tppiotr 13.05.06, 07:23 Walczą za amerykańskie pieniądze i amerykańską bronią. Przeczytaj to: J.K. Knaus "Ofiary zimnej wojny" - po raz pierwszy ujawnione tajne operacje CIA w okupowanym Tybecie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
listyznod Re: Jatki w Mogadiszu 13.05.06, 09:15 Amerykany znowu robią ten sam błąd co w Afganistanie, Iraku, Liberii... najpierw urzadząja wojnę domową, wynoszą do władzy marionetkę następnie po kilku latach próbują ją obalić dozbrajając bandy ekstremistów. Po kilku latach okaże się, że te bandy ekstremistów uzbrojone w amerykańską broń będą do nich strzelać i "trzeba będzie interweniować". I tak w kółko. Bo USA nigdy nie myśli dalej jak w perspektywie wyborów prezydenckich. Czyli mamy somalijskich Talibów? Odpowiedz Link Zgłoś
lungompa Re: Tam gdzie są zbrodnie zawsze są Amerykanie. 13.05.06, 13:44 A muzulmanow nigdy tam nie ma... *********************************** Sprzymierze sie z samym diablem - byle przeciwko USA. Odpowiedz Link Zgłoś
lapetu1 Re: Tam gdzie są zbrodnie zawsze są Amerykanie. 13.05.06, 13:51 Zdecydowanie się zgadzam tam gdzie są Amerykanie zawsze są największe zbrodnie. Można powiedzieć, że USA to jeden wielki syndykat zbrodni i jednocześnie obóz koncentracyjny. Dlatego wszyscy uciekają z tego przeklętego przez ludzi i boga miejsca na Kubę, od Iranu ewentualnie do Korei Północnej bądz też do Somali właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 a u was niegrów bijiót ? 13.05.06, 15:07 Twoja odpowiedź jest mniej więcej w tym stylu, a problem leży chyba gdzie indziej. Amerykanie dość swobodnie interpretują gdzie leżą ich narodowe interesy. Gdyby trzymali się zasady że ich narodowe interesy leżą w granicach państwa o nazwie Stany Zjednoczone Ameryki Północnej i nie dotyczą już np. Zjednoczonych Stanów Meksyku to nie byłoby tych wszystkich wojenek, mordowania cywili, osadzania zbrodniczych dyktatorów etc. Gdyby tej zasady trzymały się Stany to można byłoby wymagać tego samego od Rosji, Chin i każdego innego kraju. Poza wątpliwymi skutkami moralnymi rodzi to problemy natury "biurokratycznej". Mówiąc prościej trzeba geniusza który potrafiłby się przekopać przez lawinę informacji, jaka codziennie spływa róznymi kanałami na biurko prezydenta, który jak wiemy do najbystrzejszych ludzi nie należy. W efekcie różne koterie podpowiadają mu na kogo to nalezy uderzyć, gdyż państwo "grozi to bezpieczeństwu Ameryki", chociaż powszechnie wiadomo że Ameryce jako takiej nikt nie zagraża, gdyż Ameryka nie ma wrogów których mogłaby się bać. W sumie chodzi w tym wszystkim o zatrudnienie tej armii agentów, analityków, dyspozycyjnych "intelektualistów", no i samej armii coraz większej i coraz bardziej porozrzucanej po setkach baz, ktore trzeba utrzymać. To wszystko kosztuje, a skutki są odwrotnie proporcjonalne do ponoszonych nakładów. PS A w sprawie Somalii chodzi o jeszcze jeden kraj, który Ameryka chce dla siebie opanować. W końcu pozycja w samym rogu Afryki jest strategiczna. Odpowiedz Link Zgłoś
bigos1970 Re: Jatki w Mogadiszu 13.05.06, 15:25 Sojusz na rzecz Pokoju rozpoczął wojnę...Dobre,Orwell byłby zadowolony z bushmeńskiej nowomowy... Odpowiedz Link Zgłoś
vilik chudáci 27.05.06, 23:13 Tak tohle je fakt děs co se ve světě děje. Všem civilistům držím palce a všem obětem (kromě těch střílejících hajzlů) upřímnou soustrast. Odpowiedz Link Zgłoś