Gość: J.Bond
IP: *.96.252.64.snet.net
18.11.01, 22:20
Wbrew opetanemu zapalem wojennym Blairowi, wielka antywojenna demonstracja
miala miejsce w Londynie.
"Nie bombardujcie w moim imieniu" - to bylo najczesciej powtarzane haslo...
Jeszcze raz wiec widac ze w krajach "demokratycznego kapitalizmu" elity
rzadzace nie maja nic wspolnego ze zwyklym czlowiekiem.
W istocie sluza jedynie garstce najbardziej agresywnych militarystow
pasjami uwielbiajacych bombardowania jako srodek "dialogu"..
Demonstacje maja sie odbywac dopoki bomby "made in USA" beda spadac na
Afganistan.
Kiedy i Polacy sie obudza i zaczna demonstrowac przeciwko polityce Wuja Sama,
ktory zamiast dobrym wujkiem okazal sie byc terrorysta..