Gość: Mariusz
IP: *.chello.pl
26.02.03, 00:58
Od kilku miesiecy interesuje sie tą sprawą. Przerażające jest to
że nikogo to nie obchodzi. Nie obchodzi prywatnie - sygnał
alarmowy. Ale i globalnie - jeszcze gorzej... "Demokratyczna
Kampucza" to najwiękrza katastrofa po wojnie, a w skali narodu -
najwiękrza w dziejach ludzkości. Jeśli by przyjąc współczynnik
czasu, wielkości narodu i ilości ofiar, to z niczym nie da się
tego porównać. Skali niezrozumienia problemu dopełnia fakt, ze
na tym forum nikt nie zabrał głosu, nie skomentował... Druga
sprawa to stosunek zainteresowanych stron: a właściwie jego
przerażający brak. Rewolucja Czerwonych Kmerów stała się tak
szybko, mozna powiedzieć, że stosunkowo łatwo ( jak na rewolucje
na skalę państwa), i... tak! przecież mogła wydarzyć się
wszędzie... Nie, jesteś pewien?... przywołaj dowolna analogie,
popuść lekko wodze wyobrażni, wystarczy lekko!... zastanów
się.To sie nie wydarzyło kiedys tam i gdzieś tam! Ludzie
normalnie chodzili do knajp, wracali z pracy, oglądali TV i
stali w kolejkach do kina... Ja miałem wtedy kilka lat (teraz
mam 32) i np. jadąc z mamą kolejką WKD do przedszkola - wojna
wydawała mi się odległą bajką o żalaznym wilku, na której
dziadek był... KAMBODŻA czy raczej Kampucza powinna być nie
tylko przestrogą, powinna być obowiązkową lektórą wałkowana w
szkołach całego świata, nie mówiąc już o ukaraniu winnych
(których oczywiście nie ma)! Ludzie. Uważajcie! bo kiedyś znowu
może nie być winnych... Z głębokim żalem i szacunkiem
dla narodu Kampuczy i tych, którzy poświęcili się by zakończyć
(czy aby?) to piekło - Mariusz K. -Warszawa-