Gość: Daniel
IP: 168.103.126.*
19.01.03, 17:48
Bylo wspaniale. Moja grupa skladala sie ze studentow i nauczycieli przewaznie
zydow hindusow, katolikow z okilic Prospect Parku na Brooklynie. Mroz nam nie
przeszkodzilpokazac Bushowi po ktorej stronie jset narod amerykanski. Na
drodze marszu widzielismy tylko 5 demonstrantow pro Bushowskich na tarasie
hotelu kolo Kapitolu. Rowniez grupka okolo 10 miala prowojenne transparenty
przy pomniku wietnamskim. Nas bylo okolo 30 000. Ich 15. Demonstracje byly w
calym USA od Kaliforni do Main. Amerykanskie media prawie wogole nie mialy
zadnych wiadomosci o tych demonstracjach Media swiatowe przyniosly ta
wiadomosc na pierwszuym miejscu. NOT IN OUR NAME. NIE W NASZYM IMIENIU.
Niektorzy czlonkowie naszego kosciola byli w Iraku i w soich plecakach
przywiezli tam podstawowa pomoc medyczna taka jak aspiryne i penicyline.
Zostali za to ukarani przez wladze karami po 10 000 dolarow. Z braku rej
pomocy zmarlo 500 tysiecy irakijskich dzieci. Jest to wojna nie przeciw
Saddamowi ale przeciw ludnosci Iraku, przeciw dzieciom Iraku. W Iraku zyja
Katolicy, ta pomoc odmawiana jest rowniez im. Nie brakuje tylko pieniedzy na
zbrojenie Sharona!!!!!!!!!!!