy muzulmlanie osiagna krytyczna mase. Oni wtedy
                  buduja swoje wlasne spoleczenstwo ktore narzuca prawa innym. Islam to religia i
                  prawo. Na Zachodzie muzulmlanie ograniczaja sie do religii i stad nie widzisz
                  problemu. Poczekaj gdy Niemcy beda mieli nie 3 miliony ale 20 milionow Turkow.
                  Beda odrywac prowincje po prowincji... Beda obwiniac za to Niemcow. Tak jak
                  Albanczycy Serbow.

                  Daj Boze zeby dialog przyniosl owoce. Papiez jest za dialogiem ale on mowi
                  tylko o islamie jako religii nie o islamie jako systemie politycznej dominacji.
                  Nie bede sie wiecej rozpisywac. Zgadzam sie ze Fallaci stracila religie i
                  radosc zycia. To czyni ludzi sklonnymi do sarkazmu. Ona atakuje nawet Wlochow
                  wiec nie jest to kwestia tylko uprzedzen ale i samokrytyki.

                  Muzulmlanie ktorych ona widzi to nie przedstawiciele wielkiej cywilizacji
                  ktorej szczatki ciagle widac to i owdzie (np. w Maroku). To sa ludzie
                  reprezentujacy skostniala i nietolerancyjna forme tryumfalnego islamu ktory juz
                  wszystko podporzadkowal co bylo do podporzadkowania. Ci ludzie nie sa gotowi do
                  dialogu. Zreszta sprobuj sam...

                  Turcy sa jakas nadzieja Zachodu bo potrafili oddzielic polityke panstwowa
                  (czyli aparat przymusu), od religii. Patrzac na sile partii islamskich w Turcji
                  i sytuacje w Iranie, nie jestem pewna czy ten model uda sie gdziekolwiek
                  indziej. Daj Boze. Daj Boze.

                  Pozdrawiam serdecznie i powoli znikam z forum.

                  Okra











            • alicjab Re: Do Okri 22.10.01, 21:09

              Na podstawie wierzenia ich religia jest ostatnia i jedyna
              prawdziwa. I ze
              > obowiazkiem kazedego muzulmlanina jest podoporzadkowac swiat. Ze Koran nie
              > zaleca znajdywania sobie przyjaciol wsrod niewiernych. Ze we wszystkich krajach
              >
              > muzulmlanskich (moze za wyjatkiem Turcji) mniejszosci religijne sa systematyczn
              > ie
              > obezwladniane i wypierane.

              Droga Okro! Ja pozwole sie z Toba nie zgodzic. Jako osoba
              majaca muzulmanskich przodkow jestem sklonna bronic ich
              religii, mimo ze sama jestem szczesliwa, ze jestem
              katoliczka, bo wlasnie w tym Kosciele odnajduje swoje
              miejsce (i nie sila tradycji, a swiadomego wyboru, bo
              interesowalam sie wieloma religiami, zanim podjelam
              decyzje, ze katolicyzm jest mi najblizszy).
              Spojrz, moja droga, na historyczne poczatki islamu. Mamy
              VII-VIII wiek naszej ery, wyznawcy Koranu zaczynaja
              podbijac inne kraje. Zaznaczam przy tym, ze byli to
              czesto towarzysze Mahometa, wiec znali jego nauke jeszcze
              nie wypaczona przez rozne interpretacje. Czy nawracali
              kogokolwiek sila na islam? Nie! Innowiercy, a zwlaszcza
              Zydzi i chrzescijanie mogli spokojnie zyc, prowadzic
              swoje interesy, kultywowac swoje obyczaje i obrzadek.
              Nikt im w tym nie przeszkadzal. Dlaczego wielu ludzi
              przyjelo w takim razie islam? Bo okazywal sie atrakcyjny.
              Bo muzulmanie placili nizsze podatki, mieli latwiejszy
              dostep do urzedow - a atrakcyjnosc tej religii, zwlaszcza
              dla mezczyzn (72 hurysy w raju itp.) byla spora. To
              przemyslana i w sumie sprytna polityka wyznawcow islamu
              doprowadzila do takiej jego popularnosci wsrod ludow
              podbitych.
              Co do uznawania islamu za najwazniejsza i ostatnia
              objawiona przez Boga religie - nie uwazam jej za taka,
              ale wspomne o tym, ze dla wielu muzulmanow tez nie byla
              ona i nie jest tak jednoznaczna. Spojrz na moich
              tatarskich przodkow, ktorzy przeszli z islamu na
              katolicyzm. Nie tylko sami nie nawracali nikogo na sile,
              ale sami wybrali inna religie. Dodam, ze znam wiele
              takich osob, o korzeniach tatarskich jak ja (ale nie
              moich krewnych), ktorych przodkowie rowniez sie
              schrystianizowali. Wiec nawracanie na islam za wszelka
              cene jest nonsensem.
              To ze obecnie w swiecie islamu nastapila eskalacja
              przemocy, to jest tylko wynik wypaczenia tej wcale nie
              takiej zlej w zalozeniach religii. Mozna to tylko
              porownac do europejskiego, chrzescijanskiego
              sredniowiecza. Skoro muzulmanie licza czas od 622 roku,
              od ucieczki Proroka z Mekki do Medyny, to znaczy, ze
              wedlug ich rachuby jest obecnie rok 1379. W
              chrzescijanstwie w analogicznym okresie krolowaly wyprawy
              krzyzowe i inkwizycja. Widac to naturalny proces i
              wiekszosc religii (moze poza buddyzmem i paroma innymi
              mniejszymi)przez to musi przejsc.
              A propos "ostatniego objawienia" czyli proroctw Mahometa,
              na dobra sprawe nawet z Apokalipsy mozna by doczytac sie
              prawdziwosci islamu, jakby sie uprzec. Przeczytaj sobie
              (innym tez to polecam) fragment dotyczacy upadku
              Wielkiego Babilonu. Czy to nie pasuje do opisu tragedii
              nowojorskiej? Mozna by powiedziec, ze terrorysci
              spelniaja wole Allacha, karzac grzeszne miasto.
              Oczywiscie nie traktuje tej mojej interpretacji serio,
              ale warto sie nad tym zastanowic,
              Pozdrawiam
              • Gość: zbych Do Alicji IP: *.in-addr.btopenworld.com 28.10.01, 01:09
                Piszesz, ze wyznawcy islamu nie nawracali na sile. Wydaje mi sie ze
                to 'niezupelnie' prawda. Sam mam troche tatarskiej krwi - a kto w Polsce jej
                nie ma :-). Sama pisalas, ze jak Twoj dziadek przeszedl na katolicyzm, to
                reszta rodziny go nie uznawala - nie jest to szczegolnie dobry przyklad na
                tolerancje :-). Ale najwazniejsze jest co innego - zgadzam sie, ze Islam jest
                teraz odpowiednikiem chrzescijanstwa w XIV wieku i ze moze to byc jakas
                religijna zasada i ze za 400-500 lat bedzie tak tolerancyjny jak obecne
                chrzescijanstwo (z nie chlubnymi wyjatkami ktore jednak nie maja poparcia w
                masach - vide ostatnie wybory parlamentarne!). Ale ja ani moj syn nie bedziemy
                zyli 400 lat! A nie chce zaczac zyc w sredniowieczu ani nie chce aby on tak
                musial zyc. Nie chce by ktokolwiek zmuszal mnie czy jego w imie 'jedynie
                slusznej idei/religii - niepotrzebne skreslic' do zycia w taki czy inny
                sposob. Nawet jesli jest to przejsciowe i jego pra-pra-...pra-wnuki beda mogly
                zyc spokojnie.
                I jeszcze jedno mam wrazenie ze ten (bulwersujacy przyznaje) artykul atakuje
                rowniez nasz system tolerancji ktora zostala posunieta za daleko. Oczywiscie
                ze muzulmanie nie sa zli, oczywiscie ze czarni nie sa zli, oczywiscie ze
                kobiety nie sa gorsze od mezczyzn, ale jednoczesnie muzulmanie nie powinni
                miec wiekszych praw, czarni nie powinni miec wiekszych praw niz biali i
                kobiety nie powinny miec wiekszych praw niz faceci.
                Probujac wyrownac prawa nasz system poszedl po prostu za daleko. Nie dawno w
                Londynie (mieszkam a Anglii) wystawiano sztuke przedstawiajaca Jezusa jako
                homoseksualiste. Broniono jej w imie wolnosci slowa. W porzadku zgadzam sie,
                ale tylko pod warunkiem, ze bede mogl w Teheranie wystawic sztuke opisujaca
                tak Mahometa! Ja tylko domagam sie rownego traktowania! Ktos moze powiedziec,
                ze my jestesmy bardziej tolerancyjni, ale to tez jest stwierdzenie, ze (w
                naszym systemie wartosci) jestesmy lepsi!. Blad logiczny. Jezeli traktujemy
                oba systemy wartosci tak samo - musza istniec podobne prawa.
                OK. W porzadku - moja prosba o wystawienie tej wyimaginowanej sztuki w
                Teheranie jest totalna mrzonka, ale sprobuj taka sztuke wystawic w Londynie!!!
                Wydaje mi sie ze nasz stosunek do innych kiwa sie jak wahadelko - 60 lat temu
                za posiadanie innych pogladow spolecznych/religijnych/seksualnych mozna bylo
                skonczyc w obozie. Teraz to wahadlo poszlo po prostu w druga strone. Boje sie
                ze moze wrocic spowrotem.
                • Gość: Mona Re: Do Alicji IP: *.ge51.honeywell.de 07.11.01, 08:44
                  Gość portalu: zbych napisał(a):

                  > Piszesz, ze wyznawcy islamu nie nawracali na sile. Wydaje mi sie ze
                  > to 'niezupelnie' prawda. Sam mam troche tatarskiej krwi - a kto w Polsce jej
                  > nie ma :-). Sama pisalas, ze jak Twoj dziadek przeszedl na katolicyzm, to
                  > reszta rodziny go nie uznawala - nie jest to szczegolnie dobry przyklad na
                  > tolerancje :-). Ale najwazniejsze jest co innego - zgadzam sie, ze Islam jest
                  > teraz odpowiednikiem chrzescijanstwa w XIV wieku i ze moze to byc jakas
                  > religijna zasada i ze za 400-500 lat bedzie tak tolerancyjny jak obecne
                  > chrzescijanstwo (z nie chlubnymi wyjatkami ktore jednak nie maja poparcia w
                  > masach - vide ostatnie wybory parlamentarne!). Ale ja ani moj syn nie bedziemy
                  > zyli 400 lat! A nie chce zaczac zyc w sredniowieczu ani nie chce aby on tak
                  > musial zyc. Nie chce by ktokolwiek zmuszal mnie czy jego w imie 'jedynie
                  > slusznej idei/religii - niepotrzebne skreslic' do zycia w taki czy inny
                  > sposob. Nawet jesli jest to przejsciowe i jego pra-pra-...pra-wnuki beda mogly
                  > zyc spokojnie.
                  > I jeszcze jedno mam wrazenie ze ten (bulwersujacy przyznaje) artykul atakuje
                  > rowniez nasz system tolerancji ktora zostala posunieta za daleko. Oczywiscie
                  > ze muzulmanie nie sa zli, oczywiscie ze czarni nie sa zli, oczywiscie ze
                  > kobiety nie sa gorsze od mezczyzn, ale jednoczesnie muzulmanie nie powinni
                  > miec wiekszych praw, czarni nie powinni miec wiekszych praw niz biali i
                  > kobiety nie powinny miec wiekszych praw niz faceci.
                  > Probujac wyrownac prawa nasz system poszedl po prostu za daleko. Nie dawno w
                  > Londynie (mieszkam a Anglii) wystawiano sztuke przedstawiajaca Jezusa jako
                  > homoseksualiste. Broniono jej w imie wolnosci slowa. W porzadku zgadzam sie,
                  > ale tylko pod warunkiem, ze bede mogl w Teheranie wystawic sztuke opisujaca
                  > tak Mahometa! Ja tylko domagam sie rownego traktowania! Ktos moze powiedziec,
                  > ze my jestesmy bardziej tolerancyjni, ale to tez jest stwierdzenie, ze (w
                  > naszym systemie wartosci) jestesmy lepsi!. Blad logiczny. Jezeli traktujemy
                  > oba systemy wartosci tak samo - musza istniec podobne prawa.
                  > OK. W porzadku - moja prosba o wystawienie tej wyimaginowanej sztuki w
                  > Teheranie jest totalna mrzonka, ale sprobuj taka sztuke wystawic w Londynie!!!
                  > Wydaje mi sie ze nasz stosunek do innych kiwa sie jak wahadelko - 60 lat temu
                  > za posiadanie innych pogladow spolecznych/religijnych/seksualnych mozna bylo
                  > skonczyc w obozie. Teraz to wahadlo poszlo po prostu w druga strone. Boje sie
                  > ze moze wrocic spowrotem.

                  Zbychu zgadzam sie z kazdym slowem ktore napisales- smutne jest ze swiat zamiast
                  posunac sie do przodu w rozwoju intelektualnym robi duzy krok do tylu. Jest to
                  dla mnie zarazem smutne jak i przerazajace. Nigdy nie zrozumie dlaczego ludzie
                  musza popelniac ciagle te same bledy? Mordowanie w imieniu wiary juz mielismy
                  przed kilkuset lat i mamy znowu. Hitler tez byl i znow wrocil. Najpierw byl
                  Alexander wielki, potem Napoleon, Hitler a teraz OBL. Do czego to prowadzi?
                  Pozdrawiam
                  Mona
    • Gość: Swiatlo Oriana Fallaci jest Herosem Historii IP: *.easypower.com 19.10.01, 18:38
      Kiedy chodzilem do szkoly i uczylem sie historii, to wszystkie te epoki i daty
      wydawaly sie zamrozone. Historia wydawala sie zamknieta i abstrakcyjna nauka.
      Wydarzenia w niej odlegle i zakonczone. W niczym nie wydawaly sie dotyczyc
      naszego dnia codziennego. Historia to byly wylacznie pomniki, podreczniki i
      muzea.
      Nagle okazalo sie ze my wszyscy zyjemy w czasach historycznych. Ogromna
      historia zaczela sie przewalac na naszych oczach. Na naszych oczach cala
      ludzkosc zaczela dokonywac gwaltownych skretow. Huragan historii zaczal wiac
      nam prosto w oczy. Walec historii na naszych oczach zaczal rozgniatac wszystko
      naokola. Zorientowalem sie za to my jestesmy pionierami Historii, to my
      przebijamy droge ludzkosci. Ze my wszyscy jestesmy na samym przodzie z kilofami
      w rekach, na samej linii frontu. Za nami przeszlosc, przede nami nieznane.
      Dzis cala ludzkosc stanela na rozdrozu. Jest to czas na biale-czarne, zle-
      dobre, my-oni. Nie ma miejsca na srodek.
      Czuje ze los calej Ziemii jest takze w moich wlasnych rekach. Ze to ja razem z
      innymi ksztaltuje Historie. Ze my wszyscy mamy misje do wypelnienia.
      Zgadzam sie ze dla wielu tekst Oriany Fallaci moze sie wydawac kontrowersyjny.
      Jednak to wlasnie tacy ludzie dzierza w reku stery Historii. Ze Historia nie
      jest tworzona na tchorzliwych i reakcyjnych kampusach Berkeley, lecz przez
      prawdziwych herosow tego swiata. A herosi sa zawsze kontrowersyjni.

      Swiatlo
    • Gość: Aynur Oriana Fallaci nie ma racji.... IP: 62.46.18.* 19.10.01, 20:04
      I swoja wypowiedzia udawadnia, ze jej mysli tocza sie tak samo jak mysli
      terrorystow.
      Tak ona , jak i oni uwazaja, ze ten kto im sie nie podoba powinien umrzec
      (gorzej-trzeba go zabic!).(jakby tak bylo to kto zostalby na tym swiecie?)

      Pozdrowienia dla Wszystkich.
      Aynur
      • Gość: Okra Re: Oriana Fallaci nie ma racji.... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 19.10.01, 20:27
        Aynur, widze ze nic nie zrozumialas o czym ona pisze. Z calym szacunkiem
        sie z Toba nie zgadzam. To bardzo inteligentna kobieta. Ona widziala jak
        ludzie pociagali za cyngle z imieniem Boga na ustach. Ona widziala jak
        tlum miazdzyl "nieczystych" chlopcow w Bangladesh. Ona byla naciskana zeby
        zawrzec czasowe malzenstwo "MUT'AH" choc myslalam ze takie malzenstwa istnialy
        tylko za Mahometa. Przy tym wszystkim ona jest PRZECIWNA zabijaniu i porownywanie
        jej z terrorystami powoduje ze tracisz wiarygodnosc.



        Gos´c´ portalu: Aynur napisa?(a):

        > I swoja wypowiedzia udawadnia, ze jej mysli tocza sie tak samo jak mysli
        > terrorystow.
        > Tak ona , jak i oni uwazaja, ze ten kto im sie nie podoba powinien umrzec
        > (gorzej-trzeba go zabic!).(jakby tak bylo to kto zostalby na tym swiecie?)
        >
        > Pozdrowienia dla Wszystkich.
        > Aynur

        • Gość: Aynur Re: Oriana Fallaci nie ma racji.... IP: 62.46.17.* 19.10.01, 21:19
          Muzulmanie tez widzieli jak zabijane sa ich dzieci itd....
          Tak jest z kolem do kola i nigdy nie ustanie....
          Na prawde nie skonczy sie to?
          Czy musi byc ta wojna?
          Bedzie, ale wszyscy na tym stracimy.
          Szkoda...
          Ale komu z nas to pasuje?

          Pozdrawiam
          • Gość: Okra Re: Oriana Fallaci nie ma racji.... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 19.10.01, 21:35
            Aynur, nikt nie chce wojny. Niech sobie ludzie zyja i wyznaja
            swoje religie ale niech nie narzucaja jej innym. Bog kocha wszystkich a nie tylko
            jak Allah tych co dobrze czynia. Gdy zaczniemy myslec ze niektorzy ludzie
            nie sa warci kochania, zaczyna sie problem...


            Gos´c´ portalu: Aynur napisa?(a):

            > Muzulmanie tez widzieli jak zabijane sa ich dzieci itd....
            > Tak jest z kolem do kola i nigdy nie ustanie....
            > Na prawde nie skonczy sie to?
            > Czy musi byc ta wojna?
            > Bedzie, ale wszyscy na tym stracimy.
            > Szkoda...
            > Ale komu z nas to pasuje?
            >
            > Pozdrawiam

            • Gość: Aynur Re: Oriana Fallaci nie ma racji.... IP: 62.46.17.* 19.10.01, 22:01
              Czy sa tacy ludzie?
              Wiesz cos o tym?
              Ja mojemu ojcu wybaczylam.....
              Pozdrawiam
          • Gość: Swiatlo Re: Oriana Fallaci ma racje.... IP: *.easypower.com 19.10.01, 22:26
            Wojna sie skonczy kiedy:
            1. Wytlucze sie Talibow razem z Al Kaida
            2. Wytlucze sie caly Jihad
            3. Stworzy sie plan Marshalla dla Afryki i Azji Srodkowej
            4. Powyrzuca sie z pracy i zamknie morde wszystkim lewicujacym profesorom,
            pseudointelektualistom i pacyfistom

            Swiatlo
            • Gość: Muslim Re: Oriana Fallaci ma racje.... IP: *.*.*.* 19.10.01, 22:54
              Gość portalu: Swiatlo napisał(a):

              > Wojna sie skonczy kiedy:
              > 1. Wytlucze sie Talibow razem z Al Kaida
              jestem za
              ale dopoki palestyna nie zostanie wolna takie ugrupowanie beda mieli sensu
              istnienia!
              > 2. Wytlucze sie caly Jihad
              jest to niemozliwie poniewaz slowo Jihad ma kilku znaczenie miedzy innymi obrona
              zostalo to wykorzestany w tych zamachach
              ja jestem za rozpowszechnienie jego prawdziwego znaczenia!
              > 3. Stworzy sie plan Marshalla dla Afryki i Azji Srodkowej
              a bliski wschod?
              > 4. Powyrzuca sie z pracy i zamknie morde wszystkim lewicujacym profesorom,
              > pseudointelektualistom i pacyfistom
              > czyli teror?
              poniewaz nie lubisz pacyfistom?
              > Swiatlo

              • Gość: Tad Re: Oriana Fallaci nie ma racji.... IP: *.wielopole.sdi.tpnet.pl 20.10.01, 13:37
                Najbardziej celną krytyką artykułu Fellaci jest felieton Ludwika Stommy
                w "Polityce" polityka.onet.pl/artykul.asp?M=FS i dyskusja z nim zwiazana
                • Gość: Gatsby Re: Stomma nie ma racji.... IP: *.cvx40-bradley.dialup.earthlink.net 20.10.01, 16:03
                  Tytulujac artykul "Bic Araba" ex-posel PRLu Stomma
                  podwazyl wszelka wiarygodnosc. U Fallaci nic nie ma o biciu. Stomma pisze
                  o tlumaczeniu Kartezjusza i Leibniza przez Arabow bez wyjasnienia
                  czy to mialo jakis wplyw intelektualny (jesli mialo miejsce), i oczywiscie ten
                  obowiazkowy bezmyslny atak na kosciol katolicki ktory wcale nie mial takiego
                  wplywu zeby zabronic Europejskim protestantom i wolnomyslicielom tlumaczenia
                  slynnych filiozoficznych dziel arabskich (szkoda ze nie wspomnnial ktorych). Ja
                  osobiscie kocham poezje Rumiego ale ta, razem z basniami byla znana w Eurpie
                  od bardzo dawna. Posel Stomma tez wlozyl obowiazkowe "a u was bili Indian".
                  Przy calym "zrozumieniu" swiata arabskiego nie zrozumial ze z wiekszoscia
                  Indian nikt nie walczyl a armia walczyla z tymi co uciekali sie do morderstw.
                  Zeby podkreslic niekompetencjie Zachodu wspomnial tez bardzo zasadnie mape CNN
                  gdzie Polska graniczy ze Szwajcaria. Brawo Panie Somma! Propagandowe umiejetnosci
                  rodem z PRLu nie znikaja.


                  Gość portalu: Tad napisał(a):

                  > Najbardziej celną krytyką artykułu Fellaci jest felieton Ludwika Stommy
                  > w "Polityce" <a href="http://polityka.onet.pl/artykul.asp?M=FS">polityka.onet.
                  > pl/artykul.asp?M=FS</a> i dyskusja z nim zwiazana

                  • Gość: Dariusz Re: Stomma nie ma racji.... IP: *.cvx40-bradley.dialup.earthlink.net 20.10.01, 16:23

                    Propagandy towarzysza Stommy ciąg dalszy !

                    Towarzysz Stomma znowu zabrał się do dokopania wrednym amerykańskim
                    imperialistom i ich sługusce !
                    Towarzysz w twardych bezkompromisowych słowach potępił amerykańskich
                    zbrodniarzy ! Zapomniał dodać, że jankesi zlikwidowali postępową władzę
                    robotników i chłopów niemieckich po wodzą towarzysza Adolfa . Zapomniał
                    napisać, że kowboje z USA poparli w 1918 roku powstanie imperialistycznej
                    Polski, która gnębiła swoich sąsiadów. Zapomniał napisać, że soldateska
                    amerykańska przez powstanie NATO zagrodziła drogę proletariackiej rewolucji na
                    zachodzie. Towarzysz nie napisał o tym, jak zbrodniczy reżim Reagana wprowadził
                    sankcje wobec Polski w 1982 roku.
                    Amerykańscy zbrodniarze wymyślili fundamentalizm islamski, który istnieje tylko
                    w ich propagandzie. To zbiry z CIA zniszczyły wieżowce w Nowym Jorku. To
                    przebrani za Arabów agenci udają demonstrujących fundamentalistów. Wszyscy
                    islamiści miłują pokój i nigdy nikogo nie skrzywdzili.
                    Osama, mułła Omar i Talibowie łączą się z towarzyszem Stommą w potępieniu
                    Ameryki i jej włoskiej agentki.
                    A tak na poważnie ! Ktoś powie, ze napisałem brednie. Ale nie są one ani trochę
                    większe od tych, które znajdują się w ostatnim felietonie pana Stommy.


                    (Dariusz; 17 października 2001 18:38:28)

                    • Gość: Tad Re: Stomma nie ma racji.... IP: *.wielopole.sdi.tpnet.pl 20.10.01, 16:52
                      Rzeczywiście napisałeś brednie. Takie prymitywne, na zasadzie insynuacji.
                      Przekopiowane z dyskusji w "Polityce". Tam mocno oberwałeś, a mimo to, bez
                      jakiejkolwiek refleksji samokrytycznej, powieliłeś je w GW. Nie uchylam się od
                      ewemtualnej polemiki, lecz na infantylne, urojone insynuacji, w zasadzie nie na
                      temat, trudno odpowiadać.
                      • Gość: Marek Re: Stomma nie ma racji bo byl komunista :) IP: *.proxy.aol.com 20.10.01, 18:12
                        Wszystkim tym ktorzy tak glosno atakuja Stomme proponuje przynajmniej raz
                        DOKLADNIE przeczytac tekst Pani Fallaci i na jego podstawie odniesc sie do jego
                        argumentow.

                        smiesznie troche, jezeli ktos atakuje czyjes argumenty tylko dlatego, ze kiedys
                        ten ktos byl zwiazany z wladzami komunistycznymi

                        Teraz narobilo sie tylu antykomunistow, ze az strach. Ciekawe gdzie byli 15 lat
                        temu. ja ich jakos wtedy nie widzialem :) Pewnie byli gleboko pochowani :)

                        • alicjab Re: Stomma nie ma racji bo byl komunista :) 22.10.01, 21:21
                          Owszem, antykomunistow sie narobilo, tylko gdzie oni
                          wszyscy byli, gdy SLD wygrywalo wybory? A poza tym
                          Stomma napisal calkiem madrze, bo nie mozna stawiac
                          rownowaznika Arab,muzulmanin = bandyta, a Europejczyk
                          czy WASP (bialy Amerykanin) = dobry czlowiek. Nasi
                          europejscy przodkowie i amerykanscy krewniacy tez maja
                          sporo na sumieniu i krwi na rekach, takze w imie
                          Chrystusa, niestety...
                  • Gość: Swiatlo Stomma smierdzi trupem IP: *.easypower.com 21.10.01, 03:56
                    Artykul Stommy jest niejako zywcem wyjety z manifestow warcholow z Berkeley.
                    Jest to typowa tchorzliwa i reakcyjna filozofia z zadym lat 60-tych. O ile
                    jednak w latach 60-tych bylo to dosc oryginalne, to teraz po ponad 30-tu latach
                    smierdzi to stechlizna i reakcja. Caly feminizm, polityczna poprawnosc, itd to
                    wszystko wymioty tych samych upiorow z lat 60-tych ktorzy sie jeszcze do
                    dzisiaj zadekowali na roznych kampusach uniwersyteckich i jazgocza na roznych
                    ulicznych lewackich zadymach.
                    Otoz 11 wrzesnia wypowiedziano nam wojne. Na wojnie nie ma gledzenia i
                    filozofowania. Jestesmy tylko albo my albo oni. Jesli chcesz sie znalezc w
                    srodku, to oberwiesz po zebach od jednych i od drugich.
                    Mam nadzieje ze to samo sie stanie ze Stomma, Michnikiem i innymi pozostalymi
                    trupami.

                    Swiatlo

    • sababa Niestety ma racje 21.10.01, 01:18
      Z punktu widzenia moralnosci itd oczywiscie nie powinno sie takich rzeczy pisac
      i myslec... Ale trzeba. Bo nic nie jest wieczne i takze nasz swiat i nasza
      cywilizacja. A ja jednak wierze, ze nie jest taka zla i lepszego miejsca dla
      siebie nie widze. A jest wielu takich, ktorym sie ona nie podoba. A nic nie
      jest wieczne - myslacy czlowiek musi umiec widzec zagrozenia wczesniej
      • Gość: Okra Re: Niestety ma racje IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 00:06
        Pani Fallaci jest agresywna kobieta i moglaby to samo powiedziec mniej
        emocjonalnie. Ciagle nikt nie kwestionuje jej glownej tezy. To mnie
        przekonuje ze mowi prawde.



        sababa napisa?(a):

        > Z punktu widzenia moralnosci itd oczywiscie nie powinno sie takich rzeczy pisac
        >
        > i myslec... Ale trzeba. Bo nic nie jest wieczne i takze nasz swiat i nasza
        > cywilizacja. A ja jednak wierze, ze nie jest taka zla i lepszego miejsca dla
        > siebie nie widze. A jest wielu takich, ktorym sie ona nie podoba. A nic nie
        > jest wieczne - myslacy czlowiek musi umiec widzec zagrozenia wczesniej

        • Gość: Jasiek Re: Niestety ma racje IP: *.abo.wanadoo.fr 22.10.01, 00:23
          Ze trwa swieta wojna, to pewnie i prawda. Tyle tylko, ze tlumaczenie, ktore mamy dzieki p. Alicji, pozwala
          wnosic, ze autorka artykulu namawia do zbrojnego odporu. Najlepiej wyrzucenia wszystkich muzulmanow
          z calego "cywilizowanego" swiata. Badz tez chce tylko wsadzic kij w mrowisko, jak zapewne teraz p. Okra.
          A tymczasem zamiast wyrzucac Arabow z Wloch np., nalezy im tylko na pewne rzeczy nie pozwolic, ale nie
          pozwolic tez na nie WLochom (np. zanieczyszczanie miejsc uzytecznosci publicznej, tak to delikatnie
          nazwijmy). A zamiast walczyc z calem swiatem muzulmanskim - znalezc i ukarac bezposrednich winnych
          tego, co sie stalo. Mamy "wojne" swiatowa, tylko tak za bardzo nikt nie wie, z kim. Nie dajmy sie
          zwariowac. Badzmy tylko bardziej odpowiedzialni, kazdy na wlasnym podworku, a wszyscy razem - za
          calosc. Tak jak Amerykanie po katastrofie. Tylko tyle i az tyle.
          Bo kiedy my oglosimy nasza swieta wojne, to naprawde bedzie wojna.
          I tym razem naprawde swiatowa.
          I nie bedzie gdzie uciekac, bo kazdy znas ma sasiada muzulmanina.
          I pomyslec, ze lekcja Jugoslawii nie nauczyla niczego...
          • Gość: Okra Re: Niestety ma racje IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 00:35
            To bardzo ladne co piszesz. Ja musze sie ukrywac przed muzulmlanami bo
            nawrocilam sie z islamu. Mialam wiele pogrozek. Zmienialam miejsca zamieszkania i
            prace z tego powodu. Kogo tu ukarac? Przeciez kazdy prawowierny muzulmlanin ma
            obowiazek zabic odstepce. Chcialabym zeby muzulmlanie porzucili kilka mysli o
            zabijaniu "niewiernych" i "odstepcow". Wtedy nikt nie bedzie mial problemow z ich
            religia.

            Gos´c´ portalu: Jasiek napisa?(a):

            > Ze trwa swieta wojna, to pewnie i prawda. Tyle tylko, ze tlumaczenie, ktore mam
            > y dzieki p. Alicji, pozwala
            > wnosic, ze autorka artykulu namawia do zbrojnego odporu. Najlepiej wyrzucenia w
            > szystkich muzulmanow
            > z calego "cywilizowanego" swiata. Badz tez chce tylko wsadzic kij w mrowisko, j
            > ak zapewne teraz p. Okra.
            > A tymczasem zamiast wyrzucac Arabow z Wloch np., nalezy im tylko na pewne rzecz
            > y nie pozwolic, ale nie
            > pozwolic tez na nie WLochom (np. zanieczyszczanie miejsc uzytecznosci publiczne
            > j, tak to delikatnie
            > nazwijmy). A zamiast walczyc z calem swiatem muzulmanskim - znalezc i ukarac be
            > zposrednich winnych
            > tego, co sie stalo. Mamy "wojne" swiatowa, tylko tak za bardzo nikt nie wie, z
            > kim. Nie dajmy sie
            > zwariowac. Badzmy tylko bardziej odpowiedzialni, kazdy na wlasnym podworku, a w
            > szyscy razem - za
            > calosc. Tak jak Amerykanie po katastrofie. Tylko tyle i az tyle.
            > Bo kiedy my oglosimy nasza swieta wojne, to naprawde bedzie wojna.
            > I tym razem naprawde swiatowa.
            > I nie bedzie gdzie uciekac, bo kazdy znas ma sasiada muzulmanina.
            > I pomyslec, ze lekcja Jugoslawii nie nauczyla niczego...

            • Gość: Muslim Re: Niestety ma racje IP: *.*.*.* 22.10.01, 00:39
              Gość portalu: Okra napisał(a):

              > To bardzo ladne co piszesz. Ja musze sie ukrywac przed muzulmlanami bo
              > nawrocilam sie z islamu. Mialam wiele pogrozek. Zmienialam miejsca zamieszkania
              > i
              > prace z tego powodu. Kogo tu ukarac? Przeciez kazdy prawowierny muzulmlanin ma
              > obowiazek zabic odstepce. Chcialabym zeby muzulmlanie porzucili kilka mysli o
              > zabijaniu "niewiernych" i "odstepcow". Wtedy nikt nie bedzie mial problemow z i
              > ch
              > religia.
              >
              czy masz jakisz dowod ze kazdy muzulmanin musi zabic kazdy niewiernych i odstepcow
              oraz powiedz mi co masz na mysli pisiac slowo niewierni
              bo jesli myslisz o wyznawcza innych relig monoteistecznych to sie mylisz bo w
              koran sa opisany jako ludzie ksiegi .......
              > Gos´c´ portalu: Jasiek napisa?(a):
              >
              > > Ze trwa swieta wojna, to pewnie i prawda. Tyle tylko, ze tlumaczenie, ktor
              > e mam
              > > y dzieki p. Alicji, pozwala
              > > wnosic, ze autorka artykulu namawia do zbrojnego odporu. Najlepiej wyrzuce
              > nia w
              > > szystkich muzulmanow
              > > z calego "cywilizowanego" swiata. Badz tez chce tylko wsadzic kij w mrowis
              > ko, j
              > > ak zapewne teraz p. Okra.
              > > A tymczasem zamiast wyrzucac Arabow z Wloch np., nalezy im tylko na pewne
              > rzecz
              > > y nie pozwolic, ale nie
              > > pozwolic tez na nie WLochom (np. zanieczyszczanie miejsc uzytecznosci publ
              > iczne
              > > j, tak to delikatnie
              > > nazwijmy). A zamiast walczyc z calem swiatem muzulmanskim - znalezc i ukar
              > ac be
              > > zposrednich winnych
              > > tego, co sie stalo. Mamy "wojne" swiatowa, tylko tak za bardzo nikt nie wi
              > e, z
              > > kim. Nie dajmy sie
              > > zwariowac. Badzmy tylko bardziej odpowiedzialni, kazdy na wlasnym podworku
              > , a w
              > > szyscy razem - za
              > > calosc. Tak jak Amerykanie po katastrofie. Tylko tyle i az tyle.
              > > Bo kiedy my oglosimy nasza swieta wojne, to naprawde bedzie wojna.
              > > I tym razem naprawde swiatowa.
              > > I nie bedzie gdzie uciekac, bo kazdy znas ma sasiada muzulmanina.
              > > I pomyslec, ze lekcja Jugoslawii nie nauczyla niczego...
              >

              • Gość: Okra Re: Niestety ma racje IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 01:17
                Muslimie, juz to przerabialismy. Taka jest praktyka w krajach muzlulmanskich.
                JEsli nie opieraja jej na islamie to tym gorzej dla nich. Twoja odpowiedz tez
                definiuje "niewiernych" do zabicia wg. "prawa." Czyjego prawa???


                Re: Do Muslima
                Autor: Gos´c´ portalu: Muslim
                Data: 22-10-2001 00:25

                adres: *.*.*.*
                ------------------------------------------------------------------------
                Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):

                > Muslim, czy Ty uwazasz ze islam pozwala zabijac "niewiernych" tylko dlatego
                > ze sa "niewiernymi." Czy Ty uwazasz ze to jest w porzadku?

                niewierny to kazdy kto nie jest wierny Boga
                muzulmanin chrzescianin zyd czy ateista...
                nalezy zabijac niewierny ktory za to zasjuguja
                morderca gwalciciel.....
                inni bez prawo nie mozna....
                pozdrawiam

                >
                > Pozdrawiam,
                >
                > Okra
                >

                Gos´c´ portalu: Muslim napisa?(a):

                > Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):
                >
                > > To bardzo ladne co piszesz. Ja musze sie ukrywac przed muzulmlanami bo
                > > nawrocilam sie z islamu. Mialam wiele pogrozek. Zmienialam miejsca zamiesz
                > kania
                > > i
                > > prace z tego powodu. Kogo tu ukarac? Przeciez kazdy prawowierny muzulmlani
                > n ma
                > > obowiazek zabic odstepce. Chcialabym zeby muzulmlanie porzucili kilka mysl
                > i o
                > > zabijaniu "niewiernych" i "odstepcow". Wtedy nikt nie bedzie mial problemo
                > w z i
                > > ch
                > > religia.
                > >
                > czy masz jakisz dowod ze kazdy muzulmanin musi zabic kazdy niewiernych i odstep
                > cow
                > oraz powiedz mi co masz na mysli pisiac slowo niewierni
                > bo jesli myslisz o wyznawcza innych relig monoteistecznych to sie mylisz bo w
                > koran sa opisany jako ludzie ksiegi .......
                > > Gos´c´ portalu: Jasiek napisa?(a):
                > >
                > > > Ze trwa swieta wojna, to pewnie i prawda. Tyle tylko, ze tlumaczenie,
                > ktor
                > > e mam
                > > > y dzieki p. Alicji, pozwala
                > > > wnosic, ze autorka artykulu namawia do zbrojnego odporu. Najlepiej wy
                > rzuce
                > > nia w
                > > > szystkich muzulmanow
                > > > z calego "cywilizowanego" swiata. Badz tez chce tylko wsadzic kij w m
                > rowis
                > > ko, j
                > > > ak zapewne teraz p. Okra.
                > > > A tymczasem zamiast wyrzucac Arabow z Wloch np., nalezy im tylko na p
                > ewne
                > > rzecz
                > > > y nie pozwolic, ale nie
                > > > pozwolic tez na nie WLochom (np. zanieczyszczanie miejsc uzytecznosci
                > publ
                > > iczne
                > > > j, tak to delikatnie
                > > > nazwijmy). A zamiast walczyc z calem swiatem muzulmanskim - znalezc i
                > ukar
                > > ac be
                > > > zposrednich winnych
                > > > tego, co sie stalo. Mamy "wojne" swiatowa, tylko tak za bardzo nikt n
                > ie wi
                > > e, z
                > > > kim. Nie dajmy sie
                > > > zwariowac. Badzmy tylko bardziej odpowiedzialni, kazdy na wlasnym pod
                > worku
                > > , a w
                > > > szyscy razem - za
                > > > calosc. Tak jak Amerykanie po katastrofie. Tylko tyle i az tyle.
                > > > Bo kiedy my oglosimy nasza swieta wojne, to naprawde bedzie wojna.
                > > > I tym razem naprawde swiatowa.
                > > > I nie bedzie gdzie uciekac, bo kazdy znas ma sasiada muzulmanina.
                > > > I pomyslec, ze lekcja Jugoslawii nie nauczyla niczego...
                > >
                >

                • Gość: Okra Muslimie, tu masz przyklad "prawa" IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 01:26
                  $$_Kobieta_skazana_na Ukamieniowanie_"Kobietom_w_islamie_jest_dobrze_"
                  Autor: Gos´c´ portalu: WOJO!!!!
                  Data: 21-10-2001 23:41

                  adres: 213.8.144.*
                  ------------------------------------------------------------------------
                  Lagos (Reuters).........podaje :
                  Muzulmanski sad sharia w Lagos (Nigeria) SKAZAL na smierc przez
                  ukamieniowanie , karmiaca matke ..... za cudzolostwo !!!!!!!
                  Sad zasadzil Safiya Hussaini , skazal ja za cudzolostwo i
                  rozkazal ,ze wyrok smierci ma byc wykonany natychmiast po
                  zakonczeniu karmienia piersia jej niedawno urodzonego niemowlecia .
                  Ten sam muzulmanski sad sharia uniewinnil Yakubu Abubakar meszczyzne
                  z ktorym kobieta popelnila to "przestepstwo " i ktory jest ojcem
                  dziecka .
                  Zaiste niezbadane sa poczynania Allaha i jak "dobrze " byc
                  kobieta w kraju muzulmanskim .
                  Trzeba dodac ze kobiety skazane u muzulmanow na
                  ukamieniowanie ,najpierw sa wiazane ,zakopywane po szyje i nastepnie
                  dziki podjudzony przez mullow motloch rzuca w kamieniami az do
                  roztrzaskania kompletnie glowy skazanej .
                  Jaki wspanialy ,dobry i sprawiedliwy jest islam dla kobiet !!!!!!!!!!

                  • Gość: Okra Re: Muslimie, tu masz przyklad IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 01:31
                    Jesli nie lubisz tlumaczenia Wojo!!! to tu masz oryginal.

                    Woman to Face Death by Stoning for Adultery

                    LAGOS (Reuters) - A Nigerian Muslim sharia court has sentenced a nursing mother
                    to death by stoning after she was convicted of adultery, a Nigerian newspaper
                    reported on Friday.

                    The court in Sokoto state in northern Nigeria convicted Safiya Hussaini for
                    adultery and ordered she be stoned to death once she has finished weaning her
                    baby, state-owned Daily Times newspaper said.

                    The court acquitted Yakubu Abubakar whom Hussaini said made her pregnant. She
                    has 30 days to appeal the sentence.

                    Sokoto government officials were not immediately available for comment. Sokoto
                    is one of more than a dozen states in predominantly Islamic northern Nigeria
                    which have proclaimed sharia law.

                    Multi-ethnic Nigeria is bitterly divided over sharia law, which was first
                    adopted by Zamfara state in 1999.

                    Hundreds of people were killed in 2000 in bouts of Christian-Muslim
                    bloodletting after some northern states adopted sharia law.

                    Hussaini, a housewife, was not put in custody but was told she had to present
                    herself on the appropriate date for execution.

                    ``If she fails to do so, the police and the general public will be used to
                    bring her to court,'' the Daily Times quoted presiding judge Mohammed
                    Sanyinnawal as saying.

                    A court in Zamfara state last year acquitted a man who impregnated a teenage
                    girl. She was sentenced to caning.

                    Rights groups describe sharia court sentences as barbaric and a violation of
                    fundamental human rights.
                  • Gość: Muslim Re: Muslimie, tu masz przyklad IP: *.*.*.* 22.10.01, 01:55
                    Gość portalu: Okra napisał(a):

                    chyba nie bedziesz mi dala przeklady co napisal takiego psycho. jak wojo
                    wedlug prawa islamskiego za cudzolostwo odpowieda mezczyzna i kobieta za to tez
                    grozi kara smierci .... jesli sie jest zonaty lub mezatka jesli nie 100 batow...
                    dziwna jestes zachowujesz sie jakbysz nigdy nie czytala koran
                    !!!!!!

                    > $$_Kobieta_skazana_na Ukamieniowanie_"Kobietom_w_islamie_jest_dobrze_"
                    > Autor: Gos´c´ portalu: WOJO!!!!
                    > Data: 21-10-2001 23:41
                    >
                    > adres: 213.8.144.*
                    > ------------------------------------------------------------------------
                    > Lagos (Reuters).........podaje :
                    > Muzulmanski sad sharia w Lagos (Nigeria) SKAZAL na smierc przez
                    > ukamieniowanie , karmiaca matke ..... za cudzolostwo !!!!!!!
                    > Sad zasadzil Safiya Hussaini , skazal ja za cudzolostwo i
                    > rozkazal ,ze wyrok smierci ma byc wykonany natychmiast po
                    > zakonczeniu karmienia piersia jej niedawno urodzonego niemowlecia .
                    > Ten sam muzulmanski sad sharia uniewinnil Yakubu Abubakar meszczyzne
                    > z ktorym kobieta popelnila to "przestepstwo " i ktory jest ojcem
                    > dziecka .
                    > Zaiste niezbadane sa poczynania Allaha i jak "dobrze " byc
                    > kobieta w kraju muzulmanskim .
                    > Trzeba dodac ze kobiety skazane u muzulmanow na
                    > ukamieniowanie ,najpierw sa wiazane ,zakopywane po szyje i nastepnie
                    > dziki podjudzony przez mullow motloch rzuca w kamieniami az do
                    > roztrzaskania kompletnie glowy skazanej .
                    > Jaki wspanialy ,dobry i sprawiedliwy jest islam dla kobiet !!!!!!!!!!
                    >

                    • Gość: Okra Re: Muslimie, tu masz przyklad IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 02:36
                      Podalam ci oryginal bo znam Twoja opinie o Wojo!!!
                      Nie znam szczegolow procesu i byc moze ze mezczyzna nie byl zonaty.
                      Reszta to fakty. Jesli nie zgadzasz sie z faktami to tym gorzej dla faktow.

                      Muslimie, wiem ze czasami jestem kontrowersyjna ale bardzo bym chciala
                      zeby Islam pozbyl sie kary smierci szczegolnie w takich przypadkach. Jestem
                      bardzo uczulona na punkcie kary smierci...:)

                      Serdecznie pozdrawiam,

                      Okra


                      Gos´c´ portalu: Muslim napisa?(a):

                      > Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):
                      >
                      > chyba nie bedziesz mi dala przeklady co napisal takiego psycho. jak wojo
                      > wedlug prawa islamskiego za cudzolostwo odpowieda mezczyzna i kobieta za to tez
                      >
                      > grozi kara smierci .... jesli sie jest zonaty lub mezatka jesli nie 100 batow..
                      > .
                      > dziwna jestes zachowujesz sie jakbysz nigdy nie czytala koran
                      > !!!!!!
                      >
                • Gość: Muslim Re: Niestety ma racje IP: *.*.*.* 22.10.01, 01:52
                  Gość portalu: Okra napisał(a):

                  > Muslimie, juz to przerabialismy. Taka jest praktyka w krajach muzlulmanskich.
                  > JEsli nie opieraja jej na islamie to tym gorzej dla nich. Twoja odpowiedz tez
                  > definiuje "niewiernych" do zabicia wg. "prawa." Czyjego prawa???

                  prawa Boga np kara smierci
                  no chyba ze jestes przeciwniczka tego prawa o tym narazie nie polymyzujemy..
                  taki prawo takze obowiozuje w niektorych stanow usa...
                  >
                  >
                  > Re: Do Muslima
                  > Autor: Gos´c´ portalu: Muslim
                  > Data: 22-10-2001 00:25
                  >
                  > adres: *.*.*.*
                  > ------------------------------------------------------------------------
                  > Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):
                  >
                  > > Muslim, czy Ty uwazasz ze islam pozwala zabijac "niewiernych" tylko dlateg
                  > o
                  > > ze sa "niewiernymi." Czy Ty uwazasz ze to jest w porzadku?
                  >
                  > niewierny to kazdy kto nie jest wierny Boga
                  > muzulmanin chrzescianin zyd czy ateista...
                  > nalezy zabijac niewierny ktory za to zasjuguja
                  > morderca gwalciciel.....
                  > inni bez prawo nie mozna....
                  > pozdrawiam
                  >
                  > >
                  > > Pozdrawiam,
                  > >
                  > > Okra
                  > >
                  >
                  > Gos´c´ portalu: Muslim napisa?(a):
                  >
                  > > Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):
                  > >
                  > > > To bardzo ladne co piszesz. Ja musze sie ukrywac przed muzulmlanami b
                  > o
                  > > > nawrocilam sie z islamu. Mialam wiele pogrozek. Zmienialam miejsca za
                  > miesz
                  > > kania
                  > > > i
                  > > > prace z tego powodu. Kogo tu ukarac? Przeciez kazdy prawowierny muzul
                  > mlani
                  > > n ma
                  > > > obowiazek zabic odstepce. Chcialabym zeby muzulmlanie porzucili kilka
                  > mysl
                  > > i o
                  > > > zabijaniu "niewiernych" i "odstepcow". Wtedy nikt nie bedzie mial pro
                  > blemo
                  > > w z i
                  > > > ch
                  > > > religia.
                  > > >
                  > > czy masz jakisz dowod ze kazdy muzulmanin musi zabic kazdy niewiernych i o
                  > dstep
                  > > cow
                  > > oraz powiedz mi co masz na mysli pisiac slowo niewierni
                  > > bo jesli myslisz o wyznawcza innych relig monoteistecznych to sie mylisz b
                  > o w
                  > > koran sa opisany jako ludzie ksiegi .......
                  > > > Gos´c´ portalu: Jasiek napisa?(a):
                  > > >
                  > > > > Ze trwa swieta wojna, to pewnie i prawda. Tyle tylko, ze tlumacz
                  > enie,
                  > > ktor
                  > > > e mam
                  > > > > y dzieki p. Alicji, pozwala
                  > > > > wnosic, ze autorka artykulu namawia do zbrojnego odporu. Najlepi
                  > ej wy
                  > > rzuce
                  > > > nia w
                  > > > > szystkich muzulmanow
                  > > > > z calego "cywilizowanego" swiata. Badz tez chce tylko wsadzic ki
                  > j w m
                  > > rowis
                  > > > ko, j
                  > > > > ak zapewne teraz p. Okra.
                  > > > > A tymczasem zamiast wyrzucac Arabow z Wloch np., nalezy im tylko
                  > na p
                  > > ewne
                  > > > rzecz
                  > > > > y nie pozwolic, ale nie
                  > > > > pozwolic tez na nie WLochom (np. zanieczyszczanie miejsc uzytecz
                  > nosci
                  > > publ
                  > > > iczne
                  > > > > j, tak to delikatnie
                  > > > > nazwijmy). A zamiast walczyc z calem swiatem muzulmanskim - znal
                  > ezc i
                  > > ukar
                  > > > ac be
                  > > > > zposrednich winnych
                  > > > > tego, co sie stalo. Mamy "wojne" swiatowa, tylko tak za bardzo n
                  > ikt n
                  > > ie wi
                  > > > e, z
                  > > > > kim. Nie dajmy sie
                  > > > > zwariowac. Badzmy tylko bardziej odpowiedzialni, kazdy na wlasny
                  > m pod
                  > > worku
                  > > > , a w
                  > > > > szyscy razem - za
                  > > > > calosc. Tak jak Amerykanie po katastrofie. Tylko tyle i az tyle.
                  >
                  > > > > Bo kiedy my oglosimy nasza swieta wojne, to naprawde bedzie wojn
                  > a.
                  > > > > I tym razem naprawde swiatowa.
                  > > > > I nie bedzie gdzie uciekac, bo kazdy znas ma sasiada muzulmanina
                  > .
                  > > > > I pomyslec, ze lekcja Jugoslawii nie nauczyla niczego...
                  > > >
                  > >
                  >

                  • Gość: Okra Re: Niestety ma racje IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 01:59
                    Jestem absolutnie przeciwna karze smierci na podstawie jakiegokolwiek
                    rozumienia Boga przez jakakolwiek religie. Religia zalecajaca kare smierci jest
                    dla mnie nie do zaakceptowania!!!! Szczegolnie jesli ludzie sa sedziami i
                    egzekutorami w imie swojej religii.



                    Gos´c´ portalu: Muslim napisa?(a):

                    > Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):
                    >
                    > > Muslimie, juz to przerabialismy. Taka jest praktyka w krajach muzlulmanski
                    > ch.
                    > > JEsli nie opieraja jej na islamie to tym gorzej dla nich. Twoja odpowiedz
                    > tez
                    > > definiuje "niewiernych" do zabicia wg. "prawa." Czyjego prawa???
                    >
                    > prawa Boga np kara smierci
                    > no chyba ze jestes przeciwniczka tego prawa o tym narazie nie polymyzujemy..
                    > taki prawo takze obowiozuje w niektorych stanow usa...
                    > >
                    > >
                    > > Re: Do Muslima
                    > > Autor: Gos´c´ portalu: Muslim
                    > > Data: 22-10-2001 00:25
                    > >
                    > > adres: *.*.*.*
                    > > ------------------------------------------------------------------------
                    > > Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):
                    > >
                    > > > Muslim, czy Ty uwazasz ze islam pozwala zabijac "niewiernych" tylko d
                    > lateg
                    > > o
                    > > > ze sa "niewiernymi." Czy Ty uwazasz ze to jest w porzadku?
                    > >
                    > > niewierny to kazdy kto nie jest wierny Boga
                    > > muzulmanin chrzescianin zyd czy ateista...
                    > > nalezy zabijac niewierny ktory za to zasjuguja
                    > > morderca gwalciciel.....
                    > > inni bez prawo nie mozna....
                    > > pozdrawiam
                    > >
                    > > >
                    > > > Pozdrawiam,
                    > > >
                    > > > Okra
                    > > >
                    > >
                    > > Gos´c´ portalu: Muslim napisa?(a):
                    > >
                    > > > Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):
                    > > >
                    > > > > To bardzo ladne co piszesz. Ja musze sie ukrywac przed muzulmlan
                    > ami b
                    > > o
                    > > > > nawrocilam sie z islamu. Mialam wiele pogrozek. Zmienialam miejs
                    > ca za
                    > > miesz
                    > > > kania
                    > > > > i
                    > > > > prace z tego powodu. Kogo tu ukarac? Przeciez kazdy prawowierny
                    > muzul
                    > > mlani
                    > > > n ma
                    > > > > obowiazek zabic odstepce. Chcialabym zeby muzulmlanie porzucili
                    > kilka
                    > > mysl
                    > > > i o
                    > > > > zabijaniu "niewiernych" i "odstepcow". Wtedy nikt nie bedzie mia
                    > l pro
                    > > blemo
                    > > > w z i
                    > > > > ch
                    > > > > religia.
                    > > > >
                    > > > czy masz jakisz dowod ze kazdy muzulmanin musi zabic kazdy niewiernyc
                    > h i o
                    > > dstep
                    > > > cow
                    > > > oraz powiedz mi co masz na mysli pisiac slowo niewierni
                    > > > bo jesli myslisz o wyznawcza innych relig monoteistecznych to sie myl
                    > isz b
                    > > o w
                    > > > koran sa opisany jako ludzie ksiegi .......
                    > > > > Gos´c´ portalu: Jasiek napisa?(a):
                    > > > >
                    > > > > > Ze trwa swieta wojna, to pewnie i prawda. Tyle tylko, ze tl
                    > umacz
                    > > enie,
                    > > > ktor
                    > > > > e mam
                    > > > > > y dzieki p. Alicji, pozwala
                    > > > > > wnosic, ze autorka artykulu namawia do zbrojnego odporu. Na
                    > jlepi
                    > > ej wy
                    > > > rzuce
                    > > > > nia w
                    > > > > > szystkich muzulmanow
                    > > > > > z calego "cywilizowanego" swiata. Badz tez chce tylko wsadz
                    > ic ki
                    > > j w m
                    > > > rowis
                    > > > > ko, j
                    > > > > > ak zapewne teraz p. Okra.
                    > > > > > A tymczasem zamiast wyrzucac Arabow z Wloch np., nalezy im
                    > tylko
                    > > na p
                    > > > ewne
                    > > > > rzecz
                    > > > > > y nie pozwolic, ale nie
                    > > > > > pozwolic tez na nie WLochom (np. zanieczyszczanie miejsc uz
                    > ytecz
                    > > nosci
                    > > > publ
                    > > > > iczne
                    > > > > > j, tak to delikatnie
                    > > > > > nazwijmy). A zamiast walczyc z calem swiatem muzulmanskim -
                    > znal
                    > > ezc i
                    > > > ukar
                    > > > > ac be
                    > > > > > zposrednich winnych
                    > > > > > tego, co sie stalo. Mamy "wojne" swiatowa, tylko tak za bar
                    > dzo n
                    > > ikt n
                    > > > ie wi
                    > > > > e, z
                    > > > > > kim. Nie dajmy sie
                    > > > > > zwariowac. Badzmy tylko bardziej odpowiedzialni, kazdy na w
                    > lasny
                    > > m pod
                    > > > worku
                    > > > > , a w
                    > > > > > szyscy razem - za
                    > > > > > calosc. Tak jak Amerykanie po katastrofie. Tylko tyle i az
                    > tyle.
                    > >
                    > > > > > Bo kiedy my oglosimy nasza swieta wojne, to naprawde bedzie
                    > wojn
                    > > a.
                    > > > > > I tym razem naprawde swiatowa.
                    > > > > > I nie bedzie gdzie uciekac, bo kazdy znas ma sasiada muzulm
                    > anina
                    > > .
                    > > > > > I pomyslec, ze lekcja Jugoslawii nie nauczyla niczego...
                    > > > >
                    > > >
                    > >
                    >

                    • Gość: Muslim Re: Niestety ma racje IP: *.*.*.* 22.10.01, 02:04
                      Gość portalu: Okra napisał(a):

                      > Jestem absolutnie przeciwna karze smierci na podstawie jakiegokolwiek
                      > rozumienia Boga przez jakakolwiek religie. Religia zalecajaca kare smierci jest
                      >
                      > dla mnie nie do zaakceptowania!!!! Szczegolnie jesli ludzie sa sedziami i
                      > egzekutorami w imie swojej religii.
                      >
                      nie w imie swoje religii
                      napewno nie mialesz doczynienie z psychopatem morderca .. ktory dostal pary
                      mieszance wczasy i pozniej wysedl aby znow zabijac
                      to samo gwalciciel
                      nie zycie ci tego ale zastanow sie nad tym i pomysl o osoby ktory skrzywdzil...
                      dla mnie osoba ktora zabija z zimna krwia niewinni nie zasluguje na zycie...
                      wiec dla ciebie taki jak bin laden ma prawo zyc?
                      amerykani nie maja prawo go zabic?
                      cos tu nie rozumiem w twoim podejscie!!!
                      >
                      >
                      > Gos´c´ portalu: Muslim napisa?(a):
                      >
                      > > Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):
                      > >
                      > > > Muslimie, juz to przerabialismy. Taka jest praktyka w krajach muzlulm
                      > anski
                      > > ch.
                      > > > JEsli nie opieraja jej na islamie to tym gorzej dla nich. Twoja odpow
                      > iedz
                      > > tez
                      > > > definiuje "niewiernych" do zabicia wg. "prawa." Czyjego prawa???
                      > >
                      > > prawa Boga np kara smierci
                      > > no chyba ze jestes przeciwniczka tego prawa o tym narazie nie polymyzujemy
                      > ..
                      > > taki prawo takze obowiozuje w niektorych stanow usa...
                      > > >
                      > > >
                      > > > Re: Do Muslima
                      > > > Autor: Gos´c´ portalu: Muslim
                      > > > Data: 22-10-2001 00:25
                      > > >
                      > > > adres: *.*.*.*
                      > > > ---------------------------------------------------------------------
                      > ---
                      > > > Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):
                      > > >
                      > > > > Muslim, czy Ty uwazasz ze islam pozwala zabijac "niewiernych" ty
                      > lko d
                      > > lateg
                      > > > o
                      > > > > ze sa "niewiernymi." Czy Ty uwazasz ze to jest w porzadku?
                      > > >
                      > > > niewierny to kazdy kto nie jest wierny Boga
                      > > > muzulmanin chrzescianin zyd czy ateista...
                      > > > nalezy zabijac niewierny ktory za to zasjuguja
                      > > > morderca gwalciciel.....
                      > > > inni bez prawo nie mozna....
                      > > > pozdrawiam
                      > > >
                      > > > >
                      > > > > Pozdrawiam,
                      > > > >
                      > > > > Okra
                      > > > >
                      > > >
                      > > > Gos´c´ portalu: Muslim napisa?(a):
                      > > >
                      > > > > Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):
                      > > > >
                      > > > > > To bardzo ladne co piszesz. Ja musze sie ukrywac przed muzu
                      > lmlan
                      > > ami b
                      > > > o
                      > > > > > nawrocilam sie z islamu. Mialam wiele pogrozek. Zmienialam
                      > miejs
                      > > ca za
                      > > > miesz
                      > > > > kania
                      > > > > > i
                      > > > > > prace z tego powodu. Kogo tu ukarac? Przeciez kazdy prawowi
                      > erny
                      > > muzul
                      > > > mlani
                      > > > > n ma
                      > > > > > obowiazek zabic odstepce. Chcialabym zeby muzulmlanie porzu
                      > cili
                      > > kilka
                      > > > mysl
                      > > > > i o
                      > > > > > zabijaniu "niewiernych" i "odstepcow". Wtedy nikt nie bedzi
                      > e mia
                      > > l pro
                      > > > blemo
                      > > > > w z i
                      > > > > > ch
                      > > > > > religia.
                      > > > > >
                      > > > > czy masz jakisz dowod ze kazdy muzulmanin musi zabic kazdy niewi
                      > ernyc
                      > > h i o
                      > > > dstep
                      > > > > cow
                      > > > > oraz powiedz mi co masz na mysli pisiac slowo niewierni
                      > > > > bo jesli myslisz o wyznawcza innych relig monoteistecznych to si
                      > e myl
                      > > isz b
                      > > > o w
                      > > > > koran sa opisany jako ludzie ksiegi .......
                      > > > > > Gos´c´ portalu: Jasiek napisa?(a):
                      > > > > >
                      > > > > > > Ze trwa swieta wojna, to pewnie i prawda. Tyle tylko,
                      > ze tl
                      > > umacz
                      > > > enie,
                      > > > > ktor
                      > > > > > e mam
                      > > > > > > y dzieki p. Alicji, pozwala
                      > > > > > > wnosic, ze autorka artykulu namawia do zbrojnego odpor
                      > u. Na
                      > > jlepi
                      > > > ej wy
                      > > > > rzuce
                      > > > > > nia w
                      > > > > > > szystkich muzulmanow
                      > > > > > > z calego "cywilizowanego" swiata. Badz tez chce tylko
                      > wsadz
                      > > ic ki
                      > > > j w m
                      > > > > rowis
                      > > > > > ko, j
                      > > > > > > ak zapewne teraz p. Okra.
                      > > > > > > A tymczasem zamiast wyrzucac Arabow z Wloch np., nalez
                      > y im
                      > > tylko
                      > > > na p
                      > > > > ewne
                      > > > > > rzecz
                      > > > > > > y nie pozwolic, ale nie
                      > > > > > > pozwolic tez na nie WLochom (np. zanieczyszczanie miej
                      > sc uz
                      > > ytecz
                      > > > nosci
                      > > > > publ
                      > > > > > iczne
                      > > > > > > j, tak to delikatnie
                      > > > > > > nazwijmy). A zamiast walczyc z calem swiatem muzulmans
                      > kim -
                      > > znal
                      > > > ezc i
                      > > > > ukar
                      > > > > > ac be
                      > > > > > > zposrednich winnych
                      > > > > > > tego, co sie stalo. Mamy "wojne" swiatowa, tylko tak z
                      > a bar
                      > > dzo n
                      > > > ikt n
                      > > > > ie wi
                      > > > > > e, z
                      > > > > > > kim. Nie dajmy sie
                      > > > > > > zwariowac. Badzmy tylko bardziej odpowiedzialni, kazdy
                      > na w
                      > > lasny
                      > > > m pod
                      > > > > worku
                      > > > > > , a w
                      > > > > > > szyscy razem - za
                      > > > > > > calosc. Tak jak Amerykanie po katastrofie. Tylko tyle
                      > i az
                      > > tyle.
                      > > >
                      > > > > > > Bo kiedy my oglosimy nasza swieta wojne, to naprawde b
                      > edzie
                      > > wojn
                      > > > a.
                      > > > > > > I tym razem naprawde swiatowa.
                      > > > > > > I nie bedzie gdzie uciekac, bo kazdy znas ma sasiada m
                      > uzulm
                      > > anina
                      > > > .
                      > > > > > > I pomyslec, ze lekcja Jugoslawii nie nauczyla niczego.
                      > ..
                      > > > > >
                      > > > >
                      > > >
                      > >
                      >

                • alicjab Re: Niestety ma racje 22.10.01, 21:33
                  Teraz chyba rozumiem, Okro, skad Twoj krytyczny
                  stosunek do islamu. Odeszlas od tej religii i w zwiazku
                  z tym jestes zagrozona. Ale pociesze Cie, ze nie
                  wszedzie tak jest. Gdy moj dziadek wybral katolicyzm,
                  prawdopodobnie dla mojej babci, ktorej rodzina
                  wczesniej porzucila islam, zostal odrzucony przez
                  reszte rodziny, ktora zerwala z nim kontakty. Dlatego
                  ja nie znam dalszej rodziny, a chcialabym ja
                  odnalezc.Ale nikt z tych prawowiernych muzulmanow nie
                  grozil zemsta, nie posuwal sie do szantazu, nie
                  przesladowal mojej rodziny. Wstydzili sie mojego
                  dziadka, wiec zerwali kontakty. To tyle. A poza tym
                  czytalam gdzies, moze nawet w Wyborczej, o Tatarze
                  mieszkajacym gdzies na Bialostocczyznie wsrod
                  spolecznosci muzulmanskiej, ale ktory sie ochrzcil. Czy
                  mu grozono? Nie. Co prawda, zostal wylaczony z tej
                  spolecznosci jako przechrzta, ale poza tym nadal
                  traktowano go po przyjacielsku, po sasiedzku, nikt nie
                  robil z tego wielkiego problemu. Pozdrawiam Cie
                  serdecznie i trzymam za Ciebie kciuki :)
                  • Gość: joanna Re: Niestety ma racje IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 21:59
                    alicjob masz rację, ale to dotyczy grupki kilku tysięcy (obecnie chyba troche
                    ponad 2000 osób) muzułmanów przez 400 lat odciętych od religi, którzy -
                    praktycznie wszyscy - nie rozumieli nawet (łącznie z mułą)tekstów odmawianych
                    modlitw. Muzułmanów, którzy byli całkowicie zintegrowani z polską drobną
                    szlachtą. (polecam "pamiętniki kwestarza" Ignacego Chodźki). Niestety nie
                    wiadomo czy będzie tak dalej. Na ten teren przybyli "misjonarze" z Bośni. Są
                    odrzucani przez starsze pokolenie jako nawiedzeni. Ale jednego z Miśkiewiczów
                    juz wykształcili w arabskich uczelniach. I z nim już nie sposób rozmawiać.
              • Gość: joanna Muslim kłamie - patrz niżej-->> tekst fatwy nr 4 IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 19:11
                • Gość: Muslim Re: Muslim kłamie - patrz niżej-->> tekst fatwy nr 4 IP: *.*.*.* 23.10.01, 01:23
                  Gość portalu: joanna napisał(a):

                  ?????


            • Gość: Jasiek Re: Niestety ma racje IP: *.abo.wanadoo.fr 22.10.01, 09:45
              To racja, Okro!
              I mysle, ze o to chodzi, zeby porzucili. Problemem tylko jest, jak ich tego nauczyc (inni mysla - zmusic)!
              A bol polega na tym, ze nie da sie zmusic. Pokoju sie uczy pokojem. Reakcje "nerwowe" powoduja li i
              jedynie eskalacje agresji. Nie trzeba patrzec na polityke miedzynarodowa. WYstarczy na wlasne,
              indywidualne doswiadczenia, konflikty sasiedzkie i rodzinne, ktore sie czasem ciagna przez
              dziesieciolecia... A propos sasiadow... W Jedwabnem sasiad zabil sasiada. I nie chodzilo o to, tak
              naprawde, ze jeden to Zyd, a drugi Polak. Gdyby tak bylo generalnie, nie byloby polskich drzewek
              sprawiedliwego na przyklad. CHodzilo o rachunek krzywd, o taka wlasnie, narastajaca z incydentu na
              incydent, wzajemna nienawisc w konkretnym miejscu. A do tego doszedl jeszcze czas nieludzki, ktory
              sankcjonowal zbrodnie. Tak samo bylo w konflikcie balkanskim. Zaczelo sie od indywidualnych,
              malych niecheci i zalow konkretnych jednostek do innych jednostek. A potem wystarczyl pretekst i
              lawina ruszyla. Zamiast sie 'bawic' w swieta wojne z islamem - wezmy sie za edukacje. Nie tylko ich.
              Nas tez. Reedukacje. Swietnie sie funkcjonuje na emocjach, jak p. Fallaci. Wszystko wtedy ma sens,
              kolor i jakosc. Ale to musza byc zdrowe emocje!
              Jesli swiat zmieni sie w Jugoslawie, to potem nie bedzie juz nawet antropologow do identyfikacji
              naszych kosci...
              Dobrego dnia zycze Wszystkim
              • Gość: Okra Re: Niestety ma racje IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 18:56
                Jasku, dzieki za madre slowa. Tyle ze swiat zaczal sie palic i nie wiadomo
                czy uzywac gasnicy czy dobrego slowa...

                Nie wiem czy Twoje podejscie byloby skuteczne wobec hitleryzmu czy stalinizmu.

                Serdecznie pozdrawiam,

                Okra




                Gos´c´ portalu: Jasiek napisa?(a):

                > To racja, Okro!
                > I mysle, ze o to chodzi, zeby porzucili. Problemem tylko jest, jak ich tego nau
                > czyc (inni mysla - zmusic)!
                > A bol polega na tym, ze nie da sie zmusic. Pokoju sie uczy pokojem. Reakcje "ne
                > rwowe" powoduja li i
                > jedynie eskalacje agresji. Nie trzeba patrzec na polityke miedzynarodowa. WYsta
                > rczy na wlasne,
                > indywidualne doswiadczenia, konflikty sasiedzkie i rodzinne, ktore sie czasem c
                > iagna przez
                > dziesieciolecia... A propos sasiadow... W Jedwabnem sasiad zabil sasiada. I nie
                > chodzilo o to, tak
                > naprawde, ze jeden to Zyd, a drugi Polak. Gdyby tak bylo generalnie, nie byloby
                > polskich drzewek
                > sprawiedliwego na przyklad. CHodzilo o rachunek krzywd, o taka wlasnie, narasta
                > jaca z incydentu na
                > incydent, wzajemna nienawisc w konkretnym miejscu. A do tego doszedl jeszcze cz
                > as nieludzki, ktory
                > sankcjonowal zbrodnie. Tak samo bylo w konflikcie balkanskim. Zaczelo sie od in
                > dywidualnych,
                > malych niecheci i zalow konkretnych jednostek do innych jednostek. A potem wyst
                > arczyl pretekst i
                > lawina ruszyla. Zamiast sie 'bawic' w swieta wojne z islamem - wezmy sie za edu
                > kacje. Nie tylko ich.
                > Nas tez. Reedukacje. Swietnie sie funkcjonuje na emocjach, jak p. Fallaci. Wszy
                > stko wtedy ma sens,
                > kolor i jakosc. Ale to musza byc zdrowe emocje!
                > Jesli swiat zmieni sie w Jugoslawie, to potem nie bedzie juz nawet antropologow
                > do identyfikacji
                > naszych kosci...
                > Dobrego dnia zycze Wszystkim

                • Gość: Jasiek Re: Niestety ma racje IP: *.abo.wanadoo.fr 22.10.01, 21:34
                  Zadalas trudne, ale zasadne pytanie, Okro.
                  To prawda. Gdyby w 39 roku Francja i Anglia rozpoczely ofensywe na zachodzie Niemiec, nie byloby
                  pewnie II wojny swiatowej. To za uzyciem sily.
                  Druga wazna sprawa jest, ze to Ty, nie ja, wiesz, co to islam, wiec wiesz tez pewnie lepiej, jak
                  zwalczac zlo, ktore sie w jego okolicach zapleglo.
                  Ja jednak mysle o prewencji wczesniej, by tak rzec. Hitler nie spadl z oblokow. Na niego zgodzili sie
                  ludzie. Zgodzily sie miliony omamionych Niemcow, ktore wybraly.
                  Chrystus tez "nie przyniosl pokoju, ale miecz".
                  Sztuka jest jednak wiedziec, kiedy i dlaczego go uzyc.
                  Na razie byl tylko jeden, porazajacy, ale jeden - zamach terrorystyczny.
                  Teraz mamy juz wojne w jednym kraju.
                  Co bedzie dalej?
                  Czy bedziemy mordowac naszych sasiadow, bo sa Arabami/Hindusami itd.
                  Pizzeria pod moim domem juz nie ma klientow, zapewne dlatego, ze prowadza ja Arabi.
                  A poza tym - zeby przestraszyc terrorystow/organizatorow zamachu, trzeba by zrobic z nimi cos bardziej
                  spektakularnego... Jak, czym przestraszyc ludzi, ktorzy morduja innych i siebie, majac religijne
                  motywacje? Moze mam ograniczona wyobraznie, ale nie wiem, czym by ich mozna przestraszyc... Czy
                  w ogole sie da?
                  A zatem trzeba inaczej. I znacznie wczesniej. Jesli nie z powodow 'ideologicznych', to kierujac sie
                  zdrowym rozsadkiem.
                  Chcialoby sie miec tyle zaufania do politykow, zeby moc zaakceptowac ich decyzje, ze trzeba zbrojnie.
                  W koncu oni sie na tym znaja, a przynajmniej powinni.
                  Gorzej, ze to tez utopia.
                  Powtorze: 'oko za oko' - to zarzewie wojny. Zwlaszcza, ze tu nie bedzie 'oko za oko', bo juz gina
                  niewinni.
                  A jak chodzi o politykow?
                  Na calym swiecie edukacja kuleje, a szkoly wypuszczaja katastrofalnych ignorantow. A to tu trzeba
                  dzialac.... Tu zaczynac. Zmiana mentalnosci - ku wartosciom, to proces zmudny i dlugi, ale jedynie
                  sensowny... I zawsze warto zaczynac, jak chocby dowodzi 18wieczna historia edukacji w Rzplitej
    • Gość: ! Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Chyba tak IP: *.cm-upc.chello.se 22.10.01, 00:38


      www.masada2000.org/lifeline.html
      • sababa Do Okry! 22.10.01, 01:46
        Na serio zmienilas wirae!? Napisz cos na ten temat - ile mozesz! Jestem
        zaintersowany ty! Pozdrawiam! Albo cos nie zrozumialem...
        • Gość: Okra Re: Do Okry! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 02:18
          Juz pisalam w innych postach. Przyjechalam do Polski z ojcem w wieku licealnym.
          (Nie bede dawac szczegolow bo ciagle sie obawiam). Chodzilam do liceum w
          Warszawie. Potem studiowalam w Polsce i Francji. Tam poznalam mojego meza z
          Polski, z ktorym wzielam slub cywilny.

          Gdy nasze corki zaczely chodzic do szkoly, zastanawialam sie jak je wychowywac.
          Maz nie naciskal na zadna religie ale zaczelismy powaznie dyskutowac. Moj maz byl
          nieaktywnym katolikiem. Zaczelismy "na probe" chodzic do kosciola. Dla mnie
          pierwsza msza byla sensacja. Kazanie bylo o milosci blizniego, to byla rewolucja.
          Dowiedzialam sie ze Bog jest miloscia i kocha nas bez wzgledu na to co robimy i
          czy na to zaslugujemy czy nie. To takie naturalne. Przeciez tak traktujemy nasze
          dzieci! Czy ukaralbys wlasne dziecko smiercia za cokolwiek? Potem zorientowalam
          sie ze katolicy nie modla sie do obrazow tylko do Boga. I ze muzyka moze
          przywolywac wizje Nieba jesli sluchasz requiem Mozarta czy muzyki organowej
          Bacha.

          Powiedzialam mezowi ze chce zostac katoliczka. Zrobilo to na nim duze wrazenie.
          W dwa lata potem przyjelam chrzest. Potem mielismy slub katolicki, chrzest dzieci
          i bierzmowanie meza. Moi przyjaciele muzulmlanscy byli wstrzasnieci. Zaczely sie
          pogrozki i zmiany miejsca zamieszkania. To tyle.

          Serdecznie pozdrawiam,

          Okra



          sababa napisa?(a):

          > Na serio zmienilas wirae!? Napisz cos na ten temat - ile mozesz! Jestem
          > zaintersowany ty! Pozdrawiam! Albo cos nie zrozumialem...

          • Gość: Jasiek Re: Do Okry! IP: *.abo.wanadoo.fr 22.10.01, 09:56
            I tu mamy swiadectwo, ile moze proste, zywe Slowo!
            Co przekonalo onegdaj Okre? Nagonka na Arabow?
            Myslcie!!!!

            • sababa Re: Do Okry! 22.10.01, 10:26
              Dzieki Okra! To fascynujaca historia! Tez do Jaska - nie wiem czy historia Okry
              moze miec odniesienia do szukania porozumienia miedzy swiatem Islamu a
              Zachodem - dla mnie to raczej historia duchowego poszukiwania ale chyba Okra
              jest osoba najbardziej zainteresowana
          • Gość: Kasia Re: Do Okry! IP: 212.71.55.* 22.10.01, 10:47
            Okra, gratuluje ze jestes juz osoba wierzaca. Ja tez jestm katoliczka. ale
            opisze ci taki przypadek. Moj kolega muzulmanin (Arab) zakochal sie w
            chrzescijance (Arabce). Chcial sie z nia ozenic. Obiecal jej ze w domu beda
            kulywowane dwie religie, muzulmanska i chrzescijanska. dziewczyna rowniez jest
            zakochana i chce wyjsc za maz. ale zerwala z moim kolega bo jej ojciec i
            bracia zagrozili ze jesli wyjdzie za maz za muzulmanina to ja zabija.
            Drugi przypadek, chrzescijanin zonaty i dzieciaty (wspaniala zona) przeszedl na
            islam aby wziac sobie druga zone, notabene chrzescijanke ktorej nie
            przeszkadzalo ze bedzie druga zona ani to ze jej maz jest muzulmaninem.
            Wniosek z tego ze nie wazne jest wyznanie ale to co masz w sercu, trzeba byc
            soba i byc dobrym dla ludzi i dla swiata.
            • Gość: Okra Re: Do Okry! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 18:48
              Nie ma nic w katolicyzmie co zabranialoby odejscia od Chrystusa. Chrystus sam
              pytal apostolow: "czy i wy chcecie odejsc." Poza tym, mnie nie ojciec wygrazal
              ale byli wspolwyznawcy. Ojciec zerwal kontakty. Dopoki nie urodzil mu sie
              wnuk..:).

              Ten facet ktory przeszedl na islam zeby sobie wziasc tzw. "chrzescijanke" to
              ciekawa historia. Obydwoje sa siebie warci. Znam przyklady trojkatow malzenskich
              i ja bym tam nie mowila o "pobudkach religijnych" tylko o chuci:)



              Gos´c´ portalu: Kasia napisa?(a):

              > Okra, gratuluje ze jestes juz osoba wierzaca. Ja tez jestm katoliczka. ale
              > opisze ci taki przypadek. Moj kolega muzulmanin (Arab) zakochal sie w
              > chrzescijance (Arabce). Chcial sie z nia ozenic. Obiecal jej ze w domu beda
              > kulywowane dwie religie, muzulmanska i chrzescijanska. dziewczyna rowniez jest
              > zakochana i chce wyjsc za maz. ale zerwala z moim kolega bo jej ojciec i
              > bracia zagrozili ze jesli wyjdzie za maz za muzulmanina to ja zabija.
              > Drugi przypadek, chrzescijanin zonaty i dzieciaty (wspaniala zona) przeszedl na
              >
              > islam aby wziac sobie druga zone, notabene chrzescijanke ktorej nie
              > przeszkadzalo ze bedzie druga zona ani to ze jej maz jest muzulmaninem.
              > Wniosek z tego ze nie wazne jest wyznanie ale to co masz w sercu, trzeba byc
              > soba i byc dobrym dla ludzi i dla swiata.

              • Gość: Okra Re: Do Kasi! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 18:49
                Gos´c´ portalu: Okra napisa?(a):

                > Nie ma nic w katolicyzmie co zabranialoby odejscia od Chrystusa. Chrystus sam
                > pytal apostolow: "czy i wy chcecie odejsc." Poza tym, mnie nie ojciec wygrazal
                > ale byli wspolwyznawcy. Ojciec zerwal kontakty. Dopoki nie urodzil mu sie
                > wnuk..:).
                >
                > Ten facet ktory przeszedl na islam zeby sobie wziasc tzw. "chrzescijanke" to
                > ciekawa historia. Obydwoje sa siebie warci. Znam przyklady trojkatow malzenskic
                > h
                > i ja bym tam nie mowila o "pobudkach religijnych" tylko o chuci:)
                >
                >
                >
                > Gos´c´ portalu: Kasia napisa?(a):
                >
                > > Okra, gratuluje ze jestes juz osoba wierzaca. Ja tez jestm katoliczka. ale
                >
                > > opisze ci taki przypadek. Moj kolega muzulmanin (Arab) zakochal sie w
                > > chrzescijance (Arabce). Chcial sie z nia ozenic. Obiecal jej ze w domu bed
                > a
                > > kulywowane dwie religie, muzulmanska i chrzescijanska. dziewczyna rowniez
                > jest
                > > zakochana i chce wyjsc za maz. ale zerwala z moim kolega bo jej ojciec i
                > > bracia zagrozili ze jesli wyjdzie za maz za muzulmanina to ja zabija.
                > > Drugi przypadek, chrzescijanin zonaty i dzieciaty (wspaniala zona) przesze
                > dl na
                > >
                > > islam aby wziac sobie druga zone, notabene chrzescijanke ktorej nie
                > > przeszkadzalo ze bedzie druga zona ani to ze jej maz jest muzulmaninem.
                > > Wniosek z tego ze nie wazne jest wyznanie ale to co masz w sercu, trzeba b
                > yc
                > > soba i byc dobrym dla ludzi i dla swiata.
                >

    • Gość: Kasia Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Nie, nie ma IP: 212.71.55.* 22.10.01, 10:31
      Nie ma racji stara, rozhisteryzowana, chora, samotna kobieta zaslepiona w
      swojej nienawisci do wszystkiego co inne. Nie lubie Fallaci. Nie lubie
      egocentrykow ktorzy uwazaja ze ich punkt widzenia jest jedynie sluszny. Tym
      sposobem Fallaci upodabnia sie do Talibow. Co sadzic o kobiecie ktora dokonuje
      aborcji aby potem opisac to w swojej ksiazce "Listy do nienarodzenego dziecka"?
      Czy chec slawy i szokowania musi byc az tak wielka aby zabic swoje dziecko? Ja
      rozumiem ze woli pisarzy i poetow europejskich, ale zrozumiale jest tez ze
      muzulmanin woli swoich poetow. Ja rozumiem ze razi ja to ze obcy sikaja i sraja
      na zabytki Rzymu, ale robi to wielu turystow z calego swiata, nawet
      z "cywilizowanych" krajow. Inne kraje rowniez sa oblegane przez turystow i
      emigrantow, ale jednak potrafia zadbac o czystosc, a jak jest we Wloszech sami
      wiecie. Nie tylko muzulmanie emigruja ale rowniez inne nacje, Wlosi rowniez.
      Oprocz wspanialego burmistrza NY Ameryka ma rowniez takich wpspanialych
      przedstawicieli narodu wloskiego jak przywodcy mafii i alfonsi, a Polacy to co,
      malo ich tam jest? Sa dobrzy i zli. Muzulmanie sa rowniez dobrzy i zli, ale
      Fallaci nie wiadomo dlaczego widzi tylko tych drugich. Ja mysle ze jest po
      prostu stara sfrustrowana kobieta ktorej tekst byl labedzim spiewem. Cierpi na
      wspomnienie "swoich" Wloch, Wloch swojej mlodosci (faszystowskich Wielkich
      Wloch) ktore juz nigdy nie powroca, a cala swoja zlosc przelewa na muzulmanow.
      Jak latwo znalezc winnego, jakie to proste. Kiedys to byli komunisci, teraz
      muzulmanie. Wszyscy bez wyjatku - wg Fallaci. Droga Fallaci, ja rowniez
      wyjechalam za chlebem, ale w innym kierunku, do Arabii Saudyjskiej. Co prawda
      nie sikam i nie sram na ulicy, zachowuje sie przyzwoicie, ale sa tu tacy
      emigranci z "cywilizowanego" swiata (Anglicy, Amerykanie, Niemcy, Wlosi tez)
      ktorzy nie zachowuja sie przyzwoicie. Podkladaja bomby pod samochody (
      angielska mafia alkoholowa), morduja sie nawzajem, gwalca i kradna, prostytuuja
      sie. I co Fallaci na to? A sa to ludzie na tzw. poziomie, wyksztalceni, na
      dobrych stanowiskach za grube pieniadze ktorych nigdy by nie dostali w swoim
      kraju. Fallaci tak jak i wielu innych ludzi zachodu jest sfrustrowanych tym, ze
      nagle ich swiat przestal byc juz pepkiem swiata, ze sa inne punkty widzenie, ze
      ich religia i kultura tak "wspanialomyslnie" i z takim "poswieceniem"
      wprowadzana do kolonizowanego swiata nie przyjela sie. Zamordowano milony ludzi
      podczas tego "oswiecania". I co? Nikt nie jest wdzieczny zachodowi?
      Dlaczego??????? Oto krzyk Fallaci. Labedzi spiew za utracona dominacja. Juz na
      zawsze. Zachod musi sie przyzwyczaic ze sa inne religie, inne kultury, inni
      ludzie, inne stroje, inne podejscie do zycia. Ze sa biedni ludzie ktorzy z
      glodu umieraja, ze na wojnie gina przede wszystkim kobiety i dzieci, ze swiat
      to nie tylko teleturnieje i opery mydlane w telewizji, zabawa i niekonczaca sie
      konsumpcja. Im szybciej to zrozumieja tym lepiej dla calego swiata.
      • Gość: kathy Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Nie, nie ma IP: 195.117.174.* 22.10.01, 10:52
        Gość portalu: Kasia napisał(a):

        > Nie ma racji stara, rozhisteryzowana, chora, samotna kobieta zaslepiona w
        > swojej nienawisci do wszystkiego co inne. Nie lubie Fallaci. Nie lubie
        > egocentrykow ktorzy uwazaja ze ich punkt widzenia jest jedynie sluszny. Tym
        > sposobem Fallaci upodabnia sie do Talibow. Co sadzic o kobiecie ktora dokonuje
        > aborcji aby potem opisac to w swojej ksiazce "Listy do nienarodzenego dziecka"?
        >
        > Czy chec slawy i szokowania musi byc az tak wielka aby zabic swoje dziecko? Ja
        > rozumiem ze woli pisarzy i poetow europejskich, ale zrozumiale jest tez ze
        > muzulmanin woli swoich poetow. Ja rozumiem ze razi ja to ze obcy sikaja i sraja
        >
        > na zabytki Rzymu, ale robi to wielu turystow z calego swiata, nawet
        > z "cywilizowanych" krajow. Inne kraje rowniez sa oblegane przez turystow i
        > emigrantow, ale jednak potrafia zadbac o czystosc, a jak jest we Wloszech sami
        > wiecie. Nie tylko muzulmanie emigruja ale rowniez inne nacje, Wlosi rowniez.
        > Oprocz wspanialego burmistrza NY Ameryka ma rowniez takich wpspanialych
        > przedstawicieli narodu wloskiego jak przywodcy mafii i alfonsi, a Polacy to co,
        >
        > malo ich tam jest? Sa dobrzy i zli. Muzulmanie sa rowniez dobrzy i zli, ale
        > Fallaci nie wiadomo dlaczego widzi tylko tych drugich. Ja mysle ze jest po
        > prostu stara sfrustrowana kobieta ktorej tekst byl labedzim spiewem. Cierpi na
        > wspomnienie "swoich" Wloch, Wloch swojej mlodosci (faszystowskich Wielkich
        > Wloch) ktore juz nigdy nie powroca, a cala swoja zlosc przelewa na muzulmanow.
        > Jak latwo znalezc winnego, jakie to proste. Kiedys to byli komunisci, teraz
        > muzulmanie. Wszyscy bez wyjatku - wg Fallaci. Droga Fallaci, ja rowniez
        > wyjechalam za chlebem, ale w innym kierunku, do Arabii Saudyjskiej. Co prawda
        > nie sikam i nie sram na ulicy, zachowuje sie przyzwoicie, ale sa tu tacy
        > emigranci z "cywilizowanego" swiata (Anglicy, Amerykanie, Niemcy, Wlosi tez)
        > ktorzy nie zachowuja sie przyzwoicie. Podkladaja bomby pod samochody (
        > angielska mafia alkoholowa), morduja sie nawzajem, gwalca i kradna, prostytuuja
        >
        > sie. I co Fallaci na to? A sa to ludzie na tzw. poziomie, wyksztalceni, na
        > dobrych stanowiskach za grube pieniadze ktorych nigdy by nie dostali w swoim
        > kraju. Fallaci tak jak i wielu innych ludzi zachodu jest sfrustrowanych tym, ze
        >
        > nagle ich swiat przestal byc juz pepkiem swiata, ze sa inne punkty widzenie, ze
        >
        > ich religia i kultura tak "wspanialomyslnie" i z takim "poswieceniem"
        > wprowadzana do kolonizowanego swiata nie przyjela sie. Zamordowano milony ludzi
        >
        > podczas tego "oswiecania". I co? Nikt nie jest wdzieczny zachodowi?
        > Dlaczego??????? Oto krzyk Fallaci. Labedzi spiew za utracona dominacja. Juz na
        > zawsze. Zachod musi sie przyzwyczaic ze sa inne religie, inne kultury, inni
        > ludzie, inne stroje, inne podejscie do zycia. Ze sa biedni ludzie ktorzy z
        > glodu umieraja, ze na wojnie gina przede wszystkim kobiety i dzieci, ze swiat
        > to nie tylko teleturnieje i opery mydlane w telewizji, zabawa i niekonczaca sie
        >
        > konsumpcja. Im szybciej to zrozumieja tym lepiej dla calego swiata.

        Reprezetujesz postawę roszczeniową.Dlaczego Zachód "musi" - przecież nie ma
        obowiązku przyjmować imigrantów, którzy próbują zmienić oblicze państw Zachodu.
        Czy zapraszjąc ( jeśli tu o zapraszaniu może być mowa) gości pozwolisz, by
        przestawiali meble w twoim domu, palili papierosy- jeśli jesteś niepaląca i nie
        lubisz dymu? Dlaczego uważasz, że Zachód ma w ogóle jakieś obowiązki wobec krajów
        arabskich? Czy ich bieda i zacofanie nie biorą się czasem z nierównomiernego
        podziału dóbr? Czy nie jest obowiąkiem bogatych obywateli dzielenie się ze
        współobywatelami biednymi, np. tak jak to jest w wielu krajach w formie podatków?
        Czy gminna szkoła ( czyli taka, którą finansuje lokalna społeczność) nie może
        wprowadzić przepisów, które zabraniaja noszenie nakryć głowy, by nie narazić się
        na oskarżenie o nietolerancję? Czy koniecznie musimy pozwalać na zmianę
        architektoniczną, jaką w Warszawie byłby muzułmański meczet? W Rzymie meczet już
        stoi- w miejsu, które związane jest historycznie tylko z antykiem i początkiem
        chrześcijaństwa!
        A z drugiej strony - jak wygląda swoboda dla np. katolików w krajach muzułmńskich-
        czy wyjście na ulicę bez zasłony jest możliwe dla kobiety? Czy powstała
        chociażby kaplica katolicka w Mekce?
        I kto tu jest nietolerancyjny...
        • Gość: Kasia Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Nie, nie ma IP: 212.71.54.* 22.10.01, 16:02
          A niby z czego wymnioskowalas ze ja sadze ze niby zachod cos musi dac krajom
          arabskim? Oczywiscie ze nic nie musi, tak jak i oni nic nam dawac nie musza.
          Jesli chodzi o migracje ludnosci to zawsze ona byla i bedzie. W obie strony. W
          Arabii Saudyjskiej zyje ok. 15 mln saudyjczykow, drugie 15 mln. to obcokrajowcy
          glownie z krajow zachodnich ktorzy tu przyjechali sie odkuc. Jeszcze gorsze
          proporcje sa w Emiratach gdzie zyje 0,5 mln Arabow a ok. 5 mln. obcokrajowcow,
          w Katarze i Omanie podobnie. I co? Arabom to jakos nie przeszkadza. We
          wszystkich arabskich krajach sa przedstawicielstwa wielkich swiatowych
          koncernow, filie miedzynarodowych bankow. Swiat to naczynia polaczone, z czasem
          coraz bardziej i bardziej. Jest to proces nieodwracalny.
          Jesli chodzi o moj stroj to musze ubierac tzw. abaje jak wychodze na zewnatrz,
          w obrebie swojego osiedla moge chodzic nago jak chce. Nie przeszkadza mi to bo
          przyjechalam zarabiac forse a nie walczyc z tutejszymi zwyczajami. W Mekce moga
          przebywac tylko muzulmanie, ale co mi do tego, ani ja tam nie chce jechac, ani
          oni mnie tam chca. Jesli chodzi o tolerancje religijna wsrod tych 15 mln.
          obcokrajowcow sa ludzie wszystkich wyznan swiata. Nikogo to nie obchodzi. Jesli
          w Europie jest niemile widzane chodzenie w chustach na glowie, a w wielu
          krajach jest to wrecz zakazane w miejscach publiczych to dlaczego oni nie moga
          miec swoich wymagan we wlasnym kraju?
          • Gość: Gatsby Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Nie, nie ma IP: *.cvx19-bradley.dialup.earthlink.net 22.10.01, 16:34
            Kasiu, wygladasz mi na osobe ktora uzywa propagandy:

            Gość portalu: Kasia napisał(a):

            > A niby z czego wymnioskowalas ze ja sadze ze niby zachod cos musi dac krajom
            > arabskim? Oczywiscie ze nic nie musi, tak jak i oni nic nam dawac nie musza.
            > Jesli chodzi o migracje ludnosci to zawsze ona byla i bedzie. W obie strony. W
            > Arabii Saudyjskiej zyje ok. 15 mln saudyjczykow, drugie 15 mln. to obcokrajowcy
            >
            > glownie z krajow zachodnich ktorzy tu przyjechali sie odkuc.

            Nie ma wiecej niz kilkadziesiat tysiecy ludzi z krajow zachodnich. REszta to
            muzulmlanie i Filipinczycy ktorzy sa dyskryminowani jako katolicy.

            >Jeszcze gorsze
            > proporcje sa w Emiratach gdzie zyje 0,5 mln Arabow a ok. 5 mln. obcokrajowcow,
            > w Katarze i Omanie podobnie. I co? Arabom to jakos nie przeszkadza. We
            > wszystkich arabskich krajach sa przedstawicielstwa wielkich swiatowych
            > koncernow, filie miedzynarodowych bankow. Swiat to naczynia polaczone, z czasem
            >
            > coraz bardziej i bardziej. Jest to proces nieodwracalny.
            > Jesli chodzi o moj stroj to musze ubierac tzw. abaje jak wychodze na zewnatrz,
            > w obrebie swojego osiedla moge chodzic nago jak chce. Nie przeszkadza mi to bo
            > przyjechalam zarabiac forse a nie walczyc z tutejszymi zwyczajami. W Mekce moga
            >
            > przebywac tylko muzulmanie, ale co mi do tego, ani ja tam nie chce jechac, ani
            > oni mnie tam chca. Jesli chodzi o tolerancje religijna wsrod tych 15 mln.
            > obcokrajowcow sa ludzie wszystkich wyznan swiata. Nikogo to nie obchodzi. Jesli

            Arabia Saudyjska nie pozwala im budowac kosciolow (swiatyn), za przywiezienie
            Biblii grozi kara wiezienia a za probe pokazania Biblii muzulmlanom, kara smierci.


            > w Europie jest niemile widzane chodzenie w chustach na glowie, a w wielu
            > krajach jest to wrecz zakazane w miejscach publiczych to dlaczego oni nie moga
            > miec swoich wymagan we wlasnym kraju?


            W ktorych krajach jest zakazane? Zachodnich? Zartujesz chyba.

            • Gość: Muslim Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Nie, nie ma IP: *.*.*.* 23.10.01, 01:39
              Gość portalu: Gatsby napisał(a):

              > Kasiu, wygladasz mi na osobe ktora uzywa propagandy:
              >
              > Gość portalu: Kasia napisał(a):
              >
              > > A niby z czego wymnioskowalas ze ja sadze ze niby zachod cos musi dac kraj
              > om
              > > arabskim? Oczywiscie ze nic nie musi, tak jak i oni nic nam dawac nie musz
              > a.
              > > Jesli chodzi o migracje ludnosci to zawsze ona byla i bedzie. W obie stron
              > y. W
              > > Arabii Saudyjskiej zyje ok. 15 mln saudyjczykow, drugie 15 mln. to obcokra
              > jowcy
              > >
              > > glownie z krajow zachodnich ktorzy tu przyjechali sie odkuc.
              >
              > Nie ma wiecej niz kilkadziesiat tysiecy ludzi z krajow zachodnich. REszta to
              > muzulmlanie i Filipinczycy ktorzy sa dyskryminowani jako katolicy.
              >
              > >Jeszcze gorsze
              > > proporcje sa w Emiratach gdzie zyje 0,5 mln Arabow a ok. 5 mln. obcokrajow
              > cow,
              > > w Katarze i Omanie podobnie. I co? Arabom to jakos nie przeszkadza. We
              > > wszystkich arabskich krajach sa przedstawicielstwa wielkich swiatowych
              > > koncernow, filie miedzynarodowych bankow. Swiat to naczynia polaczone, z c
              > zasem
              > >
              > > coraz bardziej i bardziej. Jest to proces nieodwracalny.
              > > Jesli chodzi o moj stroj to musze ubierac tzw. abaje jak wychodze na zewna
              > trz,
              > > w obrebie swojego osiedla moge chodzic nago jak chce. Nie przeszkadza mi t
              > o bo
              > > przyjechalam zarabiac forse a nie walczyc z tutejszymi zwyczajami. W Mekce
              > moga
              > >
              > > przebywac tylko muzulmanie, ale co mi do tego, ani ja tam nie chce jechac,
              > ani
              > > oni mnie tam chca. Jesli chodzi o tolerancje religijna wsrod tych 15 mln.
              > > obcokrajowcow sa ludzie wszystkich wyznan swiata. Nikogo to nie obchodzi.
              > Jesli
              >
              > Arabia Saudyjska nie pozwala im budowac kosciolow (swiatyn), za przywiezienie
              > Biblii grozi kara wiezienia a za probe pokazania Biblii muzulmlanom, kara smier
              > ci.
              >
              >
              > > w Europie jest niemile widzane chodzenie w chustach na glowie, a w wielu
              > > krajach jest to wrecz zakazane w miejscach publiczych to dlaczego oni nie
              > moga
              > > miec swoich wymagan we wlasnym kraju?
              >
              >
              > W ktorych krajach jest zakazane? Zachodnich? Zartujesz chyba.

              nie zartuje w niemczych i w francji dziewczenom nie pozwolono tak chodzic do
              szkolach lub pracy...

              >

            • Gość: Kasia Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Nie, nie ma IP: 212.71.60.* 24.10.01, 13:46
              Jakie kilkadziesiat tysiecy obcokrajowcow z krajow zachodnich? Co ty bredzisz?
              Mieszkam tu to wiem. Nikt nie jest przesladowany z powodu wyznawanej religii.
              Ja sama jestem katoliczka. Pelno tu Hindusow. Nikogo to nie obchodzi, ze
              hinduisci i muzulmanie morduja sie w Kaszmirze, nikt nie wpadl na pomysl,aby z
              tego powodu zamknac granice dla hindusow.Jeszcze raz ci powtarzam ze religia
              tutaj nikogo nie obchodzi. Obchodzi ich biznes, jestes dobry w swoim zawodzie -
              pracujesz i dostajesz kontrakt na nastepny rok, jesli nie to do widzenia.
              Biblie sobie przywiozlam, nie wiem czy to bylo zakazane, czy nie ale jak facet
              zobaczyl to na lotnisku, obejrzal i mi oddal. W prawie wszystkich domach
              chrzescijanskich jest Biblia. Daj spokoj z ta propaganda niby uprawiana przeze
              mnie. jak chce opisac jak naprawde jest, a nie mam zamiaru robic z muzulmanow
              potworow (co jest ostatnio bardzo modne) to od razu uprawiam propagande.
              Nie ma kosciolow w Arabii saudyjskij, i wlasciwie wiem o co chodzi. I tak maja
              problem z taka iloscia obcokrajowcow. Jak chrzescijanie postawia swoj kosciol
              to zaraz beda chcialy miec swoja swiatynie wszelkie inne wyznania i sekty. A
              wtedy rezim rodziny krolewskiej saudow (popierany przez Ameryke) bedzie mial
              problem z utrzymaniem dyscypliny wsrod swoich obywateli. Czy wiecie ze we
              wszystkich krajach muzulmanskich odbywaly sie demonstracje popierajace
              intifade, a tutaj nic, cisza i spokoj. Krol zabronil. Koniec kropka. Jak sie ma
              glowie taka tykajaca bombe w postaci tylu kultur i wyznan ze wszyskich
              mozliwych krajow swiata, to trzeba wszystkich trzymac krotko za morde, a
              najbardziej wlasne spoleczenstwo. Najlepszym do tego srodkiem jest religia. A
              co do kosciolow to dzialaja, pollegalnie , jak ktos chce to moze isc sie modlic
              na msze. I co wy sie tak czepiliscie tej Mekki, nie ma tam kosciola i nie
              bedzie. Ale jest ich ile dusza zapragnie w Palestynie, Jordanii, Libanie,
              Syrii, Egipcie i innych krajach arabskich. Wspaniale zabytki. Jak bedziecie na
              wycieczce w ktoryms z tych krajow nie zapomnijcie odwiedzic.
              • kathy Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Ma!!!! 24.10.01, 14:09
                Gość portalu: Kasia napisał(a):

                > Jakie kilkadziesiat tysiecy obcokrajowcow z krajow zachodnich? Co ty bredzisz?
                > Mieszkam tu to wiem. Nikt nie jest przesladowany z powodu wyznawanej religii.
                > Ja sama jestem katoliczka. Pelno tu Hindusow. Nikogo to nie obchodzi, ze
                > hinduisci i muzulmanie morduja sie w Kaszmirze, nikt nie wpadl na pomysl,aby z
                > tego powodu zamknac granice dla hindusow.Jeszcze raz ci powtarzam ze religia
                > tutaj nikogo nie obchodzi. Obchodzi ich biznes, jestes dobry w swoim zawodzie -
                >
                > pracujesz i dostajesz kontrakt na nastepny rok, jesli nie to do widzenia.
                > Biblie sobie przywiozlam, nie wiem czy to bylo zakazane, czy nie ale jak facet
                > zobaczyl to na lotnisku, obejrzal i mi oddal. W prawie wszystkich domach
                > chrzescijanskich jest Biblia. Daj spokoj z ta propaganda niby uprawiana przeze
                > mnie. jak chce opisac jak naprawde jest, a nie mam zamiaru robic z muzulmanow
                > potworow (co jest ostatnio bardzo modne) to od razu uprawiam propagande.
                > Nie ma kosciolow w Arabii saudyjskij, i wlasciwie wiem o co chodzi. I tak maja
                > problem z taka iloscia obcokrajowcow. Jak chrzescijanie postawia swoj kosciol
                > to zaraz beda chcialy miec swoja swiatynie wszelkie inne wyznania i sekty. A
                > wtedy rezim rodziny krolewskiej saudow (popierany przez Ameryke) bedzie mial
                > problem z utrzymaniem dyscypliny wsrod swoich obywateli. Czy wiecie ze we
                > wszystkich krajach muzulmanskich odbywaly sie demonstracje popierajace
                > intifade, a tutaj nic, cisza i spokoj. Krol zabronil. Koniec kropka. Jak sie ma
                >
                > glowie taka tykajaca bombe w postaci tylu kultur i wyznan ze wszyskich
                > mozliwych krajow swiata, to trzeba wszystkich trzymac krotko za morde, a
                > najbardziej wlasne spoleczenstwo. Najlepszym do tego srodkiem jest religia. A
                > co do kosciolow to dzialaja, pollegalnie , jak ktos chce to moze isc sie modlic
                >
                > na msze. I co wy sie tak czepiliscie tej Mekki, nie ma tam kosciola i nie
                > bedzie. Ale jest ich ile dusza zapragnie w Palestynie, Jordanii, Libanie,
                > Syrii, Egipcie i innych krajach arabskich. Wspaniale zabytki. Jak bedziecie na
                > wycieczce w ktoryms z tych krajow nie zapomnijcie odwiedzic.

                A ja się upieram, że dopóki w Mekce nie bedzie kościoła nie można mówić o
                tolerancji religinej muzułmanów. W Rzymie jest meczet, a mimo to chrześcijanie
                oskarżani są o nietolerancję religijną względem muzułmanów.
                Upieram się także przy twierdzeniu, że islam nie jest dobrą religią, gdyż
                nakazuje zabijanie niewiernych, przynosi owoce w postaci ataków terrorystycznych.
                Uważam także, że muzułmańscy goście w krajach zachodnich powinni respektować
                prawo i nie nadużywać gościnności.
                • Gość: Kasia Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Ma!!!! IP: 212.71.54.* 27.10.01, 09:32
                  Droga Kathy oraz inni rozmowcy, wy sobie nie zdajecie sprawy co to znaczy aby w
                  Mekce powstal kosciol. I niby dla kogo? Tam nie ma chrzescijan, kto mialby go
                  odwiedzac? W Mekce i jej okolicach zatrudnia sie tylko muzulmanow. Poza tym nie
                  wiecie co to za kraj ta Arabia Saudyjska. To taki kraj ktory posiada 80%
                  zasobow swiatowych ropy naftowej. To kraj gdzie jeszcze 30 lat temu ludzie
                  jezdzili na wielbladach, to kraj ktorym nikt sie nie interesowal (i dzieki
                  Bogu) przez cale stulecia, bo byla tu tylko pustynia, daktyle i szarancza. To
                  kraj gdzie kiedys chcieli zyc tylko i wylacznie muzulmanie, inni odeszli do
                  lepszych warunkow. Teraz w tym kraju gdzie byla tylko pustynia sa drogi,
                  lotniska, ogromne farmy, wlasna woda, zielone ogrody i jest najwiekszy
                  przyrost naturalny na swiecie. Ludzie stali sie nagle bogaci( nie wszyscy w
                  rownym stopniu). Jedyne co tych ludzi broni przed rozpieprzeniem wszystkiego co
                  osiagneli przez ostatnie 30 lat to silna wladza i religia. Tak musi byc jeszcze
                  przez wiele lat. Jesli postawimy tu nie daj Boze kosciol to zaczna sie
                  rozruchy, a jak zaczna sie rozruchy to bedziemy wszyscy baaaaardzo plakali. I
                  ty tez. Nie bedzie ropy, nie bedzie teliwizji, nie bedzie samochodow ani innych
                  luskusow do ktorych przywykl swiat zachodu. Dziekuj Bogu za to ze jest tu jak
                  jest, ze masz regularne dostawy, ze ludzie sa tu religijni, malo tego, oni
                  nawet sa religijni z wlasnej woli nie czuja zadnego przymusu, nawet kobiety.
                  Jada na studia do USA, jada na zakupy do Europy, ale potem wracaja do siebie.
                  Musisz zadowolic sie kosciolami w innych krajach Bliskiego Wschodu.
                  • Gość: Gatsby Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Ma!!!! IP: *.cvx19-bradley.dialup.earthlink.net 27.10.01, 19:02
                    Kasiu,

                    Nie ma innych wyznan w Mekce bo sie na to nie pozwala.
                    Gdyby Arabia Saudyjska wydala mniej pieniedzy na luksus
                    a wiecej na Somalie i podobne kraje to nie mialbym z tym problemow.
                    Oni wydaja na budowe meczetow w Oliwie albo Rzymie.

                    Ktos tu cytowal wypowiedz jakiegos mully: "wasze liberalne prawa
                    pozwalaja nam was infiltrowac, nasze islamskie prawa pozwola nam was zdominowac"

                    Jesli islam zdominuje Europe bedzie to cywilizacyjna tragedia bo islam
                    nie popycha cywilizacji w gore tylko w dol. Byc moze Aynur ma racje
                    ze wiekszosc islamow (dokladnie 71) jest zla a jeden dobry. Tylko ktory???




                    Gość portalu: Kasia napisał(a):

                    > Droga Kathy oraz inni rozmowcy, wy sobie nie zdajecie sprawy co to znaczy aby w
                    >
                    > Mekce powstal kosciol. I niby dla kogo? Tam nie ma chrzescijan, kto mialby go
                    > odwiedzac? W Mekce i jej okolicach zatrudnia sie tylko muzulmanow. Poza tym nie
                    >
                    > wiecie co to za kraj ta Arabia Saudyjska. To taki kraj ktory posiada 80%
                    > zasobow swiatowych ropy naftowej. To kraj gdzie jeszcze 30 lat temu ludzie
                    > jezdzili na wielbladach, to kraj ktorym nikt sie nie interesowal (i dzieki
                    > Bogu) przez cale stulecia, bo byla tu tylko pustynia, daktyle i szarancza. To
                    > kraj gdzie kiedys chcieli zyc tylko i wylacznie muzulmanie, inni odeszli do
                    > lepszych warunkow. Teraz w tym kraju gdzie byla tylko pustynia sa drogi,
                    > lotniska, ogromne farmy, wlasna woda, zielone ogrody i jest najwiekszy
                    > przyrost naturalny na swiecie. Ludzie stali sie nagle bogaci( nie wszyscy w
                    > rownym stopniu). Jedyne co tych ludzi broni przed rozpieprzeniem wszystkiego co
                    >
                    > osiagneli przez ostatnie 30 lat to silna wladza i religia. Tak musi byc jeszcze
                    >
                    > przez wiele lat. Jesli postawimy tu nie daj Boze kosciol to zaczna sie
                    > rozruchy, a jak zaczna sie rozruchy to bedziemy wszyscy baaaaardzo plakali. I
                    > ty tez. Nie bedzie ropy, nie bedzie teliwizji, nie bedzie samochodow ani innych
                    >
                    > luskusow do ktorych przywykl swiat zachodu. Dziekuj Bogu za to ze jest tu jak
                    > jest, ze masz regularne dostawy, ze ludzie sa tu religijni, malo tego, oni
                    > nawet sa religijni z wlasnej woli nie czuja zadnego przymusu, nawet kobiety.
                    > Jada na studia do USA, jada na zakupy do Europy, ale potem wracaja do siebie.
                    > Musisz zadowolic sie kosciolami w innych krajach Bliskiego Wschodu.

        • Gość: muslimek Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Nie, nie ma IP: 213.25.26.* 22.10.01, 16:58
          "Czy gminna szkoła ( czyli taka, którą finansuje lokalna społeczność) nie może
          wprowadzić przepisów, które zabraniaja noszenie nakryć głowy, by nie narazić
          się na oskarżenie o nietolerancję? Czy koniecznie musimy pozwalać na zmianę
          architektoniczną, jaką w Warszawie byłby muzułmański meczet? W Rzymie meczet
          już stoi- w miejsu, które związane jest historycznie tylko z antykiem i
          początkiem chrześcijaństwa!
          A z drugiej strony - jak wygląda swoboda dla np. katolików w krajach
          muzułmńskich-czy wyjście na ulicę bez zasłony jest możliwe dla kobiety? Czy
          powstała chociażby kaplica katolicka w Mekce?
          I kto tu jest nietolerancyjny..."

          No własnie, Kathy, kto tu jest nietolerancyjny?
          Swoboda katolików w krajach muzułmańskich wygląda w każdym inaczej, lepiej więc
          nie generalizować. Wyjście kobiety bez zasłony, nawet bez chusty jest w
          większości krajów m. mozliwe, nawet mogą chodzic w szortach i koszulkach w
          dekoltem (pewnie, że nie w Iranie ani w Arabii S.).
          Czy gmina nie może wprowadzić zakazów, które zabraniają zakrywania głowy? NIe,
          nie moze, z tego samego powodu, dla którego nie moża nakazać zakrywania głowy,
          co tak bardzo Ciebie i mnie razi w kilku krajach m. Chyba, że uważasz inaczej
          (ukryty syndrom taliba?)
          Pytasz: Czy koniecznie musimy pozwalać na zmianę architektoniczną, jaką w
          Warszawie byłby muzułmański meczet?
          Pytasz powaznie czy jesteś spoza Warszawy? Czy meczet na Sadybie jest to
          większa zmiana architektoniczna niż pizza chut na Placu Zamkowym i inne tego
          typu zachodnie potworki, które wyrastaja jak grzyby po deszczu. Czy jesteś aż
          tak nietolerancyjna? Chyba, że jaok chrześcijanka myślisz, jak w jakimś kraju
          m. nie dali naszym zbudować kościoła, to my tym u nas pokażemy, o, tyle będą
          budować.
          Tylko ustalmy wreszcie, wzorujesz się na Norwym czy na Starym Testamnencie?




          • Gość: joanna Muslim po co kłamiesz - to Fatwa nr 4 z www.islam.com.pl IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 18:36
            Fatwa nr 4
            Pytanie: Jeden z nowych polskich muzułmanów został spytany przez tego, który
            odstąpił od islamu, o karę apostaty (murtad) w islamie. Co ma mu odpowiedzieć,
            gdy ten interpretuje egzekucję apostaty jako zamach na wolność wyznania?

            Odpowiedź: Problemem egzekucji apostaty zajmuje się państwo muzułmańskie, a
            wysokość kary określa rząd muzułmański. Organizacje i stowarzyszenia islamskie
            nie podejmują się rozważania tego problemu. Wielu pobożnych przodków (salaf) i
            imamów jest zdania, że niekażdy apostata musi być stracony. Egzekucja jest
            dokonywana na tym, kto ogłasza swe odejście od religii islamu, wznieca podziały
            lub otwarcie szkodzi Allahowi i Prorokowi (s) oraz wiernym. Egzekucję wykonuje
            się po to, by chronić żywotność religii, a społeczeństwo przed demoralizacją
            (fasad). Egzekucja nie jest zamachem na wolność, bowiem czyn apostaty jest
            naruszeniem praw innych. Gdy chodzi o interes państwa i społeczeństwa, stawia
            się go przed interesem osobistym, jednostkowym. Ten problem w rzeczywistości
            przypomina to, co współczesne regulacje prawne nazywają zdradą interesu
            publicznego (al-chijana al-uzma)
            To piszą "cywilizowani" polscy muzułmanie, Co mówić o pozostałych?
            • Gość: Okra Re: Muslim po co k?amiesz - to Fatwa nr 4 z www.islam.com.pl IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 19:20
              Joanno, dzieki za ten tekst. W niedziele wracam do swojego miejsca zamieszkania
              ale nie bede uzywac lokalnego internetu ze wzgledow bezpieczenstwa. Dziekuje
              wszystkim za dyskusje i serdecznie pozdrawiam. To mialo na mnie wplyw
              oczyszczajacy po tylu latach milczenia. Dzieki wszystkim nie-ortodoksyjnym
              muzulmlanom ktorzy nie zgadzaja sie z zabijaniem "odstepcow." Moja religia jest
              moim wyborem.

              Serdecznosci dla wszystkich,

              Okra



              Gos´c´ portalu: joanna napisa?(a):

              > Fatwa nr 4
              > Pytanie: Jeden z nowych polskich muzu?manów zosta? spytany przez tego, który
              > odsta˛pi? od islamu, o kare˛ apostaty (murtad) w islamie. Co ma mu
              odpowiedziec´,
              > gdy ten interpretuje egzekucje˛ apostaty jako zamach na wolnos´c´ wyznania?
              >
              > Odpowiedz´: Problemem egzekucji apostaty zajmuje sie˛ pan´stwo muzu?man´skie, a
              > wysokos´c´ kary okres´la rza˛d muzu?man´ski. Organizacje i stowarzyszenia
              islamskie
              > nie podejmuja˛ sie˛ rozwaz˙ania tego problemu. Wielu poboz˙nych przodków
              (salaf) i
              > imamów jest zdania, z˙e niekaz˙dy apostata musi byc´ stracony. Egzekucja jest
              > dokonywana na tym, kto og?asza swe odejs´cie od religii islamu, wznieca
              podzia?y
              >
              > lub otwarcie szkodzi Allahowi i Prorokowi (s) oraz wiernym. Egzekucje˛ wykonuje
              > sie˛ po to, by chronic´ z˙ywotnos´c´ religii, a spo?eczen´stwo przed
              demoralizacja˛
              > (fasad). Egzekucja nie jest zamachem na wolnos´c´, bowiem czyn apostaty jest
              > naruszeniem praw innych. Gdy chodzi o interes pan´stwa i spo?eczen´stwa, stawia
              > sie˛ go przed interesem osobistym, jednostkowym. Ten problem w rzeczywistos´ci
              > przypomina to, co wspó?czesne regulacje prawne nazywaja˛ zdrada˛ interesu
              > publicznego (al-chijana al-uzma)
              > To pisza˛ "cywilizowani" polscy muzu?manie, Co mówic´ o pozosta?ych?

              • Gość: Jasiek Trzymaj sie, Okro IP: *.abo.wanadoo.fr 22.10.01, 21:37
                i dbaj o siebie!
              • Gość: Okra Dzieki wszystkim za dyskusje! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 22.10.01, 23:47
                Szczegolnie AlicjiB ktorej nie zdazylam odpowiedziec.

                Alicjo, Tatarzy sa przykladem ze bez polityki islam moze byc religia. Gdyby
                Tatarzy nie byli w izolacji albo reprezentowali 15-20% populacji, jestem
                przekonana ze mielibysmy Balkany albo Poludniowe Filipiny. Joanna zauwazyla ze
                zaczynaja sie laczyc ze swiatowym islamem i z niektorymi juz nie mozna sie
                dogadac.

                Co do "sprytnego" systemu podatkowego w islamie to moze on byc czescia
                problemu. Prawda ze Zydzi bardzo sobie chwalili islam ale nigdy nie
                zrozumialam dlaczego 80% calej populacji zydowskiej znalazla sie w XVII
                wieku w Polsce a nie Turcji.

                Dzieki za dyskusje i zrozumienie. Chcialabym zeby islam pozbyl sie politycznego
                aparatu przymusu i doktrynalnego dekretowania smierci za przewinienia moralne.

                Robi sie pozno. Jeszcze raz dziekuje za dyskusje. To bardzo mile ze sa
                katolicy o muzulmlanskich korzeniach ktorzy moga miec dla mnie troche sympatii.

                Dzieki Jaskowi za mile slowa. Robi sie pozno. Moze w przyszlosci znow napisze.
                Na razie nie.

                Serdecznie pozdrawiam,

                Okra


                • alicjab Re: Dzieki wszystkim za dyskusje! 24.10.01, 19:52
                  Droga Okro,

                  podobnie jak Ty uważam, że żadna religia nie ma prawa żądać kary śmierci i że
                  żaden człowiek, żaden aparat państwowy nie ma takiego prawa. Być może masz
                  rację, że niektórzy polscy muzułmanie przesiąkają złymi wpływami rodem z
                  Bałkanów, ale jaka była przyczyna radykalizacji islamu bałkańskiego. Myślę, że
                  gdyby nie było wojny, to nie byłoby też radykalizmu. Dlatego w Polsce on jest
                  zagrożeniem.
                  Współczuję Ci głęboko, że musisz się ukrywać i szczerze Ci życzę odnalezienia
                  bezpiecznego azylu. I cieszę się, że jesteś naprawdę wierzącą chrześcijanką, bo
                  wiara da Ci siłę do przetrwania różnych ciężkich chwil. Mocno trzymam za Ciebie
                  kciuki.
            • Gość: Zaba Re: Muslim po co kłamiesz - to Fatwa nr 4 z www.islam.com.pl IP: 66.40.17.* 22.10.01, 21:40
              Gość portalu: joanna napisał(a):
              Muslim klamca !!!!!!!!!!!!!!

              > Fatwa nr 4
              > Pytanie: Jeden z nowych polskich muzułmanów został spytany przez tego, który
              > odstąpił od islamu, o karę apostaty (murtad) w islamie. Co ma mu odpowiedzieć,
              > gdy ten interpretuje egzekucję apostaty jako zamach na wolność wyznania?
              >
              > Odpowiedź: Problemem egzekucji apostaty zajmuje się państwo muzułmańskie, a
              > wysokość kary określa rząd muzułmański. Organizacje i stowarzyszenia islamskie
              > nie podejmują się rozważania tego problemu. Wielu pobożnych przodków (salaf) i
              > imamów jest zdania, że niekażdy apostata musi być stracony. Egzekucja jest
              > dokonywana na tym, kto ogłasza swe odejście od religii islamu, wznieca podziały
              >
              > lub otwarcie szkodzi Allahowi i Prorokowi (s) oraz wiernym. Egzekucję wykonuje
              > się po to, by chronić żywotność religii, a społeczeństwo przed demoralizacją
              > (fasad). Egzekucja nie jest zamachem na wolność, bowiem czyn apostaty jest
              > naruszeniem praw innych. Gdy chodzi o interes państwa i społeczeństwa, stawia
              > się go przed interesem osobistym, jednostkowym. Ten problem w rzeczywistości
              > przypomina to, co współczesne regulacje prawne nazywają zdradą interesu
              > publicznego (al-chijana al-uzma)
              > To piszą "cywilizowani" polscy muzułmanie, Co mówić o pozostałych?

            • Gość: poprawny Re: Muslim po co kłamiesz - to Fatwa nr 4 z www.islam.com.pl IP: 128.241.245.* 22.10.01, 22:53
          • kathy Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Nie, nie ma 23.10.01, 12:38
            Gość portalu: muslimek napisał(a):

            > "Czy gminna szkoła ( czyli taka, którą finansuje lokalna społeczność) nie może
            > wprowadzić przepisów, które zabraniaja noszenie nakryć głowy, by nie narazić
            > się na oskarżenie o nietolerancję? Czy koniecznie musimy pozwalać na zmianę
            > architektoniczną, jaką w Warszawie byłby muzułmański meczet? W Rzymie meczet
            > już stoi- w miejsu, które związane jest historycznie tylko z antykiem i
            > początkiem chrześcijaństwa!
            > A z drugiej strony - jak wygląda swoboda dla np. katolików w krajach
            > muzułmńskich-czy wyjście na ulicę bez zasłony jest możliwe dla kobiety? Czy
            > powstała chociażby kaplica katolicka w Mekce?
            > I kto tu jest nietolerancyjny..."
            >
            > No własnie, Kathy, kto tu jest nietolerancyjny?

            Ja, ale tego nie ukrywam.
            > Swoboda katolików w krajach muzułmańskich wygląda w każdym inaczej, lepiej więc
            >
            > nie generalizować. Wyjście kobiety bez zasłony, nawet bez chusty jest w
            > większości krajów m. mozliwe, nawet mogą chodzic w szortach i koszulkach w
            > dekoltem (pewnie, że nie w Iranie ani w Arabii S.).

            No właśnie, dlaczego to takie oczywiste?

            > Czy gmina nie może wprowadzić zakazów, które zabraniają zakrywania głowy? NIe,
            > nie moze, z tego samego powodu, dla którego nie moża nakazać zakrywania głowy,
            > co tak bardzo Ciebie i mnie razi w kilku krajach m. Chyba, że uważasz inaczej
            > (ukryty syndrom taliba?)

            Ale tak się dzieje. Są w Warszawie gimnazja, w których w regulamin szkoły wpisany
            jest zakaz noszenia nakryćia głowy. Czy to wg ciebie dobrze?


            > Pytasz: Czy koniecznie musimy pozwalać na zmianę architektoniczną, jaką w
            > Warszawie byłby muzułmański meczet?
            > Pytasz powaznie czy jesteś spoza Warszawy? Czy meczet na Sadybie jest to
            > większa zmiana architektoniczna niż pizza chut na Placu Zamkowym i inne tego
            > typu zachodnie potworki, które wyrastaja jak grzyby po deszczu. Czy jesteś aż
            > tak nietolerancyjna? Chyba, że jaok chrześcijanka myślisz, jak w jakimś kraju
            > m. nie dali naszym zbudować kościoła, to my tym u nas pokażemy, o, tyle będą
            > budować.


            No a gdybym tak myślała, byłoby to chyba logiczne.
            > Tylko ustalmy wreszcie, wzorujesz się na Norwym czy na Starym Testamnencie?
            >
            >
            Nie na Koranie...
            >
            >

            • Gość: thorsten Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? Nie, nie ma IP: *.dip.t-dialin.net 23.10.01, 12:55
              kathy napisał(a):

              > Gość portalu: muslimek napisał(a):
              >
              > > "Czy gminna szkoła ( czyli taka, którą finansuje lokalna społeczność) nie
              > może
              > > wprowadzić przepisów, które zabraniaja noszenie nakryć głowy, by nie naraz
              > ić
              > > się na oskarżenie o nietolerancję? Czy koniecznie musimy pozwalać na zmian
              > ę
              > > architektoniczną, jaką w Warszawie byłby muzułmański meczet? W Rzymie mecz
              > et
              > > już stoi- w miejsu, które związane jest historycznie tylko z antykiem i
              > > początkiem chrześcijaństwa!
              > > A z drugiej strony - jak wygląda swoboda dla np. katolików w krajach
              > > muzułmńskich-czy wyjście na ulicę bez zasłony jest możliwe dla kobiety? Cz
              > y
              > > powstała chociażby kaplica katolicka w Mekce?
              > > I kto tu jest nietolerancyjny..."
              > >
              > > No własnie, Kathy, kto tu jest nietolerancyjny?
              >
              > Ja, ale tego nie ukrywam.
              > > Swoboda katolików w krajach muzułmańskich wygląda w każdym inaczej, lepiej
              > więc
              > >
              > > nie generalizować. Wyjście kobiety bez zasłony, nawet bez chusty jest w
              > > większości krajów m. mozliwe, nawet mogą chodzic w szortach i koszulkach w
              >
              > > dekoltem (pewnie, że nie w Iranie ani w Arabii S.).
              >
              > No właśnie, dlaczego to takie oczywiste?
              >
              > > Czy gmina nie może wprowadzić zakazów, które zabraniają zakrywania głowy?
              > NIe,
              > > nie moze, z tego samego powodu, dla którego nie moża nakazać zakrywania gł
              > owy,
              > > co tak bardzo Ciebie i mnie razi w kilku krajach m. Chyba, że uważasz inac
              > zej
              > > (ukryty syndrom taliba?)
              >
              > Ale tak się dzieje. Są w Warszawie gimnazja, w których w regulamin szkoły wpisa
              > ny
              > jest zakaz noszenia nakryćia głowy. Czy to wg ciebie dobrze?
              >
              >
              > > Pytasz: Czy koniecznie musimy pozwalać na zmianę architektoniczną, jaką w
              > > Warszawie byłby muzułmański meczet?
              > > Pytasz powaznie czy jesteś spoza Warszawy? Czy meczet na Sadybie jest to
              > > większa zmiana architektoniczna niż pizza chut na Placu Zamkowym i inne te
              > go
              > > typu zachodnie potworki, które wyrastaja jak grzyby po deszczu. Czy jesteś
              > aż
              > > tak nietolerancyjna? Chyba, że jaok chrześcijanka myślisz, jak w jakimś kr
              > aju
              > > m. nie dali naszym zbudować kościoła, to my tym u nas pokażemy, o, tyle bę
              > dą
              > > budować.
              >
              >
              > No a gdybym tak myślała, byłoby to chyba logiczne.
              > > Tylko ustalmy wreszcie, wzorujesz się na Norwym czy na Starym Testamnencie
              > ?
              > >
              > >
              > Nie na Koranie...
              > >
              > >
              >
              chyba dobrze nam wszystkim zrobi , jesli zostawimy Koran, czy Nowy
              Testament, .......a moze i .....Stary Testament w miejscach do tego
              odpowiednich. tzn w Bibliotekach
    • Gość: sowa Pani Fallaci jest już stara IP: 213.77.30.* 24.10.01, 13:15
      Pani Fallaci jest już stara i schorowana. Z tego artykułu przebija złość i może
      smutek. Nie podoba mi się jej stosunek do własnej ojczyzny - Włoch.
      Kobieta ta żyje od jakiegoś czasu (jej stwierdzenie) odcięta od świata, więc i
      przemyślenia są specyficzne. Poza tym używa w swym artykule słów, które mogą
      niektórych razić. Uważam, że to, co uchodzi w rozmowie z kimś bliskim, nie może
      mieć miejsca w artykule, który czytają różni ludzie. Ja osobiście też lubię
      sobie zakląć, ale nigdy publicznie.
      • Gość: Jasiek Re: Pani Fallaci jest już stara IP: *.abo.wanadoo.fr 24.10.01, 14:19
        Gość portalu: sowa napisał(a):

        > Pani Fallaci jest już stara i schorowana. Z tego artykułu przebija złość i może
        >
        > smutek. Nie podoba mi się jej stosunek do własnej ojczyzny - Włoch.
        > Kobieta ta żyje od jakiegoś czasu (jej stwierdzenie) odcięta od świata, więc i
        > przemyślenia są specyficzne. Poza tym używa w swym artykule słów, które mogą
        > niektórych razić. Uważam, że to, co uchodzi w rozmowie z kimś bliskim, nie może
        >
        > mieć miejsca w artykule, który czytają różni ludzie. Ja osobiście też lubię
        > sobie zakląć, ale nigdy publicznie.

        Mnie rowniez, Pani Sowo, nie podoba sie wiele rzeczy w tym artykule, co udalo mi sie tu, mam nadzieje, dosc jasno
        przedstawic.
        Natomiast jest tez troche takich, ktore budza szacunek. I tu musze stwierdzic, ze ma to miejsce wlasnie, jak chodzi o
        stosunek Autorki do spraw wloskich. Najsmutniesze jest to, ze w tej kwestii ona ma racje. Ona naprawde zna Wlochy
        od podszewki i - jako Wloszka - ma prawo Wlochom pokazywac ich czarna dziure. Kto wie, czy nie obowiazek?
        Zastanawiam sie nawet, czy nie popelniamy tu bledu, zwiazanego z "horyzontem oczekiwan". Otoz my Polacy mamy,
        zdaje sie, inna percepcje werbalna, jak WLosi. P. Fallaci pisala do WLochow. Moze do nich tak wlasnie trzeba mowic,
        zeby dotarlo? Moze ten brud na ulicach i w jezyku jest jakos wspolwarunkujacy sie? Biedne Wlochy, powtorze...
      • Gość: doku Pani Fallaci jest stara i mądra IP: *.mofnet.gov.pl 24.10.01, 15:31
        Gość portalu: sowa napisał(a):

        > Pani Fallaci jest już stara

        Dlatego jest mądra. Stary i mądry to synonimy dla ludzi kulturalnych. Dzięki
        starym, mądrym ludziom zachowała się wiedza, osiągnięcia kultur i cywilizacji.
        Starych ludzi trzeba słuchać i się od nich uczyć.
    • Gość: Robert Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.upnaway.com 24.10.01, 14:25
      W zdecydowanej wiekszosci ma racje. Niestety politycy sa tchorzami i nie stac
      ich na takie otwarte wyrazenie wlasnej opinii. W duchu mysla podobnie. A swoja
      droga dlaczego ci Arabowie (uchodzcy)nie staraja sie przedostac do bogatych
      krajow arabskich tylko do Europy Zach,Ameryki albo Australii?
      • Gość: lina Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.ny5030.east.verizon.net 24.10.01, 15:03
        przeczytalam z grubsza posty - najczesciej przytaczana wada Fallaci jest to, ze
        jest stara i schorowana. Dlaczego jesli ktos uwaza, brzydzi sie fekaliami na
        ulicy i nie znosi sprawcow takiego stanu to jest rasista a ten co walczy z tym
        rasizmem moze dyskryminowac poglady ludzi ze wzgledu na to ze sa starzy
        izchorowani. Moi drodzy, tolerancyjni rodacy - jeszcze dlugo trzeba sie uczyc,
        zeby umiec oddzielic dyskusje na temat pogladow od epitetow. W mojej wloskiej
        dzielnicy w N.Y. wlasnie wybudowano meczet- muzulmanie z bylej jugoslawii i
        nikt nie zastanawial sie nad politycznym tego wydzwiekiem. A muzulmanie
        wszelkiej masci(poza oczywicie grupami terrorystycznymi) nie stanowili problemu
        w calej Ameryce. Jednak obecnie przychylam sie do pogladow Fallaci, taki jest
        punkt widzenia jaki jest punkt siedzenia.
        • Gość: Marek Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: 193.29.236.* 24.10.01, 15:24
          Gość portalu: lina napisał(a):

          > przeczytalam z grubsza posty - najczesciej przytaczana wada Fallaci jest to, ze
          > jest stara i schorowana. Dlaczego jesli ktos uwaza, brzydzi sie fekaliami na
          > ulicy i nie znosi sprawcow takiego stanu to jest rasista a ten co walczy z tym
          > rasizmem moze dyskryminowac poglady ludzi ze wzgledu na to ze sa starzy
          > izchorowani.

          Droga Lino, mysle, ze upraszczasz nasze opinie zawarte powyzej. Notabene robisz
          to samo co Pani Fallaci w swoim artykule w ktorym jest pelno uproszczen i
          uogolnien. Oczywiscie ze nie jest rasista ten kto sie brzydzi fekaliami i nie
          widzialem postu z ktorego by wyplywal ten wniosek. Nikt ten z nas nie
          dyskryminuje Pani Fallaci. Kazdy moze pisac co chce. Mamy jednak prawo oceniac to
          co pisze szczegolnie, ze jej wypowiedz czytaly miliony ludzi.

          rasizmem moja droga Lino jest pogarda dla obcej kultury i gloryfikowanie swojej
          oraz nawolywanie do przemocy na tle religijnym i rasowym. A to sa niestety
          niektore z przeslan artykulu Pani Fallaci.

          > Moi drodzy, tolerancyjni rodacy - jeszcze dlugo trzeba sie uczyc,
          > zeby umiec oddzielic dyskusje na temat pogladow od epitetow. W mojej wloskiej
          > dzielnicy w N.Y. wlasnie wybudowano meczet- muzulmanie z bylej jugoslawii i
          > nikt nie zastanawial sie nad politycznym tego wydzwiekiem. A muzulmanie
          > wszelkiej masci(poza oczywicie grupami terrorystycznymi) nie stanowili problemu
          > w calej Ameryce. Jednak obecnie przychylam sie do pogladow Fallaci, taki jest
          > punkt widzenia jaki jest punkt siedzenia.

          Czy tolerancja ktorej niektorym z nas odmawiasz sklania Cie do zmiany nastawienia
          do calego swiata muzulmanskiego tylko dlatego, ze grupka wariatow dokonala
          zbrodni?

          Pozdrawiam z Niemiec.
          • perla! Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? 24.10.01, 15:29
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > Gość portalu: lina napisał(a):
            >
            > > przeczytalam z grubsza posty - najczesciej przytaczana wada Fallaci jest t
            > o, ze
            > > jest stara i schorowana. Dlaczego jesli ktos uwaza, brzydzi sie fekaliami
            > na
            > > ulicy i nie znosi sprawcow takiego stanu to jest rasista a ten co walczy z
            > tym
            > > rasizmem moze dyskryminowac poglady ludzi ze wzgledu na to ze sa starzy
            > > izchorowani.
            >
            > Droga Lino, mysle, ze upraszczasz nasze opinie zawarte powyzej. Notabene robisz
            >
            > to samo co Pani Fallaci w swoim artykule w ktorym jest pelno uproszczen i
            > uogolnien. Oczywiscie ze nie jest rasista ten kto sie brzydzi fekaliami i nie
            > widzialem postu z ktorego by wyplywal ten wniosek. Nikt ten z nas nie
            > dyskryminuje Pani Fallaci. Kazdy moze pisac co chce. Mamy jednak prawo oceniac
            > to
            > co pisze szczegolnie, ze jej wypowiedz czytaly miliony ludzi.
            >
            > rasizmem moja droga Lino jest pogarda dla obcej kultury i gloryfikowanie swojej
            >
            > oraz nawolywanie do przemocy na tle religijnym i rasowym. A to sa niestety
            > niektore z przeslan artykulu Pani Fallaci.
            >
            > > Moi drodzy, tolerancyjni rodacy - jeszcze dlugo trzeba sie uczyc,
            > > zeby umiec oddzielic dyskusje na temat pogladow od epitetow. W mojej wlosk
            > iej
            > > dzielnicy w N.Y. wlasnie wybudowano meczet- muzulmanie z bylej jugoslawii
            > i
            > > nikt nie zastanawial sie nad politycznym tego wydzwiekiem. A muzulmanie
            > > wszelkiej masci(poza oczywicie grupami terrorystycznymi) nie stanowili pro
            > blemu
            > > w calej Ameryce. Jednak obecnie przychylam sie do pogladow Fallaci, taki j
            > est
            > > punkt widzenia jaki jest punkt siedzenia.
            >
            > Czy tolerancja ktorej niektorym z nas odmawiasz sklania Cie do zmiany nastawien
            > ia
            > do calego swiata muzulmanskiego tylko dlatego, ze grupka wariatow dokonala
            > zbrodni?
            >
            > Pozdrawiam z Niemiec.

            • Gość: lina Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.ny5030.east.verizon.net 24.10.01, 16:33
              ciesze sie, ze mam podobne "pioro" jak Fallaci. W dalszym ciagu uwazam, ze
              uzywanie sformulowania "stara, chora kobieta" nie rozni sie wiele od "brudny
              arab" jako argument w dyskusji. Moja intencja bylo przedstawic ameryke jako tak
              wspanialy kraj, gdzie nikomu nie przyszlo dotychczas do glowy dyskryminowac
              kogos za chustke na glowie, czy wyznawanie allacha. Takich problemow jak w
              niemczech, francji, wloszech, anglii ameryka nie miala, bo tak zostalo
              uksztaltowane tutejsze spoleczenstwo. Za ta tolerancje zostalo to spoleczenstwo
              tak strasznie skrzywdzone, za to chce sie zdestabilizowac ten kraj, dlatego
              inaczej odbiera sie sprawe z Niemiec, a inaczej tu na miejscu. Wstydze sie, ale
              moja dotychczasowa absolutna obojetnosc wobec ludzi o okreslonej urodzie i
              stroju przeradza sie w podejrzliwosc, wrogosc i myslenie zyczeniowe, zeby tych
              ludzi juz tu nie bylo. To tylko instynkt samozachowawczy,bo po czym mam
              odroznic dobrego od zlego skoro wybitny mulla bioracy trzy tygodnie temu udzial
              w modlach na rzecz zamordowanych z WTC wlasnie uciekl do Egiptu i stal sie tuba
              terrorystow. Bardzo chcialabym wrocic do czasow sprzed kilku tygodni, kiedy
              najwiekszym problemem calej ameryki byl fakt zfalszowania prze 14-latka
              metryki, bo chcial i gral w rozgrywkach 12-latkow. Ukarano go wieloletnia
              dyskwalifikacja, wyslano do szkoly, opiekunom tez sie dostalo. Problem
              terrorystow jest szerszy niz grupka szalencow.
    • Gość: doku Fallaci jest mądra - ma rację IP: *.mofnet.gov.pl 24.10.01, 15:34
      Po prostu.
      • Gość: Wizygot Re: Fallaci jest ma˛dra - ma racje˛ IP: *.abo.wanadoo.fr 24.10.01, 16:11
        Autorka nalezala przez lata do obozu demokratycznej klasy politycznej, ktora
        zarzadza Europa od 1945 roku i jest odpowiedzialna za sprowadzenie na nasz
        kontynent obcych cywilizacyjnie i etnicznie elementow.
        Kolejne przebudzenie z reka w nocniku (a raczej w melting pocie)
        • Gość: doku lepiej późno niż wcale IP: *.mofnet.gov.pl 25.10.01, 16:45
    • Gość: nik Nic dziwnego, że Fallaci ma takie poglądy IP: *.as5300-6.dialup.nyc.ny.metconnect.net 24.10.01, 16:12
      "73-letnia Fallaci - skandalizująca włoska dziennikarka, z pochodzenia Żydówka,
      dożywająca swoich dni w Nowym Jorku, która popisała się takimi wyczynami, jak
      zerwanie czarczafu z twarzy podczas wywiadu z Chomeinim- co świadczyło o jej
      braku kultury, jako że będąc w gościnie, należy szanować obyczaje gospodarzy -
      która ogłosiła, że Jaser Arafat (wówczas jeszcze nie mający żony i potomstwa)
      jest "homoseksualistą", zaś rozprawiająca się krwawo z Palestyńczykami Golda,
      wyjątkowej brzydoty kobieta, "jest piękna" "
      • Gość: lina Re: Nic dziwnego, że Fallaci ma takie poglądy IP: *.ny5030.east.verizon.net 24.10.01, 16:39
        w koncu wyszlo, dlaczego ma fallaci takie poglady rasistowskie - be jest
        zydowka. To sie nazywa schizofrenia.
        • Gość: Jasiek Re: Nic dziwnego, że Fallaci ma takie poglądy IP: *.abo.wanadoo.fr 24.10.01, 17:48
          I oto w gniezdzie orla urodzil sie dudek. To nie jest komentarz do informacji o pochodzeniu
          pani Fallaci. To analiza kierunku, w ktorym zaczela zmierzac ta dyskusja...
        • Gość: nik Re: Nic dziwnego, że Fallaci ma takie poglądy IP: 207.252.145.* 25.10.01, 06:48
          Gość portalu: lina napisał(a):

          > w koncu wyszlo, dlaczego ma fallaci takie poglady rasistowskie - be jest
          > zydowka. To sie nazywa schizofrenia.

          Nie dziecino. Dlatego nienawidzi Arabow.
    • Gość: JOrl Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.dip.t-dialin.net 24.10.01, 19:08
      Przeczytalem ten felieton pani Fallaci, ktory ktos zamiescil w na forum. Dla
      mnie ta pani pokazala jak kulturalny czlowiek moze sie stac prymitywem, jezeli
      znajdzie sie w niebezpieczenstwie. To jest normalne. Wtedy ludzie sa odarci z
      tej powloki dobrego wychowania, i zaczyna sie sredniowiecze. Podobne do jej
      pogladow slyszalem juz osobiscie. Od razu mi sie nasunelo, jak to latwo moze
      sie stac nawet w wysoko rozwinietym kraju to co sie stalo w Niemczech za
      Hitlera. Wtedy byli zydzi, a teraz inni. I ludnosc daje soba manipulowac. Jak
      teraz wyglada ta manipulacja. Kazdy chyba slyszal, ze te wolne media w USA
      uzgodnily o nie publikowaniu videa, ktore nagrywa bin Laden . A conajmniej
      calych. A sa dostepne poprzez ta arabska TV. Jako uzasadnienie wymyslono, ze w
      nich sa jakies tajne rozkazy dla terrorystow. A szkoda. Na podstawie tego, co
      mowia amerykanie, ze ta wojna wymaga maksymalnego wysilku z ich strony, aby ja
      wygrac, zakladam, ze ta organizacja bin Ladena bardzo dobrze przemyslala te jak
      i nastepne posuniecia. Tak np. gdyby tylko jeden samolot byl porwany i
      uderzylby w WTC, mowiono by, ze to przypadek. Zeby temu zapobiec, musiano
      uderzyc w obydwie. Ta zelazna logika tych terrorystow pozwala twierdzic, ze to
      nie sa dzicy ludzie, tylko bardzo dobrze zorganizowani. Nie gorzej jak ich
      przeciwnicy w Pentagonie. Ale jako, ze nie maja tych wszystkich bombowcow,
      lotniskowcow i innych rakiet, wybrali inny ale niemniej skuteczny sposob wojny.
      Ja wiem, ze ta pania i tych ludzi z Pentagonu to denerwuje. Woleliby, aby
      probowali rakietami. Wtedy by przegrali naturalnie. Ale oni nie sa glupi i
      wybrali tzw. "wojne asymetryczna". I wyglada na to, ze zamierzaja ja prowadzic
      konsekwentnie dalej. Jezeli tak dobrze mysla, musza, jak to w wojnach jest,
      chciec osiagnac jakies cele. Wlasnie dlatego sie tych video bin Ladena nie
      wyswietla. A oni chca po prostu osiagnac dwa cele. 1. Likwidacji Izraela. 2.
      Likwidacji baz wojskowych USA na Bliskim Wschodzie. I amerykanie maja teraz
      wybor. Albo ustapic i sie na to zgodzic. Albo walczyc. Aby walczyc, beda
      musieli prawdopodobnie wprowadzac u siebie panstwo policyjne. Ludziom wbijac w
      glowe, ze atakuja ich tacy ktorzy chca im wmusic inna religie, zaslonki dla
      kobiet itd. Absolutnie tego nie uwazam. Wojna asymetryczna mozna wymusic
      ustepstwa, ale zajac cudzy kraj nie mozna. Do tego trzeba samoloty, czolgi itd.
      Tak ze ta pani malujac taki horror na scianie wykazuje sie absolutnym brakiem
      logiki. Ale prawda jest tez, ze jak USA pojdzie na te warunki, straci znaczenie
      w swiecie. Straci Europe. Na rzecz rosjan. Bo ja tez sadze, ze gdzies daleko za
      tym bin Ladenem stoi Putin. Tak samo jak za Czeczencami, Afganczykami w tych
      ostatnich 20 latach stali amerykanie. I dlatego USA ma te ogromne klopoty. Co
      ta pani pisze o kamikadze, ze ich nie lubi itd. zrozumiale, ale ci sa potrzebni
      do prowadzenia tej asymetrycznej wojny. Nie da sie inaczej.
      Oprocz tego chcialbym sie przyczepic troche do bzdur ktore pisze. Np. dzieki
      USA podobno we Wloszech nie mowi sie po rosyjsku. Mysle, ze chciala powiedziec,
      ze pod okupacja ZSRR nastapilaby rusyfikacja Wloch. My z Polski wiemy, ze to
      bzdura. Rosyjskiego, mimo przymusu w szkolach, i tak prawie nikt nie umial. A
      przeciez bylismy pod to niby okupacja rosyjska!.
      Co do techniki. Tez nie przesadzajmy. Zachwyca sie ogromnymi samolotami w USA.
      Najwieksze samoloty zbudowano w Rosji. Ale fakt. Najwiecej lataja amerykanie.
      Lepiej powiedziec latali. Do 11.9. Teraz mniej. Czy to zle? Moze dla nich. Dla
      reszty swiata niekoniecznie. Spadlo zuzycie ropy naftowej i jest zaraz tansza.
      Jest po prostu wiecej dla innych, jak ten glowny odbiorca zmniejszyl apetyt. Ja
      nie widze w tym nic zlego. Tacy co sie boja efektu cieplarnianego powinni
      wlasciwie tego bin Ladena popierac. Opisuje tez, ze w krajach zachodnich jest
      duzo obcokrajowcow, tez muzulmanow, bo sa sprowadzani z powodu braku
      pracownikow do prostych prac. Duzo grozniejsze jest dla tych krajow, ze tez do
      pracy wysokokwalifikowanych zwlaszcza w zakresie matematyczno-przyrodniczym bez
      nich ani rusz. Amerykanie mowia sobie, my bedziemy zarabiali na gieldzie i
      menadzerowaniu, a matematyki niech sie ucza inni i u nas pracuja. To nabralo
      juz, zwlaszcza w USA takie rozmiary, ze tu jest ten problem najwiekszy. A jak
      wyjada? Po paru latach bakterii i innych podobnych nieprzyjemnosci kto wie co z
      tym bedzie. A czy jezeli USA bedzie bardzo oslabiona, to czy swiat na tym tak
      ucierpi? Nie mysle. Wezmy przyklad stary Rzym. Panowali 1000 lat i wlasciwie
      technika sie nie posunela do przodu. Ale i nie mogla, bo niech ktos probuje
      wyzsza matematyke uprawiac z rzymskimi liczbami. I gdyby nie upadl, to do
      dzisiaj chyba bysmy biegali z mieczami. I zyli po 40 lat. I mieli niewolnictwo.
      A teraz sytuacja swiata jest duzo lepsza. Sa inne osrodki nauki, nie tylko USA.
      Tu ta pani tez, zapewne z zachwytu nad wiezowcami i z tego, ze sie nie zna na
      technice, ma falszywe poglady. Tez pisze, ze amerykanie bronia Europy przed
      dzikimi muzulmanami. Ja mieszkam w Europie i sie tym nie martwie. Wystarczy jak
      amerykanie zostawia Europe w spokoju, a my sobie wlasne sprawy sami zalatwimy.
      Nie potrzebujemy tych madrali zza oceanu. Polaczymy sie z Rosja i bedzie
      wszystko w porzadku. A bin Laden nam nic wtedy nie zrobi. Bo i po co? Jak
      uderzyl we Francje (Tuluza) to tylko prewecyjnia. I nauka na tym nie ucierpi.
      Bo i tak w USA ta nauke uprawiaja ludzie nie z Ameryki.
      Wystarczy na tyle. Chociaz nie wszystko. Pozdrowienia.
      • Gość: Swiatlo Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.easypower.com 24.10.01, 20:28
        Z najwyzszym wysilkiem przeczytalem twoje gledzenie. Kolejny rechot o ktorym
        pisala Fallaci. I to rechot wychodzacy, jak napisales, z Europy, z tej starej,
        skrzekliwej, aroganckiej i impotentnej cioty. Do ktorej ku zgrozie podaza i
        Polska.
        Otoz jak pisala Fallaci, to ze mozesz wypisywac takie brednie to dziekuj Ameryce.
        Inaczej albo bys mowil po niemiecku, albo jak by sie ziscilo twoje marzenie i
        Ameryka padla, to bedziesz musial niedlugo nosic dluga brode i turban na lbie. I
        wyc za muezinem.
        Przypomina mi sie haslo z lat 70-tych: "Better red than dead". Tego rodzaju hasla
        dalej sa produkowane na kampusach uniwersyteckich i lewackich burdach ulicznych.
        Tylko to co bylo "nowe" 30 lat temu, to teraz smierdzi tchorzostwem i reakcja.
        Mam nadzieje ze ta wojna zniszczy ta padline reakcji rodem z lat 60-tych. Ktorej
        klasycznym przykladem jest twoje gledzenie.

        Ignoruje calkowicie twoje uwagi o Putinie za Ladenem, itd, bo to kawiarniane
        politykierstwo nie zasluguje na zadna uwage.

        Nawiaze ktotko natomiast do ewidentnej bzdury ktora napisales o Rzymie. Otoz ci
        powiem, ze po upadku Rzymu swiat sie pograzyl na dwanascie wiekow w calkowitej
        ciemnosci. Dopiero epoka industrialna dorownala do poziomu cywilizacyjnego Rzymu.
        A zajelo to 1200 lat. Jezeli teraz Ameryka upadnie, w co raczej nie wierze, to
        nastapi mniej wiecej to samo. Od nas zalezy czy ta wyspa, zwana "cywilizacja
        technologiczna" przertwa przed napascia barbarzyncow. Ty i tobie podobni
        lewakowie jestescie ta sila destrukcyjna od srodka. Razem z barbarzyncami na
        zewnatrz pracujecie usilnie, aby ten swiac zniszczyc. I jestescie nie mniej
        niebezpieczni i trzeba was nie mniej tepic.
        O ile jednak oni maja interes aby nas zniszczyc, to ty to robisz z calkowitej
        swojej glupoty. Bo ty podcinasz swoja wlasna galaz. Jezeli Ameryka przegra w
        Afganistanie, to jest jeszcze w stanie sie schronic za mur izolacji i przetrwac
        kolejne pare wiekow. Europa natomiast runie od razu, a w raz z nia cale twoje
        gledzenie.
        Musimy sie spojrzec tez na to dalekowzrocznie. Oczywiscie teraz musimy
        rozpierdolic Ladena i jego watahe. Jednak tez trzeba pomyslec co dalej. Musimy
        stworzyc jakis plan Marshalla dla trzeciego swiata, aby nie zrobilo sie z nami
        to, co sie stalo z Rzymem.
        Mam tez nadzieje ze ten czas nauczyl nas ze to cale liberalno-intelektualno-
        lewackie gledzenie, ta cala polityczna poprawnowsc, te wszystkie aule
        uniwersyteckie i uliczne burdy, unie wolnosci i michniki, to tylko taki krotki
        eksperyment, ktory nam pokazal ze to jest kierunek w jakim wlasnie nie nalezy isc.

        Nastepne twoje wypociny, ze Amerykanie to tylko potrafia handlowac na gieldzie, a
        matematyka i nauka sie zajmuja inni. To juz rece opadaja na cos takiego. Jaki
        chuj natlukl ci takich glupot. Ja tu zyje, i takich wyksztalconych i
        inteligentnych ludzi to jeszcze nigdzie nie spotkalem. Nie chce mi sie o tym
        mowic, bo juz bylo osobne forum na ten temat, ale tylko ci powiem, ze zanim cos
        napiszesz, to sie upewnij ze te brednie maja jakis zwiazek z prawda.

        Nastepna twoja brednia, ze Amerykanie powinni zostawic Europe w spokoju, a Europa
        sama sobie poradzi. Otoz Amerykanie chetnie by to zrobili juz dawno. To Europa
        skamle, aby USA jej jeszcze pomagala i broncie boze aby ich jeszcze nie
        opuszczala. Dobry przyklad to Kosowo. Europejscy impotenci jeszcze do dzis by sie
        obrazali na Milosevicza, a on pod ich nosem juz dawno by mial swoja Wielka
        Serbie. Takie male, lokalne typy o ktorych pisala Fallaci, to wlasnie miedzy
        innymi Chirac, cala ta zachodnio-europejska kawiarnia dyskusyjna z centrum w
        Brukseli, wszyscy ci mali politykierzy i snobistyczni tchorze wychowani
        na "bezstresowych" bzdurach Spocka.

        Na tyle
        Swiatlo


        • Gość: JOrl Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.dip.t-dialin.net 26.10.01, 12:50
          Drogi Swiatlo. Rozumiem ze sie denerwujesz. Cos wyglada, ze nie jest wesolo w
          USA. I tak szybko sie nie poprawi, wrecz przeciwnie. Ale podyskutujmy o tym
          dalej. Moze najpierw do Kosova. Podobno Europa prosila USA o interwenjcje.
          Tutaj sie mylisz. Mieszkam w Niemczech i wiem dobrze, ze Niemcy nie chcialy
          brac udzialu w tej wojnie. Byly zato zmuszone przez amerykanow do tego. I
          jeszcze Ci powiem w "nagrode" zmusily USA do jej zakonczenia bez tego, ze
          osiagniete zostaly jej cele. A celem bylo zmuszenie Jugoslawii do zgody na
          okupacje jej calego kraju przez NATO. Tak, ze ta wojna na nic. Pozostaje
          siedziec w Kosovie. Zauwazyles moze jak ta niby nieistniejaca UCK w Kosovie
          zostalo, po tym jak bylo uzbrojone po zeby przez USA w jej strefie w Kosovie,
          wyslane na podboj Macedonii?. No i zobacz, po 11.9 wszystko sie zmienilo w
          Macedonii. UCK zrobilo sie malutkie, anglicy, pomagierzy USA, wycofali sie
          stamtad, wladze na 3 miesiace w ramach NATO przejeli niemcy, aby po NATO
          posprzatac i sie wyniesc. Tak ze ci macedonczycy chyba postawia pomnik bin
          Ladenowi. Jak widzsz sa to te dobre strony w Europie tych atakow
          terrorystycznych. A tak dla jasnosci. Gdyby nie amerykanie, Jugoslawia dotad by
          byla jednycm panstwem, gdzie ludzie by zyli w zgodzie. Tak ja uwazam, i
          pozwalam sobie twierdzic, ze wiem to napewno. Protestowac mozesz, prosze
          bardzo, ale racji nie masz. Ja to widze z bliska. Bronisz sie tez przed mysla,
          ze za bin Ladenem stoi Putin. Zapewne ze strachu, bo wtedy wiesz, ze bedzie
          jeszcze trudniej dla USA. Ale pomysl logicznie. Putin byly KGB przeciez.
          Przekrecac szpiegow umie. Jego chleb. A przeciez jeszcze do niedawna Taliby i
          bin Laden byli z daleka ale skutecznie popierani przez amerykanow. Ale sie ci
          islamisci sie zorientowali, ze te obiecane ksiestwa na trupie Rosji jak
          Czeczenia, nie tak prosto zdobyc jak im Clinton mowil, a Izrael siedzi na ich
          terenach dalej. No to zrozumiale, ze naturalnym sojusznikem dla nich jest
          Rosja, a wrogiem ten, dzieki komu Izrael egzystuje czyli USA. Pomysl tez co
          robil Bush tego dnia po zamachach. Latal samolotem od jednej bazy wojskowej do
          drugiej i siedzial potem w bunkrze dowodzenia wojskami strategicznymi. Moze
          dlatego, ze ten samolot, ktory staranowal Pentagon, zniszczyl stanowisko
          dowodzenia strategicznymi okretami podwodnymi i w ten sposob przez kilka godzin
          nie bylo mozliwe sie z nimi polaczyc. Zapewne przypadek. A moze zastanawiano
          sie w tym bunkrze nad 3 Wojna Swiatowa? No i przeciwko komu? Naturalnie, tylko
          tutaj wchodzi w rachube Rosja. Zobacz tez tych amerykanskich rangersow w
          Afganistanie. Niby z sukcesem talibow zaatakowali z zaskoczenia, i tylko paru
          zginelo w wypadku. Jezeli tak im dobrze poszlo, dlaczego nie robia takich
          raidow dalej?. A moze nie uzyskali zaskoczenia? Cos slyszylem, jak jakies
          przecieki zdradzily te akcje. A moze rosyjskie satelity, dzieki ktorym rosjanie
          naturalnie te akcje widza, pomogly talibom tych rambo przyjac z honorami? I
          dlatego, jako ze amerykanie to wiedza, jakos nie kwapia sie do nowych atakow.
          Bez zaskoczenia groza tylko wielkie straty. No coz, USA wspolpracuje tak z
          Czeczeczencami, no to czemu rosjanie mieliby tego samego robic. Ze strachu
          przed USA? Jezeli amerykanie beda glosno na ten temat mowic, to rosjanie
          zaprzecza, a jak, co wyciagna ze swich wiezen nalapanych Czeczencow, a tez ich
          zachodnich doradcow, ktorzy ciekawe rzeczy maja do opowiedzenia. Tak ze USA
          musza cicho siedziec i probowac walczyc. Ale w Afganistanie, jak juz mowilem
          bez zaskoczenia, z wielkimi stratami, a na froncie domowym czekaja nastepne,
          ponure niespodzianki. A wtedy ta wojna nie jest taka jak dotychczas, gdzie
          pijac Coka-cole i naciskajac guziki z bezpiecznej odleglosci nie naraza sie na
          niebezpieczenstwo. A chodzi tylko o likwidacje Izraela i baz wojskowych na
          Bliskim Wschodzie. Niby niewiele. Wspomnialem o starym Rzymie w poprzednim
          poscie. Nie chcialbym tak bardzo USA z rzymianami porownywac. Chociaz oni
          sami "zerzneli" od Rzymu styl i nazwy budynkow rzadowych (Kapitol, Senat itd).
          Juz od dawna marzylo im sie panowanie nad swiatem. Widac to po tych rzymskich
          symbolach. Ale sie zawalilo. Kazdy widzi. No i stary Rzym nie mial, po
          zwyciestwie nad Karthagina, zadnego stojacego na podobnym stopniu kulturowym
          przRzymie. Jesli chodzi technike, to pareset lat po nich byla wyraznie wyzsza
          technika na swiecie. Roznice w poziomie techniki mozna na przyklad okreslic
          jaki stosunek strat bylby w wojnie obydwu przeciwnikow. No wiec, jak rzymianie
          w wojnie z barbarzyncami ten stosunek mieliby bardzo dobry, to np. w spotkaniu
          z rycerstwem krzyzackim z 1200 roku nie mieliby szans. Juz wtedy technika byla
          dalej. Ale ja chcialem tylko poprzednio powiedziec, ze czasami dobrze dla
          ludzkosci, jak takie mocarstwo upadnie. Otwieraja sie nowe mozliwosci. Jak w
          matematyce. Ksiegowymi byli rzymianie dobrzy, ale nie eciwnika. A USA ma,
          militarnie Rosja, a gospodarczo Europa. Tak, ze rzymskiej pozycji w swiecie
          nigdy nie mieli, jezeli, to pozycje Aten. Ona tez miala takie NATO, a kto nie
          chcial przy jej boku walczyc, musial placic. Ale u atenczykow sie tez zawalilo.
          Ale jak juz o technikami. Acha, tez doskonali w igrzyskach. Cos mi tu Hollywood
          przypomina. I gry komputerowe. Video. Tutaj jest USA naturalnie z przodu. Jak
          rzymianie. Ale matematyki sie uczyc to troche gorzej. A tylko nauki podstawowe
          popychaja swiat tak naprawde do przodu. Cos wiem na ten temat. W Polsce
          konstruowalem, urzadzenia elektroniczne, teraz zo samo od dawna w Niemczech,
          wiem jaki poziom jest w Niemczech. Bylem tez w Kanadzie, gdzie dwa dni
          ogladalem dokladnie jedno Design Center, tam tez widzialem jak duzo kolorowych
          ludzi tam pracowalo. A czesto biali tez mieli jakis nie angielski akcent. A
          zreszta, nawet tutaj w jakims watku tez ktos pisze, ze matematyki w USA ucza
          sie obcokrajowcy. I jak chcez budowac z takimi rakiety? A jak jeszcze pare lat
          bakterii i innego swinstwa? Sa dobrzy, spakuja manatki i wyjada. A beda mieli
          dokad. Moze o to tez chodzi bin Ladenowi i ludziom co za nim stoja? I jeszcze
          cos. Jakos nie mam kompleksow w stosunku do ludzi tutaj czy gdziekolwiek jak w
          Kanadzie czy USA wyksztalconych. I potrafie z nimi konkurowac. A skonczylem
          komunistyczna Politechnike.
          Jeszcze co do tego, jak ta Europa sie boi. Ja sie nie boje. I nie jestem
          lewak. Ale prosze. Czekam jak ci wspaniali GI beda przeszukiwali te jaskinie w
          Afganistanie. Dac przyklad bohaterstwa, a nie tylko bomby z wysoka zrzucac
          gdzie popadnie. Najlepiej na miasta. Cos sie zawsze trafi. Juz tu czytalem, ze
          te Tomahawki w 90% nie trafiaja, gdzie nacelowane. A te bomby sterowane GPS tez
          jakos nie sa takie dokladne. Albo chytrze zaklocane. Juz tak robili serbowie.
          Ale koncze, chociaz nie wszystko. Pozdrowienia z tej smierdzacej, sie bojacej
          Europy, ktora po prostu nie ma wspolnych interesow z USA i nie siedzi z nia na
          wspolnym wozku.
        • Gość: JOrl Re: Swiatlo, jeszcze raz to samo bo byly bledy IP: *.dip.t-dialin.net 26.10.01, 15:50
          Drogi Swiatlo. Rozumiem ze sie denerwujesz. Cos wyglada, ze nie jest wesolo w
          USA. I tak szybko sie nie poprawi, wrecz przeciwnie. Ale podyskutujmy o tym
          dalej. Moze najpierw do Kosova. Podobno Europa prosila USA o interwenjcje.
          Tutaj sie mylisz. Mieszkam w Niemczech i wiem dobrze, ze Niemcy nie chcialy
          brac udzialu w tej wojnie. Byly zato zmuszone przez amerykanow do tego. I
          jeszcze Ci powiem w "nagrode" zmusily USA do jej zakonczenia bez tego, ze
          osiagniete zostaly jej cele. A celem bylo zmuszenie Jugoslawii do zgody na
          okupacje jej calego kraju przez NATO. Tak, ze ta wojna na nic. Pozostaje
          siedziec w Kosovie. Zauwazyles moze jak ta niby nieistniejaca UCK w Kosovie
          zostalo, po tym jak bylo uzbrojone po zeby przez USA w jej strefie w Kosovie,
          wyslane na podboj Macedonii?. No i zobacz, po 11.9 wszystko sie zmienilo w
          Macedonii. UCK zrobilo sie malutkie, anglicy, pomagierzy USA, wycofali sie
          stamtad, wladze na 3 miesiace w ramach NATO przejeli niemcy, aby po NATO
          posprzatac i sie wyniesc. Tak ze ci macedonczycy chyba postawia pomnik bin
          Ladenowi. Jak widzsz sa to te dobre strony w Europie tych atakow
          terrorystycznych. A tak dla jasnosci. Gdyby nie amerykanie, Jugoslawia dotad by
          byla jednym panstwem, gdzie ludzie by zyli w zgodzie. Tak ja uwazam, i pozwalam
          sobie twierdzic, ze wiem to napewno. Protestowac mozesz, prosze bardzo, ale
          racji nie masz. Ja to widze z bliska. Bronisz sie tez przed mysla, ze za bin
          Ladenem stoi Putin. Zapewne ze strachu, bo wtedy wiesz, ze bedzie jeszcze
          trudniej dla USA. Ale pomysl logicznie. Putin byly KGB przeciez. Przekrecac
          szpiegow umie. Jego chleb. A przeciez jeszcze do niedawna Taliby i bin Laden
          byli z daleka ale skutecznie popierani przez amerykanow. Ale sie ci islamisci
          sie zorientowali, ze te obiecane ksiestwa na trupie Rosji jak Czeczenia, nie
          tak prosto zdobyc jak im Clinton mowil, a Izrael siedzi na ich terenach dalej.
          No to zrozumiale, ze naturalnym sojusznikem dla nich jest Rosja, a wrogiem ten,
          dzieki komu Izrael egzystuje czyli USA. Pomysl tez co robil Bush tego dnia po
          zamachach. Latal samolotem od jednej bazy wojskowej do drugiej i siedzial potem
          w bunkrze dowodzenia wojskami strategicznymi. Moze dlatego, ze ten samolot,
          ktory staranowal Pentagon, zniszczyl stanowisko dowodzenia strategicznymi
          okretami podwodnymi i w ten sposob przez kilka godzin nie bylo mozliwe sie z
          nimi polaczyc. Zapewne przypadek. A moze zastanawiano sie w tym bunkrze nad 3
          Wojna Swiatowa? No i przeciwko komu? Naturalnie, tylko tutaj wchodzi w rachube
          Rosja. Zobacz tez tych amerykanskich rangersow w Afganistanie. Niby z sukcesem
          talibow zaatakowali z zaskoczenia, i tylko paru zginelo w wypadku. Jezeli tak
          im dobrze poszlo, dlaczego nie robia takich raidow dalej?. A moze nie uzyskali
          zaskoczenia? Cos slyszylem, jak jakies przecieki zdradzily te akcje. A moze
          rosyjskie satelity, dzieki ktorym rosjanie naturalnie te akcje widza, pomogly
          talibom tych rambo przyjac z honorami? I dlatego, jako ze amerykanie to wiedza,
          jakos nie kwapia sie do nowych atakow. Bez zaskoczenia groza tylko wielkie
          straty. No coz, USA wspolpracuje tak z Czeczencami, no to czemu rosjanie nie
          mieliby tego samego robic. Ze strachu przed USA? Jezeli amerykanie beda glosno
          na ten temat mowic, to rosjanie zaprzecza, a jak co, wyciagna ze swich wiezen
          nalapanych Czeczencow, i tez ich zachodnich doradcow, ktorzy ciekawe rzeczy
          maja do opowiedzenia. Tak ze USA musza cicho siedziec i probowac walczyc. Ale w
          Afganistanie, jak juz mowilem bez zaskoczenia, z wielkimi stratami, a na
          froncie domowym czekaja nastepne, ponure niespodzianki. A wtedy ta wojna nie
          jest taka jak dotychczas, gdzie pijac Coka-cole i naciskajac guziki z
          bezpiecznej odleglosci nie naraza sie na niebezpieczenstwo. A chodzi tylko o
          likwidacje Izraela i baz wojskowych na Bliskim Wschodzie. Niby niewiele.
          Wspomnialem o starym Rzymie w poprzednim poscie. Nie chcialbym tak bardzo USA z
          rzymianami porownywac. Chociaz oni sami "zerzneli" od Rzymu styl budowy i nazwy
          budynkow rzadowych (Kapitol, Senat itd). Juz od dawna marzylo im sie panowanie
          nad swiatem. Widac to po tych rzymskich symbolach. Ale sie zawalilo. Kazdy
          widzi. No i stary Rzym nie mial, po zwyciestwie nad Karthagina, zadnego
          stojacego na podobnym stopniu kulturowym przeciwnika. Jesli chodzi technike, to
          pareset lat po nich byla wyraznie wyzsza technika na swiecie. Roznice w
          poziomie techniki mozna na przyklad okreslic jaki stosunek strat bylby w wojnie
          obydwu przeciwnikow. No wiec, jak rzymianie w wojnie z barbarzyncami ten
          stosunek mieliby bardzo dobry, to np. w spotkaniu z rycerstwem krzyzackim z
          1200 roku nie mieliby szans. Juz wtedy technika byla dalej. Ale ja chcialem
          tylko poprzednio powiedziec, ze czasami dobrze dla ludzkosci, jak takie
          mocarstwo upadnie. Otwieraja sie nowe mozliwosci. Jak w matematyce. Ksiegowymi
          byli rzymianie dobrzy, ale nie mieli przeciwnika. A USA ma, militarnie Rosja, a
          gospodarczo Europa. Tak, ze rzymskiej pozycji w swiecie nigdy nie mieli,
          jezeli, to pozycje Aten. Ona tez miala takie NATO, a kto nie chcial przy jej
          boku walczyc, musial placic. Ale u atenczykow sie tez zawalilo. Ale jak juz o
          technikach. Acha, tez byli doskonali w igrzyskach. Cos mi tu Hollywood
          przypomina. I gry komputerowe. Video. Tutaj jest USA naturalnie z przodu. Jak
          rzymianie. Ale matematyki sie uczyc to troche gorzej. A tylko nauki podstawowe
          popychaja swiat tak naprawde do przodu. Cos wiem na ten temat. W Polsce
          konstruowalem urzadzenia elektroniczne, teraz robie to samo od dawna w
          Niemczech, wiem jaki poziom jest w Niemczech. Bylem tez w Kanadzie, gdzie dwa
          dni ogladalem dokladnie jedno Design Center, tam tez widzialem jak duzo
          kolorowych ludzi tam pracowalo. A czesto biali tez mieli jakis nie angielski
          akcent. A zreszta, nawet tutaj w jakims watku tez ktos pisze, ze matematyki w
          USA ucza sie obcokrajowcy. I jak chcesz budowac z takimi rakiety? A jak jeszcze
          pare lat bakterii i innego swinstwa? Ci dobrzy, spakuja manatki i wyjada. A
          beda mieli dokad. Moze o to tez chodzi bin Ladenowi i ludziom co za nim stoja?
          I jeszcze cos. Jakos nie mam kompleksow w stosunku do ludzi tutaj czy
          gdziekolwiek jak w Kanadzie czy USA wyksztalconych. I potrafie z nimi
          konkurowac. A skonczylem komunistyczna Politechnike.
          Jeszcze co do tego, jak ta Europa sie boi. Ja sie nie boje. I nie jestem
          lewak. Ale prosze. Czekam jak ci wspaniali GI beda przeszukiwali te jaskinie w
          Afganistanie. Dac przyklad bohaterstwa, a nie tylko bomby z wysoka zrzucac
          gdzie popadnie. Najlepiej na miasta. Cos sie zawsze trafi. Juz tu czytalem, ze
          te Tomahawki w 90% nie trafiaja, gdzie nacelowane. A te bomby sterowane GPS tez
          jakos nie sa takie dokladne. Albo chytrze zaklocane. Juz tak robili serbowie.
          Ale koncze, chociaz nie wszystko. Pozdrowienia z tej smierdzacej, sie bojacej
          Europy, ktora po prostu nie ma wspolnych interesow z USA bo nie siedzi z nia na
          wspolnym wozku. A co do imptentow. Mamy tu rosjan. Oni potrafia walczyc. Nawet
          jak trzeba przy tym ginac. Serbowie tez dzielni. To tez ta Europa.
          • Gość: roy Re: Swiatlo, jeszcze raz to samo bo byly bledy IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.10.01, 16:30
            Gość portalu: JOrl napisał(a):

            > Drogi Swiatlo. Rozumiem ze sie denerwujesz. Cos wyglada, ze nie jest wesolo w
            > USA. I tak szybko sie nie poprawi, wrecz przeciwnie.
            Za to w Rosji do ktorej sie chcesz przylaczac jest cacy. W samiej Moskwie zamarzlo ostatnio 55 pijakow. Chleja
            pewnie z nudow bo nie wiedza co zrobic z forsa ktorej tyle zarabiaja...

            > A celem bylo zmuszenie Jugoslawii do zgody na
            > okupacje jej calego kraju przez NATO. Tak, ze ta wojna na nic.
            Zapewne zebyzdobyc kopalnie zlota, diamentow i ogromne pola naftowe z ktorych slynie miodem i mlekiem plynaca
            Jugoslawia.

            Zauwazyles moze jak ta niby nieistniejaca UCK w Kosovie
            > zostalo, po tym jak bylo uzbrojone po zeby przez USA w jej strefie w Kosovie,
            > wyslane na podboj Macedonii?.
            Prze USA? Zapewn Bush ci o tym osobiscie powiedzial...




            >. Zapewne przypadek. A moze zastanawiano sie w tym bunkrze nad 3
            > Wojna Swiatowa? No i przeciwko komu?
            Oczywiscie - nad wojna przeciw Marsjanom i inwazja obcych...

            Naturalnie, tylko tutaj wchodzi w rachube
            > Rosja. Zobacz tez tych amerykanskich rangersow w Afganistanie. Niby z sukcesem
            > talibow zaatakowali z zaskoczenia, i tylko paru zginelo w wypadku.
            Jezeli tak
            > im dobrze poszlo, dlaczego nie robia takich raidow dalej?.
            A skad wiesz ze nie robia? Bush ostatnio do ciebie nie dzwonil?

            A moze nie uzyskali
            > zaskoczenia? Cos slyszylem, jak jakies przecieki zdradzily te akcje. A moze
            > rosyjskie satelity, dzieki ktorym rosjanie naturalnie te akcje widza, pomogly
            > talibom tych rambo przyjac z honorami?
            Rosyjskie satelity to pospadaly jakis czas temu.....


            . A chodzi tylko o
            > likwidacje Izraela i baz wojskowych na Bliskim Wschodzie.
            Wiedzialem ze wszykiemu winni Zydzi. Ale powiem ci ze cyklisci sa jezcze gorsi!! Ze o filatelistach nie wspomne.


            > poziomie techniki mozna na przyklad okreslic jaki stosunek strat bylby w wojnie
            > obydwu przeciwnikow. No wiec, jak rzymianie w wojnie z barbarzyncami ten
            > stosunek mieliby bardzo dobry, to np. w spotkaniu z rycerstwem krzyzackim z
            > 1200 roku nie mieliby szans.
            A skad wiesz? Bili sie juz kiedys?


            > byli rzymianie dobrzy, ale nie mieli przeciwnika. A USA ma, militarnie Rosja, a
            > gospodarczo Europa.
            Rosja militarnie???? :-))))))
            Rosja sobie nie moze poradzic z banda Czeczencow a uwaza sie za supermocarstwo....
            To sie nazywa megalomania....
            A zreszta, nawet tutaj w jakims watku tez ktos pisze, ze matematyki w
            > USA ucza sie obcokrajowcy. I jak chcesz budowac z takimi rakiety? A jak jeszcze
            > pare lat bakterii i innego swinstwa? Ci dobrzy, spakuja manatki i wyjada.
            Zapewne do Rosji gdzie beda mogli swietnie pracowac ku chwale matiuszki-ojczyzny za garnek ziemniakow i
            szklanke wodki dziennie

            Juz tu czytalem, ze
            > te Tomahawki w 90% nie trafiaja, gdzie nacelowane. A te bomby sterowane GPS tez
            > jakos nie sa takie dokladne. Albo chytrze zaklocane. Juz tak robili serbowie.
            Wlasnie dlatego Serbowie wygrali wojne. Nie zniszczono im zadnego mostu, zadnej fabryki a oni do tej pory zelazna
            slowianska reka trzymaja Kosowo..

            > Ale koncze, chociaz nie wszystko. Pozdrowienia z tej smierdzacej, sie bojacej
            > Europy, ktora po prostu nie ma wspolnych interesow z USA bo nie siedzi z nia na
            > wspolnym wozku. A co do imptentow. Mamy tu rosjan. Oni potrafia walczyc. Nawet
            > jak trzeba przy tym ginac.
            Zwlaszcza jak sie cofnac nie moga bo KGB strzela w plecy. Zreszta przyklad doskonalych umiejetnosci
            czerwonoarmisci dali w Afganistanie i ostatni w Czeczenii.

            Czlowiek po co ty w Niemczech siedzisz? Jedz do rosyjskiego raju, miodem i mlekiem plynacego kraju wolnych,
            odwaznych ludzi, kraju swobod o najdluzszej na swiecie tradycji demokracji.

            Albo zacznij pisac powiesci political fiction. Zrobisz majatek!!

            Serbowie tez dzielni. To tez ta Europa.

            • Gość: JOrl Re: Odpowiedz dla roya IP: *.dip.t-dialin.net 26.10.01, 17:54
              Drogi roy,
              >Za to w Rosji do ktorej sie chcesz przylaczac jest cacy. W samiej Moskwie
              >zamarzlo ostatnio 55 pijakow. Chleja pewnie z nudow bo nie wiedza co zrobic z
              >forsa ktorej tyle zarabiaja...
              No coz, kapitalizm tam juz tez. I to drapiezny. Mi sie on podoba, bo nie jestem
              lewakiem, wprost przeciwnie.
              >Zapewne zeby zdobyc kopalnie zlota, diamentow i ogromne pola naftowe z
              >ktorych slynie miodem i mlekiem plynaca Jugoslawia.
              Nie slyszales, jak przed ta wojna USA chciala wymusic na Jugoslawi podpisania
              slawetnego Aneksu B? Tam to wlasnie stalo, ze "wojska NATO maja prawo sie
              poruszac po CALEJ Jugoslawii, nie podlegac jej prawom, zakladac bazy, gdzie sie
              im bedzie podobalo itd.". Tak jak jest w Bosni. Nie slyszales, to poszkaj.
              Mozna znalezc. Chociaz jako, ze sie nie udalo, media o tym glosno nie trabia. I
              nic dziwnego.
              Co do UCK to chyba widzisz, jaka sie stala malutka. Ten traktat pokojowy
              macedonczycy nie zamierzaja wprowadzac w zycie i co na to ten Pan Swiata? Nic.
              A dlaczego. Bo koldra za krotka.
              >Oczywiscie - nad wojna przeciw Marsjanom i inwazja obcych...
              Dowiedzalem sie od kolegi, ktory byl wtedy w USA, ze bezposrednio po atakach na
              WTC zostaly otwarte po raz pierwszy w historii silosy z amerykanskimi
              rakietami. Mowiono tam to oficjalnie w TV. Na Marsjan?
              >>rzymianie w wojnie z barbarzyncami ten stosunek mieliby bardzo dobry, to np.
              >>w spotkaniu z rycerstwem krzyzackim z 1200 roku nie mieliby szans.
              >>A skad wiesz? Bili sie juz kiedys?
              Nie, ale popatrz na zakutych w zelazo koni i jezdcow krzyzackich. A na tych
              biegajacych z krotkimi mieczykami golych rzymian. Zelazo, kolego material
              deficytowy.
              Co do rajdow rangersow amerykanskich. Twoja odpowiedz:
              >A skad wiesz ze nie robia? Bush ostatnio do ciebie nie dzwonil?
              Dzisiaj wlasnie w GW pisza, ze ten oddzial zostal przywitany silnym ogniem i
              ledwo uciekl. O stratach skromnie nie pisza. Ale nie jest to potwierdzenie
              mojej tezy?
              >Rosyjskie satelity to pospadaly jakis czas temu.....
              Widzisz, drogi roy, na targach zbrojeniowych ostatnio sprzedaja rosjanie
              dowolne zdjecia ze swoich satelitow. Kazdemu kto chce. Tez panstwom arabskim. I
              tez ze zdjeciami Izraela. Amerykanie tez sprzedaja, ale bez. Tak ze lataja,
              lataja.
              >Rosja militarnie???? :-))))))
              Jasne. Jest to przeciez jedyny kraj, ktory ma zdolnosc zniszczenia USA i to tez
              drugim uderzeniem. Niepodoba sie? Trudno, ale tak jest.
              >Wlasnie dlatego Serbowie wygrali wojne. Nie zniszczono im zadnego mostu,
              >zadnej fabryki a oni do tej pory zelazna slowianska reka trzymaja Kosowo..
              Zniszczono, zniszczono. Tez sporo szpitali, domow mieszkalnych. To te niecelne
              bomby i rakiety. Gdzies wybuchaly. Ale czolgow mowili amerykanie, ze zniszczyli
              dobrze ponad 100 ( a nawet czasami slyszalem ponad 300). Potem w Kosowie
              szukano tych wypalonych wrakow. Znaleziona 5. Slownie piec!. Tez podobno
              wszystkie samoloty w Pristinie. Ale okazalo sie ze zadnego. Wszystkie droga
              lotnicza wycofali serbowie po rozejmie.
              >Zwlaszcza jak sie cofnac nie moga bo KGB strzela w plecy. Zreszta przyklad
              >doskonalych umiejetnosci czerwonoarmisci dali w Afganistanie i ostatni
              >w Czeczenii.
              Strzelanie w plecy uciekajacym nalezy do wojny. Nie jestem lewakiem. Zolnierz
              musi sie bac bardziej swojego dowodcy jak wroga. Takie jest zycie. A tego juz w
              NATO nie ma i dlatego ci rangersi siedza w domach zamiast walczyc. Ale moze
              jeszcze przyjdzie, bo inaczej sie tej wojny nie wygra.
              Pozdrowienia
    • Gość: Swiatlo Do JOrl: prosze o cierpliwosc IP: *.easypower.com 26.10.01, 20:22
      Jest cross-post z innej dyskusji. Po prostu nie chcialo mi sie pisac dwa razy
      tego samego, wiec zrobilem copy nad paste.
      Oto prosze:

      Jest bardzo duzo racji w tym co mowia o kompletnym nieprzygotowaniu Ameryki na
      ta wojne.
      Ameryka ma tendencje do zasypiania. Kiedy czuje sie bezpiecznie, kiedy nie ma
      realnego wroga, to niejako pograza sie drzemce sniac o wlasnej misji, potedze i
      bezpieczenstwie. Podobnie bylo przed Pearl Harbour. Japonczycy wiedzieli o tym
      i chcieli szybkim blitz-krieg za jednym krotkim zamachem zabic ducha Ameryki.
      Rzeczywiscie na poczatku byly dla Ameryki tylko same porazki. Stracili
      wiekszosc Pacyfiku. Jednak nastapilo cos, czego Japonczycy sie najbardziej
      bali. Otoz obudzili Ameryke z drzemki. Uruchomili maszynerie, ktora ich potem
      zmiazdzyla.
      Ameryka jest takim krajem. Sa wygodniccy, zrelaksowani. Jednak maja
      nieskonczony potencjal i takiego samego ducha.
      Wygrali zimna wojne, po czym przyszla tlusta dekada. Clinton zlikwidowal cala
      mase srodkow na bezpieczenstwo i Ameryka zasnela glebokim snem.
      Szczegolnie po Pustynnej Burzy nabrala pewnosci w potege wlasnej strategii
      militarnej. Nic sie nie nauczyla z katastrofy w Somalii. Potem przyszlo Kosowo.
      Politycznie bylo to zwyciestwo, jednak pod wzgledem militarnym byla to duza
      porazka. Nie wiem dlaczego stratedzy nic sie na tym nie nauczyli.
      Mysleli podobnie jak sowieccy generalowie zadufani w swoich strategiach. Dla
      sowieckich generalow, tych zapijaczonych geb w ogromnych okraglych czapach,
      wojna to ogromne teatry na ktorych dokonuje sie rozwijania kolumn pancernych. I
      przekonali ile to jest warte wpierw w Afganistanie, potem w Czeczenii. Samo
      zelastwo nie wystarczy.
      Podobnie dla amerykanskich strategow wojna zaczela byc polem dzialania
      lotnictwa. Lotnictwo mialo rozwiazac wszystko. Szpiegostwo z satelit,
      bombardowanie z wysokosci kilometra. Tak sie przekonali o potedze tej
      strategii, ze nawet Jugoslawia ich nie nauczyla rozumu. Podobnie caly system
      bezpieczenstwa narodowego byl oparty na jakims realnym wrogu, ktorego sie
      obserwowalo bezpiecznie i wygodnie z satelit.
      Tymczasem nie wykryjesz przez satelite, za paru Arabow uczy sie latania w
      szkole na Florydzie. Z satelity nie wykryjesz coraz to wiekszych, lepiej
      zorganizowanych i bardziej fanatycznych terrorystow rozsianych po calym
      swiecie. Nie wykryjesz malych laboratoriow produkujacych Antraksa i
      pojedynczych fanatykow wysylajacych go przez normalne skrzynki pocztowe w
      Ameryce.
      Bin Laden jest cholernie inteligentny, a jego ludzie to sa niesamowicie
      wytrenowani fanatycy. Wiedzial co robi, ruch ten byl przygotowywany od lat. Nie
      jest przeciez samobojca. Kalkulowal rozne przeciez opcje.
      Jego atak byl calkowitym zaskoczeniem. Byla to zupelnie nowa jakosc. Caly
      system bezpieczenstwa Ameryki byl zupelnie na to nie przygotowany.
      Nie nauczyl sie Laden jednak podstawowej lekcji od Japonczykow. Otoz nie
      przewidzial tego, ze choc Ameryka budzi sie powoli, to jednak jak sie obudzi
      nie ma sily aby ja powstrzymac.
      Trzeba opracowac nowa strategie, wprowadzic nowa legislacje, zwolnic nowe
      zasoby, zaplanowac i uruchomic nowa maszynerie. Nawet jednak po uruchomieniu,
      maszyneria ta tez potrzebuje czasu aby sie rozkrecic. Jednak nie ma od tego
      ucieczki. Ameryka w momencie kiedy uruchomi swoj nieskonczony potencjal i
      swojego ducha, to zmiazdzy ich jak robactwo jeden po drugim. Zajmie to lata,
      podobnie jak to zajelo sporo czasu i sporo porazek, zanim Ameryka odzyskala
      kontrole na Pacyfiku. Jednak jesli juz to nastapi, bedzie to mialo sile walca.
      Znajdzie sie sposob na Talibow w jaskiniach, znajdzie sie sposob na terrorystow
      rozsianych na Zachodzie i innych krajach. Znajdzie sie tez sposob na pacyfistow
      i lewakow, ktorzy chca zniszczyc nas od srodka.

      I taki pewnie bedzie swiat po wojnie. Ameryka jak rozpedzony byk, natomiast
      Europa pograzona po uszy w bagnie swoich malostek i skamlajaca do Ameryki o
      minimalna choc pomoc. A Ameryka jak zawsze, w swojej naiwnej dobroci bedzie
      starac sie reanimowac tego sklerocialego trupa.

      God bless America
      • Gość: JOrl Re: Swiatlo, mam cierpliwosc; czesc 1 IP: *.dip.t-dialin.net 27.10.01, 23:27
        No coz drogi Swiatlo, mozemy podyskutowac. Nie wiem czy czytales jakies inne
        moje posty, ale ja jestem zdania, ze ten caly bin Laden jest tak naprawde
        przedluzeniem reki Rosji. Juz poprzednio o tym pisalem, ale to zbyles. Rozumiem
        dlaczego. Twoja wersja amerykanskiego walca wszystko miazdzacego by sie musiala
        zachwiac. Bo to co pisales o amerykanskim byku mozna byloby tak samo napisac o
        rosyjskim niedzwiedziu. I to tak naprawde wiesz.
        Ale moze troche historii. O Japonczykach. Moze troche o genezie tej wojny.
        Japonczycy sie uprzemyslowili pozno, a jako ze nie mieli surowcow u siebie
        musieli, tak jak inne kraje (za wyjatkiem USA wtedy) zdobyc kolonie. Ale swiat
        byl juz podzielony i nikt nie chcal sobie tego dac wydrzec. Bolesnie przekonali
        sie o tym Niemcy w 1 Wojnie Swiatowej. Tez sie obudzili pozno i mimo tego, ze
        byli doskonale rozwinieci przemyslowo, musieli ta wojne przegrac. Japonczycy
        probowali zdobyc tereny najpierw od Rosji, a potem, jako ze sie nie dawalo,
        zwrocili sie na Chin. Ale tutaj amerykanie nie dawali im spokoju, zbrojac
        chinczykow i nawet wysylajac ochotnicze lotnictwo. Pod nosem Japonii byly
        kolonie innych krajow europejskich, ktore w roku 40/41 staly sie "bezpanskie"
        (Niemcy zajely Francje, Holandie itd). USA tez wziela te kolonie pod swoja
        ochrone i Japonczykom nie pozwalaly je okupowac. I brac tak koniecznych
        japonczykom surowcow do przemyslu. A w Chinach byly ciagle ciezkie walki.
        Chinczycy + bron USA. Jesienia 1941 USA postawila Japonii ultimatum, ze maja
        sie wycofac z wszystkich zamorskich terenow, a wtedy im amerykanie beda
        dostarczali ropy naftowej jak i innych surowcow. Japonczycy oczywiscie
        rozumieli, ze jezeli tak zrobia, to nic latwiejszego dla USA potrzymac ich pare
        lat bez surowcow, az ich caly przemysl padnie i sie poddadza. Dlugo sie nad ta
        wojna przeciw USA zastanawiali. Mieli do wyboru, przegrac od razu, albo
        najpierw powalczyc. Poprobowali powalczyc. Z zaskoczeniem w Pearl Harbor to
        chyba tez nie tak. Najwazniejsze okrety USA 4 lotniskowce z zespolami innych
        okretow tam akurat nie bylo. Rzad amerykanski potrzebowal pretekstu do
        wkroczenia do wojny. Ludzie jej nie chcieli. Dlatego to ultimatum, jeden
        urzednik Departamentu Stanu powiedzal prezydentowi podczas jego wysylanie, "to
        przeciez wypowiedzenie wojny.." tak, tak, wiem taka dostal odpowiedz. I
        jeszcze, rzad USA od poczatku 1941 r (przed wojna jeszcze) zaczal wielki
        program budowy bomby atomowej. Tajnie przed Kongresem. Tak, ze jak widzisz, USA
        zmusila Japonie do wojny. A potem na koniec zrobila w niej poligon atomowy.
        Tak, ze ta prawda o genezach wojny troche jest bardziej skaplikowana.

        >Wygrali zimna wojne, po czym przyszla tlusta dekada.
        Jakos coraz bardziej mi sie wydaje, ze z tym wygranie to tak nie do konca.
        Rosjanie chcieli przejasc na kapitalizm i pod militarna presja nie bylo to
        prosto. Ale sie udalo. Przez te 10 lat USA wszystko robila, aby Rosje
        zniszczyc. Czytalem, jak to Clinton w 1995 przemawial przed swoimi generalami,
        gdzie mowil, ze Rosja zostanie podzielona na male panstwa, jej potencjal
        naukowo-techniczny zostanie zniszczony. Metody? Takie Czeczenie. Tez na Syberii
        itd. To robiono, ale jak widac sie nie udalo. Rosja staje na nogi. Zachowala
        swoj ogromny potencjal. Zwlaszcza naukowy. I USA nie moze sie z nim rownac. Ja
        to czesto powtarzam, ale cos na ten temat wiem. I mowie, podstawa jest
        matematyka, fizyka, te dziedzny umozliwiaja rozwoj nowych bronii. Podczas 2
        Wojny Swiatowej USA byla najwiekszym mocarstwem przemyslowym i posiadala
        surowce. Niemcy byly niewiele mniejszym, ale bez surowcow. I musialy wojne
        przegrac. Ale teraz dam Ci przyklad. Teraz USA produkuje polowe ilosci maszyn
        do produkcji jak w Europie. A jeszcze jest Japonia ktorej produkuja jest nie
        mniejsza jak USA. Tak w czasie 2 Wojny Switowej nie bylo. Te proporcje nie
        wygladaja dobrze dla USA teraz. A chyba mi przyznasz, ze do prowadzenia wojen
        jest potrzebny przemysl produkujacy zelastwo, a nie internetowe najpiekniejsze
        strony. Czy piekne filmy. Jeszcze popatrz na wojsko. Wszystko dobrze jak mozna
        z duzej odleglosci wysylac rakiety. Ale w Afganistanie to na nic. Trzeba na
        ziemie. A ja nie jestem lewakiem. Wiem, ze tylko wtedy zolnierz dobrze walczy,
        kiedy wie ze musi, bo sad wojenny. A te oddzialy amerykanskie w Kosovie, to
        narzekaly, ze nie maja lodow, jak przez Macedonie byly zablokowane dostawy. A
        popatrz rosjan. W Czeczenie walcza zolnierze dostajacy, jak na ich stosunki
        ogromne pieniadze. Ale tez i gina. Takie cwiczenia z ostrym strzelanie. Chociaz
        cos mi sie wydaje, ze od pewnego czasu rosjanie tak naprawde nie chcieli tej
        wojny zakonczyc. Woleli ten poligon jeszcze miec. A moze polapac
        roznych "doradcow" z USA? Slyszalem ze tez zlapali np. czlonkow francuckiej
        Legii Cudzoziemskij. Chyba dlatego w Tuluzie wyleciala w powietrza ta fabryka.
        Jestem przekonany, ze w Czeczenie USA poprzez pompowanie pieniedzy, jak i
        poprzez pomoc informacjami wywiadowczymi z satelitow caly czas ingerowali. A w
        Afganistanie urzadzili bezpanski kraj, aby miec tam obozy dla tych bojownikow
        przeciwko Rosji. Ale ci islamisci sie zorientowali, ze w Rosji niebezpiecznie,
        a Israel glowny wrog. I teraz powiedz, dlaczego Rosjanie nie maja tym Talibow,
        bin Ladenowi pomagac. I dlaczego maja oni nie brac tej pomocy. I jestem
        przekonany, ze dostarczaja im tez informacji wywiadowczach. I dlatego takie
        rajdy komandosow nie sa zaskoczeniem dla talibow. Dlatego nie slachac o
        nastepnych. Mowisz, ze dlaczego Talibowie nie pokaza tych zestrzelonych
        smiglowcow. Im sie to nie oplaca. I celem jest wciagnac tam amerykanow. A jak
        beda sie za duzo chwalili, to GI nie beda chcieli, bo sie beda bali.
        cdn.
      • Gość: JOrl Re: Swiatlo, mam cierpliwosc; czesc 2 IP: *.dip.t-dialin.net 27.10.01, 23:32
        Ciag dalczy z poprzedniego postu
        Jeszcze do czasow 2 Wojny Swiatowej. Proporcje demograficzne sa teraz inne jak
        wtedy. Teraz USA jest kropla w morzu tych 6 mild. Dzisiaj slyszalem w polskim
        radiu, ze 10 tys uzbrojonych pakistanczykow przylaczylo sie do Talibow. Z
        uzbrojeniem. Moze nie za dobrym, ale jak chce USA walczyc? Musi chyba moc
        zabijac z proprocjami 100:1 aby jakos nie przegrac. A z bronia, to rosjanie
        napewno beda dostarczali. I to dobrej. Opowiem moze taka historyjke. Jak moze
        wiesz, glowna sila interwencyjna USA sa lotniskowce. Dzieki doskonalej obronie
        nikt nie moze, poza rosjanami je trafic. A one moga niszczyc przeciwnika swoim
        lotnictwem pokladowym. Ale od przyszlego roku rosjanie zaczynaja sprzedawac
        swoja nowa rakiete przeciwokretowa Jachont Chinom i Iranowi. Ta rakieta jest 3
        razy szybsza od dotychczasowych i bez problemu przeniknie oslone lotniskowcow.
        Nie do obrony. I to spowodoje, ze te lotniskowce beda sie musialy wycowac z
        Zatoki Perskie, z okolic Tajwanu i tak dalej. To tylko taka mala dygresja na
        temat techniki. A dlaczego sa te rakiety takie dobre? Bo nie jest najwazniejsze
        miec pieniadze. Do wojen potrzeba techniki, a ja tylko moga tworzyc ludzie
        ktorzy umieja matematyke. Inaczej np. Kuwejt bylby najlepszy w technice. I
        wyglada, ze w USA przytlaczajaca wiekszosc tych co umieja matematyke, fizyke
        itd. to obcokrajowcy. Moze dlatego te bakterie?. Moze jeszcze cos na ten temat.
        Ten mulla Omar, byl gdzies przed rokiem w Niemczech. Tam tez odwiedzil jakiegos
        naukowca muzulmanina. I powiedzial, ze to jest zle, jak ci ludzie tworza te
        nowoczesne bronie ktore sa potem uzywane przeciwko ich braciom. Nie jest taki
        glupi prawda?. Tak, ze to Twoje porownanie z 2 Wojna Swiatowa to nie tak. Inne
        warunki sa teraz. Ten amerykanski tluszcz, to wtedy wygladal tak, ze istnial
        potezny przemysl, ktory latwo bylo przestawic na produkcje wojenna. A teaz ten
        przemysl i NAUKA nie jest taka bezkonkurencyjna w swiecie. Nie myl PC. To tez w
        wiekszosci dla rozrywki, a nie do wojowania. I rosjanie tez potrafia. Dlatego
        ja juz raz gdzies to powiedzalem. Mowi sie ze 20 wiek byl wiekiem USA, a ja
        mowie 21 bedzie rosyjskim. Ale tak naprawde, jak 20 nie byl taki tylko
        amerykanski, to i 21 nie bedzie az taki rosyjski. Swiat jest za duzy do
        opanowania.
        >Politycznie bylo to zwyciestwo, jednak pod wzgledem militarnym byla to duza
        >porazka. Nie wiem dlaczego stratedzy nic sie na tym nie nauczyli.
        Dobrze, ze widzisz, ze to byla militarna porazka. Ale tez i polityczna.
        Przeciez pod grozba nalotow chcieli zmusic Jugoslawie do podpisania tego
        slawetnego Aneksu B, gdzie wedlug niego Jugoslawia miala sie zgodzic na
        okupacje calego swojego terenu tak jak jest to w Bosni. I tego NIE osiagneli! A
        do tego zaczynaja tracic sojusznikow z NATO. Mieszkam w Niemczech i obserwuje
        to dokladnie. Niemcy tylko czekaja aby zblizyc sie do Rosji. Nawet politycy
        niemieccy mowia, ze Rosja wlasciwie moze byc w NATO. To chyba rozumiesz, ze dal
        Rosji i USA jest NATO za ciasne. I dlatego ja to widze, ze Europa sie od USA
        oddzieli. I taki cel jest Rosji. I dlatego popiera bin Ladena. A ze przy okazji
        Izrael upadnie? Rosjanie wezma swoich rodakow z stamtad spowrotem. Sami
        przyjada. Bo przeciez juz nie do USA, gdzíe, wyglada na to, bedzie na lata
        niezdrowo zyc. Popatrz na mape. Swiat jet to Euroazja. A reszta to wyspy.
        Dlatego tez uwazam, ze ta Wloszka opowiada bez zrozumienia sytuacji swiata. Ot
        po prostu ze swojego podworka w ktorym nagle stalo sie nieprzyjemnie. I jak
        chyby rozumiesz, wedlug tego co ja uwazam., naprawde USA i Europa nie siedza na
        jednym wozku. Kiedy sie USA z tym pogodza, kiedy zostawia Izrael na "pozarcie",
        jak dlugo beda jeszcze probowac, nie wiem. Ale ze przegraja to jestem
        przekonany. Chyba ze sie obsunie w 3 Wojne Swiatowa. Przeciez Bush tego 11.9 w
        tym bunkrze atomowym sie nad tym zastanawial.
        Tak ze ta ciotka Europa nie bedzie skamlec o pomoc, napewno nie. To tak w USA
        chyba opowiadaja dla pokrzepienia serc. Jak powiesci Sienkiewicza. Ale z
        realiami nie ma to wiele wspolnego.
        Ale coz, moze ja sie myle, bin Laden nic nie ma wspolnego z rosjanami, wtedy
        lepiej dla Ciebie. Pozyjemy , zobaczymy. pozdrowienia.
        • Gość: Swiatlo ????????? IP: *.potlnd1.or.home.com 28.10.01, 06:17
          Zupelnie nie rozumiem po co to wszystko piszesz i co z tego wszystkiego wynika.
          Mam jakies mgliste pojecie ze usilujesz udowodnic, ze swiat jest kontrolowany
          przez jakis spisek sowiecko-rosyjsko-zydowski, a cala reszta, wlaczajac USA,
          bin Ladena i innych, to tylko nieistotne pionki w ich grze. A to wszystko
          dlatego ze Rosjanie sa dobrzy w matematyce.
          No coz, interesujaca teoria. Postaram sie ja wziac pod uwage.

          Co do matematyki i fyzyki teoretycznej, to fakt ze Rosjanie sa tradycyjnie w
          niej dobrzy. Jednak z ich systemem polityczno-gospodarczo-spolecznym i z ich
          destrukcyjna kultura to moga oni sobie ta matematyke i fizyke o tylki potluc.
          Taki to z tego wszystkiego jest pozytek.

          Pozdrowienia
          Swiatlo

          • Gość: q Re: ????????? IP: 217.96.44.* 28.10.01, 11:16
            NIE MA CO TU DYSKUTOWAC. CYWALIACJA CYWILIZACJI NIERÓWNA. WYSTARCZY POCZYTAĆ
            TROCHE JAK TO BYŁO W PRZESZŁOSCI.NIKT CHYBA NIE ZAPRZECZY ŻE CYWILIZACJA
            CHIŃSKA LUB GRECKA W CZASACH STAROŻYTNYCH STAŁA WYZEJ NIŻ ÓWCZESNA CYWILIZACJA
            (JEZELI WOGÓLE MOŻNA UŻYĆ TEGO SŁOWA)LUDÓW ZAMIESZKUJĄCYCH EUROPE PÓŁNOCNA LUB
            WSCHODNIĄ.
            PODOBNIE JEST I DZISIAJ. CYWILIZACJA ZACHODNIA STOI ZNACZNIE WYŻEJ NIŻ
            CYWILIZACJA ISLAMU.WYSTARCZY SIĘ ROZGLĄDNĄĆ!
          • Gość: JOrl Re: Odpowiedz na ????????? IP: *.dip.t-dialin.net 28.10.01, 19:58
            Drogi Swiatlo,
            >Zupelnie nie rozumiem po co to wszystko piszesz i co z tego wszystkiego wynika.

            W Twoim poscie pisales o Japonii jak zdradziecko napadla na USA. Tez pisales o
            naiwnosci tejze. Jak bylo z Japonia naprawde, opisalem Tobie. Zostali przez
            amerykanow zmuszeni do wojny. I z tego tez wynika, ze USA nie jest naiwna. Co
            najwyzej sie tak sprzedaje. Ale wystarczy troche ksiazek np. o ultimatum dla
            Japonii i sam mozesz stwierdzic ze mam racje. I dlatego to napisalem. Teraz juz
            rozumiesz dlaczego?

            >Mam jakies mgliste pojecie ze usilujesz udowodnic, ze swiat jest kontrolowany
            >przez jakis spisek sowiecko-rosyjsko-zydowski, a cala reszta, wlaczajac
            >USA, bin Ladena i innych, to tylko nieistotne pionki w ich grze.

            Jesli chodzi o spiskach to z mojego postu mogles, jakbys chcial to zrobic
            uczciwie, wyciagnac wniosek, ze wedlug mnie istnieje spisek rosyjski i jemu
            przeciwstawny amerykanski. Amerykanski z proba zniszczenia Rosji poprzez
            wywolywanie rozruchow jak w Czeczenii, i rosyjski niszczenia USA poprzez bin
            Ladena. Sowietow juz nie ma 10 lat, wiec nie moga spiskowac i tez o nich nie
            pisalem, a o zydach nic nie pisalem, poza tym, ze bin Laden chce na USA wymusic
            porzucenia obrony Izraela, a nie, ze gdzies zydzi spiskuja. Oni sie praktycznie
            w tej wielkiej grze nie licza. To czemu cos takiego mi wmawiasz, ze
            powiedzialem?

            >A to wszystko dlatego ze Rosjanie sa dobrzy w matematyce.

            Nie dlatego spiskuja, bo sa dobrzy w matematyce. Tego nie powiedzialem. Znowu
            przekrecasz. Ale jako, ze Ty mowisz o sile USA, jak sie obudzi, probowalem
            Tobie wytlumaczyc na czym taka sila musi polegac. O tym ze wysokorozwiniety
            przemysl jest do tego potrzebny i to nie kazda jego dziedzina to chcialem abys
            zrozumial. I ze do tego jest potrzebna nauka i to ta matematyczno-przyrodnicza,
            a nie np. humanistyczne albo ekonomie to powinno byc dla Ciebie tez jasne. I
            jeszcze usilowalem Tobie zobrazowac, ze USA na tym polu wcale nie sa tacy
            dobrzy, ani nie maja tu przewagi nad innymi jak to bylo w 2 Wojnie Swiatowej. I
            to w przemysle i w nauce. Nawet ta wedlug Ciebie ciotka Europa jest w pewnych,
            waznych dziedzinach przemyslu lepsza. Sam pracuje w europejskim (niemieckim)
            przemysle i wiem to napewno. I moge porownac.

            >Jednak z ich systemem polityczno-gospodarczo-spolecznym i z ich
            >destrukcyjna kultura to moga oni sobie ta matematyke i fizyke o tylki potluc.

            A to jak widze ze zyjesz w przeszlosci. Nie dotarlo za ocean, ze w Rosji jest
            juz kapitalizm? I demokracja? Taki zachodni system. A wybory nawet
            demokratyczniejsze jak w USA. Pamietamy jak jeden braciszek drugiemu
            braciszkowi oszustwami pomogl w wyborach na prezydenta, prawda? A tak wogule
            jest ta rodzinka Bushow utalentowana. Synalkowie, jeden prezydent, jeden
            gubernator, Tatus byl tez vce- a potem nawet prezydentem. A slyszales o dziadku
            Bushu? Tez byl gruba ryba przed wojna. A wiesz jaki byl tak po amerykansku
            naiwny? W sam raz tak jak ty to uwazasz. Wyobras sobie, ze w wyborach 1932 w
            Niemczech Hitler mial male szanse zosac kanclerzem, to mu ten dziadek Bush
            kampanie wyborcza sfinansowal. Taki byl naiwny!. Musial nie czytac "Mein
            Kampf" Hitlera. Zli ludzie mowia, ze niestety dal pieniadze bo ten "Mein Kamf"
            czytal. To na tyle o naiwnosci i dobroci USA.
            Pozdrowienia, i jak chcesz ze mna dyskutowac to prosze rzeczowo i nie
            przekrecac.
    • Gość: . Re: Czy Oriana Fallaci ma rację? IP: *.telia.com 28.10.01, 14:15
      .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka