Gość: U
IP: *.gis.net
05.12.01, 23:39
Chcial bym zadac pytanie.Dlaczego,na przestrzeni
dziejow swiata,ludzkosci,nie zdarzyl sie ani jeden
wypadek wyciagniecia reki silniejszego i atakowanego
-do atakujacego.Czasem taki akt czyni cuda.Zdarzylo mi
sie 4x wyciagnac reke do osobnikow,ktory wlasnie
mieszali mnie z blotem.I wyobrazcoe sobie,w 3ch
przypadkach widzialem otwarte dzioby z ktorych sekunde
wczesniej lecialy najgorsze wyzwiska.Stali sie
wkrotce moimi najlepszymi kumplami.W jednym przypadku
gosc pomyslal sobie,ze jestem tchorzem.Po otrzymanej
lekcji nigdy wiecej juz potem
nie zaczepil nikogo.
Szkoda,ze to nie ma miejsca w polityce swiatowej.Moze
daisy cutters poszly by na zlom?