Gość: wqrwiony
IP: *.emirates.net.ae
06.06.03, 01:43
W Stanach Zjednoczonych nie milkną ludzie z żydowskich środowisk szkalujący
Polskę i Polaków za rzekome przykładanie ręki do niemieckiego holokaustu, ba,
niemal za współsprawstwo (przy coraz bezczelniejszym wybielaniu Niemców ..).
Lecz w arsenale oszczerstw w tych aktach patologicznego antypolonizmu
żydowski establishment (bo to i zawłaszczone w dużym stopniu media) nie może
sięgać po oskarżenie o kolaborację z Niemcami! To przecież w okupowanej
Polsce powstała największa w dziejach świata podziemna armia. To polski wy
wiad podziemny mógł się poszczycić dokonaniami, o jakich nie śniło się
aliantom! Taka postawa Polaków bardziej lub mniej bezpośrednio przyczyniła
się do uratowania życia wielu współobywateli żydowskiego pochodzenia.
Przypomnijmy: w wojennej Europie kolaborowali niemal wszyscy! Francuzi (rząd
Vichy), hiszpański dyktator gen. Franco, Norwegowie (Quisling), Belgowie (De-
grelle), Słowacy (ksiądz Tiso), Kroaci, Holendrzy (300-tysięczna formacja
prohi-tlerowska), Węgrzy (Horthy), Rumuni (An-tonescu), Rosjanie (poczynając
od paktu Ribbentrop-Mołotow), Ukraińcy, Litwini, także Szwedzi i Szwajcarzy
(kolaboracja przemysłowa), kolaborowali nawet... Anglicy! Gdzie? Ano na
brytyjskich wyspach na Kanale La Manche (należących do Korony od 900 lat),
które Niemcy zajęli w czerwcu 1940 r. (Z tego flirtu Angielek przyszło na
świat ponad 800 dzieci z ojców- m.in. członków gestapo i żołnierzy
Wehrmachtu, gdy w tym czasie synowie Albionu wykrwawiali się i ginęli na
wojnie).
No i kolaborowali Żydzi. Nie tylko poprzez Judenraty, lecz, co urosło do
apokaliptycznego grzechu, w samym rdzeniu hitlerowskiego establishmentu! Oto
w Wehrmachcie, w czołówce sił zbrojnych Hitlera, służyło na najwyższych szcze
blach sztabowych blisko 80 (słownie: osiemdziesięciu) oficerów pochodzenia
żydowskiego, w tym generałowie (sic!). Jeden z nich, Helmut Wilberg, był
twórcą koncepcji blitzkriegu, którą Hitler skutecznie wykorzystał w inwazji
na Polskę... Żydowskie korzenie miał sławny marszałek polny Milch. Tak więc
niemieccy Żydzi mieli udział w tworzeniu faszystowskiej potęgi Niemiec, wśród
nich i bankierzy, wspierający przyszłego fuhrera na drodze do kanclerskiego
fotela.
To, o czym wyżej, jest na ogół znana faktografia, choć może w mniejszym
stopniu młodszym pokoleniom. Ale bodaj powszechną „białą plamę" stanowi fakt,
że nasi starsi bracia współtworzyli... potęgę Benita Mussoliniego. Tak!
Ostatnio w Los Angeles natknąłem się na materiały archiwalne potwierdzające
zadziwiającą symbiozę ideologiczną Żydów z buńczucznym, imperialistycznym
(Etiopia!) wodzem włoskich faszystów. Ów flirt trwał aż do roku 1938, kiedy
to pod narastającą już wcześniej presją Hitlera jego kamrat z Półwyspu
Apenińskiego zmienił zdecydowanie front.
Jakaż niewdzięczność wobec żydowsko-faszystowskiej idylli, która zrodziła się
już u zarania ruchu Mussoliniego! Bo okazało się, że syjonizm nie znalazł
większego posłuchu także u włoskiej młodzieży żydowskiej, która za to garnęła
się do szeregów faszystowskich „czarnych koszul", zachłysnąwszy się
narodzinami nowej ideologii.
Dla szczególnego zbliżenia żydowsko-faszystowskiego kamieniem węgielnym stał
się październik 1930 r., kiedy to reżim Mussoliniego wprowadził do
konstytucji nowe klauzule regulujące na gruncie prawa stosunki Włochów i
Żydów Jak głosił ówczesny dokument towarzyszący zapoczątkowały one
rewolucyjne zmiany w życiu społecznym i religijnym żydowskiej diaspory. Jej
organizacje wydały deklarację, w której zapewniano, iż Żydzi będą lojalnymi
obywatelami Włoch. Stwierdzono przy tym, iż Mussolini był zawsze w najwyższym
stopniu życzliwy wobec Żydów, co oni odwzajemniali i odwzajemniają.
Duce w synagodze
Gdy w 1925 r. dokonano próby zamachu na Mussoliniego, żydowscy
członkowie partii faszystowskiej odprawili modły dziękczynne za jego udaną
ucieczkę. Rok później wódz Benito uczestniczył w ceremonii liturgicznej w
synagodze rzymskiej. Gdy zmarł naczelny rabin Rzymu, zarówno Duce, jak i król
wydelegowali na uroczystości pogrzebowe swych reprezentantów.
W owym czasie pewne opiniotwórcze kręgi żydowskie głosiły, że nie istnieje ja
kiś zasadniczy konflikt między przesłaniami judaizmu i faszyzmu (!). Jako
dowód na to, jeden z dowodów, jak pewnie Żydzi czuli się w symbiozie z
włoskim faszyzmem, można przytoczyć takie oto zdarzenie: we Florencji
tamtejszy rabin pojawił się w synagodze w pełnym mundurze partii
faszystowskiej...
Już w marcu 1927 r., w pięć lat po sławetnym marszu na Rzym, Benito Mussolini
oświadczył publicznie, że antysemityzm to twór barbarzyński. Nadmienił przy
tym, iż jest rzeczą całkowicie naiwną sądzić, by antysemici mogli rozkwitać w
łonie włoskiego faszyzmu.
Współtworzyli partię
Gdy; Duce przekształcał Włochy w państwo faszystowskie, wielu znaczących
Żydów stało się jego najbliższymi współpracownikami. Jednym ze
współzałożycieli partii faszystowskiej był Włoch wyznania mojżeszowego prof.
Georgio Del Yecchio, zaś duet najbliższych doradców Mussoliniego stanowili
włoscy Żydzi Giorgio Anselmi i Isaiah Levi. Przez pewien czas funkcję
przywódcy faszystów w Trieście pełnił Włoch... wyznania mojżeszowego Giacomo
Cepilli. Ale i serce Benita, wtedy jeszcze socjalisty, było otwarte dla da
rzącej go uczuciem córy Mojżesza, najbliższej przyjaciółki w owym czasie,
niejakiej Anheliki Balabanoff, która jako Żydówka wolała pod koniec lat 30.
wyemigrować do Nowego Jorku.
Żydzi zawsze wielce oddanie służyli Mussoliniemu. On sam do późnych lat 30.
wychwalał żydowskich współobywateli, także na forum publicznym. Dwu Żydów,
Simon Daus i Gini Bolaffi, za sprawą Duce zostało pochowanych w Panteonie
Italii we Florencji pośród 37 bohaterów walki o wprowadzenie nowego ustroju,
którzy zginęli w obronie ideałów faszyzmu.
Ministrowie, działacze partyjni, intelektualiści...
Lojalność wobec Mussoliniego, ba, współtworzenie ustroju faszystowskiego,
zapewniały Żydom nawet teki ministerialne. Szefem resortu finansów w rządzie
Duce w latach 1922-1935 był Żyd Guido Jung. Inny żydowski towarzysz z szere
gów „czarnych koszul" Augusto Turati -uwaga! - pełnił funkcję pierwszego se
kretarza generalnego Partii Faszystów...
Nawet najwybitniejsi intelektualiści żydowscy służyli gorliwie Mussoliniemu,
jak na przykład światowej sławy prawnik i filozof, wspomniany już wyżej
Giorgio Del Yecchio, mianowany przez swego pryncypała pierwszym rektorem
rzymskiego uniwersytetu. Inny wybitny prawnik żydowski Gino Avia ochoczo
włączył się w rolę eksperta w pracach nad konstytucją Włoch, która została
oparta na zasadach ideologii partii faszystowskiej. Rząd Mussoliniego chętnie
korzystał z usług Żydów w misjach zagranicznych. Prasa rzymska pisała, że
Włochy z uznaniem odnoszą się do działania Żydów na Bliskim Wschodzie i na
Bałkanach, jako że owi włoscy obywatele są uważani za nosicieli włoskiej
kultury i obrońców faszyzmu (sicf). Stanowią też cenne pośrednictwo we wło
skim handlu zagranicznym.
Nie zabrakło Żydów noszących czarne koszule-w sensie dosłownym i w przenośni -
w różnych resortach rządowych. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych pracowało
dla Mussoliniego 19 wysokich urzędników, a w MSZ sekretarzem generalnym do
spraw ekonomicznych był niejaki Guido Serge, wcześniej przez 3 lata pełniący
funkcję konsula generalnego w Bostonie. Gdy w 1938 r. wezbrała fala
antysemityzmu, wymienieni wyżej potracili stołki, podobnie jak m.in. 174
żydowskich profesorów usuniętych z 24 uniwersytetów! Wśród nich Giorgio del
Yecchio, ów pierwszy rektor rzymskiego uniwersytetu. Pomimo tych dotkliwych
szykan, żydowscy liderzy wydali 26 czerwca 1938 r. oświadczenie, że włoscy
Żydzi pozostaną lojalni wobec Włoch, niezależnie od tego, jak będą
postrzegani. Z drugiej strony włoscy aryjscy faszyści cyn