stranger.pl
16.04.08, 11:27
Połowa mieszkańców Stanów Zjednoczonych wierzy w duchy i wróżki, a
jedna piąta jest pewna, że Słońce kręci się wokół Ziemi. Tylko co
trzeci obywatel jedynego supermocarstwa wie, co to jest DNA, a co
dziesiąty - czym jest promieniowanie.
"Ameryka jest chora - zaraziła się potężnym, zmutowanym bakcylem
ignorancji, antyracjonalizmu i antyintelektualizmu", twierdzi Susan
Jacoby, znakomita dziennikarka, laureatka Nagrody Pulitzera.
Susan Jacoby była w Nowym Jorku 11 września 2001 r., lecz doznała
szoku nie tylko z powodu barbarzyńskich ataków terrorystycznych,
których była świadkiem. Kiedy przerażona zagładą World Trade Center
wstąpiła do baru na Manhattanie, aby dodać sobie otuchy kieliszkiem
Bloody Mary, przypadkowo usłyszała rozmowę dwóch dobrze ubranych
dżentelmenów. "Dziś jest tak samo jak w Pearl Harbor", westchnął
jeden. "A co właściwie stało się w Pearl Harbor?", zapytał jego
przyjaciel. "Wtedy Wietnamczycy zbombardowali port i przez to
wybuchła wojna w Wietnamie", popisał się historyczną wiedzą
zatroskany obywatel. Wstrząśnięta Susan Jacoby postanowiła napisać
książkę o głupocie i ignorancji, szerzących się w zastraszającym
tempie w amerykańskim społeczeństwie nie tylko wśród kukurydzianych
farmerów czy bezrobotnych kolorowych, lecz także wśród jakoby dobrze
wykształconej klasy średniej oraz politycznych elit. Wzorem dla
ambitnej dziennikarki stała się klasyczna już praca Richarda
Hofstadtera "Anti-Intellectualism in American Life" z 1963 r., w
której autor udowadniał, że uprzedzenia wobec edukacji i
intelektualistów są jednym z fundamentów amerykańskiej tożsamości.