Gość: adas IP: *.netspace.net.au 26.12.03, 05:59 Nareszcie dobry wyklad po polsku o niebezpieczenstwie jaki dla swiata stwarza administracja Busha: polityka.onet.pl/162,1144447,1,0,artykul.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: jewhater Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.12.03, 06:05 Soros,to jeden z bardzo niewielu zydow na swiecie (influential jews) ktorzy otwarcie krytykuja polityke Busha i Fuhrera SSharona. Soros,Chomsky - gdyby tacy zydzi byli w rzadzie izraela pokoj z Palestynczykami bylby faktem od kilkudziesieciu lat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmat Zydzi jakich jewhater kocha- POLAKOZERCY IP: 38.112.103.* 06.01.04, 06:11 Zawsze ciekaw bylem co mysla polsko-jezyczni antysemici-psychopaci o podobnych jak oni zboczencach po zydowskiej stronie. Jewhater mnie nie zawiodl. Bezblednie wytypowal polakozerce Sorosa i stalinowckiego lunatyka Chomsky'ego. Zabraklo tylko Grossa i Kosinskiego, ktorzy przeciez pochodza z tej samej rodzinnki lewakow pielegnowanych przez antypolonistyczna szmate New York Times. Jak wiadomo dla kazdego, kto sie tegularnie nie zapija denaturatem, aferzysta finansowy i finansujacy propagande nienawisci do Ameryki i Izraela multimiliarder Soros zabral sie ostatnio do finansowania polakozerstwa. Chodzi specyficznie o paszkwil Sergiusza Kowalskiego i Magdaleny Tulli pt. "Zamiast procesu. Raport o mowie nienawiści" ktorej wydanie finansuje Fundacja: Open Society Institute, założona i sponsorowana przez George'a Sorosa Zacytuje opinie prof. Jerzego Roberta Nowaka (jewhater z pewnoscia nienawdzi polskich patriotow tak jak i Izraelskich): W swym paszkwilu Kowalski i Tulli wielokrotnie atakują przejawy krytycznych opinii wobec UE (m.in. na s. 294, 309, 343, 360, 384, 389). Ksiądz prof. Cz. Bartnik napisał: "Rozgorączkowani imperatorowie Europy i nowi hołdownicy Brukseli przypominają nam do złudzenia komunistów sowieckich". Paszkwilanci oskarżają ks. Bartnika o "przypisanie zwolennikom integracji europejskiej sowieckiego rodowodu politycznego" (s. 80). Piętnowana jest również krytyka globalizmu w gospodarce (s. 478). Nie wolno wspominać o skutkach wymordowania polskich elit, braku prawdziwych elit dziś, bo to jest "wykluczanie współczesnych elit z narodu" (s. 180). Nie wolno pisać tak, jak A. Macierewicz, iż "nigdy jeszcze nie przeżywaliśmy takiego załamania morale i aparatu władzy", bo to jest "budzenie poczucia zagrożenia" (s. 366), a więc... "mowa nienawiści". Nie wolno krytykować obcych "elit" za to, że "oduczają szacunku do tradycji narodowej" (s. 365). Nie wolno nazywać Kwaśniewskiego "prezydentem nie wszystkich Polaków", bo to jest "próba słownego poniżenia" (s. 114). Nie wolno krytykować protestanckiej Szwecji za zaniedbywanie wyższych wartości (s. 396), bo to jest znów rzekomo katolicka "mowa nienawiści". Nie wolno pisać, że we Francji główną przyczyną degradacji osiedli na przedmieściach są imigranci, którzy zamieniają je w getta. To "rasistowska generalizacja" - według Kowalskiego i Tulli (s. 416). Nie wolno pisać, że supermarket "dba o sprzedaż artykułów niemieckich" (s. 351). To też "mowa nienawiści". Czego jeszcze zakazaliby nowi cenzorzy finansowani przez Sorosa? Ambicje Kowalskiego i Tulli w dziedzinie stawiania pod pręgierzem potępień nowej cenzury są po prostu przeogromne. Oto niektóre inne piętnowane przez nich sprawy, tym razem ze sfery wartości moralnych. Para paszkwilantów szczególnie gorliwie piętnuje wszelkie krytyki eutanazji. (Cóż, holenderski arcyliberalny pan każe, płaci i wymaga, trzeba więc zasłużyć na jego "srebrniki"). Paszkwilanci atakują za krytykę eutanazji m.in. ks. abp. Józefa Michalika, wiceprzewodniczącego Episkopatu (s. 125) i ks. abp. Kazimierza Majdańskiego (s. 126). Parę paszkwilantów oburza krytykowanie napływu przejawów demoralizacji z Zachodu (s. 127). To też, według paszkwilantów, wyraz "mowy nienawiści", choć na zalew Polski różnymi "śmieciami" z Zachodu uskarżał się kiedyś nawet tak bezkrytycznie fetowany przez "europejczyków" za wszystko Czesław Miłosz. Kowalski i Tulli równie ostro atakują krytykowanie związków homoseksualistów czy zestawianie obok siebie homoseksualizmu i pedofilii (s. 255, 377). Atakują ks. biskupa Lepę (s. 450-451) za ostre słowa na temat kolorowych pisemek, które prowadzą do "moralnej degradacji". Autorzy piętnują też krytykę sekt (s. 297), traktując i to jako "mowę nienawiści". Oburzają się na krytykę New Age (s. 351) jako rzekomy wyraz katolickich manipulacji. "Mową nienawiści" jest też dla nich krytyka Halloween, konsumpcyjnego stylu życia, osłabienia tożsamości społecznej (s. 350). Surowo zabronione w ich odczuciu powinno być również wszelkie dowcipkowanie na temat kobiet, feministek, lesbijek, gejów (s. 420, 405-406, 431, 439, 445). Nie wolno krytykować Andy Rottenberg (s. 447, 449), bo to kolejna święta krowa pod ochroną. Nie wolno krytykować żałośnie niskiego poziomu demoralizującego programu "Świrnik" w telewizji. To sugeruje bowiem, że społeczeństwo polskie jest obiektem manipulacji (s. 444). Nie wolno nazwać kiczem piosenki Zembatego o Jedwabnem (s. 432). Podejmuje ona tak ważny temat, a więc musi się ją obowiązkowo traktować jako coś będącego "ponad krytyką" różnych profanów. Bernard Margueritte jest atakowany (s. 457) za pisanie o sile "nowej Targowicy" w Polsce. Redaktor Piotr Bączek jest atakowany za zdanie: "I w końcu tylko Polska ma szanse - w oparciu o katolicyzm - stworzenia na wschodnich rubieżach Europy wizji cywilizacji, która może być atrakcyjna dla żyjących w tym miejscu narodów". Para paszkwilantów uznaje to zdanie również za wyraz "mowy nienawiści", piętnując je jako rzekomy "przykład narodowej i wyznaniowej megalomanii" (s. 380). Posła Mariana Piłkę zaatakowano w paszkwilu Sorosa za stwierdzenie: "Reewangelizacja naszych zachodnich sąsiadów jest zasadniczą polską misją". Komentarz Kowalskiego i Tulli: "agresywny ton narodowej i religijnej megalomanii" (s. 60). W rzeczywistości Kowalski i Tulli stosują skrajnie agresywne uogólnienie wobec spokojnego, wyważonego tonu sformułowania posła Piłki. A swoją drogą, jestem ciekaw, czy jakiś poseł lub grupa posłów zdobędzie się na wystąpienie z interpelacją przeciw dofinansowywaniu za zagraniczne "srebrniki" takiego steku oszczerstw pod adresem polskiej elity patriotycznej. Ambasada Królestwa Niderlandów, finansująca badania przygotowujące ordynarny paszkwil antypolski i antykatolicki, wystąpiła przecież daleko poza normy pracy dyplomatów w obcym kraju. Podsumowując: Kowalski i Tulli wspólnie stworzyli koszmarny twór godny poziomu małego Jasia, który po raz pierwszy w życiu sięgnął po pióro i skrupulatnie oszkalował wszystkich nielubianych przez siebie kolegów z podwórka. Trzeba przyznać, że z takim "talentem" do używania pióra w roli pałki para paszkwilantów mogłaby prosperować jako prymusi wśród cenzorów samego Mikołaja I "Pałkina". Zastosowanie ich zaleceń "zamiast procesu" zubożyłoby do cna polskie życie kulturalne i media. Prawdziwy obłęd "poprawności politycznej"! Na szczęście mimo wspierania nowych cenzorów zagranicznymi dotacjami nikłe są szanse wprowadzenia w Polsce tak wymarzonego przez nich kagańca informacyjnego. Co więcej, paszkwilanci wyraźnie strzelili sobie samobójczego gola. Wielu czytelników nie przejmie się bowiem ich ksenofobicznie antypolskim bełkotem i sięgnie po pełne teksty atakowanych przez nich publikacji. I tak pieniądze holenderskie i Sorosa choć raz przyczynią się do budzenia świadomości narodowej Polaków. Zydowscy Ubecy z pewnoscia widzieliby w jewhaterze bratanka. Co za swietna kombinacja: nienawisc do Polakow, Ameryki i Izreala. Wlasnie tacy nieobrzezani byli doskonalymi wykonawcami brudnej roboty jaka nawet zydowscy Ubecy sie brzydzili wiec zlecali je aryjskim psychopata z zaburzeniami umyslowymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.nyc.rr.com 26.12.03, 06:10 Przeciez Bush i tak bedzie musial odejsc najpozniej w styczniu 2009. Polityka i zakulisowe gry sa nieco bardziej skomplikowane niz to zdradza Soros. Soros jedzie na tym samym wozku co Clintonowie i Ickes no i oczywiscie McAuliffe. Howard Dean jedzie na wozku wrogim Clintonom i po uzyskaniu nominacji wyrzuci McAuliffe'a na zbita morde z DNC pozbawiajac Clintonow kontroli nad funduszami partii. Stad tez alians z Sorosem i Ickesem. W interesie Clintonow lezy zwyciestwo Busha bo tylko to otwiera droge do prezydentury Hillary. Ucz sie nie wierzyc we wszystko co czytasz. Don't take it at a face value. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jewhater Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.12.03, 06:19 W interesie Clintonow lezy zwyciestwo Busha bo tylko to otwiera droge do > prezydentury Hillary. Ucz sie nie wierzyc we wszystko co czytasz. > Don't take it at a face value ---------------------------------------------------------------- a co ma piernik do wiatraka ? "W interesie Clintonow lezy zwyciestwo...." Piszesz tak jakby Clintonowie to byli jacys nastepcy tronu.Rodzina krolewska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.nyc.rr.com 26.12.03, 06:59 Clintonowie kontroluja pieniadze partii. Terry McAuliffe zostal zainstalowany za stanowisku przez Billa. Nie ulega watpliwosci, ze pani Clinton ma ambicje prezydenckie a senatorowanie traktuje jako odskocznie do prezydentury. Jesli Dean wygra to Hillary nie bedzie mogla kandydowac w wyborach 2008 roku. Nie myslisz, ze stawila by czola urzedujacemu prezydentowi z wlasnej partii? Wtedy musialaby czekac do 2012 roku na swoja szanse. W 2012 bedzie 65 letnia kobieta co znacznie zmniejsza atrakcyjnosc. Clintonowie nie sa rodzina krolewska. W tej chwili zaden kandydat demokratow nie elekrtyzuje publicznosci tak jak oni. Posiadaja zdolnosc pozyskiwania ogromnych ilosci pieniedzy do funduszu wyborczego. Gdyby jutro pani Clinton oglosila swoja kandydature pozostala 9-tka na czele z Deanem moze zwijac namioty i wracac do domu. Nominacja bylaby tylko formalnoscia. Tu nasuwa sie pytanie. Skoro uzyskanie nominacji partii nie stanowi zadnej trudnosci, dlaczego zatem nie chce ona stanac twarza w twarz z Bushem ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szuster Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.bchsia.telus.net 26.12.03, 07:18 Hilary jest bezjajeczna. W kazdej istotnej kwesti stara sie utrzymac pozycje neutralna. Nie byla przeciwko wojnie z Irakiem, nie byla za wojna z Irakiem. Z drugiej strony trzeba pamietac,ze cala polityka amerykanska jest bezjajeczna. Istnieja dwie partie ktore praktycznie reprezentuja identyczne wartosci - co bez watpienia jest powodem ,ze ilosc glosujacych juz od 20 lat spada na leb. (w czasie ostatnich wyborow prez. mniej niz 50% glosow zostalo oddanych - co bylo rownoznaczne z faktem,ze na GW Busha glosowalo tylko 12 mln Amerykanow !!!!!!!! ) Jesli chodzi o popularnosc Hilary to bez watpienia zdobylaby ona nominacje demokratow gdyby tylko zdecydowala sie o nia starac. Odpowiedz Link Zgłoś
zencol Re: SOROS: Bush musi odejsc 26.12.03, 08:03 Czy to ten sam Soros, który zmontował fundację im. Stefana Batorego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michal Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.12.03, 08:10 zencol napisał: > Czy to ten sam Soros, który zmontował fundację im. Stefana Batorego? tak ten sam Odpowiedz Link Zgłoś
zencol Re: SOROS: Bush musi odejsc 26.12.03, 08:46 O cholera! Mossad ostro zagrywa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tysprowda Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: 203.190.193.* 26.12.03, 08:46 Buszewicy musza odejsc, im predzej tym lepiej, nawet dla nich samych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adas Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.netspace.net.au 27.12.03, 01:14 Wydaje mi sie, ze Soros nie prowadzi tu zadnej zakulisowej gry z ktoryms z Demokratow, jak sugeruje Felusiak. Soros jasno widzi niebezpieczenstwa jakie dla Ameryki i dla swiata stwarzaja neokonserwatysci. Wpedzenie kraju w olbrzymi deficyt budzetowy (kiedy Clinton zostawil duza nadwyzke) z jednej strony, a upadek prestizu Stanow w swiecie z drugiej, i zamiast wspolpracy w rozwiazywaniu problemow miedzynarodowych, szkodliwa i wyniszczajaca rywalizacja – to sa naturalne dla Sorosa obawy. Kto czytal jego “The Crisis of Global Capitalism” latwo to zrozumie. Soros widzi jak niebezpieczne jest dla swiata opowiadanie sie administracji Busha po stronie Izraela, co coraz bardziej zaostrza wojne swiata arabskiego z USA. Irak stal sie dla Arabow frontem wspolnej walki, a liczny udzial Palestynczykow w atakach na zolnierzy koalicji i w atakach samobojczych jest coraz trudniej ukrywac przed swiatowa opinia publiczna. Poglady Sorosa sa bardzo zblizone do pogladow Zbigniewa Brzezinskiego. Tak samo jesli chodzi o terroryzm, o pokoj na Bliskim Wschodzie, jak i o koncepcje wspolpracy miedzynarodowej w rozwiazywaniu problemow. Warto, swoja droga, zaznaczyc, ze przecietny Polak jest zupelnie nie przygotowany do tego, zeby zrozumiec jasno o co Sorosowi chodzi. Przeciez takie pojecia jak “Deklaracja Zasad Nowego Amerykanskiego Stulecia” (czyli “The Project for the New American Century”) czy to, ze duza czesc wyborcow Busha stanowia chrześcijańscy fundamentalisci wierzący, że ostateczne odrodzenie się Izraela wróży ponowne nadejście Mesjasza, na którego czekają – to przeciez rzeczy w Polsce zupelnie nieznane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.01.04, 16:42 ja niczego nie insynuuję. ale faktem jest że: Soros majątek zbił na spekulacjach walutowych na olbrzymią skalę.słynna była jego walka z Bank of England stającego w obronie funta. Wygrał Soros. Od prawie roku obserwujemy dramatyczne i gwałtowne obniżanie się wartości dolara. jest to skutek prowadzonej przez Busha polityki. Czy nie jest może tak ,że tu leży przyczyna niechęci Sorosa do Busha ? Czy może Soros grał w złą stronę i stracił wiele? A może jest na odwrót, Sorosowi zależy na pogłębieniu spadku $ ?? Czy ktoś ma jakieś wiarygodne dane o bieżących "inwestycjach" pana Sorosa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adas Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.netspace.net.au 27.12.03, 09:13 Spora czesc Amerykanow powinna poprzec rady Sorosa skoro az 37% amerykanskiej opinii publicznej uwaza juz Stany Zjednoczone za najwieksze zagrozenie pokoju na swiecie: (informationclearinghouse.literati.org/article5392.htm) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.nyc.rr.com 27.12.03, 09:53 Adas, adas tu zupelnie nie rozumiesz jak robiona jest polityka w USA. To co pan Soros mysli nikogo tu nie interesuje. Wazne sa jego pieniadze. Tymczasowo, ze wzgledu na grubosc portfela jest traktowany powaznie i dopuszczony do stolu prezydialnego gdzie zdarza mu sie powiedziec kilka slow. Chociaz nominalnie jest 9 kandydatow demokratycznych, to osmiu z nich nie ma szansy na nominacje. Ale ten, ktory ja otrzyma jest we wrogim Clintonom obozie. Jego pierwszym posunieciem bedzie wylanie na zbity pysk McAuliffe'a. Bez niego w DNC Clintonowie utraca kontrole nad milionowymi funduszami partii. Tak wiec gra jest o portfel a nie o stolek. Bush Clintonom jeszcze nie przeszkadza. Znacznie wiekszym zagrozeniem dla nich jest Dean. Adasiu. Ten tekst wytnij i zachowaj. Zajrzyj do niego w marcu. > Spora czesc Amerykanow powinna poprzec rady Sorosa ................ Ty naprawde przebywasz w krainie fantazji. Zupelnie, ale to zupelnie nie masz pojecia o wewnetrznym ukladzie sil w USA. Dodajmy do tego, 99% amerykanow nie wie kto to jest Soros, itd, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: West Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.lv.lv.cox.net 06.01.04, 00:24 Gość portalu: felusiak napisał(a): > Ty naprawde przebywasz w krainie fantazji. Zupelnie, ale to zupelnie nie masz > pojecia o wewnetrznym ukladzie sil w USA. Dodajmy do tego, 99% amerykanow nie > wie kto to jest Soros, itd, itp. --- A ty felek moze przestan pic? Posadzasz innych o popieranie jakiegos typu teorii konspiracji a sam tworzysz basni z tysiaca i jednej nocy. Posadzasz innych o brak wiedzy o wewnetrznym ukladzie sil w USA, jednoczesnie stawiajac siebie jako eksperta, dlaczego? Wiekszosc twoich wpisow to zwykle, proste poparcie barbazynskiej polityki obecnej administracji i slepe popieranie tego co obecnie sie dzieje w Waszyngtonie. Uwazaz ze jestes nieomylny, a reszta poprostu... nierozumie? Jak mowi ci sie ze bush, to zwykly 'brudny' biznesmen, a jego dzialanie nie ma zadnego zwiazku z dobrem USA i Amerykanow, drwisz i nasmiewasz sie. Jednoczesnie sam piszesz: 'tak wiec gra jest o portfel a nie o stolek. Bush Clintonom jeszcze nie przeszkadza'. Czy ty wiesz o czym ty piszesz????? Felek, ty zupelnie nie rozumiesz jak robiona jest polityka w USA, moze faktycznie najlepszym dla ciebie wyjsciem jest pic, najlepszego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.nyc.rr.com 06.01.04, 02:30 Drogi kolego west. Wytnij moj poprzedni post i schowaj do szuflady. Wyjmij go w maju i wtedy porozmawiamy. A w Waszyngtonie nie dzieje sie nic nowego, albo raczej nic innego niz przed 5 latami albo 10 latami. Jak juz pisalem, pani Clinton nie kandyduje i jesli wygra demokrata to rowniez nie bedzie mogla kandydowc w 2008 roku. A zatem pierwsza szansa pojawi sie dopiero w 2012. Z drugiej strony pani Clinton najbardziej elektryzuje demokratycznych i nie tylko demokratycznych wyborcow i gdyby tylko chciala stanac w szranki, panowie kandydaci z Deanem na czele moga pakowac manatki. Co do tego chyba mozemy sie zgodzic. Terry McAuliffe zostal zainstalowany na stanowisku przewodniczacego Partii Demokratycznej przez Clintona w ostatnim roku kadencji mimo protestow Black Caucus, ktory popieral innego kandydata. Zapytam w tym miejscu kto kontroluje fundusze partii jesli nie jej przewodniczacy. W tym wypadku marionetka Clintona. (Dodam, ze Terry zaplacil za dom Clintonow w Chiappaqua). Napisalem, ze z perspektywy Clintonow gra idzie o portfel a nie o stolek. Kandydat partii demokratycznej na prezydenta zostaje de facto jej szefem. Jesli to bedzie Dean, wtedy McAuliffe zostanie wylany na bruk, a tym samym Clintonowie zostana pozbawieni kontroli nad funduszami partii. Stad tez pod wlasna egida montuja cos w rodzaju drugiego osrodka finansowania. W dalszym ciagu upieram sie przy moim stwierdzeniu, ze Bush nie przeszkadza Clintonom. Na potwierdzenie moich spostrzezen polecam artykul Susan Estrich, dzialaczki Partii Demokratycznej, szefowej kampanii wyborczej Dukakisa. Get the Clintons off the Stage by Susan Estrich The Clintons are back. Sidney Blumenthal-much hated former Clinton aide, ethically challenged former journalist-$850,000 advance in hand, has a new book out on May 20, attacking everyone who ever attacked him or the Clintons, rehearsing once again the old right wing conspiracy, every attack on them, answered. The right wing conspiracy revived, answered, again. Hillary's book is next. Could somebody please tell these people to shut up? The Clintons suck up every bit of the available air. Nothing is left for anyone else. They are big, too big. That's the problem. The 2004 candidates need a chance to get some attention, to rise to Clinton's level, which they never will do as long as the likes of Sidney Blumenthal are playing into the hands of conservatives in insisting on debating the scandals of the 1990's. The Republicans shouldn't have impeached him for it, but he shouldn't have given them the ammunition. And we shouldn't still be discussing it. Why are we? Or more accurately, why are they? Not because it serves the interests of the Democrats of the future. It doesn't help Howard Dean, or John Kerry, or Dick Gephardt. It gets Sidney on TV shows. If the issue is ethics, no one has less than Sidney Blumenthal. He used to call me during the Dukakis campaign, which I was running and he was supposed to be covering, to offer covert advice, which if I accepted might result in better coverage. Much later, when I criticized him, he tried to get me into trouble with my editors. All the while, I was defending his boss. That's Sidney. He's Hillary's best friend. No wonder the Republicans are delighted to see him return to the spotlight. It raises money for their causes. The Bill and Bob (Dole) show has proven to be a collossal bore. The ratings have fallen. Is anyone getting the message? I fear not. Let's not mince words. Hillary Clinton is never going to be president of the United States. There is no more divisive figure in the Democratic Party, much less the country, than the former first lady. And I like her. But many women don't. Even Democratic women. Even working women. Not to mention nonworking, independent, non political women. She can be a great senator. She's smart, hard-working and effective. She is much respected among her peers. But the more people who talk about her as a future president, the less attention the current candidates, who might win, receive. Revisiting the scandals of the past does no service to the Democrats of the future. Bill Clinton is a brilliant man. But the more attention he gets, the more the Democrats of the future suffer. He would be the first to say this, if it weren't about him. Enough with the Clintons. Please. Not for the sake of the Republicans. But for the Democrats. PS. Barbarzynska pisze sie przez rz od barba=broda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: West Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.lv.lv.cox.net 06.01.04, 03:39 Gość portalu: felusiak napisał(a): > > PS. Barbarzynska pisze sie przez rz od barba=broda. --- dziekuje za poprawke bledu, postaram sie zapamietac. Pomimo ze w niektorych momentach moge sie z toba zgodzic, jednakze ogolnie mamy radykalnie inna opinie na te tematy. No ale coz to bylby za Swiat, gdyby wszyscy mieli taka sama opinie na kazdy temat. Zdaje sie ze ktos, kiedys przez pare dziesiatek lat juz tego probowal, najlepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adas Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.netspace.net.au 01.01.04, 09:15 Soros od dawna stara sie walczyc z choroba, ktora trawi amerykanski sytem polityczny. Oto fragmenty artykulu o tej chorobie dostepnego pod: informationclearinghouse.literati.org/article3951.htm--------------------- “W KIERUNKU RZĄDÓW JEDNO-PARTYJNYCH 27.06.2003 (New York Times) Konstytucja Meksyku z 1917 roku miala w zasadzie wprowadzic demokratyczny system polityczny. W praktyce jednak Meksyk od tamtego czasu do niedawna byl krajem z systemem rzadow jedno-partyjnych. Partia rzadzaca uzywala czasami zastraszania lub falszowala wybory, glownie jednak utrzymywala sie przy wladzy dzieki korupcji, obsadzie kluczowych stanowisk w gospodarce i powiazan kolezensko-rodzinnych. Reprezentanci wszystkich grup interesow, wlaczajac w to media, byly w praktyce czescia jednej wielkiej machiny politycznej. (…) Czy cos takiego moze jednak zdarzyc sie w Stanach Zjednoczonych? W nowym wydaniu “The Washington Monthly” Nicolas Confessore pokazuje nam, ze fundamenty pod budowe takiego systemu politycznego juz istnieja. W artykule pt “Powitanie machiny” (“Welcome to the Machine”) pozbieral on razem historie, ktore zwykle przedstawia sie osobno – od prywatyzacji Medicare, przez ulotki z haslami na rzecz poparcia dla reformy podatkowej zalaczone do czekow z wyplata dywidend wyslanych akcjonariuszom General Motors i Verizon do demonstracji pro-wojennych organizowanych przez stacje radiowe Clear Channel. Nicolas Confessore udowadnia, ze wszystko to sa symptomy powstawania nowej machiny politycznej o niespotykanej dotad sile, ktora ma na celu wprowadzenie rzadow jedno-partyjnych. Confessore przyjrzal sie procesowi obsady stanowisk w korporacjach stanowiacych najwazniejszych sponsorow partii politycznych, przeprowadzonych ostatnio pod naciskiem republikanow. Okazuje sie, ze wszedzie, gdzie bylo to tylko mozliwe, zatrudniono republikanow. Jak podal wczoraj “Washington Post” republikanie zupelnie oficjalnie chwalili sie, ze 33 z 36 stanowisk dyrektorskich w waszyngtonskich korporacjach, na ktore republikanie liczyli, zostalo obsadzonych ich ludzmi. (…) “Washington Post” opisuje rowniez jak republikanie wywieraja presje na tych przedstawicieli wielkich korporacji, ktorzy probuja utrzymywac dobre stosunki z obydwiema partiami i cytuje jednego z nich, Toma DeLay, ktory powiedzial kiedys: -“Jesli chcesz miec udzial w naszej rewolucji – musisz dostosowac sie do naszych zasad”. Republikanie, ktorzy objeli te lukratywne stanowiska, dostali je w nagrode za lojalnosc partyjna. Oczywiscie beda oni bardziej lojalni wobec swojej partii, niz w stosunku do firm, ktore teraz reprezentuja. Tak wiec pieniadze dla partii politycznych, ktore kiedys plynely z tych korporacji mniej wiecej w takiej samej ilosci do dwoch partii, teraz poplyna sobie w jednym kierunku. Wielkie korporacje coraz bardziej staja sie wiec czescia machiny politycznej republikanow. Nagradzane sa teraz coraz czesciej przy pomocy sprzyjajacej im polityki: deregulacja rynku, prywatyzacja agencji rzadowych czy eliminowanie czesci przepisow dot. ochrony srodowiska. Korporacje te odwdzieczaja sie potem, jak mialo to miejsce w przypadku General Motors i Verizon, wspierajac polityke partii. W rezultacie dotacje na finansowanie kampanii wyborczej sa tylko wierzcholkiem gory lodowej. I tak w przyszlym roku George W. Bush wyda na swoja kampanie wyborcza dwa lub trzy razy wiecej niz jego przeciwnik; do tego rowniez otrzyma pomoc w formie posredniej, jaka wielkie korporacje, w tym koncerny medialne, udziela mu w dziedzinie propagandy jego hasel wyborczych. (…)” Paul Krugman Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adas Re: adas, ni cholery nie rozumiesz IP: *.netspace.net.au 03.01.04, 08:23 Felusiak, Przeczytaj sobie to uwaznie i powiedz czy Soros nie ma racji ---------------------- Robertson: Bóg interweniuje w interesie Busha 2.01.2004. Ewangeliczny kaznodzieja, Pat Robertson, powiedział, że jest przekonany, że słyszał głos Boga mówiący mu, że prezydent Bush będzie ponownie wybrany w listopadzie 2004 roku dużą przewagą głosów. “George Bush wygra wybory spacerkiem” – powiedział Robertson w czasie swojego programu “700 Club” nadawanego w sieci Christian Broadcasting Network, którą sam ufundował. “Jestem przekonany, że słyszę głos Boga mówiącego mi, że wybory zakończą się przytłaczającym zwycięstwem Busha. Wszystko zresztą na to wskazuje” – powiedział Robertson swoim widzom. Przyznał również, że 2003 rok zakończył kilkudniową modlitwą. “Bóg po prostu go błogosławi. To znaczy, że nawet jak mu się zdarzy popełnić straszne błędy, to i tak nic mu to nie przeszkodzi. To jest zupełnie bez znaczenia co on zrobi, dobrze czy źle, Bóg wybrał go, bo jest on człowiekiem modlitwy i Bóg go błogosławi.” – wyjaśnił Robertson. Pastor Barry W. Lynn, dyrektor organizacji American United for Separation of Church and State, częsty krytyk Robertsona, powiedział na to, że też ma swoje przepowiednie: -“Pat Robertson w 2004 roku będzie używał swojego medialnego imperium, aby promować Georga Busha i innych Republikanów”. Dodał też, w nawiązaniu do doradcy Busha: -“Może otrzymał wiadomość od Karla Rove i myślał, że to Bóg”. www.newsmax.com/archives/ic/2004/1/2/150116.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adas SZALENSTWO KTORE SOROS CHCE POWSTRZYMAC IP: *.netspace.net.au 03.01.04, 10:48 Craig Nelson Ewangelicy spieszą na pomoc Izraelczykom 25.12.2003, Herzliya, Izrael Swoim przemówieniem Pat Robertson kupił sobie od razu ich wszyskich. I było to bez znaczenia, że większość jego słuchaczy wcale nie była chrześcijanami, ani nawet Amerykanami. W skupieniu słuchali każdego jego słowa. I kiedy Robertson, założyciel Christian Broadcasting Network, okrasił swoje przemówienie do elity izraelskich polityków i wojskowych dźwięcznym wezwaniem; “Nie dajcie się! Nie dajcie się! Nie dajcie się!” wielu jego słuchaczy zerwało się na równe nogi, żeby zgotować mu w tym momencie burzliwą owację. Takie gorące przyjęcie z jakim spotkał się Robertson w tamtym tygodniu w Herzliya jest tylko jednym z wielu przykładów wigoru z jakim, ogromna i stale powiększająca się grupa konserwatywnych amerykańskich Ewangelików, wkroczyła na scenę izraelskiej polityki, kiedy to miejscowe społeczności Chrześcijan pogrążają się w coraz większej biedzie w rezultacie wojny i zamierającej ekonomii. Chrześcijańscy Syjoniści – bo taką teraz nazwę przybrali ci Ewangelicy – coraz częściej postrzegani są przez Izraelczyków jako ich polityczne wsparcie w walce z narastającą falą nienawiści w świecie w stosunku do Żydów i Izraela. -“Ta strategiczna unia Izraelczyków i ‘grupy przyjaciół’ – włączając do niej, jak oceniają jej przywódcy, 70 milionów amerykańskich Ewangelistów i 600 milionów Ewangelistów na całym świecie – dokonuje się w najbardziej potrzebnym momencie” – mówi rabin Yechiel Eckstein, założyciel Międzynarodowego Stowarzyszenia Chrześcijan i Żydów. “To jest wojna, wojna różnych wizerunków w świecie. Konflikt izraelsko- palestyński jest w takim punkcie, że może on, niech Bóg broni, zmienić się w światowy konflikt między żydami, a muzułmanami” – wyjaśnił rabin Eckstein. Ważne wydarzenia w ostatnich miesiącach podkreśliły te coraz bardziej owocne kontakty. W październiku tego roku premier Ariel Szaron przemawiał do grupy 3.000 Ewangelistów z 80 krajów, w tym 450 Amerykanów. Szaron powiedział zgromadzeniu: -“Kochamy was!”. Ewangelicy maszerujący potem w pochodzie przez ulice Jerozolimy odwdzięczyli się Szaronowi wyrażeniem podobnych uczuć: -“Oklahoma kocha Izrael!” głosiły transparenty, “Alleluja dla Boga Izraela!” – krzyczeli uczestnicy marszu. (…) Również w październiku, około 16.000 kościołów ewangelicznych, uczestniczyło w jednodniowych uroczystościach “w intencji Izraela”, którym przewodniczył Ralph Reed, kiedyś szef Chrześcijańskiej Koalicji, obecnie pełniący funkcje głównodowodzącego kampanią wyborczą Busha i Cheney na Południu, z bazą w Atlancie. (…) W tamtym roku po przemówieniu Busha, w którym porównał on akcje armii izraelskiej do akcji terrorystycznych Palestyńczyków, w ramach kampanii zorganizowanej przez Robertsona, pastora Fawella i czołowego ‘Chrzescijańskiego Syjonistę’ Gary Bauera, Biały Dom został zasypany setkami tysięcy listów i e- maili z wyrazami protestu przeciwko tego rodzaju porównaniom. W kwietniu tego roku, po tym jak Bush wezwał Izrael do wycofania czołgów z palestyńskich terytoriów, podobna akcja znów wywołała falę protestów. Kiedy na początku tego roku pojawiły się plotki na temat możliwej presji ze strony Busha na Szarona, w celu zmuszenia go do ustępstw na rzecz wprowadzenia planu pokojowego, znanego jako “mapa drogowa”, Gary Bauer i inni przywódcy Ewangelików ostrzegli Busha w specjalnym liście, że każda próba “równego traktowania” Izraelczyków i Palestynczyków, byłaby “moralnie obrzydliwa”. (…) Poparcie to nie kończy się jednak na politycznych gestach. Rok temu 250.000 Ewangelików przekazało do Izraela na różne cele donacje wartości 20 milionów dolarów.(…) Pat Robertson, onegdaj republikański kandydat na prezydenta, dziś znany jako telewizyjny kaznodzieja, widzi świat w kategoriach biblijnej Apokalipsy, toteż w swoim przemówieniu do Izraelczyków zawarł następujące zdanie: -“Cały świat pogrąża się w konwulsjach religijnych zmagań – ta walka sprowadza się do tego, czy Bóg Księżyca z Mekki, znany jako Allah, będzie zwycięzcą, czy też zwycięży jednak żydowsko-chrzescijański Jehowa, Bóg Biblii!!” Wielu Izraelczyków było również zachwyconych tym, że w swoich komentarzach dla miejscowych reporterów, wezwał on do “usunięcia” Yassera Arafata, a także ostrzegł, że każda próba Busha, żeby zmusić Izrael do przyznania wschodniej części Jerozolimy Palestyńczykom, gdzie mogliby mieć swoją stolicę, będzie kosztowała go utratę “ogromnej ilości głosów amerykańskich Ewangelistów”. Robertson jest oczywiście dobrze znany w Stanach ze swoich kontrowersyjnych wystąpień. Po ataku 11 września 2001, w czasie wywiadu z pastorem Falwellem zgodził się z nim, że to feministki i homoseksualiści są częściowo odpowiedzialni za to wydarzenie, bo rozgniewali Pana Boga. Falwell przepraszał później za to powiedzenie, a Robertson tłumaczył się, że był zdezorientowany po długie dyskusji z Falwellem. Jak na ironię losu, Robertson jest również znany ze swoich niedawnych anty- semickich wystąpień. W swojej książce “Nowy porządek światowy” wydanej w 1992 roku, Robertson szeroko rozpisywał się na temat konspiracji wszechwładnych żydowskich bankierów. Potem za to przepraszał. (…) Rabin David Rosen z American Jewish Commitee twierdzi, że w tej chwili nie jest to dla Żydów takie ważne to, czy Robertson jest kontrowersyjną postacią, bowiem uważają oni, że “nie możemy być znowu tacy wybredni, kiedy dookoła nas jest tyle wrogości”. Całość: www.ajc.com/thursday/content/epaper/editions/thursday/news_f3ae87e9410ba1e400df.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adas ZŁAPAĆ BUSHA I SĄDZIĆ GO RAZEM Z SADDAMEM IP: *.netspace.net.au 05.01.04, 23:54 Bob Fitrakis DLACZEGO TRZEBA ZŁAPAĆ BUSHA I SĄDZIĆ GO RAZEM Z SADDAMEM HUSSEINEM 31.12.2003: (FreePress.org) Wraz z nadchodzącym nowym rokiem jeden istotny fakt pozostaje bez echa w naszych, jak zawsze dyspozycyjnych, głównych mediach: oto nasz prezydent George W. Bush jest zbrodniarzem wojennym. Wszystkie próby mówienia tego oczywistego faktu przez kandydatów na prezydenta wsród Demokratów i sugestie z ich strony, że należy odrzucić doktrynę Busha amerykańskiego panowania nad światem i zastąpienie jej ideą współpracy międzynarodowej w interesie pokoju na świecie, są ignorowane, a kandydatom tym mówi się, żeby się wycofali. Tymczasem ewidencja zebrana po to, aby sądzić Busha jako zbrodniarza, jest przytłaczająca. Pozarządowa organizacja American Society of International Law, składająca się głównie z profesorów prawa, bez żadnych emocji przygotowała akt oskarżenia przeciwko prezydentowi, wyliczając artykuł za artykułem, na mocy których należy go ścigać. Na wstępie stwierdzono, że po ataku na Stany Zjednoczone 11 września 2001r wykonanym przez terrorystyczną organizację Al- Kaida, tak USA jak i Wielka Brytania próbowały działać w ramach prawa międzynarodowego. Kiedy 7 październia 2001 rozpoczęto masowy atak na Afganistan, obydwa te kraje przestrzegały Artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych i uzgodniły z Radą Bezpieczeństwa powody swojej akcji uzasadniając ją tym, że działają w ramach doktryny indywidualnej i zbiorowej samoobrony. Większość specjalistów od prawa międzynarodowego akceptowała prawo Stanów Zjednoczonych do samoobrony przed terrorystami bazującymi na terenie Afganistanu. Ta prawnie uzasadniona doktryna samoobrony została jednak nagle zastąpiona niechlubną nazistowską doktryną “wojny prewencyjnej”, a Bush i jego kolaboranci argumentujący, że w wojnie między ‘dobrem’, a ‘złem’ Stany Zjednoczone mają prawo zaatakować każdy kraj, który mógłby stanowić zagrożenie dla naszego narodu. Obecnie administracja Busha używa fakt złapania Saddama Husseina w celach propagandowych, aby usprawiedliwiać nielegalną i zbrodniczą wojnę przeciwko Irakowi. Niektóre z naszych gazet nie wychylają się jednak poza kwestionowanie praktycznych aspektów ‘doktryny Busha’ bez wskazywania na jej nielegalny, wręcz kryminalny, status. Na przykład w artykule Matthew Hay Brown, który ukazał się w “Orlando Sentinel” tego samego dnia kiedy złapano Saddama możemy przeczytać, że: “Atakując kraj, który nie był dla nas zagrożeniem i bez żadnych oczywistych dowodów posiadania przez niego broni masowego rażenia ani jakichś powiązań z Al- Kaidą nasza administracja ma nadzieję pokazania światu, jak daleko jest w stanie się posunąć, aby chronić nasz kraj.” “The Columbus Dispatch” zamieszcza artykuły analityczne Browna na swojej pierwszej stronie. Jak do tej pory nigdy nie znalazło się tam miejsce na potępienie doktryny Busha. Mijanie się w tym przypadku z prawem jest jednak oczywiste. ‘Obrona prewencyjna’ jest dla każdego profesora prawa w myśl artykułu VI Prawa Norynberskiego Rady Bezpieczenstwa ONZ – nielegalna. Przypomnijmy, że to właśnie Stany Zjednoczone były siłą napędową Procesu Norynberskiego i powołania Organizacji Narodów Zjednoczonych. Po pokonaniu i upokorzeniu nazistowskich Niemiec ustanowiono Kartę Narodów Zjednoczonych, jako traktat międzynarodowy, który w Artykule II, paragraf 4, zabrania prowadzenia wojny prewencyjnej. Jedynie Rada Bezpieczenstwa ONZ jest upoważniona do podejmowania działań przeciwko “zagrożeniu dla pokoju na świecie i aktom agresji międzynarodowej”. Jedynym wyjątkiem może być tylko działanie w oparciu o Artykuł 51 Karty ONZ tak właśnie jak zastosowano go w przypadku działań USA i Wielkiej Brytanii w Afranistanie w 2001 roku. Podstawowym warunkiem do przywołania tego Artykułu musi być jednak sytuacja kiedy wróg zaatakował dany kraj lub jest właśnie w trakcie ataku. Karty Narodów ONZ nie da się używać w ten sposób, że sporządzamy “listę łobuzerskich krajów”, które mogą w jakimś bliżej nieokreślonym czasie w najbliższej przyszłości stanowić dla nas zagrożenie, bo jest podejrzenie, że przechowują one broń masowej zaglady, którą my mamy w ogromnych ilościach, ale im jej mieć nie wolno. W prawie międzynarodowym nie ma również czegoś takiego co stawiałoby znak równości między programem rozwoju broni, a zagrożeniem zbrojnym lub atakiem. Gdyby takie prawo istniało, wówczas każdy kraj na Ziemi byłby jak najbardziej usprawiedliwiony, gdyby w każdej dowolnej chwili zaatakował USA, jako kraj, który posiada najwięcej broni masowego rażenia. (…) Główne media zachłystują się wynikami badan opinii publicznej, które mówią, że po złapaniu Saddama Husseina notowania Busha wzrosły do 60% aprobaty, a przy takim procencie poparcia w tak krótkim czasie przed wyborami, jeszcze żaden prezydent nie przegrał wyborów. Ale takie analizy są bez sensu, bo gdyby mówiły one społeczeństwu prawdę jaki jest faktyczny status prawny Busha, czyli że w myśl prawa międzynarodowego jest on zbrodniarzem, to może jednak jego notowania nie byłyby wcale takie wysokie. Najbardziej bezczelnym przykładem próby wyciszenia debaty na temat doktryny Busha bylo zachowanie się prowadzącego debatę w programie ABC, Teda Koppela, który zasugerował, że kandydaci na prezydenta krytykujący tę doktrynę, Dennis Kucinich, ambasador Carol Mosley-Braun i pastor Al Sharpton powinni być wykluczeni z debaty. Po tym jak doszło do konfrontacji Kucinicha z Koppelem, w czasie której powiedział mu, że rola mediów nie polega na ustalaniu kto powinien, a kto nie kandydować na stanowisko prezydenta, ABC zemściło się na Kucinichu wycofując swojego reportera, który na bieżąco zdawał relację z jego kampanii. Papież również przypomniał ostatnio, że inwazja Iraku jest nielegalna. Może teraz ten reporter ABC, któremu odebrano zajęcie poświęci się badaniu kryminalnych aspektów doktryny Busha w świetle prawa międzynarodowego i porównywaniu w tym kontekście inwazji nazistowskich Niemiec na Polskę z inwazją Iraku. Może też dyrektorzy ABC zaglądnęliby do pisma “Popular Mechanics” gdzie pokazano piękne satelitarne zdjęcie rurociągu, który pociągnięto właśnie żeby kraść ropę naftową z irackiego złoża w Ramalah do Kuwejtu. ----------- Dr Bob Fitrakis jest wydawcą naczelnym “The Free Press”(http:freepress.org), profesorem nauk politycznych, autorem wielu książek i artykułów. ------------- (przekaż powyższe artykuly znajomym, bo tylko w ten sposob można walczyc z manipulacją opinii publicznej w Polsce) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chala Re: ZŁAPAĆ BUSHA I SĄDZIĆ GO RAZEM Z SADDAMEM IP: *.rdu.bellsouth.net 06.01.04, 00:29 Polaczkow wyslesz do tej roboty? W pierzyne was obroca. Bush musi odejsc w 2009 roku. Zyje z tym, petaku z polaczkowa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adas Rasizm to bardzo brzydka wada, antypolonizm takze IP: *.netspace.net.au 06.01.04, 05:38 Czy zamieszczenie tlumaczenia czyjegos artykulu, krytycznego w stosunku do pana G.W.Busha na tym forum wystarczy, zeby spotkac sie natychmiast z rasistowska pogarda pani Zydowki lub pana Zyda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adas Rosnie poparcie IP: *.netspace.net.au 08.01.04, 03:31 Rosna szeregi Amerykanow popierajacych idee Sorosa!! Co prawda, na razie widze na forum tylko jednego, ale, pozyjemy – zobaczymy... ‘U’ z Bostonu w sasiednim temacie napisal: “Pax Americana, pozornie zbawienie dla swiata, prowadzi swiat do katastrofy i sama jest skazana na gorzki koniec. Nie tą drogą zdobywa sie swiat. Pax Americana nie ma na celu ulepszenie swiata, a doprowadzenie do hegemonii malej grupy nad innymi. A to nie moze miec przyszlosci. Zawsze znajdzie sie jakis Spartakus, po ktorym przyjda inni, jakis Attila, kawalek po kawalku, pekniecie za peknieciem..... I pomyslec, ze Pax Americana moglaby zbawic swiat na stulecia, a moze millenia poprzez polityke wyciagnietej reki. Jednak na przeszkodzie temu stoi silna grupa pod wezwaniem, ktora nie zamierza znizac sie do bratania sie z reszta swiata. I tu jest pies pogrzebany.” Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: West bush musi odejsc poniewaz... IP: *.lv.lv.cox.net 08.01.04, 10:08 ...to staje sie juz sprawa nie tylko amerykanska, to jest problem swiatowy. jesli ten czlowiek zostanie dluzej na miejscu gdzie jest, zadne wartosci ktore do tej pory mialy jakiekolwiek znaczenie przestana miec jakiekolwiek znaczenie. Szkoda tylko naszych dzieci to one beda musialy to wszystko naprawiac, pod warunkiem ze bedzie jeszcze cos do naprawiania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartek Soros slugus czerwonych i lewakow IP: *.client.comcast.net 08.01.04, 15:46 Temu wscieklemu psu ostatnio interesy nie ida i stara sie mieszac w polityce by swoich ludzi wsadzic na najwyzsze stanowiska. Da mu to mozliwosc dojscia do tych co sa przy wladzy i mozliwosc poprawy swoich interesow ale nawet Putin sie na tym szlatmawcu poznal i wyrzucil go z cala jego fundacja z Rosji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmat Soros nienawidzi Polakow, Amerykanow i ..Izraela IP: 38.112.103.* 09.01.04, 02:33 To chory czlowiek. Ale w swej chorobie potrafi byc niebezpieczny. Zniszczyl kilka walut malych krajow na dorobku. Jest poszukiwany listem gonczym za swoje przekrety. Takich uwielbia lewica. Odpowiedz Link Zgłoś