Dodaj do ulubionych

Leopold Unger o wojnie z Irakiem

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.03, 21:01
LEOPOLD UNGER to gosc w porzadku. facet trzezwo myslacy.
tak dalej, panie leopoldzie, nie popuszczac!!!
nies dalej ten oswiaty kaganiec wsrod tych pacyfistycznych
oszolomow...
Obserwuj wątek
    • Gość: Ronin Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: 217.30.134.* 07.04.03, 21:34
      Gość widać wie co mówi, pochodzi z tamtąd, tylko że wielu tu w Europie, zwolenników pokoju za wszelką cenę i tak go nie posłucha, bo dobrobyt i strach przed jakimkolwiek poważnym zaangażowaniem, zrobiło z nich, głuchych i ślepych. Nie oddadzą tak łatwo swojego spokoju sumienia, wyjdą na ulice, pokrzyczą precz z wojną i rozejdą się do domu z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Tak naprawdę pacyfistów i prezydenta Francji, ludzi w Iraku nie obchodzą (poza pieniędzmi które tracą tam francuskie firmy), im chodzi o spokuj swojego sumienia i dokopanie tym puszącym się Amerykanom. Niech żyje sojusz Chinsko-Rosyjsko-Francuski, ale co z Czeczenią i Tybetem? No tak tam żyją tylko terroryści, pacyfiści wszystkich krajów łączcie się;-)
      • Gość: Malpa SADDAM TRAFIONY !!!!!!!!!!!!!! WOOOOOOOOOOOOOOOHOO IP: *.wre.adelphia.net 08.04.03, 05:59
        MWAHAHAHAHAHA
    • Gość: Ali PACYFIŚCI GDZIE SIĘ PODZIALIŚCIE? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.03, 22:36
      Zauwazylem ze w miare sukcesow armii koalicji, spada ilosc postow pacyfistycznych i obroncow Sadama. Jeszcze Husajn zyje, pomozcie mu:-)))
      • Gość: POLI DO KOCHAJĄCYCH USA - PRAWDA KTÓRA WAS PRZERAZI!!! IP: 212.106.142.* 08.04.03, 02:08
        Gość portalu: Ali napisał(a):

        > Zauwazylem ze w miare sukcesow armii koalicji, spada ilosc
        postow pacyfistyczny
        > ch i obroncow Sadama. Jeszcze Husajn zyje, pomozcie mu:-)))
        O czym ty człowieku piszesz?
        Czy ty jesteś niespełna rozumu?
        Cieszysz się ze śmierci zwykłych ludzi, zwykłych szaraczków -
        bo myślisz kto ginie w tej wojnie - wysocy rangą urzędnicy
        iraccy?
        Jeśli tak sądzisz to pomyśl - gdyby w latach 80 XX wieku USA
        zaatakowało komunistyczny reżim w Polsce to kto by zginął?
        Myślisz pewnie że rząd? Bzdura!!! Powiem ci że w ramach tzw.
        rozmiękczania systemu komunistycznego w Polsce USA fundowały
        stypendia zagraniczne - komu? - bojownikom o wolność Polski? -
        NIE komuchom - np skorzystał z nich Cimoszewicz i studiował w
        USA za ich szmal! USA wprowadziły w Polsce też sankcje
        gospodarcze w odwecie za stan wojenny w Polsce i jak myślisz w
        kogo to uderzyło - w rząd czerwony - który wg rzecznika
        czerwonych Urbana zawsze się wyżywi? - Nie w polskie
        społeczeństwo przeciwne komuchom - ale USA to miały gdzieś
        liczyły się tylko sankcje i... stypendia dla czerwonych!!!. Nie
        pisz więc mi, że USA spełniają jakąś pozytywną rolę we
        współczesnym świecie, bo to bzdura nikt a już na pewno my
        Polacy nic im nie zawdzięczamy. O wiele więcej szacunku
        winniśmy Francji - która wypowiedziała wojnę w 1939r. Niemcom
        będąc wyraźnie od nich SŁABSZĄ I NARAŻAJĄC SIĘ NA ICH ODWET.
        USA TEGO NIE UCZYNIŁY - TO HITLER WYPOWIEDZIAŁ IM WOJNĘ!!!
        TWOJE KOCHANE USA SPRZEDAŁY NAS NAWET WBREW OPINII ANGLII RUSOM
        W JAŁCIE - TO JEST AMERYKA!!! OPLUWANIE ZAŚ FRANCJI ŚWIADCZY O
        WYJĄTKOWEJ INDOLENCJI HISTORYCZNEJ.!!!
        • Gość: poz Re: DO KOCHAJĄCYCH USA - PRAWDA KTÓRA WAS PRZERAZ IP: *.citicorp.com 08.04.03, 09:01
          Lepiej Ty zastanów się co piszesz. Francja w 1939 roku miała
          jedną z najpotężniejszych armii świata, natomiast niemiecka
          armia po kampanii wrześniowej miała zurzyte 70 % swoich zasobów
          (paliwo, amunicja). Transport wojsk na granicę zachodnią potrwał
          by kilka tygodni, a jeżeli Francuzi zrzucili by bomby, zamiast
          ulotek i zniszczyli węzły komunikacyjne, mosty na Renie wojska
          jechały by jeszcze dłużej. Wystarczyło zająć zagłębie Ruhry,
          kilka portów... ale przecież szkoda ginąć za Gdańsk. Powiedz
          dlaczego francuska flota, po kapitulacji Francji, nie uciekła do
          Anglii ?
          • Gość: poli Re: DO KOCHAJĄCYCH USA - PRAWDA KTÓRA WAS PRZERAZ IP: 212.106.142.* 08.04.03, 10:54
            Gość portalu: poz napisał(a):

            > Lepiej Ty zastanów się co piszesz. Francja w 1939 roku miała
            > jedną z najpotężniejszych armii świata, natomiast niemiecka
            > armia po kampanii wrześniowej miała zurzyte 70 % swoich
            zasobów
            > (paliwo, amunicja). Transport wojsk na granicę zachodnią
            potrwał
            > by kilka tygodni, a jeżeli Francuzi zrzucili by bomby,
            zamiast
            > ulotek i zniszczyli węzły komunikacyjne, mosty na Renie
            wojska
            > jechały by jeszcze dłużej. Wystarczyło zająć zagłębie Ruhry,
            > kilka portów... ale przecież szkoda ginąć za Gdańsk. Powiedz
            > dlaczego francuska flota, po kapitulacji Francji, nie uciekła
            do
            > Anglii ?
            Jeśli chcesz mierzyć możliwości dwu państw, które mogą być
            przeciwnikami i chcesz opierać się tylko na ilości armii to
            życzę powodzenia, ale do niczego nie dojdziesz. Zasoby bowiem
            jak zapewne doskonale wiesz - już wytworzone ulegają
            błyskawicznemu na wojnie wyczerpaniu. Faktycznie liczy się więc
            nie tyle ilość zgromadzonych sił ale też wiele innych
            współczynników m.in. 1 - wydajność gospodarki (Francja do
            Niemiec w 1939r. gdzieś koło 50%), 2- doktryna militarna
            (Niemcy mięli wówczas najdoskonalszą czy lepiej powiedzieć -
            najbardziej innowacyjną (coś jak Napoleon w XIX w.) W
            rezultacie nie tylko francuskie wojska w 1939, czy 1940 nie
            były przygotowane by skutecznie walczyć z wojskami niemieckimi,
            ale również mający całkowite panowanie w powietrzu sztabowcy
            USA w 1944r. przyjmowały, iż przy spotkaniu ich wojsk w
            stosunku liczebnym 1 do 1 z Niemcami wygrają ci drudzy!) 3-
            siła demograficzna - Francuzi w czasie pierwszej wojny
            światowej - kiedy walczyli jak żadna chyba armia na świecie
            ponieśli największe straty demograficzne (ich "armia
            jedynaków") i w przeciwieństwie do Niemców nie zdołali
            ich "uzupełnić" w okresie międzywojennym. W rezultacie też
            demograficznie byli w 1939r. również około połowę słabsi od
            Niemców. A jednak będąc dużo słabszym gospodarczo i
            demograficznie wydali wojnę Niemcom. W TEN SPOSÓB FAKTYCZNIE
            ZDECYDOWALI SIĘ UMIERAĆ ZA GDAŃSK!. Nie musieli przecież tego
            robić (wówczas wojna uległaby skanalizowaniu do konfliktu tylko
            polsko-niemieckiego Wielka Brytania bowiem która konsultowała
            się już wówczas we wszystkim z Francją sama nie wydałaby
            zapewne wojny Niemcom)
            Apropo samego Gdańska: nie zapominaj, iż to Francja po
            zakończeniu pierwszej wojny światowej najbardziej na kongresie
            w Wersalu wspierała sprawę Polski. Ona chciała oddać Polsce
            m.in. cały Śląsk i ów Gdańsk - ale sprzeciwili się temu
            dyplomaci z USA i Wielkiej Brytanii tworząc potworka - Wolne
            Miasto Gdańsk i dzieląc Śląsk na pół - by judzić Polskę i
            Niemcy przeciw sobie wzajemnie i Niemców przeciw wspierającym
            Polskę Francuzom. Reprezentujący Anglię na tymże kongresie Lyod
            George obrzucał Polskę stekiem inwektyw - i blokował francuskie
            propozycje utworzenia silnej terytorialnie Polski - jako
            przeciwwagi dla Niemiec na wschodzie - stanowisko Brytyjczyka
            poparły też USA. W okresie międzywojennym Francja starała się
            na różne sposoby osłabiać odradzające się w Niemczech tendencje
            militarystyczne, ale jej poczynania blokowały Wielka Brytanie i
            USA - które w dodatku udzieliły Niemcom olbrzymich pożyczek na
            odbudowę przemysłu i infrastruktury i zmusiły Francję by nie
            pobierała od Niemców należnych jej odszkodowań.
            Piszesz też, iż Francuzi zrzucali ulotki - to nieprawda te
            zrzucali przede wszystkim Brytyjczycy.
            Na zachodzie Francuzi nie weszliby w Niemców jak w masło i nie
            zajęliby Zagłębia Ruhry - ten teren był bowiem dobrze
            ufortyfikowany. Francuzi też nie byli gotowi do żadnej
            ofensywy - ich armia nastawiona była tylko na obronę, nie mięli
            doktryny i planów ofensywnych!.
            Transport wojsk niemieckich z Polski na zachód Niemiec trwałby
            tygodnie - ale w pierwszej wojnie światowej - teraz na pewno
            nie! Niemcy mięli przecież najbardziej rozwiniętą sieć kolei i
            autostrad w Europie.
            Flota nie uciekła bo po prostu nie wiedziano co robić. Po
            kapitulacji w kraju był olbrzymi chaos, a w dodatku wyłaniały
            się dwa ośrodki władzy: Vichy i Wolna Francja. Wszystko stało
            na głowie.
            Nie oszukujmy się w 1939r., 1940 nie było na świecie siły która
            mogła powstrzymać Niemcy. Parametry sprzętu wojskowego i ich
            ilość nie są najważniejsze (przynajmniej wówczas nie były) W
            końcu Napoleon też zwyciężał dzięki nowoczesnej doktrynie i
            taktyce, to samo Niemcy w pierwszych latach II wojny światowej.
            • Gość: Lolo Re: DO KOCHAJĄCYCH USA - PRAWDA KTÓRA WAS PRZERAZ IP: 217.153.60.* 08.04.03, 17:22
              Trochę poszatkowałem "wybiórczo" Twojego mail'a za co przepraszam, ale nie
              zamierzam polemizować z całością tekstu. Co prawda to takie histeryczne
              gdybanie i nielubię tego, ale nie mogę się zgodzić z kilkoma tezami.

              1 - wydajność gospodarki (Francja do
              > Niemiec w 1939r. gdzieś koło 50%)

              A kiedy Niemcy weszli do strefy zdemilitaryzowanej? Kiedy zaczęli łamać
              postanowienia Traktatu Wersalskiego? W 1939? Mozna to było zatrzymać wcześniej.
              Kwestie stanowiska Wlk. Brytanii komentuję na końcu.

              2- doktryna militarna
              > (Niemcy mięli wówczas najdoskonalszą czy lepiej powiedzieć -
              > najbardziej innowacyjną (coś jak Napoleon w XIX w.) W
              > rezultacie nie tylko francuskie wojska w 1939, czy 1940 nie
              > były przygotowane by skutecznie walczyć z wojskami niemieckimi,

              A Francuzi w 1939 wiedzieli, że Niemiecka teoria wojny błyskawicznej jest
              doskonalsza od Francuskiej myśli wojskowej i dali sobie spokój. O to chodzi?

              W
              > rezultacie nie tylko francuskie wojska w 1939, czy 1940 nie
              > były przygotowane by skutecznie walczyć z wojskami niemieckimi,
              > ale również mający całkowite panowanie w powietrzu sztabowcy
              > USA w 1944r. przyjmowały, iż przy spotkaniu ich wojsk w
              > stosunku liczebnym 1 do 1 z Niemcami wygrają ci drudzy!)

              I słusznie, żeby przełamać linie obrony nieprzyjaciela potrzebujesz 3:1

              > Apropo samego Gdańska: nie zapominaj, iż to Francja po
              > zakończeniu pierwszej wojny światowej najbardziej na kongresie
              > w Wersalu wspierała sprawę Polski. Ona chciała oddać Polsce
              > m.in. cały Śląsk i ów Gdańsk - ale sprzeciwili się temu
              > dyplomaci z USA i Wielkiej Brytanii tworząc potworka - Wolne
              > Miasto Gdańsk i dzieląc Śląsk na pół - by judzić Polskę i
              > Niemcy przeciw sobie wzajemnie i Niemców przeciw wspierającym
              > Polskę Francuzom. Reprezentujący Anglię na tymże kongresie Lyod
              > George obrzucał Polskę stekiem inwektyw - i blokował francuskie
              > propozycje utworzenia silnej terytorialnie Polski - jako
              > przeciwwagi dla Niemiec na wschodzie - stanowisko Brytyjczyka
              > poparły też USA.

              Oczywiście. Francja chciała maksymalnie osłabić Niemcy, a Wlk. Brytania nie
              chciała za bardzo wzmacniać Francji, dlatego chcieli mocnych Niemiec. Nic z
              sentymentu dla Polski tylko zimne kalkulacje.

              W okresie międzywojennym Francja starała się
              > na różne sposoby osłabiać odradzające się w Niemczech tendencje
              > militarystyczne, ale jej poczynania blokowały Wielka Brytanie i
              > USA - które w dodatku udzieliły Niemcom olbrzymich pożyczek na
              > odbudowę przemysłu i infrastruktury i zmusiły Francję by nie
              > pobierała od Niemców należnych jej odszkodowań.

              Ależ oczywiście. Wlk.Brytania chciała mieć silne Niemcy. To wpisywało idealnie
              w ich doktrynę równowagi na kontynencie. Tylko Francja nie musiała się uginać,
              mogła podjąć ryzyko. Sądzisz że Wlk.Brytania rozpoczęła by wojnę w obronie
              Niemiec?


              Pzdr.
              • Gość: poli Re: DO LOLO I ZAINTERESOWANYCH OBALAM MIT 1933r. IP: 212.106.142.* 10.04.03, 20:46
                Postaram się odpowiedzieć dlaczego Francja nie przeprowadziła
                wcześniejszego – prewencyjnego ataku na Niemcy (szczególnie
                chodzi mi tu o rok dojścia Hitlera do władzy 1933, w którym też
                Polska proponowała Francji wojnę prewencyjną z Niemcami – a ta
                odmówiła). Oraz w związku z tym pokuszę się o odpowiedź na
                zadane przez Ciebie na końcu Twoich wywodów pytanie - przed
                zadaniem którego wszakże słusznie zauważasz:

                > Wlk.Brytania chciała mieć silne Niemcy. To wpisywało idealnie
                > w ich doktrynę równowagi na kontynencie. Tylko Francja nie
                musiała się uginać,
                > mogła podjąć ryzyko. Sądzisz że Wlk.Brytania rozpoczęła by
                wojnę w obronie
                > Niemiec?

                1933 rok to rok przełomowy w historii Europy bowiem do władzy w
                Niemczech doszedł późniejszy kat Europy i arcyzbrodniarz
                ludzkości – Adolf Hitler. Była to faktycznie ostatnia chwila by
                łotra tegoż – jego poglądy znano w tym czasie już w Europie z
                książki „Mein Kampf” zrzucić ze stołka władzy i podjąć wojskową
                interwencję w nieuzbrojonej wówczas i faktycznie pozbawionej
                armii Rzeszy. Sugestie podjęcia takiej akcji wysuwało
                faktycznie w owym czasie polskie MSZ – i faktycznie Francuzi je
                odrzucili. Za to ich się powszechnie potępia i nie szczędzi
                słów krytyki. Akcja militarna jednak nie jest sprawą wyłącznie
                użycia armii i zastosowania odpowiednich sił. Należy zawsze
                przyjrzeć się również realiom politycznym – one determinują
                faktycznie możliwość podjęcia takiej militarnej akcji (no chyba
                że jest się supermocarstwem – jak dziś USA – ale Francja takim
                wówczas nie była). Jedna uwaga wstępna – Polska militarnie była
                w 1933r, prawdopodobnie zdolna sama do militarnego pobicia
                Niemiec. Wiedział o tym Hitler – któremu niemieckie MSZ i koła
                wojskowe doradzały umiar i cierpliwość. Musiał on więc
                zaprzestać swej antypolskiej retoryki i można by rzec „zmiękła
                mu rura” – w stosunkach polsko-niemieckich zapanowało
                krótkotrwałe ocieplenie. Polska nie podjęła akcji zbrojnej – bo
                oglądała się na Francję – choć sama, powtórzmy, była do niej
                prawdopodobnie militarnie zdolna. Jeśli Polska - to tym
                bardziej Francja można by rzec. Teoretycznie tak – faktycznie
                jednak nie. Politycznie Francję ograniczała bowiem Wielka
                Brytania – trzymająca się zasady, jak powiedziałeś, „równowagi
                sił’ w Europie. Londyn nie chciał hegemonii Paryża na
                kontynencie. Faktycznie w owym czasie – Francja znajdowała się
                w Europie (na świecie) w izolacji politycznej (ze strony
                mocarstw - słabeusze się nie liczyli). Prezydent USA –
                Franklin. D. Roosevelt był zdecydowanie antyfrancuski i to
                właśnie Francję chciał przede wszystkim rozbroić. Londyn i
                Paryż były zdolne oczywiście same nawet przy sprzeciwie USA
                (które wkrótce popadły zresztą w swoją izolację już zupełnie -
                1935) „dokopać” Niemcom - ale gdyby przynajmniej Londyn był
                politycznie wobec Francji neutralny – tak jednak nie było.
                Londyn był Francji zdecydowanie wrogi!! 13 maja 1932r. w Izbie
                Gmin szef MSZ Wielkiej Bryt. ser. Jon Simon stwierdza: „Nic
                szybciej nie spowoduje wojny niż dobrze uzbrojona Francja
                stojąca naprzeciw słabych Niemiec”. Natomiast w chwili gdy
                Hitler dochodził do władzy Brytyjczycy wzmacniali nacisk na
                Francję by zredukowała swą armię. Kiedy Hitler otrzymywał w
                Reichstagu nieograniczone pełnomocnictwa w Wielkiej Bryt.
                Antony Eden proponował by celem MSZ Wielkiej Brytanii było
                zredukowanie wojsk Francji z 694 tys. do 400tys. – choć znali
                brytyjscy decydenci fragment „Mein Kampf” w którym Hitler
                pisał, iż jego celem będzie zniszczenie Francji!!! Londyn
                faktycznie chciał ubrojenia Niemiec. Dyplomacja Londynu była
                ślepa widziała urojone zagrożenie ze strony Francji – nie
                widziała ze strony Niemiec. Odpowiem więc, choć to jest
                gdybanie historyczne,co zrobiłby Londyn w przypadku
                prewencyjnej akcji Paryża przeciw Niemcom: - WIELKA BRYTANIA
                STWORZYŁABY ZAPEWNE (jak zawsze w historii) KOALICJĘ SIŁ
                EUROPEJSKICH (wsparta zapewne dyplom. Przez USA)- BY GROŻĄC
                FRANCJI WOJNĄ (NA SERIO) ZMUSIĆ JĄ DO PRZERWANIA KONFLIKTU Z
                NIEMCAMI. Później zapewne pozwoliłaby Niemcom się zbroić i
                wsparłaby nawet ich w tym utwierdzając się w swym absurdalnym
                przekonaniu francuskiego zagrożenia.
              • Gość: MM Re: DO KOCHAJĄCYCH USA - PRAWDA KTÓRA WAS PRZERAZ IP: 206.28.214.* 10.04.03, 21:09
                Gość portalu: Lolo napisał(a):


                > W
                > > rezultacie nie tylko francuskie wojska w 1939, czy 1940 nie
                > > były przygotowane by skutecznie walczyć z wojskami niemieckimi,
                > > ale również mający całkowite panowanie w powietrzu sztabowcy
                > > USA w 1944r. przyjmowały, iż przy spotkaniu ich wojsk w
                > > stosunku liczebnym 1 do 1 z Niemcami wygrają ci drudzy!)
                >
                > I słusznie, żeby przełamać linie obrony nieprzyjaciela potrzebujesz 3:1
                >

                Tak bylo wedlug starej doktryny wojny pozycyjnej, obowiazujacej jeszcze w
                czasie I wojny swiatowej. Idei tej, na przyklad, trzymal sie swiecie
                Montgomery, ktory nigdy nie atakowal jezeli nie mial co najmniej trzykrotnej
                przewagi w ludziach i sprzecie (np. druga bitwa pod El Alamein albo na linii
                Mareth).

                Niemcy natomiast wielokrotnie udowodnili, ze potrafia przelamac linie obrony
                nawet silniejszego przeciwnika poprzez umiejetne wykorzystanie mozliwosci
                manewrowych swoich dywizji oraz skoncentrowanie sie na glownym punkcie natarcia
                (ulubione "klotzen, nicht kleckern" Guderiana). Swietnym tego przykladem jest
                bitwa na linii Gazala, gdzie Rommel rozbil VIII Armie sadzac, ze atakuje
                rownorzednego przeciwnika. Sam byl pozniej zdziwiony, gdy sie okazalo ze
                Brytyjczycy znacznie przewyzszali jego Armie, zwlaszcza w ilosci posiadanych
                czolgow.
            • Gość: vlg Co za ciol? IP: *.chello.pl 09.04.03, 11:15
              Wojna "skanalizowana" do konfliktu Niemcy-Polska??? O czym ty
              mowisz chlopie???? co ty pier...?
              • Gość: poli Re: DO VLG IP: *.bmj.net.pl 09.04.03, 11:32
                Gość portalu: vlg napisał(a):

                > Wojna "skanalizowana" do konfliktu Niemcy-Polska??? O czym ty
                > mowisz chlopie???? co ty pier..

                Po komentarzu widzę , że masz max 5 klas podstawówi - ale
                wyjaśnię: znaczenia niektórych słów nie można brać dosłownie -
                albo inaczej mają one wiele znaczeń. Tak jest w każdym języku
                nie tylko polskim. Pisząc o "skanalizowaniu" konfliktu chodziło
                mi oczywiście o ograniczeniu konfliktu do skali tylko lokalnej -
                w tym wypadku dwu państw Polski i Niemiec. Wypowiedzenie wojny
                przez Francję i Wielką Brytanię Niemcom zapobiegło właśnie
                owemu "skanalizowaniu" czyli ograniczonemu charakterowi wojny i
                zmieniło go w ogólnoeuropejski.
          • Gość: jozek Re: DO KOCHAJĄCYCH USA - PRAWDA KTÓRA WAS PRZERAZ IP: *.simplex.pl 08.04.03, 21:11
            Unger zawsze trzymał z silniejszym.
        • Gość: Misiek Re: DO KOCHAJĄCYCH USA - PRAWDA KTÓRA WAS PRZERAZ IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 08.04.03, 13:29

          > Cieszysz się ze śmierci zwykłych ludzi, zwykłych szaraczków -
          > bo myślisz kto ginie w tej wojnie - wysocy rangą urzędnicy
          > iraccy?

          Oni rowniez. Smierc zwyklych ludzi to tragedia. Ale zauwaz
          ze straty bylyby duzo mniejsze gdyby Saddam nie korzystal z
          zywych tarcz, gdyby punktow obrony nie lokowal w szpitalach
          i dzielnicach mieszkaniowych. Jesli bandyta kryje sie za
          zwyklymi ludzmi i strzela to w kazdej akcji policyjnej
          bedziesz mial spore ryzyko ofiar cywilnych.

          Poczytaj tez opowiesci zwyklych Irakijczykow ktorzy opisywali
          jak jakis oficer Saddama rozstrzelal 10 szarych mezczyzn za to
          ze nie chcieli umierac za Saddama.

          > Jeśli tak sądzisz to pomyśl - gdyby w latach 80 XX wieku USA
          > zaatakowało komunistyczny reżim w Polsce to kto by zginął?
          > Myślisz pewnie że rząd? Bzdura!!!

          To jest ciekawe pytanie czy Polacy walczyliby przeciwko
          Amerykanom w 1981 ... Ja bym zdezerterowal.

          > Powiem ci że w ramach tzw.
          > rozmiękczania systemu komunistycznego w Polsce USA fundowały
          > stypendia zagraniczne - komu? - bojownikom o wolność Polski? -
          > NIE komuchom - np skorzystał z nich Cimoszewicz i studiował w
          > USA za ich szmal!

          A sadzisz ze ludzie z "Solidarnosci" mieli paszporty ?
          Zreszta moze dzieki tym stypendiom dla Cimoszewicza itd.
          demontaz komunizmu byl tak lagodny.

          > USA wprowadziły w Polsce też sankcje
          > gospodarcze w odwecie za stan wojenny w Polsce i jak myślisz w
          > kogo to uderzyło - w rząd czerwony - który wg rzecznika
          > czerwonych Urbana zawsze się wyżywi? - Nie w polskie
          > społeczeństwo przeciwne komuchom

          Gdyby nie problemy ekonomiczne to mozliwe ze ciagle
          zylibysmy w PRL-u. To byla wojna ekonomiczna z komunizmem.
          Cierpieli zwyczajni ludzi ale zauwaz ze teraz,
          14 lat po jej zakonczeniu, Polacy zyja duzo dluzej i zdrowiej,
          co jest moim zdaniem najlepszym wskaznikiem tego ze sie
          poprawilo.

          > pisz więc mi, że USA spełniają jakąś pozytywną rolę we
          > współczesnym świecie, bo to bzdura nikt a już na pewno my
          > Polacy nic im nie zawdzięczamy.

          Poczytaj o prezydencie Wilsonie, poczytaj o Amerykanach
          wspomagajacyhc polska armie po I wojnie swiatowej -
          ktoryz pomagali opanowywac u nas epidemie tyfusu.

          > O wiele więcej szacunku
          > winniśmy Francji - która wypowiedziała wojnę w 1939r. Niemcom
          > będąc wyraźnie od nich SŁABSZĄ I NARAŻAJĄC SIĘ NA ICH ODWET.

          O ile pamietam to z Francja mielismy sojusz obronny. Z USA nie.
          Ba USA nie przystapily do wojny nawet gdy prosila ich o to
          Anglia. Do tego Francja wojne wypowiedziala ale przez rok NIC
          nie robila. Wiec to byly tylko slowa.

          Poza tym to Francja nie zgodzila sie na interwencje propoenowana
          przez Pilsudskiego w 1933 gdy Hitler byl jeszcze slaby.
          I to Francja sprzedala Czechoslowacje w Monachium.

          > TWOJE KOCHANE USA SPRZEDAŁY NAS NAWET WBREW OPINII ANGLII RUSOM
          > W JAŁCIE - TO JEST AMERYKA!!!

          Dla tych samych powodow dla ktorych teraz jestes przeciwko
          wojnie z Saddamem. Bo nie chcialy wiecej krwi - bo nie chcialy
          sie angazowac w bardzo krwawa i wyniszczajaca wojne z ZSRR.
          Jesli tak bronisz 1000 ofiar w Iraku to co bys powiedzial
          na miliony jakie zaplacilyby zyciem gdyby USA
          rozpoczely w 1945 wojne z ZSRR - sojusznikiem!
          Wyobraz sobie opor opinii publicznej zmeczonej dluga wojna
          ktora poparla ja dopiero po ataku na Pearl Harbor.
          Wojna z krajem ktory przez 4 lata byl przedstawiany jako
          sojusznik i sprzymierzeniec.
          • Gość: poli Re: DO KOCHAJĄCYCH USA - PRAWDA KTÓRA WAS PRZERAZ IP: 212.106.142.* 08.04.03, 15:45
            Gość portalu: Misiek napisał(a):

            > A sadzisz ze ludzie z "Solidarnosci" mieli paszporty ?
            > Zreszta moze dzieki tym stypendiom dla Cimoszewicza itd.
            > demontaz komunizmu byl tak lagodny.
            Nie sądzę tak. Demontaż systemu nastąpił nie w wyniku moralnej
            zmiany czy odnowy systemu wartości zachwyconych Ameryką
            polskich komunistów ale w wyniku upadku i bankructwa ZSSR i w
            rezultacie jasnej zgody Kremla na rozkład systemu. Bez tej
            zgody nic nie pomogłoby fundowanie przez USA stypendiów dla
            dzieci komunistycznych dygnitarzy. Coś jednak sądzę te
            stypendia USA przyniosły – oni wychowali sobie po prostu, by
            nie rzec zindoktrynowali – przewidując upadek ZSSR grupę
            lojalnych wobec siebie urzędników, którzy puściwszy się klamki
            Moskwy złapali arefleksyjnie klamkę Waszyngtonu.

            > Gdyby nie problemy ekonomiczne to mozliwe ze ciagle
            > zylibysmy w PRL-u. To byla wojna ekonomiczna z komunizmem.
            > Cierpieli zwyczajni ludzi ale zauwaz ze teraz,
            > 14 lat po jej zakonczeniu, Polacy zyja duzo dluzej i zdrowiej,
            > co jest moim zdaniem najlepszym wskaznikiem tego ze sie
            > poprawilo.

            Uderzenie sankcjami w Polskę nie miało żadnego znaczenia dla
            bankructwa systemu komunistycznego w Polsce. Podobnie w Iraku
            reżim nie zbankrutował pod wpływem sankcji wprowadzonych w
            1991r., lecz budował nowe pałace. Sankcje są po prostu
            nieskutecznym środkiem nacisku – nigdy nie spowodowały upadku
            jakiegoś reżimu (patrz m.in. Kuba, KRLD, PRL, ZSSR, Kampucza,
            Nikaragua …)

            > Poczytaj o prezydencie Wilsonie, poczytaj o Amerykanach
            > wspomagajacyhc polska armie po I wojnie swiatowej -
            > ktoryz pomagali opanowywac u nas epidemie tyfusu.
            Wsparcie USA było symboliczne, o wiele większe było wsparcie
            Francji – właściwie bez porównania i przez cały okres powojenny
            (pożyczki na uzbrojenie, dostarczanie sprzętu wojskowego,
            doradcy, instruktorzy, potężne wsparcie dyplomatyczne,
            największe inwestycje zagraniczne spośród wszystkich państw na
            świecie (podobnie jak dziś) Tak prezydent Wilson pomógł nam -
            szczególnie popierając stanowisko Anglii by uczynić Gdańsk
            wolnym miastem a na Śląsku urządzić plebiscyt podczas gdy
            Francja chciała i Gdańsk i cały Śląsk oddać Polsce. Inicjatywy
            amerykańskie były śladowe i miały charakter tylko prywatny.


            > O ile pamietam to z Francja mielismy sojusz obronny. Z USA
            nie.
            > Ba USA nie przystapily do wojny nawet gdy prosila ich o to
            > Anglia. Do tego Francja wojne wypowiedziala ale przez rok NIC
            > nie robila. Wiec to byly tylko slowa.

            > Poza tym to Francja nie zgodzila sie na interwencje
            propoenowana
            > przez Pilsudskiego w 1933 gdy Hitler byl jeszcze slaby.
            > I to Francja sprzedala Czechoslowacje w Monachium.

            Oto fakty: Czechosłowację sprzedała Anglia. Francja gotowała
            się do wojny z Niemcami w jej obronie – bała się ale robiła to –
            wówczas do akcji wkroczyli Brytyjczycy, nacisnęli na Pragę by
            poddała się presji Niemiec. Francję brytyjski sojusznik
            ostrzegł , iż nie wesprą jej w wojnie z Niemcami o
            Czechosłowację. Francja (psychicznie, gospodarczo,
            demograficznie) sama nie była w stanie – jako w dodatku w
            opinii Londynu agresor podjąć wojny z Niemcami. To samo zrobił
            Londyn w 1933r.

            Wypowiedzenie wojny przez Francję (i Wielką Brytanię ) miało
            znaczenie olbrzymie bo umiędzynarodowiło wojnę polsko-
            niemiecką, inaczej konflikt skanalizowałby się tylko jako wojna
            regionalna i może tak, jak po zaborach ustanowiłby nowe status
            quo w Europie – bez Polski. Odsyłam też do mojej wcześniejszej
            wypowiedzi – tam opisuję to bardziej szczegółowo.

            > Dla tych samych powodow dla ktorych teraz jestes przeciwko
            > wojnie z Saddamem. Bo nie chcialy wiecej krwi - bo nie chcialy
            > sie angazowac w bardzo krwawa i wyniszczajaca wojne z ZSRR.
            > Jesli tak bronisz 1000 ofiar w Iraku to co bys powiedzial
            > na miliony jakie zaplacilyby zyciem gdyby USA
            > rozpoczely w 1945 wojne z ZSRR - sojusznikiem!
            > Wyobraz sobie opor opinii publicznej zmeczonej dluga wojna
            > ktora poparla ja dopiero po ataku na Pearl Harbor.
            > Wojna z krajem ktory przez 4 lata byl przedstawiany jako
            > sojusznik i sprzymierzeniec.

            Podkreślam, nie jest tak, że jestem wrogiem wszystkich wojen.
            Są wojny słuszne i sprawiedliwe – takimi są wojny pod
            patronatem ONZ, takie są też wojny obronne..
            Masz rację USA myliło się co do wujka Joe (jak nazywano Stalina
            w USA, nie wierząc prawdzie lub raczej nie słysząc jej) – skąd
            wiesz czy nie myli się i teraz? Obecna wojna jest wojną bez
            zgody ONZ-u, bez usprawiedliwienia – przecież są inne o wiele
            groźniejsze reżimy, które mogą dostarczyć terrorystom broni
            masowego rażenia (KRLD). Dlatego żal mi tamtejszych ludzi –
            „wyzwalanych” niejednokrotnie wbrew sobie. USA układają swój
            ład na świecie w stopniu tak agresywnym – jak niegdyś ZSSR.
            Starają się go ujednolicić wg swego pomysłu i swej skali
            wartości. Wciskają kit o wojnie dobra ze złem o swojej
            mesjańskiej prawie misji. To hipermocarstwo – wszystko mu wolno
            oczywiście, ale słysząc nawoływanie Waszyngtonu – kto nie z
            nami ten przeciwko nam coś się we mnie burzy – więc nie można
            mieć swojej opinii, swego sposobu życia i swej skali wartości.
            Wszystko ma iść znowu z góry?
            • Gość: Luki Swietnie opanowales podrecznik do PO IP: 141.63.88.* 09.04.03, 09:21
              Swietnie opanowales stary podrecznik do Przysposobienia Obronnego. Toz to cytat
              z niego:

              > Podkreślam, nie jest tak, że jestem wrogiem wszystkich wojen.
              > Są wojny słuszne i sprawiedliwe – takimi są wojny pod
              > patronatem ONZ, takie są też wojny obronne..

              Nie przepisales tylko ostatniego punktu. Sprawiedliwa wojna byla jeszcze wojna
              toczona w obronie interesow ludu pracujacego oraz ta toczona w celu szerzenia
              socjalizmu.
              • Gość: poli Re: Swietnie opanowales podrecznik do PO IP: *.bmj.net.pl 09.04.03, 11:16
                Gość portalu: Luki napisał(a):

                > Swietnie opanowales stary podrecznik do Przysposobienia
                Obronnego. Toz to cytat
                >
                > z niego:
                >
                > > Podkreślam, nie jest tak, że jestem wrogiem wszystkich
                wojen.
                > > Są wojny słuszne i sprawiedliwe – takimi są wojny pod
                > > patronatem ONZ, takie są też wojny obronne..
                >
                > Nie przepisales tylko ostatniego punktu. Sprawiedliwa wojna
                byla jeszcze wojna
                > toczona w obronie interesow ludu pracujacego oraz ta toczona w
                celu szerzenia
                > socjalizmu.

                Tak się składa, że wiedzę swą czerpię ze źródeł dużo
                poważniejszych niż znane tobie podręczniki do PO. Twój komentarz
                jest dla mnie wyjątkowo zresztą infantylny, bowiem opiera się
                nie na merytorycznej krytyce tego co napisałem, lecz na
                wybiórczo przedstawionym fragmencie mojej wypowiedzi skądyś tam
                wg ciebie wyciągniętej. Zarzucasz mi pośrednio komunizm - ręce
                opadają - przeczytaj choć pierwszy z moich wywodów na tym forum
                DO KOCHAJĄCYCH USA... i spróbój doczytać resztę w tym, którego
                fragment cytujesz, a może coś zrozumiesz.
                • Gość: Luki Re: Swietnie opanowales podrecznik do PO IP: 141.63.88.* 10.04.03, 09:27
                  > Tak się składa, że wiedzę swą czerpię ze źródeł dużo
                  > poważniejszych niż znane tobie podręczniki do PO. Twój komentarz
                  > jest dla mnie wyjątkowo zresztą infantylny, bowiem opiera się
                  > nie na merytorycznej krytyce tego co napisałem, lecz na
                  > wybiórczo przedstawionym fragmencie mojej wypowiedzi skądyś tam
                  > wg ciebie wyciągniętej. Zarzucasz mi pośrednio komunizm - ręce
                  > opadają - przeczytaj choć pierwszy z moich wywodów na tym forum
                  > DO KOCHAJĄCYCH USA... i spróbój doczytać resztę w tym, którego
                  > fragment cytujesz, a może coś zrozumiesz.

                  Wiesz, trudno dyskutowac z przemilczeniami i faktami dobranymi jedynie na
                  podstawie klucza: 'Jak wykpic USA'. Dlatego skomentowalem tylko Twoja uwage o
                  wojnach sprawiedliwych - jako charakterystyczny przyklad specyficznego sposobu
                  myslenia.

                  A co do pacyfistow, protestujacych przeciw wojnie w imie irackich 'szaraczkow':
                  najladniejsza ilustracja do tego calego kramu jest to, co sie wczoraj dzialo w
                  Berlinie. Pod ambsada USA spotkaly sie dwie demonstracje: niemieckich
                  pacyfistow protestujacych przeciw wojnie i Irakijczykow z
                  transparentami 'Danke, Bush' dziekujacych Bushowi za obalenie Saddama.
            • Gość: Olo Re: DO KOCHAJĄCYCH USA - PRAWDA KTÓRA WAS PRZERAZ IP: 211.28.252.* 10.04.03, 15:02
              Gosciu Poli,
              A jak Ty teraz oglądasz te tłumy Irakczyków wiwatujące na cześć USA, dziękujące
              Bushowi za wolność i lżące portrety Sadama, to w dalszym ciągu myślisz, ze ta
              wojna nie była wojną sprawiedliwą?
              Dziesięć lat spędziłem na Bliskim Wschodzie i podpisuję się całkowicie pod
              artykułem Ungera.
              • Gość: poli Re: DO KOCHAJĄCYCH USA - PRAWDA KTÓRA WAS PRZERAZ IP: 212.106.142.* 10.04.03, 16:19
                Gość portalu: Olo napisał(a):

                > Gosciu Poli,
                > A jak Ty teraz oglądasz te tłumy Irakczyków wiwatujące na
                cześć USA, dziękujące
                >
                > Bushowi za wolność i lżące portrety Sadama, to w dalszym
                ciągu myślisz, ze ta
                > wojna nie była wojną sprawiedliwą?
                > Dziesięć lat spędziłem na Bliskim Wschodzie i podpisuję się
                całkowicie pod
                > artykułem Ungera.

                Gościu Olo!

                Odnoszę się zawsze z wielkim szacunkiem do ludzi, którzy pisząc
                i wyrażając swoją opinię opierają ją, tak jak w tym wypadku, na
                własnych obserwacjach i doświadczeniach. Być może widziałeś coś
                więcej niż ja z ostatnich chwil reżimu Husajna w Iraku. Ja
                widziałem grupkę około 100-200 osób, próbującą przewrócić
                pomnik i słuchałem - doprawdy niesmacznych już - bo zbyt
                teatralnych i zbyt wyreżyserowanych, wg mnie, komentarzy
                amerykańskich i brytyjskich prezenterów stacji telewizyjnych.
                Nigdy pisząc cokolwiek na łamach tegoż forum nie twierdziłem,
                iż Husajn jest człowiekiem choćby nawet przyzwoitym. Ale
                oglądając moim zdaniem niespontaniczny, by nie rzec sztuczny
                przekaz telewizyjny z chwili obalania posągu Husajna zwróciłem
                uwagę w chwili ujęcia przez kamerę szerszej perspektywy na tło -
                szeroką panoramę wydarzeń. I co zobaczyłem - nic - kompletnie
                nic - cisza, żadnych, prócz grupki ludzi pod posągiem tłumów
                wiwatujących na ulicach jak to np. było w chwili obalenia czy
                słabości reżimu w Polsce. Widzę też totalną bezradność wojsk
                USA i Wielkiej Brytanii wobec panoszącego się szabrownictwa,
                zanik porządku społecznego i anarchię - ludzi (Irakijczyków)
                wymachujących karabinami na ciężarówkach - ruszających na
                grabież i pomścić zapewne w mroku nocy dawne krzywdy
                sąsiedzkie. I w tej chwili rozumiem strach takich zwykłych jak
                ja szaraków, którzy w domach bez prądu, gazu i wody w
                ciemnościach nocy boją się wkroczenia do ich domów złoczyńców
                (są wszak w każdym narodzie). I zastanawiam się, czy USA i
                Wielka Brytania zabezpieczając pola naftowe (o co zadbały wszak
                od razu), zabezpieczą również zwykłych ludzi przed
                okropieństwami wojny i powojennej anarchii. Czy będzie tak jak
                w wielu państwach Afryki tj. - kopalnie diamentów czy złota
                strzeżone przez uzbrojone "firmy zachodnie" - a wokół chaos,
                waśnie międzyklanowe i ciągnąca się wojna domowa. Zapewne
                doskonale wiesz, iż Irak to konglomerat wielu narodów i
                religii - zwaśnionych i czekających tylko na chwilę by wreszcie
                za dawne krzywdy zemścić się na sąsiadach (jak w byłej
                Jugosławii). Nim więc wzniesiecie triumfalnie ręce, patrząc ze
                wzgardom na takich jak ja, poczekajcie jeszcze trochę czasu -
                Busch wygrał wojnę - ale może przegrać pokój. Irakijczycy - ci
                zwykli pokoju napewno jeszce nie wygrali.

                Pozdr.
        • Gość: ela Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 217.153.60.* 08.04.03, 14:03
          Chyba jedyne co wiesz o Francuzach to ich piękny kraj i kultura
          (nie zaprzeczam okazałe), ale na tyle ich znam, że z całą
          odpowiedzialnością powiem, że to hipokryci, snoby, egoisci i
          tchórze i taką prowadzą politykę. Kawały o Francuzach na wojnie
          świetnie to syntezują.

          Gość portalu: POLI napisał(a):

          > Gość portalu: Ali napisał(a):
          >
          > > Zauwazylem ze w miare sukcesow armii koalicji, spada ilosc
          > postow pacyfistyczny
          > > ch i obroncow Sadama. Jeszcze Husajn zyje, pomozcie mu:-)))
          > O czym ty człowieku piszesz?
          > Czy ty jesteś niespełna rozumu?
          > Cieszysz się ze śmierci zwykłych ludzi, zwykłych szaraczków -
          > bo myślisz kto ginie w tej wojnie - wysocy rangą urzędnicy
          > iraccy?
          > Jeśli tak sądzisz to pomyśl - gdyby w latach 80 XX wieku USA
          > zaatakowało komunistyczny reżim w Polsce to kto by zginął?
          > Myślisz pewnie że rząd? Bzdura!!! Powiem ci że w ramach tzw.
          > rozmiękczania systemu komunistycznego w Polsce USA fundowały
          > stypendia zagraniczne - komu? - bojownikom o wolność Polski? -
          > NIE komuchom - np skorzystał z nich Cimoszewicz i studiował w
          > USA za ich szmal! USA wprowadziły w Polsce też sankcje
          > gospodarcze w odwecie za stan wojenny w Polsce i jak myślisz w
          > kogo to uderzyło - w rząd czerwony - który wg rzecznika
          > czerwonych Urbana zawsze się wyżywi? - Nie w polskie
          > społeczeństwo przeciwne komuchom - ale USA to miały gdzieś
          > liczyły się tylko sankcje i... stypendia dla czerwonych!!!.
          Nie
          > pisz więc mi, że USA spełniają jakąś pozytywną rolę we
          > współczesnym świecie, bo to bzdura nikt a już na pewno my
          > Polacy nic im nie zawdzięczamy. O wiele więcej szacunku
          > winniśmy Francji - która wypowiedziała wojnę w 1939r. Niemcom
          > będąc wyraźnie od nich SŁABSZĄ I NARAŻAJĄC SIĘ NA ICH ODWET.
          > USA TEGO NIE UCZYNIŁY - TO HITLER WYPOWIEDZIAŁ IM WOJNĘ!!!
          > TWOJE KOCHANE USA SPRZEDAŁY NAS NAWET WBREW OPINII ANGLII
          RUSOM
          > W JAŁCIE - TO JEST AMERYKA!!! OPLUWANIE ZAŚ FRANCJI ŚWIADCZY O
          > WYJĄTKOWEJ INDOLENCJI HISTORYCZNEJ.!!!
          • Gość: poli Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 212.106.142.* 08.04.03, 16:25
            Gość portalu: ela napisał(a):

            > Chyba jedyne co wiesz o Francuzach to ich piękny kraj i
            kultura
            > (nie zaprzeczam okazałe), ale na tyle ich znam, że z całą
            > odpowiedzialnością powiem, że to hipokryci, snoby, egoisci i
            > tchórze i taką prowadzą politykę. Kawały o Francuzach na
            wojnie
            > świetnie to syntezują.

            Fakt nie znam Francuzów, no może po za jednym:)
            Znam za to doskonale ich historię, ich dyplomację oraz trochę
            mniej kulturę i film. Zapewniam nigdy nie prowadzili
            tchórzliwej polityki - przeciwnie zawsze nastawieni byli na
            ekspansję - to wielu dotknęło np. Niemcy za Ludwika XIV (1638-
            1715) wcześniej Włochy(1492-1559, później też ale mniej) czy
            prawie całą Europę - prócz Polaków za Napoleona (pierwsze 15
            lat XIX wieku) pomijam kolonie - za dużo pisania:)
            Ale to oni przyczynili się do niepodległości Holandii (z rąk
            Hiszpanii wiek XVII lata - szczególnie 1635-1648, ale też
            wcześniej), Belgii 1830-31 (tu też my Polacy - powstanie
            listopadowe przeciw Rosji zamierzającej tam interweniować)
            Szwajcarii (jak Holandia tyle że prócz Hiszpanii zagrażali im
            też Austriacy - Habsburgowie rządzący w obu tych państwach)
            Wreszcie ich (Francji) pomoc zadecydowała o niepodległości USA
            (wojna z Anglią 1776-1783) którym nota bene posłał Paryż w
            częściach jako dar statuę wolności sto lat później, oraz
            wspomnianych już raz Włoch ale teraz w innym kontekście - wojna
            o ich zjednoczenie przeciwko Austro-Węgrom w 1859r.)
            Olbrzymie poparcie Francji dla Polski w chwili jej powstawania
            w 1918r. i na kongresie w Wersalu (odnośnie granic Polski)
            póżniej w okresie międzywojennym (1918-1939) jak również dla
            Czechosłowacji, Węgier i Rumunii.
            W latach 1914-18 walczą jak nikt inny w wojnie z Niemcami -
            ponoszą największe straty, ale wygrywają.
            W 1939r. wypowiadają wojnę superpotędze niemieckiej w obronie
            Polski - płacą za to cenę najwyższą - niepodległość na cztery
            lata 1940-1944.
            • Gość: Lolo Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 217.153.60.* 08.04.03, 16:43
              Trochę przesadziłeś. Zabrakło mi w tej liście okresu wojen napoleońskich i
              listy krajów które wtedy "wyzwolili" jak równiez meksykańskiej awantury jednego
              z potomków Napoleona. Poza tym chyba nie "wyzwalali" innych narodów w imię
              prawa do samostanowienia tylko realizowania własnych partykularnych interesów.
              Niemniej jednak rzeczywiście trudno Francji zarzucać prowadzenie
              nieekspansywnej polityki (Afryka Płn i Wsch, Azja i parę innych miejsc, które w
              swoim czasie "wyzwalali" z barbarzyństwa) i tchórzostwo (no może poza II wojną
              światową, kiedy to zdecydowanie nie mieli ochoty umierać za Gdańsk). A tak
              wogóle to wszelkie generalizacje n/t narodów nie mają sensu.

              Pzdr.
              • Gość: Lolo Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 217.153.60.* 08.04.03, 16:48
                Gość portalu: Lolo napisał(a):

                > Trochę przesadziłeś. Zabrakło mi w tej liście okresu wojen napoleońskich i
                > listy krajów które wtedy "wyzwolili" jak równiez meksykańskiej awantury
                jednego
                >
                > z potomków Napoleona. Poza tym chyba nie "wyzwalali" innych narodów w imię
                > prawa do samostanowienia tylko realizowania własnych partykularnych
                interesów.
                > Niemniej jednak rzeczywiście trudno Francji zarzucać prowadzenie
                > nieekspansywnej polityki (Afryka Płn i Wsch, Azja i parę innych miejsc, które
                w
                >
                > swoim czasie "wyzwalali" z barbarzyństwa) i tchórzostwo (no może poza II
                wojną
                > światową, kiedy to zdecydowanie nie mieli ochoty umierać za Gdańsk). A tak
                > wogóle to wszelkie generalizacje n/t narodów nie mają sensu.
                >
                > Pzdr.

                Sorka, chodziło oczywiście o Afrykę Zachodnią.
                • Gość: poli Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 212.106.142.* 08.04.03, 17:10
                  Gość portalu: Lolo napisał(a):

                  > Gość portalu: Lolo napisał(a):
                  >
                  > > Trochę przesadziłeś. Zabrakło mi w tej liście okresu wojen
                  napoleońskich i
                  >
                  > > listy krajów które wtedy "wyzwolili" jak równiez
                  meksykańskiej awantury
                  > jednego
                  > >
                  > > z potomków Napoleona. Poza tym chyba nie "wyzwalali" innych
                  narodów w imię
                  > > prawa do samostanowienia tylko realizowania własnych
                  partykularnych
                  > interesów.

                  Przecież wspomniałem, iż w okresie Napoleona cała w zasadzie
                  Europa znalazła się w kręgu ekspansji francuskiej, niemniej my
                  Polacy witaliśmy Francuzów - jako wyzwolicieli - to bezsporne i
                  zrozumiałe. Zgoda co do tego, iż Francja - jak każde mocarstwo
                  kierowało się swoimi interesami - przy czym często interesy
                  jakiegoś narodu były zbieżne z francuskimi. Tak było w
                  przypadku wymienionych przeze mnie państw no i oczywiście
                  Polski.
                  Imprezę do Meksyku wymyśloną przez cesarza Napoleona III w
                  latach 60-tych XIX wieku potraktowałem jako całość spraw
                  kolonialnych - czyli pominąłem. To jest ogromny obszar
                  problemów - jak sam zauważyłeś wymieniając je i przez to bardzo
                  obszerny temat.

                  > > Niemniej jednak rzeczywiście trudno Francji zarzucać
                  prowadzenie
                  > > nieekspansywnej polityki (Afryka Płn i Wsch, Azja i parę
                  innych miejsc, kt
                  > óre
                  > w
                  > >
                  > > swoim czasie "wyzwalali" z barbarzyństwa) i tchórzostwo (no
                  może poza II
                  > wojną
                  > > światową, kiedy to zdecydowanie nie mieli ochoty umierać za
                  Gdańsk). A tak
                  >
                  > > wogóle to wszelkie generalizacje n/t narodów nie mają sensu.
                  > >
                  > > Pzdr.
                  >
                  > Sorka, chodziło oczywiście o Afrykę Zachodnią.

                  Oczywiście zgoda - generalizowanie nie ma sensu. Chodziło mi o
                  zbicie opinii iż Francuzi to tchórze i taką prowadzili
                  politykę.
                  Cały czas na forum natomiast dążę do tego by przestano tak
                  beznamiętnie i arefleksyjnie jak często widzę obrażać Francję.
                  To naprawdę kraj, który dla Polski i jej sprawy uczynił w
                  historii najwięcej - to w dużym stopniu zbieżność interesów ale
                  jednak. A co uczyniły dla nas USA - ciągle o to pytam na forum
                  ich namiętnych wielbicieli i nie znajduję konkretów.
                  Nie zgadzam się też co do Gdańska - opisuję to szeroko w
                  powyższych swoich wypowiedziach: DO KOCHAJĄCYCH USA...
                  Pozdr.
                  • Gość: Lolo Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 217.153.60.* 08.04.03, 17:33
                    Gość portalu: poli napisał(a):

                    > Gość portalu: Lolo napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: Lolo napisał(a):
                    > >
                    > > > Trochę przesadziłeś. Zabrakło mi w tej liście okresu wojen
                    > napoleońskich i
                    > >
                    > > > listy krajów które wtedy "wyzwolili" jak równiez
                    > meksykańskiej awantury
                    > > jednego
                    > > >
                    > > > z potomków Napoleona. Poza tym chyba nie "wyzwalali" innych
                    > narodów w imię
                    > > > prawa do samostanowienia tylko realizowania własnych
                    > partykularnych
                    > > interesów.
                    >
                    > Przecież wspomniałem, iż w okresie Napoleona cała w zasadzie
                    > Europa znalazła się w kręgu ekspansji francuskiej, niemniej my
                    > Polacy witaliśmy Francuzów - jako wyzwolicieli - to bezsporne i
                    > zrozumiałe. Zgoda co do tego, iż Francja - jak każde mocarstwo
                    > kierowało się swoimi interesami - przy czym często interesy
                    > jakiegoś narodu były zbieżne z francuskimi. Tak było w
                    > przypadku wymienionych przeze mnie państw no i oczywiście
                    > Polski.
                    > Imprezę do Meksyku wymyśloną przez cesarza Napoleona III w
                    > latach 60-tych XIX wieku potraktowałem jako całość spraw
                    > kolonialnych - czyli pominąłem. To jest ogromny obszar
                    > problemów - jak sam zauważyłeś wymieniając je i przez to bardzo
                    > obszerny temat.
                    >
                    > > > Niemniej jednak rzeczywiście trudno Francji zarzucać
                    > prowadzenie
                    > > > nieekspansywnej polityki (Afryka Płn i Wsch, Azja i parę
                    > innych miejsc, kt
                    > > óre
                    > > w
                    > > >
                    > > > swoim czasie "wyzwalali" z barbarzyństwa) i tchórzostwo (no
                    > może poza II
                    > > wojną
                    > > > światową, kiedy to zdecydowanie nie mieli ochoty umierać za
                    > Gdańsk). A tak
                    > >
                    > > > wogóle to wszelkie generalizacje n/t narodów nie mają sensu.
                    > > >
                    > > > Pzdr.
                    > >
                    > > Sorka, chodziło oczywiście o Afrykę Zachodnią.
                    >
                    > Oczywiście zgoda - generalizowanie nie ma sensu. Chodziło mi o
                    > zbicie opinii iż Francuzi to tchórze i taką prowadzili
                    > politykę.
                    > Cały czas na forum natomiast dążę do tego by przestano tak
                    > beznamiętnie i arefleksyjnie jak często widzę obrażać Francję.
                    > To naprawdę kraj, który dla Polski i jej sprawy uczynił w
                    > historii najwięcej - to w dużym stopniu zbieżność interesów ale
                    > jednak. A co uczyniły dla nas USA - ciągle o to pytam na forum
                    > ich namiętnych wielbicieli i nie znajduję konkretów.
                    > Nie zgadzam się też co do Gdańska - opisuję to szeroko w
                    > powyższych swoich wypowiedziach: DO KOCHAJĄCYCH USA...
                    > Pozdr.

                    Szczerze mówiąc miałbym problemy, żeby powiedzieć co istotnego uczyniły dla
                    Polski Stany na przestrzeni wieków (no może poza jednym punktem z obszernego
                    programu niejakiego W.Wilsona). Zresztą trudno mi sobie taką zbieżność
                    wyobrazić w przypadku Stanów i Polski np. w okresie prowadzenia przez Amerykę
                    polityki izolacjonizmu. Sądzę jednak, że się zgadzamy jeżeli chodzi o zbiezność
                    interesów jako głównego motoru sojuszy. Pozostaje także otwarte pytanie co do
                    obecnej zdolności i "chęci" w przypadku konieczności występowania przez Francję
                    i Stany w roli gwaranta naszej niepodległości. Szczerze mówiąc mam wątpliwości
                    co Francji (zarówno co do chęci jak i zdolności).


                    Pzdr.
                    • Gość: poli Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: *.bmj.net.pl 08.04.03, 21:28
                      Gość portalu: Lolo napisał(a):

                      > Szczerze mówiąc miałbym problemy, żeby powiedzieć co istotnego
                      uczyniły dla
                      > Polski Stany na przestrzeni wieków (no może poza jednym
                      punktem z obszernego
                      > programu niejakiego W.Wilsona). Zresztą trudno mi sobie taką
                      zbieżność
                      > wyobrazić w przypadku Stanów i Polski np. w okresie
                      prowadzenia przez Amerykę
                      > polityki izolacjonizmu. Sądzę jednak, że się zgadzamy jeżeli
                      chodzi o zbiezność
                      >
                      > interesów jako głównego motoru sojuszy. Pozostaje także
                      otwarte pytanie co do
                      > obecnej zdolności i "chęci" w przypadku konieczności
                      występowania przez Francję
                      >
                      > i Stany w roli gwaranta naszej niepodległości. Szczerze mówiąc
                      mam wątpliwości
                      > co Francji (zarówno co do chęci jak i zdolności).
                      >
                      >
                      > Pzdr.

                      Tak - wygląda istotnie na to, iż zgadzamy się w kwestii tej
                      natury iż sojusze i zbliżenia międzypaństwowe nigdy nie są
                      wynikiem jakiś tam sentymentów lecz chłodnej kalkulacji.
                      Teraz druga sprawa: czy Francja czy też USA mogą być gwarantami
                      naszej niepodległości? Ty zdajesz się wątpić we Francję.
                      Odpowiem na to pytanie w następujący sposób - nie uważam by w
                      dającym się przewidzieć okresie ktoś z naszych sąsiadów mógł
                      zagrozić polskiej suwerenności. Oczywiście można patrzeć z
                      pewnymi obawami na wschód - ale póki co Rosja wydaje się być
                      pozbawiona zębów – poza tym musiałaby najpierw „połknąć” Ukrainę
                      i państwa nadbałtyckie Litwę, Łotwę i Estonię – a na to się na
                      razie nie zanosi (notabene w naszym interesie jest utrzymanie
                      tych państw w niezależności politycznej od Rosji)
                      Niebezpieczeństwa z zachodu dla Polski nie biorę pod uwagę wcale
                      bowiem nie jest ono obecnie nawet hipotetyczne.
                      Sojusze korzystne dla Polski rozpatrzę więc nie pod względem
                      militarnym – lecz gospodarczym (o znaczeniu militarnym i
                      politycznym różnych państw dla współczesnej Polski wspomnę na
                      końcu) – a tu Francja zdecydowanie ze Stanami wygrywa. To jest
                      największy obecnie inwestor zagraniczny w Polsce, a tuż za nią
                      są wspierające jej politykę Niemcy – nasz największy partner
                      handlowy – około 33-35% naszego importu i exportu. Faktycznie
                      więc to są partnerzy na których we współczesnym świecie winniśmy
                      być nastawieni – bo od nich zależy nasza „suwerenność
                      gospodarcza” nie od USA czy nawet Wielkiej Brytanii – gdyż dwa
                      pierwsze państwa – to około połowa naszej wymiany z zagranicą i
                      dwaj najwięksi jak rzekłem nasi inwestorzy zagraniczni.
                      Teraz kilka słów na temat politycznych i wojskowych możliwości
                      USA i Francji (czy może lepiej bloku francusko-niemieckiego).
                      Oczywiście USA są o wiele potężniejsze niż ów blok fr-niem, ale
                      zapytajmy o priorytety ich polityki. Dla USA środkowo-wschodni
                      region Europy zawsze był i pozostał na marginesie ich
                      zainteresowań - tak jest i dziś. Oczywiście Ramsfeld może mówić
                      o "nowej Europie" – ale jest to tylko obliczone na chwilę
                      doraźną – nie na dłużej. Dla USA najważniejsze są: Bliski
                      Wschód, Ameryka Południowa, Basen Pacyfiku. Tam mają gros swych
                      sił – tam też koncentrują swą uwagę i środki. Europa spada na
                      dalsze miejsca. Natomiast dla Francji i Niemiec Europa to rejon
                      pierwszorzędny – najważniejszy i to nawet biorąc pod uwagę
                      Francuskie interesy w jej koloniach (byłych) – szczególnie w
                      Afryce Północnej i Zachodniej. Stąd m.in. wybuch prezydenta
                      Francji - Chiraka na nowych - przyszłych członków Unii
                      Europejskiej. Po zakończeniu wojny w Iraku USA zajmą się swoimi
                      sprawami – przede wszystkim właśnie na Bliskim Wschodzie i
                      spokojnie zostawią „Nową Europę” sobie samej zapłaciwszy grosze
                      za jej dyplomatyczne wsparcie (15 mln dol. na państwo).
                      Natomiast my powrócimy potulnie do naszych głównych partnerów:
                      Francji i Niemiec – bo nie będziemy mięli faktycznie innego
                      wyjścia. Tymczasem Paryż i Berlin pogodzone z USA (już teraz
                      Busch poczyna wyciągać do nich rękę bowiem są to kraje zbyt
                      znaczące na świecie by go układać bez nich) łatwo nie zapomną
                      naszej „zdrady” chyba że będą wyrozumiałe i zrozumieją, że
                      nasze - nie oszukujmy się bezinteresowne i po prostu z punktu
                      widzenia dyplomatycznego głupie stanowisko wobec USA i Iraku
                      wynika z nieudolności i skrajnej indolencji politycznej naszych
                      dyplomatów. Nie muszę chyba dodawać, że z tego punktu widzenia
                      wybór F-16 był również wielkim błędem. Liczę jednak na
                      wielkoduszność i wyrozumiałość Francji i Niemiec oraz przede
                      wszystkim na faktyczną wspólnotę interesów francusko-niemiecko-
                      polskiego bloku. To wszystko może nie pozostawi zadry w naszych
                      stosunkach ze "starą Europą" - mam nadzieję. USA zaś są daleko i
                      nie łączy ich z nami (jak zresztą nigdy w historii)
                      najważniejsze - żadna trwała współnota interesów.
                      Pozdr.


                      • Gość: Lolo Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 217.153.60.* 09.04.03, 13:14
                        Gość portalu: poli napisał(a):

                        > Gość portalu: Lolo napisał(a):
                        >
                        > > Szczerze mówiąc miałbym problemy, żeby powiedzieć co istotnego
                        > uczyniły dla
                        > > Polski Stany na przestrzeni wieków (no może poza jednym
                        > punktem z obszernego
                        > > programu niejakiego W.Wilsona). Zresztą trudno mi sobie taką
                        > zbieżność
                        > > wyobrazić w przypadku Stanów i Polski np. w okresie
                        > prowadzenia przez Amerykę
                        > > polityki izolacjonizmu. Sądzę jednak, że się zgadzamy jeżeli
                        > chodzi o zbiezność
                        > >
                        > > interesów jako głównego motoru sojuszy. Pozostaje także
                        > otwarte pytanie co do
                        > > obecnej zdolności i "chęci" w przypadku konieczności
                        > występowania przez Francję
                        > >
                        > > i Stany w roli gwaranta naszej niepodległości. Szczerze mówiąc
                        > mam wątpliwości
                        > > co Francji (zarówno co do chęci jak i zdolności).
                        > >
                        > >
                        > > Pzdr.
                        >
                        > Tak - wygląda istotnie na to, iż zgadzamy się w kwestii tej
                        > natury iż sojusze i zbliżenia międzypaństwowe nigdy nie są
                        > wynikiem jakiś tam sentymentów lecz chłodnej kalkulacji.
                        > Teraz druga sprawa: czy Francja czy też USA mogą być gwarantami
                        > naszej niepodległości? Ty zdajesz się wątpić we Francję.
                        > Odpowiem na to pytanie w następujący sposób - nie uważam by w
                        > dającym się przewidzieć okresie ktoś z naszych sąsiadów mógł
                        > zagrozić polskiej suwerenności. Oczywiście można patrzeć z
                        > pewnymi obawami na wschód - ale póki co Rosja wydaje się być
                        > pozbawiona zębów – poza tym musiałaby najpierw „połknąć” Ukra
                        > inę
                        > i państwa nadbałtyckie Litwę, Łotwę i Estonię – a na to się na
                        > razie nie zanosi (notabene w naszym interesie jest utrzymanie
                        > tych państw w niezależności politycznej od Rosji)
                        > Niebezpieczeństwa z zachodu dla Polski nie biorę pod uwagę wcale
                        > bowiem nie jest ono obecnie nawet hipotetyczne.

                        Faktycznie trudno sobie wyobrażić rosyjskich spadochroniarzy na placu
                        Defiladowym (a może to kwestia naszej wyobraźni ;-))))) Na serio, Polska jest
                        młodą demokracją i biednym krajem i gwaranta niepodległości potrzebuje,
                        niezależnie od kwestii realności potencjalnych zagrożeń dochodzą sprawy czysto
                        polityczne. Inaczej rozmawia się biednym krajem bez sojuszników, a inaczej z
                        biednym krajem z silnymi sojusznikami. Jak będziemy mieli taki potencjał
                        gospodarczy jak Niemcy i się wemancypujemy to i nasza polityka się zmieni.

                        > Sojusze korzystne dla Polski rozpatrzę więc nie pod względem
                        > militarnym – lecz gospodarczym (o znaczeniu militarnym i
                        > politycznym różnych państw dla współczesnej Polski wspomnę na
                        > końcu) – a tu Francja zdecydowanie ze Stanami wygrywa. To jest
                        > największy obecnie inwestor zagraniczny w Polsce, a tuż za nią
                        > są wspierające jej politykę Niemcy – nasz największy partner
                        > handlowy – około 33-35% naszego importu i exportu. Faktycznie
                        > więc to są partnerzy na których we współczesnym świecie winniśmy
                        > być nastawieni – bo od nich zależy nasza „suwerenność
                        > gospodarcza” nie od USA czy nawet Wielkiej Brytanii – gdyż dwa
                        > pierwsze państwa – to około połowa naszej wymiany z zagranicą i
                        > dwaj najwięksi jak rzekłem nasi inwestorzy zagraniczni.

                        Fakt, przyznaję że Francja jest numero uno jesli chodzi o FDI (patrz poniżej).
                        Tylko, że z tego 3,199.4 przypadka na samo France Telecom, 787.7 na Carrefour i
                        740.7 na Credit Agricole. Tę przewagę Francji zapewniły 3 duże inwestycje
                        (żadna w produkcję, wszystkie 3 w usługi). I nie ulega wątpliwości, że nasz
                        interes gospodarczy leży we współpracy z UE.

                        1 France 11,503.0 mln USD
                        2 USA 7,985.2
                        3 Germany 7,444.57
                        4 The Netherlands 4,976.05
                        5 Italy 3,701.1
                        6 Great Britain 2,899.1
                        7 International 2,803.3
                        8 Sweden 2,653.7
                        9 Belgium 1,649.05
                        10 Korea 1,621.8


                        > Teraz kilka słów na temat politycznych i wojskowych możliwości
                        > USA i Francji (czy może lepiej bloku francusko-niemieckiego).
                        > Oczywiście USA są o wiele potężniejsze niż ów blok fr-niem, ale
                        > zapytajmy o priorytety ich polityki. Dla USA środkowo-wschodni
                        > region Europy zawsze był i pozostał na marginesie ich
                        > zainteresowań - tak jest i dziś. Oczywiście Ramsfeld może mówić
                        > o "nowej Europie" – ale jest to tylko obliczone na chwilę
                        > doraźną – nie na dłużej. Dla USA najważniejsze są: Bliski
                        > Wschód, Ameryka Południowa, Basen Pacyfiku. Tam mają gros swych
                        > sił – tam też koncentrują swą uwagę i środki. Europa spada na
                        > dalsze miejsca.

                        Oczywiście. W końcu w Europie jest spokój i tu nie trzeba nikogo pacyfikować.
                        Priorytetem są te regiony gdzie jest bajzel.

                        Natomiast dla Francji i Niemiec Europa to rejon
                        > pierwszorzędny – najważniejszy i to nawet biorąc pod uwagę
                        > Francuskie interesy w jej koloniach (byłych) – szczególnie w
                        > Afryce Północnej i Zachodniej.

                        Dla Francji to musi być region pierwszorzędny bo leży w Europie. A mocarstwem
                        już od dawna nie jest niezależnie od tego czego chcą Francuzi. Bodajże de
                        Gaulle powiedział że skoro już nie ma wielkiej Francji to Francja potrzebuje
                        wielkiej polityki. Tylko, że moim zdaniem to jest lekki przerost ambicji.

                        Stąd m.in. wybuch prezydenta
                        > Francji - Chiraka na nowych - przyszłych członków Unii
                        > Europejskiej.

                        Najlepiej skomentował to prezydent Rumunii który stwierdził, że przypomina mu
                        to sytuację, gdy ojciec z matką kłóci się i krzyczy na dzieci. Pyszne :-))))

                        Po zakończeniu wojny w Iraku USA zajmą się swoimi
                        > sprawami – przede wszystkim właśnie na Bliskim Wschodzie i
                        > spokojnie zostawią „Nową Europę” sobie samej zapłaciwszy grosze
                        > za jej dyplomatyczne wsparcie (15 mln dol. na państwo).

                        W moim przekonaniu chodzi tu raczej o pokrycie kosztów operacji (ok.22 mln PLN)
                        a nie "kupowanie" poparcia.

                        > Natomiast my powrócimy potulnie do naszych głównych partnerów:
                        > Francji i Niemiec – bo nie będziemy mięli faktycznie innego
                        > wyjścia.

                        Ale my od nich nie odchodziliśmy!!!

                        Tymczasem Paryż i Berlin pogodzone z USA (już teraz
                        > Busch poczyna wyciągać do nich rękę bowiem są to kraje zbyt
                        > znaczące na świecie by go układać bez nich) łatwo nie zapomną
                        > naszej „zdrady” chyba że będą wyrozumiałe i zrozumieją, że
                        > nasze - nie oszukujmy się bezinteresowne i po prostu z punktu
                        > widzenia dyplomatycznego głupie stanowisko wobec USA i Iraku
                        > wynika z nieudolności i skrajnej indolencji politycznej naszych
                        > dyplomatów.

                        Jakiej zdrady? Musi być najpierw zbiór zasad żeby je zdradzić. Pokaż mi wspólną
                        politykę zagraniczną EU.

                        Nie muszę chyba dodawać, że z tego punktu widzenia
                        > wybór F-16 był również wielkim błędem. Liczę jednak na
                        > wielkoduszność i wyrozumiałość Francji i Niemiec oraz przede
                        > wszystkim na faktyczną wspólnotę interesów francusko-niemiecko-
                        > polskiego bloku.

                        Polemizowałbym. W kupnie F-16 nie chodzi tylko o politykę, ale również
                        pieniądze dla Polski i perspektywę możliwości zakupu nowego samolotu, który
                        dopiero ma wejść do uzbrojenia USA.

                        To wszystko może nie pozostawi zadry w naszych
                        > stosunkach ze "starą Europą" - mam nadzieję. USA zaś są daleko i
                        > nie łączy ich z nami (jak zresztą nigdy w historii)
                        > najważniejsze - żadna trwała współnota interesów.
                        > Pozdr.

                        USA mają globalne interesy i w naszym regionie jestem sobie wyobrazić taką
                        zbiezność interesów z USA.


                        Pzdr.
                        • Gość: poli Re: DO LOLO i KOCHAJĄCH USA!!!! IP: 212.106.142.* 10.04.03, 11:52
                          Przepraszam, iż nie odniosę się do wszystkich Twoich
                          komentarzy, ale, jako że w niektórych sprawach się jednak
                          zgadzamy podniosę tylko te problemy, w którym jak sądzę
                          istnieje między nami znacząca rozbieżność.

                          Na moją sugestię, iż nam nic w dającej się przewidzieć
                          przyszłości nie zagraża napisałeś:

                          )Trudno sobie wyobrażić rosyjskich spadochroniarzy na placu
                          )Defiladowym (a może to kwestia naszej wyobraźni ;-))))) Na
                          serio, Polska jest
                          )młodą demokracją i biednym krajem i gwaranta niepodległości
                          potrzebuje,
                          )niezależnie od kwestii realności potencjalnych zagrożeń
                          dochodzą sprawy czysto
                          )polityczne. Inaczej rozmawia się biednym krajem bez
                          sojuszników, a inaczej z
                          )biednym krajem z silnymi sojusznikami. Jak będziemy mieli taki
                          potencjał
                          )gospodarczy jak Niemcy i się wemancypujemy to i nasza polityka
                          się zmieni.

                          Całkowita zgoda co do faktu, iż inaczej rozmawia się z biednym
                          krajem bez sojuszników, a inaczej z krajami z silnymi
                          sojusznikami. Kto zaś winien być naszym sojusznikiem piszę
                          niżej.

                          Na moją sugestię, iż Francja i Niemcy to nasi najwięksi
                          partnerzy handlowi napisałeś:

                          )Fakt, przyznaję że Francja jest numero uno jesli chodzi o FDI
                          (patrz poniżej).
                          )Tylko, że z tego 3,199.4 przypadka na samo France Telecom,
                          787.7 na Carrefour i
                          )740.7 na Credit Agricole. Tę przewagę Francji zapewniły 3 duże
                          inwestycje
                          )(żadna w produkcję, wszystkie 3 w usługi). I nie ulega
                          wątpliwości, że nasz
                          )interes gospodarczy leży we współpracy z UE.

                          )1 France 11,503.0 mln USD
                          )2 USA 7,985.2
                          )3 Germany 7,444.57
                          )4 The Netherlands 4,976.05
                          )5 Italy 3,701.1
                          )6 Great Britain 2,899.1
                          )7 International 2,803.3
                          )8 Sweden 2,653.7
                          )9 Belgium 1,649.05
                          )10 Korea 1,621.8

                          Tak doskonale, że przytoczyłeś te szczegółowe dane. Nie
                          rozumiem tylko dlaczego w pewien sposób dyskwalifikujesz
                          francuskie inwestycje jako dokonane w sektor usług. Przecież to
                          właśnie ten sektor – a nie produkcja jest tworzącym dziś w
                          najlepiej rozwiniętych krajach świata około 50-60% PKB? Więc o
                          co chodzi? Dlaczego inwestycje w produkcje mają być
                          korzystniejsze niż w usługi?. Co do współpracy z UE pełna
                          zgoda.

                          Na moją sugestię, iż dla USA od Europy ważniejsze są: Ameryka
                          Południowa, Bliski Wschód i basen Pacyfiku napisałeś:
                          )Oczywiście. W końcu w Europie jest spokój i tu nie trzeba
                          nikogo pacyfikować.
                          )Priorytetem są te regiony gdzie jest bajzel.

                          Nie mogę zgodzić się z tą opinią, gdyż sugeruje ona jakoby USA
                          interweniowały w wymienionych przeze mnie rejonach świata chcąc
                          zaprowadzić tam porządek i spokój. To nie jest prawda – a
                          przynajmniej nie cała. „Bajzel”, o którym piszesz często
                          wywoływały same USA realizując po prostu (jak każde mocarstwo w
                          historii) swą politykę np. ustanawiania w różnych krajach
                          rządów jej przyjaznych i przyjaznych jej interesom handlowym
                          (żeby nie być gołosłownym kilka przykładów z różnych okresów XX
                          w.: 1903 wywołanie rewolucji w Kolumbii i oderwanie w jej
                          wyniku od macierzy Panamy – USA tworzą fikcyjne państewko –
                          wasala, które godzi się (czego nie uczynił senat Kolumbii) na
                          zagwarantowanie USA 99-letniej dzierżawy strefy przyszłego
                          kanału panamskiego i gwarantuje w swej konstytucji prawo USA do
                          interwencji zbrojnej w przypadku zagrożenia interesów USA w
                          Panamie (skąd my to znamy?)); 1911 – ekspedycja militarna do
                          Nikaragui – by umocnić pozycję „swojego” tj.
                          prowaszyngtońskiego prezydenta; 1954 – inwazja na Gwatemalę
                          przeciwko prezydentowi Jacobo Arbenz Guzman – powód zagrażał
                          interesom amerykańskiej firmy - United Fruit Company (wzrost
                          gospodarczy w Gwatemali spada z 8.5% PKB do 3% rocznie;
                          wrzesień 1973 USA „pomagają” odejść z ziemskiego padołu
                          demokratycznie wybranemu w Chile prezydentowi Allende i
                          inicjując zamach stanu – władzę obejmuje krwawy, ale co
                          istotne „przyjazny” USA dyktator Augusto Pinochet; Filipiny - w
                          zasadzie cały okres po drugiej wojnie światowej pod militarno-
                          gospodarczo-polityczną kontrolą USA – które zmieniały kiedy
                          tak zadecydowały istniejące tam reżimy – jak w 1986 – zamach
                          stanu zmienił jednego proamerykańskiego dyktatora Marcosa – w
                          którego jednak zaczęto wątpić na panią Corazon Aquino). To
                          oczywiście tylko mały wycinek polityki USA w Ameryce
                          Południowej + Filipiny i podkreślam nie piszę tego po to by
                          przedstawiać USA jako jakiegoś demona zła. Nie - to po prostu
                          imperium i też imperialną prowadziło wówczas - a teraz w
                          jeszcze większym i bardziej agresywnym stopniu - politykę (jak
                          każde imperium w historii). Co do Bliskiego Wschodu – to
                          politykę USA wobec tegoż rejonu oddaje dobrze tzw. doktryna
                          Cartera ze stycznia 1980r. mówiąca, iż: „Każda próba opanowania
                          rejonu Zatoki Perskiej przez jakąkolwiek siłę zewnętrzną uznana
                          zostanie za zamach na żywotne interesy USA. Zostanie ona
                          odparta wszelkimi niezbędnymi środkami, włącznie z użyciem sił
                          zbrojnych” Praktycznie takie podejście USA do tegoż rejonu
                          obowiązywało już od końca II wojny św. i skierowane było
                          przeciwko ZSRR oraz o czym przekonały się boleśnie Francja i
                          Wielka Brytania w 1956r, - również przeciwko „innym siłom
                          zewnętrznym” . Reasumując – USA nie działają „uspokajająco” –
                          lecz po prostu i zwyczajne pilnują swych interesów – bez
                          emocji, bez moralności, bez etyki (tego w polityce nigdy nie
                          było, nie ma i zapewne nie będzie) - ale za to, szczególnie
                          teraz, suto zakrapiają USA swe działania drażniącym mnie
                          ideologiczno -manichejsko-mesjanistycznym bełkotem.


                          Na moją uwagę co do faktu, iż dla Francji i Niemiec Europa to
                          rejon
                          pierwszorzędny i najważniejszy napisałeś:

                          )Dla Francji to musi być region pierwszorzędny bo leży w
                          Europie. A mocarstwem
                          )już od dawna nie jest niezależnie od tego czego chcą Francuzi.
                          Bodajże de
                          )Gaulle powiedział że skoro już nie ma wielkiej Francji to
                          Francja potrzebuje
                          )wielkiej polityki. Tylko, że moim zdaniem to jest lekki
                          przerost ambicji.

                          Prawie wszystko zgoda, ale - jest właśnie jedno duże ALE:
                          Francja jest nadal mocarstwem – nie pierwszoligowym – bo tym
                          jest tylko USA ale wraz z powiedzmy: Wielką Brytanią, Niemcami,
                          Rosją, Japonią i Chinami uczestniczy jednak w polityce
                          światowej i NA NIĄ WPŁYWA w stopniu nieporównanie większym, niż
                          pozostałe nie wymienione przeze mnie państwa świata - które
                          można by przydzielić do kolejnych - niższych półek. Nie
                          przesadzajmy rola Francji w świecie jest znaczna i muszą się z
                          jej zdaniem inne państwa liczyć. W Europie natomiast Francja i
                          Niemcy – tu jesteśmy chyba zgodni grają rolę pierwszą. By
                          zrozumieć natomiast istotę problemu Europy i Polski w niej
                          określić trzeba politykę USA wobec „starego kontynentu”. A ta
                          jest bardzo jasna i znana – USA STARAJĄ SIĘ - BO TO WYNIKA Z
                          POLITYKI MOCARSTWA JAKIM SĄ - UTRZYMAĆ EUROPĘ W STANIE
                          POLITYCZNEJ IMPOTENCJI. Dlaczego – gdyż analitycy Waszyngtonu
                          będący większymi realistami niż wielu eurosceptyków np. w
                          Polsce wiedzą że rzucić wyzwanie politycznej dominacji USA na
                          świecie mogą w przyszłości tylko: UE – prowadząca spójną
                          politykę i Chiny. I nie oszukujmy się mocarstwa grają światem
                          jak piłką, UE już, jako potęga ekonomiczna, toczy swą rozgrywkę
                          z USA – a ekonomia ZAWSZE idzie w parze z polityką. Są w
                          Europie kraje bez ambicji, żyjące w strachu po doświadczeniach
                          totalitaryzmu i chcące się do kogoś silnego „przytulić” (żyją
                          przeszłością – a tymczasem świat jest już dalece inny). Gotowe
                          są w rezultacie na wasalną formę współpracy z USA – tzn. wy
                          mówicie, co my mamy mówić i robić. (Wielka Brytania to jeszcze
                          inna broszka – żyją jeszcze po trosze swoją „Brytyjską
                          Wspólnotą Narodów” i są rozdarci między ową wspólnotę i USA a
                          UE. N
                          • Gość: poli Re: DO LOLO i KOCHAJĄCH USA!!!! IP: 212.106.142.* 10.04.03, 11:56
                            cd. My - Polska też – pomimo płaczliwych głosów nawołujących do
                            więzi euroatlantyckiej naszych polityków, będziemy musieli
                            wybrać. Jeśli nie już to za 10-15 lat maksymalnie. Dlaczego –
                            dlatego że Niemcy dotąd „śpiący olbrzym” obudził się
                            politycznie i wybrał Francję nie USA. Dlatego że wraz z Paryżem
                            ma Berlin dość siły by nie pełnić już roli tylko potakiwacza u
                            boku USA. Zaczęła się nowa rozgrywka – USA będą się starały
                            rozbić „jądro” ale już widać że nie są w stanie (Francja I
                            Niemcy nie ugięły się w sprawie Iraku choć nacisk USA był
                            zaiste niewiarygodnie potężny). Polskę i Europę Środkową będą
                            teraz wyrywać sobie wzajemnie: „jądro”, Rosja i no właśnie
                            czy USA. Tak chyba masz rację, na pewno masz rację, - USA to
                            mocarstwo globalne i ma globalne interesy więc chcąc
                            rozbić „jądro” będą aktywnie działać również w Polsce. Co my
                            wybierzemy, co powinniśmy wybrać?. Ja sądzę, jestem przekonany,
                            że jednak „jądro”, bowiem (pomijając kwestie gospodarcze – tu
                            oczywiście wygrywa z USA Europa i „jądro”) wówczas staniemy się
                            aktywnym uczestnikiem w tworzącej się nowej politycznej sile –
                            uczestnikiem, powtórzę, gry światowych gigantów – będziemy więc
                            podmiotem tejże - gry natomiast u boku USA – tylko jej
                            przedmiotem.


                            Na moją uwagę, iż my powrócimy potulnie do naszych głównych
                            partnerów:
                            Francji i Niemiec – bo nie będziemy mięli faktycznie innego
                            wyjścia napisałeś:.

                            >Ale my od nich nie odchodziliśmy!!!

                            Ależ odeszliśmy – patrz wyżej.

                            Na moją sugestię, iż Paryż i Berlin pogodzone z USA (bowiem
                            już teraz
                            Busch poczyna wyciągać do nich rękę bowiem są to kraje zbyt
                            znaczące na świecie by go układać bez nich) łatwo nie zapomną
                            naszej „zdrady” chyba że będą wyrozumiałe i zrozumieją, że
                            nasze - nie oszukujmy się bezinteresowne i po prostu z punktu
                            widzenia dyplomatycznego głupie stanowisko wobec USA i Iraku
                            wynika z nieudolności i skrajnej indolencji politycznej
                            naszych
                            dyplomatów napisałeś:

                            >Jakiej zdrady? Musi być najpierw zbiór zasad żeby je zdradzić.
                            Pokaż mi wspólną
                            >politykę zagraniczną EU.

                            Nie ma wspólnej polityki UE, ale jest jej tworzące się
                            potężne „jądro” , które taką politykę zaaranżowało. Ich ideał
                            wspólnego stanowiska UE zdradziliśmy – ale im to nie
                            zaszkodziło (choć zapewne większość myślała, iż Francja i
                            Niemcy wrócą do USA z „podkulonymi ogonami”. Patrz też wyżej.

                            Stwierdziłeś też:
                            >USA mają globalne interesy i w naszym regionie jestem sobie
                            wyobrazić taką
                            >zbiezność interesów z USA

                            Tak zgadzam się interesy USA są globalne – ale zbieżności
                            w „naszej” – tj. wschodniej Europie nie widzę – widzę
                            rywalizację USA-„jądro Europy” i Rosja.

                            Pozdr.
                          • Gość: poli Re: DO LOLO i KOCHAJĄCH USA!!!! IP: 212.106.142.* 10.04.03, 12:00
                            cd.(Wielka Brytania to jeszcze inna broszka – żyją jeszcze po
                            trosze swoją „Brytyjską Wspólnotą Narodów” i są rozdarci między
                            ową wspólnotę i USA a UE. Niemniej „jądro” Europy – tj. Francja
                            i Niemcy idzie już, chcemy czy nie, w kierunku nowej jakości –
                            budowania na bazie siły gospodarczej również politycznej. Nie
                            oszukujmy się – tworzy się nowa jakość w Europie i na świecie –
                            nie lekceważmy siły duetu Niemcy – Francja do którego w Europie
                            przychylają się też zdecydowanie i Belgia i Austria. Hiszpania
                            sama nie znaczy nic, a Francja jest jej po prostu niezbędna
                            (gł. partner handlowy, współpraca przeciw ETA) Włoch znaczą
                            bardzo niewiele. Wielka Brytania będzie musiała wybrać między
                            USA a jądrem Europy – wie o tym i miota się beznadziejnie
                            (stara się nie zrywać całkowicie z ONZ ale walczy u boku USA).
                            My - Polska też – patrz dalej...
                            • Gość: Lolo Re: DO LOLO i KOCHAJĄCH USA!!!! IP: 217.153.60.* 10.04.03, 14:27
                              Ufffffffffff! Sporo wysiłku i własnego czasu musiało Cię to kosztować. Dzięki
                              za tak obszerną wypowiedź. Ja wolę odpowidać w bardziej zwięzłej formie więc z
                              góry przepraszam za moje lenistwo.

                              Pozwól, że znowu selektywnie potraktuję Twoją wypowiedź i będę odpisywał tylko
                              tam, gdzie mam swoje "ale".


                              >Przecież to
                              >właśnie ten sektor – a nie produkcja jest tworzącym dziś w
                              >najlepiej rozwiniętych krajach świata około 50-60% PKB? Więc o
                              >co chodzi? Dlaczego inwestycje w produkcje mają być
                              >korzystniejsze niż w usługi?.

                              Wolę poglądy "japońskie", iż tylko produkcja tworzy "wartość" (nie chodzi mi tu
                              o PKB). Wiem zaraz powiesz, że Ci to przypomina komunistyczną metodę liczenia
                              PKB, ale tu nie chodzi mi o metodologię, ani różne teorie n/t wartości, tylko o
                              zwykły fakt, iż potęgę gospodarczą (czytaj: militarno-polityczną) determinuje
                              potencjał produkcyjny i powiązany z nim naukowo-badawczy a nie sektor usług.
                              Poza tym inwestycje w sektor usług są świetne dla akcjonariuszy i (osób
                              zatrudnionych) natomiast nie wpływają znacząco na potencjał gospodarczy kraju.
                              To takie wyjmowanie grzybków z barszczu.

                              Kwestia bajzlu, przytocze tylko koniec:

                              >Reasumując – USA nie działają „uspokajająco” –
                              >lecz po prostu i zwyczajne pilnują swych interesów – bez
                              >emocji, bez moralności, bez etyki (tego w polityce nigdy nie
                              >było, nie ma i zapewne nie będzie) - ale za to, szczególnie
                              >teraz, suto zakrapiają USA swe działania drażniącym mnie
                              >ideologiczno -manichejsko-mesjanistycznym bełkotem.

                              Yessssssss. Całkowita zgoda. Chodzi o to, że jest to "bajzel" z amerykańskiego
                              punktu widzenia, tzn zagrażający amerykańskim interesom. I USA nie są tutaj
                              niczym wyjątkowym. Postępują tak wszyscy. W końcu kto wysadził w powietrze
                              Rainbow Warrior Greenpeace? Przecież nie Amerykanie (chodzi mi o powszechne
                              zakłamanie i nie chcę się zagłębiać we francuskie sprawy związane z Kongiem i
                              ex-koloniami afrykańskimi). Różnica jest taka USA tylko więcej mogą. W świecie
                              polityki nie istnieją przecież zasady moralne jak sam napisałeś, przepraszam -
                              istnieją jako piękna fasada.
                              Zatem wybór w przypadku gwaranta polskiej niepodległości nie polega na wyborze
                              pomiędzy barankiem i wilkiem, tylko dwoma wilkami z których jeden jest trochę
                              większy (choć apetyt mają ten sam). A tak na marginesie biorąc pod uwagę
                              aroganckie komentarze Chiraca wobec listu 10-ciu naiwnych nie masz wrażenia, że
                              Francja gdyby miała pozycje i potencjał USA byłaby jeszcze bardziej bezwzględna?

                              >Nie
                              >przesadzajmy rola Francji w świecie jest znaczna i muszą się z
                              >jej zdaniem inne państwa liczyć.

                              Jest znaczna. W końcu ma bombki z literką A i stałym członkiem Rady
                              Bezpieczeństwa. Ale to druga liga, choć ambicje ma na pierwszą. Lepiej trzymać
                              z większym wilkiem (przynajmniej na razie), ale nie opluwać mniejszego (w końcu
                              to też wilk).

                              >USA STARAJĄ SIĘ - BO TO WYNIKA Z
                              >POLITYKI MOCARSTWA JAKIM SĄ - UTRZYMAĆ EUROPĘ W STANIE
                              >POLITYCZNEJ IMPOTENCJI

                              Brak zgody. W interesie USA jest emancypacja UE (oczywiście jako sojusznika
                              USA, po co komu nowy wróg?) jako czynnika stabilizującego sytuację w regionie i
                              na obrzeżach. Co do wasalnej roli niektórych państw to wynika ona z głupoty i
                              krótkoterminowych interesów. Moim zdaniem rola klamry spinającej byłaby
                              właściwsza. A wspólnota euroatlantycka nie jest mrzonką, kwestia tej samej
                              kultury i współnych wartości dzielonych przez społeczeństwa oraz zwykłych
                              interesów gospodarczych w dobie globalnej gospodarki.

                              >Co my
                              >wybierzemy, co powinniśmy wybrać?. Ja sądzę, jestem przekonany,
                              >że jednak „jądro”, bowiem (pomijając kwestie gospodarcze – tu
                              >oczywiście wygrywa z USA Europa i „jądro”) wówczas staniemy się
                              >aktywnym uczestnikiem w tworzącej się nowej politycznej sile –
                              >uczestnikiem, powtórzę, gry światowych gigantów – będziemy więc
                              >podmiotem tejże - gry natomiast u boku USA – tylko jej
                              >przedmiotem.

                              Napewno będziemy mieli większy wpływ na politykę EU niż USA. W końcu będziemy
                              mieli własnych deputowanych do parlamentu europejskiego i swoich urzędników w
                              Brukseli, a polskich kongresmentów i senatorów nie będzie (nie chodzi mi o
                              polonię) Moim zdaniem jednak potrzebna nam jest również drapieżność USA, której
                              brakuje Europie ginącej narazie w nieskończonych dyskusjach.

                              >Na moją uwagę, iż my powrócimy potulnie do naszych głównych
                              >partnerów:
                              >Francji i Niemiec – bo nie będziemy mięli faktycznie innego
                              >wyjścia napisałeś:.

                              >>Ale my od nich nie odchodziliśmy!!!

                              >Ależ odeszliśmy – patrz wyżej

                              Nieodeszliśmy :)))))))))))) W końcu nadal wstępujemy do EU przy poparciu
                              Niemiec i Francji. To że poparliśmy USA w tym konflikcie nie oznacza jeszcze
                              odejścia od Francji i Niemiec. Poza sprawą iracką nie widzę istotnych różnic.

                              Co zdrady "jądra" to też się nie zgadzam. Nie widziałem jakiejś próby
                              wypracowania wspólnego stanowiska EU wobec kwestii Iraku. Widziałem tylko dużą
                              aktywność głównych graczy europejskich, którzy robili coś bez oglądania się na
                              pozostałych. No bo co taka Polska ma do powiedzenia. Okazało się że ma. Inna
                              sprawa czy ten list 10-ciu miał sens. Moim zdaniem nie.

                              >nie lekceważmy siły duetu Niemcy – Francja

                              Lekceważenie zawsze jest głupotą, tak samo jak nie wyciąganie wniosków z
                              historii. Porozumienie "jądra" z Rosją wymierzone przeciwko USA ponad głowami
                              Polski to totalna tragedia dla nas. Tak samo jak poleganie wyłącznie na sile
                              gospodarczo-militarnej EU przy jej impotencji decyzyjnej. Narazie USA są nam
                              potrzebne. Jeżeli EU przejdzie reformy, wypracuje nowe efektywne mechanizmy
                              działania (również militarnej obrony swoich interesów) i odzyska witalność to
                              będziemy mieli do czynienia z nową jakościowo sytuacją i wtedy niewątpliwie
                              powinna nastąpić zmiana rozłożenia akcentów. Ale zawsze będzie potrzebna
                              wspólnota euroatlantycka, po co dopuszczać do powstania nowych podziałów. OK,
                              one zawsze istniały i tylko zniknięcie CCCP uwidoczniło ich istnienie, ale po
                              co w miejsce starego wroga wprowadzać nowego? Jeszcze nie całe mleko się wylało
                              i sądzę, że jest czas na uratowanie wspołnoty euroatlantyckiej. I nic w oparciu
                              o sentymenty, wszystko to musi być chłodna kalkulacja.

                              Pzdr.
              • Gość: MM Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: *.muf138.nycm.n54ny05r18.dsl.att.net 08.04.03, 17:05
                Gość portalu: Lolo napisał(a):

                > Trochę przesadziłeś. Zabrakło mi w tej liście okresu wojen napoleońskich i
                > listy krajów które wtedy "wyzwolili" jak równiez meksykańskiej awantury
                jednego
                >
                > z potomków Napoleona. Poza tym chyba nie "wyzwalali" innych narodów w imię
                > prawa do samostanowienia tylko realizowania własnych partykularnych
                interesów.
                > Niemniej jednak rzeczywiście trudno Francji zarzucać prowadzenie
                > nieekspansywnej polityki (Afryka Płn i Wsch, Azja i parę innych miejsc, które
                w
                >
                > swoim czasie "wyzwalali" z barbarzyństwa) i tchórzostwo (no może poza II
                wojną
                > światową, kiedy to zdecydowanie nie mieli ochoty umierać za Gdańsk).

                Prosze kolegi, jezeli kolega wspomina II wojne swiatowa, to prosze pisac
                wszystko. Na przyklad porsze wspomniec o Bir Hacheim, gdzie Francuzi przez
                ponad tydzien oslaniali odwrot angielskiej VIII Armii, po czym wyrwali sie z
                okrazenia i przebili przez front. Czy tez o czwartej bitwie o Monte Cassino
                (tak tak, tej samej w ktorej bezskutecznie gineli Polacy). Nasza narodowa
                mitologia glosi, ze to Polacy zdobyli Monte Cassino, prawda natomiast jest taka
                ze to nie Polacy, nie Anglicy i nie Amerykanie, a wlasnie Francuzi przelamali
                linie Gustawa i zmusili niemiecka dywizje powietrzno-desantowa do odwrotu,
                umozliwiajac Polakom 'zdobycie' opuszczonych pozycji.

                Wszyscy ci, ktorzy twierdza, ze francuska armia nie umi walczyc sa po prostu
                niedouczeni.
                • Gość: poli Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 212.106.142.* 08.04.03, 17:14
                  Gość portalu: MM napisał(a):

                  > Gość portalu: Lolo napisał(a):
                  >
                  > > Trochę przesadziłeś. Zabrakło mi w tej liście okresu wojen
                  napoleońskich i
                  >
                  > > listy krajów które wtedy "wyzwolili" jak równiez
                  meksykańskiej awantury
                  > jednego
                  > >
                  > > z potomków Napoleona. Poza tym chyba nie "wyzwalali" innych
                  narodów w imię
                  >
                  > > prawa do samostanowienia tylko realizowania własnych
                  partykularnych
                  > interesów.
                  > > Niemniej jednak rzeczywiście trudno Francji zarzucać
                  prowadzenie
                  > > nieekspansywnej polityki (Afryka Płn i Wsch, Azja i parę
                  innych miejsc, kt
                  > óre
                  > w
                  > >
                  > > swoim czasie "wyzwalali" z barbarzyństwa) i tchórzostwo (no
                  może poza II
                  > wojną
                  > > światową, kiedy to zdecydowanie nie mieli ochoty umierać za
                  Gdańsk).
                  >
                  > Prosze kolegi, jezeli kolega wspomina II wojne swiatowa, to
                  prosze pisac
                  > wszystko. Na przyklad porsze wspomniec o Bir Hacheim, gdzie
                  Francuzi przez
                  > ponad tydzien oslaniali odwrot angielskiej VIII Armii, po
                  czym wyrwali sie z
                  > okrazenia i przebili przez front. Czy tez o czwartej bitwie o
                  Monte Cassino
                  > (tak tak, tej samej w ktorej bezskutecznie gineli Polacy).
                  Nasza narodowa
                  > mitologia glosi, ze to Polacy zdobyli Monte Cassino, prawda
                  natomiast jest taka
                  >
                  > ze to nie Polacy, nie Anglicy i nie Amerykanie, a wlasnie
                  Francuzi przelamali
                  > linie Gustawa i zmusili niemiecka dywizje powietrzno-
                  desantowa do odwrotu,
                  > umozliwiajac Polakom 'zdobycie' opuszczonych pozycji.
                  >
                  > Wszyscy ci, ktorzy twierdza, ze francuska armia nie umi
                  walczyc sa po prostu
                  > niedouczeni.

                  Brawo - nie mam już czasu pisać i podawać innych przykładów,
                  ale cieszę się że są ludzie znający się na rzeczy i nie
                  powielający stereotypów. Bardzo się cieszę! Francja zawsze w
                  historii posiadała wspaniałą armię!
                  Pozdr.
                • Gość: Lolo Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 217.153.60.* 08.04.03, 17:57
                  Gość portalu: MM napisał(a):

                  > Gość portalu: Lolo napisał(a):
                  >
                  > > Trochę przesadziłeś. Zabrakło mi w tej liście okresu wojen napoleońskich i
                  >
                  > > listy krajów które wtedy "wyzwolili" jak równiez meksykańskiej awantury
                  > jednego
                  > >
                  > > z potomków Napoleona. Poza tym chyba nie "wyzwalali" innych narodów w imię
                  >
                  > > prawa do samostanowienia tylko realizowania własnych partykularnych
                  > interesów.
                  > > Niemniej jednak rzeczywiście trudno Francji zarzucać prowadzenie
                  > > nieekspansywnej polityki (Afryka Płn i Wsch, Azja i parę innych miejsc, kt
                  > óre
                  > w
                  > >
                  > > swoim czasie "wyzwalali" z barbarzyństwa) i tchórzostwo (no może poza II
                  > wojną
                  > > światową, kiedy to zdecydowanie nie mieli ochoty umierać za Gdańsk).
                  >
                  > Prosze kolegi, jezeli kolega wspomina II wojne swiatowa, to prosze pisac
                  > wszystko. Na przyklad porsze wspomniec o Bir Hacheim, gdzie Francuzi przez
                  > ponad tydzien oslaniali odwrot angielskiej VIII Armii, po czym wyrwali sie z
                  > okrazenia i przebili przez front. Czy tez o czwartej bitwie o Monte Cassino
                  > (tak tak, tej samej w ktorej bezskutecznie gineli Polacy). Nasza narodowa
                  > mitologia glosi, ze to Polacy zdobyli Monte Cassino, prawda natomiast jest
                  taka
                  >
                  > ze to nie Polacy, nie Anglicy i nie Amerykanie, a wlasnie Francuzi przelamali
                  > linie Gustawa i zmusili niemiecka dywizje powietrzno-desantowa do odwrotu,
                  > umozliwiajac Polakom 'zdobycie' opuszczonych pozycji.
                  >
                  > Wszyscy ci, ktorzy twierdza, ze francuska armia nie umi walczyc sa po prostu
                  > niedouczeni.


                  A Czesi wykończyli Heydricha, znaczy się muszą być waleczni jak Gurkhowie.
                  A tak na serio, jeszcze raz powtarzam, generalizacje w przypadku narodów nie
                  mają sensu. Choćby ocenianie na podstawie postawy Wolnych Francuzów postawy
                  Vichy.

                  Pzdr.
                  • Gość: MM Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 206.28.214.* 08.04.03, 19:48
                    Gość portalu: Lolo napisał(a):

                    >
                    > A Czesi wykończyli Heydricha, znaczy się muszą być waleczni jak Gurkhowie.
                    > A tak na serio, jeszcze raz powtarzam, generalizacje w przypadku narodów nie
                    > mają sensu. Choćby ocenianie na podstawie postawy Wolnych Francuzów postawy
                    > Vichy.
                    >
                    > Pzdr.

                    Zgadzam sie ze generalizowanie jest bledne. Ja bym jednak napisal o blednym
                    ocenianiu postawy Francuzow na przykladzie marionetkowego rzadu Vichy.
                    Francuski ruch oporu byl duzo bardziej rozwiniety niz polski. To, ze my
                    jestesmy przekonani o sile i chwale naszego oreza jest tez po czesci mitem.
                    Owszem, nie da sie zaprzeczyc sukcesom polskich pilotow w Bitwie o Anglie, ale
                    na przyklad uczono nas, ze po desancie w Normandii polska I Brygada Pancerna
                    wslawila sie w bitwach we Francji i Holandii. Owszem, walczyla jak mogla, raz
                    nawet dala lupnia staremu wrogowi z 2 Panzer pod Chambois, ale przy ataku na
                    Caen Kanadyjczycy narzekali, ze musza czekac na Polakow. Kanadyjczycy!!!!
                    • Gość: Lolo Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 217.153.60.* 09.04.03, 12:25
                      Gość portalu: MM napisał(a):

                      > Gość portalu: Lolo napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > A Czesi wykończyli Heydricha, znaczy się muszą być waleczni jak Gurkhowie.
                      > > A tak na serio, jeszcze raz powtarzam, generalizacje w przypadku narodów n
                      > ie
                      > > mają sensu. Choćby ocenianie na podstawie postawy Wolnych Francuzów postaw
                      > y
                      > > Vichy.
                      > >
                      > > Pzdr.
                      >
                      > Zgadzam sie ze generalizowanie jest bledne. Ja bym jednak napisal o blednym
                      > ocenianiu postawy Francuzow na przykladzie marionetkowego rzadu Vichy.
                      > Francuski ruch oporu byl duzo bardziej rozwiniety niz polski. To, ze my
                      > jestesmy przekonani o sile i chwale naszego oreza jest tez po czesci mitem.
                      > Owszem, nie da sie zaprzeczyc sukcesom polskich pilotow w Bitwie o Anglie,
                      ale
                      > na przyklad uczono nas, ze po desancie w Normandii polska I Brygada Pancerna
                      > wslawila sie w bitwach we Francji i Holandii. Owszem, walczyla jak mogla, raz
                      > nawet dala lupnia staremu wrogowi z 2 Panzer pod Chambois, ale przy ataku na
                      > Caen Kanadyjczycy narzekali, ze musza czekac na Polakow. Kanadyjczycy!!!!

                      Fakt sporo to tych mitów jakim to "wojennym narodem" są Polacy. Ale mity nie
                      biorą się z niczego i zawsze mają oparcie w pewnych faktach. Przytaczałeś tutaj
                      przykład Monte Cassino, kolejny fakt - Polacy zajęli opuszczony klasztor, a mit
                      wziął się ze znakomitej, ale gawędziarskiej (jak to zawsze u Wańkowicza)
                      książki. I w Monte Cassino dla mnie nie ma znaczenia czy zdobylismy klasztor,
                      ale z jaką determinacją walczyli Polacy. Sądzę, że troszeczkę mamy różne
                      perspektywy na to polskie wojowanie. Cały czas podajesz przykłady na
                      skuteczność działań, podczas kiedy nasze mity w większości opierają się nie na
                      opisach jak to łupnia wszystkim i zawsze dawaliśmy tylko na fakcie, iż często
                      nawet z gołą dupą i motyką w ręku stawaliśmy naprzeciwko wroga. Westerplatte,
                      Hel, Warszawa '39 i powstanie. Czy my tam komuś wkroliśmy? A mit jest.

                      Pzdr.
                      • Gość: MM Re: DO KOCHAJĄCEGO FRANCJE !! IP: 206.28.214.* 10.04.03, 16:45
                        Gość portalu: Lolo napisał(a):

                        > Fakt sporo to tych mitów jakim to "wojennym narodem" są Polacy. Ale mity nie
                        > biorą się z niczego i zawsze mają oparcie w pewnych faktach. Przytaczałeś
                        tutaj
                        >
                        > przykład Monte Cassino, kolejny fakt - Polacy zajęli opuszczony klasztor, a
                        mit
                        >
                        > wziął się ze znakomitej, ale gawędziarskiej (jak to zawsze u Wańkowicza)
                        > książki. I w Monte Cassino dla mnie nie ma znaczenia czy zdobylismy klasztor,
                        > ale z jaką determinacją walczyli Polacy.

                        Temu absolutnie nie przecze. Zreszta moj wuj byl w II Korpusie. Polacy walczyli
                        bardzo meznie i, nalezy dodac, mieli w tej bitwie najtrudniejsze zadanie
                        zdobycia polkola pomiedzy Klasztorem, Mas Albaneta i Mt. Castellano. Ale moja
                        uwaga tyczy sie nie tyle odwagi ile mitu, ze to Polacy "zdobyli" Cassino i
                        implikacji, ze to oni przelamali linie Gustawa.

                        Jako plus, natomiast, nalezy dodac fakt, ze Polacy nie narzekali na trudne
                        zadania tylko walczyli jak mogli najlepiej. W przeciwienstwie do Amerykanow jak
                        np. Clark, ktory wypial sie na plan wspolnego ataku na tyly niemcow i z Anzio
                        ruszyl bezposrednio na Rzym, bo chcial byc osobiscie wyzwolicielem tego miasta
                        i nie chcial zeby go ktos uprzedzil.

                        > Sądzę, że troszeczkę mamy różne
                        > perspektywy na to polskie wojowanie. Cały czas podajesz przykłady na
                        > skuteczność działań, podczas kiedy nasze mity w większości opierają się nie
                        na
                        > opisach jak to łupnia wszystkim i zawsze dawaliśmy tylko na fakcie, iż często
                        > nawet z gołą dupą i motyką w ręku stawaliśmy naprzeciwko wroga. Westerplatte,
                        > Hel, Warszawa '39 i powstanie. Czy my tam komuś wkroliśmy? A mit jest.

                        Zgadzam sie w zupelnosci. Przyklady zreszta mozna mnozyc: Bzura, Market Garden
                        czy chocby ORP Piorun vs. Bismarck. Boso, ale w ostrogach. I nie mam zamiaru
                        przeczyc odwadze polskich zolnierzy, wrecz przeciwnie. Przytaczalem jednak te
                        strone medalu (tzn. brak konkretnych wielkich zwyciestw), bo jakos o Polakach
                        nikt nie mowi, ze sa tchorzliwi, a o Francuzach tak. A z nimi akurat bylo
                        podobnie jak z Polakami. Walczyli z lepszym przeciwnikiem i dostali w skore. A
                        potem starali sie jak mogli. A Vichy? Nalezy wziac pod uwage dwa fakty. Niemcy
                        nie byli zainteresowani instalowaniem pro-niemieckiego rzadu w Polsce, bo po
                        prostu czesc ziem dolaczyli bezposrednio do Reichu, a z czesci zrobili sobie
                        gubernie. Z drugiej strony, Hitler caly czas mial nadzieje wynegocjowania
                        pokoju na Zachodzie, i ustanowienie marionetkowego "francuskiego" rzadu mialo
                        byc gestem kurtuazji i dobrej woli w nadziei osiagniecia porozumienia z Anglia.


                        > Pzdr.

                        Ja rowniez.
                • galaxy2099 MM a bohaterscy Francuzi 08.04.03, 21:32
                  Taki oswiecony czlowiek jak ty, MM zna zapewne stare madre powiedzenie, ze
                  WYJATEK POTWIERDZA TYLKO REGULE.
                  Idealnie pasuje ono do sukcesow militarnych Francuzow, zwlaszcza tych po Napoleonie.


                  Gość portalu: MM napisał(a):

                  > Gość portalu: Lolo napisał(a):
                  >
                  > > Trochę przesadziłeś. Zabrakło mi w tej liście okresu wojen napoleońskich i
                  >
                  > > listy krajów które wtedy "wyzwolili" jak równiez meksykańskiej awantury
                  > jednego
                  > >
                  > > z potomków Napoleona. Poza tym chyba nie "wyzwalali" innych narodów w imię
                  >
                  > > prawa do samostanowienia tylko realizowania własnych partykularnych
                  > interesów.
                  > > Niemniej jednak rzeczywiście trudno Francji zarzucać prowadzenie
                  > > nieekspansywnej polityki (Afryka Płn i Wsch, Azja i parę innych miejsc, kt
                  > óre
                  > w
                  > >
                  > > swoim czasie "wyzwalali" z barbarzyństwa) i tchórzostwo (no może poza II
                  > wojną
                  > > światową, kiedy to zdecydowanie nie mieli ochoty umierać za Gdańsk).
                  >
                  > Prosze kolegi, jezeli kolega wspomina II wojne swiatowa, to prosze pisac
                  > wszystko. Na przyklad porsze wspomniec o Bir Hacheim, gdzie Francuzi przez
                  > ponad tydzien oslaniali odwrot angielskiej VIII Armii, po czym wyrwali sie z
                  > okrazenia i przebili przez front. Czy tez o czwartej bitwie o Monte Cassino
                  > (tak tak, tej samej w ktorej bezskutecznie gineli Polacy). Nasza narodowa
                  > mitologia glosi, ze to Polacy zdobyli Monte Cassino, prawda natomiast jest taka
                  >
                  > ze to nie Polacy, nie Anglicy i nie Amerykanie, a wlasnie Francuzi przelamali
                  > linie Gustawa i zmusili niemiecka dywizje powietrzno-desantowa do odwrotu,
                  > umozliwiajac Polakom 'zdobycie' opuszczonych pozycji.
                  >
                  > Wszyscy ci, ktorzy twierdza, ze francuska armia nie umi walczyc sa po prostu
                  > niedouczeni.
                  • Gość: MM Re: MM a bohaterscy Francuzi IP: 206.28.214.* 08.04.03, 21:42
                    galaxy2099 napisał:

                    > Taki oswiecony czlowiek jak ty, MM zna zapewne stare madre powiedzenie, ze
                    > WYJATEK POTWIERDZA TYLKO REGULE.
                    > Idealnie pasuje ono do sukcesow militarnych Francuzow, zwlaszcza tych po
                    Napole
                    > onie.

                    Bogus, ja wiedze czerpie z ksiazek i doswiadczen, nie z przyslow ludowych.
                    Cecha przyslow jest to, ze do kazdej sytuacji mozna dopasowac przynajmniej dwa
                    z nich. Wiedzialbys o tym gdybys umial doliczyc do dwoch (czego ewidentnie nie
                    umiesz, bo upierasz sie, ze Bush jest prezydentem dopiero rok).

                    A ogolnie mowiac, dopoki tu nie wlazles, toczylismy calkiem ciekawa dyskusje.

    • Gość: abc Z dedykacjami dla Ungera IP: *.sympatico.ca 08.04.03, 02:12
      By Gideon Levy/Haaretz Daily

      Those who trample human rights in Israel are having a field day: Look at the
      behavior of the Americans in Iraq, they say. Every time troops open fire at a
      checkpoint, every killing of a civilian, every picture of siege and plight,
      leads to merriment here. The United States, the cradle of democracy, the leader
      of the free world, is behaving like us.

      According to one report, "IDF officers find it difficult to stop smiling" when
      they hear the reports of the war in Iraq. From now on, no one will be able to
      criticize their conduct in the territories. The New York Times reported that
      Israel even hastened to suggest that the United States learn from its
      experience in the use of tanks, helicopters and bulldozers in the center of
      cities and refugee camps.

      Similar delight has also gripped those wishing to curb the media in Israel:
      Look at how America is censoring the images of the war in its media - no
      coffins and no prisoners, how the media has volunteered enthusiastically to
      enlist in the war effort. And how they fired the courageous reporter Peter
      Arnett, without so much as batting an eyelash, for expressing his opinions on
      enemy television.

      This keeping in line with the behavior of the United States is another case of
      the collateral damage of this base war. America is not an example for anything.
      Even before going to war, there was no way it could serve as a role model, and
      going to this unjustified war in Iraq has deprived it completely of the right
      to serve as a light unto the nations and the Jews in upholding freedom,
      morality and human rights.

      So let us not be quick to conclude that what America is allowed to do, we are
      allowed to do, too. Neither they nor we have the right to kill needlessly, to
      harm and humiliate civilians, deprive them of their freedom, starve them, take
      away their livelihood and trample on their sovereignty, or to recruit the media
      for the war effort.

      America, which is fighting an illegal war, is an occupier in every respect.

      Long before the first Iraqi civilian was shot at a checkpoint, the United
      States was in no position to take pride in all its deeds, either at home or
      externally. Not all its citizens benefit from the fact that it is a large
      democracy.

      For example, in the past 29 years, 816 people have been executed in the United
      States, as in the darkest of regimes, with a clear bias against the blacks.
      Studies show a black murderer is 11 times more likely to be executed than a
      white person convicted of the same crime. More than one-fifth of the children
      in the country that is supposed to be the leader of the free world live below
      the poverty line, and 41 million Americans, among them 8.5 million children, do
      not have any form of medical insurance. Is that the definition of a just
      society? Some 3.5 million Americans are registered as homeless, though the real
      number is estimated to be twice that many.

      A country that launches a war at a cost of hundreds of billions of dollars when
      it lacks the ability to care for millions of homeless people and poor children
      cannot consider itself enlightened or a liberator.

      Outside its borders, the United States cannot always serve as a moral model,
      either. Hundreds of thousands of people, including many civilians, have been
      killed and murdered in the wars and military campaigns it has launched since
      World War II - such as in Vietnam, Cambodia and elsewhere - and in the
      murderous regimes the United States has brought to power or assisted.

      However, even if the United States had been a beacon of justice, its decision
      to go to war in Iraq and turn its army into an occupying force deprives it of
      the right to be considered a paragon. To the remarks of journalist Thomas
      Friedman (in an interview to Ari Shavit in Haaretz Magazine over the weekend),
      to the effect that the American democracy becomes aggressive when threatened,
      we should add that democracies cease to be such when they become occupiers.
      France, Belgium, Britain, the United States and Israel, all of them enlightened
      democracies, lost the justness of their cause when they became occupying
      powers. That is inevitable.

      As soon as the United States starts to become mired in the occupation, today's
      enlightened soldiers will become tomorrow's inhuman troops. They will lose the
      remnants of their moral image and will kill, destroy and abuse. The children
      huggers will become the children persecutors, the food distributors will turn
      into agents of starvation, the wound healers will block ambulances at
      checkpoints, the liberators will become jailers. Humiliating the occupied and
      stripping them of their rights will become the norm. The liberated Iraqi people
      will pay in the form of heavy losses, hunger and humiliation, even if these are
      temporary. And they will not forget. That is the impact of occupation, whether
      in the narrow alleys of a Gaza Strip refugee camp or in the sprawling city of
      Baghdad.

      If there is one lesson Israel can impart to the Americans, it is that every
      occupation is appalling, that it tramples the occupied and corrupts the
      occupier. If the Americans pause for a moment to see what is going on in the
      Tul Karm refugee camp and in the casbah of Nablus, they will see what they will
      soon become. And if Israelis look at what is happening in Iraq, perhaps they
      will understand that it is not the Palestinians but, above all, we who have
      created the present situation.

      An occupier is an occupier, whether he comes from a democracy that is two- and-
      a-quarter centuries old or from "the only democracy in the Middle East."

      • Gość: Malpa No war solved any problem except... IP: *.wre.adelphia.net 08.04.03, 06:04
        finishig slavery, killig nizism and dissmounting comunism.

        MWAHAHAHAHAHAHA
        • Gość: MM Re: No war solved any problem except... IP: *.muf138.nycm.n54ny05r18.dsl.att.net 08.04.03, 17:13
          Gość portalu: Malpa napisał(a):

          > finishig slavery, killig nizism and dissmounting comunism.
          >
          > MWAHAHAHAHAHAHA

          Hi there, Ape.

          I recommend "Hooked on phonics". It can do miracles for young teenagers like
          you. No more spelling problems, no more confusion with ebonics etc. etc.
    • Gość: KV Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.proxy.aol.com 08.04.03, 05:44
      Z braku argumentow Leopold Unger wymyslil Salmana. Czy Salman
      jest prawdziwy czy fikcyjny to tutaj nie jest istotne. Chodzi o
      szkodliwosc klamliwej propagandy Ungera, nawet jezeli jest ona
      prawdziwie powtorzona za Salmanem. Unger ciagle oczernia Arabow.
      Jego stronniczosc jest patologiczna. Dlaczego Unger oczernia
      Arabow? W czyim to jest interesie? Napewno nie jest to w
      interesie Polakow.

      • Gość: Malpa KV to idiota. IP: *.wre.adelphia.net 08.04.03, 06:07
        Bo tylko idioci uzywaja AOL.

        "You've got mail ...."

        MWAHAHAHAHAHAHAHA
      • Gość: Misiek Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 08.04.03, 13:41
        Gość portalu: KV napisał(a):

        > Z braku argumentow Leopold Unger wymyslil Salmana. Czy Salman
        > jest prawdziwy czy fikcyjny to tutaj nie jest istotne. Chodzi o
        > szkodliwosc klamliwej propagandy Ungera, nawet jezeli jest ona
        > prawdziwie powtorzona za Salmanem. Unger ciagle oczernia Arabow.
        > Jego stronniczosc jest patologiczna. Dlaczego Unger oczernia
        > Arabow? W czyim to jest interesie? Napewno nie jest to w
        > interesie Polakow.

        My Prawdziwi Polacy laczymy sie w bolu z dzielnym narodem
        irackim i jego wspanialym bohaterskim przywodca Saddamem
        Hussainem razem z naszymi przyjaciolmi z Korei Polnocnej pod
        wodza Wielkiego Wodza - dla ktoergo nawet slonce sie usmiecha
        Kim Ir Sena i z Kuby pod wodza niezmordowanego
        bojownika socjalizmu Fidela Castro.

        Precz z Leopoldem Ungierem - lancuchowym psem imperializmu!
        Proletariusze i Arabowi wszystkich krajow laczcie sie!

        Precz z klamliwa Al-Jazeera ktora pokazywala Araba pokazujacego
        rany zadane mu rzekomo przez oprawcow Saddama - to wszystko
        wymysl imperialistow! Precz z TV Abu Dhabi pokazujaca
        mieszkancow BAsry witajacych radosnie Brytyjczykow -
        to tak naprawde byli zdrajcy Kuejtczycy! Precz
        ze sluga Szejtana CNN pokazujaca szpitale z pokrwawionymi
        dziecmi i Irakijczykow z urwanymi przez bomby nogami!

        Oni wszyscy klamia! Tylko my PRawdziwi Polacy wiemy jaka
        jest prawda - mimo ze nawet Urban przeszedl ostatnio na
        strone impreialistow i broni tej zarazy wspolczesnego swiata
        - demokracji!
      • Gość: donosiciel Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.rd.francetelecom.com 08.04.03, 14:20
        Ten filmowiec Iracki jest prawdziwy i scena w DTV France 2 rozegrala sie
        rzeczywiscie kilka dni temu - potwierdzam.
      • Gość: Lolo Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: 217.153.60.* 08.04.03, 14:36
        Gość portalu: KV napisał(a):

        > Z braku argumentow Leopold Unger wymyslil Salmana. Czy Salman
        > jest prawdziwy czy fikcyjny to tutaj nie jest istotne. Chodzi o
        > szkodliwosc klamliwej propagandy Ungera, nawet jezeli jest ona
        > prawdziwie powtorzona za Salmanem. Unger ciagle oczernia Arabow.
        > Jego stronniczosc jest patologiczna. Dlaczego Unger oczernia
        > Arabow? W czyim to jest interesie? Napewno nie jest to w
        > interesie Polakow.
        >


        Tutaj masz relację z programmu telewizyjnego o którym pisze Unger

        www.lemonde.fr/article/0,5987,3208--315485-,00.html
        Możesz zweryfikowac czy Unger prawdziwie podał relację z programu telewizyjnego.
        • Gość: antysowieticus Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.dip.t-dialin.net 08.04.03, 15:56
          Leopold Unger to dla mnie wielki gosc...madry, o szerokich
          choryzontach, odwazny...to co pisze jest zawsze madre i czytam
          to z prawdziwa przyjemnoscia! do popierajacych rezim
          Saddama...Salman to Irakijczyk i to co mowi przezyl na wlasnym
          tylku wiec nie ma powodu mu nie wierzyc w imie swoich chorych
          przekonan!
      • Gość: Jerzy Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 08.04.03, 16:40
        Gość portalu: KV napisał(a):

        > Z braku argumentow Leopold Unger wymyslil Salmana. Czy Salman
        > jest prawdziwy czy fikcyjny to tutaj nie jest istotne. Chodzi o
        > szkodliwosc klamliwej propagandy Ungera, nawet jezeli jest ona
        > prawdziwie powtorzona za Salmanem. Unger ciagle oczernia Arabow.
        > Jego stronniczosc jest patologiczna. Dlaczego Unger oczernia
        > Arabow? W czyim to jest interesie? Napewno nie jest to w
        > interesie Polakow.


        To byl dobry artykul, moze pioro P.Ungera nie do reszty stepialo? Wszystko w
        tym artykule jest na swoim miejscu.
        Poczciwiec "KV" uwaza, ze "Salmana" trzeba bylo "wymyslec".Zaraz potem zauwaza
        co innego-trzeba sie na cos zdecydowac.Albo Salman istnieje albo jest postacia
        fikcyjna.
        Ale jesli tak KV uwaza, to powinien przynajmniej nas przekonac o tym, ze
        p.Unger klamie, i ze "jest stronniczo patologiczny".

        To nie p.Unger jest stronniczy ale "KV jest po prostu matolkiem - inaczej go
        nazwac nie sposob.

        Arabow nie potrzeba wcale "oczerniac" : codziennie dostarczaja porcje dowodow
        na to, ze cos z ich sposobem myslenia nie jest tak.Oczywiscie, nie
        generalizuje. Jednak wyjatki potwierdzaja regule.

        Dla KV mam dobra wiadomosc: po wojnie z Irakiem notowania Arabow w swiecie
        cywilizowanym zaczna spadac - pora na osobista "pierestrojke".
        (J)

    • Gość: gosc portalu Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.chello.pl 08.04.03, 16:48
      Widze ze, niektorzy z was juz ulegli propagandzie busha- swiat dzieli sie na
      czarne i biale, ale jestes z nami albo przeciwko. Najgorsze, ze duzo ludzi
      kupuje ta papke bylego alkoholika. A moze jednak jest cos posrodku? Nie
      popieram rezimu saddama i uwazam ze trzeba bylo go usunac juz dawno temu, ale
      nie za pomaca wojny!.Nie jestem tez pacyfistka, uwazam, ze wojna
      narodowowyzwolencza lub obronnna jest uzasadniona, jednak ta obecnie nie jest
      ani jednym ani drugim i jest moralnie nieuzasadniona.Czy wy naprawde wierzycie
      w to co mowia amerykanie? Nie rozumiem tej slepej milosci moich rodakow do
      administracji busha.saddam jest be, lamie prawa miedzynarodowe, jest
      terrorysta, dziwne jakos to im nie przeszkadzalo w latach 80, kiedy zbroili
      tego terroryste w wojnie z Iranem.Wtedy sprzedawali mu bron wiec saddam byl
      good.talibow tez szkolili i zbroili gdy ci walczyli z ruskimi. amerykanie maja
      wyjatkowy dar- sami tworza sobie wrogow.A pozniej sa zdziwieni: my jestesmy
      tacy dobrzy, my wszystkim pomagamy itd., dlaczego oni nas nie lubia?
      Nasze media tez nabraly wody w usta,udaja ze przeciwnikow wojny w tym kraju
      nie ma. Relacje z "operacji" w iraku w tvn ,z naczelnym bohaterem jakims
      majorem sa zalosne.(tvp1 wogole nie ogladam)Trudno w nich o obiektywny obraz.
    • Gość: MM Swieta prawda!!! Kaganiec oswiaty... IP: 206.28.214.* 08.04.03, 17:07
      Gość portalu: mart napisał(a):

      > LEOPOLD UNGER to gosc w porzadku. facet trzezwo myslacy.
      > tak dalej, panie leopoldzie, nie popuszczac!!!
      > nies dalej ten oswiaty kaganiec wsrod tych pacyfistycznych
      > oszolomow...

      ... klapki na oczach. Oto nowa wizja swiata na obraz Busha.
      Zawsze mnie smieszy jak ktos stara sie uzywac slow, ktorych nie rozumie. I kto
      tu jest oszolomem?
    • Gość: P-77 Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.03, 18:42
      Z pewną przykrościa obserwuje jak dobry publicysta z artykułu na atykuł zmienia
      się w agitatora wojennego i demagoga.
      Ungier odnalazł irackiego opozycjonistę - dysydenta i ma okazję ( a wraz z nim
      garstka miłośników Busha) do triumfu - proszę wszyscy IRakijczycy popierają
      inwazje a wy co?
      Dziwne, ale nie przypominam sobie polskiego (radzieckiego, czeskiego)
      dysydenta, któy prosiłby USA o interwencję w latach 80. Może to dziwne, ale
      choć oddaję Salmanowi sprawiedliwość łatwo mu popierać agresję gdy jest
      bezpieczny.
      Wojna nie jest jedynym sposobem walki ze złem. Wiele reżimów upadło w sposób
      bezkrwawy.
      Ale Bush potrzebuje jakiejś kampanii wojennej jak ryba wody.
      • Gość: Arczyslaw Re: Jak filmowiec z filmowcem IP: *.sympatico.ca 08.04.03, 19:25
        Pan Unger dwoi sie i troi (publikujac ten sam artykul
        jednoczesnie pod dwoma roznymi tytulami) aby "krzykami"
        irackiego dysydenta, zagluszyc jeki dziesiatek tysiecy jego
        rodakow (w/g raportow BBC) ktore juz w dyskusji na temat tej
        wojny udzialu nie wezma. Wojny, ktora jak pamietamy, Bush
        rozpoczal pod haslami rozbrojenia Iraku z Broni Masowego
        Razenia (ktorej do dzisiaj nie znaleziono i z ktorej "okrutny
        dyktator" dziwnie nie skorzystal). Zmiana rezimu - nastepny cel
        Busha (czyli zamiana Saddama na amerykanskiego generala-
        gubernatora) dopiero sie realizuje. W miedzyczasie gina Bogu
        ducha winni cywile, dzieci, niezalezni dziennikarze a
        pozbawione pradu szpitale zapelniaja sie kolejnymi
        ofiarami "wojsk wyzwolicielskich". I taki to wlasnie momement
        wybral sobie pan Unger na rozliczanie sie z starym dyktatorem,
        ktorego ci sami "sojusznicy" kiedys popierali, zbroili i
        ktorego rope tankowali do swoich SUVs (USA nigdy nie
        zaprzestala zakupow irackiej ropy).
        A swoja droga, dokumentalista Saad Salman moglby sobie
        porozmawiac ze swoim amerykanskim kolega nazwiskiem Michael
        Moore jak filmowiec z filmowcem, zeby sobie przygotowac
        material do swojego nastepnego filmu "Irak pod amerykanska
        okupacja".
      • Gość: BOS Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: 12.41.80.* 08.04.03, 19:42
        Gość portalu: P-77 napisał(a):

        > Z pewną przykrościa obserwuje jak dobry publicysta z artykułu
        na atykuł zmienia
        >
        > się w agitatora wojennego i demagoga.
        > Ungier odnalazł irackiego opozycjonistę - dysydenta i ma
        okazję ( a wraz z nim
        > garstka miłośników Busha) do triumfu - proszę wszyscy
        IRakijczycy popierają
        > inwazje a wy co?
        > Dziwne, ale nie przypominam sobie polskiego (radzieckiego,
        czeskiego)
        > dysydenta, któy prosiłby USA o interwencję w latach 80.

        Moze o interwencje nie prosil ale jednoczesnie jakze byl
        rozczarowany ze stany nie zareagowaly na stan wojenny. Wiec juz
        sam nie wiem prosil czy nie. Wiem tylko ze polacy spiewali na
        poczatku layt 50-tych " truman spusc ta bania bo juz jest nie do
        wytrzymania". Ja osobiscie nie mialbym nic przeciwko temu zeby
        stany pomogly nam militarnie wyrwac sie z ruskich lap. Cale
        szczecie nam udalo sie to pokojowo, ale nie wszyscy maja tyle
        szczescia co my.
        • Gość: MM Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: 206.28.214.* 08.04.03, 19:53
          Gość portalu: BOS napisał(a):

          > Moze o interwencje nie prosil ale jednoczesnie jakze byl
          > rozczarowany ze stany nie zareagowaly na stan wojenny. Wiec juz
          > sam nie wiem prosil czy nie. Wiem tylko ze polacy spiewali na
          > poczatku layt 50-tych " truman spusc ta bania bo juz jest nie do
          > wytrzymania". Ja osobiscie nie mialbym nic przeciwko temu zeby
          > stany pomogly nam militarnie wyrwac sie z ruskich lap. Cale
          > szczecie nam udalo sie to pokojowo, ale nie wszyscy maja tyle
          > szczescia co my.

          Nie tylko my. Oprocz Rumunii cala Europa Wschodnia. Jugoslawi w to nie wliczam,
          bo to byly wewnetrzne konflikty etniczne, a nie interwencja z zewnatrz.
    • Gość: JGA Re: Platny propagandzista .... IP: 199.166.16.* 08.04.03, 22:46
      Pan Leopold Unger jest platnym propagandzista USrael.

      Rzad USA (nie amerykanie) stanowi sie przeciwnikiem calego
      swiata stosujac metody politycznego i militarnego zastraszania.
      Ulitimatum Busha w stosunku do Iraku przypominaly Ultimatum
      Hitlera w stosunku do Austrii, Czechoslowacji i Polski.

      Rzad USA robi wszystko, aby utrzymac dominujaca role US$, de
      facto swiatowej waluty i powiekszyc dystans cywilizacyjny do
      reszty swiata. Metody do osiagniecia tego celu to prowokowanie
      lokalnych wojen, sklocanie suwerennych panstw, podrywanie
      wartosci lokalnych walut, jawne i ukryte embarga ekonomiczne,
      kupowanie lojalnosci lokalnych elit (patrz Polska).
      Jezeli te metody nie daja rezultatu to pozostaje ostateczny
      srodek: militarna interwencja (okolo 20 interwencji i wojen po 2-
      giej wojnie swiatowej).
      Jest sie nad czym zastanowic, Panie Unger.
      • Gość: Zdziwiony Re: Platny gebels.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.03, 22:58
        Panie Ungier po co siać płatną propagandę. Nie wstyd panu? Nie chcę być
        brutalny, ale mało was Hitler wydusił? Nie podejrzewam , że historii
        najnoweszej pan nie zna. Jakim trzeba być ciemniakiem aby znajdować pararelę
        między Hitlerem a Sddamem? :) Blyższe przwdy jest porównanie SSzarona z
        Saddamem!
        Nawet ten pierwszy ma więcej zbrodni na sumieniu jak Saddam?
      • Gość: bos Re: Platny propagandzista .... IP: 12.41.80.* 09.04.03, 15:39
        Gość portalu: JGA napisał(a):

        > Pan Leopold Unger jest platnym propagandzista USrael.

        Kiedy brakuje argumentow to najlepiej wyzwac od zydow lub
        pedalow. Tego argumentu nie da sie obronic. Dziwne tylko ze te
        rasistowskie epitety wychodzia z ust pacyfistow.
        >
        > Rzad USA (nie amerykanie) stanowi sie przeciwnikiem calego
        > swiata stosujac metody politycznego i militarnego zastraszania.
        > Ulitimatum Busha w stosunku do Iraku przypominaly Ultimatum
        > Hitlera w stosunku do Austrii, Czechoslowacji i Polski.

        Oczywiscie wszystko poprzekrecane. Ultimatum te przypomina te
        ktore powinno byc postawione hitlerowi przez lige narodow zanim
        wybuchla II WS.
        >
        > Rzad USA robi wszystko, aby utrzymac dominujaca role US$,

        Cy to przypadkiem nie jest wlasnie co dobry rzad powinien robic.
        Nie wyobrazam sobie jakos rzadu ktory celowo obniza wartosc
        swojej waluty.

        > de facto swiatowej waluty i powiekszyc dystans cywilizacyjny
        do
        > reszty swiata.

        Reszta swiata powinna cos zrobic by dotrzymac tepa tym ktorzy
        rozwijaja sie szybciej a nie plakac ze to niesprawiedliwe ze
        jedni maja lepiej niz drudzy. Dobrobyt nie spada z nieba ,
        trzeba go wypracowac. Tak wiec zamiast plakac lepiej zakasac
        rekawy i wziasc sie do roboty !!!

        > Metody do osiagniecia tego celu to prowokowanie
        > lokalnych wojen, sklocanie suwerennych panstw, podrywanie
        > wartosci lokalnych walut, jawne i ukryte embarga ekonomiczne,
        > kupowanie lojalnosci lokalnych elit (patrz Polska).

        To raczej zle swiadczy o lokalnych sprzedajnych elitach, nie
        sadzisz??

        > Jezeli te metody nie daja rezultatu to pozostaje ostateczny
        > srodek: militarna interwencja (okolo 20 interwencji i wojen po
        2-
        > giej wojnie swiatowej).

        Rezultaty tych wojen sa w wiekszosci wypadkow zbawienne dla
        lokalnych spolecznosci , patrz serbia, korea czy afganistan.

        > Jest sie nad czym zastanowic, Panie Unger.

        Pan unger sie bardzo dobrze zastanowil, widac to po tym co pisze
        w przeciwienstwie do ciebie.
    • Gość: Emily NACIAGANE ARGUMENTY PROWOJENNE IP: *.nv.nv.cox.net 09.04.03, 01:55
      Przeciez nikt o zdrowych zmyslach nie broni Saddama, ani jego
      tyranii. Przeciwnikom tej wojny prewencyjnej chodzi o to, ze nie
      ma moralnego prawa zezwalajacego na mordowanie tysiecy
      niewinnych ludzi w pogoni za jednym szalencem, ktory jest tylko
      potencjalnym albo wyimaginowanym zagrozeniem dla zagranicy. Nie
      zanosi sie na to, zeby swiat arabski zaakceptowal
      to "wyzwolenie" made in USA, raczej wszystko wskazuje, ze na
      Bliskim Wschodzie narasta nienawisc do USA i chec zemsty. I
      maskowanie tych faktow propaganda na nic sie nie zda. Polecam
      art. ponizej.

      news.bbc.co.uk/2/hi/business/2902941.stm
      • Gość: - PYTANIE CZY KTOS WIE ILU IRACKICH CYWILOW ZGINELO IP: *.chello.pl 09.04.03, 11:21
        w wojnie do tej pory? Juz po raz kolejny spotykam sie ze
        stwierdzeniem "gina tysiace niewinnych irakijczykow", chcialbym
        wiedziec jakie to tysiace? 2 tysiace? 22 tysiace? Zakladajac, ze
        byly to 2 tysiace, to wychodzi 100 ludzi dziennie. ginie tyle?
        • Gość: Mc3 Re: CZY KTOS WIE ILU IRACKICH CYWILOW ZGINELO IP: *.nv.nv.cox.net 09.04.03, 12:59
          Gość portalu: - PYTANIE napisał(a):

          > w wojnie do tej pory? Juz po raz kolejny spotykam sie ze
          > stwierdzeniem "gina tysiace niewinnych irakijczykow", chcialbym
          > wiedziec jakie to tysiace? 2 tysiace? 22 tysiace? Zakladajac, ze
          > byly to 2 tysiace, to wychodzi 100 ludzi dziennie. ginie tyle?

          tysiace, to moze byc 10 tys, a moze wiecej. pewnie teraz sie juz nie dowiemy,
          bo dziennikarze tez zostali zbombardowani. MSNBC wlasnie podalo, ze w srod
          Irakczykow narasta wisceralna niebawisc do "wyzwolicieli z zycia".
          • Gość: Arczyslaw Re: DZIESIATKI TYSIECY OFIAR ? IP: *.sympatico.ca 09.04.03, 15:58
            BBC szacuje liczbe ofiar wojny na dzisiatki tysiecy. Biorac pod
            uwage ze "alianci" zrzucili na Irak blisko 20 000 bomb
            sterowanych i rakiet, liczby te moga okazac sie zanizone.
            Zrozumiale jest, ze pod pojeciem ofiar wojny bierze sie pod
            uwage przede wszystkim tzw. "ludnosc cywilna". Nie mozna jednak
            pominac faktu, ze polegli zolnierze iraccy, z ktorych wiekszosc
            zostala wcielona do armii przymusowo, to tez synowie, bracia i
            ojcowie "cywilnych" Irakijczykow.
          • Gość: xerxes07 Re: CZY KTOS WIE ILU IRACKICH CYWILOW ZGINELO IP: *.client.attbi.com 09.04.03, 17:13
            Gość portalu: Mc3 napisał(a):

            > Gość portalu: - PYTANIE napisał(a):
            >
            > > w wojnie do tej pory? Juz po raz kolejny spotykam sie ze
            > > stwierdzeniem "gina tysiace niewinnych irakijczykow", chcialbym
            > > wiedziec jakie to tysiace? 2 tysiace? 22 tysiace? Zakladajac, ze
            > > byly to 2 tysiace, to wychodzi 100 ludzi dziennie. ginie tyle?
            >
            > tysiace, to moze byc 10 tys, a moze wiecej. pewnie teraz sie juz nie dowiemy,
            > bo dziennikarze tez zostali zbombardowani. MSNBC wlasnie podalo, ze w srod
            > Irakczykow narasta wisceralna niebawisc do "wyzwolicieli z zycia".
          • Gość: xerxes07 Re: CZY KTOS WIE ILU IRACKICH CYWILOW ZGINELO IP: *.client.attbi.com 09.04.03, 17:17
            Gość portalu: Mc3 napisał(a):

            > Gość portalu: - PYTANIE napisał(a):
            >
            > > w wojnie do tej pory? Juz po raz kolejny spotykam sie ze
            > > stwierdzeniem "gina tysiace niewinnych irakijczykow", chcialbym
            > > wiedziec jakie to tysiace? 2 tysiace? 22 tysiace? Zakladajac, ze
            > > byly to 2 tysiace, to wychodzi 100 ludzi dziennie. ginie tyle?
            >
            > tysiace, to moze byc 10 tys, a moze wiecej. pewnie teraz sie juz nie dowiemy,
            > bo dziennikarze tez zostali zbombardowani. MSNBC wlasnie podalo, ze w srod
            > Irakczykow narasta wisceralna niebawisc do "wyzwolicieli z zycia".
            Wlasnie na wszystkich amerykanskich stacjach mozna zobaczyc jak Irakijczycy z
            tej nienawisci wskoczyli na amerykanski czolg i razem z nimi rozwalili
            najwiekszy pomnik Sadamma w centrum Bagdadu. Al-jazeera pewnie tego nie pokazuje
    • Gość: LS Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.vpn.nlh.no 09.04.03, 10:07
      Trzezwe opinie Ungera takie same jak te wszystkie trzezwe ,
      lacznie z Pieronistami i jakims tam zakonnikami po opluciu Radia
      Maryja. Unger trzezwy bo koszrna pije, potem sie wygodnie zamknie
      Cala GW trzezwa
      Pare tytulow do porowania w dzisiejszej GW i norweskim
      Afftenposten:Aftenposten: niesamowita sytuacja w szpitalu
      perkajacym w Szwach, jewdynym poza linia frontu, reszta szpitali
      na linii frontu
      GW- nic
      GW-Busz mowi ze ONZ bedzie mialo role duza w Iraku
      Aftenposten - zadnej roli dla ONZ w Iraku

    • Gość: Tomasz Wrzołek Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.wnoz.us.edu.pl 09.04.03, 10:24
      Dziękuję za dwugłos rozsądku i moralności Unger-Salam - bardzo
      Panom dziękuję!
      • Gość: didi Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.sek.taninet.pl 09.04.03, 12:53
      • Gość: didi Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.sek.taninet.pl 09.04.03, 13:24

        jestem z tamtych stron.
        Uwierzcie ,ze dopoki na wlasne skorze nie wyczujecie , tego nie
        rozumiecie.
        Widzialem ukamienowanie, powieszenie uliczne, egzekucje
        uliczne , strach codzienne
        Nedze , 90% mlodziez bez prespektyw , z tych 90% chory
        neurologicznie dotkniete ,
        Spustoszenie dwoch generacji , i .....
        Po upadku tyrana dowiecie sie co sie tam dzialo , jeśli USA i
        Zachod bedzie chicialo się pochwalic.
        Im nie bedzie zalezalo , bo z reglu wiadomo , ze rzady
        dyktatorskie bez poparcie zew.
        Nie ma racje bytu.
    • Gość: Gość Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.04.03, 14:09
      Pani Unger! Dobrze, że są jeszcze ludzie trzeźwo myślący i nie
      ogłupieli ze strachu, konformizmu, nieróbstwa i tchórzostwa.
      Pańskie komentarze przywracają mi wiarę w to, że ten świat może
      być lepszy. Trzeba tylko odwagi i mówienia wprost o hipokryzji,
      zdradzie i tchorzostwie. Brawa dla takich ludzi jak Salman czy
      Pan! Ratujecie twarz tej cywilizacji.
    • Gość: AnB Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.psi.wroc.pl / 10.7.236.* 10.04.03, 07:49
      Propaganda godna ministra informacji Iraku! Panie Unger, wg Pana
      powstanie Warszawskie zaistanialoby nawet bez Niemcow! Polacy by
      sobie go wymyslili. Tak samo polscy Zydzi z Getta i powstania z
      nim? Sugeruje Pan, ze jakby nie byloby Hitlera czy Oswiecimia
      Zydzi by to wymyslili? Skoro Palestynczycy wg Pana potrafia to
      Zydzi nie sa gorsi. A Palestynczycy maja problem. Maja
      zbrodniarza, premiera kraju najezdzcy, godnego ucznia Hitlera
      wlasnie. Walcza jak poitrafia. Jak sie okupanci wycfaja,
      zbrodniarze wojenni zostana ukarani zobaczy Pan, ze nie bedzie
      terrorystow czy partyzantow! Panu wspolczuje. Nacjonalizm Pana
      zabija! Juz Pan oslepl!
    • Gość: AnB Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.psi.wroc.pl / 10.7.236.* 10.04.03, 08:04
      Propaganda godna ministra informacji Iraku! Panie Unger, wg Pana
      powstanie Warszawskie zaistanialoby nawet bez Niemcow! Polacy by
      sobie go wymyslili. Tak samo polscy Zydzi z Getta i powstania z
      nim? Sugeruje Pan, ze jakby nie byloby Hitlera czy Oswiecimia
      Zydzi by to wymyslili? Skoro Palestynczycy wg Pana potrafia to
      Zydzi nie sa gorsi. A Palestynczycy maja problem. Maja
      zbrodniarza, premiera kraju najezdzcy, godnego ucznia Hitlera
      wlasnie. Walcza jak poitrafia. Jak sie okupanci wycfaja,
      zbrodniarze wojenni zostana ukarani zobaczy Pan, ze nie bedzie
      terrorystow czy partyzantow! Panu wspolczuje. Nacjonalizm Pana
      zabija! Juz Pan oslepl!
      • Gość: bos Re: Nie osmieszaj sie IP: 12.41.80.* 10.04.03, 15:39
        Gość portalu: AnB napisał(a):

        > Propaganda godna ministra informacji Iraku! Panie Unger, wg
        Pana
        > powstanie Warszawskie zaistanialoby nawet bez Niemcow! Polacy
        by
        > sobie go wymyslili. Tak samo polscy Zydzi z Getta i powstania
        z
        > nim? Sugeruje Pan, ze jakby nie byloby Hitlera czy Oswiecimia
        > Zydzi by to wymyslili? Skoro Palestynczycy wg Pana potrafia to
        > Zydzi nie sa gorsi. A Palestynczycy maja problem. Maja
        > zbrodniarza, premiera kraju najezdzcy, godnego ucznia Hitlera
        > wlasnie. Walcza jak poitrafia. Jak sie okupanci wycfaja,
        > zbrodniarze wojenni zostana ukarani zobaczy Pan, ze nie bedzie
        > terrorystow czy partyzantow! Panu wspolczuje. Nacjonalizm Pana
        > zabija! Juz Pan oslepl!

        Totalna nieznajomosc tematu albo zanik pamieci. Wez pierwsza
        lepsza ksiazke historii najnowszej swiata a dopiero potem
        zabieraj glos.
    • Gość: Boholt Re: Leopold Unger o wojnie z Irakiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.03, 17:59
      Lenin nazwał pacyfistów "pozytecznymi głupcami" i stwierdził, że
      ich starania nie są w stanie wywołać wojen ale są do ich
      wywołania niezbędne. Jakże charakterystyczne jest iż nie było
      demonstracji pacyfistycznych podczas wojny w Afganistanie, a
      obecnie "pożyteczni głupcy" zalewają ulice Zachodu. Poprostu na
      Afganistan Rosja wyraziła zgodę a na Bagdad nie. Wielotysięczne
      mordy w Somalii nikomu nie przeszkadzały, ale próba ich
      przerwania wyroiła pacyfistów z wrzaskami na imperialistyczną
      interwencję.
      Muślę, że rezultat interwencji w Iraku jest upokorzeniem dla
      Rosji, która w prawdzie pokazała, że nadal steruje
      milionami "pożytecznych głupców" na całym świecie ale Bush robi
      swoje.
      Przyznam, że obecny prezydent USA stanowi wielki powód chwały
      dla tego kraju. Okazuje się, że system rządów w USA jest tak
      sprawny i mądry iż niezbyt rozgarnięty dżentelmen mający za sobą
      odpowiednie zaplecze doradcze jest w stanie dokonywać posunięć
      godnych męża stanu najwyższej próby. I jest w stanie
      zrehabilitować swój kraj i nazwisko za zbrodniczą głupotę ojca,
      który nie dobił tyrana w imię kalkulacji politycznych i zdradził
      setki tysięcy irakijczyków którzy go poparli 12lat temu,
      skazując ich na tortury i śmierć z ręki Saddama.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka