glob1
26.07.09, 07:24
GONIEC NR 26/2009
Wszystko na złom!
Pan Roman zadzwonił do naszej redakcji, bo nie wie, do kogo jeszcze
się zwrócić; na naszych oczach ginie cały sektor ontaryjskiej
gospodarki, sektor, który zapewniał mieszkańcom tej prowincji
tysiące wysoko płatnych miejsc pracy i tworzył dookoła setki tysięcy
miejsc pracy w usługach, turystyce, handlu, budownictwie.
Gospodarka Ontario w znacznej mierze była oparta na przemyśle
produkcyjnym. W nim znalazło możliwość działania, pracy twórczej i
przedsiębiorczości setki naszych rodaków z najnowszej imigracji -
wykształconych w Polsce inżynierów i techników.
Dzisiaj ze zgrozą patrzą, jak chluba tego kraju umiera, jak niegdyś
wykończony przez polityków projekt Avro Arrow; jak zakłady kupują na
pniu inwestorzy z Indii, Pakistanu, Chin i doskonałe maszyny wywożą
w skrzyniach za jedną dziesiątą czy jedną setną wartości.
Pan Roman zaprosił nas na jedną z wielu licytacji, gdzie urządzenia
za które trzeba było płacić miliony sprzedawano po 100 tys. dol.
Na naszych oczach przestaje bić serce gospodarki Ontario.
Każdy kraj uczestniczący w globalnej wymianie gospodarczej może
sprzedawać produkcję, albo usługi, albo surowce. Gospodarka Ontario
miała wszystkie te elementy i to przez dziesięciolecia zapewniało
dobrobyt.
Bez produkcji nie ma usług; nie ma też dochodów z podatków dla
opłacania usług państwa, dzisiaj pozostają tylko surowce.
Na własne życzenie, w imię ideologii globalizacji za sprawą
chciwości wielkich korporacji pozbywamy się wysoko zaawansowanej
technologii, wysyłamy na zieloną trawkę wysokiej klasy specjalistów,
tracimy miejsca pracy dla wykwalifikowanych robotników, inżynierów,
wynalazców, twórców nowoczesnych technologii...
Przedstawiamy poniżej zapis rozmowy z p. Romanem (nazwisko do
wiadomości redakcji), którego firma produkcji części bankrutuje.
... - Pan mówi, to jest katastrofa, Pan nie wierzy, że ta recesja
się skończy?
- Jeżeli się nie sprowadzi z powrotem produkcji tutaj, to koniec.
Kiedyś w gazecie czytałem, że Bombardier wygrał kontrakt na 200
tramwajów. 25 proc. ma zostać w Kanadzie produkcji i części, a
reszta? Dlaczego nie jest odwrotnie? I to chyba jeszcze co ma
zostać? Chyba te duże części, dachy i boki, te których koszt
transportu byłby za duży. A reszta, te małe rzeczy, to pójdzie do
Chin. Tutaj piszą np.: "Ponad połowa dodatkowych wydatków służy
pomocy dla upadającego sektora motoryzacyjnego". Jaka to pomoc,
jestem ciekawy? "Podkreślał, że walka toczy się o uratowanie tego
sektora i tysięcy miejsc pracy."
W jaki sposób oni walczą?! Ja np. nie kupię teraz absolutnie nic
amerykańskiego. Dlaczego?! Wy zabraliście ode mnie to, co ja
powinienem robić, do Chin, sprowadzacie z powrotem i chcecie mi
sprzedać? Nie, ani ja, ani nikt z mojej rodziny nie kupi!
... - Czy Pan oczekuje, że wreszcie ktoś, kto ma wpływ na władzę,
kto ma wpływ na to, co się w tym państwie dzieje, kto ma wpływ na
cła, podatki i tym podobne rzeczy, po prostu zauważy los takich
ludzi jak Pan? Że to jest nie tylko niszczenie ludzi, ale to jest
niszczenie przyszłości tego kraju?
- Oczywiście. Proszę zobaczyć, co się dzieje. Licytacje. Wszystko
idzie na złom! Może nie wszystkie maszyny, takie jakie tu są, ale to
moje to wszystko prawdopodobnie pójdzie na złom.
... Przyjeżdżają, rozkręcają wszystko, pakują do skrzyń i zabierają,
to przecież grosze kosztuje. Taka prasa 1600 ton to kosztuje na
pewno około dwóch milionów plus jeszcze wszystkie podajniki, to
kosztuje kupę pieniędzy, a jak oni to wezmą powiedzmy za pół
miliona.
- To jest rujnowanie kraju?
- To jest rujnowanie kraju.
Mnie to denerwuje, bo ludzie nie wiedzą, co się dzieje.
Rozmawiał Andrzej Kumor