Dodaj do ulubionych

Europejczycy lubią muzułmanów

18.04.03, 06:20
Rozmowa z Nordinem Maloujahmoumem, szefem Komitetu Wykonawczego Muzułmanów w
Belgii
Rośnie sympatia do muzułmanów

Co piętnasty mieszkaniec Belgii to imigrant lub potomek imigrantów z Afryki
Północnej i Turcji. We Francji mieszka ponad pięć milionów muzułmanów, w
Niemczech co najmniej trzy miliony Turków. Czy z tego powodu te trzy kraje
sprzeciwiały się wojnie z Irakiem?


Nordin Maloujahmoum: Społeczność muzułmańską w Belgii zaskoczyła postawa
rządu. To było bardzo odważne. Przeciwstawić się superpotędze, jaką są Stany
Zjednoczone, nie jest łatwo, bo konsekwencje mogą być poważne. Obecność
mieszkających tu muzułmanów z pewnością zaważyła na takiej postawie. W
Brukseli są dzielnice, w których imigranci arabscy i tureccy stanowią
większość mieszkańców. W skali miasta jest to jedna piąta ludności. Tego nie
można nie brać pod uwagę, tym bardziej że wielu z nich żyje tu od trzech czy
czterech pokoleń i ma obywatelstwo belgijskie.

Także we Francji związki z krajami arabskimi są bardzo silne i mają duży
wpływ na politykę zagraniczną. Związek między społecznością muzułmańską a
polityką zagraniczną trudniej znaleźć w Niemczech. Tam żyją głównie Turcy, a
Turcja zajęła bardziej przychylne stanowisko wobec Stanów Zjednoczonych.


- Czy sądzi pan, że postawa belgijskiego rządu ułatwi stosunki między
społecznością muzułmańską i resztą Belgów?

- Bardzo wymowny jest tu negatywny przykład Wielkiej Brytanii, gdzie napięcia
między władzami a również licznymi imigrantami muzułmańskimi są obecnie
silne. Trudno będzie je rozładować. W Belgii postawa rządu z pewnością może
pomóc w "pojednaniu".


- Czy to znaczy, że w Belgii nie dochodzi do aktów agresji wobec muzułmanów?

- Od czasu wybuchu wojny niczego takiego nie odnotowujemy. Większość
społeczeństwa była przeciwna wojnie. Dlatego w pewnym sensie rośnie sympatia
do naszej społeczności. Ale nasza sytuacja od dawna była o wiele lepsza niż
na przykład we Francji czy Niemczech. Mamy wiele meczetów, możemy bez
przeszkód nosić tradycyjne stroje. Kobiety noszą muzułmańskie chusty, czego
nie spotyka się we Francji czy w Niemczech. Belgia jest krajem o bardzo
silnej odrębności Walonów i Flamandów, nie ma więc presji na rzecz dominacji
jednej kultury. Te pozytywne nastroje szybko jednak mogą się zmienić. Stałoby
się tak z pewnością, gdyby Saddam Husajn użył broni chemicznej, gdyby ludzie
zobaczyli na ekranach telewizorów umierających żołnierzy brytyjskich i
amerykańskich, od razu zmieniliby poglądy. Moglibyśmy doświadczyć tego, czego
zaznaliśmy po 11 września 2001 roku: fali silnej wrogości.


- Czy z racji sprzeciwu wobec wojny w Iraku Belgia może liczyć na to, że
ominą ją akty terroru islamskich fundamentalistów?

- Mam nadzieję, że nie dojdzie do zamachów. Belgia to kraj, który opowiada
się za pokojem. Myślę, że każdy to weźmie pod uwagę. A terroryzm trzeba
zwalczać wszelkimi środkami. Chcę też jasno powiedzieć, że belgijscy
muzułmanie nie popierali Saddama Husajna. Rozumiemy, że był to zbrodniczy
reżim. Byliśmy przeciwko wojnie przede wszystkim dlatego, że Amerykanie
złamali prawo międzynarodowe, podjęli agresję bez zgody ONZ. Zastosowali
prawo silniejszego. Myślę, że ten konflikt na długo nastawi wrogo społeczność
muzułmańską do Stanów Zjednoczonych.


- Mimo stosunkowo dobrej sytuacji, o której pan wspomniał, społeczność
muzułmańska w Belgii integruje się wolno.

- Rzeczywiście. Imigranci, nawet w drugim, trzecim pokoleniu żyją w
muzułmańskich dzielnicach, ale przeważnie z powodów socjalnych. Kto się
wzbogaci, przenosi się do lepszych dzielnic, gdzie mieszkają rdzenni
Belgowie. Ważny jest także język. Ja z rodzicami rozmawiam po arabsku, ale z
rodzeństwem po francusku. Trudniej integrują się potomkowie Turków, bo w
Turcji nie było tradycji mówienia po francusku. Ale i to się zmienia. Coraz
więcej z nas czuje, że to nasz kraj, nasz rząd. Że jesteśmy Belgami
wyznającymi islam.

Rozmawiał w Brukseli Jędrzej Bielecki
Obserwuj wątek
    • mojito Europejczycy lubią muzułmanów-Samanta przykladem. 18.04.03, 06:40
      Witaj,
      Potwierdzeniem tego jest nasz polski eksport do Belgii - Samanta.
      Jest juz prawie zintegrowana. Wyglada bardzo elegancko w gustownej chustce
      i szarawarach. Pracowicie tlumaczy opinie meza z arabskiego na polski.
      Z duzym zainteresowaniem czytam jej arabskie opowiesci (al-Sahafki).
      Pozdrowionka.
    • titus_flavius Re: Europejczycy lubią muzułmanów 14.05.03, 06:15
      titus_flavius napisał:

      > Rozmowa z Nordinem Maloujahmoumem, szefem Komitetu Wykonawczego Muzułmanów w
      > Belgii
      > Rośnie sympatia do muzułmanów
      >
      > Co piętnasty mieszkaniec Belgii to imigrant lub potomek imigrantów z Afryki
      > Północnej i Turcji. We Francji mieszka ponad pięć milionów muzułmanów, w
      > Niemczech co najmniej trzy miliony Turków. Czy z tego powodu te trzy kraje
      > sprzeciwiały się wojnie z Irakiem?
      >
      >
      > Nordin Maloujahmoum: Społeczność muzułmańską w Belgii zaskoczyła postawa
      > rządu. To było bardzo odważne. Przeciwstawić się superpotędze, jaką są Stany
      > Zjednoczone, nie jest łatwo, bo konsekwencje mogą być poważne. Obecność
      > mieszkających tu muzułmanów z pewnością zaważyła na takiej postawie. W
      > Brukseli są dzielnice, w których imigranci arabscy i tureccy stanowią
      > większość mieszkańców. W skali miasta jest to jedna piąta ludności. Tego nie
      > można nie brać pod uwagę, tym bardziej że wielu z nich żyje tu od trzech czy
      > czterech pokoleń i ma obywatelstwo belgijskie.
      >
      > Także we Francji związki z krajami arabskimi są bardzo silne i mają duży
      > wpływ na politykę zagraniczną. Związek między społecznością muzułmańską a
      > polityką zagraniczną trudniej znaleźć w Niemczech. Tam żyją głównie Turcy, a
      > Turcja zajęła bardziej przychylne stanowisko wobec Stanów Zjednoczonych.
      >
      >
      > - Czy sądzi pan, że postawa belgijskiego rządu ułatwi stosunki między
      > społecznością muzułmańską i resztą Belgów?
      >
      > - Bardzo wymowny jest tu negatywny przykład Wielkiej Brytanii, gdzie napięcia
      > między władzami a również licznymi imigrantami muzułmańskimi są obecnie
      > silne. Trudno będzie je rozładować. W Belgii postawa rządu z pewnością może
      > pomóc w "pojednaniu".
      >
      >
      > - Czy to znaczy, że w Belgii nie dochodzi do aktów agresji wobec muzułmanów?
      >
      > - Od czasu wybuchu wojny niczego takiego nie odnotowujemy. Większość
      > społeczeństwa była przeciwna wojnie. Dlatego w pewnym sensie rośnie sympatia
      > do naszej społeczności. Ale nasza sytuacja od dawna była o wiele lepsza niż
      > na przykład we Francji czy Niemczech. Mamy wiele meczetów, możemy bez
      > przeszkód nosić tradycyjne stroje. Kobiety noszą muzułmańskie chusty, czego
      > nie spotyka się we Francji czy w Niemczech. Belgia jest krajem o bardzo
      > silnej odrębności Walonów i Flamandów, nie ma więc presji na rzecz dominacji
      > jednej kultury. Te pozytywne nastroje szybko jednak mogą się zmienić. Stałoby
      > się tak z pewnością, gdyby Saddam Husajn użył broni chemicznej, gdyby ludzie
      > zobaczyli na ekranach telewizorów umierających żołnierzy brytyjskich i
      > amerykańskich, od razu zmieniliby poglądy. Moglibyśmy doświadczyć tego, czego
      > zaznaliśmy po 11 września 2001 roku: fali silnej wrogości.
      >
      >
      > - Czy z racji sprzeciwu wobec wojny w Iraku Belgia może liczyć na to, że
      > ominą ją akty terroru islamskich fundamentalistów?
      >
      > - Mam nadzieję, że nie dojdzie do zamachów. Belgia to kraj, który opowiada
      > się za pokojem. Myślę, że każdy to weźmie pod uwagę. A terroryzm trzeba
      > zwalczać wszelkimi środkami. Chcę też jasno powiedzieć, że belgijscy
      > muzułmanie nie popierali Saddama Husajna. Rozumiemy, że był to zbrodniczy
      > reżim. Byliśmy przeciwko wojnie przede wszystkim dlatego, że Amerykanie
      > złamali prawo międzynarodowe, podjęli agresję bez zgody ONZ. Zastosowali
      > prawo silniejszego. Myślę, że ten konflikt na długo nastawi wrogo społeczność
      > muzułmańską do Stanów Zjednoczonych.
      >
      >
      > - Mimo stosunkowo dobrej sytuacji, o której pan wspomniał, społeczność
      > muzułmańska w Belgii integruje się wolno.
      >
      > - Rzeczywiście. Imigranci, nawet w drugim, trzecim pokoleniu żyją w
      > muzułmańskich dzielnicach, ale przeważnie z powodów socjalnych. Kto się
      > wzbogaci, przenosi się do lepszych dzielnic, gdzie mieszkają rdzenni
      > Belgowie. Ważny jest także język. Ja z rodzicami rozmawiam po arabsku, ale z
      > rodzeństwem po francusku. Trudniej integrują się potomkowie Turków, bo w
      > Turcji nie było tradycji mówienia po francusku. Ale i to się zmienia. Coraz
      > więcej z nas czuje, że to nasz kraj, nasz rząd. Że jesteśmy Belgami
      > wyznającymi islam.
      >
      > Rozmawiał w Brukseli Jędrzej Bielecki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka