Gość: Wan
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
22.05.01, 13:18
Drogi Viri,
przejrzalem dokładnie wszystkie Twoje posty i znalazłem w nich
taki oto fragment z 19 maja (wątek - dziś 53 rocznica):
Viri:
israel kaput - ale ten dzisiejszy a nie ogolnie...
ja, jako jeden z wielu (mlody) chce pokoju zydami takiego samego jak
przed 1948 rokiem
RobertP:
....jak przed 1948r
- kiedy nie było państwa Izrael ?
Viri:
dokladnie...
nie bylo izraelskiego rasizmu
tylko zwykle zycie - symbioza 2ch narodow
To zmieniło moją optykę widzenia konfliktu blischowschodniego
i sposobów jego rozwiązania. Dotąd myślałem, że Izrael powinien
pohamować swoje reakcje militarne na zamachy, bo są one dziełem
niezrównoważonych, głęboko zindoktrynowanych i niekontrolowalnych
ludzi lub grup, i że w ich wyniku giną niewinni.
Teraz sądzę, że nie koniecznie miałem rację. Myślę, że Ty, mieszkając w Polsce,
nie należysz do fanatyków. Wydaje mi się, że zdań, jakie parę
razy usłyszałem w telewizyjnych reportażach z Autonomii z ust
palestyńskich dzieci i nastolatków w rodzaju "wszystkich Żydów
trzeba pozabijać" Tobie nie można by przypisać. A jednak Ty
też prezentujesz stanowisko, które nie może być w ogóle przedmiotem
dyskusji, bo dla milionów ludzi Izrael jest jedyną ojczyzną,
której będą zawsze bronić. Tak jak Polacy zawsze będą bronić Polski.
Skoro jednak Ty tak mówisz, to pewnie mówi tak większość Palestyńczyków.
Ergo zamachy, sabotaż, ostrzał osiedli żydowskich itd to krok tylko
w realizacji ich celów. Jest to taktyka dobrze przemyślana, bo
czyni ona sytuację w Izraelu niestabilną, powoduje reakcje odwetowe
i w konsekwencji śmierć i zniszczenia po stronie palestyńskiej. To
z kolei wzmacnia motywację dla odwetu, zwiększa sympatię świata,
i "business" się kręci, jak mawiał pewien znajomy. Ale co
Izrael ma zrobić, skoro nie może liczyć na opanowanie tego przez
władze Autonomii? Można powiedzieć - niech uszczelni granice.
Ale to państwo (choć od morza do morza) ma obszar powiatu warszawskiego,
szerokość niekiedy jak z Pragi na Wolę, a dodatkowo mieszka w nim
milion Palestyńczyków. Granic nie da się uszczelnić. A może niech
zajmie ponownie Autonomię, zlikwiduje tam wszystkie magazyny z bronią,
rozwiąże jednostki wojskowe i organizacje paramilitarne? To z oczywistych
przyczyn, głównie politycznych, jest nie do zrobienia. No to może
niech się wycofa do granic z 1967 roku. Tylko co to da. Będzie tak
samo, albo jeszcze gorzej. Bo cele Palestyńczyków określiłeś.
Brakuje im tylko środków do ich realizacji. Teraz ich napływ do
Autonomii kontroluje Izrael, a po wycofaniu już nie.
Czy więc Izrael jest skazany na beznadziejne wzajemne ostrzeliwanie
się z Autonomią przez następnych 20 lat, a niejaki "Krzyś" będzie
na forum GW cytował wszystkie informacje o zabitych Palestyńczykach
i usprawiedliwiał śmierć każdego Izraelczyka?
Oto moja propozycja, która jest reakcją na Twój cytowany na wstępie
post:
W I etapie dopóki nie ma porozumienia Izrael powinien:
1) utworzyć wokół swojej granicy na terenie Zachodniego Brzegu i
Strefy Gazy strefę bezpieczeństwa, analogiczną do dawnej strefy w
Libanie.
2) przenieść do tej strefy wszystkie osiedla, a te których się nie da
tam przenieść, zlikwidować,
3) miasta i osiedla pozostawione, i przekazane Autonomii powinny być
wycenione przez międzynarodowe organizacje a ich wartość powinna być
częścią ostatecznego "rozliczenia" przy powolywaniu przyszłego
państwa palestyńskiego.
4) wycofać się z całego zachodniego brzegu i strefy Gazy z wyjątkiem
stref bezpieczeństwa i linii granicznych z państwami arabskimi
5) wprowadzić szczelną linię graniczną pomiędzy Autonomią i Izraelem
i ograniczyć do maksimum ruch ludności między tymi obszarami
6) uznać Autonomię za obszar niezależnego państwa nie w sensie
prawnym a faktycznym, ze wszystkimi konsekwencjami, np takimi, że
wszelkie ataki ze strony zbrojnych grup tego państwa będą traktowane
jak ataki organizowane przez to państwo (np tzw prowokacja gliwicka
była pretekstem do wybuchu wojny 1939 roku - notabene jeden z moich
przodków był w KOP nie tak daleko stamtąd)
7) Zachować kontrolę wszystkich towarów (nie ludzi) wprowadzanych na
obszary Autonomii.
W II etapie (może za 20 lat) jak Palestyńczycy zaakceptują istnienie
Izraela, powinien on wycofać się do granic z 1967 roku z ew. modyfikacjami
Modyfikacje mogą polegać na wymianie obszarów zamieszkanych przez
Żydów i Palestyńczyków.
Żałuję, że przywódcy palestyńscy nie rozumieją, że drugi Saladyn ani
drugi Tytus się nie pojawi, i że stałe szczypanie Izraela prowadzić
może tylko do kolejnych ofiar. Stawianie przed Palestyńczykami celów,
których realizacja przyniesie wiele krwi i cierpień, a niczego nie
przybliży, jest po prostu tragiczne. Każda śmierć jest niepotrzebna.
Przede wszystkim palestyńscy intelektualiści powinni to zrozumieć -
i wyciągnąć właściwe wnioski.