Gość: ksStanislawMusial
IP: *.NYCMNY83.covad.net
26.10.03, 02:30
Polacy, którzy walcza w Iraku, sa poszukiwaczami przygód, swoista
"legia cudzoziemska". W moich oczach nie reprezentuja oni Polski.
Bóg nie jest po naszej stronie
Juz od dawna nie bylo takiego urodzaju na sofistów jak obecnie -
na "filozofów", którzy - za przykladem starozytnych greckich kretaczy -
potrafia dowiesc, ze czarne jest zielone, niebieskie, czerwone czy
wrecz biale, zaleznie od potrzeby.
Posypaly sie, jak z rogu obfitosci, argumenty za legalnoscia
agresji Stanów Zjednoczonych i ich aliantów na Irak, gdy tymczasem Karta
Narodów Zjednoczonych jasno i wyraznie mówi w rozdziale 2, paragrafie 4,
ze interwencja zbrojna przeciw jakiemus panstwu jest dopuszczalna tylko
w dwu przypadkach. Gdy chodzi o samoobrone lub gdy zostala autoryzowana
przez Rade Bezpieczenstwa. Ani jeden, ani drugi przypadek nie ma w
obecnej wojnie zastosowania.
Klamia nie tylko politycy
To, ze prawnych kretactw dopuszczaja sie przede wszystkim
politycy, lagodzi nieco nasze rozczarowanie. Nie przywyklismy przeciez
kojarzyc slowa "polityk" ze slowem "prawda". Widac to wyraznie w przypadku
klamstw amerykansko-alianckich, jesli idzie o sukcesy wojenne w Iraku.
Inaczej jednak, jesli kreca w ocenie moralnej wojny w Iraku ci, którzy
sami okreslaja sie jako stróze prawdy i moralnosci. To bardzo bolesne
rozczarowanie.
Wielki zawód przeciwnikom wojny w Iraku sprawil Episkopat
amerykanski, który najwyrazniej ugial sie pod naciskiem prezydenta Georga'a
W.
Busha, a moze i czesci katolików amerykanskich, i wyrazil "szacunek dla
trudnej decyzji prezydenta". I jesli biskup polowy USA Edwin O'Brien
daje zolnierzom amerykanskim placet na zabijanie, to jest to zbrodnia
przeciw Ewangelii. Na szczescie nie brak ludzi prawych, jak owi trzej
zolnierze brytyjscy, którzy odmówili strzelania do ludzi i zostali odeslani
do Anglii, gdzie czeka ich sad polowy. Chcialoby sie powiedziec, ze
takimi ludzmi stoi swiat.
Na szczescie inne wielkie episkopaty wykazaly wieksza wiernosc
Ewangelii. Episkopat Brazylii, jeden z najwiekszych liczebnie episkopatów
swiata, wezwal wiernych do konkretnych inicjatyw, m.in. do bojkotu
towarów amerykanskich na znak protestu przeciw wojnie. Wiemy wszyscy, jak
zdecydowanym przeciwnikiem tej wojny jest Jan Pawel II. Dzieki takiej, a
nie innej postawie papieza agresja amerykanska na Irak nie jest
odbierana na swiecie, nawet przez samych muzulmanów, jako wojna
chrzescijanstwa z islamem. Pozostanie to wedlug mnie jednym z najwiekszych
trwalych
osiagniec pontyfikatu Jana Pawla II. Prezydent Syrii Assad stwierdzil
ostatnio, ze jego zdaniem masowe demonstracje na rzecz pokoju w Europie
Zachodniej nalezy przypisac wplywowi papieza
Za, a nawet przeciw
Ze smutkiem trzeba stwierdzic, ze polskie duchowienstwo i polscy
katolicy swieccy wola siedziec przed telewizorami i patrzec na relacje
z teatru wojny - to prawda, ze widok palacych sie miast, eksplozji,
snujacych sie dymów i jatki wojennej moze dostarczyc wiecej emocji niz
ogladanie jakiegokolwiek filmu - anizeli angazowac sie przeciw wojnie,
organizujac chocby zebrania modlitewne, czuwania czy procesje pokutne i
przeblagalne. Kosciól katolicki w Polsce spi, pograzony w glebokiej
obojetnosci.
Caly Kosciól na swiecie spi, poza szlachetnymi wyjatkami. Wydaje
sie, ze Duch Bozy, który "tchnie, kedy chce" opuscil mury kosciolów i
przeniósl sie na ulice i place miast, gdzie protestuja miliony,
zwlaszcza mlodych ludzi.
Jesli idzie o pasterzy Kosciola, to ich postawa jest - wydaje mi
sie - niewspólmierna do wagi chwili. Mamy do czynienia z wypowiedziami,
jakby tu chodzilo o daleka wojne o Falklandy.
Zle sie dzieje, ze wszystkie opinie na ten temat sa prezentowane.
Wystarczy otworzyc strone internetowa KAI i kliknac na informacje:
"Polscy biskupi o wojnie w Iraku". Cytuje: Bp Glódz: "wojna nie jest
sprawiedliwa", bp Skworc: "wojne mozna usprawiedliwic", bp Smigielski: "wojna
niegodna cywilizowanego czlowieka", abp Zycinski: "rozumiem motywy,
które kierowaly Amerykanami".
Pytam, jaki osad moralny moze sobie wyrobic na temat tej wojny
przecietny polski katolik, jesli na górze koscielnej panuje taka wojna
opinii. Fakt, ze dany biskup posiada mnogosc tytulów naukowych i prowadzi
ozywiona dzialalnosc publicystyczna, wcale go nie chroni przed
popadaniem w sofistyke.
Stwierdzenie ksiedza prymasa kardynala Józefa Glempa w kazaniu
pasyjnym, wygloszonym w kosciele sw. Krzyza w Warszawie w ostatnia
niedziele, ze "wojna w Iraku jest zródlem bólu, gdyz przynosi zniszczenie i
smierc - ufajmy jednak, ze z tego zla Bóg wyciagnie dobro" (cytuje za
KAI), jest wedlug mnie banalizacja zla.
Najbolesniejsza rzecza jest jednak nie samo zamieszanie, jesli
idzie o moralna ocene wojny w Iraku. Wiadomo, bladzic jest rzecza ludzka.
Wazniejszy jest rozdzwiek miedzy slowami a konkretnymi czynami w
przypadku jednej i tej samej osoby.
Ucieszyly mnie poczatkowo slowa ksiedza biskupa Slawoja Leszka
Glódzia, ze "ta wojna nie jest sprawiedliwa". Cóz z tego, skoro za nimi
nie poszly wlasciwe czyny. 20 marca ks. biskup Glódz odprawil msze sw. w
intencji pokoju w kaplicy Palacu Prezydenckiego w Warszawie, w której
udzial wziela m.in. pani prezydentowa Jolanta Kwasniewska. Jest rzecza
znamienna, ze msza swieta nie zostala odprawiona w katedrze polowej,
tylko w siedzibie prezydenta RP. Czyzby chodzilo tutaj o "usakralizowanie"
decyzji prezydenta w sprawie wyslania naszych zolnierzy do Iraku?
Komunikat KAI stwierdza, ze podczas mszy "w solidarnej modlitwie
laczono sie z polskimi zolnierzami, którzy juz sie znajduja w regionie
Zatoki Perskiej, jak i z tymi, którzy udaja sie w rejon dzialan
wojennych. Wsród nich sa tez kapelani Wojska Polskiego". Pomijam drewniany
jezyk religijny tego komunikatu. Wazna jest jego tresc. Jesli "ta wojna
nie jest sprawiedliwa", jak twierdzi biskup Glódz, to dlaczego mamy sie
modlic solidarnie z tymi, którzy dobrowolnie w tej "niesprawiedliwej"
wojnie biora udzial? Rozumialbym jeszcze, gdyby tutaj chodzilo o osoby,
które zostaly zmuszone do wyjazdu do Iraku.
Tak jednak nie jest. Kazdy z zolnierzy polskich, który znajduje
sie w Iraku, podpisal wczesniej, iz udaje sie tam z wlasnej
nieprzymuszonej woli. Sa osobami doroslymi. Wiedzieli, co robia. Ale dlaczego
ja
mam byc solidarny z nimi "w modlitwie". O jaka modlitwe chodzi? O
zwyciestwo? O to, by zabijajac innych, sami nie zostali zabici? Przeciez nie
pojechali tam po to, by zmieniac pieluszki irackim niemowlakom w
szpitalach! Dawac im ponadto kapelanów? Przepraszam za zestawienie, ale z
moralnego punktu widzenia, ciagle w zalozeniu, ze ks. biskup te wojne uwaza
za "niesprawiedliwa", to jakby dawac kapelanów do domów publicznych.
Porównanie drastyczne, ale nie widze zadnej róznicy, jesli idzie o
moralnosc, pomiedzy jedna a druga dzialalnoscia: niesprawiedliwa wojna i
domem publicznym.
Prywatna wojna zolnierzy
Na marginesie zaznacze tylko, ze zolnierze polscy, którzy sa w
Iraku, dla mnie sa tam prywatnie, na wzór najemników wojennych,
zaciagajacych sie do obcych wojsk, jak to mialo miejsce w historii. Nie
przyjmuje do wiadomosci, ze za ich wyjazdem stoi panstwo polskie.
Panstwo polskie nie moze lamac prawa miedzynarodowego. Jesliby je
lamalo, nie byloby ono w tym przypadku dla mnie panstwem polskim. Dla
mnie ci Polacy, którzy walcza w Iraku, sa poszukiwaczami przygód,
swoista "legia cudzoziemska". W moich oczach nie reprezentuja oni Polski.
Dobrze sie stalo, ze jeden z zolnierzy polskich zostal sfilmowany na tle
flagi amerykanskiej, a nie, jak ubolewal nad tym polski minister, na tle
polskiej flagi. To przyszlym pokoleniom Polaków przyjdzie wymazywac z
pamieci Arabów i wyznawców islamu,