Dodaj do ulubionych

Bush zartuje ze slepego dziennikarza

01.07.06, 17:02
www.youtube.com/watch?v=m5jElGEwYBs&search=bush%20shades
Niesamowity facet...
Obserwuj wątek
    • felusiak1 Ale on nie jest ślepy 02.07.06, 05:10
      Nie jest blind lecz legaly blind jak moja teściowa.
      Ale za to jest powód aby skopac Busha no to ..... do kopania.
      • o_brother Re: Ale on nie jest ślepy 02.07.06, 06:42
        widzisz dobrze felusiak ze ten facet busz ma problem
        zachowawczo emocjonalny i jest jakby swiadom tego nadrabiajac
        gimik-mimik probuje byc zluzowany.Ten oszolom mysli ze jest cool
        ale nie trzeba byc psychologiem aby zauwazyc u niego
        chorobe.widocznyjest jaskrawo brak alkoholu we krwi i jest napewno na jakich
        prochach psychotropowych.
        Mnie to wyglada na postdelirium tremens i zareczam ci ze jak skonczy kadencje
        to skonczy tez na alkoholizmie.nu ale przychlastem jest latwiej kierowac,zionce
        takich nie tylko lubia ale potrzebuja.

        • felusiak1 Re: Ale on nie jest ślepy 02.07.06, 07:32
          Chołpaku, ja mam w d..e jaki problem ma Bush.
          Rzecz w tym, że tu i koledzy koloryzujecie i robicie z igły widły.
          Ta sprawa była juz na tapecie prze kilkoma dniami. Dziennikarz nie jest niewidomy
          i nie ogłosił wszem i wobec, że ma być traktowany jako niewidomy. Trudno wymagac
          od Busha aby czytał w myslach lub telepatycznie wiedział co kto ma w dokumentach
          napisane. Oczywiście taki przypadek to woda na wasz młyn. Znowu możecie mu
          dokopać. Nie pojmuję po jaka cholerę szukacie pretekstu. Dokopujcie bez pretekstu.
          • o_brother Re: Ale on nie jest ślepy 02.07.06, 07:42
            To nie jest dokopywanie to jest uwaga przynajmniej z mojej strony ze busz jest
            psychopata ktory swoimi zarcikami czesto nie na miejscu chcialby byc rozrywkowy
            co mu sie zdarza zawsze na takich wystapieniach.
            To raz a sekundo to busz powinien byc osadzony za zbrodnie wojenne przeciwko
            ludzkosci i jezeli nie kara smierci to mamro dozywotnie bez parol.
            • felusiak1 Re: Ale on nie jest ślepy 02.07.06, 16:51
              o_brother napisał:
              > To raz a sekundo to busz powinien byc osadzony za zbrodnie wojenne przeciwko
              > ludzkosci i jezeli nie kara smierci to mamro dozywotnie bez parol.

              A ja ze swojej strony uważam, że 4 lipca w USA powinna być ładna pogoda, bez
              deszczu, tak aby wszyscy mogli grilować habaninę.
          • jennifer5 Ale on nie jest ślepy... czyzby?? 03.07.06, 02:08
            felusiak1 napisała:

            > Trudno wymagac od Busha...

            ---

            i tu masz racje f... baaardzo trudno jest od tego typa wymagac czegokolwiek.
            Napewno nie dobrego wychowania i jakiejkolwiek wiedzy na temat zachowan w
            konkretnych sytuacjach zyciowych. Ostatecznie on mysli ze jest 'focem' i jak
            sam kiedys wyszczekal: "I'm the decider, and I decide what is best..." —George
            W. Bush, Washington, D.C. April 18, 2006

            Innym razem pochwalil sie gdzie go wychodowano wyjasniajac tym dlaczego nie
            wiedzial ze Brazylia to duzy kraj:

            "If people want to get to know me better, they've got to know my parents and
            the values my parents instilled in me, and the fact that I was raised in West
            Texas, in the middle of the desert, a long way away from anywhere, hardly.
            There's a certain set of values you learn in that experience." —George W. Bush,
            Washington, D.C., May 5, 2006
            • felusiak1 Re: Ale on nie jest ślepy... czyzby?? 03.07.06, 02:25
              no widzisz, jak chcesz to potrafisz się ze mna zgodzić.
              A jak bedziesz grzeczna to zadedykuje ci wierszyk.
              • de_oakville Gdzies w Teksasie 03.07.06, 14:21
                W moim kanadyjskim miescie kupilem sobie ostatnio zestaw 5-ciu nieznanych mi
                dotad filmow z "djukiem" ("duke") czyli z Johnem Wayne'm, a wszystkie one na
                DVD. Przed obejrzeniem zajrzalem do swojego starego "Video Movie Guide", jeszcze
                w roku 2000, i okazalo sie, ze tylko jeden z tych filmow jest "trojgwiazdkowy",
                a wszystkie pozostale to "gnioty" dwugwiazdkowe. Zadnego "arcydziela"
                "czterogwiazdkowego" jak na przyklad "Rio Bravo", "pieciogwiazdkowego" jak na
                przyklad "Cabaret", ale rowniez zadnego "indyka" (dno) jak "Intersection"
                z Richardem Gere i z Lolita Davidovich. Poniewaz jednak nie sugeruje sie nigdy
                zdaniem tzw. "ekspertow" postanowilem te filmy najpierw samemu obejrzec, a potem
                miec do nich swoj osobisty stosunek. "Indyka" "Intersection" lubie bowiem
                ogladac sobie co jakis czas, wcale nie rzadziej niz "arcydzielo" "Cabaret".
                Przez kolejnych piec piatkow, po pracy "meczylem" film za filmem w kolejnosci
                alfabetycznej. Wrazenie ot takie sobie, ogladalo sie przyjemnie, ale bez
                nadzwyczajnych "uniesien". Kiedy wreszcie dobrnalem do ostatniego filmu pt. "The
                Train Robbers" (rzekomo "dwugwiazdkowego") spotkala mnie bardzo mila
                niespodzianka - wsrod "makulatury" znalazlem wreszczie "perle", "ein Glanz- und
                Meisterstück", do ktorego jeszcze nie raz powroce, podczas gdy inne "gnioty"
                niepredko ujrza "DVD drive" mojego "laptopa". Wiem, ze dla wielu osob ta moja
                "perla" bylaby rowniez "gniotem", ale nie dla mnie. To jeden z najlepszych
                "westernow". Bardzo polecem. Film zaczyna sie pieknie. Jakies ogromne pustkowie
                w Teksasie, odludzie po ktorym hula wiatr sypiac bez przerwy piaskiem w oczy. Na
                horyzoncie gory, srednio wysokie, ale za to lyse, tajemnicze i straszne. Widac
                takze slady dzialalnosci ludzkiej - linia kolejowa, prosta "jak drut" i biegnaca
                "z nikad do nikad", a przy niej ze dwa domy - jakis drewniany jednopietrowy
                barak o prostym ksztalcie "pudla" z napisem "Hotel", obok drugi rownie prosty -
                miejscowy "saloon", lub byly "saloon", bo nie widac zadnych ludzi, tylko drzwi
                skrzypia niemilosiernie poruszane bez przerwy przez hulajacy wiatr. Jakas
                stacyjka kolejowa, ktorej nazwa wypisana jest na wyblaklym od slonca szyldzie.
                Szyld ten jest rowniez skrzypiacy i poruszany przez wiatr. Na peronie
                jednak ktos stoi, kogo pokazuja zaczynajac od ugietej w kolanie nogi i "colta"
                zwisajacego mu u boku. Oczywiscie jakis "cowboy", ale nawet od tylu (tak go
                zaczynaja pokazywac) widzi sie, ze to jeszcze nie "duke" tylko jakis "ciemny
                typ", ktory co jakis czas spoglada raz na zegarek wyciagniety na lancuszku z
                kieszeni eleganckiej marynarki, raz na horyzont wzdluz torow. Nie bede dalej
                opisywal filmu, trzeba go samemu obejrzec. A dlaczego jest dla mnie taki piekny?
                Ze wzgledu wlasnie na ta mala teksanska miescine, pokazana tutaj w sposob troche
                przesadzony i "modelowy". Trudno wyobrazic sobie wieksza "dziure" nawet na
                teksanskim pograniczu z Meksykiem, nie mowiac juz o kulturalnej Europie. Jednak
                po "paru juz" latach pobytu za oceanem tego typu miejscowosc stala mi sie rownie
                bliska, a moze nawet blizsza niz Europa. Moze gdybym urodzil sie w Paryzu w
                poblizu Luwru albo we Wiedniu w poblizu Hofburga, wowczas kulture europejska
                mialbym od urodzenia "we krwi". Ale ja pochodze z takich regionow Polski
                skad nawet blizej jest na "Szkieletczyzne" niz do kulturalnego Krakowa. Nie
                zglaszam zatem pretensji do europejskiej kultury. To, ze urodzilem sie blizej
                Weimaru niz Teksasu nie ma zadnego znaczenia. Mentalnosc sie liczy! Zreszta,
                zeby docenic Wieden musi byc rowniez i Texas. Gdyby codziennie na sniadanie,
                obiad i kolacje jadlo sie tylko serniki wiedenskie, to czlowiek szybko
                dostalby mdlosci. Na szczescie sa jeszcze steki po teksansku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka