Dodaj do ulubionych

Do Zbalansowanego

IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.03, 00:55
Re: Komentarz do komentarza DWAMIECZE:
Autor: Gość: zbalansowany IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au
Data: 04.12.2003 01:53

Z: Eres, pozwol ze cie powtorze:
Bylbym na Twoim miejscu ostrozniejszy w szafowaniu opinii.
eres: W moim komentarzu nie wyrazalem swojej opinii, podawalem fakty.

Z: Volksliste podpisalo rzeczywiscie wielu, ale tez bardzo wielu mialo babke,
dziadka Niemca - prawie kazdy slazak mial polskich i niemieckich przodkow.
eres: W niczym to nie zmienia faktu dopuszczenia sie przez nich zdrady.
Przeciez bylo i jest wielu Polakow pochodzenia niemieckiego, ktorzy byli i
pozostali lojalni wobec Polski. Takimi lojalnymi obywatelmi Polski byli i
bracia Bursche pochodzenia niemieckiego. Byli oni duchownymi kosciola
ewangelickiego; Juliusz byl biskupem, a Edmund pastorem. Obaj ci patrioci
odmowili podpisania Volkslisty, za co wykonczono ich w obozie
koncentracyjnym. Ale byli i inni obywatele polscy, jak np. agent Gestapo,
znany przedwojenny aktor - Igo Sym, na ktorego sady podziemia wydaly (jeden z
pierwszych) wyrokow smierci. O skrajnej nielojalnosci obywateli polskich
narodowosci niemieckiej swiadcza m.in. oslawione ich akcje dywersyjne w dniu
3. wrzesnia 1939 r. w Bydgoszczy. Dowodzi tego takze haniebna defilada b.
zolnierzy Wojska Polskiego pochodzenia niemieckiego, ktorzy wkrotce po
zakonczonej kampanii wrzesniowej defilowali w polskich mundurach wojskowych,
w zwartym szeregu i z flaga ze swastyka, przed swoimi nowymi dowodcami -
oficerami niemieckimi.
Akcje naklaniania Polakow do zniemczania prowadzili Niemcy nie tylko na
Slasku, ale na calym wcielonym do Rzeszy obszarze okupowanej Polski, a wiec i
w tzw. Gau Danzig-Westpeussen (Pomorze), w Warthegau (Wielkopolska), no i w
Gau Schlesien.

Z: Lodz to bylo polsko, zydowsko, niemieckie miasto. Bydgoszcz i okolice, tez
pelno Niemcow. Nie byl to na pewno chwalebny gest, niemniej jezeli nie wiazal
sie ze wspolpraca z okupantem zasluguje na przymrozenie oka.
eres: Podpisanie przez Polaka aktu zniemczenia, a wiec deklaracji
przylaczenia sie do narodu okupanta, nalezy nazwac po imieniu - zdrada, a nie
niedorzecznym okresleniem >>gest<<.

Z: Z zniemczonymi Polakami nie mam problemu.
eres: Masz natomiast problem z poczuciem przynaleznosci do narodu polskiego.
Dla ciemiezonych przez niemieckiego okupanta Polakow, a zwlaszcza dla tych
licznych Polakow, ktorzy odmowiwszy podpisania Volkslisty trafili do obozu,
albo wraz z cala rodzina zostali przymusowo przesiedleni do Generalnego
Gubernatorstwa i skazani na skrajna nedze, byla to podla zdrada.

Z: Jezeli ktos nazywal sie kowalski ale uwazal sie za Niemca, to czy mozna go
potepiac?
eres: Dzialajacy w czasie okupacji niemieckiej, zwlaszcza na obszarze
Generalnego Gubernatorstwa, liczni wladajacy jezykiem polskim funkcjonariusze
roznorodnych represyjnych instytucji okupanta niemieckiego, z gestapo
wlacznie, to ludzie, ktorych cechowala wyjatkowa brutalnosc i podlosc wobec
Polakow.
N.b. mojego ojca aresztowalo (w Warszawie) kilku funkcjonariuszy gestapo,
sposrod ktorych dwoch, tych najbardziej agresywnych, poslugiwalo sie biegla
polszczyzna z akcentem slaskim; zapamietalem jedno ze zdan wypowiedziane
przez gestapowca, ktory zdjawszy ojcu obraczke rzekl: „...zabierz matka ta
obraczka, starykowi waszemu juz nie bedzie potrzebna”.

Innym faktem haniebnej kolaboracji z Niemcami była służba na rzecz okupanta >
przez ok. 10 do 11 tysięcy polskich policjantów (tzw. „granatowych”).
Z: To absolutna bzdura.
Po pierwsze Niemcy pod kara wiezienia zazadali powrotu Policjantow do pracy.
eres: A czy wiesz, na czym polegala owa „praca”? Otoz ramie w ramie z
hitlerowcami brali polscy policjanci udzial w lapankach na swoich rodakow, w
oblawach na Zydow i ich deportacji do obozow zaglady, w dozorowaniu gett, w
egzekucjach na Zydach w getcie warszawskim i – jak juz pisalem – w
pacyfikacji powstania w getcie warszawskim.
Wszyscy polscy policjanci byli tego od poczatku w pelni swiadomi. Dlatego
wlasnie na kolaboracje z niemieckim okupantem poszla tylko niespelna polowa
przedwojennych funkcjonariuszy PP.

Z: [...] W Trawnikach szkolono glownie Baltow a nie Polakow.
eres: Wynika z tego, ze albo nie potrafisz poprawnie czytac, albo zrozumiec
przeczytanego tekstu. Piszac w miom komentarzu o zawartym w raporcie Stroopa
wykazie poleglych po stronie niemieckiej przytoczylem nastepujacy akapit: >>
Pośród esesmanów, żołnierzy Wehrmachtu i formacji kolaboranckich (Stroop
nazywa ich „Trawniki-Maenner”, od miejscowości Trawniki, gdzie mieścił się
obóz dla Żydów i gdzie szkolono cudzoziemskich strażników obozowych) widnieją
także wszystkie dane poległych polskich policjantów granatowych<<. Gdziez
wiec tu pisze o szkoleniu Polakow w Trawnikach?!
A gwoli scislosci, w obozie w Trawnikach szkolono tzw. „Hiwis” (Hilfswillige)
roznej narodowosci, glownie Ukraincow.

Z: Jest wiele dowodow na to ze Niemcy nie ufali polskim policjantom, a o tych
aktach wspolpracy z Gestapo przeczytales chyba w ksiazkach ze stalinowskiego
okresu. reasumujac - masz spaczone pojecie o wielu sprawach.
eres: Miast nadrabiac brak wiedzy inwektywami, zadaj sobie troche trudu,
zajrzyj do ksiazek, wyprostuj swoje „spaczone pojecie” i wiedze.
O wspolpracy „garnatowych” z niemieckim okupantem pisze wielu polskich
historykow. Pisze m.in. Leszek Gondek z Uniwersytetu Gdanskiego. Zacytuje
tegoz historyka: „Przykladem kolaboracji zbiorowej byla postawa
funkcjonariuszy Polskiej Policji. W okresie okupacji w szeregach tej formacji
sluzylo 10-11 tys. przedwojennych policjantow, sposrod 28 tys.
funkcjonariuszy Polskiej Policji II Rzeczypospolitej. Policjanci polscy w
sluzbie okupanta byli bezwzglednie zwalczani przez podziemie”.
Truizmem jest, ze wielu z policjantow bedacych na sluzbie niemieckiego
okupanta zostalo tam skierowanych przez wladze polskiego podziemia. Wg Gondka
same wladze niemieckie ocenialy, ze w dystrykcie radomskim 6 do 10%
policjantow polskich wspolpracowalo z podziemiem. W dystryktach warszawskim i
krakowskim procent ten byl jeszcze wyzszy. Dalej pisze Gondek, ze co najmniej
1000 policjantow polskich w GG wspolpracowalo w roznym stopniu z podziemiem
niepodleglosciowym. Ale tez kierownictwo podziemia sporzadzalo „czarne listy”
nazwisk wyslugujacych sie okupantowi policjantow. Na zyczenie moge Ci podac
tresc jednej z rozplakatowanych odezw Kierownictwa Walki Cywilnej skierowanej
do granatowych policjantow, odezwe zawierajaca liste policjantow, ktorzy
czynami swymi okryli sie hanba.
Dodam, ze wg analizy historykow dokonanej na 200 wyrokach smierci wydanych
przez sady podziemia na zdrajcow (wg ich profesji i statusu spolecznego), w
tej liczbie zasadzonych az 43 bylo granatowymi policjantami.
Obserwuj wątek
    • kyle_broflovski Re: Do Zbalansowanego 07.12.03, 04:10
      jaka zatem konkluzja?
      • Gość: eres Re: Do Zbalansowanego IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.03, 01:34
        k.b.:jaka zatem konkluzja?

        eres: Dość prosta: nie dostrzegać belki we własnym oku, a wytykać źdźbło w
        cudzym?
        • kyle_broflovski Re: Do Zbalansowanego 09.12.03, 18:50
          squrwysynstwo jest squrwysynstwem bez wzgledu na masc konia na ktorym jedzie.
          skoro jednak zaczales sie bawic w mierzenie to aby pomiar mial uniwersaly
          charakter warto uwzglednic skale i okolicznosci
      • fredzio54 Re: Do Zbalansowanego 09.12.03, 18:36
        Szukam tego tchorza mam rozkaz go aresztowac mieszka w sout east sydney i
        little beyruth Arabczekpolaczek
    • rhinoceros Do Eresa 07.12.03, 07:04
      Czy osmieliłbyś sie publicznie wyrazić analogiczne opinie co do postawy
      byłych obywateli polskich wyznania mojżeszowego na terenach RP zajętych
      po 17 września 39 przez Sowietów?

      W ogóle wszystkich byłych obywateli polskich na tych terenach?

      Ciekaw jestem odpowiedzi.

      Z tego, co tu czytam wynika, że ludzie z ochotą porzucali pozory
      polskości i natychmiast zgłaszali się sami, żeby się podpisać pod
      niemieckimi listami narodowościowymi. Obawiam się, że to perspektywa
      warszawiaka. I trochę to wszystko podszyte mizerotą. Bo przecież
      musiałeś słyszeć o Piaśnicy? Czy o setkach drobniejszych akcji
      represyjnych kończących się rozstrzeliwaniem ludzi na podstawie
      wcześniej sporządzonych list proskrypcyjnych? Jeśli już masz dostęp
      do danych, czemu nie napiszesz, ilu ludzi Niemcy wyzuli z majątku
      i wyrzucili już na początku okupacji ze Śląska, Pomorza i Wielkopolski
      do Generalnej Guberni? To jest kontekst, którego mi tu brakuje.

      Dla uczciwości przydałby się jakiś komentarz.
      • Gość: eres Do rhinoceros IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.03, 01:33
        rh: Czy osmieliłbyś sie publicznie wyrazić analogiczne opinie co do postawy
        byłych obywateli polskich wyznania mojżeszowego na terenach RP zajętych po 17
        września 39 przez Sowietów?
        W ogóle wszystkich byłych obywateli polskich na tych terenach?
        Ciekaw jestem odpowiedzi.
        eres: O tych kwestiach wypowiadałem się wielokrotnie. Sprawy te nie mają wiele
        wspólnego z istotą mojego wątku. Wypowiem się jednak o tym niebawem. Dzisiaj
        nieco obszerniej o samym wątku.

        rh: Z tego, co tu czytam wynika, że ludzie z ochotą porzucali pozory polskości
        i natychmiast zgłaszali się sami, żeby się podpisać pod niemieckimi listami
        narodowościowymi. Obawiam się, że to perspektywa warszawiaka.
        eres: Istotnie, nigdy nie będę w stanie wyzbyć się wspomnień z moich przeżyć
        warszawianina lat okupacji, z czasu niemieckiego terroru, łapanek, publicznych
        egzekucji, permanentnego, skrajnego głodu, grozy powstania, ale i dramatycznych
        obrazów doli o wiele bardziej zaszczutych moich współobywateli – Żydów. Ale i
        wspomnień warszawianina dla którego słowo folksdojcz było synonimem zdrajcy,
        drania godnego pogardy.
        Znam jednak warunki i stosunki panujące na przyłączonym do Rzeszy Pomorzu. nie
        tylko z literatury, ale i z relacji świadków owych dziejów, miałem bowiem w
        Grudziądzu i w Toruniu mieszkających tam w czasie okupacji krewnych.
        Podział ludności Pomorza (Gau Danzig-Westpreussen) na cztery grupy
        przeprowadził okupant już we wrześniu 1939 r.. Wiem, że wielu było takich
        obywateli polskich, którzy – tu zacytuję Ciebie - „porzucali swoją polskość i
        natychmiast zgłaszali się sami, żeby się podpisać pod niemieckimi listami
        narodowościowymi”. Byli to głównie ci, którzy zabiegali o zaliczenie ich do
        grup objętych tzw. Volkslistami I. (Reichsbuerger, Reichsdeutsche) i II.
        (Volksdeutsche-Zwischenschicht). Ci musieli się wykazać swoją niemieckością; do
        Volkslisty I. zaliczano Niemców, aktywistów przedwojennych politycznych
        ugrupowań niemieckich, do Volkslisty II. włączano te osoby które wprawdzie nie
        wykazały się zaangażowaniem politycznym, ale należały do stowarzyszeń
        niemieckich, posyłały dzieci do szkół niemieckich. Z pośród mężczyzn
        najwcześniej zakwalifikowanych do list folksdojczowskich tworzono na tych
        terenach formacje quasi-milicyjne – osławiony Selbstschutz.
        Gauleitera Forstera nie zadowoliła liczba zdeklarowanych folksdojczów na
        Pomorzu Gdańskim, toteż już na początku okupacji postanowił wzmocnić tu siłę
        biologiczną niemczyzny drogą bezpośredniego zgermanizowania znacznej części
        ludności polskiej, podzielonej już wstępnie – dla rozbicia jej jedności – na
        trzy grupy. Grupy ludności zaliczane do tzw. „warstwy pośredniej” przeznaczył
        na wynarodowienie. Stosownie do słów Hitlera (wypowiedź 19.9.39 w Gdańsku)
        zniemczenie ludności polskiej miało tu nastąpić w ciągu 10 lat. Forster
        zapewnił, że dokona tego w ciągu 5 lat (wypowiedź 19.9.39 w Świeciu).
        Wiado też, że duża grupa rdzennych Polaków, którzy już w latach 1939-40
        najgorliwiej zabiegali o status Niemców otrzymywali specjalne dokumenty (w
        oparciu o memoriał dra E.Wetzla i G.Hechta z urzędu do spraw polityki rasowej
        NSDAP w sprawie traktowania ludności okupowanej Polski), tzw. „dowody
        przynależności narodowej niemieckiej” (Deutschgesinnte Ausweise), które
        chroniły ich od szykan i wywłaszczeń, jak również zapewniały im korzystniejsze
        kartki żywnościowe (Lebensmittelkarten) i talony (Bezugscheine). Tylko w samym
        powiecie starogardzkim wystawiono w tym czasie 1500 takich dokumentów. Inni
        liczni Polacy żyjący na tych obszarach, w obawie przed szykanami okupanta, a
        zwłaszcza przed wysiedleniem na teren Generalnego Gubernatorstwa, sukcesywnie
        zgłaszali swój akces do Volkslisty III (Eingedeutschte).
        W o wiele gorszej sytuacji znaleźli się Polacy w Wielkopolsce (Warthegau).
        Gauleiter Arthur Greiser sprzeciwiał się polityce zniemczania, uznając Polaków
        za niegodnych przyjęcia ich do rodziny nordyckich Niemców. Przeto selekcje osób
        zabiegających o przyznanie statusu folksdojcza były bardzo skrupulatne, a akcje
        wysiedleńcze Polaków przebiegały na tych terenach najsurowiej.
        Tak więc pozyskali Niemcy z tych obszarów ponad 250 tys. poborowych, których
        ich niemieccy wojskowi Kameraden określali szyderczo „Beutekameraden”
        (zdobyczni towarzysze broni).

        rh: I trochę to wszystko podszyte mizerotą.
        eres: znalezienie inwektywy dla Twojej wypowiedzi pozostawiam Tobie.

        rh: Bo przecież musiałeś słyszeć o Piaśnicy?
        eres: I owszem, wiem czym był Stutthof, Potulice, Piaśnica, Tczew
        (fabryka „Arkona”), wiem też, że wiele jest miejsc masowych morderstw
        dokonanych na mieszkańcach Pomorza (okoliczności i miejsce masowej kaźni k.
        Górnej Grupy znam osobiście).
        Wiem jednak, że panującemu w GG o wiele sroższemu terrorowi okupanta, żyjący
        tam Polacy nie dali się złamać, upodlić. Folksdojcze byli nieliczni, a wielu z
        nich, zwłaszcza tych, którzy najbardziej szkodzili Polakom, zostało wyrokiem
        sądów podziemia straconych.

        rh: Czy o setkach drobniejszych akcji represyjnych kończących się
        rozstrzeliwaniem ludzi na podstawie wcześniej sporządzonych list
        proskrypcyjnych? Jeśli już masz dostęp do danych, czemu nie napiszesz, ilu
        ludzi Niemcy wyzuli z majątku i wyrzucili już na początku okupacji ze Śląska,
        Pomorza i Wielkopolski do Generalnej Guberni? To jest kontekst, którego mi tu
        brakuje.
        Znany jest rozmiar terroru okupanta na terenach inkorporowanych do Rzeszy.
        Wiadomo również, że różnie kształtował się terror w poszczególnych „gauach”,
        różny był też stosunek poszczególnych Gauleiterów wobec ludności tych obszarów.
        Jest też faktem, że największe rozmiary przybrała eksterminacji ludności
        polskiej właśnie na terenie Pomorza Gdańskiego. Choć gorzej traktowano np.
        mieszkańców Kociewia niż Kaszubów, których Gauleiter Forster w instrukcji z
        października 1939 r. nakazał traktować jako ludność pochodzenia niemieckiego.
        Można przytoczyć wiele danych liczbowych dot. zamordowanych, bądź wysiedlonych
        Polaków z terenów wcielonych do Rzeszy, tak jak można też sięgnąć po podobne
        liczby z terenów GG, zwłaszcza Zamojskiego czy Lubelszczyzny, gdzie okupant
        mordował ludność całych wsi tworząc Lebensraum dla niemieckich osiedleńców. Nie
        ma to jednak wiele wspólnego z głównym wątkiem mojego postu.
        O wiele sroższy terror okupanta panujący w Generalnym Gubernatorstwie nie
        rzucił Polaków na kolana, nie skłonił do tak masowej uległości wobec Niemców,
        czy wręcz kolaboracji, jak to miało miejsce na opisanych przeze mnie obszarach
        okupowanej Polski.

        rh: Dla uczciwości przydałby się jakiś komentarz.
        eres: komentarze - jak wyżej, zgodnie z moją najlepszą wiedzą.
        • Gość: zbalansowany Re: Do eres IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au 10.12.03, 01:46
          Innym faktem haniebnej kolaboracji z Niemcami była służba na rzecz okupanta >
          przez ok. 10 do 11 tysięcy polskich policjantów (tzw. „granatowych”).

          pt 1

          W spoleczenstwie polskim funkcjonowaly i funkcjonuja jedynie obiegowe, bardzo
          uproszczone, wrecz schematyczne opinie dotyczace Policji "Granatowej"
          wyksztalcone na podstawie uogolnionych doswiadczen osobistych tamtych lat oraz
          wytworzone przez propagande pierwszej powojennej dekady.
          W KAZDYM zajetym przez Niemcow panstwie funkcjonowaly rownolegle z ich wlasnym
          aparatempodporzadkowane mu narodowe instytucje policyjne. Ich zakres
          samodzielnosci roznil sie jednak zasadniczo w kazdym panstwie. Jezeli we
          francuskiej czy czeskiej policji nie zaszly ZADNE zmiany to w polskiej bylo na
          odwrot. Zadna inna policja nie zostala poddana tak scislemu nadzorowi
          niemieckiemu. Dotyczylo to nie tylko jej funkcji ale i struktury gdyz
          pozbawiono ja wyzszych, a scislej znajdujacych sie powyzej powiatu instancji
          dowodczych.

          Ogolnie mozna stwierdzic ze policja "granatowa" byla czescia trzech ukladow :
          spoleczenstwa, systemu okupacyjnego oraz podziemia rzadowego i to ze wszystkimi
          konsekwencjami.

          Ogolem liczbe funkcjonariuszy Policji Panstwowej i Policji Wojewodztwa
          Slaskiego umieszczonych w obozach w Sowietach (wiekszosc z nich tam
          zamordowano ) , w Rumunii, na Wegrzech, Litwie, Lotwie i Estonii szacuje sie na
          12 - 15 tys. Niemalo tez policjantow we wrzesniu ponioslo smierc.

          Okres zarzadu wojskowego zakonczyl sie 25 pazdziernika wraz z utworzeniem GG i
          oficjalnego wcielenia pozostalych ziem do Rzeszy.

          Policja Panstwowa m. st Warszawy byla jedynym sposrod 17 okregow, ktory w swej
          masie pozostal na miejscu.

          28 wrzesnia podpisano porozumienie miedzy walczacymi stronami zgodnie z ktorym
          policja zachowywala swoje uzbrojenie i zobowiazana zostala do pozostania w
          sluzbie, bedac tym samym uznana przez Niemcow za wladze porzadkowa w miescie.
          Powyzsze postanowienia ukladu kapitulacyjnego daly poczatek tworzeniu sie
          polskiego systemu policyjnego pod okupacja hitlerowska, a byly wynikiem
          zbieznych w tej kwestii pogladow zarowno ze strony polskiej jak i niemieckiej.
          Glownym inicjatorem utrzymania na czas okupacji przedwojennego aparatu
          bezpieczenstwa byl prezydent Starzynski, dzialajacy zreszta w porozumieniu z
          przedstawicielami liczacych sie stronnic politycznych, dowodztwem armii oraz -
          jak wszystko na to wskazuje - z kierownictwem utworzonej wlasnie Sluzby
          Zwyciestwu Polski.
          Policja zniszczyla niektore dokumenty, zorganizowano wewnetrzna siatke
          konspiracyjna a przede wszystkim wyjasniono policjantom ich role w nowych
          warunkach i sens pozostania w sluzbie w charakterze buforu miedzy polskim
          spoleczenstwem a organami wroga.

          • Gość: zbalansowany Re: Do eres IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au 10.12.03, 02:25
            pt 2

            Gen Brauchitsch wydal we wrzesniu rozporzadzenie w ktorym informowal iz
            gospodarka panstwa i administracja publiczna zostaje wznowiona w zwiazku z czym
            porzucenie pracy jest wzbronione, a opor bierny bedzie uwazany za sabotaz wobec
            armii niemieckiej (Teraz wiadomo skad Jaruzelski czerpal wzorce).
            Do sluzby zaczeli zglaszac sie urzednicy panstwowi w tym i policjanci.
            inaczej wygladala sprawa na terenach przeznaczonych do wcielenia do Rzeszy.
            tu Niemcy nie dopuszczali do objecia sluzby przez polska policje.Prawie
            polowa zajetego przez Niemcy terytorium zostala wlaczona do Rzeszy i zaczely
            sie deportacje do GG. co sie tyczy policjantow to niemal wszyscy zostali
            wysiedleni do pozostalej czesci kraju.
            30 pazdziernika Kruger wydal odezwe w ktorej pod grozba surowych kar
            zobowiazywal wszystkich funkcjonariuszy polskiej policji, jesli znajdowali sie
            w sluzbie czynnej w dniu 1 wrzesnia bez wzgledu na ich przedwojenne miejsce
            sluzbowe do zglaszania sie w najblizszym urzedzie policji niemieckiej.
            Uzupelniono straty w duzej mierze dzieki naplywowi policjantow deportowanych z
            ziem wcielonych do Niemiec. Przymusowo skierowano tez do sluzby znaczna czesc
            policjantow znajdujacych sie w niewoli.
            W grudniu podporzadkowano PP terenowym instancjom policji niemieckiej, przy
            jednoczesnym zredukowaniu polskich wladz policyjnych.
            • Gość: dana33 do zafajdanca IP: 194.90.65.* 10.12.03, 10:44
              hahaha, ale ladnie wszystko wytlumaczyles.... a wiec granatowa policja to po
              prostu zostala zmuszona "pracowac" pod kara smierci, co? oni musieli, nie
              chcieli, ale musieli. mam nowe haslo dla ciebie: "niech zyje granatowa
              policja"... oj oj, juz nawet spasc wiecej nie mozesz, bo juz jestes na dnie...
              • fredzio54 Re: do zafajdanca 10.12.03, 10:48
                Gość portalu: dana33 napisał(a):

                > hahaha, ale ladnie wszystko wytlumaczyles.... a wiec granatowa policja to po
                > prostu zostala zmuszona "pracowac" pod kara smierci, co? oni musieli, nie
                > chcieli, ale musieli. mam nowe haslo dla ciebie: "niech zyje granatowa
                > policja"... oj oj, juz nawet spasc wiecej nie mozesz, bo juz jestes na dnie...
                tak samo jak swietokrzyzowa brygada co tylko przeciwko zydow wojowala od
                sowjetow uciekala
                • Gość: eres Do Fredzia54 IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.03, 18:42
                  Szanowny Fredzio, jesli juz musisz zabierac glos, to czyn to nie tracac
                  rozsadku, taktu, kultury. Czytajac niektore z Twoich wypowiedzi mozna je
                  skomentowac polskim porzekadlem: >>Slyszales, ze gdzies dzwonia, ale nie wiesz,
                  w ktorym kosciele<<. Inaczej mowiac, nawet gdy Twoja wiedza dotyczaca jakiejs
                  kwestii jest powierzchowna, albo zadna, odczuwasz nieodparta potrzebe
                  wypowiadania sie. Postawa taka nie rzadko osmieszasz sie. Dobrze wiec Ci zycze:
                  zmien ten fason, porzuc hucpe, a staniesz sie na tym forum interesujacym
                  dyskutantem.
                  O Brygadzie Swietokrzykiej Narodowych Sil Zbrojnych polemizowano na tym forum
                  wielokrotnie, takze i ja wypowiadalem sie niejednokrotnia w tych watkach i
                  chetnie napisze o niej ponownie, ale z nadzieja, ze nie zareagujesz w sposob, w
                  jaki na drazliwe tematy reaguja na tym forum liczni agresywni ksenofobi. Tak,
                  tak, wiele Twoich wypowiedzi niczym nie rozni sie od tych, jakie glosza nasi
                  polscy ksenofobi, a zwlaszcza antysemici. Polak okreslilby Ciebie jako >>Skin
                  inaczej<<. To okreslenie jasniej wyraziwszy: zachowujesz sie Fredzio podobnie
                  do naszych szowinistow, tyle ze czynisz to z pozycji jakby drugiej strony
                  barykady.
                  Faktem jest, ze dzieje Brygady Swietokrzykiej NSZ to jedna z bardziej ponurych
                  stron historii Polski okupowanej. Wiele zla wiaze sie tez z dzialalnoscia
                  Narodowych Sil Zbrojnych, ale przeciez nie z cala ta formacja. Zanim jednak o
                  tej kwestii sie wypowiesz, pozyskaj wiedze, zajrzyj do wlasciwej literatury
                  historycznej. Albo zwroc sie o pomoc do forumowiczow. Oczywiscie, nie wszystkie
                  wypowiedzi beda obiektywne, ale mozesz sobie z kilku komentarzy stworzyc w
                  miare sensowny obraz.
                  • fredzio54 Re: Do Fredzia54 16.12.03, 11:51
                    Gość portalu: eres napisał(a):

                    > Szanowny Fredzio, jesli juz musisz zabierac glos, to czyn to nie tracac
                    > rozsadku, taktu, kultury. Czytajac niektore z Twoich wypowiedzi mozna je
                    > skomentowac polskim porzekadlem: >>Slyszales, ze gdzies dzwonia, ale nie
                    > wiesz,
                    > w ktorym kosciele<<. Inaczej mowiac, nawet gdy Twoja wiedza dotyczaca jak
                    > iejs
                    > kwestii jest powierzchowna, albo zadna, odczuwasz nieodparta potrzebe
                    > wypowiadania sie. Postawa taka nie rzadko osmieszasz sie. Dobrze wiec Ci
                    zycze:
                    >
                    > zmien ten fason, porzuc hucpe, a staniesz sie na tym forum interesujacym
                    > dyskutantem.
                    > O Brygadzie Swietokrzykiej Narodowych Sil Zbrojnych polemizowano na tym forum
                    > wielokrotnie, takze i ja wypowiadalem sie niejednokrotnia w tych watkach i
                    > chetnie napisze o niej ponownie, ale z nadzieja, ze nie zareagujesz w sposob,
                    w
                    >
                    > jaki na drazliwe tematy reaguja na tym forum liczni agresywni ksenofobi. Tak,
                    > tak, wiele Twoich wypowiedzi niczym nie rozni sie od tych, jakie glosza nasi
                    > polscy ksenofobi, a zwlaszcza antysemici. Polak okreslilby Ciebie jako >>
                    > Skin
                    > inaczej<<. To okreslenie jasniej wyraziwszy: zachowujesz sie Fredzio podo
                    > bnie
                    > do naszych szowinistow, tyle ze czynisz to z pozycji jakby drugiej strony
                    > barykady.
                    > Faktem jest, ze dzieje Brygady Swietokrzykiej NSZ to jedna z bardziej
                    ponurych
                    > stron historii Polski okupowanej. Wiele zla wiaze sie tez z dzialalnoscia
                    > Narodowych Sil Zbrojnych, ale przeciez nie z cala ta formacja. Zanim jednak o
                    > tej kwestii sie wypowiesz, pozyskaj wiedze, zajrzyj do wlasciwej literatury
                    > historycznej. Albo zwroc sie o pomoc do forumowiczow. Oczywiscie, nie
                    wszystkie
                    >
                    > wypowiedzi beda obiektywne, ale mozesz sobie z kilku komentarzy stworzyc w
                    > miare sensowny obraz.
                    Szanowne Panie
                    te czlanki tej brygady byli polskie faszysci co spolpracowali z okupantem
                    hitlerowskim uwazyli kazde zydy z kumunista nawet ze byl dzieciek dziadek
                    kobieta.

                    z co Polskie szuwensci sa takie dumni zwe zyja w zacofanym kraju w brodu smrodu
                    i bezprespektiwoch, ja jestem dumny izraelczyk bo cos ostatnie 55 lat
                    postawilsmy na nogi
              • Gość: zbalansowany Re: do Dany IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au 11.12.03, 00:09
                • Gość: zbalansowany Re: do Dany IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au 11.12.03, 00:52
                  Zgadza sie. Wszyscy policjanci ktorzy byli w sluzbie czynnej 1 Wrzesnia 1939 r
                  MUSIELI podjac prace ponownie. To sa fakty poparte dokumentami a nie kuchenne
                  opinie ktorymi ty szastasz na prawo i lewo.
        • rhinoceros mizerota 10.12.03, 23:46
          Nie ma znaku równości pomiędzy terenami GG i terenami wcielonymi
          do Rzeszy - terenami, które stały się integralną cześcią Rzeszy,
          z wszystkimi wynikającymi z tego faktu konsekwencjami dla ludności.

          Możesz sobie, kolego eres, snuć dalej swoje porównania, ile chcesz,
          nie zmieni to faktu, że głębia niemieckiego panowania nad nowymi
          wschodnimi rejonami Rzeszy i GG była różna.

          Nie przypominam sobie, żebym czytał, że gdziekolwiek na terenie GG
          niemieckie służby państwowe powoływały polskich poborowych do służby
          w niemieckiej armii, i żeby ich uprzedzały , że niestawienie się przed
          komisją poborową grozi sankcjami odpowiednimi dla prawa wojennego
          obowiązującego w Rzeszy - to jest śmiercią. Sankcjami obejmującymi
          zresztą nie tylko samych poborowych ale i ich rodziny. (To tylko jedna
          z tych niby drobnych różnic.)

          Ale może się mylę. Proszę mnie oświecić.

          Proszę mnie również oświecić, dlaczego analogiczna sytuacja ludności
          Kresów - obszaru włączonego do ZSRR, miałaby podlegać innej ocenie.
          Jeśli upodlenie na Kresach Zachodnich, to upodlenie również na Kresach Wschodnich, jeśli kolaboracja tu, to kolaboracja również tam. Jeśli
          wskazujemy palcem tych, którzy dla zachowania życia własnego i rodzin
          poddali się prawom Rzeszy, to wskażmy również palcem tych, którzy
          z podobnych powodów poddali się prawom CCCP.

          To jest, niestety, ta sama opowieść. Ten sam czas, byli obywatele tego
          samego kraju, te same motywy.

          I tyle tego.




          • Gość: zbalansowany Re: policja Granatowa IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au 11.12.03, 00:26
            p3

            Odrebnym zagadnieniem jest problem zydowskiej sluzby policyjnej w Gettach. nie
            wchodzila ona w sklad ORPO, lecz podlegala jej ogolnemu nadzorowi, na ogol
            sprawowanemu przez miejscowa komende Policji Polskiej. Na terytorium GG nosila
            rozne nazwy, najczesciej zydowskiej sluzby porzadkowej, milicji lub policji
            zydowskiej. Stanowila nie powiazane ze soba lokalne organa znajdujace sie w
            dyspozycji rad zydowskich. najwieksza taka organizacja policyjna w GG byla
            liczaca ponad 2 tys czlonkow warszawska Zydowska Sluzba Porzadkowa Judischer
            Ordnungsdienst kierowana przez przedwojennego I zastepce komendanta
            wojewodzkiego w Lublinie pplk. Jozefa A Szerynskiego (vel Szenkmana).
            Generalnie rzecz biorac policja zydowska stala sie sprawnym i bezkompromisowym
            instrumentem w reku Judenratow i zwiazanych z nim kregow, bezposrednio
            realizujacym wobec ludnosci zamknietej w gettach polityke skrajnego ucisku,
            wrecz terroru, a jednoczesnie wznym, rownie lojalnym narzedziem hitlerowskich
            dzialan majacych doprowadzic do szybkiej biologicznej zaglady Zydow.
            Swoimi metodami postepowania ktorych brutalnosc i bezwzglednosc przerastala
            nieraz wszelkie wyobrazenia, zapisala smutna karte w dziejach tego narodu.
            • Gość: zbalansowany Re: policja Granatowa IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au 11.12.03, 00:44
              p4

              Policja Polska w Krakowie posiadala bardziej rozbudowana strukture, skladajaca
              sie z 2 obwodow, 10 komisariatow z ekspozyturami w postaci 4 podkomisariatow, 6
              posterunkow i 1 posterunku z 4 wartowniami w gettcie, oraz paru jednostek
              specjalistycznych. Pod koniec 1943 jej stan wynosil 20 oficerow, 745
              szeregowych i kandydatow. Praca tej organizacji kierowal od grudnia 1939 do
              poczatku 1944 mjr Franciszek Erhart jako komendant PP m. Krakowa. Jego zastepca
              byl przedwojenny komendant miejski mjr Ludwik Drozanski. Obydwaj zostali
              rozstrzelani przez hitlerowcow za udzial w ruchu oporu.
              Najwieksza organizacja polskiej policji byla PP miasta Warszawy. Funkcje jej
              komendanta sprawowal kolejno pplk Kozielewski od okresu przedwojennego do
              chwili aresztowania przez Gestapo w dn 6.5 1940, pplk Aleksander Rzeszczynski
              od 26.4 do chwili smierci w 4.3 1943, a nastepnie az do wybuchu powstania mjr
              franciszek Przymusinski.
              kierownictwo polskiej policji staralo sie przeciwdzialac przekazywaniu spraw
              urzedowych bezposrednio do policji niemieckiej. Mjr Przymusinski wydal w 1943
              bardzo wazny dla ruchu oporu i spoleczenstwa okolnik zabraniajacy doprowadzania
              zatrzymanych Polakow bezposrednio na posterunek niemiecki z wyjatkiem zabojstwa
              na ulicy.
              warszawska PP istniala do wybuchu powstania. W pierwszych dwoch dniach sierpnia
              1944 jej jednostki zostaly badz to wymienione przez organa powstancze, badz to -
              jezeli nie znajdowaly sie na terenach objetych silami powstanczymi -
              "rozplynely sie " lub byly przez niemcow internowane, czy nawet - jak w kilku
              przypadkach - wymordowane.
              • Gość: zbalansowany Re: policja Granatowa IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au 11.12.03, 04:14
                p5

                Od lata 1942 w ramach niektorych powiatowych organizacji PP tworzone byly na
                zlecenie dowodcow zandarmerii i pod dowodztwem niemieckim oddzialy lotne lub
                wypadowe, przeznaczone glownie do walki z ruchem oporu i zadan pacyfikacyjnych.
                Powolywano je do zycia najczesciej na okres paru miesiecy, a rekrutowaly sie
                zazwyczaj z najbardziej zdemoralizowanego elementu polskiej policji. W ramach
                powiatow wiejskich formowano takze oddzialy o wybitnie doraznym charakterze,
                jak tzw ekspedycje karne, grupy zabezpieczajace itp. w powiatach miejskich od
                43 tworzone byly plutony wypadowe do zadan interwencyjnych, oficjalnie - "do
                walki z bandytyzmem". Ich dysponentem byly wladze Schupo.
                W Warszawie od kwietnia 1943 dzialaly cztery takie zmotoryzowane oddzialy, a
                ponadto specjalna kompania do zadan wartowniczych zwiazanych z likwidacja getta.

                Sluzba w PP byla dla jej funkcjonariuszy przymusowa. Zwolnienie z pracy w
                policji nastapic moglo tylko w wyjatkowych wypadkach, DECYZJA WLADZ NIEMIECKICH
                (pod moje) Jedna z form bylo przejscie na emeryture z powodu podeszlego wieku,
                druga zas - uzyskanie zwolnienia ze wzgledu na stan zdrowia, o co ubiegalo sie
                wielu policjantow, przy czym kryteria stosowane przez okupantow byly bardzo
                surowe. W jednostkowych wypadkach i to wylacznie dzieki znajomosci u niemcow
                udawalo sie uzyskac zwolnienie na wlasna prosbe (opinia o nieprzydatnosci).
                Natomiast samowolne opuszczenie sluzby bylo traktowane na rowni z dezercja z
                oddzialow frontowych.
                od poczatku okupacji dotychczasowi obywatele panstwa polskiego ktorzy
                zamieszkiwali lub znalezli sie w wyniku przesiedlenia na terytorium GG, a
                bedacy z pochodzenia Niemcami, mogli uzyskac oficjalne przyznanie im
                narodowosci niemieckiej, stajac sie w ten sposob tzw volksdeutchami
                (odpowiednik II grupy listy narodowej na ziemiach wcielonych). Chociaz nie
                nabywali oni w ten sposob obywatelstwa Rzeszy Niemieckiej czyli tytulu
                Reichsdeutcha, na terenie GG posiadali wszystkie prawa i obowiazki przewidziane
                dla Niemcow. W rzeczywistosci w grupie Volksdeutchow oprocz osob faktycznie
                pochodzenia niemieckiego znalazla sie kategoria Polakow, dla ktorej zmiana
                narodowosci po prostu stanowila szczebel kolaboracyjnej kariery. Nierzadko bylo
                to wynikiem naciskow ze strony administracji okupacyjnej, lub zwyklego
                asekuranctwa. Jednoczesnie wielu ludzi rzeczywiscie pochodzenia niemieckiego,
                ze wzgledow politycznych oficjalnie sie do tego nie przyznawala.
          • Gość: eres Do rhinocerosa IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.03, 01:01
            rh: Nie ma znaku równości pomiędzy terenami GG i terenami wcielonymi do Rzeszy -
            terenami, które stały się integralną cześcią Rzeszy, z wszystkimi wynikającymi
            z tego faktu konsekwencjami dla ludności. Możesz sobie, kolego eres, snuć dalej
            swoje porównania, ile chcesz, nie zmieni to faktu, że głębia niemieckiego
            panowania nad nowymi wschodnimi rejonami Rzeszy i GG była różna.
            eres: Że różna, to fakt powszechnie wiadomy. O tym zresztą pisałem. Pisałem
            także, że różne formy terroru stosował okupant w GG, inne na obszarach
            wcielonych do Rzeszy. Jedną z najdotkliwszych szykan stosowanych wobec Polaków
            odmawiających poddaniu się zniemczeniu było wysiedlenie na teren GG. Mniemam,
            że wiesz, jak „wysiedlanie” ludności polskiej przebiegało na terenie GG.
            Przypomnę Ci jedną z takich akcji okupanta: Oto w grudniu 1942 r. Niemcy uznali
            żyzne tereny powiatów zamojskiego, hrubieszowskiego, tomaszowskiego i
            biłgorajskiego jako tzw. „Erster Siedlungsbereich” Generalnego Gubernatorstwa,
            czyli jako pierwszy zwarty obszar osadnictwa kolonistów niemieckich. W zw. z
            tym wysiedlono z 300 wsi ok. 110 tys. Polaków (głównie chłopów) i skierowano
            ich częściowo do obozów koncentracyjnych Auschwitz i Majdanek, częściowo na
            roboty przymusowe do Niemiec i w niewielkiej części do osiedlenia w innych
            wsiach lubelskiego i warszawskiego. 30 tys. dzieci odebrano ich rodzicom; pewna
            ich część (o „nordyckich” rysach) została przekazana niemieckim rodzinom w
            Rzeszy w celu adopcji i germanizacji.

            rh: Nie przypominam sobie, żebym czytał, że gdziekolwiek na terenie GG
            niemieckie służby państwowe powoływały polskich poborowych do służby w
            niemieckiej armii, i żeby ich uprzedzały, że niestawienie się przed komisją
            poborową grozi sankcjami odpowiednimi dla prawa wojennego obowiązującego w
            Rzeszy - to jest śmiercią. Sankcjami obejmującymi zresztą nie tylko samych
            poborowych ale i ich rodziny. (To tylko jedna z tych niby drobnych różnic.) Ale
            może się mylę. Proszę mnie oświecić.
            eres: Pozorujesz naiwnego. Myślę, że nie jest Ci w tym względzie potrzebne
            wyjaśnienie. Rzeczywiście, Niemcy nie powoływali w GG Polaków do niemieckiej
            służby wojskowej. Jest to truizm. Ale Niemcy nie powoływali do służby wojskowej
            Polaków także na terenach inkorporowanych do Rzeszy. Podkreślam, Polaków, czyli
            tych mieszkańców obszarów wcielonych do Rzeszy, którzy nie ulegli niemieckiej
            presji i nie podpisali Volkslisty! Do wojska niemieckiego powoływani byli ci
            Polacy, którzy stali się – w okolicznościach i w sposób jaki przedstawiłem w
            poprzednich moich postach – niemieckimi obywatelami, owymi Volksdeutsche i ci,
            którzy należeli do największej grupy zniemczonych Polaków – do tzw.
            Eingedeutschte (grupa III. Volkslisty).
            Piszesz, że za niestawienie się przed niemiecką komisją poborową groziły surowe
            sankcje. Znów pozory naiwności? Przecież za nie stawienie się Polaka przed
            polską komisją poborową grożą także i teraz Polakowi sankcje. Oczywiście, nie
            tak groźne, jak te niemieckie, bo przecież komisje inne i czasy nie te.
            Natomiast Niemcy wzywali przed komisje poborowe swoich („zdobycznych”)
            obywateli, owych szyderczo przez niemieckich żołnierzy
            nazywanych „Beutekameraden”.

            rh: Proszę mnie również oświecić, dlaczego analogiczna sytuacja ludności
            Kresów - obszaru włączonego do ZSRR, miałaby podlegać innej ocenie. Jeśli
            upodlenie na Kresach Zachodnich, to upodlenie również na Kresach Wschodnich,
            jeśli kolaboracja tu, to kolaboracja również tam. Jeśli wskazujemy palcem tych,
            którzy dla zachowania życia własnego i rodzin poddali się prawom Rzeszy, to
            wskażmy również palcem tych, którzy z podobnych powodów poddali się prawom
            CCCP. To jest, niestety, ta sama opowieść. Ten sam czas, byli obywatele tego
            samego kraju, te same motywy.
            eres: O tych kwestiach niebawem.
            • Gość: Jerzy Eres -pare uwag. IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 13.12.03, 14:58
              Podziwiam Cie, ze zadajesz sobie tyle trudu, by merytorycznie dyskutowac z tymi
              ludzmi.Jesli czytasz ich posty wiesz, kim sa i co reprezentuja.
              To odpryski lewakow z wiadomego okresu z ich "rewizjonistycznego" skrzydla -
              tego bardziej "intelektualnego".
              Dawniej czytywali z namaszczeniem "Polityke" Rakowskiego co przydawalo
              im "melancholijnego intelektualizmu"(jako probke tego specyficznego stylu masz
              tutaj,np..."glebie niemieckiego panowania"), dzis sie grupuja
              wokol "Rzeczpospoltej", ktorej czytanie ma stanowic "o poziomie".To moja opinia
              i moge sie mylic. Naprawde, chcialbym sie mylic...
              Ale to tak na marginesie.

              "Ciekawy" ten post "Zbalansowanego",co? Jakie lamace wyczynia, jak piskorz,
              pragnac udowodnic, ze "podpisanie volkslisty moza w pewnych przypadkach
              potraktowac z przymruzeniem oka". Zwlaszcza wtedy, gdy ludzie ci zachowywali
              sie "przyzwoicie".. itd, itd. Te podszyte moralna zgnizlizna mysli -
              smierdza.Jak zreszta wszystkie posty tego czlowieka.

              Wytyczne dzialania w zakresie podziemnych sadow specjalnych zostaly wydane w
              marcu 1940 r. -podstawa byly zarzadzenia Naczelnego Wodza z 13 listopada 1939
              r.,Instrukcja nr.1 Komendanta Glwonego ZWZ, gen.K.Sosnkowskiego z grudnia 1939
              r. oraz instrukcje Komitetu Misnistrow dla Spraw Kraju z listopada 1939 r.

              Kierownictwo Walki Cywilnej opracowalo i wydalo odpowiednie zbiory normatywow i
              przepisow, jako obowiazujacych spoleczenstwo polskie.Przepisy normatywne
              okreslaly ramy postepowania i zachowania sie w wojennych warunkach okupowanego
              kraju.
              Przepisy te dotyczyly calego spoleczenstwa. A wiec obejmowaly cala ludnosc
              (obywateli RP) bez wyjatku.

              Zbior tych przepisow otrzymal nazwe "Kodeksu Praw i Obowiazkow Dobrego Polaka i
              Obywatela", normujacego zycie kazdej wartswy spolecznej, srodowiska i
              poszczegolnych zawodow oraz pouczajacego spoleczenstwo w jaki sposob nalezy
              zachowywac sie w roznych sytuacjach i okolicznosciach. Zawieral on rowniez
              nakazy i zakazy, majace obowiazywac przez caly czas trwania wojny.

              Wsrod wielu zakazow jestw "Kodeksie" i ten, ktory laczy sie z poruszanym tu
              tematem: byl to zakaz bezwzglednego przyjmowania "Volkslisty", lub korzystanie
              ze swiadczen dla grup uprzywilejowanych - sprzymierzencow hitlerowcow.
              Zakaz ten byl nie do obejscia i dla ludzi poczuwajacych sie do polskosci jak
              najbardziej naturalny.
              Ci ktorzy wpisali sie na niemiecka liste narodowosciowa popelnili swiadomie
              przestepstwo zdrady - niezaleznie od pobudek, jakie nimi kierowaly i dziadkow
              czy babc,ktore ich do tego czynu popychaly.

              Co do Slazakow I Kaszubow? No coz, wkraczasz tu na slizki grunt.Nie wygrasz
              tej dyskusji - ja mam podobne zdanie w tej materii, co Ty. Dlaczego? Z paru,
              zasadniczych powodow.

              Po pierwsze: ludzie ci sa wstanie zalac Cie powodzia wspomnien, "naukowych
              opracowan" (niejednokrotnie pisanych przez nich samych, wlasnie) z okresu
              peerelowskiego na tematy, np.: "Kaszubi w walce z germanizacja", "Slazacy w
              polskim Ruchu Oporu", "Konspiracja Slazakow z Opolskiego w Wermachcie w latach
              1939 -1945)" itp.
              Im bardziej niedorzeczny tytul, tym bardziej mozesz byc pewny, ze beda
              cytowac "fakty" - przeciez tym sie zajmowali w dezinformacyjnych komorkach
              wladzy.

              Po drugie:"Nie ma dymu bez ognia" - rzeczywiscie, sa wsrod powodzi klamstw i
              fakty prawdziwe, potwierdzajace jednak to, ze znakomita wiekszosc "Slazakow"
              i "Kaszubow" z racji zamieszkania na terenach uznanych za "niemieckie", bez
              protestow, karnie (do czego byli przywyczajeni zyjac w kregu "niemieckiej
              kultury"), bez zadnego zastraszania ich sila wywozkami i stawiania pod
              scianami, sluzyla w armii niemieckiej badz to z wlasnej, nieprzymuszonej wol
              (szczegolnie duzo sluzylo ich w "Waffen SS" - jakas perfidia niemiecka?), badz
              z poczucia przynaleznosci "do niemieckiej kultury".Mowiac prosciej: ludzie ci,
              choc posiadali slowianskie korzenie i mowili czesto jakas dziwaczna gwara, byli
              Niemcami.
              I wytrwali w tej armii (znow znakomita wiekszosc) do samego konca, walczac
              m.in. o ; Antwerpie, Monte Cassino,Berlin itp.
              Sporadyczne fakty dezercji polskich Slazakow czy Kaszubow,poddawanie sie ich do
              niewoli bez walki, jak rowniez ich udzial w roznych oddzialach partyzanckich,
              sa jedynie potwierdzeniem oczywistego faktu: na Slasku i na Pomorzu wsrod
              zalewu zgermanizowanych Slowian zachowaly sie izolowane wysepki ludnosci
              polskiej.

              Po trzecie: problem "Slazakow" i "Kaszubow" wyplywal parokrotnie na
              powierzchnie z roznych okazji. Po raz pierwszy, po I w.sw. i "plebiscytach",
              pozniej w III Powstaniu Slaskich, jakie przesadzilo o tym, ze czesc Slaska
              poczuwajaca sie do polskosci - pozostala przy Polsce.
              Musiala wyplynac takze po drugiej wojnie sw., co zrozumiale: jakos "powrot na
              prastare Boleslawowe granice " nalezalo uzasadnic.I nalezalo cos uczynic z
              ludnoscia niemiecka, zamieszkujaca te ziemie -nie wszyscy zdazyli uciec przed
              Armia Czerwona, chociaz rozkazy gaulaiterow byly wyrazne. Dlatego, po naradzie
              jakichs tam Bierutow i Osobek-Morawskich ze Stalinem, postanowiono uczynic z
              nich Polakow.
              Byl to wiec problem polityczny, scisle wiazacy sie z okresem "zimnej wojny".
              Ludziom tym, niewatpliwie Niemcom, na wszelkie sposoby uniemozliwiano wyjazdy
              do Niemiec.

              Zauwazylem tez inne ciekawe retoryczne pytanie, wysuniete przez- jakzeby
              inaczej -"Nosorozca", dotyczacego postaw ludzkich na Kresach Wschodnich . Niby
              postawy te maja podobne podloze - strach przed represjami.
              Postawy tzw. "Slazakow" i "Kaszubow", choc sila rzeczy bardzo ogolnikowo, juz
              poruszylem.
              Pozostaje sprawa mieszkancow Kresow, ktorzy z obawy o zycie swoje lub
              rodzin, "poddali sie prawom CCCP" - musze sie przyznac, ze takie sformulowanie
              spotykam po raz pierwszy, choc Cepowate nieraz mnie zaskakiwaly
              roznymi "cudnymi" zwrotami. Nie w tym rzecz.
              Warto byloby go spytac - jesli juz to sam porusza - czy zna rozkaz gen. "Bora -
              Komorowskiego, Komendanta Glownego Armii Krajowej, tzw. "Zalacznik Nr.1" dla
              Obszarow i Okregow? Poinformowal gen.Komorowski o swym rozkazie Wodza
              Naczelnego, gen Sosnkowskiego w szyfrowce Nr.916. Sprawa Kresow ,wlasnie
              poruszona zostala w depeszy szyfrowej(dalszy ciag rozkazu - "Zalacznika Nr.1)
              Nr.85, str.4.

              Nie chce mi sie ciagle chodzic lesna sciezka na Narodowa Polane, ale jesli nie
              da Ci odpowiedzi z odpowiednim komentarzem( o wlasnej historii nalezy pisac
              otwarcie - no, bo jesli nie dzis, to kiedy?), bede musial znow peregrynowac. A
              naprawde bym nie chcial.
              Szczerze zasmucony.
              (J)


              • rhinoceros Re: Eres -pare uwag. 13.12.03, 15:25
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):


                > Po drugie:"Nie ma dymu bez ognia" - rzeczywiscie, sa wsrod powodzi klamstw i
                > fakty prawdziwe, potwierdzajace jednak to, ze znakomita wiekszosc "Slazakow"
                > i "Kaszubow" z racji zamieszkania na terenach uznanych za "niemieckie", bez
                > protestow, karnie (do czego byli przywyczajeni zyjac w kregu "niemieckiej
                > kultury"), bez zadnego zastraszania ich sila wywozkami i stawiania pod
                > scianami, sluzyla w armii niemieckiej badz to z wlasnej, nieprzymuszonej wol
                > (szczegolnie duzo sluzylo ich w "Waffen SS" - jakas perfidia niemiecka?), badz
                > z poczucia przynaleznosci "do niemieckiej kultury".Mowiac prosciej: ludzie ci,
                > choc posiadali slowianskie korzenie i mowili czesto jakas dziwaczna gwara, byli
                >
                > Niemcami.

                Dureń.

                > I wytrwali w tej armii (znow znakomita wiekszosc) do samego konca, walczac
                > m.in. o ; Antwerpie, Monte Cassino,Berlin itp.
                > Sporadyczne fakty dezercji polskich Slazakow czy Kaszubow,poddawanie sie ich do
                >
                > niewoli bez walki, jak rowniez ich udzial w roznych oddzialach partyzanckich,
                > sa jedynie potwierdzeniem oczywistego faktu: na Slasku i na Pomorzu wsrod
                > zalewu zgermanizowanych Slowian zachowaly sie izolowane wysepki ludnosci
                > polskiej.


                Ponownie: dureń.
                • Gość: Jerzy Re: "Na tropie... idioty." IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 13.12.03, 15:42
                  Wyjatkowo krotka wypowiedz: swiadczy raczej nie o solidnym profesorskim stolcu
                  i niezbednym minimum wiedzy, ale raczej o jakims kulawym krzeselku na kursach
                  partyjnych... No, moze na podium akademii 1-Majowej.

                  Poczekam jeszcze chwile z peregrynacja na Narodowa Polane, na ktorej siwy
                  orzel i orliki sa coraz bardziej zle.
                  Moze "Nosorozec" zapozna nas z tym dokumentem sam? Moze sie skonsultuje z kims
                  z "Instytutu Pamieci Narodwej"? Moze ten slawetny pro.Nowak, kometa polskiej
                  nauki mu dopomoze?
                  (J)
              • werw Do Jerzego - uwaga niemerytoryczna 13.12.03, 17:10
                A propos Rzeczospolitej: to obecnie zupełnie inna gazeta niż drzewiej bywało,
                własność norweskiego koncernu medialnego Orkla (niezależność), zdecydowanie
                najlepszy dziennik na polskim rynku, o orientacji centrowo - liberalnej w sferze
                ekonomii a zdroworozsądkowej (wg. lewicy: prawicowej) w sferze światopoglądowej.
                Muszę powiedzieć, że z takim Wildsteinem zgadzam się prawie zawsze, aż dziw bierze.

                Obecnie Rz ma kilkanaście spraw w prokuraturze wytoczonych przez organy państwa
                lub z inspiracji tychże organów - niestety ciągle zyjemy w Polsce, nie na
                zachodzie. Moim zdaniem "GW" przy "Rz" jest niegodna uwagi, zresztą w ogóle GW
                budzi (często) niesmak. Nawiasem mówiąc "Rz" jest np. jedynym chyba poważnym
                medium jakie zwraca uwagę na zagrożenia związane z ekspansywnością islamu.
                • Gość: Jerzy Re: Do Jerzego - uwaga niemerytoryczna IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 13.12.03, 18:06
                  Natychmiast po Twojej wypowiedzi wszedlem na strony "Rzeczpospolitej" i
                  szukajac czegos ciekawego natrafilem w "Analizach" na art.p. R.Bilskiego -
                  jakas taka analize o "secesji Albanii". Nie zachwycila ona mnie - takie
                  same,tj. bardzo plytkie, moge wyczytac w bardzo liberalnej prasie szwedzkiej.
                  Nawet nie zdziwilem sie, jak wyczytalem o terrorze Serbow.
                  Inne wiadomosci, mowiac szczerze, ani lepsze ani gorsze, niz GW - moze ten
                  numer jest jakis wyjatkowo slaby?
                  Nie czytam "Rzeczypospolitej" i nie sadze, abym musial to czynic - czytuje
                  prase zagraniczna, z ktorej sporo uwagi poswiecam prasie hiszpanskiej - takie
                  moje hobby.
                  Dziekuje Ci natomiast za zwrocenie uwagi na p. Wildsteina - pare razy czytalem
                  jego artykuly(rzeczywiscie dobre), ale "jedna jaskolka nie czyni wiosny", jak
                  mowia...
                  To prawda: fakt, ze "Rzeczposoplita" zwraca uwage(jak dlugo jeszcze?) na
                  niebezpieczenstwo islamu jest niezwykle budujacy i jesli czytujesz te gazete
                  regularnie, trzymaj reke na pulsie i daj znac(link?), ze cos ciekawego sie
                  pokazalo.
                  Nie jestem po prostu w stanie sledzic wszystkiego.

                  Widzisz, Werw, jako kresowiak z korzeniami, siegajacymi w przeszlosc kilkaset
                  lat,ktorego rodzina w polowie miala takze litwesko-ruskie korzenie, jestem z
                  natury troszeczke podejrzliwy: fakt, ze Cep ciagle cytuje "Rzeczpospolita" jest
                  dla mnie wielce mowiacy i pare razy przylapalem go, dlaczego tak czyni.Nawet
                  nie bede juz w to blizej wchodzil: raz wystarczy.
                  Pzdr.
                  (J)

                  • werw Re: Do Jerzego - uwaga niemerytoryczna 13.12.03, 19:18
                    "Rz" nie pada na twarz przed nikim - dotyczy to także tej części środowisk
                    żydowskich, które mają zwyczaj piętnowac wszystkich za winy popełnione i
                    niepopełnione, z jednym wyjątkiem: Moreli i im podobnych i - z zachowaniem
                    wszelkich proporcji - Fredziów54. Być może na tą część publicystyki "Rz"
                    powoływał się CCCP.
                    Niemniej jednak zadziwił mnie on bardzo (do tej pory wyjść ze zdziwienia nie
                    mogę) swoim uznaniem dla Wildsteina - bo to Wildstein właśnie pisze zazwyczaj o
                    imigracji islamskiej, murze w Izraelu czy wojnie w Iraku - dodajmy, że
                    prezentując poglądy dokładnie przeciwne niż CCCP.

                    Nie sposób przecenić roli "Rz" w wyjaśnianiu patologii, z jakich obecnie składa
                    się życie publiczne w Polsce a w których tworzeniu i konserwowaniu wielkie
                    "zasługi" ma środowisko reprezentowane przez GW - ale to osobny temat. Pzdr.
                    • Gość: CCCP Do werwa IP: *.acn.pl 13.12.03, 20:00
                      werw napisał:

                      > "Rz" nie pada na twarz przed nikim - dotyczy to także tej części środowisk
                      > żydowskich, które mają zwyczaj piętnowac wszystkich za winy popełnione i
                      > niepopełnione, z jednym wyjątkiem: Moreli i im podobnych i - z zachowaniem
                      > wszelkich proporcji - Fredziów54. Być może na tą część publicystyki "Rz"
                      > powoływał się CCCP.
                      > Niemniej jednak zadziwił mnie on bardzo (do tej pory wyjść ze zdziwienia nie
                      > mogę) swoim uznaniem dla Wildsteina - bo to Wildstein właśnie pisze zazwyczaj o
                      > imigracji islamskiej, murze w Izraelu czy wojnie w Iraku - dodajmy, że
                      > prezentując poglądy dokładnie przeciwne niż CCCP.
                      >
                      > Nie sposób przecenić roli "Rz" w wyjaśnianiu patologii, z jakich obecnie składa
                      > się życie publiczne w Polsce a w których tworzeniu i konserwowaniu wielkie
                      > "zasługi" ma środowisko reprezentowane przez GW - ale to osobny temat. Pzdr.

                      Szanowny werwie,

                      Cieszę się, ża zapamiętałeś moją skromną osobę. Re: Wildstein. Lubię go czytać i cenię. Zwłaszcza za elegancję i przejrzystość argumentacji. To w dobie pustosłowia rzadki talent.

                      Nie chcę wtrącać się do interesującej konwersacji dżigitów na tym wątku, mimo to chciałbym Cię poprosić o komentarz w jednej kwestii. Czy ten były działacz SD prof. Jerzy R. Nowak (ten od "100 kłamstwa Grossa") ma coś wspólnego z IPNem? I jeszcze (zapewne wiesz lepiej): czy IPN ma być z jakichś względów be?

                      Pozdrowienia,

                      C.
                      • werw Re: Do werwa 13.12.03, 20:13
                        Niestety nie tylko że nie wiem "lepiej" ale tez nie mam zielonego pojecia. Nie
                        wiem też dlaczego z IPN-em ma być coś nie tak - nie jestem też specjalista w
                        tych sprawach.
                        • Gość: CCCP Re: Do werwa IP: *.acn.pl 13.12.03, 20:21
                          Dzięki.

                          Zapytałem tylko dlatego, że od pewnego czasu pojawiają się na podobnych wątkach zbitki sugerujące jakiś szczególny związek IPN-u z tym Nowakiem (ew. odwrotnie). Coś takiego: jeśli wzmiankujesz IPN, to znaczy, że jesteś fanem Nowaka. Kiedyś sformułowano by to tak: mówisz IPN, myślisz Nowak. Itd. Podejrzewam, że to jakiś figment of imagination, ale nie mając pewności postanowiłem zapytać Ciebie, jako pilniejszego czytelnika prasy.
                    • Gość: Jerzy Re: Do Jerzego - uwaga niemerytoryczna IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 13.12.03, 20:45
                      Ja to "srodowisko" GW swietnie znam - niektorych ich emisariuszy spotykalem w
                      1979-80 r. w Lund. To nieciekawe typy.
                      (J)
            • rhinoceros Re: Do rhinocerosa 13.12.03, 16:46
              Gość portalu: eres napisał(a):

              > rh: Nie ma znaku równości pomiędzy terenami GG i terenami wcielonymi do Rzeszy
              > -
              > terenami, które stały się integralną cześcią Rzeszy, z wszystkimi wynikającymi
              >
              > z tego faktu konsekwencjami dla ludności. Możesz sobie, kolego eres, snuć dalej
              >
              > swoje porównania, ile chcesz, nie zmieni to faktu, że głębia niemieckiego
              > panowania nad nowymi wschodnimi rejonami Rzeszy i GG była różna.
              > eres: Że różna, to fakt powszechnie wiadomy. O tym zresztą pisałem. Pisałem
              > także, że różne formy terroru stosował okupant w GG, inne na obszarach
              > wcielonych do Rzeszy. Jedną z najdotkliwszych szykan stosowanych wobec Polaków
              > odmawiających poddaniu się zniemczeniu było wysiedlenie na teren GG. Mniemam,
              > że wiesz, jak ?wysiedlanie? ludności polskiej przebiegało na tereni
              > e GG.

              Tak, wiem. I wiem równoczesnie, że pierwsze masowe egzekucje
              odbywały się właśnie na Kresach Zachodnich. Nie bez z góry
              załozonego psychologicznego efektu. O skutkach likwidacji
              lokalnych elit już w pierwszych miesiącach po Wrześniu nawet
              nie wspominam. Pozostaje jeszcze drobny, dodatkowy czynnik:
              chodzi o tereny ludnościowo niejednolite; (wszech)obecność
              niemieckich, dwujęzycznych sąsiadów znakomicie utrudniała podjęcie
              różnych form oporu - to co robiono w tych warunkach i tak
              budzi szacunek.

              > może się mylę. Proszę mnie oświecić.
              > eres: Pozorujesz naiwnego. Myślę, że nie jest Ci w tym względzie potrzebne
              > wyjaśnienie. Rzeczywiście, Niemcy nie powoływali w GG Polaków do niemieckiej
              > służby wojskowej. Jest to truizm. Ale Niemcy nie powoływali do służby wojskowej
              >
              > Polaków także na terenach inkorporowanych do Rzeszy. Podkreślam, Polaków, czyli
              >
              > tych mieszkańców obszarów wcielonych do Rzeszy, którzy nie ulegli niemieckiej
              > presji i nie podpisali Volkslisty! Do wojska niemieckiego powoływani byli ci
              > Polacy, którzy stali się ? w okolicznościach i w sposób jaki przedstawiłe
              > m w
              > poprzednich moich postach ? niemieckimi obywatelami, owymi Volksdeutsche
              > i ci,
              > którzy należeli do największej grupy zniemczonych Polaków ? do tzw.
              > Eingedeutschte (grupa III. Volkslisty).

              Uniknąłeś, eres, zgrabnie odpowiedzi. Ci ludzie, którzy oświadczyli,
              że nie przyjmują obywatelstwa niemieckiego. - Czy poza tym, że ich
              nie powoływano do armii niemieckiej, cieszyli się jeszcze jakimiś
              innymi, dodatkowymi przywilejami? Rozumiem, że mogli sobie spokojnie
              dalej gospodarzyć, przez nikogo specjalnie nie molestowani. Rozumiem
              też, że te wszystkie historie o jakichś tam Piaśnicach, Stutthofach,
              obozach pracy, ścinaniu toporem w Królewcu, Poznaniu czy Berlinie,
              to tylko wytwory PRL-owskiej propagandy.


              >
              > rh: Proszę mnie również oświecić, dlaczego analogiczna sytuacja ludności
              > Kresów - obszaru włączonego do ZSRR, miałaby podlegać innej ocenie. Jeśli
              > upodlenie na Kresach Zachodnich, to upodlenie również na Kresach Wschodnich,
              > jeśli kolaboracja tu, to kolaboracja również tam. Jeśli wskazujemy palcem tych,
              >
              > którzy dla zachowania życia własnego i rodzin poddali się prawom Rzeszy, to
              > wskażmy również palcem tych, którzy z podobnych powodów poddali się prawom
              > CCCP. To jest, niestety, ta sama opowieść. Ten sam czas, byli obywatele tego
              > samego kraju, te same motywy.
              > eres: O tych kwestiach niebawem.

              Ponawiam to pytanie. Mniejsza z przyjęciem obywatelstwa
              (tak na Wschodzie jak i Zachodzie Polski wybór był raczej
              niewielki). Ochotnicze przyjęcie funkcji w aparacie władzy
              i terroru wroga to świadoma zdrada. Na Zachodzie Polski ci,
              którzy takiego wyboru dokonali, ponieśli po wojnie za to
              konsekwencje. Fakt, że zdrajców ze Wschodu po wojnie nie
              rozliczano (przeciwnie, uzanwano ich wybory za powód do
              chwały), nie sprawia, że zdrady nie było.



              Na razie.
              • Gość: Jerzy Smetek... smetkuje -cos strasznego odkryl.. IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 13.12.03, 19:11
                Oto wypowiedz Smetka- Nosorozca:

                "rh: Proszę mnie również oświecić, dlaczego analogiczna sytuacja ludności
                Kresów - obszaru włączonego do ZSRR, miałaby podlegać innej ocenie. Jeśli
                upodlenie na Kresach Zachodnich, to upodlenie również na Kresach Wschodnich,
                jeśli kolaboracja tu, to kolaboracja również tam. Jeśli wskazujemy palcem tych,
                którzy dla zachowania życia własnego i rodzin poddali się prawom Rzeszy, t
                o wskażmy również palcem tych, którzy z podobnych powodów poddali się prawom
                CCCP. To jest, niestety, ta sama opowieść. Ten sam czas, byli obywatele te
                go samego kraju, te same motywy. "

                I druga wypowiedz-pytanie, rownie "ciekawe":
                "Ponawiam to pytanie. Mniejsza z przyjęciem obywatelstwa (tak na Wschodzie jak
                i Zachodzie Polski wybór był raczej niewielki). Ochotnicze przyjęcie funkcji w
                aparacie władzy i terroru wroga to świadoma zdrada. Na Zachodzie Polski ci,
                którzy takiego wyboru dokonali, ponieśli po wojnie za to konsekwencje. Fakt, że
                zdrajców ze Wschodu po wojnie nie rozliczano (przeciwnie, uzanwano ich wybory
                za powód do chwały), nie sprawia, że zdrady nie było."

                Smiechu to warte, nie warte funta klakow. Ale wysoce manipulatywne, typowe dla
                wszystkich wypowiedzi Cepa i jak wszytko, co ten czlowiek pisze: klamliwe.

                Aby go sprowokowac(mowiac jednakze caly czas prawde), bowiem wydaje mu sie, ze
                zastawil jakas sprytna pulapke, musimy, po prostu, stwierdzic, ze klamie, ze
                nie zna historii wlasnego narodu(tu jednak nie popelniamy zadnej prowokacji)...
                Wciaz bowiem dzieli Polske na "Kresy Zachodnie i Wschodnie" - podobnie czynili
                to w II w.sw.... hitlerowcy z Poznanskim, inkorporujac rdzennie polskie ziemie
                do Reichu lub z polska czescia Bialorusi -wlasciwiej byloby:Litwy,ktorej
                przyznali jakby status samodzielnego "panstwa"...z obywatelstwem "bialoruskim".
                Dla zadnego Polaka przed wojna nie bylo nigdy zadnej watpliwosci: Slask byl
                Slaskiem, a Pomorze Gdanskie -Gdanskim. Wielkopolska byla zawsze rdzenna
                Polska, ale...nie dla Niemcow.

                Postawmy jednak pytanie ( i z pewnoscia postawi je "Eres"): kto z Polakow
                wspolpracowal z Sowietami na "Kresach Wschodnich"?
                I odpowiedzmy, nie czekajac na glupawe cepowe wynurzenia: wylacznie komunisci.
                Niewielka garstka komunistow - przez Polakow uwazanych za zdrajcow.
                Tkich samych, jak ten slawetny ostatni krol Polski, St.August Poniatowski,
                wysiadujacy i wyczekujacy "swojej kolejki"w antyszambrach carycy Katarzyny...
                Dokladnie takich samych.
                Jesli Cep zna innych, to niech ich wskaze palcem.
                (J)



                • rhinoceros jedno słowo 13.12.03, 19:27
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                  > Oto wypowiedz Smetka- Nosorozca:
                  >
                  > "rh: Proszę mnie również oświecić, dlaczego analogiczna sytuacja ludności
                  > Kresów - obszaru włączonego do ZSRR, miałaby podlegać innej ocenie. Jeśli
                  > upodlenie na Kresach Zachodnich, to upodlenie również na Kresach Wschodnich,
                  > jeśli kolaboracja tu, to kolaboracja również tam. Jeśli wskazujemy palcem tych,
                  > którzy dla zachowania życia własnego i rodzin poddali się prawom Rzeszy, t
                  > o wskażmy również palcem tych, którzy z podobnych powodów poddali się prawom
                  > CCCP. To jest, niestety, ta sama opowieść. Ten sam czas, byli obywatele te
                  > go samego kraju, te same motywy. "
                  >
                  > I druga wypowiedz-pytanie, rownie "ciekawe":
                  > "Ponawiam to pytanie. Mniejsza z przyjęciem obywatelstwa (tak na Wschodzie jak
                  > i Zachodzie Polski wybór był raczej niewielki). Ochotnicze przyjęcie funkcji w
                  > aparacie władzy i terroru wroga to świadoma zdrada. Na Zachodzie Polski ci,
                  > którzy takiego wyboru dokonali, ponieśli po wojnie za to konsekwencje. Fakt, że
                  >
                  > zdrajców ze Wschodu po wojnie nie rozliczano (przeciwnie, uzanwano ich wybory
                  > za powód do chwały), nie sprawia, że zdrady nie było."
                  >
                  > Smiechu to warte, nie warte funta klakow. Ale wysoce manipulatywne, typowe dla
                  > wszystkich wypowiedzi Cepa i jak wszytko, co ten czlowiek pisze: klamliwe.


                  Dureń.
                • Gość: Jerzy Re: Smetek... smetkuje -cos strasznego odkryl.. IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 13.12.03, 20:54
                  Wszyscy forumowicze widza tu jak na dloni nicosc tego typa: nie potrafi dac
                  odpowiedzi na swoje, przez siebie samego postawione, pytanie. Nie potrafi
                  wskazac palcem Polakow( a moze jaka szczegolna grupe) - zdrajcow z Kresow.
                  Polacy chcieliby z cala pewnoscia poznac swoja historie-nawet te najbardziej
                  nieprzyjemne fakty. Po co je przemilczac?
                  Kto kocha swoj wlasny narod, to go kocha ze wszystkimi jego przywarami.To
                  naturalne.
                  Po coz wiec to blaznowate podskakiwanie?
                  (J)
                  • rhinoceros Re: Smetek... smetkuje -cos strasznego odkryl.. 13.12.03, 22:15
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                    > Wszyscy forumowicze widza tu jak na dloni nicosc tego typa: nie potrafi dac
                    > odpowiedzi na swoje, przez siebie samego postawione, pytanie. Nie potrafi
                    > wskazac palcem Polakow( a moze jaka szczegolna grupe) - zdrajcow z Kresow.


                    Dureń.
              • Gość: eres Re: Do rhinocerosa - ponownie IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.03, 01:11
                rh: Tak, wiem. I wiem równoczesnie, że pierwsze masowe egzekucje odbywały się
                właśnie na Kresach Zachodnich. Nie bez z góry załozonego psychologicznego
                efektu. O skutkach likwidacji
                lokalnych elit już w pierwszych miesiącach po Wrześniu nawet nie wspominam.
                Pozostaje jeszcze drobny, dodatkowy czynnik: chodzi o tereny ludnościowo
                niejednolite; (wszech) obecność niemieckich, dwujęzycznych sąsiadów znakomicie
                utrudniała podjęcie różnych form oporu - to co robiono w tych warunkach i tak
                budzi szacunek.
                eres: Nie na cały obszarze terenu Pomorza Gdańskiego opór Polaków został
                zduszony. Na terenie Kaszub i Kociewia istniało zbrojne podziemie, właśnie
                utworzone przez samych Kaszubów, tych, których niejako wyłączono z pod
                terrorystycznej polityki Generalplan Ost; wg memoriału Wetzela i Hechta
                Kaszubów uznano bowiem za „zdolnych” do szybkiego zniemczenia. Były okresy,
                kiedy niemieckie Jagdkommanda były w nieustannych akcjach ścigając bojowców
                zbrojnych grup oporu.

                rh: Uniknąłeś, eres, zgrabnie odpowiedzi. Ci ludzie, którzy oświadczyli, że nie
                przyjmują obywatelstwa niemieckiego. - Czy poza tym, że ich nie powoływano do
                armii niemieckiej, cieszyli się jeszcze jakimiś innymi, dodatkowymi
                przywilejami?
                eres: Nie czyniłem uników, moja odpowiedź była konkretna. Powtarzam: Polaków,
                zarówno tych w GG, jak i tych na terenach przyłączonych do Rzeszy, Niemcy nie
                wcielali do niemieckiego wojska!

                rh: Rozumiem, że mogli sobie spokojnie dalej gospodarzyć, przez nikogo
                specjalnie nie molestowani. Rozumiem też, że te wszystkie historie o jakichś
                tam Piaśnicach, Stutthofach, obozach pracy, ścinaniu toporem w Królewcu,
                Poznaniu czy Berlinie, to tylko wytwory PRL-owskiej propagandy.
                eres: Są to fakty powszechnie znane, o czym także pisałem. Pisałem jednak o
                zasadniczych różnicach w rozmiarach i brutalności niemieckiego terroru na obu
                tych obszarach.

                rh: Ponawiam to pytanie. Mniejsza z przyjęciem obywatelstwa (tak na Wschodzie
                jak i Zachodzie Polski wybór był raczej niewielki). Ochotnicze przyjęcie
                funkcji w aparacie władzy i terroru wroga to świadoma zdrada. Na Zachodzie
                Polski ci, którzy takiego wyboru dokonali, ponieśli po wojnie za to
                konsekwencje.
                eres: Tym Polakom z terenów przyłączonych do Rzeszy, którzy w różnych
                okolicznościach znaleźli się na Volksliście III - „Eingedeutschte” (największa
                grupa zniemczonych Polaków), nie spadł włos z głowy. Znam natomiast szereg
                przypadków (z terenu Grudziądza) powojennego rozliczania eks-folksdojczów, tych
                z Volkslisty drugiej grupy, a więc takich, którzy o ten status usilnie
                zabiegali, ba nawet takich, którzy przez Niemców NIE ZMUSZANI, ochoczo, dla
                przypodobania się swoim nowym Volksgenossen, zmieniali swoje nazwiska z
                polskich na niemiecko brzmiące (np. z Kwiatkowskiego na Blumer, ze Stańczyka na
                Stahn itp.). Wielu z nich po przesłuchaniach w UB stanęło przed polskimi
                sądami. Z reguły otrzymywali kary w zawieszeniu. Niektórych z nich
                ukarano ...nakazem kilkomiesięcznej, przymusowej pracy u okolicznych rolników
                (bez wynagrodzenia). Tylko nielicznych folksdojczów, tych najbardziej
                wysługującym się Niemcom, UB przekazywało władzom NKWD, a te dołączały ich do
                toczących się tygodniami przez północne tereny Polski kolumn Niemców pędzonych
                do sowieckich łagrów. Szyderstwem losu był fakt, że w tychże kolumnach znalazło
                się wielu autentycznych polskich patriotów - bojowców polskiego
                niepodległościowego podziemia lat okupacji (patrz sytuacja celi aresztu UB
                dzielonej przez Moczarskiego i Stroopa).
                N.B. W Grudziądzu NKWD istniał przez parę miesięcy roku 1945, utworzony na
                terenie b. obozu dla robotników przymusowych (tzw. Ostarbeiter), przejściowy
                łagier dla owych pędzonych do „archipelagu GUŁAG” więźniów.
                Twoje Rhinocerosie usiłowania niezmiennie zmierzają z uporem godnym ubolewania
                do jednego – rzecz dla mnie niepojęta - do przedstawienia folksdojczów jako
                ofiar niemieckiego okupanta, niemal jako bohaterskich polskich patriotów. Mam
                wprawdzie dla Twojej postawy pewne wytłumaczenie, ale nie podzielę się nim z
                Tobą, bo nie chcę Cię urazić, a być może jest ono mylne.
                Jak powszechnie wiadomo, a także i Ty jesteś tego świadom, najsurowsze represje
                stosowały komunistyczne władze PRL wobec działaczy i bojowców polskiego
                podziemia niepodległościowego, wobec tych, którzy walczyli z wszelkiej maści
                kolaborantami hitlerowskiego okupanta.

                rh: Fakt, że zdrajców ze Wschodu po wojnie nie rozliczano (przeciwnie, uzanwano
                ich wybory za powód do chwały), nie sprawia, że zdrady nie było.
                eres: Znów pozory naiwności? Czyż zdrajców kolaborujących z okupantem sowieckim
                miały rozliczać i karać ustanowione przez sowietów komunistyczne, peerelowskie
                władze?
                • rhinoceros Re: Do eresa - ponownie 16.12.03, 12:54
                  Gość portalu: eres napisał(a):

                  > rh: Tak, wiem. I wiem równoczesnie, że pierwsze masowe egzekucje odbywały się
                  > właśnie na Kresach Zachodnich. Nie bez z góry załozonego psychologicznego
                  > efektu. O skutkach likwidacji
                  > lokalnych elit już w pierwszych miesiącach po Wrześniu nawet nie wspominam.
                  > Pozostaje jeszcze drobny, dodatkowy czynnik: chodzi o tereny ludnościowo
                  > niejednolite; (wszech) obecność niemieckich, dwujęzycznych sąsiadów znakomicie
                  > utrudniała podjęcie różnych form oporu - to co robiono w tych warunkach i tak
                  > budzi szacunek.
                  > eres: Nie na cały obszarze terenu Pomorza Gdańskiego opór Polaków został
                  > zduszony. Na terenie Kaszub i Kociewia istniało zbrojne podziemie, właśnie
                  > utworzone przez samych Kaszubów, tych, których niejako wyłączono z pod
                  > terrorystycznej polityki Generalplan Ost; wg memoriału Wetzela i Hechta
                  > Kaszubów uznano bowiem za ?zdolnych? do szybkiego zniemczenia. Były
                  > okresy,
                  > kiedy niemieckie Jagdkommanda były w nieustannych akcjach ścigając bojowców
                  > zbrojnych grup oporu.
                  >
                  > rh: Uniknąłeś, eres, zgrabnie odpowiedzi. Ci ludzie, którzy oświadczyli, że nie
                  >
                  > przyjmują obywatelstwa niemieckiego. - Czy poza tym, że ich nie powoływano do
                  > armii niemieckiej, cieszyli się jeszcze jakimiś innymi, dodatkowymi
                  > przywilejami?
                  > eres: Nie czyniłem uników, moja odpowiedź była konkretna. Powtarzam: Polaków,
                  > zarówno tych w GG, jak i tych na terenach przyłączonych do Rzeszy, Niemcy nie
                  > wcielali do niemieckiego wojska!
                  >
                  > rh: Rozumiem, że mogli sobie spokojnie dalej gospodarzyć, przez nikogo
                  > specjalnie nie molestowani. Rozumiem też, że te wszystkie historie o jakichś
                  > tam Piaśnicach, Stutthofach, obozach pracy, ścinaniu toporem w Królewcu,
                  > Poznaniu czy Berlinie, to tylko wytwory PRL-owskiej propagandy.
                  > eres: Są to fakty powszechnie znane, o czym także pisałem. Pisałem jednak o
                  > zasadniczych różnicach w rozmiarach i brutalności niemieckiego terroru na obu
                  > tych obszarach.
                  >
                  > rh: Ponawiam to pytanie. Mniejsza z przyjęciem obywatelstwa (tak na Wschodzie
                  > jak i Zachodzie Polski wybór był raczej niewielki). Ochotnicze przyjęcie
                  > funkcji w aparacie władzy i terroru wroga to świadoma zdrada. Na Zachodzie
                  > Polski ci, którzy takiego wyboru dokonali, ponieśli po wojnie za to
                  > konsekwencje.
                  > eres: Tym Polakom z terenów przyłączonych do Rzeszy, którzy w różnych
                  > okolicznościach znaleźli się na Volksliście III - ?Eingedeutschte?
                  > (największa
                  > grupa zniemczonych Polaków), nie spadł włos z głowy. Znam natomiast szereg
                  > przypadków (z terenu Grudziądza) powojennego rozliczania eks-folksdojczów, tych
                  >
                  > z Volkslisty drugiej grupy, a więc takich, którzy o ten status usilnie
                  > zabiegali, ba nawet takich, którzy przez Niemców NIE ZMUSZANI, ochoczo, dla
                  > przypodobania się swoim nowym Volksgenossen, zmieniali swoje nazwiska z
                  > polskich na niemiecko brzmiące (np. z Kwiatkowskiego na Blumer, ze Stańczyka na
                  >
                  > Stahn itp.). Wielu z nich po przesłuchaniach w UB stanęło przed polskimi
                  > sądami. Z reguły otrzymywali kary w zawieszeniu. Niektórych z nich
                  > ukarano ...nakazem kilkomiesięcznej, przymusowej pracy u okolicznych rolników
                  > (bez wynagrodzenia). Tylko nielicznych folksdojczów, tych najbardziej
                  > wysługującym się Niemcom, UB przekazywało władzom NKWD, a te dołączały ich do
                  > toczących się tygodniami przez północne tereny Polski kolumn Niemców pędzonych
                  > do sowieckich łagrów. Szyderstwem losu był fakt, że w tychże kolumnach znalazło
                  >
                  > się wielu autentycznych polskich patriotów - bojowców polskiego
                  > niepodległościowego podziemia lat okupacji (patrz sytuacja celi aresztu UB
                  > dzielonej przez Moczarskiego i Stroopa).
                  > N.B. W Grudziądzu NKWD istniał przez parę miesięcy roku 1945, utworzony na
                  > terenie b. obozu dla robotników przymusowych (tzw. Ostarbeiter), przejściowy
                  > łagier dla owych pędzonych do ?archipelagu GUŁAG? więźniów.
                  > Twoje Rhinocerosie usiłowania niezmiennie zmierzają z uporem godnym ubolewania
                  > do jednego ? rzecz dla mnie niepojęta - do przedstawienia folksdojczów ja
                  > ko
                  > ofiar niemieckiego okupanta, niemal jako bohaterskich polskich patriotów. Mam
                  > wprawdzie dla Twojej postawy pewne wytłumaczenie, ale nie podzielę się nim z
                  > Tobą, bo nie chcę Cię urazić, a być może jest ono mylne.
                  > Jak powszechnie wiadomo, a także i Ty jesteś tego świadom, najsurowsze represje
                  >
                  > stosowały komunistyczne władze PRL wobec działaczy i bojowców polskiego
                  > podziemia niepodległościowego, wobec tych, którzy walczyli z wszelkiej maści
                  > kolaborantami hitlerowskiego okupanta.
                  >
                  > rh: Fakt, że zdrajców ze Wschodu po wojnie nie rozliczano (przeciwnie, uzanwano
                  >
                  > ich wybory za powód do chwały), nie sprawia, że zdrady nie było.
                  > eres: Znów pozory naiwności? Czyż zdrajców kolaborujących z okupantem sowieckim
                  >
                  > miały rozliczać i karać ustanowione przez sowietów komunistyczne, peerelowskie
                  > władze?

                  Szanowny eresie,

                  Sporu co do meritum, tj. kwestii kolaboracji i zdrady, własciwie nie ma. Jest natomiast różnica
                  co do zasadności prowadzenia porównań w tym czy innym kierunku. Ty chciałbyś porównywać zachowania
                  ludzi z terenów wcielonych do Rzeszy do zachowań tych, którzy znaleźli się w GG. Ja uważam, że nie jest
                  to porównanie właściwe. Po pierwsze: ze względu na odmienność warunków. Po drugie: ze względu na
                  specyfikę pogranicza (trudności samoidentyfikacyjne jego mieszkańców). Po trzecie: ze względu na
                  łatwość ferowania sądów wartościujących. Stąd mój sprzeciw.

                  Wg mnie analizie porównawczej można i należy najpierw poddać zachowania ludzi
                  z terenów wcielonych -
                  do Rzeszy i do CCCP.

                  Nie uważam bynajmniej, by przyjęcie Volkslisty miało być dowodem patriotyzmu. Nie sądzę
                  jednak, by dawało to komukolwiek prawo potępiania w czambuł wszystkich byłych obywateli polskich,
                  którzy, znalazłszy się nagle i nie ze swojej winy w obrębie państwa niemieckiego, nie
                  potrafili patriotycznie stawić czoła jego aparatowi przemocy. To samo odnoszę do ludności, która
                  znalazła się w obrębie CCCP. I stanęła przed analogicznymi dylematami.

                  Fakt, że aktywni, gorliwi kolaboranci, wysługujący się Rzeszy i CCCP na szkodę Państwa Polskiego, zostali
                  po wojnie potraktowani inaczej, to już zupełnie inna bajka. Nie chcę się powtarzać, więc:


                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=9528803&a=9671317

                  PS. Była kiedyś ciekawa (i chyba jedyna) książka o wojennym Grudziądzu, zdaje się "Pruski mur". Ale
                  nie pamiętam nazwiska autora.
    • Gość: sp;lit Re: Do Zbalansowanego IP: *.nas28.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 13.12.03, 04:05
      Dzieki za mozliwosc uzupelnienia luk historii , (w szkole od '58 do '72) ,
      nigdy nie mialem mozliwosci (nawet w w konspiracyjnych kolkach historii)
      zetknac sie z detalami , ktore tu podajesz .

      Na temat rzekomych kolaborantow i ich pobudkami , mam historie jej Ojca (Mojej
      pierwszej milosci) , syna rolnika spod Glubczyc (Opolskie) wcielonego przymusem
      do Wermacht , wyslanego do Afryki i mojego taty , ktory uciekl z przymusowych
      robot do aliantow i po przeszkoleniu znalazl sie w Afryce w tym samym czasie ,
      historia , ktora najlepszy nowelista nie wymyslil by w swoich snach ,... Bede
      obserwowal ten post i moze dopisze reszte , a moze ktos dopisze , bo nie jestem
      jedynym kto zna te historie ,...

      uklony
    • Gość: Jerzy Polowanie na "Brunatnego". IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 14.12.03, 17:08




      POLOWANIE NA "BRUNATNEGO"

      Nie doczekalismy sie odpowiedzi. "Intelektualny dwunozny nosorozec" (co prawda,
      to prawda: skora dostatecznie gruba) postawil "odwaznie" pytanie, ale
      zaraz "pobjezal w kusty" - widac tam bezpieczniej. Zostawil jednak po sobie,
      jak zawsze zreszta, tu i tam kupki nazwozu przykryte z lekka zeschla trawa i
      ziemia, przywalone pustawymi frazesami naiwnie sadzac, ze to zabije zapach g…
      a.
      To musi byc juz leciwy, brunatny, nosorozec. Rzadki juz zwierz, choc
      niespecjalnie cenny: brunatne nosorozce potracily rogi i dlatego na swiatowym
      rynku niewiele znacza.
      Co jednakze nie oznacza, ze nie nalezy zaprzestac odstrzalu brunatnych -
      chocby tylko ze wzgledu na srodowisko naturalne: w Europie nosorozce, biegajac
      i porykujac po krzakach, dziedzincach szkol i wyzszych uczelni, strasza
      mlodziez szkolna i golowasych studentow. Dlatego najlepiej sie jest ich pozbyc.
      Jak to zrobic?

      Pomimo strasznego ladunku nienawisci do Polakow zawartych w ich wypocinach, nie
      jest to specjalnie trudne - zaczniemy od zacytowania postawionego
      przez "brunatnego" "problematu":

      "rh: Proszę mnie również oświecić, dlaczego analogiczna sytuacja ludności
      Kresów - obszaru włączonego do ZSRR, miałaby podlegać innej ocenie. Jeśli
      upodlenie na Kresach Zachodnich, to upodlenie również na Kresach Wschodnich,
      jeśli kolaboracja tu, to kolaboracja również tam. Jeśli wskazujemy palcem tych,
      którzy dla zachowania życia własnego i rodzin poddali się prawom Rzeszy, t
      o wskażmy również palcem tych, którzy z podobnych powodów poddali się prawom
      CCCP. To jest, niestety, ta sama opowieść. Ten sam czas, byli obywatele te
      go samego kraju, te same motywy. "

      I druga wypowiedz-pytanie retoryczne, rownie "ciekawe":
      "Ponawiam to pytanie. Mniejsza z przyjęciem obywatelstwa (tak na Wschodzie jak
      i Zachodzie Polski wybór był raczej niewielki). Ochotnicze przyjęcie funkcji w
      aparacie władzy i terroru wroga to świadoma zdrada. Na Zachodzie Polski ci,
      którzy takiego wyboru dokonali, ponieśli po wojnie za to konsekwencje. Fakt, że
      zdrajców ze Wschodu po wojnie nie rozliczano (przeciwnie, uzanwano ich wybory
      za powód do chwały), nie sprawia, że zdrady nie było."

      Wskazanie palcem na Kresy nie jest,oczywiscie, przypadkowe i sluzy pewnemu
      okreslonemu celowi - tak jest zawsze, gdy sprawa zajmuja sie "brunatne".

      Wedlug Cepowatych et consortes, byli jacys kolaboranci na Kresach
      ("Wschodnich"). Kto to mogl byc?
      Odpowiedz nie jest trudna: po wyemliminowaniu wszystkich potencjalnych
      kandydatow (Polakow masowo wywozono do lagrow, "obozow jenieckich") zostaja na
      placu tylko "mniejszosci narodowe", wsrod ktorych Zydzi - zwierzyna
      lowna "brunatnych nosorozcow" - wybijaja sie na pierwsze miejsce.
      Bo przeciez trudno zaprzeczyc faktom - zeznaniom naocznych swiadkow: Wilno,
      Lwow, Baranowicze, Nowogrodek….Wszedzie wkraczajacego sowieckiego okupanta
      witaly jakies z czerwonymi szturmowkami grupki mlodziezy zydowskiej, ktore
      pozniej gorliwie zajely sie sowietyzowaniem Kresow ("Wschodnich" -
      przyp.moje, J.) na polecenie Stalina.
      Ale Cepowaty blazen nigdy nie podkresli, ze byli to, przede wszystkim,
      komunisci -internacjonalowie, dla ktorych sprawa przynaleznosci narodowej,
      obywatelstwa nie miala absolutnie zadnego znaczenia -liczyla sie "sprawa ". To
      wazne podkreslenie: sprawa przynaleznosci narodowej dla tych fanatycznych
      komunistow zupelnie nie miala znaczenia; tak dalece, ze gorliwie zajeli sie
      wsadzaniem do lagrow swoich wlasnych wspolrodakow-Zydow.
      Blazen nie podkresli tez, ze w porownaniu z paromilionowa liczba Zydow na
      terenach wschodnich Polski, liczba tych Zydow-komunistow byla praktycznie
      zerowa.
      Ale byli widoczni. Widoczni tym bardziej, ze Polakow-komunistow wsrod nich bylo
      jeszcze mniej. Byli tez inni - np. Ukraincy.
      Dlaczegoz mielibysmy o nich zapomniec?

      Musimy cos zrobic, by rozsuplac te dreczaca Cepowatych , wieloletnia
      zagadke: "Dlaczego, dlaczego, dlaczego?"
      Dlatego zamiast babcinych opowiadanek i gledzenia zdziecinialych staruszkow
      zapoznajmy sie lepiej z dokumentami, opracowanymi przez fachowcow, majcych
      dobry wglad w tamte, zacieniane przed opinia publiczna, sprawy i opisujacych
      rzecz cala spokojnie, chlodno, bez podniecania sie.


      Nie ma rady: czeka nas znow peregrynacja na Narodowa Polane.Chyba tak juz
      bedzie stale, gdy mamy do czynienia z Cepowatymi.
      Wychodzimy z "rodowego gniazda" Cepowatych i polna drozka docieramy do lasu.
      Uwazamy bardzo, zeby nie rozdeptac cudnie mieniacego sie w sloncu
      zaskronca .Wkraczajac na Narodowa Polane zauwazamy, ze sa dzis orliki na starym
      debie jakos nastroszone, nieufne, niespokojnie sie wierca, cos dziobia..Dla
      odmiany Stary Orzel siedzi nieruchomo, tepo patrzy przed siebie, trzaska
      przytepialym dziobem - jakos tak bez sensu…Robi sie straszno -na wszelki
      wypadek mamy w rece solidna debowa lage: jakby cos, to ... przez leb, prosto w
      dziob.

      Docieramy do skrzyni zamczystej : po uniesieniu jej wieka wydobywamy stosik
      dokumentow przewiazanych bialo-czerwona tasiemka. Rozwiazujemy ja i juz na
      wierzchu znajdujemy odpowiedni, traktujacy o interesujacym nas okresie.
      Jest to "Memorandum gen. Sikorskiego z 5.II.1942 - Stanowisko rzadu
      sowieckiego wobec polskich mniejszosci narodowych", opatrzone
      naglowkiem "Scisle tajne" i stanowiace zalacznik do "Listu J.M.Martin,a do O.C.
      Harvey´a, Ref.No FO371/3179". List jest tajny a oba te dokumenty, wraz z
      innymi podobnymi , stanowily do 1973 r. pilnie strzezona tajemnice w brytyjskim
      Foreign Office.
      W liscie tym z dn.11 marca 1942 r, John Miller Martin zwraca sie do swego
      kumpla, Oliviera Charles´a Harvey´a (glownego sekretarza osobistego Sekretarza
      Stanu spraw zagranicznych, Anthonego Edena), by ten zapoznal z memorialem
      polskiego generala swego ministra a za jego posrednictwem - samego Churchilla.

      Na wstepie swojego memorandum gen.Sikorski zauwaza, ze :
      "Polityka sowiecka wzgledem polskich mniejszosci narodowych jest zupelnie
      niekonsekwentna.
      Na podstawie umowy polsko-sowieckiej z 30 lipca 1941 r. ZSSR przystapily do
      zwalniania wszystkich obywateli polskich, niezaleznie od ich narodowosci.
      Wskutek tego, obok Polakow niemal wszyscy Zydzi, oraz znaczna ilosc Ukraincow i
      wszyscy Bialorusini zostali wypuszczeni na wolnosc(…)".

      Czy jednak zwolniono wszystkich Zydow bez roznicy?

      "(…) Wszyscy wybitni politycy, a wsrod nich nastepujacy Zydzi: Sommerstien,
      Ringl, Lesser, oraz nastepujacy Ukraincy: Celewicz, Luckyj i Kuzmowycz zostali
      zatrzymani w wiezieniu lub obozach koncentracyjnych.(…)"
      (Czy Zydzi, podobno , wg niektorych Cepowatych, "kontrolujacy" caly Zwiazek
      Sowiecki mogli ocalic swoich?Przesledzenie dalszych losow tych wybitnych,
      knserwatywnych zydowskich politykow da nam odp. negatywna: zagineli bez wiesci
      w lagrach lub zmarli w wiezieniach sowieckich).

      Kto sie szczegolnie interesowal losem Zydow z Polski?

      "(…) Sytuacja Zydow w armii polskiej byla przedmiotem szczegolnego
      zainteresowania zagranicznych korespondentow - Zydow, oraz poddana bacznej
      obserwacji organow NKWD. Rozsiewano tez pogloski, jakoby "z powodu
      antysemityzmu Polakow" Zydzi nie mogli znalezc w szeregach wojska polskiego
      przychylnej dla siebie atmosfery, i ze wskutek tego beda niezdolni do pelnienia
      swojej sluzby. Jednoczesnie NKWD rozpowszechnialo opinie, ze Zydzi sa
      najgorszym elementem w armii, ze zawsze sa niezadowoleni, i dlatego najbardziej
      pozdane dla Polakow byloby pozbycie sie ich. W tych warunkach starania Nowo-
      syjonistycznej Organizacji o sformowanie z Zydow odrebnych jednostek wojskowych
      w celu wyslania ich w przyszlosci do Palestyny, byly nie bez znaczenia.(…)"
      (Warto poznac, co to byla ta "Nowa Organizacja Syjonistyczna i kto nia kierowal.
      Otoz organizacje te stworzyli syjonisci-rewizjonisci po ich secesji w 1935 r.
      Ze Swiatowej Organizacji Syjonistycznej.Byl t
      • Gość: Jerzy Re: Polowanie na "Brunatnego".,cd. IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 14.12.03, 17:14
        "(…) Niemniej jednak warunki Zydow w polskich jednostkach sa godne uznania, a
        ich zachowanie sie na ogol lojalne i zdyscyplinowane. Bardzo wysoki poczatkowo
        odsetek Zydow w armii polskiej zmiejszyl sie nastepnie wskutek zwolnienia
        pewnej ich ilosci z powodu niezdolnosci fizycznej. Obecnie, ilosc Zydow w 5-tej
        dywizji w Tatiszczewie jest wciaz znaczna i w niektorych jednostkach siega 30%.
        Dowodca 5-tej dywizji, gen. Boruta nie zglasza przeciwko nim zarzutow. W 6-tej
        dywizji wiekszosc Zydow zostala odlaczona i, zgodnie z prosba Nowo-syjonistow,
        sformowana w odrebny batalion.
        Przeciwnicy Zabotynskiego protestuja teraz przeciwko tej decyzji. Ich protest
        bedzie rozwazony w najblizszym czasie.Jest oczywiste, jednakze, ze
        przewidywania Sowietow co do niesnasek wewnetrznych w armii polskiej calkowicie
        zawiodly. Spekulacje sowieckie na antyzydowskie uczucia wsrod Polakow okazaly
        sie bezpodstawne.(…)"

        Okazuje sie wiec, ze armijny pobor kresowy, zagarniety we wrzesniu przez
        Sowiety, wsadzony do obozow i zeslany do lagrow, bedacy swiadkami pro-
        sowieckich wystapien malych grupek zydowskich komunistow w kresowych miastach ,
        zachowal zdrowy rozsadek i "nie dal sie zwariowac", a Zydzi, obywatele polscy,
        zachowali sie wlasnie tak, jak powinni sie zachowac polscy obywatele -
        wstepowali masowo do tworzacej sie armii.
        Cepy, chore "na Zyda", wiedza jednak lepiej ...

        Jak sie, dla odmiany, zachowaly w tej sytuacji inne "grupy narodowosciowe",
        tez polskich obywateli? Oto cytat z "Memorialu":

        "(…) Ilosc Ukraincow w armii polskiej zostala znacznie zredukowana wskutek
        rozpowszechniania przez nich propagandy nazistowskiej.Usilowali oni, jako piata
        kolumna, zdemoralizowac wojsko przez ciagle zglaszanie, w sposob sprzeczny z
        dyscyplina, skarg na rozne braki, ktore jednak Polacy znosili i znosza nadal w
        spokoju ducha.

        Z dugiej strony, zachowanie Bialorusinow jest bez zarzutu. Okazuja oni przy
        kazdej okazji swojaj lojalnosc do Polski. Wedlug opinii gen.Andersa,
        wypowiedzianej podczas konferencji ze Stalinem na Kremlu 4 grudnia, zolnierze
        Bialorusini sa calkowicie oddani Panstwu Polskiemu.(…)".

        W dalszej czesci swojego "Memorialu", gen .Sikorski wraca i wyjasnia (Anglikom -
        przyp.moje,J) zachowanie sie Zydow na Kresach podczas sowieckiej napasci i
        pozniejszej okupacji:

        "(…) Wiadomosc o uznaniu przez Sowiety wszystkich Zydow, zamieszkalych na
        terytorium okupowanym przez Rosjan za obywateli sowieckich, rozpowszechnila sie
        juz pomiedzy nimi, wywolujac depresje i konsternacje. Niewatpliwie, niektorzy z
        nich zajeli wobec Polakow w czasie okupacji rosyjskiej wroga postawe i
        manifestowali swoja wspolprace z wladzami sowieckimi kiedy armia czerwona
        weszla na polskie terytorium. Ale uczucie krzywdy i ponizenia, ktore pozniej
        wycierpieli jest tak silne wsrod Zydow, ze wywolalo niechec, pogarde a nawet
        nienawisc w stosunku do Rosjan. Stosunek tych Zydow do ZSSR jest dzis bardziej
        nawet ostry i zaciety, niz Polakow pochodzenia polskiego, ktorzy znalazlszy sie
        pod sowiecka okupacja, nie mieli zadnych zludzen co do wrogiej wzgledem nich
        postawy najezdzcow. Polsko-sowiecki uklad…..wywolal u Zydow glosne ob jawy
        zadowolenia i entuzjazm. Wyrazali oni - i w dalszym ciagu demonstruja - swoje
        przywiazanie do Polski i zywa chce powrotu za wszelka cene do swoich miejsc
        zamieszkania na wschodnich ziemiach przynaleznych do Panstwa Polskiego.(…)".

        No i co, Cepowate? Czy memorial ten zostal napisany przez jakiegos Zyda? !
        Nie, zostal napisany przez czystej krwi Polaka , polskiego generala, Wodza
        Naczelnego, na podstawie wlasnych ocen zebranych w Sowietach, ocen podleglych
        mu generalow, oficerow, zolnierzy, pracownikow cywolnych bylej polskiej
        administracji na Kresach oraz ambasady RP w Moskwie.

        Moglbym zakonczyc na tym, ale nie zrobie tego z tego powodu, ze "brunatny "
        nie precyzuje w swojej "intelektualnej" brechni okresu w jakim mialby nastapic
        to " poddanie sie prawom CCCP" i w konsekwencji "przyjęcie funkcji w aparacie
        władzy i terroru wroga ". Musimy wiec szukac dalej i znalezc drugi taki okres,
        w ktorym dawne wschodnie ziemie polskie znow znalazly sie pod sowiecka
        okupacja. Znajdujemy ten okres dla r.1944, w ktorym Armia Czerwona ponownie
        wkroczyla do Polski.
        Postawmy pytanie: co w takiej sytuacji mogla uczynic ludnosc polska, ktora juz
        raz zakosztowala koszmary sowieckiej wladzy: wywozek do lagrow i masowych
        rozstrzeliwan ? I odpowiedzmy: mogla uciekac przed nacierajacymi sowieciarzami
        dalej na Zachod.
        Mogla? A co jesli nie mogla? Moze musiala jednak znow "przyjac" to sowieckie
        obywatelstwo i pojsc na wspoprace z okupantem nie z wlasnej woli , w czym
        miala jej dopomoc …..

        Chowamy stary dokument gen. Sikorskiego i wyciagamy nowy: "Zalacznik Nr.1"-
        depesza szyfrowa Nr.85, str.4, (stanowiaca odpowiedz na "Uwagi Naczelnego Wodza
        z dn.22 pazdziernika 1943 r.)wyslana w lutym 1944 r. przez Komende Glowna AK do
        sztabu Naczelnego Wodza w Londynie. Tracacy coraz bardziej poczucie
        rzeczywistosci i zajety przygotowywaniami do swojej malej, "prywatnej wojny"-
        Powstania Warszawskiego, gen.Komorowski, melduje Naczelnemu Wodzowi,
        gen.Sosnkowskiemu, o krokach przesiewzietych przez AK na wypadek wkroczenia na
        ziemie polskie armii sowieckiej.

        W rozdziale zat. "Sosunek do Rosjan" :

        "(…) 1. Znajdujacym sie na ziemiach naszych sowieckim oddzialom partyznackim
        nie nalezy w zadnym wypadku utrudniac prowadzenia walki z Niemcami. Unikac
        zatargow z oddzialami sowieckimi. Te nasze oddzialy, ktore mialy juz takie
        zatargi i nie moglyby z tego powodu ulozyc poprawnych stosunkow z oddzialami
        sowieckimi, powinny byc przesuniete na nowy teren. Z naszej strony dopuszczala
        jedynie akcja samoobrony.

        2. Przeciwdzialane tendencji ludnosci do ucieczki na zachod przed
        niebezpieczenstwem rosysjskim. Zwlaszcza masowe opuszczanie terenow przez
        ludnosc polska z rejonow, gdzie tworzy ona wyrazne skupiska, byloby
        rownoznaczne z likwidacja polskiego stanu posiadania na tych terenach.

        3.……Miejscowy dowodca polski winien zglosic sie wraz z majacym sie ujawnic
        przedstawicielem cywilnej wladzy administracyjnej u dowodcy oddzialow
        sowieckich i stosowac sie do jego zyczen…..(…)".

        "Przeciwdzialac tendencji ludnosci do ucieczki…. Masowe opuszczanie terenow
        byloby rownoznaczne z likwidacja polskiego stanu posiadania…." ….
        Hmm…Pod takim dokumentem mogliby sie smialo podpisac enkawudysci z oddzialow
        zaporowych, dzialajacych za pierwszymi szeregami nacierajacych zolnierzy Armii
        Czerwonej… Ale dokument ten podpisal gen."Bor"-Komorowski, wozony w w III
        Rzeczypospolitej na lawecie…jako narodowy bohater. "Masowe opuszczanie…
        rejonow" - to juz wyrazna zdrada polskiego panstwa. Jak mozna bylo powstrzymac
        konne wozy z uciekajacymi, siedzacymi na nich kobietami, dziecmi, staruszkami?
        Zatrzymac i perswadowac? Zawracac sila? Pod konwojem? Czy moze lepiej rozwalic
        dla przykladu pierwszych uciekajacych? - slawetny rozkaz nie precyzuje, jak to
        uczynic.
        Byl to objaw najczystszej glupoty. I tak go potraktowali terenowi dowodcy AK,
        dzialajacy na tamtych terenach, ktorzy rozkazem Komendanta Glownego AK po
        prostu wytarli sobie tylek.

        Co do pkt..3 - szerszy komentarz do niego pozostawiam forumowiczom ale
        zauwaze, ze do "stosowania sie do zyczen"sowieckich dowodcow czlonkow
        ujawnionych organow administracji, zachecal takze sam Komendant Glowny AK, a
        nie tylko zwierzeca, genetycznie zakodowana u czlowieka chec uratowania zycia
        i przezycia za wszelka cene….

        To byloby na tyle.
        (J)





        • Gość: Jerzy Re: Polowanie na "Brunatnego".,cd. IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 14.12.03, 17:33
          Poniewaz urwalo mi kawalek, powtarzam cala czesc II.


          (Warto poznac, co to byla ta "Nowa Organizacja Syjonistyczna i kto nia kierowal.
          Otoz organizacje te stworzyli syjonisci-rewizjonisci po ich secesji w 1935 r.
          Ze Swiatowej Organizacji Syjonistycznej.Byl to ruch maksymalistyczny, kierowany
          przez Zabitynskiego i opozycyjny wobec Weizmanna.Jednym z wazniejszych zalozen
          programu grupy Zabotynskiego bylo tworzenie odrebnych sil zbrojnych zydowskich
          gdziekolwiek i kiedykolwiek jest to mozliwe. Nie bylo w tym nic nowego ani
          nielogicznego -chodzilo o stworzenie szkieletu przyszlej wlasnej sily zbrojnej.
          Podobnie zreszta czynil J.Pilsudski, tworzac legiony -czym, zreszta _legiony
          walczy przeciwko…aliantom w I w.sw. - o maly wlos nie pogrzebal sprawy polskiej
          na zawsze w Wersalu).

          Jakie bylo zachowanie sie Zydow wobec armii polskiej? Czy byli wrogo
          nastawieni? Czy byli nielojali wobec Polski?

          "(…) Niemniej jednak warunki Zydow w polskich jednostkach sa godne uznania, a
          ich zachowanie sie na ogol lojalne i zdyscyplinowane. Bardzo wysoki poczatkowo
          odsetek Zydow w armii polskiej zmiejszyl sie nastepnie wskutek zwolnienia
          pewnej ich ilosci z powodu niezdolnosci fizycznej. Obecnie, ilosc Zydow w 5-tej
          dywizji w Tatiszczewie jest wciaz znaczna i w niektorych jednostkach siega 30%.
          Dowodca 5-tej dywizji, gen. Boruta nie zglasza przeciwko nim zarzutow. W 6-tej
          dywizji wiekszosc Zydow zostala odlaczona i, zgodnie z prosba Nowo-syjonistow,
          sformowana w odrebny batalion.
          Przeciwnicy Zabotynskiego protestuja teraz przeciwko tej decyzji. Ich protest
          bedzie rozwazony w najblizszym czasie.Jest oczywiste, jednakze, ze
          przewidywania Sowietow co do niesnasek wewnetrznych w armii polskiej calkowicie
          zawiodly. Spekulacje sowieckie na antyzydowskie uczucia wsrod Polakow okazaly
          sie bezpodstawne.(…)"

          Okazuje sie wiec, ze armijny pobor kresowy, zagarniety we wrzesniu przez
          Sowiety, wsadzony do obozow i zeslany do lagrow, bedacy swiadkami pro-
          sowieckich wystapien malych grupek zydowskich komunistow w kresowych miastach ,
          zachowal zdrowy rozsadek i "nie dal sie zwariowac", a Zydzi, obywatele polscy,
          zachowali sie wlasnie tak, jak powinni sie zachowac polscy obywatele -
          wstepowali masowo do tworzacej sie armii.
          Cepy, chore "na Zyda", wiedza jednak lepiej ...

          Jak sie, dla odmiany, zachowaly w tej sytuacji inne "grupy narodowosciowe",
          tez polskich obywateli? Oto cytat z "Memorialu":

          "(…) Ilosc Ukraincow w armii polskiej zostala znacznie zredukowana wskutek
          rozpowszechniania przez nich propagandy nazistowskiej.Usilowali oni, jako piata
          kolumna, zdemoralizowac wojsko przez ciagle zglaszanie, w sposob sprzeczny z
          dyscyplina, skarg na rozne braki, ktore jednak Polacy znosili i znosza nadal w
          spokoju ducha.

          Z dugiej strony, zachowanie Bialorusinow jest bez zarzutu. Okazuja oni przy
          kazdej okazji swojaj lojalnosc do Polski. Wedlug opinii gen.Andersa,
          wypowiedzianej podczas konferencji ze Stalinem na Kremlu 4 grudnia, zolnierze
          Bialorusini sa calkowicie oddani Panstwu Polskiemu.(…)".

          W dalszej czesci swojego "Memorialu", gen .Sikorski wraca i wyjasnia (Anglikom -
          przyp.moje,J) zachowanie sie Zydow na Kresach podczas sowieckiej napasci i
          pozniejszej okupacji:

          "(…) Wiadomosc o uznaniu przez Sowiety wszystkich Zydow, zamieszkalych na
          terytorium okupowanym przez Rosjan za obywateli sowieckich, rozpowszechnila sie
          juz pomiedzy nimi, wywolujac depresje i konsternacje. Niewatpliwie, niektorzy z
          nich zajeli wobec Polakow w czasie okupacji rosyjskiej wroga postawe i
          manifestowali swoja wspolprace z wladzami sowieckimi kiedy armia czerwona
          weszla na polskie terytorium. Ale uczucie krzywdy i ponizenia, ktore pozniej
          wycierpieli jest tak silne wsrod Zydow, ze wywolalo niechec, pogarde a nawet
          nienawisc w stosunku do Rosjan. Stosunek tych Zydow do ZSSR jest dzis bardziej
          nawet ostry i zaciety, niz Polakow pochodzenia polskiego, ktorzy znalazlszy sie
          pod sowiecka okupacja, nie mieli zadnych zludzen co do wrogiej wzgledem nich
          postawy najezdzcow. Polsko-sowiecki uklad…..wywolal u Zydow glosne ob jawy
          zadowolenia i entuzjazm. Wyrazali oni - i w dalszym ciagu demonstruja - swoje
          przywiazanie do Polski i zywa chce powrotu za wszelka cene do swoich miejsc
          zamieszkania na wschodnich ziemiach przynaleznych do Panstwa Polskiego.(…)".

          No i co, Cepowate? Czy memorial ten zostal napisany przez jakiegos Zyda? !
          Nie, zostal napisany przez czystej krwi Polaka , polskiego generala, Wodza
          Naczelnego, na podstawie wlasnych ocen zebranych w Sowietach, ocen podleglych
          mu generalow, oficerow, zolnierzy, pracownikow cywolnych bylej polskiej
          administracji na Kresach oraz ambasady RP w Moskwie.

          Moglbym zakonczyc na tym, ale nie zrobie tego z tego powodu, ze "brunatny "
          nie precyzuje w swojej "intelektualnej" brechni okresu w jakim mialby nastapic
          to " poddanie sie prawom CCCP" i w konsekwencji "przyjęcie funkcji w aparacie
          władzy i terroru wroga ". Musimy wiec szukac dalej i znalezc drugi taki okres,
          w ktorym dawne wschodnie ziemie polskie znow znalazly sie pod sowiecka
          okupacja. Znajdujemy ten okres dla r.1944, w ktorym Armia Czerwona ponownie
          wkroczyla do Polski.
          Postawmy pytanie: co w takiej sytuacji mogla uczynic ludnosc polska, ktora juz
          raz zakosztowala koszmary sowieckiej wladzy: wywozek do lagrow i masowych
          rozstrzeliwan ? I odpowiedzmy: mogla uciekac przed nacierajacymi sowieciarzami
          dalej na Zachod.
          Mogla? A co jesli nie mogla? Moze musiala jednak znow "przyjac" to sowieckie
          obywatelstwo i pojsc na wspoprace z okupantem nie z wlasnej woli , w czym
          miala jej dopomoc …..

          Chowamy stary dokument gen. Sikorskiego i wyciagamy nowy: "Zalacznik Nr.1"-
          depesza szyfrowa Nr.85, str.4, (stanowiaca odpowiedz na "Uwagi Naczelnego Wodza
          z dn.22 pazdziernika 1943 r.)wyslana w lutym 1944 r. przez Komende Glowna AK do
          sztabu Naczelnego Wodza w Londynie. Tracacy coraz bardziej poczucie
          rzeczywistosci i zajety przygotowywaniami do swojej malej, "prywatnej wojny"-
          Powstania Warszawskiego, gen.Komorowski, melduje Naczelnemu Wodzowi,
          gen.Sosnkowskiemu, o krokach przesiewzietych przez AK na wypadek wkroczenia na
          ziemie polskie armii sowieckiej.

          W rozdziale zat. "Sosunek do Rosjan" :

          "(…) 1. Znajdujacym sie na ziemiach naszych sowieckim oddzialom partyznackim
          nie nalezy w zadnym wypadku utrudniac prowadzenia walki z Niemcami. Unikac
          zatargow z oddzialami sowieckimi. Te nasze oddzialy, ktore mialy juz takie
          zatargi i nie moglyby z tego powodu ulozyc poprawnych stosunkow z oddzialami
          sowieckimi, powinny byc przesuniete na nowy teren. Z naszej strony dopuszczala
          jedynie akcja samoobrony.

          2. Przeciwdzialane tendencji ludnosci do ucieczki na zachod przed
          niebezpieczenstwem rosysjskim. Zwlaszcza masowe opuszczanie terenow przez
          ludnosc polska z rejonow, gdzie tworzy ona wyrazne skupiska, byloby
          rownoznaczne z likwidacja polskiego stanu posiadania na tych terenach.

          3.……Miejscowy dowodca polski winien zglosic sie wraz z majacym sie ujawnic
          przedstawicielem cywilnej wladzy administracyjnej u dowodcy oddzialow
          sowieckich i stosowac sie do jego zyczen…..(…)".

          "Przeciwdzialac tendencji ludnosci do ucieczki…. Masowe opuszczanie terenow
          byloby rownoznaczne z likwidacja polskiego stanu posiadania…." ….
          Hmm…Pod takim dokumentem mogliby sie smialo podpisac enkawudysci z oddzialow
          zaporowych, dzialajacych za pierwszymi szeregami nacierajacych zolnierzy Armii
          Czerwonej… Ale dokument ten podpisal gen."Bor"-Komorowski, wozony w w III
          Rzeczypospolitej na lawecie…jako narodowy bohater. "Masowe opuszczanie…
          rejonow" - to juz wyrazna zdrada polskiego panstwa. Jak mozna bylo powstrzymac
          konne wozy z uciekajacymi, siedzacymi na nich kobietami, dziecmi, staruszkami?
          Zatrzymac i perswadowac? Z
          • rhinoceros I jeszcze raz 14.12.03, 18:00
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):


            > Cepy, chore "na Zyda", wiedza jednak lepiej ...

            Dureń.
        • rhinoceros I ponownie 14.12.03, 17:53
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):


          > Moglbym zakonczyc na tym, ale nie zrobie tego z tego powodu, ze "brunatny "
          > nie precyzuje w swojej "intelektualnej" brechni okresu w jakim mialby nastapic
          >
          > to " poddanie sie prawom CCCP" i w konsekwencji "przyjęcie funkcji w aparacie
          > władzy i terroru wroga ". Musimy wiec szukac dalej i znalezc drugi taki okres,
          >
          > w ktorym dawne wschodnie ziemie polskie znow znalazly sie pod sowiecka
          > okupacja. Znajdujemy ten okres dla r.1944, w ktorym Armia Czerwona ponownie
          > wkroczyla do Polski.
          > Postawmy pytanie: co w takiej sytuacji mogla uczynic ludnosc polska, ktora juz
          > raz zakosztowala koszmary sowieckiej wladzy: wywozek do lagrow i masowych
          > rozstrzeliwan ?

          Dureń.
      • Gość: dana33 Re: Polowanie na "Brunatnego". IP: 5.5R* / 192.114.47.* 14.12.03, 17:18
        nmuuu? gdzie ciag dalszy????
        • rhinoceros Do Dany33 14.12.03, 18:33
          Gość portalu: dana33 napisał(a):

          > nmuuu? gdzie ciag dalszy????


          Ciąg dalszy jest taki. Obywatele polscy, którzy w latach 1939-41
          ochotniczo wstąpili na służbę sowieckiego aparatu władzy, nigdy
          nie zostali za to ukarani. I, jak się zdaje, nigdy nie będą.
          Przeciwnie, ci z nich, którzy jeszcze żyją, mają w RP na ogół
          wysokie emerytury. Przy ocenie ich postawy wobec okupanta nie jest
          istotna ich przynależność narodowa, ważny jest fakt aktywnej
          kolaboracji. To ona stanowi o ich zdradzie. I powinno się o nich
          otwarcie mówić jako o kolaborantach, niezależnie od tego, gdzie
          obecnie żyją: w Polsce, Rosji, Białorusi, Litwie, Ukrainie, Izraelu,
          USA czy Australii. Nie są też żadnym usprawiedliwieniem ówczesne
          przekonania polityczne tych ludzi. Aktywnych kolaborantów z ziem
          przyłączonych do Rzeszy karano po wojnie nie za wiarę w rasistowskie
          bzdury, a za współpracę z wrogiem na szkodę Państwa Polskiego
          i jego obywateli.
          • Gość: Jerzy Re: Do Dany33 IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 14.12.03, 19:03
            Ladnie sie wykrecil - trzeba miec te wprawe. Ale, o dziwo, ma racje.
            Ja jednak krzynke to rozszerzylbym - dlaczegoz by nie pojsc na calosc i nie
            zakonczyc ostatecznie calej sprawy?
            Poniewaz ciaglosc panstwa nie zostala przerwana w odczuciu wiekszosci Polakow
            (wciaz istnial rzad RP - coz z tego, ze "alianci" przestali go uznawac)
            nalezaloby potraktowac( wielu Polakow tak wlasnie podeszlo do sprawy -oprocz
            tych 3 milionow wszawych kolaborantow) wladze komunistow w Polsce po 1945 r.
            jako dalszy ciag sowieckiej okupacji, rozpoczetej najazdem w 1939 r., a samych
            komunistow jako ich agentow - czyli zdrajcow.
            Niezaleznie od motywow jakimi sie kierowali przy wstepowaniu do ich ukochanej
            Partii.
            Innymi slowy: nalezy ich dzis w Polsce odszukac i postawic pod sad. Wszystkich
            po kolei, bez wzgledu na wiek, zaslugi w przeszlosci i zajmowane dzis
            stanowiska.
            Wlasnie nalezaloby rozpoczac od Polski - tu latwiej i sa pod bokiem.
            Na wysokich stanowiskach: prezydenta, premiera, ministrow, dyrektorow
            prywatnych spolek, profesorami na uczelniach....Odszukac "wspanialych" pisarzy-
            noblistow, jakichs aktorow -cala te lewicowa, przeintelktualizowana czerede
            komuchow...
            Taka dokladna dekomunizacja z pewnoscia oczyscilaby raz na zawsze powietrze.
            Nierealne?
            No wlasnie, nierealne.Tak samo nierealne jak to tropienie zydowskich
            partyzantow.
            (J)
          • hubbeles Nos a rozec 14.12.03, 21:43
            rhinoceros napisała:


            > Ciąg dalszy jest taki. Obywatele polscy, którzy w latach 1939-41
            > ochotniczo wstąpili na służbę sowieckiego aparatu władzy, nigdy
            > nie zostali za to ukarani. I, jak się zdaje, nigdy nie będą.

            Kosmiczny duren!!

            > Przeciwnie, ci z nich, którzy jeszcze żyją, mają w RP na ogół
            > wysokie emerytury. Przy ocenie ich postawy wobec okupanta nie jest
            > istotna ich przynależność narodowa, ważny jest fakt aktywnej
            > kolaboracji. To ona stanowi o ich zdradzie.

            Mglawicowy duren!!

            I powinno się o nich
            > otwarcie mówić jako o kolaborantach, niezależnie od tego, gdzie
            > obecnie żyją: w Polsce, Rosji, Białorusi, Litwie, Ukrainie, Izraelu,
            > USA czy Australii. Nie są też żadnym usprawiedliwieniem ówczesne
            > przekonania polityczne tych ludzi.

            Istna czarna dziura intelektu!


            Aktywnych kolaborantów z ziem
            > przyłączonych do Rzeszy karano po wojnie nie za wiarę w rasistowskie
            > bzdury, a za współpracę z wrogiem na szkodę Państwa Polskiego
            > i jego obywateli.

            To juz supernowa glupoty!!!
            • rhinoceros Dobre 14.12.03, 22:03
              hubbeles napisał:

              > rhinoceros napisała:
              >
              >
              > > Ciąg dalszy jest taki. Obywatele polscy, którzy w latach 1939-41
              > > ochotniczo wstąpili na służbę sowieckiego aparatu władzy, nigdy
              > > nie zostali za to ukarani. I, jak się zdaje, nigdy nie będą.
              >
              > Kosmiczny duren!!
              >
              > > Przeciwnie, ci z nich, którzy jeszcze żyją, mają w RP na ogół
              > > wysokie emerytury. Przy ocenie ich postawy wobec okupanta nie jest
              > > istotna ich przynależność narodowa, ważny jest fakt aktywnej
              > > kolaboracji. To ona stanowi o ich zdradzie.
              >
              > Mglawicowy duren!!
              >
              > I powinno się o nich
              > > otwarcie mówić jako o kolaborantach, niezależnie od tego, gdzie
              > > obecnie żyją: w Polsce, Rosji, Białorusi, Litwie, Ukrainie, Izraelu,
              > > USA czy Australii. Nie są też żadnym usprawiedliwieniem ówczesne
              > > przekonania polityczne tych ludzi.
              >
              > Istna czarna dziura intelektu!
              >
              >
              > Aktywnych kolaborantów z ziem
              > > przyłączonych do Rzeszy karano po wojnie nie za wiarę w rasistowskie
              > > bzdury, a za współpracę z wrogiem na szkodę Państwa Polskiego
              > > i jego obywateli.
              >
              > To juz supernowa glupoty!!!

              Wygrywasz.
              • hubbeles Re: Dobre 14.12.03, 22:18
                Rad staratsja!
      • rhinoceros ponownie 14.12.03, 17:50
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):


        > Wedlug Cepowatych et consortes, byli jacys kolaboranci na Kresach
        > ("Wschodnich"). Kto to mogl byc?
        > Odpowiedz nie jest trudna: po wyemliminowaniu wszystkich potencjalnych
        > kandydatow (Polakow masowo wywozono do lagrow, "obozow jenieckich") zostaja na
        > placu tylko "mniejszosci narodowe",


        Dureń.
        • Gość: zbalansowany Re: ponownie IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au 15.12.03, 01:39
          Wyrazali oni - i w dalszym ciagu demonstruja - swoje
          przywiazanie do Polski i zywa chce powrotu za wszelka cene do swoich miejsc
          zamieszkania na wschodnich ziemiach przynaleznych do Panstwa Polskiego.(…)".

          No i co, Cepowate? Czy memorial ten zostal napisany przez jakiegos Zyda? !


          Zostal napisany przez kogos kto sie mylil. Znakomita wiekszosc tych zydow
          zdezerterowala w Palestynie, pokazujac tym samym co czuja do Panstwa Polskiego.
          Szkoda tylko ze zamiast tych 3000 zydowskich dezerterow nie wzieto 3000 Polakow
          bo chetnych nie brakowalo.

          Dodac jeszcze nalezy ze te 3000 wyszkolonych przez Anglikow i Polakow zydow
          dzielnie walczylo w pozniejszym okresie z .... no wlasnie, nie hitlerowcami a
          wlasnie tymi samymi Anglikami ktorych statki wywiozly ich z Rosji.


          p6

          Na etapie formowania PP jej szeregi zostaly licznie zasilone kadra policyjna
          przebywajaca w obozach jenieckich. Zwolnienia nie objely jednak wszystkich.
          Czesc oficerow oraz szeregowych, szczegolnie tych zmobilizowanych w 1939 do WP,
          nadal znajdowala sie w niewoli.
          Z tego powodu w polowie 1941 r urzedy PP oglosily, ze rodziny tych policjantow
          moga starac sie o ich zwolnienie z obozow poprzez miejskie komendy PP, w celu
          podjecia sluzby. Starania takie czynily rowniez same wladze policyjne z wlasnej
          inicjatywy. Najmniej liczylo sie zdanie samego zainteresowanego, ktory w
          przypadku zwolnienia obligatoryjnie stawic sie musial do sluzby w PP.
          Stosunkowo duza liczba policjantow zostala zwolniona z niewoli w 1942r.

          Z zagadnieniem odpowiedzialnosci karnej wiaze sie stosowanie represji wobec
          rodzin policjantow w przypadku dezercji. W kwietniu 1942 wyzszy dowodca SS i
          Policji w GG wydal zarzadzenie iz samowolne opuszczenie sluzby przez polskiego
          funkcjonariusza obligatoryjnie powoduje aresztowanie czlonkow jego rodziny i
          przekazanie ich do dyspozycji komendanta Sipo, ktory podejmowal decyzje o
          wyslaniu ich do obozu koncentracyjnego lub ewentualnie o skierowanie na
          roboty do Rzeszy. Nieletni do lat 14 mieli byc umieszczani w sierocincach.
          Wszyscy policjanci byli zobowiazani do podpisania odpowiedniej deklaracji p
          znajomosci tego przepisu.

          (Dla ciekawych szczegoly w:
          Meldunki kontrwywiadu AK z 23 i 25 kwietnia 1944r. CA KC PZPR,203/III-111,k. 64
          i 74)

          W sumie w okresie okupacji okolo 15% policjantow zostalo przez Niemcow
          wyslanych do obozow koncentracyjnych lub zamordowanych.
    • Gość: Jerzy "Zrodla" "Zbalansowanego" IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 15.12.03, 23:28
      Cytat z postu "Zbalansowanego", zawierajacy fragment mojej wypowiedzi na tym
      samy watku:

      "Wyrazali oni - i w dalszym ciagu demonstruja - swoje
      przywiazanie do Polski i zywa chce powrotu za wszelka cene do swoich miejsc
      zamieszkania na wschodnich ziemiach przynaleznych do Panstwa Polskiego.(…)".

      No i co, Cepowate? Czy memorial ten zostal napisany przez jakiegos Zyda? !


      Zostal napisany przez kogos kto sie mylil. Znakomita wiekszosc tych zydow
      zdezerterowala w Palestynie, pokazujac tym samym co czuja do Panstwa Polskiego.
      Szkoda tylko ze zamiast tych 3000 zydowskich dezerterow nie wzieto 3000 Polakow
      bo chetnych nie brakowalo.

      Dodac jeszcze nalezy ze te 3000 wyszkolonych przez Anglikow i Polakow zydow
      dzielnie walczylo w pozniejszym okresie z .... no wlasnie, nie hitlerowcami a
      wlasnie tymi samymi Anglikami ktorych statki wywiozly ich z Rosji. "

      Rozpatrzmy to kolejno w podanej przez niego kolejnosci.

      "Zbalansowany" podkresla jako szczegolnie wazne:"Zostal napisany przez kogos,
      kto sie mylil."…
      Moze sie myle, ale czy aby nie oznacza to tego, ze byli jacys inni, ktorzy "sie
      nie mylili"? A jesli byli tacy ludzie, to kto to byl? Co soba reprezentowali?
      Czy moze podac nam zrodla z ktorych zaczerpnal swoja "prawde"?
      A moze - takie pytanie wylania sie naturalna koleja rzeczy - tym "zrodlem" jest
      sam "Zbalansowany"?
      Ale na to, zeby dokonywac "krytycznej analizy" w punktach werbunkowych Rosji
      Sowieckiej w tamtych trudnych latach, "na Nieludzkiej Ziemi", jest on, po
      prostu, za mlody…No i za…
      Straszliwa pustota tej wypowiedzi nieludzko razi…

      Dlatego powtorze jeszcze raz: poniewaz nie znam innych zrodel tamtych lat
      (oprocz luznych relacji wojskowych) opieram sie na "Memorandum" podpisanym
      nazwiskiem Wodza Naczelnego, gen.Wl.Sikorskiego, opatrzonym data i liczba
      dziennika J.M. Martina(Ref.Nr.FO371/31079), osobistego sekretarza premiera
      W.Brytanii, sir.Winstona Churchilla, na ktorego wlasnie rece "Memorandum"
      zostalo skierowane.
      Z kolei J.Miller Martin zalacza kopie tegoz "Memo" ( celem rozpatrzenia) do
      swojego kumpla z tegoz samego Foreign Office, O.C Harveya(data 11 marca 1942
      r.), ktory z kolei byl sekretarzem ministra spraw zagranicznych W.B,
      Anthony,ego Edena.
      "Memorandum" opatrzone jest naglowkiem "Scisle tajne" a list J.M. Martina do
      Oliviera Charlsa Harveya, naglowkiem -"Tajne".

      To, ze tajnosc byla wskazana, wykazuje tresc innych notatek goraczkowo
      przesylanych sobie wzajemnie przez pracownikow brytyjskiego Foreign Office,
      np.:
      - "Notatka P.H. Hancock,a" z dn. 18.03.1942 r (w FO od 1937 r.)
      - listu Herberta Lecy Baggalay,a (charge d,affaires w Ambasadzie Brytyjskiej w
      Moskwie w latach 1941-43r.).
      - "Notatka" F.K. Roberts,a z dn.21.03.1942 r.(zawodowy dyplomata: w FO od
      1930 .W latach 1937-43 w Londynie a w latach 1945-47 minister brytyjski w
      Moskwie).
      - "Notatka M.Makins,a z 22.03.1942 r( w FO w latach 1928-1956).
      - "List F.K.Roberts,a do sir Cecila Dormera" z dn.28.03.1942 r.(w FO od 1905 r)

      Ci wysocy zawodowi dyplomaci brytyjscy byli ludzmi doswiadczonymi, rzeczowymi,
      nie kierujacymi sie w swoich ocenach zadnymi osobistymi uczuciami - to sa cechy
      zawodowych dyplomatow. Dane zawarte w "Memorandum" polskiego generala mogli i
      musieli sprawdzac - kierowali przeciez swoje wnioski i uwagi do premiera
      W.Brytanii, a nie do babci klozetowej na dworcu King Cross w Londynie. Wskzuje
      nawet na to zakodowana komorka wywiadu brytyjskiego:"C2853" (patrz "Notatka"
      M.Makinsa), majaca , jak pisze brytyjski dyplomata "zajac sie ta sprawa", tj.
      takim opracowaniem pisma przewodniego do War Office ( "i do Moskwy")
      aby "pominac w nim sprawe Zydow w Polskich Silach Zbrojnych w Rosji".
      Dlaczego, wyjasnimy to pozniej.


      Wszystkie te dokumenty, zarowno "Memorandum" jak listy i notatki wewetrzne FO
      zostaly przez rzad JKM uznane za szcegolnie wazne("tajne") i zatajnione az do
      1973 r. Widac zawieraly fakty na tyle prawdziwe, ze przedwczesne ich ujawnienie
      grozilo powaznymo konsekwencjami dla brytyjskiej polityki.
      Dokumenty, jak juz wspomnialem, ujawnione zostaly i opublikowane po raz
      pierwszy w czasopismie "Soviet Jewish Affairs, vol.3,no.2 w ramach cyklu
      dokumentow "The Soviet Union and the Jews during World War II".

      O co chodzilo w tej goraczkowej, zapobiegliwej krzatninie dyplomatow?
      Lektura calosci dokumentow wyjasnia te tajemnice: chodzilo o wplyniecie na rzad
      sowiecki, aby ten wszelkimi silami przeciwstawil sie wcieleniu Zydow do armii
      polskiej.I jeszcze o cos: o to, by nie opuscili oni nigdy Zwiazku Sowieckiego.
      Czyli mieli dal odmiany pozostac w innym lagrze:sowieckim.

      Wspomniany juz Hancock pisze,m.in.:"(….) Oswiadczenia na temat Zydow, zawarte w
      memo gen.Sikorskiego, powinny byc wziete pod uwage. Ze str.5 wydaje sie, ze
      Rosjanie nie pozwalaja obecnie na wcielanie Zydow do Polskich Sil Zbrojnych,
      znajdujacych sie w toku formowania. Z drugiej strony (str.2), niektore
      utworzone juz jednostki zawieraja wysoki odsetek Zydow; istnieje tez oddzielny
      batalion zydowski. Jezlei-jak to jest wlasnie mozliwe- wszystkie PSZ w Rosji
      zostana ewakuowane na Srodkowy Wschod, sprawa ta moze stac sie powazna.".

      A Roberts stawia kropke nad "i":
      "(…) W kazdym razie z tego nie wynika, azeby naszym interesom odpowiadal powrot
      Zydow do Panstwa Polskiego, bowiem postepujac tak glownym ich celen byloby
      dostanie sie do Palestyny.
      O wiele bardziej odpowiadaloby nam pozostanie ich w Zwiazku Sowieckim, gdzie,
      na szczescie, syjonizm nie jest popierany"….."(…) Ten problem interesuje nas i
      powinnismu uprzedzic o tych faktach War Office. Przypuszczam, ze ze wzgledow
      politycznych nie powinnismy zyczyc sobie wilkiej ilosci Zydow na Srodkowym
      Wschodzie…(...)" itd, itd...

      Chyba jasniej tego sformulowac sie nie da: w brytyjskim interesie nie lezala
      emigracja "wielkiej ilosci Zydow na Srodkowy Wschod", bowiem nie lezalo takze
      utworzenie samodzielnego panstwa zydowskiego.
      Zydzi nie sa przeciez glupim narodem i dwa do dwoch, dodac potrafia: dlaczgoz
      by wiec mieli zywic jakiekolwiek przyjazne uczucia wobec kogos, kto nie
      tylko,ze przeciwstawia sie ich emigracji ze Zwiazku Sowieckiego, ale jest takze
      przeciwny jakimkolwiek planom utworzenia zydowskiego panstwa?
      Co z tego, ze ci Zydzi, ktorym sie udalo, skorzystali -zreszta z cala armia
      polska - ze statkow brytyjskich? A z jakich innych mieli skorzystac? Byli
      przeciez polskimi zolnierzami.
      (Cdn)
      (J)












      • Gość: zbalansowany Re: "Zrodla" "Zbalansowanego" IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au 16.12.03, 00:34


        "Zbalansowany" podkresla jako szczegolnie wazne:"Zostal napisany przez kogos,
        kto sie mylil."…
        Moze sie myle, ale czy aby nie oznacza to tego, ze byli jacys inni, ktorzy "sie
        nie mylili"? A jesli byli tacy ludzie, to kto to byl? Co soba reprezentowali?

        Nie chodzi tu o jakichs "innych", a o fakty.

        Samo zycie pokazalo ze wiekszosc tych Zydow zdezerterowala w zwiazku z czym
        ktokolwiek kto twierdzil ze pragna oni wocic do Polski nie mial pojecia o czym
        pisze. Anglicy wyraznie zdawali sobie doskonale sprawe z tego co sie dzieje.
        • Gość: CCCP Do Zb*** IP: *.acn.pl 16.12.03, 00:40
          Zajrzyj pod


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=9695733

          tam dalsze wskazówki. Tu kulinaria raczej nie tego.
        • Gość: Jerzy Re: "Zrodla" "Zbalansowanego" IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 16.12.03, 09:58
          "Zbalansowany, podlug swojego zwyczaju, jak setki razy na tym "FORUM", usiluje
          sie wykrecic od odpowiedzi w dobrze znany na sposob. To jego cecha szczegolna.
          I Cepowatych, z ktorych "najtezsza" glowa ich, "CCCP", pospieszyla swojemu
          giermkowi,"Zb*", na pomoc.
          Ale to tak, jak w tym porzekadle: "Prowadzil slepy, kulawego"-dokladnie z tym
          samym skutkiem.

          Najpierw pisal, ze wypowiedzi o zachowaniu sie Zydow-obywateli polskich
          byly "pisane porzez kogos, kto sie mylil". Gdy mu udowodniono, ze zrodla
          (ktorych te typki nigdy nie czytaja i wogole nie biora pod uwage chyba, ze sa
          to...internetowe strony neonazistowskie) sa na tyle powazne, ze nie sposob ich
          nazywac "niepowaznymi" i prosi sie o udostepnienie innych zrodel, "tych
          prawdziwych", wykreca sie, ze "nie chodzi tu o jakichs "innych"(tj."zrodla" -
          przyp.moje,J), a o fakty".
          Takie tam miedlenie czlowieka przylapanego na klamstwach. Dokladnie tak samo
          wykrecal sie jego pan i mentor - "CCCP".

          Pora przejsc do drugiego cytatu "Zb*"-cytowanego w I cz.mojego postu i i
          wiazacego sie z "dezerecja" Zydow.

          Zacytujemy tu fragment wspomnien Wiktora Tomira Drymmera, szefa Biura
          Personalnego Prezydium Rady Ministrow RP, bedacego w tamtych goracych przy W.P.
          (dowodzonym przez gen.Andersa) na terenach "Mandatu Brytyjskiego", czlowieka
          powaznego, spisujacego swoje wspomnienia na dlugo po wojnie - gdy
          rozgoraczkowane zdrada Polski umysly sie schlodzily i nie majacego
          najmniejszych powodow do klamstw. Co potwierdzaja wszyscy polscy kombatanci ,
          uczestnicy walk II Korpusu WP pozostali na emigracji.

          Oto ten interesujacy nas fragment:

          "(...) Na jednym z zebran zydowskich moj znajomy oficer, Zyd, zwrocil sie do
          mnie z poufna prosba o ....spowodowanie urlopowania bezterminowego dla kaprala
          z komendy miasta w Jerozolimie, nazwiskiem Begin(b. adwokat warszawski). Po
          dluzszej rozmowie dowiedzialem sie, ze chodzi o wzmocnienie "Irgunu", bojowej
          organizacji wojskowej. Bylem wtedy jeszcze w "cywilu", ale dobrze znalem gen.
          Michala Karaszewicza -Tokarzewskiego, zastepce gen. Andersa. Sprawe z nim
          zalatwilem pozytywnie. General- tworca, w koncy roku Zwiazku Walki Zbrojnej -
          byl ujety postawieniem sprawy przez Begina, ze pragnie wyjsc legalnie z W.P.
          jako bezterminowo urlopowany. Begin stal sie pozniej slawnym przywodca "Irgun
          Zwei Leumi". Takie postawienie sprawy, jak pozniejsze wypadki wykazaly, nie
          bylo odosobnione. Zastepca kwatermistrza Wojsk na Srodkowym Wschodzie byl
          major, Zyd,(nazwisko wylecialo mi z pamieci); przyszedl kiedys w Egipcie do
          mnie, bylem juz w mundurze i w roli oficera do zlecen przy dowodcy gen.
          Wiatrze. Major chcial wyjsc z wojska i przejsc do "Irgunu", co mi wprost
          oswiadczyl: "Zanm nieprzychylny stosunek gen. Wiatra do Zydow, obawiam sie
          odmowy, zdezerterowac nie chce. Bylem pod Kijowem, zarobilem Virtuti. Jak
          przyjdzie do walki z bolszewikami, powroce do szeregow W.P., obecnie chce
          pomoc "Irgunowi". Z trudem udalo mi sie przekonac gen. Wiatra, ze nie nalezy
          utrudniac sytuacji majorowi i ze w ogole nie nalezy dezercji Zydow uwazac za
          normalna dezercje.
          Przypomnialem mu chocby dezercje Polakow z armii austriackiej do Legionow
          Dabrowskiego, czy dezercje Polakow w czasie I w.sw. z tak wojska rosyjskiego
          czy austriackiego do legionow.
          Z czasem awersja gen. Wiatra do Zydow nieco zmalala.(...)".

          No i wlasnie: co mozna jednym ( i jest to czyn "patriotyczny" -"...Pod Twoim
          przewodem, zlaczym sie z narodem" - jak w pewnym hymnie panstwowym), to drugim
          czynic nie wolno. Widac nie kazdy wie, co to Patriotyzm Prawdziwy - jego
          najprawdziwszymi, jedynymi nosicielami i reprezentantami moga byc (i sa) tylko
          Polacy.

          Czy takie stanowisko Polakow dostalo przez Zydow dostrzezone i docenione?

          "(...) Zydowskie organizacje bojo-niepodleglosciowe w latach 1945 -56 zdobywaly
          sobie coraz wieksze uznanie i posluch w zydowskim spoleczenstwie Palestyny. Bez
          tego wspoldzialania nie do pomyslenia byloby chocby dizalanie, nigdy
          niewykrytej podziemnej radiostacji zydowskiej, symbolu mysli i niepodlesciowego
          czynu zydowskiego.
          Anglicy z przyslowiwym brakiem wyobrazni i slamazarnoscia dizalania, byli
          wymarzonym celem aktow dywersyjnych, robionych tuz pod okiem ich silnych i
          swietnie wyekwipowanych oddzialow wojskowych. Powrywano w bialy dzien z ulicy,
          lub kasyn oficerskich, oficerow brytyjskich jako zakladnikow, samochody
          wojskowe na szosach, wykonywano akty sabotazu...
          ....Patrzylem na to z bezpiecznej odleglosci. Mlodzi, przebiegajacy okolo mnie
          dywersanci zydowscy, ostrzegali mnie bym sie schowal do bramy domu, bo bedzie
          wkrotce strzelanina.
          Do mnie i miedzy soba mowili po polsku.

          Jako przyklad przyjaznego stosunku "Irgunu" i "Hagany" do naszych oddzialow w
          Palestynie, bylo zwrocenie sie jednej z tych organizacji do plk. Marszalka,
          d.cy wojsk w Palestynie z zyczeniem, by polskie samochody wojskowe mialy
          wymalowane proporczyki na drzwiach samochodowych. Proporczyk bialo- czerwony,
          widziany z daleka przez obserwatora zydowskiego zapobiegal odpaleniu miny na
          drodze czy szosie, po ktorej krazyly samochody brytyjskie.

          Az do mego wyjazdu w roku 1947 nie mielismy wypadku ani w ludziach a ni w
          sprzecie.(...)"

          Z takiego stanowiska W.P. mozna bylo byc tylko dumnym. Przypominam: bylo juz
          wtedy po Teheranach, Jaltach, kapitulacji hitlerowcow. Wszyscy wiedzieli, ze
          Polska zostala haniebnie zdradzona przez aliantow.

          A jesli tak, to dlaczego nie mialo polskie dowodztwo patrzyc przez palce
          na "dezercje" Zydow? I tak juz wszystko bylo stracone i zadne honorowe
          zobowiazania wobec angielskich kramarzy juz nie obowiazywaly.
          (J)

          • hubbeles jerzy- duzy gut! 17.12.03, 11:43
            Podobi mi sie to!
            A w szczegolnosci, to ze te one tak sie denerwuja. No to mi sie bardzo podobi.
            Jak te one, co to maja amchu za przyjaciol, sie denerwuja, to ja zaczynam
            mruczec cichutko z upodobania i od razu oko mi lepiej dziala, mglawice wyrazne
            sie staja i swiat jest piekny pomimo mgly choc oko wykol ;-)
            • rhinoceros Fe !!! 17.12.03, 11:55
              hubbeles napisał:


              > Jak te one, co to maja amchu za przyjaciol, sie denerwuja,


              Co to - jakiś nowy rodzaj psy-chologii? Pokaż mi psa, którego posiadasz, a powiem ci, kim jesteś?


              Biedny ty mój amchu, dam ci zaraz kosteczkę.


              www.hundund.de/rassen/lhasaapso/images/preview/am13w1.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka