Gość: Ted
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.01.03, 15:02
niedziela, 26. 01. 2003, pap
Wczoraj 50-osobowa grupa przeciwników wojny z Irakiem wyjechała trzema
autobusami z Londynu do Bagdadu. Osoby te zapowiedziały, że w czasie
ewentualnych amerykańskich i brytyjskich nalotów wystąpią tam jako żywe
tarcze.
Grupa liczy, iż sama jej obecność zapobiegnie wojnie i zmobilizuje
międzynarodową opinię publiczną do wystąpienia przeciwko niej.
Grupę "żywych tarcz" założył były żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej i
weteran wojny w Zatoce Perskiej z 1991 roku, Ken Nichols O'Keefe. Po
przybyciu do Iraku zamierza przystąpić do głodówki i zapowiada, że będzie ją
kontynuował do czasu aż do swojej sprawy nie przekona 10 tys. ochotników.
Przed wyjazdem O'Keefe oskarżył prezydenta Busha i premiera Blaira o to, że
dążą do wojny, i uznał, że nie wystarczą tradycyjne formy antywojennego
protestu. "Nikt naprawdę nie chce tej wojny z wyjątkiem tych, którzy mogą na
niej zarobić sprzedając broń" - powiedział na wiecu przed wyjazdem.
Dwutygodniowa trasa podróży do Iraku prowadzi przez Paryż, Genewę, Mediolan.
Joe Letts odpowiadający za zorganizowanie transportu, liczy, iż po drodze do
50 ochotników dołączą tysiące przeciwników wojny z innych krajów
europejskich, a opinia publiczna okaże swoje poparcie.
"Nie ma usprawiedliwienia dla tego, co w Iraku chcą zrobić Bush i Blair.
Irakijczycy dość już wycierpieli. Nasze bomby już cofnęły ten kraj w rozwoju
o sto lat. Zbombardowaliśmy im drogi, system łączności, urządzenia do
oczyszczania wody i nie pozwalamy im nawet naprawić tego, co im
zniszczyliśmy" - powiedział Letts.