pissmaker
22.11.06, 17:39
El Pais/Pablo Francescutti 17.10.2006
Izraelski Nelson Mandela
Historia Mordechaja Vanunu jak w soczewce pokazuje problemy współczesnego świata.
W oczach Tel Awiwu ten mężczyzna wciąż wydaje się niebezpieczny. Choć 18 lat spędził za kratami z
dala od najskrytszych nuklearnych tajemnic państwowych, rząd obawia się, że jego wypowiedzi
mogą skompromitować Izrael. Dlatego nawet na wolności Mordechaj Vanunu jest więźniem. I
niebawem może otrzymać wyrok za zwykłą rozmowę z dziennikarzami.
Lato 1985 roku w izraelskim ośrodku badań atomowych Dimona. Jeden z inżynierów przemyca
aparat fotograficzny i w tajemnicy robi zdjęcia wnętrza centrali. Kilka miesięcy później zostaje
zwolniony z pracy z powodu redukcji etatów. Mordechaj Vanunu, bo o nim mowa, ma wówczas 31 lat
i jest kawalerem. Z dwoma niewywołanymi filmami w kieszeni udaje się na podbój świata. Rok
później, w Australii, kontaktuje się z brytyjskim dziennikarzem, by opowiedzieć mu o tym, co widział
w Dimonie, i przekazać zdjęcia. W tym celu jedzie do Londynu.
Tam poznaje atrakcyjną amerykańską turystkę przedstawiającą się jako Cindy. Kobieta proponuje mu
wspólną podróż do Rzymu. Wszystko, co zdarzyło się później, mogłoby z powodzeniem znaleźć się
w jednej z powieści Johna Le Carré: w Wiecznym Mieście na Vanunu czekają agenci Mosadu będący w
zmowie z amerykańską Matą Hari. Porywają go, usypiają i przewożą do Izraela. Inżynierowi udaje się
jednak wypełnić swoją misję: 5 października 1986 roku brytyjski ?The Sunday Times? publikuje
szokujące materiały na temat izraelskiego arsenału nuklearnego: ?Inżynier Mordechaj Vanunu ma
dowody na produkcję broni nuklearnej przez Izrael? ? ogłasza.
Jesienią 1986 roku Izrael znalazł się zatem w trudnej sytuacji, a życie Vanunu stało się koszmarem.
?Mordechaj Vanunu przez trzy miesiące uznawany był za zaginionego, a Tel Awiw nie przyznawał się
do jego zatrzymania ? opowiada Eva Suárez z Amnesty International. ? Następnie potajemnie
sądzono go w procesie łamiącym w karygodny sposób prawa oskarżonego. Doszło do tego, że na
niektórych rozprawach Vanunu kneblowano?.
Jako że zabroniono mu rozmawiać z prasą, inżynier poinformował dziennikarzy o swym porwaniu w
Rzymie pokazując im przez szybę furgonu napis na wewnętrznej stronie dłoni. Wiadomość o tym
wywołała poważny kryzys dyplomatyczny. Parlament Europejski stanowczo potępił sposób, w jaki
potraktowany został oskarżony, i ocenił jego uprowadzenie jako oczywiste naruszenie suwerenności
Włoch oraz prawa międzynarodowego.
Izraelski sąd uznał jednak Mordechaja Vanunu winnym zdrady i szpiegostwa, za co skazał go na 18
lat więzienia. Większą część kary ? 11 lat ? skazany spędził w całkowitym odosobnieniu.
Wypuszczony na wolność w 2004 roku, Vanunu chciał wyjechać z kraju, otrzymał jednak zakaz
opuszczania Izraela. Zabroniono mu również wszelkich kontaktów z cudzoziemcami.
Izrael nigdy nie zdementował ani nie potwierdził sensacji opublikowanych przez ?The Sunday Times?,
gdzie zarzucono mu posiadanie około stu bomb atomowych. ?Bez komentarza? ? taka była i jest
postawa izraelskich polityków w sprawie tajnej broni nuklearnej. Wielu podejrzewało Żydów o
posiadanie tego typu broni od czasu, gdy odmówili podpisania traktatu o nierozprzestrzenianiu
broni jądrowej (NPT). Dowody dostarczone przez Vanunu jedynie potwierdziły te przypuszczenia.
Jak piszą analitycy prestiżowego pisma ?Jane?s Intelligence Review?, obecnie w izraelskim arsenale
znajduje się około 400 bomb atomowych o całkowitej mocy 50 megaton (równa się to 3850 bombom
zrzuconym na Hiroszimę), co sprawia, że kraj ten jest szóstą potęgą jądrową w świecie po Stanach
Zjednoczonych, Rosji, Wielkiej Brytanii, Francji i Chinach.
Mordechaj Vanunu urodził się w Maroku, w żydowskiej rodzinie, która wyemigrowała do Izraela, gdy
chłopiec miał dziewięć lat. Jako młody człowiek odsłużył trzy lata w wojsku, a następnie rozpoczął
jednocześnie studia i pracę w Dimonie, gdzie produkował lit-6, składnik broni termonuklearnej. Jak
opowiada dziś, inwazja na Liban w 1982 roku sprawiła, że zmienił poglądy i stał się przeciwny
okupacji Palestyny. To wtedy zaczęła w nim kiełkować decyzja o ujawnieniu informacji na temat
produkcji plutonu do celów wojennych.
Według ustaleń BBC izraelski program mógł być realizowany dzięki technologii produkcji plutonu
udostępnionej przez Francję oraz zapasom ciężkiej wody dostarczanej Izraelowi w latach 50. przez
Brytyjczyków. Amerykańscy eksperci podejrzewają, że Tel Awiw przeprowadzał próbne eksplozje na
pustyni w Republice Południowej Afryki i że pozwolono mu na nie ze względu na bardzo dobre
stosunki z reżimem apartheidu. Dodajmy, że Stany Zjednoczone nie naciskały na Izrael w sprawie
podpisania traktatu NPT. Inne kraje też prowadziły dotąd podobną politykę: podczas ostatniej wojny
w Libanie niemiecki rząd Angeli Merkel zgodził się sprzedać Izraelowi dwie łodzie podwodne mogące
wystrzelać pociski nuklearne.
Syjonistyczny rząd nigdy nie wybaczył inżynierowi wyjawienia największej państwowej tajemnicy.
?Najbardziej okrutne było całkowite odizolowanie mnie w więzieniu? ? wspomina Vanunu. ? Chcieli
mnie złamać, sprawić, bym błagał o przebaczenie za to, co zrobiłem. Przez pierwszy rok miałem w
celi zainstalowane kamery. Przez trzy lata żyłem przy zapalonym świetle. Bezustannie mnie bili i nie
dawali mi spać. Moim jedynym celem było przetrwać to wszystko. I udało mi się!?. Wytrwałość
więźnia zaskoczyła nawet jego adwokata, Avigdora Feldmana, znanego obrońcę praw człowieka,
który o swoim kliencie powiedział, że ?jest to najbardziej uparty, wytrwały i prawy człowiek?, jakiego
kiedykolwiek spotkał.
Kary nałożone na Vanunu nie skończyły się jednak wraz z wypuszczeniem go z więzienia. W
listopadzie 2004 roku zatrzymano go i zajęto mu komputer. Zarzucono mu kontaktowanie się przez
internet z BBC, ?The Sunday Times? oraz ze Skynews. Amnesty International oskarżyła firmę
Microsoft o ?udostępnienie władzom izraelskim informacji o Mordechaju Vanunu, które posłużyły do
wytoczenia mu procesu o kontakty z zagraniczną prasą?. Organizacja przypomina, że ?prawo
międzynarodowe zobowiązuje Izrael do poszanowania praw obywatela, między innymi prawa do
podróży, pokojowych zebrań i do wyrażania swoich opinii?. Ze względu na ograniczenia wolności
nałożone na Vanunu (jak na przykład zakaz kontaktu z cudzoziemcami) dziennik ?El País? nie mógł
osobiście porozmawiać z byłym więźniem.
Jak podkreśla Eva Suárez ?Vanunu stał się symbolem dla wszystkich działaczy zaangażowanych w
walkę o rozbrojenie. Jest dla nich izraelskim Nelsonem Mandelą?. I tak jak w przypadku
południowoafrykańskiego bohatera, więzienie nie zdołało go złamać. Po wyjściu na wolność wezwał
do ?odrzucenia państwa żydowskiego w obecnym kształcie? i założył swoją stronę internetową
(www.serve.com/vanunu/), gdzie wyraża chęć ?pracy na rzecz pokoju na świecie, zakazu broni
nuklearnej oraz uczynienia z Bliskiego Wschodu strefy wolnej od broni atomowej?.
Dziś Vanunu ma 52 lata i zerwał nie tylko z syjonizmem, ale i z żydowską wiarą. Nawrócony na
chrześcijaństwo Izraelczyk zapewnia, że rodzina gorzej zniosła jego odejście od judaizmu niż to, iż
dopuścił się ?zdrady tajemnicy państwowej?. Pomimo wysokiej ceny, jaką przyszło mu zapłacić za
swoją postawę, wydaje się niezachwiany w swych poglądach: ?Wszystko, co zrobiłem, wynikało z
głębokiego wewnętrznego przekonania, że jest to słuszne. Dziś postąpiłbym tak samo. Chciałem nie
dopuścić do użycia bomb atomowych przez Izrael, uniknąć wojny atomowej na Bliskim Wschodzie.
Chciałem przyczynić się do pokoju w regionie?.
Dziś, w kontekście polemiki na temat posiadania przez Iran broni atomowej, słowa te brzmią
szczególnie aktualnie. Dwa lata temu Vanunu zasugerował Międzynarodowej Organizacji Energii
Atomowej (OIEA), by przedłożyć Iranowi taką oto propozycję: kraj ten miałby zaprzestać zbrojeń