robertpk
23.03.03, 13:34
..na ulice miast zachodu wychodza miliony
milinoy które siedziały cicho - gdy setki tysięcy ludzi gineły w katowniach
husseina, gdy giną w chińskich obozach pracy, gdy zarzyna się czeczenię, gdy
sudańczycy wykańczali całe populacje, gdy pod nóż szły wszystkie mniejszości
w
afganistanie,.....
miernota wtedy milczy - bo nie ma nadziej na wielki show, nie będzie rozróby,
nie pokaże ogólnokrajowa TV,
nie będzie jak opluć kogos poteżnego i wielkiego - w którego "świetle"
miernota zostanie dostrzeżona.
miernoty nie interesuje dobro lub zło
miernotę interesuje - jak zaistnieć - nic sobą nie reprezentując.
dlatego od jednego spotkania polityków do drugiego, od jednego kongresu
gospodarczego do drugiego....
włóczą się hordy łajz - które stają się "obywatelami" zatroskanymi o losy nas
wszystkich przed kamerami, przed publiką, przed takimi jak oni, mogą pokazać
że
istnieją.
Wojna w Iraku daje miernocie szanse na - obniżenie kosztów swojego hobby
nie muszą zjeżdżać się do Davos, czy Florencji - mogą jechac do najbliższego
dużego miasta
zostaje im jeszcze na dodatkowego skręta i parę flaszek wina.