Dodaj do ulubionych

14 lipca a spodnie z ludzkiej skóry

12.07.07, 20:08
Zbliza się 14 lipca . W tym dniu cała Francja swietuje.
A ja "polski katol i ciemnogród " zastanawiam sie czy przeciętny Francuz wie
,ze czci ludobójców jak bohaterów narodowych.
Czy w imie dzisiejszej poprawnosci politycznej uznaje ,że w 1793 w Wandei nic
ważnego ,nie zaszło , że masowo mordowani chlopi to tylko byli "ciemni katole".

Francja dumna jest z Oswiecenia , ze swojej Rewolucji,z zasady "wolność,
równość , braterstwo".
Dlaczego ciekaw jestem jak w kontekscie ideałów Oświecenia Francuzi komentuja
wymordowanie przez "oświeconych rewolucjonistów" 117 tys mieszkańców Wandei,
którzy walczyli "za wiare katolicką i Króla"
Jak wytłumaczą masowe mordowanie dzieci , niemowlat , kobiet , starców -
bagnetami ( bo był rozkaz aby oszczędzać kule)?
Czy przeciętny Francuz swietujac 14 lipca na Polach Elizejskich jest dumny z
tego ,ze mieszkańców Wandei wszadzano na statki i topiono masowo w Loarze
(junta Pinocheta wzorowała się na tym "wynalazku")
Czy Francuzi cieszą sie do dzis z tego ,ze ulubinym sposobem walki z Wandea
było zbiorowe gwałcenie kobiet a nastepnie zamykanie ich w budynkach razem z
dziecmi i podalanie budynkow? "Alternatywnie" palono je równiez w piecach.

A co Francuzi mysla o zarzeniu w miejscowosci Clisson , gdzie oswieceni
rewolucjonisci nad wielkim kotłem polozyli ruszt i spalili na nim
(sukcesywnie) 150 kobiet.Było z tej "operacji" 10 baryłek tłuszcu , który
wysłano do szpitala w Nantes.
W miejscowosci Agnes "rewolucjonisci" sciągneli skorę z 32 osób , aby z niej
zrobic spodnie dla oficerów( nasladowali Sint-Justa "tylko")
W tej sytuacji zamordowanie ( i noszenie głów na pikach) 14 lipca 80
inwalidów wojennych , broniacych(teoretycznie) Bastylii ( to bylo lekkie
wiezienie a nie zadna supertwierdza), którzy sie pddali za obietnice zycia- to
"drobiazg".
Obserwuj wątek
    • polski_francuz Czytalem o tym 12.07.07, 20:18
      ksiazke polskiego historyka. Zapomnialem juz kogo. Moze Cata-Mackiewicza?

      Moge ci jedynie jako 10 letni Francuz napisac. A zatem raczej polski-francuz.

      Czy Francuzi pamietaja o powstaniu w Wandei i jego stlumieniu? Na pewno to
      weszlo do ich swiadomosci. Jak? Ano ciagla czuje w nich szacunek dla panstwa
      (ktore sie we Francji z duzej litery pisze - Etat).

      Panstwo, ktore robi rozne rzeczy ale cokolwiek robi to ma racje. I stad, ten
      panstwowy system ekonomiczny.

      I stad ta powolnosc w reformach...Panstwo przeciez nie moglo sie mylic.

      Podumaj raczej, ze mimo takich strasznych wirazy w historii Francja umiala
      odnalezc swoja witalnosc wybierajac tego kogo nalezalo na prezydenta.

      PF

      P.S. Kope lat, jak tam pogoda w Krakowie?
      • remik.bz Re: Czytalem o tym 12.07.07, 20:45
        polski_francuz napisał:
        Podumaj raczej, ze mimo takich strasznych wirazy w historii Francja umiala
        > odnalezc swoja witalnosc wybierajac tego kogo nalezalo na prezydenta.
        >
        > PF

        Co racja to racja.
        Czytałem gdzies ,ze własnie w dzisiejszej Wandei lewica regularnie "dostaje w
        skore". Może to jakieś zakodowane wspomnienia upiorów z przeszłosci tak każą
        glosować ?
        A o Wandei to moim zdaniem najlepiej pisał Jasienica. Może jego prace bedą
        wznowione , bo wreszcie zakończyła sie (mam nadzieje) sądowa batalia jego
        nastepców prawnych o prawa autorskie.

        PS: pogoda w Krakowie mizerna . Niby cieplo ale troche pada "z przerwami".
        Wlasnie wybieramy sie z żona "na Kazimierz" (a moze do Rynku) i trochę sie
        martwię ,ze nie bedzie mozna posiedziec "w ogródku" przy winku . Zobaczymy.
        Pozdrawiam
        • polski_francuz Re: Czytalem o tym 12.07.07, 21:21
          Jasienica. Masz racje. Czytalem, ze wyjdzie znowu Polska Piastow i Jagiellonow o
          Obojga Narodow. Kupie, bo mi jakis zloczynca zakosil z mego mieszkania jak je
          wynajmowalem.

          Ciesze sie, ze sprawa zostanie zalatwiona bo Polacy maja czytac Jasienice. Beda
          madrzejsi.

          W Wandei jest prawicowy wariatuncio de Villiers. Ale go tam lubia. Jeden student
          stamtad mi kiedys przyniosl broszurke na jego temat. Czy on ma cos wspolnego z
          powstaniem? Nie sadze.

          O ile Jasienice pamietam, ludzie tam (w Wandei) biedni byli. Emigrowali bardzo
          do innych regionow.

          Spedzilismy tam z zone (kolo La Roche sur Yonne) z dwa razy wakacje. Slonecznie
          ale, powiedzialbym raczej biednie.

          Ludzi niezbyt poznalem.

          Co za wino pijesz?

          Aha, dalem cie na zielono (jako forumowego przyjaciela). Jeslibys jeszcze zrobil
          sobie wizytowke forumowa to bym sie na wizytowce jako przyjaciel wpisal.

          No to, Na zdrowie!

          PF
          • remik.bz Re: Czytalem o tym 13.07.07, 09:00
            polski_francuz napisał:

            >
            > Ciesze sie, ze sprawa zostanie zalatwiona bo Polacy maja czytac Jasienice.
            Beda
            > madrzejsi.

            Ja też się cieszę , gdyz sprawa była trudna.
            Oficjalnie spadkobiercą Jasienicy była druga żona. Ta Pani (niech bedzie z
            duzej litery -jednak kobieta) wyszła za mąż za Jasienicę wykonując zadanie SB-
            ckie. Jasienica nic o tym nie wiedział i na dodatek "nieprzytomnie " ją kochał.
            Gdy sprawa wyszła na jaw o prawa autorskie upomniał sie nastepca prawny (chyba
            syn) z lini pierwszej zony.
            Sprawa wlokła sie latami w sądach. Była trudna , bo z jednej strony oficjalne
            prawo a z drugiej elementarne poczucie przyzwoitosci. Ale na szczęście
            znaleziono jakis kompromis i wreszczie Jasienica bedzie wydawany.
            >
            > O ile Jasienice pamietam, ludzie tam (w Wandei) biedni byli. Emigrowali bardzo
            > do innych regionow.

            Byli biedni ,ale byli też doświadczonuymi kłusownikami . Dlatego tez tak dobrze
            radzili sobie z bronią.
            Powstanie wywołali, gdy okazało się ,że "rewolucjoniści" nałozyli wieksze
            podatki niz były za czasów monarchii. Na dodatek ogłoszono tam pobór "rekruta".
            Powstańcy na początku radzili sobie bardzo dobrze. Przegonili administracje i
            wojska "rewolucyjne", mogli iść za ciosem ,mogli iść na Paryz i odmienic
            historie.
            Ale zgubiła ich "wieśniacka prostota i poczciwość". Po przegonieniu
            rewolucjonistów po prostu wrócili na żniwa do domów. No i wiadomo co było
            później.
            >
            >
            > Co za wino pijesz?

            Piję głównie "króla win i wino królów " czyli Tokaj.
            I to raczej z przyczyn emocjonalnych głównie. Po prostu lubie Madziarów (tak
            jak i Litwinów).
            A poza tym przypomina mi to wino czasy ,gdy w akademikach czy w schroniskach
            górskich robilismy "grzańca" z jedynie dostepnego w tych czasach niby-wina
            dzielnie przy tym spiewając : "od wieczora Tokaj piłem, mojaś ty , miłaś ty
            dzieweczko ma..."
            >
            > Aha, dalem cie na zielono (jako forumowego przyjaciela). Jeslibys jeszcze
            zrobi
            > l
            > sobie wizytowke forumowa to bym sie na wizytowce jako przyjaciel wpisal.
            >
            > No to, Na zdrowie!
            >
            > PF

            Dzieki za serdeczne słowa. Nie musze Cie chyba zapewniac ,ze ja również uważam
            Cię za Przyjaciela.
            Pozdrawiam
    • cyniol Re: 14 lipca a spodnie z ludzkiej skóry 13.07.07, 04:38
      Skonczylem niedawno "Marie Antonine" Stefana Zweiga. W procesie Marii Antoniny
      nie pominieto ani jednego srodka, ani jednego oszczerstwa, aby zaprowadzic
      nieszczesna kobiete na szafot. Zarzucono jej wszystkie wystepki jakie istniec
      mogly, najobrzydliwsze zarzuty natury moralnej, najpotworniejsze
      kalumnie,rozglaszajac je w gazetach, ksiazkach i ulotkach. Tylko niewiele z tego
      bylo prawda. W polityce prawda jednak jest rzadkoscia i dla celow demagogicznych
      tej rewolucji potrzebna byla ofiara.
      • perry.perry Re: 14 lipca a spodnie z ludzkiej skóry 13.07.07, 06:28
        cyniol napisał:

        > Skonczylem niedawno "Marie Antonine" Stefana Zweiga. W procesie Marii Antoniny
        > nie pominieto ani jednego srodka, ani jednego oszczerstwa, aby zaprowadzic
        > nieszczesna kobiete na szafot. Zarzucono jej wszystkie wystepki jakie istniec
        > mogly, najobrzydliwsze zarzuty natury moralnej, najpotworniejsze
        > kalumnie,rozglaszajac je w gazetach, ksiazkach i ulotkach. Tylko niewiele z
        teg
        > o
        > bylo prawda. W polityce prawda jednak jest rzadkoscia i dla celow
        demagogicznyc
        > h
        > tej rewolucji potrzebna byla ofiara.

        nie wiele z tego byla prawda, i nie wszystko co stefan zweig pisal bylo faktem
        historycznym...
        jak sie bedziemy opierac na powiesciach historycznych, to niewiele historii
        siem nauczymy.
        • cyniol Re: 14 lipca a spodnie z ludzkiej skóry 13.07.07, 07:04
          Powiedz perry perry czy zawsze nalezy sie uczyc? Ksiazka jest wspanialym
          portretem epoki, ludzi i wydarzen z oresu rewolucji francuskiej. Jest biografia
          beletrystyczna, ale oparta na faktach historycznych. Co w tej ksiazce nie bylo
          wg. ciebie faktem historycznym?
          • jorl Re: 14 lipca a spodnie z ludzkiej skóry 13.07.07, 22:32
            Nawet ksiazki historykow traktuje z wielka podejrzliwoscia. Wole sam czytac
            zrodla. Aktualnie czytam juz 3 tom "Kriegstagebuch der OKW". Sa to
            kilkasetstronicowe ksiazki. Kilkanascie tomow. W czasie wojny jednostki
            Wehrmachtu mialy obowiazek na biezaco pisac co sie wydarzylo. I w OKW byli
            zmobilizowani historycy ktorzy to codziennie pisali i po wojnie byly one wydane.
            Doslowne dokumenty z tamtych czasow.
            Z takich wyciaga sie najlepiej wnioski. Samemu. Do wyciagnia wnioskow nikogo nie
            potrzebuje. Wole sam
            Pozdrowienia
            • polski_francuz Re: 14 lipca a spodnie z ludzkiej skóry 13.07.07, 22:34
              Pracujesz jak historyk. A na to trzeba przeciez czasu. W ktoryms momencie trzeba
              zaufac innym. Ma sie tylko jedno zycie i jeden zawod.

              PF
              • jorl PF 13.07.07, 22:51
                polski_francuz napisał:

                > Pracujesz jak historyk. A na to trzeba przeciez czasu. W ktoryms momencie trzeb
                > a
                > zaufac innym. Ma sie tylko jedno zycie i jeden zawod.
                >
                > PF

                Nie mam wyjscia jak chce cos wiedziec. Bylem na urlopie i przy kazdym jedzeniu
                ja poczytywalem. Wiesz ze jezdze nie samochodem a pociagami i biore z soba.

                Po wojnie w Jugoslawii w latach 90 XXw stwierdzilem ze nic nie przyjmuje do
                wiadomosci jak dokladnie sam nie sprawdze.
                Pracuje jak historyk? A wiesz ze fakt. Dyskutuje z moja historyczka i mysle ze
                ona sie sporo odemnie dowiedziala. A studiuje historie bo ja faktycznie lubi.
                Z tym czasem pomaga nie miec zony. Mam zalegle pare postow. Jeden tez na tym
                forum. Do Twojego "rodaka". Napisze chyba w niedziele wieczorem.

                Pozdrowienia
                • polski_francuz Re: PF 13.07.07, 22:59
                  Tylko, ze trzeba wowczas specjalizowac, bo tyle materialu. No i co za
                  specjalizacje wybierzesz?

                  Wiem cos o tym bom sam papierami zawalony.

                  Co do zony to sie lepiej nie wypowiem:)

                  PF
                  • jorl Re: PF 13.07.07, 23:18
                    polski_francuz napisał:

                    > Tylko, ze trzeba wowczas specjalizowac, bo tyle materialu. No i co za
                    > specjalizacje wybierzesz?
                    >
                    > Wiem cos o tym bom sam papierami zawalony.
                    >
                    > Co do zony to sie lepiej nie wypowiem:)

                    Mnie interesuje praktycznie XXw no i moze XIX. A dokladnie to jak wygladaja
                    procesu modernizacji spoleczenstw, metody polityki.

                    Ale pociesz sie PF, raz wy zyciu trzeba ta robote odwalic czyli wychowyc
                    dziecko. I wtedy trzeba siedziec z zona te ca. 20 lat.
                    Tylko ze Ty sie cos pozno za to zabrales. I potem Ci czasu nie starczy. A co
                    bylo przedtem to juz minelo.
                    Pozdrowienia
                    • polski_francuz Re: PF 13.07.07, 23:20
                      "Ty sie cos pozno za to zabrales"

                      Lepiej pozno niz wcale...

                      No to dobranoc.

                      PF
                    • zejman1 Coraz glupiej. 14.07.07, 09:38
                      Jorl napisal:"A co
                      bylo przedtem to juz minelo".

                      Malo pocieszajace.
                      Ale skutki tego "czegos" trwaja i to sie liczy.
                      Kiedys zburzono Bastylie i skutki odczuwa po dzis dzis, zaliczywszy przedtem
                      dwie straszne, krwawe wojny jakobinskich demokratow, mordy na Zydach, rewolucje
                      bolszewicka, cala Europa.

                      A propos Wandei: PF tam byl i "nawet spedzal urlop".Ale "bylo biednie". Taka
                      jakby Polska B, Podlasie czy cos w tym rodzaju.
                      A wiec bylo biednie, bo lud byl biedny( a wiec namacalnie glupi) i "emigrowal".
                      Bylo biednie, bo Wandea Trzymala sie Chrystusa i krola (smiesznych juz symboli)
                      o czym PF nie napisal, ale uczynil to Jasiennica.
                      Dlatego PF kocha te swoja jakobinska Francje i jest dumny z 14 lipca.I chce aby
                      te radosc dzielili wszyscy:czy chcai czy nie chca. Zawsze mozna radosc wzmocnic
                      zgrzytem gilotyny.
                      (Z)
                      • aaki o przepraszam 14.07.07, 20:30
                        znam sie na gilotynach dobrze,a nawet bardzo dobrze.
                        "la vueve" nie zgrzytała,
                        rowki prowadnic noża smarowano tłuszczem.
                        natomiast rewolucja francuska...? zwycięzców sie nie sądzi ale miała ona swoje bardzo ciemne strony i stopniowo popadała w krwawyobłęd
                        zwyczajnie i po prostu jedni mordowali drugich i to coraz zacieklej
                        • uyu Re: o przepraszam 15.07.07, 01:57
                          remik.bz napisal:

                          "ja "polski katol i ciemnogród " zastanawiam sie czy przeciętny Francuz wie
                          ,ze czci ludobójców jak bohaterów narodowych.
                          Czy w imie dzisiejszej poprawnosci politycznej uznaje ,że "w 1793 w Wandei nic
                          ważnego ,nie zaszło , że masowo mordowani chlopi to tylko byli "ciemni katole".

                          Francja dumna jest z Oswiecenia , ze swojej Rewolucji,z zasady "wolność,
                          równość , braterstwo".
                          I tak dalej w podnioslym i pelnym oburzenia tonie.
                          Tyle, ze w swym swietym oburzeniu nie zauwazyl, ze od wymienionych przez niego
                          wydarzen uplynely ponad dwa stulecia. Wedlug niego do tamtej pory nic sie nie
                          zmienilo.
                          A zmienilo sie wiele i trudno temu zaprzeczyc. Trudno takze zaprzeczyc temu, ze
                          we Francji mowi sie glosno i wyraznie o niepochlebnych kartach jej historii.

                          Z tego co napisal autor watku jasno wynika, ze trudno pisac obiektywnie o kraju
                          ktorego sie nie zna. No chyba, ze z roznych wzgledow nie darzy sie owego kraju
                          sympatia i, jak to w tego rodzaju przypadkach bywa, kazda okazja jest dobra.

                          Nawet dzien w ktorym polscy zolnierze brali udzial w defiladzie na Champs-
                          Élysées.
                          • misterpee Re: sam studiuje fakty historyczne ! 15.07.07, 05:10
                            Po to zeby stworzyc nowa historie i udowodnic moja teze. Przytocze tylko fakty
                            wygodne, o pozostalych albo nie wspomne, albo nazwe je klamstwami. Czy wogole
                            jest prawda. Wydawaloby sie ze komunizm kompletnie wykorzenil religie w krajach
                            sowieckich, wydawaloby sie ze faszyzm ugruntowal nazistowska mentalnosc na
                            zawsze. Obecnie w USA poluje sie na KK i linczuje sie katolickie szkoly,
                            szpitale za nieudowodnione grzechy paru ksiezy. A przeciz te szkoly, szpitale i
                            koscioly nie sa wlasnosda ksiezy ale calej wspolnoty katolickiej. Takie
                            uderzenie ma charakter podobny jak rewolucja francuska wobec przciwnikow
                            politycznych. Uzywanie przymiotnika "katol"jest dowodem nietolerancji ktora
                            moze sie przerodzic w rzez. Poprawnosc polityczna zawiera jedna zasade -
                            krytyka kosciola katolickiego jest zaleta, natomiast wielkim grzechem jest
                            nawet krytyka naszych starszych braci. Powtarzam za Prusem - niech owce sie
                            gryza, niemcy knuja, a zydzi wszystkim radza.
                            • rzewuski1 Re: sam studiuje fakty historyczne ! 15.07.07, 11:47
                              Choć Francja ma swoje święto narodowe dopiero od r. 1880, to Francuzi fetują 14
                              lipca już od r. 1790. W 12 miesięcy po zburzeniu Bastylii decyzją Konstytuanty
                              obchodzono po raz pierwszy Święto Federacji; m. in. mszą odprawianą przez
                              Talleyranda w obecności Ludwika XVI, Marii Antoniny i królewiąt. Były też
                              zgodne ślubowania wierności Narodowi składane tak przez La Fayette'a, jak i
                              przez króla. Chodziło bowiem o przywrócenie zgody narodowej. Ta jednak nie
                              potrwała długo. Co dziś pozostało z tej tradycji?

                              Francuzi przywiązani są niezmiernie do święta 14 lipca, tak samo jak do
                              spuścizny Wielkiej Rewolucji. Z ulicznych sondaży wynika, że większość z nich
                              wie, iż świętują rocznicę zburzenia Bastylii. Jednak tylko niewielu pamięta ze
                              szkoły, iż po raz pierwszy święto to obchodzili z wielką nadzieją wspólnie
                              rewolucjoniści i rojaliści i chodziło nie tyle o fetowanie zburzenia paryskiego
                              więzienia, co o przywrócenie ładu i pokoju. W samej Francji pamięta o tym
                              niewielu. Co dopiero za granicą, gdzie z genezy tego święta zdają sobie sprawę
                              chyba wyłącznie historycy badający dzieje Rewolucji Francuskiej.

                              Pomożecie? - Pomożemy!


                              Ludwik XVI sądził, iż decyzja Konstytunty stanowiąca Święto Federacji może
                              pomóc w scaleniu rozbitego rewolucyjną zawieruchą narodu. Biorąc udział w
                              wielkim balu rewolucjonistów nie mógł zapewne przewidzieć, iż nie tylko on sam,
                              ale i jego rodzina, ba - całe królestwo, zginie już za niecałe trzy lata z rąk
                              tych samych ludzi.

                              Idea Święta Federacji przyszła z prowincji. Jeszcze pod koniec r. 1789 pod
                              wpływem nowych idei rewolucyjnych kilka miast bretońskich, a za nimi miasta z
                              regionu Dauphiné, podjęło decyzję połączenia się w federację. Za ich przykładem
                              poszły miasta Alzacji, Szampanii, Flandrii i innych regionów. To właśnie te
                              federacje miast miały stać się za dwa lata zaczątkiem jednolitej republiki. W
                              lutym 1790 r. mieszkańcy sfederowanych miast bretońskich zadeklarowali się
                              jako "obywatele tego samego imperium". W obliczu tego oddolnego ruchu m. in.
                              mer Paryża, astronom i matematyk Jean-Sylvain Bailly chciał spowodować, by
                              federacja objęła całą Francję. 5 czerwca na przedstawiony przez niego wniosek
                              Komuny Paryskiej (sic! - taką właśnie nazwę administracyjną nosił wówczas
                              Paryż) Zgromadzenie Konstytuanty ustanowiło Święto Federacji na dzień 14 lipca.
                              Do zorganizowania obchodów pozostało Francuzom zaledwie trzydzieści kilka dni.

                              Równo miesiąc później zaczęli napływać do Paryża delegaci z całej Francji. Po
                              kilku dniach było ich już w stolicy ponad 14 tysięcy. Wszyscy lojalnie głosili
                              oddanie Ludwikowi XVI. Przyjmował ich z otwartymi ramionami dowódca paryskiej
                              gwardii narodowej La Fayette.

                              14 lipca w Paryżu przez cały dzień ciął ulewny deszcz - jakby zwiastun
                              kolejnych tragedii, które uwieńczyć miał wkrótce ponury okres terroru. Wielkie
                              święto patriotyczne miało odbyć się na paryskich Polach Marsowych - tam gdzie
                              dziś stoi wieża Eiffla. W tym kierunku podążał z dzielnicy Temple, gdzie przed
                              rokiem zburzona została Bastylia, uroczysty orszak delegatów z 83 sztandarami
                              wszystkich departamentów królestwa.

                              Na Polach Marsowych Paryżanie ustawili trybuny, przed którymi zgromadzić się
                              mięli delegaci reprezentujący poszczególne regiony i ponad 60-tysięczny (a
                              według innych źródeł ponad 100-tysięczny) tłum widzów. W sypaniu ziemnych wałów
                              pomógł symbolicznie sam Ludwik XVI, przybywając na początku lipca wraz z
                              orszakiem, by osobiście wbić w ziemię szpadel. Również La Fayette miał wówczas
                              pracować z zakasanymi rękawami jako zwykły robotnik.

                              Na białym koniu


                              W dniu święta, na wzniesionej "wspólnym wysiłkiem" trybunie, w tronie obitym
                              błękitnym welurem zasiadł Ludwik XVI. Do r. 1789 był królem Francji i Nawarry,
                              a od roku - różnica znaczna - królem Francuzów. U jego boku zasiadła rodzina
                              królewska - w tym królowa, z upiętym do włosów trójkolorowym piórem. Na równi z
                              rodziną królewską na trybunach zasiedli członkowie Zgromadzenia Narodowego -
                              Konstytuanty. La Fayette, na białym koniu, osobiście dozorował przebiegu
                              uroczystości.

                              Msze odprawianą przez biskupa Talleyranda koncelebrowało 300 księży. Ich białe
                              sutanny przepasywały trójkolorowe szarfy. Po mszy poświęcono symbole i flagi
                              departamentów. Następnie La Fayette zbliżył się na swym koniu do ołtarza
                              polowego, noszącego nazwę ołtarza Ojczyzny, i złożywszy na nim szpadę
                              wypowiedział słowa uroczystej przysięgi na wierność Narodowi. Tekst przysięgi
                              powtórzyli jednym głosem wszyscy delegaci. Teraz Ludwik XVI podniósłszy się ze
                              swego tronu uroczyście przysiągł "być wiernym Konstytucji zadekretowanej przez
                              Zgromadzenie Narodowe". Na te słowa rozentuzjazmowany tłum wzniósł
                              okrzyk "Niech żyje król, królowa i następca tronu!". Zaintonowano "Te Deum".
                              Niewielu zapewne myślało wówczas, iż będą to ostatnie chwile, podczas których
                              monarcha cieszył się miłością ludu. Uroczystość oficjalna przekształciła się w
                              powszechny bal ludowy w całym Paryżu. Tak też obchodzi się święto 14 lipca i
                              dzisiaj.

                              Drugi raz Święto Federacji obchodzono 14 lipca 1792 r. Jednak wówczas nastroje
                              były już zupełnie odmienne. Zaufanie zastąpiła podejrzliwość, jedność - podstęp
                              i chęć rewanżu, z obu stron konfliktu zresztą. Później, Napoleon I próbował
                              jeszcze wskrzesić ducha święta jedności i pojednania wszystkich Francuzów w
                              trakcie swych słynnych

                              www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead33&news_cat_id=1143&news_id=224020&layout=18&forum_id=10957&fpage=Thre
                              ads&page=text
                            • cyniol Re: sam studiuje fakty historyczne ! 15.07.07, 16:31
                              misterpee napisała:


                              > Uzywanie przymiotnika "katol"jest dowodem nietolerancji ktora
                              > moze sie przerodzic w rzez. Poprawnosc polityczna zawiera jedna zasade -
                              > krytyka kosciola katolickiego jest zaleta, natomiast wielkim grzechem jest
                              > nawet krytyka naszych starszych braci. Powtarzam za Prusem - niech owce sie
                              > gryza, niemcy knuja, a zydzi wszystkim radza.

                              Nie katole w swojej nienawisci posuwaja sie nawet do stwierdzen, ze kosciol
                              katolicki nie jes kosciolem chrzescijanskim. Dlaczzego katole sa obecnie na
                              celowniku? Otoz katole maja swojego zwierzchnika w Watykanie. Hitler mogl
                              podporzadkowac sobie luteranow niemieckich i uznac to wyznanie, za narodowe
                              niemieckie. Z katolami mial w tym wzgledzie problem, poniewaz ich zwierzchnik
                              znajdowal sie poza terytorium Niemiec.
                          • remik.bz Nie znam dokładnie Francji więc pytam 16.07.07, 09:11
                            uyu napisała:

                            Z tego co napisal autor watku jasno wynika, ze trudno pisac obiektywnie o kraju
                            >
                            > ktorego sie nie zna.

                            Ja nie pisałem nic o Francji , ja tylko zadawałem pytania.
                            Zgadzam się z Toba ,że trudno pisać obiektywnie o kraju , którego się nie zna,
                            dlatego pytałem.
                            I na te moje proste pytania nie dostałem właściwie wyczerpującej odpowiedzi.
                            To były raczej wypowiedzi w stylu "było - mineło"
                            I te wypowiedzi raczej utwierdziły mnie w przekonaniu ,ze poza waską grupką
                            intelektualistów , to raczej statystyczny Francuz niewiele wie o okrucieństwach
                            w Wandei.
                            Ciekaw jestem (znowu pytanie) czy np w Wandei sa obchodzone jakieś uroczystości
                            rocznicowe? Jeśli tak , to kto je finansuje (budżet centralny ? )Czy w mediach
                            sa jakieś okolicznościowe "wzmianki" chociazby?


                            No chyba, ze z roznych wzgledow nie darzy sie owego kraju
                            > sympatia i, jak to w tego rodzaju przypadkach bywa, kazda okazja jest dobra.

                            Sugerujesz ,że nie darzę Francji sympatią.
                            Nie wiem, na jakiej podstawie?
                            Na podstawie moich prostych pytań o historie?
                            Mam zadawać tylko pytania poprawne politycznie , to wtedy bedę OK ? I to bedzie
                            dowodem sympatii ? Ja myslałem (infantylnie jak widać) ,ze w gronie przyjaciół
                            nie powinno sie unikać trudnych tematów , nie powinno być zakłamania i
                            udawania, tylko prawda.

                            PS: Gdybym był złośliwy ,to ... a bedę...i zapytam jeszcze: czy historia
                            Francji zaczęła sie od Rewolucji ?
                            Czy Król Franków Chlodwig popełnił niewybaczalny błąd decydując się na chrzest
                            pod koniec V wieku?
                            Czy mój patron Św. Remigiusz , który ochrzcił Chlodwiga, źle sie przysłuzył
                            Francji ?
                            • polski_francuz Re: Nie znam dokładnie Francji więc pytam 16.07.07, 09:32
                              Chyba zadajesz zbyt precyzyjne pytania. Obiecuje, ze jak raz jeszcze sie
                              wybierzemy do Wandei to sie lepiej poinstruuje.

                              Na jedno z nich sprobuje odpowiedziec.

                              "czy historia Francji zaczęła sie od Rewolucji ?"

                              Republika Francuska tak. A mamy V konstytucje i V Republike. Inaczej licza
                              Polacy, mimo poczatkowego R...dla nich jest Rzeczypospolita Polska. Przy czym
                              pierwsza Rzeczypospolita skonczyla sie konstytucja majowa a ostatnia, no coz tu
                              zdania uczonych sa bardzo podzielone:)

                              Czyli republika dla Francuzow jest bardzo wazna i wiekszosc z nich (z nas) sie z
                              nie utozsamia. Przymiotnik republikanski (a) jest bardzo czesto uzywany.

                              PF
                              • remik.bz Re: Nie znam dokładnie Francji więc pytam 16.07.07, 10:20
                                polski_francuz napisał:
                                > Czyli republika dla Francuzow jest bardzo wazna i wiekszosc z nich (z nas)
                                sie
                                > z
                                > nie utozsamia. Przymiotnik republikanski (a) jest bardzo czesto uzywany.

                                No cóż , Twoja wypowiedź troche rozjaśniła mi sytuacje.
                                To tak jakby było "kilka Francji" . Widocznie dla Francuzów mniej ważne są ich
                                galijsko - rzymsko- frankońskie korzenie , ich osiagnięcia kulturalne ,
                                naukowe , edukacyjne w okresie "chrzescijańskiej Francji" - a zdecydowanie
                                najwazniejsza jest "Republika".
                                Na cóz, my Polacy mamy troche inna mentalność. Jesteśmy bardzo przywiazani do
                                historii, do tradycji. Polskę od Piastów do IV Rzeczpospolitej traktujemy
                                jako "ciagłość i kontynuacje".
                                I nikomu (nawet najbardziej zagorzałym przeciwnikom Koscioła ) nie przyszło by
                                dziś do głowy pomniejszanie znaczenia Chrztu Polski i Mieszka I, tylko
                                dlatego ,ze dziś z "czarnymi" sie walczy.
                                • zejman1 PF "zna Francje"... 16.07.07, 10:23

                                  Remik napisal:
                                  ”Mam zadawać tylko pytania poprawne politycznie , to wtedy bedę OK ? I to
                                  bedzie
                                  dowodem sympatii ? Ja myslałem (infantylnie jak widać) ,ze w gronie przyjaciół
                                  nie powinno sie unikać trudnych tematów , nie powinno być zakłamania i
                                  udawania, tylko prawda.

                                  PS: Gdybym był złośliwy ,to ... a bedę...i zapytam jeszcze: czy historia
                                  Francji zaczęła sie od Rewolucji ?
                                  Czy Król Franków Chlodwig popełnił niewybaczalny błąd decydując się na chrzest
                                  pod koniec V wieku?
                                  Czy mój patron Św. Remigiusz , który ochrzcił Chlodwiga, źle sie przysłuzył
                                  Francji ?”

                                  Sa to pytania “politycznie niepoprawne”. Aby na nie odpowiedziec, nalezaloby
                                  postawic inne: dlaczego konstruuje sie Unie?
                                  Nie chodzi o koniecznosc takiej Unii –jest ona , idac z duchem czasow, czyms
                                  potrzebnym Europie i rzecza sensowna.Lecz chodzi o jej ducha a ten duch ma
                                  wyrazne, anty-chrzescijanskie ostrze, materialistyczno-darwinowskie.W tym lezy
                                  odpowiedz.
                                  Bo starannie ukrywana prawda mowi , ze Europa zostala ocalona w drugiej
                                  wojnie swiatowej przed zalewem brunatnego i czerwonego barbarzynstwa nie
                                  dzieki jakobininskiemu duchowi ale dlatego, bo byla z ducha….chrzescijanska.
                                  Dzieki strzepowi tego ducha. Dlatego tego ducha nalezy wytepic do konca.

                                  Spoiwem Unii stal sie “antyfaszyzm”, ktory staranie ukrywa ten cel, ale o
                                  ktorym bez zenady, tu i owdzie, wypowiadaja sie jego luminarze, np.A.Michnik. w
                                  swoim manifeście programowym “Mantra zamiast rozmowy” (1-2.04.2000).

                                  PF, “ktory nie zna Francji”, jak zwykle wszystko rozwadniajac zuwaza,
                                  ze “republika dla Francuzow jest bardzo wazna i wiekszosc z nich (z nas) sie z
                                  nie utozsamia. Przymiotnik republikanski (a) jest bardzo czesto uzywany.” Nie
                                  mozna sie z tym zgodzic. Po wojnie I jej doswiadczeniach wielu Francuzow
                                  chcialo restauracji Burbonow. Na kilka tygodni przed referendum w 1969 r.
                                  General de Gaulle, przyjmuja na audiencji przyjaciela hr. Paryza, Filipa hr. de
                                  Saint-Roberta wyrazil sie tak: ” Gdyby w 1940 r. Hrabia Paryza poszedl wraz ze
                                  mna, on bylby Francja”. (z “Po raz pierwszy ujawnione”, W-wa 1977).
                                  Co z tego wynika? Ano to, ze “republika” ta “wazna dla Francuzow sprawa” byla
                                  w istocie ….prywata. Mozna bylo te “republike” latwo zamienic na monarchie i
                                  byloby to z pewnoscia I dla Francji, I dla Europy, korzystniejsze.
                                  (Z)
                                  • renebenay Re: PF "zna Francje"... 16.07.07, 13:17
                                    Niestety "polski francuz" ma racje,"La Republic" jest bardziej swieta anizeli
                                    tysiace Watykanow.Dla higieny narodowej sami Francuzi i to bez niczyjej pomocy
                                    skrocili ostatnich panujacych o glowy,szkoda ze w tym czasie,inne panstwa nie
                                    potrafily pozbyc sie definitywnie namiestnikow Boga na ziemi.
                                    • zejman1 Re: PF "zna Francje"... 16.07.07, 13:34
                                      Uscisnijcie wiec sobie prawice a nawet sie ucalujcie z dubeltowki.Moze
                                      byc "karpik"
                                      Tak na marginesie: "namiestnikow Boga na ziemi" bardzo sie starali pozbyc
                                      (metody zapewne obywatelowi sie podobaja) bezposredni spadkobiercy
                                      jakobinow:nazisci i komunisci.I tez im sie to nie udalo. Trudna sprawa.
                                      (Z)
                                    • remik.bz Re: PF "zna Francje"... 16.07.07, 13:34
                                      renebenay napisał:

                                      > Niestety "polski francuz" ma racje,"La Republic" jest bardziej swieta anizeli
                                      > tysiace Watykanow.Dla higieny narodowej sami Francuzi i to bez niczyjej pomocy
                                      > skrocili ostatnich panujacych o glowy,szkoda ze w tym czasie,inne panstwa nie
                                      > potrafily pozbyc sie definitywnie namiestnikow Boga na ziemi.

                                      A ,ze "przy okazji" wyrznieto , spalono , zakłuto bagnetami , potopiono 117 tys
                                      chlopow z Wandei to juz drobiazg. Wg dzisiejszych kryteriów wartosci "nic się
                                      nie stało" , bo to byli tylko "ciemni katole".
                                      • uyu Re: PF "zna Francje"... 18.07.07, 14:23
                                        Zakatowano ich bo byli monarchistami, a nie dlatego ze byli katolikami!
                                        Przestan bredzic, bo przynosisz wstyd wspolwyznawcom!
                                  • uyu Re: PF "zna Francje"... 18.07.07, 14:22
                                    "Na kilka tygodni przed referendum w 1969 r.
                                    > General de Gaulle, przyjmuja na audiencji przyjaciela hr. Paryza, Filipa hr.
                                    de
                                    >
                                    > Saint-Roberta wyrazil sie tak: ” Gdyby w 1940 r. Hrabia Paryza poszedl wr
                                    > az ze
                                    > mna, on bylby Francja”. (z “Po raz pierwszy ujawnione”, W-wa
                                    > 1977)."

                                    Kompletnie wyrwane z kontekstu !
                                    Przeczytaj pamietniki generala a dowiesz sie, ze w skrytosci ducha byl ...
                                    monarchista, zgodnie zreszta z rodzinna tradycja.
                                    • zejman1 Re: PF "zna Francje"... 18.07.07, 14:47
                                      A jaki powinen byc ten "kontekst"?
                                      Czytalem pamietniki i co z tego? De Gaulle byl mimo wszystko...politykiem i byc
                                      moze (bo to wcale nie jest takie pewne) traktowal sprawe restauracji,
                                      instrumentalnie.
                                      W cytowanej (za J.R Tournoux, Charles de Gaulle, polskie tl. A.Galicy-"Po raz
                                      pierwszy ujawnione", W-wa,1977)) rozmowie z przyjacielem hr. Paryza,
                                      hr...jakmutam,de Gaulle wyrazal zal, ze nie mozna przywrocic monarchii i wtedy
                                      dorzucil cytowane przeze mnie zdanie...
                                      Otoz wydaje sie to dziwne, ze gdyby tylko hr.Paryza "poszedl z nim", to mozna
                                      bylo "przywrocic monarchie"-inaczej nie. No, ale de Gaulle mial swojego
                                      kontrolera -byl nim G.Pompidou.
                                      Ze tez ludzie daja sie zlapac na takie proste chwyty.
                                      (Z)
                            • indris Uroczystości "rocznicowe" w Wandei 16.07.07, 16:27
                              Nie wiem o JAKIE rocznice Ci chodzi. !4 lipca jest chyba obchodzony jak
                              wszędzie. Wojny wandejskiej wtedy NIE było, wybuchła ona w marcu 1793. Owszem
                              organizuje się inscenizacje dawnych bitew i to od dosyć dawna. Opisywał taka
                              inscenizację Jasienica w książeczce "Rozważania o wojnie domowej", napisanej w
                              r. 1967. W tej książeczce Jasienica opisuje głównie okrucieństwa "niebieskich",
                              ale nie pomija też niektórych okrucieństw "białych". Odnotowuje też, że
                              trójkolorowy sztandar pojawia sie tam nawet w procesjach.
                              Wojnę wandejską usiłował i usiłuje eksploatowac politycznie Philippe de
                              Villiers. Ale bez powodzenia, w ostatnich wyborach prezydenckich dostał w
                              procentach jednocyfrowe poparcie.
    • indris 14 lipca to nie Wandea 16.07.07, 16:01
      Tak samo jak Wielka Rewolucja Francuska to nie tylko, a nawet nie przede
      wszystkim Wandea. To co świętuja Francuzi, to triumf ZASAD Wielkiej Rewolucji a
      nie jej zbrodnie czy idiotyzmy. Te zbrodnie i idiotyzmy przezwyciężyła zresztą
      ta sama rewolucyjna Francja i jej syn Napoleon. A do starego porzadku nie
      odwazyli się wrócić nawet Burboni wprowadzeni przez obce wojska po klęsce
      Napoleona. Ściślej mówiąc Karol X wrócić usiłował, w lipcu 1830 i po trzech
      dniach już go nie było.
      • zenek_sztacheta Re: 14 lipca to nie Wandea 16.07.07, 20:19
        >Bo starannie ukrywana prawda mowi , ze Europa zostala ocalona w drugiej
        >wojnie swiatowej przed zalewem brunatnego i czerwonego barbarzynstwa nie
        >dzieki jakobininskiemu duchowi ale dlatego, bo byla z ducha….chrzescijanska.

        Taaa, a dewizja tych "chrześcijan" brzmiała "Praca, Rodzina, Ojczyzna"
        I nie mieli nic przeciwko wysyłaniu Żydów do gazu. Ba, nawet sami organizowali
        łowy na tych Żydów.
        Tak wyglądał ten "duch chrześcijański"
        • zejman1 Re: 14 lipca to nie Wandea 18.07.07, 09:45
          Gdybys przemyslal dobrze cale zagadnienie to musialbys (ale to moze dla Ciebie
          za trudne?) dojsc do wniosku, ze "lowy na Zydow" we Francji byly spowodowane
          wlasnie przez to, ze chrzescijanstwo zostalo w niej oslabione przez jakobinizm.
          Oslabione na tyle, ze mogl sie w niej tworzyc zakwas totalitaryzmu -stad
          podatnosc spoleczenstwa "republikanskiego" (w stylu jakobinow) na teologie
          nazistowska ze wszystkimi konsekwencjami.

          Za to, co sie stalo we Francji ponosi w wiekszym stopniu odpowiedzialnosc elita
          tego kraju niz "lud"-jaka elita, taka masa.
          To chyba rozumiesz.
          (Z)
          • indris Łowy na Żydów a jakobinizm 18.07.07, 13:02
            Łowy na Żydów były prowadzone przez reżim Pétaina, który był właśnie programowo
            antyjakobiński i antyrepublikańskia, zmienił nawet nazwę państwa z "République
            Française" na "Etat Français". Co więcej, mimo osobistego indeferentyzmu
            przywódcy wręcz afiszował swoją przychylność dla chrześcijaństwa. W
            republikańskiej Francji fala antysemityzmu przetoczyła się w związku ze sprawą
            Dreyfusa na przełomie XIX i XX wieku, ale wtedy właśnie wielu katolików było po
            stronie antysemitów. W każdym razie w Polsce, gdzie chrześcijaństwo było mniej
            osłabione, antysemityzm był o wiele silniejszy. To nie we Francji były getta
            ławkowe i próby numerus clausus. A w bardziej katolickiej Hiszpanii był
            półfaszystowski rezim FRanco. W Niemczech chrześcijaństwo równiez było mniej
            osłabione niż we Francji.
            Teza, że "łowy nan Żydów" były spowodowane osłabieniem chrześcijaństwa jest
            całkowicie bezpodstawna.
            • zejman1 Re: Łowy na Żydów a jakobinizm 18.07.07, 14:12
              Oj Indris, Indris...
              Po pierwsze: nie wyciagaj tu sprawy Dreyfusa, bo mowimy o czym innym. A jesli
              juz ja wyciagasz to zaznacz, ze w tamtych (i pozniejszych czasach) kadra armii
              francuskiej (mowie o powazniejszych stanowiskach) byla wylacznie obsadzana
              wg.klucza masonskiego a ta organizacja byla anty-chrzescijanska z zalozen.

              Po drugie: napisalem temu "Sztachecie", ze "jaka elita, taka masa". "Elita"
              jaka rzadzila we Francji petainowskiej, skladala sie albo z czlonkow masonerii
              (czesciowo bardzo utajnionych i instrumentalnie, odgrywajacych role dobrych
              chrzescijan:katolikow czy protestantow) albo z jawnych...internacjonalistow-
              zwolennikow budowy "Nowej Europy". To tez jest duch masonerii, tyle ze w
              tamtych czasch przewodzili mu albo bolszewicy albo faszysci.

              Po trzecie: w latach II w.sw. kazda polityka francuska byla
              pewna "kolaboracja".Nawet ta ge. de Gaulla, poniewaz zadna linia polityczna nie
              reprezentowala realnie korzystnej polityki dla Francji.

              W czasie wojny laboratorium nowej ideologii stała się Francja, gdzie pojawiło
              się hasło "O czystą Francję w zjednoczonej Europie". Znaleźć tu można było
              fanatycznych germanofili, którzy głosili - jak np. Alphonse hr. de Chateaubriant
              (jakze daleko stal ten poczciwiec od Francji krolewskiej):
              - "Niemcy wiedzą, czego chce Francja. Wiedzą to nawet lepiej niż sama
              Francja".
              Albo jeszcze dobitniej: "Poza wszystkim cóż to jest Francja?
              Jest to kraj Franków. Kim byli Frankowie? Niemcami. W gruncie rzeczy słowo
              Francja jest synonimem słowa Niemcy" (Quenau).

              Byli też ludzie tacy jak Pierre Drieu La Rochelle. To byl znany przed II w.sw.
              i nawet uzdolniony pisarz, ktory-co ciekawe - nigdy nie był germanofilem. Ale
              za to byl faszysta.Pisał o sobie tak:
              "Jestem faszystą, ponieważ zmierzyłem postęp dekadencji Europy. (...) nie
              aprobując wtrącania się obcych imperiów w sprawy naszego kontynentu, takich jak
              Stany Zjednoczone czy Rosja, nie znalazłem innego ratunku niż Hitler i
              hitleryzm". Nacjonalizm jest dla niego anachronicznym dziedzicem
              XIX-wiecznego materializmu. Podziwia Hitlera jako "europejskiego socjalistę",
              w 1940 r. zostaje we Francji, by uczestniczyć w budowie "zjednoczonej i
              socjalistycznej Europy". W obliczu klęski wyznaje: "Tak, jestem zdrajcą.
              Byłem w porozumieniu z wrogiem". I dalej wyjaśnia: "Nie jestem zwyczajnym
              patriotą, nie jestem zakutym nacjonalistą. Jestem internacjonalistą. Nie jestem
              tylko Francuzem, jestem Europejczykiem".
              Podobną orientację reprezentowali Marcel Deat, Marc Augier czy Pierre Laval.
              Nieraz krytykowali oni nazizm jako ZBYT NIEMIECKI I NIE DOSC INTERNACJONALNY.
              Laval mówił do Hitlera: "Chcecie wygrać wojnę, by stworzyć ład europejski,
              zamiast tak zorganizować Europę, by wygrać wojnę".

              Gdy sie "elita" reprezentuje takie poglady, to czemu sie dziwic, sprawnej akcji
              wylapywania Zydow? Te poglady "na kwestie zydowska" nie zostaly wpojone na
              lekcjach religii, ale na roznych wykladach doksztalcajacych w mrokach
              najrozmaitszych loz.
              Mozesz sobie wyobrazic polskich przywodcow politycznych(w kraju czy zagranica)
              mowiacych takim jezykiem? Nie? A dlaczego?
              (Z)


              • indris Ufff... 18.07.07, 19:28
                Elita petainowska jako masoneria ? Myślałem, że dyskutujemy na seriao.
                • zejman1 Re: Ufff... 18.07.07, 20:15
                  Rozumiem, ze to za "trudne"( a nawet nieprzyjemne) zagadnienie. Ja tez
                  myslalem, ale glownym zadaniem tego forum jest prowokacja i wzajemne kopanie
                  sie.Wiec nici z rozmowy.Do widzenia.
                  (Z)
                  • uyu Re: Ufff... 18.07.07, 20:55
                    Czego to ludzie nie wymysla, na jaka nadinterpretacje sie nie pokusza aby tylko
                    miec swoja drobna racje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka