Gość: eres
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
07.12.03, 00:55
Re: Komentarz do komentarza DWAMIECZE:
Autor: Gość: zbalansowany IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au
Data: 04.12.2003 01:53
Z: Eres, pozwol ze cie powtorze:
Bylbym na Twoim miejscu ostrozniejszy w szafowaniu opinii.
eres: W moim komentarzu nie wyrazalem swojej opinii, podawalem fakty.
Z: Volksliste podpisalo rzeczywiscie wielu, ale tez bardzo wielu mialo babke,
dziadka Niemca - prawie kazdy slazak mial polskich i niemieckich przodkow.
eres: W niczym to nie zmienia faktu dopuszczenia sie przez nich zdrady.
Przeciez bylo i jest wielu Polakow pochodzenia niemieckiego, ktorzy byli i
pozostali lojalni wobec Polski. Takimi lojalnymi obywatelmi Polski byli i
bracia Bursche pochodzenia niemieckiego. Byli oni duchownymi kosciola
ewangelickiego; Juliusz byl biskupem, a Edmund pastorem. Obaj ci patrioci
odmowili podpisania Volkslisty, za co wykonczono ich w obozie
koncentracyjnym. Ale byli i inni obywatele polscy, jak np. agent Gestapo,
znany przedwojenny aktor - Igo Sym, na ktorego sady podziemia wydaly (jeden z
pierwszych) wyrokow smierci. O skrajnej nielojalnosci obywateli polskich
narodowosci niemieckiej swiadcza m.in. oslawione ich akcje dywersyjne w dniu
3. wrzesnia 1939 r. w Bydgoszczy. Dowodzi tego takze haniebna defilada b.
zolnierzy Wojska Polskiego pochodzenia niemieckiego, ktorzy wkrotce po
zakonczonej kampanii wrzesniowej defilowali w polskich mundurach wojskowych,
w zwartym szeregu i z flaga ze swastyka, przed swoimi nowymi dowodcami -
oficerami niemieckimi.
Akcje naklaniania Polakow do zniemczania prowadzili Niemcy nie tylko na
Slasku, ale na calym wcielonym do Rzeszy obszarze okupowanej Polski, a wiec i
w tzw. Gau Danzig-Westpeussen (Pomorze), w Warthegau (Wielkopolska), no i w
Gau Schlesien.
Z: Lodz to bylo polsko, zydowsko, niemieckie miasto. Bydgoszcz i okolice, tez
pelno Niemcow. Nie byl to na pewno chwalebny gest, niemniej jezeli nie wiazal
sie ze wspolpraca z okupantem zasluguje na przymrozenie oka.
eres: Podpisanie przez Polaka aktu zniemczenia, a wiec deklaracji
przylaczenia sie do narodu okupanta, nalezy nazwac po imieniu - zdrada, a nie
niedorzecznym okresleniem >>gest<<.
Z: Z zniemczonymi Polakami nie mam problemu.
eres: Masz natomiast problem z poczuciem przynaleznosci do narodu polskiego.
Dla ciemiezonych przez niemieckiego okupanta Polakow, a zwlaszcza dla tych
licznych Polakow, ktorzy odmowiwszy podpisania Volkslisty trafili do obozu,
albo wraz z cala rodzina zostali przymusowo przesiedleni do Generalnego
Gubernatorstwa i skazani na skrajna nedze, byla to podla zdrada.
Z: Jezeli ktos nazywal sie kowalski ale uwazal sie za Niemca, to czy mozna go
potepiac?
eres: Dzialajacy w czasie okupacji niemieckiej, zwlaszcza na obszarze
Generalnego Gubernatorstwa, liczni wladajacy jezykiem polskim funkcjonariusze
roznorodnych represyjnych instytucji okupanta niemieckiego, z gestapo
wlacznie, to ludzie, ktorych cechowala wyjatkowa brutalnosc i podlosc wobec
Polakow.
N.b. mojego ojca aresztowalo (w Warszawie) kilku funkcjonariuszy gestapo,
sposrod ktorych dwoch, tych najbardziej agresywnych, poslugiwalo sie biegla
polszczyzna z akcentem slaskim; zapamietalem jedno ze zdan wypowiedziane
przez gestapowca, ktory zdjawszy ojcu obraczke rzekl: „...zabierz matka ta
obraczka, starykowi waszemu juz nie bedzie potrzebna”.
Innym faktem haniebnej kolaboracji z Niemcami była służba na rzecz okupanta >
przez ok. 10 do 11 tysięcy polskich policjantów (tzw. „granatowych”).
Z: To absolutna bzdura.
Po pierwsze Niemcy pod kara wiezienia zazadali powrotu Policjantow do pracy.
eres: A czy wiesz, na czym polegala owa „praca”? Otoz ramie w ramie z
hitlerowcami brali polscy policjanci udzial w lapankach na swoich rodakow, w
oblawach na Zydow i ich deportacji do obozow zaglady, w dozorowaniu gett, w
egzekucjach na Zydach w getcie warszawskim i – jak juz pisalem – w
pacyfikacji powstania w getcie warszawskim.
Wszyscy polscy policjanci byli tego od poczatku w pelni swiadomi. Dlatego
wlasnie na kolaboracje z niemieckim okupantem poszla tylko niespelna polowa
przedwojennych funkcjonariuszy PP.
Z: [...] W Trawnikach szkolono glownie Baltow a nie Polakow.
eres: Wynika z tego, ze albo nie potrafisz poprawnie czytac, albo zrozumiec
przeczytanego tekstu. Piszac w miom komentarzu o zawartym w raporcie Stroopa
wykazie poleglych po stronie niemieckiej przytoczylem nastepujacy akapit: >>
Pośród esesmanów, żołnierzy Wehrmachtu i formacji kolaboranckich (Stroop
nazywa ich „Trawniki-Maenner”, od miejscowości Trawniki, gdzie mieścił się
obóz dla Żydów i gdzie szkolono cudzoziemskich strażników obozowych) widnieją
także wszystkie dane poległych polskich policjantów granatowych<<. Gdziez
wiec tu pisze o szkoleniu Polakow w Trawnikach?!
A gwoli scislosci, w obozie w Trawnikach szkolono tzw. „Hiwis” (Hilfswillige)
roznej narodowosci, glownie Ukraincow.
Z: Jest wiele dowodow na to ze Niemcy nie ufali polskim policjantom, a o tych
aktach wspolpracy z Gestapo przeczytales chyba w ksiazkach ze stalinowskiego
okresu. reasumujac - masz spaczone pojecie o wielu sprawach.
eres: Miast nadrabiac brak wiedzy inwektywami, zadaj sobie troche trudu,
zajrzyj do ksiazek, wyprostuj swoje „spaczone pojecie” i wiedze.
O wspolpracy „garnatowych” z niemieckim okupantem pisze wielu polskich
historykow. Pisze m.in. Leszek Gondek z Uniwersytetu Gdanskiego. Zacytuje
tegoz historyka: „Przykladem kolaboracji zbiorowej byla postawa
funkcjonariuszy Polskiej Policji. W okresie okupacji w szeregach tej formacji
sluzylo 10-11 tys. przedwojennych policjantow, sposrod 28 tys.
funkcjonariuszy Polskiej Policji II Rzeczypospolitej. Policjanci polscy w
sluzbie okupanta byli bezwzglednie zwalczani przez podziemie”.
Truizmem jest, ze wielu z policjantow bedacych na sluzbie niemieckiego
okupanta zostalo tam skierowanych przez wladze polskiego podziemia. Wg Gondka
same wladze niemieckie ocenialy, ze w dystrykcie radomskim 6 do 10%
policjantow polskich wspolpracowalo z podziemiem. W dystryktach warszawskim i
krakowskim procent ten byl jeszcze wyzszy. Dalej pisze Gondek, ze co najmniej
1000 policjantow polskich w GG wspolpracowalo w roznym stopniu z podziemiem
niepodleglosciowym. Ale tez kierownictwo podziemia sporzadzalo „czarne listy”
nazwisk wyslugujacych sie okupantowi policjantow. Na zyczenie moge Ci podac
tresc jednej z rozplakatowanych odezw Kierownictwa Walki Cywilnej skierowanej
do granatowych policjantow, odezwe zawierajaca liste policjantow, ktorzy
czynami swymi okryli sie hanba.
Dodam, ze wg analizy historykow dokonanej na 200 wyrokach smierci wydanych
przez sady podziemia na zdrajcow (wg ich profesji i statusu spolecznego), w
tej liczbie zasadzonych az 43 bylo granatowymi policjantami.