Gość: Stefan, Chicago
IP: *.CHCGILGM.covad.net
02.07.03, 01:20
W Liberii się rżną maczetami i walą z kałaszników. Jest to stara historia -
po prostu walki międzyplemienne.
Francuzi pozamykali się w bunkrach i kilka metrów od nich mordują bezbronnych.
Belgów jakoś tam nie widać i słychać.
Amerykanie zastanawiają się nad wejściem tam i uspokojeniem tego barachła.
Jest propozycja dla pacyfistów europejskich w tym i polskich aby pojechać tam
w charakterze żywych tarcz i chronić miejscowych przed agresją amerykańską.
Amerykanie tam wejdą i pokażą swoją butę likwidując miejscowych kacyków z
pozycji siły.
Wy przed tymi najeźdcami wykażcie sie - przekonajcie kacyków siłą argumentów.
Amerykanie są temu winni bo założyli to państwo dla niewolników chętnych do
wyjazdu z ziemi nieludziej i uciemiężenia, z ziemi niewoli - USA do ich
wolnego kraju. Zostali wyrwani exportowo z dżungli ale po powrocie do
pieleszy domowych dżungla nie wyszła z nich.
Takie to dzisiaj tego efekty.
Nie załamujcie się - idea braterstwa i walki o pokój jest ważniejsza ponad
wszystko. Popierajcie Francuzów - oni nie strzelają do ludzi a mogliby!
Siedzą w schronach bezpiecznie!
Powodzenia,
Stefan, Chicago