Gość: Europejczyk
IP: 192.20.100.*
13.04.03, 11:29
Widać już gołym okiem, o co była ta wojna. Nie o prawa człowieka,
jak próbowano nam wmówić, lecz o intratne kontrakty finansowane z
dochodów z Irackiej ropy.
W tym artykule Gazeta Wyborcza nie napisała wyraźnie, dlaczego
firmy prześcigają się w ofertach do odbudowy Iraku. Przecież nie
są to instytucje charytatywne. Kalkulacja jest prosta: będziemy
sprzedawać iracką ropę, a za to odbudujemy część Iraku. Na
początku - oczywiscie - szyby naftowe. Jeśli coś starczy,
odbuduje się też ze dwie szkoły lub trzy szpitale. Bo przecież
nie o to chodzi, żeby zwyczajni Irakijczycy korzystali z dochodów
z ropy naftewej. Głównym beneficjentem będą amerykańskie i
brytyjskie koncerny naftowe, potem długo długo nic i wreszcie
cała reszta: Polskie koncerny i prywatne firmy oraz garstka
Irakijczyków - w zamian za tłumienie niezadowolenia zwykłych
mieszkańców tego kraju.