Dodaj do ulubionych

Coś dla otumanionych atmosferą "świąt"

25.12.06, 21:54
Faszyzm polskiego katolicyzmu

Polski faszyzm zawsze bazował na ideologii mieszczącej się w relacji „Polak —
katolik", i jest on pokłosiem nacjonalizmu, który można chyba wytłumaczyć
m.in. dziejami naszego państwa, poczynając od czasów pierwszych królów. Polski
nacjonalizm, zwany „patriotyzmem", najsilniej rozwijał się w okresie zaborów,
gdzie tożsamość narodowa Polaków była poddana niespotykanej w naszej historii,
neutralizacji. I to w znacznej mierze dzięki Watykanowi.

Skrajne poglądy polskiej prawicy zawsze charakteryzowały się brutalnym
prymitywizmem, a jej hasła zasadzały się na nienawiści do wszystkiego, co nie
katolickie. Oni nie byliby sobą, gdyby ich narodowy szowinizm, nie bazował na
antysemityzmie. Kościół katolicki dla własnych, doraźnych potrzeb
doktrynalnych, skutecznie rozniecał w umysłach Polaków przez całe wieki
pogardę wobec Żydów i innych „naleciałości" żyjących w naszym kraju. Zresztą
owoce tego są widoczne po dziś dzień.

Historia pokazała, że gdzie pojawiło się rzymskie chrześcijaństwo, tam
niebawem wybuchały wojny religijne lub etniczne. Lokalne społeczności żyjące w
zgodzie, stawały się nagle sobie wrogie, kiedy tylko zostały poddane
indoktrynacji przez misjonarzy katolickich. Tak było np. w Japonii.

W naszym kraju okresu międzywojennego działało Polskie Pogotowie Patriotyczne.
Niczym nadzwyczajnym nie jest, że inicjatorami i założycielami tej
faszystowskiej organizacji byli katoliccy księża, gdyż był to okres
wzrastającego, nie tylko w Polsce, klerykofaszyzmu. W roku 1922 w kościele
kapucynów w Warszawie odbyła się ceremonia zaprzysiężenia członków tej
organizacji, powtarzana wielokrotnie w różnych terminach. Przysięgę odbierali
księża: Kaim, Wiśniewski i Wiator, oraz dwaj zakonnicy: Beniamin i Honorat.
Pieczę duchową nad całym przedsięwzięciem sprawował ówczesny abp zdrajca,
Kakowski. Efektem działalności PPP było zabójstwo prezydenta RP, Gabriela
Narutowicza (1922r.) dokonane przez narodowca, Eligiusza Niewiadomskiego. Po
wykonaniu wyroku na Niewiadomskim, w wielu kościołach odprawiano uroczyste
msze żałobne w intencji mordercy, a na jego grobie pojawiały się kwiaty.
Kościół nie krył się z bólem i żalem za zabójcą prezydenta RP. W końcu,
przynajmniej w sensie moralnym, Kościół był inspiratorem tej zbrodni. [_11_]
Polskie Pogotowie Patriotyczne powołano w ściśle określonym celu. Miało ono za
zadanie przejąć władzę, gdyby doszło do rewolucji socjalistycznej. A więc
cichaczem szykowano Polsce czarny faszyzm z domieszką koloru brunatnego.

Narzucanie całemu społeczeństwu katolickich rozwiązań, norm zachowania i
postępowania; cenzura słowa; zakazy i nakazy; wymuszanie sposobu wychowywania
dzieci, ingerencja w treści programów radiowych i telewizyjnych, napuszczanie
prokuratorów do walki z niezależną myślą i poglądami, pozwala Kościołowi
krzewić „swoją" wersję naszej codzienności. Nauczanie religii w szkołach za
państwowe pieniądze, wymuszanie na samorządach określonych korzyści
materialnych i przywilejów. Takie i podobne postawy zachowawcze to norma
postępowania rzymskiego kleru. Tak zwany episkopat, zbiera się i decyduje, co
i jak Polacy mają robić. Pod pozorem świętości, Kościół stał się wyrocznią
narodu. Powaga i autorytet Kościoła, wspiera się na bogu i jego rzekomych
prawach. A nauki kościelne i prawo kanoniczne, nie muszą być obowiązkiem i
przymusem. Kartoteki parafialne są w rzeczywistości zapisami o charakterze
agenturalnym, w których poza rejestracją kościelnych spraw wiernego, są
informacje, które nie mają nic wspólnego z życiem religijnym. Wierni poddani
są totalnemu szpiegostwu ze strony Kościoła, nie mając w ogóle o tym pojęcia.

Każde państwo układające się z Watykanem, prędzej lub później staje się jego
łupem, a w najlepszym wypadku, mezalians państwa z papieżem cechuje się
nieporozumieniami i konfliktami. Chyba, że mamy do czynienia ze świadomym i
zaplanowanym oddaniem narodu w ręce Kościoła, podobnie jak w Polsce współczesnej.

Według nauk katolicyzmu, państwo jest rządzone dobrze tylko wtedy, kiedy
ściśle współpracuje z Kościołem, bowiem tylko instytucja „nie z tego świata",
jako władza najwznioślejsza, może zapewnić państwu najwyższy stopień
doskonałości, najszlachetniejszych wartości, wolności, moralności,
sprawiedliwości, itd., itp. Powyższy pogląd sformułował papież Paschalis II
(1099-1118) w sposób następujący: „Gdy Kościół i państwo są zgodne, wtedy
świat jest dobrze rządzony, Kościół kwitnie i wydaje błogosławione owoce. Z
chwilą jednak, gdy zgody między nimi zabraknie, nie tylko małe rzeczy rosnąć
przestają, ale i wielkie marnie giną."

# www.racjonalista.pl/kk.php/k,2/s,2752
Obserwuj wątek
    • ossey Re: Co proponujesz? 25.12.06, 21:55
      • blazare Ateizm 25.12.06, 21:56

        • ossey Re: Ok...ale to tez wiara 25.12.06, 22:08
          i raczej mialem na mysli postawy etyczno-moralne.
          • blazare Re: Ok...ale to tez wiara 25.12.06, 22:21
            ossey napisał:

            > i raczej mialem na mysli postawy etyczno-moralne.

            Agnostycyzm jest najlogiczniejszym wyborem, jeśli jest połączony z humanizmem
            wyznającym zasadę: "człowiek przede wszystkim".
            • aaki człowiek przede wszystkim; lenin wiecznie żywy 25.12.06, 22:25
              amen
            • ossey Re: Co to oznacza w praktyce... 25.12.06, 22:35
              czy ta zasade nie wyznaje religia. Czy Chrystus na krzyzu nie umarl wlasnie dla
              czlowieka? Przeciez kazda religia sprowadza problem do wychowania czlowieka.
              • blazare Re: Co to oznacza w praktyce... 25.12.06, 22:55
                ossey napisał:

                > Czy Chrystus na krzyzu nie umarl wlasnie dla
                > czlowieka?

                Tak naprawdę to nie wiadomo, dlaczego on umarł i czy w ogóle umarł.
                Reinterpretacja nawiedzonych zapisów jego rzekomych uczniów dokonana przez KK
                przypomina bardziej stwarzanie faktów, niż ich tłumaczenie. Wielu ludzi umiera
                za ludzkość, a nikt nawet o nich nie wspomni. Fakt, że wokół tego mało
                znaczącego trybuna ludowego rozpętała się wieluwiekowa histeria, należy
                przypisywać bardziej potędze klechostanu i ludzkiemu lękowi przed śmiercią,
                aniżeli "złotymi myślami" jakimi raczył nas obdarzyć, a których nijak nie da
                rady zastosować w praktyce.
                • ossey Re: Nie wchodzmy w sprawy historyczne 25.12.06, 23:03
                  jezeli chcesz cos zmieniac to w jakim kierunku...czy mamy odrzucic wszystkie
                  wartosci humanistyczne w ktorych wychowalismy sie? Proponujesz nowe? Jakie? Moze
                  tylko niektore chcesz odrzucac a nowe wprowadzic?
                  • blazare Re: Nie wchodzmy w sprawy historyczne 25.12.06, 23:05
                    ossey napisał:

                    > wartosci humanistyczne w ktorych wychowalismy sie?

                    O jakich wartościach konkretnie mówimy? O katolickim dekalogu czy bardziej
                    uniwersalnym poszanowaniu praw człowieka i pojęciu tolerancji, którego próżno
                    szukać w katolicyzmie?
                    • ossey Re: Chrzescijanstwo to uniwerslne wartosci 25.12.06, 23:19
                      wartosci ktore zostaly zbudowane na fundamentach cywilizacji greckiej i rzymskiej.
                      Filozofia chrzescijanska jest przesiaknieta filozofia grecka , prawo...czesto
                      wzorowalo sie na prawie rzymskim tym przed chrzescijanskim.
                      Odrzucajac uniwersalne wartosci chrzescujanskie odrzucasz caly dorobek
                      etyczno-moralny Europy.
                      Ja natomiast rozumiem ze ty chcesz te zasady pozostawic likwidujac instytucje
                      ktora te zasady wprowadzala w zycie a wiec Kosciol szeroko pojety. To jest
                      rozmumowanie w stylu...ze szkola moze istniec bez nauczycieli a jezeli juz musza
                      byc to uczniowie maja decydowac o czym bedziemy sie uczyc.
                      W sowietach probowano wprowadzic nowa wiare zwana ateizmem. Wprowadzona tez
                      wartosci socjalistyczne. Czym to sie skonczylo nie musze chyba pisac.
                      • blazare Re: Chrzescijanstwo to uniwerslne wartosci 25.12.06, 23:27
                        ossey napisał:

                        > Odrzucajac uniwersalne wartosci chrzescujanskie odrzucasz caly dorobek
                        > etyczno-moralny Europy.

                        Ten "porządek etyczno-moralny" doprowadził do niezliczonych ilości wojen, aktów
                        ludobójstwa, zbrodni na tle narodowościowym, dwóch wojen światowych, Holocaustu,
                        prześladowań religijnych, podziałów i likwidacji całych krajów i nierzadko
                        narodów, nie mówiąc już o ubóstwie, zacofaniu, bezradności wobec chorób,
                        polowaniach na czarownice, krucjatach itp. Takie hasła wydają mi się zupełnie
                        puste i pozbawione sensu. Nawet katolickie sentencje, fetyszyzowane przez
                        stulecia takie jak rzekomo idealna zasada postępowania: "szanuj bliźniego swego
                        jak siebie samego" jest absurdem w sytuacji gdy mam do czynienia z masochistą
                        ;). Nie ma czegoś takiego jak niezmienny i jedynie słuszny system wartości.
                        Ogólnie przyjmujemy, że odbieranie życia drugiemu człowiekowi jest złe i
                        niedopuszczalne - pytanie wtedy, co zrobić jeśli kogoś nie stać na leki
                        przeciwbólowe, a cierpi na raka - czy eutanazja jest aktem litości i
                        miłosiedzia, czy zwyczajnym morderstwem? System aksjologiczny o którym piszesz w
                        rzeczywistości nie istnieje, bo nigdy nie został spisany. Jeśli twoim zdaniem
                        cywilizacja europejska zasadza się na dekalogu to jesteś w wielkim błędzie.
                        Gdyby zaś mierzyć jej wartość stopniem zapożyczeń z kultury antycznej, to
                        należałoby uznać, że reżim nazistowski był najbardziej zbliżony do ideału
                        Sparty. Tylko co z tego? Gdyby cywilizacje grecka i rzymska były idealne, to by
                        nie upadły, nie pomyślałeś o tym?
                        • absztyfikant Re: Chrzescijanstwo to uniwerslne wartosci 26.12.06, 11:10
                          Wyjatkowo zgadzam sie z Blazarkiem:)
                        • ossey Re:Krytykujesz a nie przedstawiasz nowych 26.12.06, 11:27
                          rozwiazan. Doskonale wiesz ze postawy etyczno-moralne ze tak to nazwiemy
                          ewoluowaly. Jak wszystko . Wiazalo sie to z rozwojem cywilizacji. I to ze
                          jestesmy w tym miejscu co dzis zawdzieczmy tej ewolucji. Jak spojrzysz na
                          historie to kazda dziedzina naszego zycia jest inna niz przed 200-300-1000 lat
                          wstecz.
                          Zwroc uwage ze np tutejsi Zydzi atakuja chrzescijanstwo a raczej koatolicyzm a
                          nie sama religie. Ty atakujesz religie ( ok. masz takie przekonania) ale oni
                          popieraja ciebie mimo ze wiedza ze z toba sie nie zgadzaja. Czysty koniukturalizm.
                          W Europie potrzebne sa rozne ideologie , musza sie scierac , trzeba
                          dyskutowac...ale nie mozna odrzucac tego z czego wyroslismy...moze w niektorych
                          sprawach bylo wiele brudu...ale to byl nasz brud.
                          Bez chrzescijanstwa nie bylibysmy tym czym jestesmy...i powiem wiecej na pewno
                          bylybysmy gorsi.
                          Odrzucajac religie i wprowadzajac ateizm...bys pozbawil ludzi nadziei...o tym
                          rowniez wiedzial Stalin i dal ludowi boga Lenina.
                          • absztyfikant Re:Krytykujesz a nie przedstawiasz nowych 26.12.06, 11:32
                            Ja osobiscie nie mam nic przeciwko religiom, ale pod warunkiem, ze "czczony
                            kamien" nie jest potem wykorzystywany jako bron i nie laduje na mojej glowie.
                            Uwazam, ze absolutnym wariantem minimum jest odstawienie religijnych pasozytow
                            od panstwowego cyca. Paradoksalnie dotyczy to i Izraela, i Polski:)))))
                          • blazare Re:Krytykujesz a nie przedstawiasz nowych 26.12.06, 11:40
                            ossey napisał:

                            > rozwiazan. Doskonale wiesz ze postawy etyczno-moralne ze tak to nazwiemy
                            > ewoluowaly. Jak wszystko . Wiazalo sie to z rozwojem cywilizacji. I to ze
                            > jestesmy w tym miejscu co dzis zawdzieczmy tej ewolucji. Jak spojrzysz na
                            > historie to kazda dziedzina naszego zycia jest inna niz przed 200-300-1000 lat
                            > wstecz.

                            A skąd wiesz, co jest na końcu procesu ewolucjnego? Może właśnie ateizm. Może
                            wiara w boga i istoty nadprzyrodzone zostanie przez ewolucję wyrugowana? Być
                            może opustoszałe kościoły i coraz mniejsza liczba wiernych jest wynikiem tej
                            ewolucji, a nie jej zaprzeczeniem?

                            > Zwroc uwage ze np tutejsi Zydzi atakuja chrzescijanstwo a raczej koatolicyzm

                            Tutejsi Żydzi atakują islam, do chrześcijaństwa mają stosunek ciepło-obojętny,
                            bo większość z nich wychowała się w Polsce. Na przykład taki arap układał tu
                            wyciskające łzy bajki o Polakach przysięgających na księgę Nowego Testamentu
                            podczas przysięgi składanej przed wstąpieniem do IDF :DDDD.

                            > Odrzucajac religie i wprowadzajac ateizm...bys pozbawil ludzi nadziei..

                            Nie ma nadzieji. Najbardziej wiarygodną wersją wydarzen pośmiertnych jest
                            powtórka z przeszłości: po śmierci będzie pewnie to samo, co przed narodzeniem -
                            takie postawienie sprawy nie powinno przeszkadzać w byciu dobrym i wartościowym
                            człowiekiem. Wymaga co prawda więcej siły i autorefleksji, ale czyni człowieka
                            bardziej dojrzałym i mniej zakłamanym.
                            • ossey Re:Wchodzimi na grunt filozofii 26.12.06, 11:56
                              ja tobie nie udowodnie ze bog istnieje jak i ty mi nie udowodnisz ze jego nie ma.
                              Na religie nalezy patrzec jak na element wychowania. Ktos nas musial wychowac
                              ...kosciol pelnil i pelnie i pewnie jeszcze bedzie dludgo pelni role
                              wychowawcza.Oczywiscie wspolczesny swiat zmienia te proporcje i panstwo
                              przejmuje role kosciola jednak w naszy wypadku ciagle obowiazuja wartosci
                              chrzescijanskie nawet ateistow. Bo jaka zasade etyczna odrzucisz ktora glosi
                              kosciol. Owszem odrzucasz kosciol jako instytucje i zwiazane z tym pewne rytualy
                              ale caly sens i istota chrzescijanstwa pozostaje w tobie....bo tak zostales
                              wychowany i jestes przekonany ze tak nalezy postepowac.
                              Nie wiem co bedzie na koncu ewolucji...ty tez nie wiesz....wg mnie wogole nie
                              wiele wiemy na temat istoty ewolucji....wiemy ze cos przechodzilo w cos ale
                              ...dlaczego?
                              • absztyfikant Re:Wchodzimi na grunt filozofii 26.12.06, 12:00
                                Wychowawcza?:))) Nie wiem czemu, ale przypomnial mi sie wlasnie film 'La mala
                                education' Almodovara;)))))))
                              • blazare Re:Wchodzimi na grunt filozofii 26.12.06, 12:00
                                ossey napisał:

                                > Na religie nalezy patrzec jak na element wychowania. Ktos nas musial wychowac
                                > ...kosciol pelnil i pelnie i pewnie jeszcze bedzie dludgo pelni role
                                > wychowawcza.

                                Nie życzę sobie by kościół mnie wychowywał, bo nie jest dla mnie żadnym
                                autorytetem, a moralnym to już wcale. To po pierwsze. A po drugie - coś takiego
                                jak moralność i zakaz czynienia krzywdy drugiemu człowiekowi istniało 4000 lat
                                p.n.e. w okresie cywilizacji babilońskiej, gdy kościół katolicki był
                                przyszłością tak odległą jak dla nas rok 6006. Katolicyzm nie wprowadził niczego
                                nowego. Jedynym "osiągnięciem" wiary katolickiej była kradzież cudzych pomysłów
                                i niewiarygodna wręcz degeneracja woli Jezusa, upostaciawiająca się w wyzysku,
                                zbrodniach ludobójstwa i chorobliwej żądzy władzy.
                              • absztyfikant Re:Wchodzimi na grunt filozofii 26.12.06, 12:01
                                Educacion oczywiscie - cholerny angielski, wszedzie sie wpycha:))))
                                • absztyfikant Re:Wchodzimi na grunt filozofii 26.12.06, 12:03
                                  youtube.com/watch?v=5Tr80GX5UbA
                                  Blazare - ten teledysk byl zakazany w TV i to bynajmniej nie z powodu zenujacego
                                  poziomu. Wsluchaj sie w slowa.
                                  • blazare Re:Wchodzimi na grunt filozofii 26.12.06, 12:07
                                    absztyfikant napisał:

                                    > poziomu. Wsluchaj sie w slowa.

                                    I was born in the heart of Dublin to a holy book full of rules. Made get on our
                                    knees every Sunday with the other fools... Dewoci nie mogli tego przeżyć?
                                    • absztyfikant Re:Wchodzimi na grunt filozofii 26.12.06, 12:09
                                      Nie mogli - a tekst jest i tak 'lajtowy';)
                                      • absztyfikant Re:Wchodzimi na grunt filozofii 26.12.06, 12:13
                                        NAJBARDZIEJ ZLOSLIWY AKAPIT ODDZIELAM:))))))))


                                        Weddings deaths and baptising children
                                        That's my debt paid to the church
                                        I don't need that kind of salvation
                                        When I get hurt
                                        Don't fill my head with sermons
                                        And force me to believe
                                        This is the city that raised me
                                        With the religion they gave me
                                        Now I'm old enough to know my own mind

                                        But it was leaving that saved me
                                        I've seen so much that has changed me
                                        So just break with your past
                                        Feed your own mind
                                        'cause this Irish son has moved with the times
                                      • blazare Re:Wchodzimi na grunt filozofii 26.12.06, 12:15
                                        absztyfikant napisał:

                                        > Nie mogli - a tekst jest i tak 'lajtowy';)

                                        Nasi radiomaryjowcy pewnie by go nawet nie zrozumieli, więc nie byłoby
                                        protestów. Ale trochę zdziwiony jestem, że go zbanowali. Może właśnie ten spokój
                                        i wyważony tekst ich wkurzył, bo przecież nie takie rzeczy pokazywano w TV,
                                        które pod względem obrazoburstwa biły ten kawałek na głowę.
                                        • absztyfikant Re:Wchodzimi na grunt filozofii 26.12.06, 12:18
                                          To ma swoja logike Blazare - z genitaliami na krzyzu latwiej jest walczyc, bo
                                          nie trzeba sie tlumaczyc ze swoich grzeszkow i wlasnie dlatego takie sprawy
                                          Kosciol naglasnia.
                                          • absztyfikant Re:Wchodzimi na grunt filozofii 26.12.06, 12:29
                                            Hahahahaha:))))

                                            youtube.com/watch?v=HVXRdJz8U24
                                            youtube.com/watch?v=URp-KF8mMrk&mode=related&search=
                                            To jest najlepsze:
                                            youtube.com/watch?v=lKJZ69rxRtE
                                            Tutaj czolowka:
                                            youtube.com/watch?v=Ybspf6nPHlY
    • mirmilek lepiej wskocz na ten watek: 25.12.06, 22:27
      dobrze ci (i nam) zrobi :)
    • puls Re: Coś dla otumanionych atmosferą "świąt" 25.12.06, 22:59
      recesja.icm.edu.pl/rm/wypow.htm
      • blazare Te są "lepsze" 25.12.06, 23:01
        # www.radiomaryja.pl.eu.org/nagrania/index.php
        • oscar62 Re: Te są "lepsze" 26.12.06, 00:04
          OBA ZBIORY, TWOJ I PULSA, SA DOBRE. A PROPOS, ZMIANKA O HUELLE MI PRZYPOMINA
          PEWNY EPIZOD: PISARZ PODAL SKARGE DO SADU W ZWIAZKU Z ANTYSEMICKIMI
          WYPOWIEDZIAMI PRALATA JANKOWSKIEGO. W TRAKCIE DEBATY SADOWEJ ZNALAZL SIE HUELLE
          OSKARZONYM I...DOSTAL POKAZNA GRZYWNE ZA SPLAMIENIE IMIENIA DUCHOWNEGO.
          • blazare Re: Te są "lepsze" 26.12.06, 00:15
            oscar62 napisał:

            > OSKARZONYM I...DOSTAL POKAZNA GRZYWNE ZA SPLAMIENIE IMIENIA DUCHOWNEGO.

            Jankowski to sztandardowy przykład demoralizacji polskiego kleru. Pederasta z
            zamiłowaniem do zbytku.
            • oscar62 Re: Te są "lepsze" 26.12.06, 00:20
              blazare napisał:

              > oscar62 napisał:
              >
              > > OSKARZONYM I...DOSTAL POKAZNA GRZYWNE ZA SPLAMIENIE IMIENIA DUCHOWNEGO.
              >
              > Jankowski to sztandardowy przykład demoralizacji polskiego kleru. Pederasta z
              > zamiłowaniem do zbytku.
              >
              ON TEZ JEST SPECEM OD ZYDOKOMUNY. GDY MU WYTYKALI MOLESTOWANIE MLODEGO CHLOPCA,
              POWIEDZIAL WSZEM I WOBEC, ZE TO WYMYSL ZYDOKOMUNY...
              • blazare Re: Te są "lepsze" 26.12.06, 00:23
                oscar62 napisał:

                > POWIEDZIAL WSZEM I WOBEC, ZE TO WYMYSL ZYDOKOMUNY...

                Jankowski to idiota cierpiący na megalomanię. Drugi Wałęsa, tyle że głupszy i
                gustuje w chłopcach.
                • oscar62 Re: Te są "lepsze" 26.12.06, 00:38
                  blazare napisał:

                  > oscar62 napisał:
                  >
                  > > POWIEDZIAL WSZEM I WOBEC, ZE TO WYMYSL ZYDOKOMUNY...
                  >
                  > Jankowski to idiota cierpiący na megalomanię. Drugi Wałęsa, tyle że głupszy i
                  > gustuje w chłopcach.
                  >
                  A W RADIO MARYJA TEZ BIERZE UDZIAL?...
                  • blazare Re: Te są "lepsze" 26.12.06, 00:39
                    oscar62 napisał:

                    > A W RADIO MARYJA TEZ BIERZE UDZIAL?...

                    A jakże by nie. Chwytaj jeden z jego występów:

                    #
                    www.radiomaryja.pl.eu.org/nagrania/20060430-jankowski/20060430-jankowski.html
                    • oscar62 Re: Te są "lepsze" 26.12.06, 09:32
                      NO I J.R. NOWAK. WSZYSTKO CO "DOBRE" W POLSCE. TAKA PRZYSTANIA JEST DOPRAWDY
                      CHLUBA POLSKI...
                    • absztyfikant habibi;-) 26.12.06, 11:08
                      A co tam panie w islamie?:)))))
                      • blazare Re: habibi;-) 26.12.06, 11:14
                        absztyfikant napisał:

                        > A co tam panie w islamie?:)))))

                        Islam jest tu albo przemilczany albo znienawidzony, dlatego dla ogólnej
                        równowagi trzeba czasami powiedzieć o nim coś dobrego, nawet jeśli miałoby to
                        charakter prowokacji, Absztyś.
                        • absztyfikant Re: habibi;-) 26.12.06, 11:17
                          A za co islam powinien byc kochany? Jesli chrzescijanstwo czy judaizm sa
                          odmianami ciemnoty, to islam jest zbrodnicza ideologia. Nie badz taki
                          politycznie poprawny...
                          • blazare Re: habibi;-) 26.12.06, 11:20
                            absztyfikant napisał:

                            > A za co islam powinien byc kochany?

                            Na forach poświęconych islamowi nie pozostawiam suchej nitki na tej religii.
                            Tutaj jest już wystarczająca ilość fanatyków, którzy sprzątneliby świat islamu
                            przy pomocy bomby wodorowej, nie widzę więc powodu, żeby im wtórować.
                            • absztyfikant Re: habibi;-) 26.12.06, 11:24
                              Wyobraz sobie te wspaniala, nieujarzmiona przyrode, dzikie zwierzeta, dzungle i
                              zapach pustyni, deszczu czy morza zamiast smrodu arabskich miast. Musisz
                              przyznac, ze perspektywa swiata bez Arabow jest piekna:) Moze troche nierealna,
                              ale swiat marzen rzadzi sie swoimi prawami:))))
            • tia666 Re: Te są "lepsze" 26.12.06, 06:11
              hmmm
              Jankowski to biznesmen z cietym "geszeftem"
              i nic poza tym
    • tia666 Re: Coś dla otumanionych atmosferą "świąt" 26.12.06, 06:05
      eee nieotumanioiny
      "bleble" swoje,
      "zycie" swoje
      odwieczny kompromis;)
    • absztyfikant czesc 1 26.12.06, 11:48
      DZIEDZICTWO NARODOWEJ DEMOKRACJI (II)
      [podpis] ANDRZEJ WALICKI *
      Gazeta Wyborcza nr 269, wydanie waw z dnia 18/11/2006 - 19/11/2006 ŚWIĄTECZNA,
      str. 25

      Roman Dmowski przyczynił się do zdyskredytowania słowa "naród" w środowiskach
      liberalnych i lewicowych, polską prawicę zaś zepchnął na pozycje zupełnie dziś
      anachroniczne

      Aby zrozumieć istotny sens podziału na "prawdziwych Polaków" i "pół-Polaków",
      trzeba zdać sobie sprawę, że endecja była polską odmianą etnonacjonalizmu
      definiującego naród w kategoriach etnicznych, a nie jako wspólnotę polityczną
      lub obywatelską. Owszem, w rozumieniu teoretyków endecji etniczność była
      produktem historii, a nie biologii, niewiele więc miała wspólnego z kategorią
      "rasy". Mimo to pojęcie owo kazało traktować naród jako wspólnotę
      etniczno-językową, w przeciwieństwie do "narodu politycznego", czyli ogółu
      pełnoprawnych obywateli państwa.

      Rzeczpospolita wielu "rodowości"

      Było to w Polsce nowością. Przedendeckie elity narodowe były bowiem głęboko
      zaangażowane w proces kształtowania narodu polskiego jako wspólnoty politycznej,
      obywatelskiej właśnie, a nie etniczno-językowej. Podobnie jak na Zachodzie naród
      utożsamiano w Polsce z suwerenną wspólnotą polityczną; dlatego też upadek
      państwa utożsamiano z utratą statusu narodu. Znalazło to wyraz w słowach Mazurka
      Dąbrowskiego - "będziem Polakami" dopiero wtedy, gdy odbudujemy własną państwowość.

      "Polakami" lub "potencjalnymi Polakami" byli z tego punktu widzenia wszyscy
      mieszkańcy przedrozbiorowej Rzeczypospolitej - to dlatego mówiono o
      dziesięciomilionowym narodzie polskim, nie dzieląc go wedle kryteriów
      etniczno-językowych. Pogląd ten podzielał nie tylko Tadeusz Kościuszko głęboko
      wierzący w niezbywalne prawa historyczne narodu, lecz także sygnatariusze
      kongresu wiedeńskiego używający słowa "Polacy" w sensie historyczno-terytorialnym.

      Dla demokratów epoki międzypowstaniowej istniała wyraźna różnica między
      "rodowością" a "narodowością". Litwini, Ukraińcy i Białorusini podobnie jak
      Mazurzy i Wielkopolanie byli w tej optyce nie odrębnymi narodami, lecz tylko
      odrębnymi "rodowościami" w ramach narodu polskiego. Myśliciele idealizujący
      zasady ustrojowe zdecentralizowanej Rzeczypospolitej szlacheckiej - np. Adam
      Mickiewicz i Joachim Lelewel - głosili z dumą, że Polska składa się z Polaków,
      Litwinów, Rusinów i Niemców połączonych wspólną historią państwową, ale
      mówiących różnymi językami i mających prawo do pielęgnowania swych tradycji
      regionalnych.

      Przeciwstawiali się temu radykalni demokraci z kręgu Towarzystwa Demokratycznego
      Polskiego przekonani, że Polacy wybrać powinni rewolucyjny model francuski,
      czyli centralizację państwową w połączeniu z równouprawnieniem obywatelskim. Ale
      i oni nie mieli wątpliwości co do tego, że litewscy i ruscy chłopi są równie
      dobrym materiałem na pełnowartościowych Polaków jak katolicka i polskojęzyczna
      ludność chłopska. Utożsamienie narodu z ludnością etnicznie polską było dla nich
      nie do pomyślenia - dlatego choćby, że pociągałoby za sobą drastyczną redukcję
      terytorium narodowego (określanego jednomyślnie jako terytorium przedrozbiorowe)
      oraz rezygnację ze związanych z tym obszarem tradycji historycznych i kulturowych.

      O tym, jak dalece pojęcie narodu wolne było w epoce romantyzmu od konotacji
      etnicznych, świadczy to, że wybitni radykalni demokraci - np. Tadeusz
      Krępowiecki i Henryk Kamieński - sięgali bez oporów do tradycji powstań
      ukraińskich jako do ważnej części ogólnopolskiej tradycji ludowej.

      Osobnym problemem byli Żydzi - nie tyle ze względu na swą obcość (uważani byli
      bowiem za "żywioł swojski"), ile z uwagi na swój status narodu wybranego.
      Lelewel wysnuwał stąd wniosek, że są to "starsi bracia", którym nie wolno
      narzucać polskości. Na ogół jednak nie wątpiono, że Żydzi mogą stać się
      pełnowartościowymi Polakami, i starano się o to zgodnie z postulatami Sejmu
      Wielkiego i działalnością ustawodawczą Królestwa Kongresowego.

      Można więc śmiało stwierdzić, że w okresie międzypowstaniowym ideał Polski nie
      miał nic wspólnego z Polską etniczną. Warto dodać, że nie określały go również
      kryteria wyznaniowe. Dobrze pamiętano o fundamentalnym konflikcie między
      Watykanem a polskim ruchem niepodległościowym. W encyklice "Cum Primum" (1832)
      papież Grzegorz XVI bezwzględnie potępił powstanie listopadowe. Stanowisko
      demokratów w tej sprawie dobitnie wyraził Seweryn Goszczyński: "Nie podobna być
      zarazem dobrym katolikiem i dobrym Polakiem". Była to myśl wspólna myślicielom
      skądinąd tak różnym jak: Tadeusz Kościuszko i Stanisław Staszic, Maurycy
      Mochnacki i Juliusz Słowacki, Bronisław Trentowski i Edward Dembowski.

      Utożsamianie "polskości" z katolickością, a tym bardziej katolickością rzymską,
      było nie do pomyślenia również dlatego, że przy przyjęciu takiego kryterium (i
      jednocześnie demokratyzacji pojęcia narodu) polski obszar narodowy kończyłby się
      na Bugu, a nawet tuż za Siedlcami - co w opinii ówczesnych patriotów polskich
      równałoby się nowemu i ostatecznemu rozbiorowi Polski.

      Etniczno-językowa koncepcja narodu pojawiła się dopiero po klęsce powstania
      styczniowego - gdy stało się jasne, że walka toczy się już nie o restaurację
      status quo ante, lecz o zwyczajne przetrwanie polskości zagrożonej w samym swym
      istnieniu przez nacisk rusyfikacyjny i germanizacyjny. Najdobitniej sformułował
      ją ideolog ruchu ludowego Bolesław Wysłouch w "Szkicach programowych" z 1886 r.
      Uznając, że bazą społeczną odrodzonego narodu winno być polskojęzyczne
      chłopstwo, nie zawahał się przyjąć wszystkich tego konsekwencji - łącznie z
      gotowością oddania Ukraińcom Lwowa, a nawet z uznaniem, że Polacy nie powinni
      prowadzić działalności rewolucyjnej na terenach etnicznie niepolskich.

      W tym samym czasie idea "Polski historycznej" zakwestionowana została na łamach
      wpływowego demokratycznego pisma "Głos". Współzałożyciel pisma Józef Karol
      Potocki (pseudonim Marian Bohusz) dowodził, że dążenie do odbudowy "Polski
      historycznej" sprzeczne jest z zasadą narodowości i nie da się pogodzić z
      nowoczesnym patriotyzmem. Przyszły współtwórca endecji Jan Ludwik Popławski
      uzasadniał tę tezę w artykule "Dwie cywilizacje" (1886) zarysowującym koncepcję
      kultury ludowej jako całkowicie odrębnej od kultury warstw uprzywilejowanych.
      Prowadziło go to do wniosku, że szlachecka ekspansja na wschód doprowadziła do
      utraty rdzennie polskich, piastowskich ziem zachodnich i że czas najwyższy na
      odwrót od tej błędnej orientacji.

      Naród większy

      Identyfikacja z ludem etnicznie polskim była jednak tylko wstępną fazą
      endenckiego nacjonalizmu. Wraz z odchodzeniem od młodzieńczego radykalizmu
      społecznego Popławski skierował się w stronę prawicowego solidaryzmu narodowego
      nakazującego uwzględniać interesy szlachty obszarniczej, czyli warstwy
      reprezentującej "Polskę historyczną" i jej stan posiadania na Wschodzie. W
      artykule "Nasze stanowisko na Litwie i na Rusi" (1896) twierdził, że zrzeczenie
      się ziem wschodnich byłoby "haniebną abdykacją" - wyrzeczeniem się
      kilkuwiekowego dorobku narodowego. Kraj ten bowiem "od pięciu wieków jest naszą
      własnością, do której wywodzimy się nie na zasadzie praw historycznych,
      niemających znaczenia realnego, ale dlatego, żeśmy objęli go w posiadanie krwią
      i pracą swoją i umocnili w tym posiadaniu naszą kulturą umysłową i polityczną.
      Nasze jest niemal wszystko, co ma tam jakąkolwiek wartość trwałą,
      cywilizacyjną". Etnicznie polskie terytorium narodowe jest śmiesznie małe, a
      każdy naród wielki i wierzący w swą przyszłość musi mieć terytorium wielkie -
      dużo większe od obszaru etnicznego. Dążenie do ekspansji jest prawem
      przyrodzonym, niewymagającym usprawiedliwień ideologicznych.

      Takie samo stanowisko zajął Dmowski, który jednak musiał uzasadniać je na
      różnych forach międzynarodowych. Ułatwiła mu to zadanie rozpowszechniona w XIX
      wieku teoria głosząca, że istnieje zasadnicza różnica między tzw. narodami
      historycznymi a plebejskimi "narodami niehistorycznymi". "N
      • absztyfikant czesc 2 26.12.06, 11:49
        "Narody historyczne" mają własną tradycję państwową; nieprzerwanie rozwijały też
        własny język i kulturę wyższą - co daje im prawo do niepodległości. "Narody
        niehistoryczne" nie spełniają tych warunków, a zatem mają co najwyżej prawo do
        rozwoju własnej kultury w ramach wielonarodowościowego państwa.

        Dmowski wykorzystał teorię "narodów historycznych", rozwijając koncepcję
        "większych narodów", których "samoistny rozwój narodowy nigdy nie został
        przerwany, których cywilizacja nigdy nie ustąpiła miejsca innej". Już w 1905 r.
        w "Podstawach polityki polskiej" stwierdził wyraźnie: "Sprawa polska nie jest
        sprawą odrodzenia zasymilowanego politycznie i pozbawionego wyższej kultury
        duchowej szczepu - to sprawa narodu, który miał niedawno własne państwo, który
        nie przestał żyć jego tradycją, który utrzymał i rozwija ciągle wyższe formy
        życia duchowego, na równi z narodami własne państwo posiadającymi (...). Sprawa
        polska nie zrodziła się z idei narodowościowej XIX stulecia".

        Diagnozie tej towarzyszyła brutalna konkluzja: naród polski należy do narodów
        państwowych mających prawo do ekspansji, natomiast Litwini i Rusini to "szczepy
        podrzędne", które prędzej czy później "zadowolą się pewnymi prawami językowymi i
        pogodzą się z tą lub inną narodowością państwową".

        Tak zatem endeccy nacjonaliści, podobnie jak patrioci epoki romantyzmu, pragnęli
        Polski dużo większej od obszaru określanego wedle kryteriów etnicznych (język
        polski) i wyznaniowych (katolicyzm). Zwykło się sądzić (zwłaszcza na podstawie
        stanowiska, jakie zajęli politycy Narodowej Demokracji w trakcie negocjacji nad
        traktatem ryskim), że endeków cechował większy umiar - domagali się bowiem nie
        całego obszaru przedrozbiorowego, lecz "jedynie" terytoriów z silną mniejszością
        polską - silną liczebnie, gospodarczo i kulturalnie, ponieważ tylko taki obszar
        można by poddać skutecznej polonizacji. Nie świadczy to jednak bynajmniej na
        niekorzyść patriotów przedendeckich. Ci bowiem nie myśleli w ogóle w kategoriach
        etnicznych, nie postulowali podziału Ukrainy, Białorusi i Litwy wedle kryteriów
        podatności na polonizację etniczną, a tym bardziej wyznaniową. Naród był dla
        nich kategorią polityczną, a więc ludność ziem litewsko-ruskich uważana była nie
        za "podrzędne szczepy", lecz za regionalną odmianę Polaków. Chodziło o jej
        uobywatelnienie, a nie o rozciągnięcie nad nią polsko-katolickiej dominacji.

        Jeśli ideologowie Towarzystwa Demokratycznego Polskiego głosili unitaryzm
        państwowy, czynili to w dobrej wierze - w przeświadczeniu, że unifikacja państwa
        jest warunkiem równości obywateli oraz gwarantem równego dostępu do oświaty i
        kultury wyższej, co pozwoli na emancypację społeczną niepiśmiennej ludności
        chłopskiej. Endecy natomiast formułowali program asymilacji wymuszanej w imię
        nagiego "egoizmu narodowego" - mając przy tym wyraźną świadomość, że z punktu
        widzenia ich własnych kryteriów Ukraińcy, Białorusini i Litwini nie są
        potencjalnymi Polakami, choćby nawet nie potrafili jeszcze określić, kim są.
        Odrodzone państwo polskie wyobrażali sobie jako własność narodu polskiego w
        rozumieniu etnicznym, odmawiając mniejszościom praw politycznych, a nawet (w
        wypadku Żydów) elementarnych praw obywatelskich.

        My albo Żydzi

        Rekonstrukcja poglądów Dmowskiego jako klasyka integralnego nacjonalizmu w
        Polsce nie może oczywiście pominąć sprawy, która w ostatnim okresie jego życia
        stała się dlań prawdziwą obsesją - kwestii żydowskiej. Obsesją podwójną - Żydzi
        bowiem uznani zostali przez przywódcę endecji za główne źródło problemów
        ogólnoświatowych (dominujące ponoć w świecie wpływy "żydomasonerii"), a
        jednocześnie za najważniejszy problem swoiście polski.

        W "Myślach nowoczesnego Polaka" Dmowski uzasadniał swój antysemityzm - w owym
        czasie wyrażany dość powściągliwie - programem modernizacji narodu. Twierdził,
        że nowoczesny naród tworzony w procesie narodowej mobilizacji mas nie może być
        równie tolerancyjny wobec Żydów jak naród szlachecki. Polska szlachta popierała
        Żydów kosztem rodzimego mieszczaństwa, pomagało jej to bowiem sprawować
        hegemoniczną, przez nikogo niekontrolowaną władzę nad całą ludnością
        wieloetnicznego państwa. Nowy, plebejski naród musi jednak dążyć do maksymalnej
        spójności, a więc nie może tolerować istnienia w swym łonie licznych "obcych"
        mających własne interesy, własne wartości i żyjących własnym, odrębnym życiem.

        Następną fazą była reakcja na polityczną mobilizację żydowskiej ludności
        Królestwa podczas rewolucji 1905-06. Samo pojawienie się w sercu Warszawy ludzi
        w czarnych chałatach głośno wykrzykujących hasła rewolucyjne w jidysz lub po
        rosyjsku, niepoddanych żadnej kontroli przez organizacje polskie, nawet dla
        przeciętnego, apolitycznego Polaka było przeżyciem traumatycznym. Dla endeków
        szczególnie irytująca była aktywność nacjonalistów żydowskich oraz
        zrusyfikowanych "Litwaków" - czyli Żydów zmuszonych przez rząd carski do
        opuszczenia ziem uważanych za rdzennie rosyjskie i osiedlenia się na terytorium
        byłej Kongresówki. Narodowo uświadomieni Żydzi uważali Kongresówkę za centrum
        obszaru objętego "granicą osiedlenia", a więc za miejsce, w którym ich obecność
        i aktywność nie mogą być przez nikogo kwestionowane. Polacy jednak nie byli
        przygotowani do akceptacji takiego poglądu, uważali się bowiem za jedynych
        gospodarzy kraju. Endecy oczywiście wykorzystali tę sytuację, przedstawiając
        Żydów nie tylko jako rywali gospodarczych przeszkadzających rozwojowi etnicznie
        polskiej klasy średniej, lecz także jako przeciwników politycznych dążących do
        przekształcenia Królestwa w "Judeopolonię".

        Kulminacja tej narastającej wrogości przypadła na rok 1912, kiedy to odbyły się
        wybory do IV Dumy Rosyjskiej. Dmowski przegrał te wybory na rzecz mało znanego
        kandydata PPS-Lewicy popartego przez żydowski elektorat Warszawy. Endecy uznali
        to za zniewagę i ukarali Żydów ogłoszeniem nieustannego, totalnego bojkotu
        ekonomicznego przez polską ludność Królestwa. Bojkot ten entuzjastycznie poparty
        przez nacjonalistyczną prasę okazał się skuteczny i bardzo bolesny dla ludności
        żydowskiej.
        • absztyfikant czesc 3 26.12.06, 11:50
          W przekonaniu Dmowskiego bojkot gospodarczy w odróżnieniu od pogromów był
          cywilizowanym środkiem walki etnicznej wypróbowanym przez Czechów i Wielkopolan
          w ich zmaganiach z Niemcami. Prezes amerykańskiego Komitetu Żydowskiego Louis
          Marshall, z którym Dmowski spotykał się jesienią 1918 r., miał jednak sporo
          racji, dowodząc, że bojkot bywa niekiedy gorszy od pogromu. Pogrom - powiedział
          Dmowskiemu - "to sporadyczny akt brutalności, wybuch namiętności, które ucichają
          równie szybko, jak wzbierają (...). Ale taki bojkot, który pan powołał do życia
          i który trwa już sześć lat, jest nieustanną manifestacją nienawiści, która karmi
          się sama sobą (...). Trucizna ta działa wciąż, w dzień i w nocy".

          Trzeba ich wytępić

          Odzyskanie przez Polskę niepodległości zaowocowało natychmiastowym konfliktem
          integralnego nacjonalizmu z mniejszościami narodowymi. Pierwszy prezydent
          odrodzonej Rzeczypospolitej Gabriel Narutowicz został zabity przez
          nacjonalistycznego fanatyka tylko dlatego, że zawdzięczał swój wybór blokowi
          mniejszości narodowych utworzonemu w Sejmie przez syjonistę Icka Gruenbauma.
          Endecy winni byli rozpętania nacjonalistycznej histerii, która poprzedziła i
          przygotowała to zabójstwo. Uparcie trzymali się poglądu, że Polska nie może
          należeć do wszystkich swych obywateli, jest bowiem wyłączną własnością Polaków.
          Nie powinna więc dopuszczać mniejszości do współdecydowania o losach kraju.
          Prowadziło to prostą drogą do żądania formalnej likwidacji równości obywatelskiej.

          Po przewrocie majowym 1926 r. Dmowski zaangażował się w program reedukacji
          Polaków w duchu "rewolucji narodowej" mający przygotować grunt pod całkowite
          usunięcie Żydów z polskiego społeczeństwa. Postulował pełną izolację i
          dyskryminację Żydów, wyrzucanie ich z posad oraz traktowanie nie jako obywateli,
          lecz jako ludność "przynależną" do polskiego państwa. Coraz częściej dowodził,
          że Żydów trzeba się całkowicie pozbyć, i to niezależnie od ich postępowania -
          choćby bowiem "Żydzi moralnie byli aniołami, a umysłowo geniuszami, choćby byli
          ludźmi o wiele wyższego od nas gatunku, sam fakt ich istnienia wśród nas i ich
          bliskiego udziału w naszym życiu jest dla społeczeństwa naszego zabójczy".

          Obszerna rozprawa Dmowskiego "Żydzi w XX wieku" (1933) kończyła się wizją
          ogólnoeuropejskiej "wojny eksterminacyjnej" z żywiołami rozkładowymi - przede
          wszystkim z żydostwem. Wojna ta będzie ceną, którą obywatele zapłacą za
          nadmierny "dobrobyt, spokój i wygodę, za niebywałą wolność, za nieskrępowaną
          swobodę dobrego i złego". Rozstrzygnie ona podstawową kwestię: "Kto ma być
          wytępiony?".

          Nie ma podstaw do oskarżania Dmowskiego o plany wytępienia polskich Żydów w
          sensie dosłownym. Miał na myśli raczej zniszczenie ekonomiczne, społeczną
          izolację i marginalizację, a także radykalne powstrzymywanie wzrostu populacji.
          Oczywiście popierał również masową emigrację Żydów, w czym zgodny był z
          syjonistami. Nie zmienia to jednak tego, że ostatnim słowem jego rozmyślań nad
          kwestią żydowską stał się wojujący antysemityzm integralny dostarczający
          uzasadnień programowi ludobójstwa.

          Katolickie państwo narodu polskiego

          Radykalizacji antysemityzmu Dmowskiego towarzyszyło znamienne przesunięcie w
          jego stosunku do katolicyzmu. Myśliciel programowo świecki, traktujący religię
          instrumentalnie i bardzo nieufny wobec kleru, ostro przeciwstawiający etyce
          chrześcijańskiej "etykę narodową" w 1927 r. opublikował broszurę "Kościół, naród
          i państwo", w której dowodził, że "katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości,
          zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze
          stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości,
          oderwania narodu od religii i od Kościoła, jest niszczeniem samej istoty
          narodu". A skoro tak, to "naród polski nie może przyznawać swym członkom prawa
          do prowadzenia polityki niezgodnej z charakterem i potrzebami katolickimi narodu
          lub przeciw-katolickiej".

          Deklaracja ta gorliwie zaakceptowana przez kler traktowana bywa jako dowód na
          to, że nacjonalizm endecki pod dobroczynnym wpływem Kościoła porzucił brutalną,
          pogańską etykę "egoizmu narodowego". W rzeczywistości jednak katolicyzm nie
          osłabił impetu nacjonalistycznego radykalizmu. Przeciwnie, sprawił, że endecki
          "obóz młodych" zaczął traktować własne wartości jako absolutne, co nadawało
          nacjonalizmowi sankcję religijną. Tak oto ideologia pragmatycznie pojętego
          interesu narodowego przekształca się w religijno-narodowy fundamentalizm
          postrzegający politykę jako manichejską walkę dobra ze złem.

          Z drugiej strony symbioza nacjonalizmu z katolicyzmem wywarła wybitnie szkodliwy
          wpływ na religijność katolicką, upolityczniając ją i wprzęgając w służbę celów
          świeckich, bardzo dalekich od etyki chrześcijańskiej.

          Jędrzej Giertych, jeden z przywódców "obozu młodych", przypisywał ten zwrot
          wzmożonej religijności młodego pokolenia nacjonalistów i ich negatywnemu
          stosunkowi do staroendeckiego parlamentaryzmu nieumiejącego zerwać z religijnym
          sceptycyzmem i demokratycznymi przesądami XIX wieku. Inicjatywa należała jednak
          bezspornie do Dmowskiego. Jako ideolog Obozu Wielkiej Polski zorganizowanego po
          przewrocie majowym proklamował on "rewolucję narodową" mającą położyć kres
          demokracji parlamentarnej. Tak oto definiował jej cele: "Nie ma wątpliwości, że
          >>rewolucja narodowa<< oznacza koniec ustroju opartego na Deklaracji Praw
          Człowieka, w którym wszyscy mieszkańcy państwa mają równe prawo do wpływu na
          prawodawstwo i na rządy państwa. Jest to przewrót olbrzymi, tworzący epokę w
          dziejach".

          Zgodnie z tym programem Polska miała stać się "katolickim państwem narodu
          polskiego". Miało się ono opierać na formalnym zróżnicowaniu mniejszości
          narodowych pod względem praw cywilnych i politycznych. Na pierwszym miejscu
          znalazły się "mniejszości słowiańskie", na ostatnim, rzecz jasna, Żydzi.
          Ukraińców i Białorusinów zachęcano do udowodnienia swej lojalności i nabycia w
          ten sposób uprawnień przysługujących Polakom. Żydów natomiast traktowano jako
          esencjonalnie obcych polskości i całkowicie niereformowalnych. Postulowano, by w
          przyszłości całkowicie usunąć ich z kraju, a w okresie przejściowym pozbawić
          praw politycznych i wyeliminować z kluczowych dziedzin gospodarczych.

          Program "rewolucji narodowej" określał również relacje między elitą
          ucieleśniającą duszę narodową a "nieuświadomioną narodowo" częścią
          społeczeństwa. Elita obarczona została niezbywalnym obowiązkiem kierowania
          narodem, sprawowania nad nim "moralnej dyktatury". Niepełnowartościowa większość
          miała stać się przedmiotem nacjonalistycznej indoktrynacji, a ludzie oporni
          wobec tych zabiegów pozbawieni byliby prawa do partycypacji politycznej.
          Sposobem urzeczywistnienia tych idei miało być ustanowienie "hierarchicznej
          organizacji narodu", czyli dyktatura elity nacjonalistycznej. Demokracja
          konstytucyjna powinna zostać przekształcona w "katolickie państwo narodu
          polskiego" rządzone przez "narodową oligarchię".

          O krok od faszyzmu

          Zasługi Dmowskiego jako interpretatora międzynarodowych uwarunkowań sprawy
          polskiej oraz negocjatora granic odrodzonego państwa polskiego na konferencji
          pokojowej w Wersalu są niepodważalne. Nie o tym jednak traktuje mój esej
          poświęcony ewolucji jego ideologii.

          W szerokim ogólnoeuropejskim spektrum skrajnej prawicy antyliberalnej Dmowski
          zajmował pozycję bliższą radykalnemu neotradycjonalizmowi niż rewolucyjnemu
          totalitaryzmowi. Dystansował się od faszyzmu, a zwłaszcza od nazizmu, któremu
          zarzucał militaryzację polityki i tolerowanie rozwiązłości moralnej. Odrzucał
          zasadę "wodzostwa", Fuehrerprinzip, oskarżając o jej głoszenie piłsudczyków -
          którym skądinąd zarzucał uleganie wpływom judeo-masońskim. Krytykował
          totalitarną fascynację industrializmem, preferując "trzecią drogę"
          zabezpieczającą interesy etniczne polskiego mieszczaństwa. Postulował
          konsolidację ideologiczną i "dyktaturę moralną", ale nie posuwał się do
          głoszenia "monoide
          • absztyfikant czesc 4 26.12.06, 11:51
            ale nie posuwał się do głoszenia "monoidei" i dyktatury światopoglądowej, czyli
            totalitarnej ideokracji. Nadawał nacjonalizmowi pewne cechy totalitarne, ale nie
            doszedł do stanowiska konsekwentnie totalitarnego, jakie zajmował Bolesław
            Piasecki, młody przywódca ONR Falanga.

            W dziejach polskiej samowiedzy narodowej ważną rolę odegrały krytyczne refleksje
            Dmowskiego nad skrzywieniami lub wręcz patologiami tradycyjnych form polskości
            ukształtowanych przez skrzyżowanie mentalności szlacheckiej z religijnością
            ludową i złudzeniami romantycznymi. W tej optyce zaskakują podobieństwa między
            "Myślami nowoczesnego Polaka" a krytyką "Polski zdziecinniałej" w twórczości
            wielkiego przeciwnika endecji Stanisława Brzozowskiego. Ta ważna część spuścizny
            Dmowskiego została jednak zapomniana przez jego zwolenników, którzy ochoczo
            sięgali do płytkich deklaracji bogoojczyźnianych. Jak trafnie zauważył Wojciech
            Wasiutyński, irytująca "mentalność endecka" powstała w rezultacie umasowienia
            ideologii przeznaczonej początkowo dla narodowej elity.

            Ogólna ocena spuścizny Dmowskiego nie może jednak wypaść pozytywnie - nie tylko
            z punktu widzenia zasad liberalno-demokratycznych, również ze stanowiska szeroko
            pojętego polskiego nacjonalizmu. Dmowski odrzucił bowiem nie tylko słabości i
            skrzywienia polskiej tradycji patriotycznej, lecz także najistotniejsze jej
            wartości, spychając je w zapomnienie. Zawłaszczył i zmonopolizował słowo
            "naród", nadając mu sens głęboko sprzeczny z wolnością jednostki i wartościami
            uniwersalistycznymi. Uniemożliwił w ten sposób powstanie w Polsce nacjonalizmu
            liberalnego, pluralistycznego i inkluzywnego, pozostawiającego miejsce dla wielu
            opcji politycznych i wielu tożsamości indywidualnych. Tym samym przyczynił się
            do zdyskredytowania słowa "naród" w środowiskach liberalnych i lewicowych,
            polską prawicę zaś zepchnął na pozycje zupełnie dziś anachroniczne, niedające
            się pogodzić z wartościami wspólnoty europejskiej, w której ramach mamy
            kształtować naszą przyszłość.

            ANDRZEJ WALICKI *

            REFERAT WYGŁOSZONY PODCZAS KONFERENCJI "FORMUŁY PATRIOTYZMU W EUROPIE WSCHODNIEJ
            I ŚRODKOWEJ OD NOWOŻYTNOŚCI DO WSPÓŁCZESNOŚCI" ZORGANIZOWANEJ W KRAKOWIE 14-16
            WRZEŚNIA BR. PRZEZ KOMISJĘ WSCHODNIOEUROPEJSKĄ POLSKIEJ AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI I
            INSTYTUT HISTORII UJ

            * Prof. Andrzej Walicki

            (ur. 1930) - historyk idei i politolog, członek PAN, emerytowany profesor
            Uniwersytetu Notre Dame w USA. Wydał m.in.: "Marksizm i skok do królestwa
            wolności" (1996), "Polskie zmagania z wolnością" (2000), "Idea narodu w polskiej
            myśli oświeceniowej" (2000), "Rosja, katolicyzm i sprawa polska" (2002), "Zarys
            myśli rosyjskiej od oświecenia do renesansu religijno-filozoficznego" (2005)

            [Podpis pod fot.]

            Pogrzeb Romana Dmowskiego w styczniu 1939 roku

            [autor fot./rys] ADM
            GW
            Tekst pochodzi z Internetowego Archiwum Gazety Wyborczej. Wszelkie prawa
            zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez odrębnej
            zgody Wydawcy zabronione.
            • blazare Re: czesc 4 26.12.06, 11:55
              absztyfikant napisał:

              > ale nie posuwał się do głoszenia "monoidei" i dyktatury światopoglądowej,

              Dmowski gryzie ziemię. Alarm odwołany, Absztyś :P
              • absztyfikant Re: czesc 4 26.12.06, 11:56
                Walicki moze sobie tak myslec - ja mam nieco odmienny poglad;)
              • oscar62 Re: czesc 4 26.12.06, 23:51
                DMOWSKI GRYZIE ZIEMIE ALE JEGO IDEOLOGIA WCIAZ ODZYWA. CZY ZWROCILES UWAGE,
                BLAZARKU, JAKI GEROJ JEST Z NIEGO U NIEKTORYCH FORUMOWYCH NACJONALISTOW? GDYBY
                KRYSTEK I STRANGER NIE BYLI NA URLOPIE, CYTATY ABSZTYFIKANTA BY KARMILY
                OBFICIE JEDNEGO JAK I DRUGIEGO. BEZ TAKICH DYRYGIENTOW NIE MA (NARAZIE)
                CHORU....
                • absztyfikant Re: czesc 4 26.12.06, 23:57
                  Nie jest wcale tak wesolo Oskarchen. Holotka forumowa to pikus...

                  ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

                  - Ten monument jest wołaniem "Jestem Polakiem!" - powiedział ks. Jankowski,
                  nazywając Dmowskiego mężem stanu na miarę Europy i świata.

                  Do odsłonięcia ufundowanej przez miasto i województwo pięciometrowej figury
                  ustawili się w kolejce: eurodeputowany Maciej Giertych, posłowie Artur Zawisza i
                  Wojciech Wierzejski, wicewojewoda Jacek Sasin, senator LPR Ryszard Bender,
                  wiceminister sportu Radosław Parda i działaczka polonijna Maria Loryś.
                  www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3732414.html
                  • oscar62 Re: czesc 4 27.12.06, 00:23
                    absztyfikant napisał:

                    > Nie jest wcale tak wesolo Oskarchen. Holotka forumowa to pikus...
                    >
                    >
                    +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
                    > +
                    >
                    > - Ten monument jest wołaniem "Jestem Polakiem!" - powiedział ks. Jankowski,
                    > nazywając Dmowskiego mężem stanu na miarę Europy i świata.
                    >
                    > Do odsłonięcia ufundowanej przez miasto i województwo pięciometrowej figury
                    > ustawili się w kolejce: eurodeputowany Maciej Giertych, posłowie Artur
                    Zawisza
                    > i
                    > Wojciech Wierzejski, wicewojewoda Jacek Sasin, senator LPR Ryszard Bender,
                    > wiceminister sportu Radosław Parda i działaczka polonijna Maria Loryś.
                    > www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3732414.html

                    "POLSKA DLA POLAKOW" GLOSIL, JAK WIDZE, NIE TYLKO PEDOFIL JANKOWSKI. TAKIE
                    HASLO BEZ (PRAWIE) ZYDOW I INNEJ MNIEJSZOSCI W POLSCE TO COS NIE DO UCHWYTU.
                    CHOROBLIWA PARANOJA? JESLI NIE, TO JAK MOZNA WYTLUMACZYC TAKIE OSOBLIWE
                    ZJAWISKO DZISIEJSZYCH CZASOW? A PROPOS, BENDER BRZMI JAK ZYDOWSKIE CZY
                    NIEMIECKIE NAZWISKO. CZY WIADOME JEGO POCHODZENIE?
                    • absztyfikant Re: czesc 4 27.12.06, 00:28
                      Bender to wyjatkowo obrzydliwy antysemita i szuja nad szuje. Wredna kanalia.
                      pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Bender
                      • oscar62 Re: czesc 4 27.12.06, 00:43
                        absztyfikant napisał:

                        > Bender to wyjatkowo obrzydliwy antysemita i szuja nad szuje. Wredna kanalia.
                        > pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Bender

                        A DO TEGO POWIEDZIAL, ZE OSWIECIM NIE BYL OBOZEM ZAGLADY LECZ OBOZEM PRACY.
                        NADAJE SIE DO SWITY IRVINGA...
                        • absztyfikant Re: czesc 4 27.12.06, 00:44
                          Amen.
                          • oscar62 Re: czesc 4 27.12.06, 00:52
                            TY TEZ, PRZYJACIELU, CIERPISZ NA BEZSENNOSC? LAILA TOV.
                            • absztyfikant Re: czesc 4 27.12.06, 00:55
                              Dobranoc, dobranoc. Obudzilem sie pozniej niz zwykle:))))
                          • enedue3 Lewactwo szaleje na tym forum 27.12.06, 00:56
                            prawica w Polsce wam się nie podoba? Troszeczkę porządku a już rejwach tumult i
                            przekleństwa na tym forum. Czy lumpenproletariat nie potrafi godziwie
                            dyskutować bez obrażania przedstwicieli rzadu Rzeczpospolitej?

                            Ateistom utyskującym na religię zacytuje Einsteina: czysty chlew i pełne koryto
                            to ideał wieprza!
                            • absztyfikant Re: Lewactwo szaleje na tym forum 29.12.06, 19:21
                              ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka