Dodaj do ulubionych

SOROS: Bush musi odejsc

IP: *.netspace.net.au 26.12.03, 05:59
Nareszcie dobry wyklad po polsku o niebezpieczenstwie jaki dla swiata stwarza
administracja Busha:
polityka.onet.pl/162,1144447,1,0,artykul.html
Obserwuj wątek
    • Gość: jewhater Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.12.03, 06:05
      Soros,to jeden z bardzo niewielu zydow na swiecie (influential jews)
      ktorzy otwarcie krytykuja polityke Busha i Fuhrera SSharona.
      Soros,Chomsky - gdyby tacy zydzi byli w rzadzie izraela pokoj z
      Palestynczykami bylby faktem od kilkudziesieciu lat
      • Gość: mirmat Zydzi jakich jewhater kocha- POLAKOZERCY IP: 38.112.103.* 06.01.04, 06:11
        Zawsze ciekaw bylem co mysla polsko-jezyczni antysemici-psychopaci o podobnych
        jak oni zboczencach po zydowskiej stronie. Jewhater mnie nie zawiodl.
        Bezblednie wytypowal polakozerce Sorosa i stalinowckiego lunatyka Chomsky'ego.
        Zabraklo tylko Grossa i Kosinskiego, ktorzy przeciez pochodza z tej samej
        rodzinnki lewakow pielegnowanych przez antypolonistyczna szmate New York Times.


        Jak wiadomo dla kazdego, kto sie tegularnie nie zapija denaturatem, aferzysta
        finansowy i finansujacy propagande nienawisci do Ameryki i
        Izraela multimiliarder Soros zabral sie ostatnio do finansowania polakozerstwa.
        Chodzi specyficznie o paszkwil Sergiusza Kowalskiego i Magdaleny Tulli
        pt. "Zamiast procesu. Raport o mowie nienawiści"
        ktorej wydanie finansuje Fundacja: Open Society Institute, założona i
        sponsorowana przez George'a Sorosa

        Zacytuje opinie prof. Jerzego Roberta Nowaka (jewhater z pewnoscia nienawdzi
        polskich patriotow tak jak i Izraelskich):
        W swym paszkwilu Kowalski i Tulli wielokrotnie atakują przejawy krytycznych
        opinii wobec UE (m.in. na s. 294, 309, 343, 360, 384, 389). Ksiądz prof. Cz.
        Bartnik napisał: "Rozgorączkowani imperatorowie Europy i nowi hołdownicy
        Brukseli przypominają nam do złudzenia komunistów sowieckich". Paszkwilanci
        oskarżają ks. Bartnika o "przypisanie zwolennikom integracji europejskiej
        sowieckiego rodowodu politycznego" (s. 80). Piętnowana jest również krytyka
        globalizmu w gospodarce (s. 478). Nie wolno wspominać o skutkach wymordowania
        polskich elit, braku prawdziwych elit dziś, bo to jest "wykluczanie
        współczesnych elit z narodu"
        (s. 180). Nie wolno pisać tak, jak A. Macierewicz, iż "nigdy jeszcze nie
        przeżywaliśmy takiego załamania morale i aparatu władzy", bo to jest "budzenie
        poczucia zagrożenia" (s. 366), a więc... "mowa nienawiści". Nie wolno
        krytykować obcych "elit" za to, że "oduczają szacunku do tradycji narodowej"
        (s. 365). Nie wolno nazywać Kwaśniewskiego "prezydentem nie wszystkich
        Polaków", bo to jest "próba słownego poniżenia" (s. 114). Nie wolno krytykować
        protestanckiej Szwecji za zaniedbywanie wyższych wartości (s. 396), bo to jest
        znów rzekomo katolicka "mowa nienawiści". Nie wolno pisać, że we Francji główną
        przyczyną degradacji osiedli na przedmieściach są imigranci, którzy zamieniają
        je w getta. To "rasistowska generalizacja" - według Kowalskiego i Tulli (s.
        416). Nie wolno pisać, że supermarket "dba o sprzedaż artykułów niemieckich"
        (s. 351). To też "mowa nienawiści".

        Czego jeszcze zakazaliby nowi cenzorzy finansowani przez Sorosa?
        Ambicje Kowalskiego i Tulli w dziedzinie stawiania pod pręgierzem potępień
        nowej cenzury są po prostu przeogromne. Oto niektóre inne piętnowane przez nich
        sprawy, tym razem ze sfery wartości moralnych. Para paszkwilantów szczególnie
        gorliwie piętnuje wszelkie krytyki eutanazji. (Cóż, holenderski arcyliberalny
        pan każe, płaci i wymaga, trzeba więc zasłużyć na jego "srebrniki").
        Paszkwilanci atakują za krytykę eutanazji m.in. ks. abp. Józefa Michalika,
        wiceprzewodniczącego Episkopatu (s. 125) i ks. abp. Kazimierza Majdańskiego
        (s. 126). Parę paszkwilantów oburza krytykowanie napływu przejawów
        demoralizacji z Zachodu (s. 127). To też, według paszkwilantów, wyraz "mowy
        nienawiści", choć na zalew Polski różnymi "śmieciami" z Zachodu uskarżał się
        kiedyś nawet tak bezkrytycznie fetowany przez "europejczyków" za wszystko
        Czesław Miłosz. Kowalski i Tulli równie ostro atakują krytykowanie związków
        homoseksualistów czy zestawianie obok siebie homoseksualizmu i pedofilii (s.
        255, 377). Atakują ks. biskupa Lepę (s. 450-451) za ostre słowa na temat
        kolorowych pisemek, które prowadzą do "moralnej degradacji". Autorzy piętnują
        też krytykę sekt (s. 297), traktując i to jako "mowę nienawiści". Oburzają się
        na krytykę New Age (s. 351) jako rzekomy wyraz katolickich manipulacji. "Mową
        nienawiści" jest też dla nich krytyka Halloween, konsumpcyjnego stylu życia,
        osłabienia tożsamości społecznej (s. 350). Surowo zabronione w ich odczuciu
        powinno być również wszelkie dowcipkowanie na temat kobiet, feministek,
        lesbijek, gejów (s. 420, 405-406, 431, 439, 445). Nie wolno krytykować Andy
        Rottenberg (s. 447, 449), bo to kolejna święta krowa pod ochroną. Nie wolno
        krytykować żałośnie niskiego poziomu demoralizującego programu "Świrnik" w
        telewizji. To sugeruje bowiem, że społeczeństwo polskie jest obiektem
        manipulacji (s. 444). Nie wolno nazwać kiczem piosenki Zembatego o Jedwabnem
        (s. 432). Podejmuje ona tak ważny temat, a więc musi się ją obowiązkowo
        traktować jako coś będącego "ponad krytyką" różnych profanów. Bernard
        Margueritte jest atakowany (s. 457) za pisanie o sile "nowej Targowicy" w
        Polsce. Redaktor Piotr Bączek jest atakowany za zdanie: "I w końcu tylko Polska
        ma szanse - w oparciu o katolicyzm - stworzenia na wschodnich rubieżach Europy
        wizji cywilizacji, która może być atrakcyjna dla żyjących w tym miejscu
        narodów". Para paszkwilantów uznaje to zdanie również za wyraz "mowy
        nienawiści", piętnując je jako rzekomy "przykład narodowej i wyznaniowej
        megalomanii" (s. 380).
        Posła Mariana Piłkę zaatakowano w paszkwilu Sorosa za
        stwierdzenie: "Reewangelizacja naszych zachodnich sąsiadów jest zasadniczą
        polską misją". Komentarz Kowalskiego i Tulli: "agresywny ton narodowej i
        religijnej megalomanii" (s. 60). W rzeczywistości Kowalski i Tulli stosują
        skrajnie agresywne uogólnienie wobec spokojnego, wyważonego tonu sformułowania
        posła Piłki. A swoją drogą, jestem ciekaw, czy jakiś poseł lub grupa posłów
        zdobędzie się na wystąpienie z interpelacją przeciw dofinansowywaniu za
        zagraniczne "srebrniki" takiego steku oszczerstw pod adresem polskiej elity
        patriotycznej. Ambasada Królestwa Niderlandów, finansująca badania
        przygotowujące ordynarny paszkwil antypolski i antykatolicki, wystąpiła
        przecież daleko poza normy pracy dyplomatów w obcym kraju.
        Podsumowując: Kowalski i Tulli wspólnie stworzyli koszmarny twór godny poziomu
        małego Jasia, który po raz pierwszy w życiu sięgnął po pióro i skrupulatnie
        oszkalował wszystkich nielubianych przez siebie kolegów z podwórka. Trzeba
        przyznać, że z takim "talentem" do używania pióra w roli pałki para
        paszkwilantów mogłaby prosperować jako prymusi wśród cenzorów samego Mikołaja
        I "Pałkina". Zastosowanie ich zaleceń "zamiast procesu" zubożyłoby do cna
        polskie życie kulturalne i media. Prawdziwy obłęd "poprawności politycznej"! Na
        szczęście mimo wspierania nowych cenzorów zagranicznymi dotacjami nikłe są
        szanse wprowadzenia w Polsce tak wymarzonego przez nich kagańca informacyjnego.
        Co więcej, paszkwilanci wyraźnie strzelili sobie samobójczego gola. Wielu
        czytelników nie przejmie się bowiem ich ksenofobicznie antypolskim bełkotem i
        sięgnie po pełne teksty atakowanych przez nich publikacji. I tak pieniądze
        holenderskie i Sorosa choć raz przyczynią się do budzenia świadomości narodowej
        Polaków.


        Zydowscy Ubecy z pewnoscia widzieliby w jewhaterze bratanka. Co za swietna
        kombinacja: nienawisc do Polakow, Ameryki i Izreala. Wlasnie tacy nieobrzezani
        byli doskonalymi wykonawcami brudnej roboty jaka nawet zydowscy Ubecy sie
        brzydzili wiec zlecali je aryjskim psychopata z zaburzeniami umyslowymi.
    • Gość: felusiak Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.nyc.rr.com 26.12.03, 06:10
      Przeciez Bush i tak bedzie musial odejsc najpozniej w styczniu 2009.
      Polityka i zakulisowe gry sa nieco bardziej skomplikowane niz to zdradza Soros.
      Soros jedzie na tym samym wozku co Clintonowie i Ickes no i oczywiscie McAuliffe.
      Howard Dean jedzie na wozku wrogim Clintonom i po uzyskaniu nominacji wyrzuci
      McAuliffe'a na zbita morde z DNC pozbawiajac Clintonow kontroli nad funduszami
      partii. Stad tez alians z Sorosem i Ickesem.
      W interesie Clintonow lezy zwyciestwo Busha bo tylko to otwiera droge do
      prezydentury Hillary. Ucz sie nie wierzyc we wszystko co czytasz.
      Don't take it at a face value.
      • Gość: jewhater Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.12.03, 06:19
        W interesie Clintonow lezy zwyciestwo Busha bo tylko to otwiera droge do
        > prezydentury Hillary. Ucz sie nie wierzyc we wszystko co czytasz.
        > Don't take it at a face value
        ----------------------------------------------------------------
        a co ma piernik do wiatraka ?
        "W interesie Clintonow lezy zwyciestwo...."
        Piszesz tak jakby Clintonowie to byli jacys nastepcy tronu.Rodzina krolewska.
        • Gość: felusiak Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.nyc.rr.com 26.12.03, 06:59
          Clintonowie kontroluja pieniadze partii. Terry McAuliffe zostal zainstalowany za
          stanowisku przez Billa. Nie ulega watpliwosci, ze pani Clinton ma ambicje
          prezydenckie a senatorowanie traktuje jako odskocznie do prezydentury.
          Jesli Dean wygra to Hillary nie bedzie mogla kandydowac w wyborach 2008 roku.
          Nie myslisz, ze stawila by czola urzedujacemu prezydentowi z wlasnej partii?
          Wtedy musialaby czekac do 2012 roku na swoja szanse. W 2012 bedzie 65 letnia
          kobieta co znacznie zmniejsza atrakcyjnosc.
          Clintonowie nie sa rodzina krolewska. W tej chwili zaden kandydat demokratow nie
          elekrtyzuje publicznosci tak jak oni. Posiadaja zdolnosc pozyskiwania ogromnych
          ilosci pieniedzy do funduszu wyborczego. Gdyby jutro pani Clinton oglosila swoja
          kandydature pozostala 9-tka na czele z Deanem moze zwijac namioty i wracac do
          domu. Nominacja bylaby tylko formalnoscia.
          Tu nasuwa sie pytanie. Skoro uzyskanie nominacji partii nie stanowi zadnej
          trudnosci, dlaczego zatem nie chce ona stanac twarza w twarz z Bushem ?
          • Gość: szuster Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.bchsia.telus.net 26.12.03, 07:18
            Hilary jest bezjajeczna.
            W kazdej istotnej kwesti stara sie utrzymac pozycje neutralna.
            Nie byla przeciwko wojnie z Irakiem, nie byla za wojna z Irakiem.
            Z drugiej strony trzeba pamietac,ze cala polityka amerykanska jest bezjajeczna.
            Istnieja dwie partie ktore praktycznie reprezentuja identyczne wartosci - co
            bez watpienia jest powodem ,ze ilosc glosujacych juz od 20 lat spada na leb.
            (w czasie ostatnich wyborow prez. mniej niz 50% glosow zostalo oddanych - co
            bylo rownoznaczne z faktem,ze na GW Busha glosowalo tylko 12 mln
            Amerykanow !!!!!!!! )

            Jesli chodzi o popularnosc Hilary to bez watpienia zdobylaby ona nominacje
            demokratow gdyby tylko zdecydowala sie o nia starac.
            • zencol Re: SOROS: Bush musi odejsc 26.12.03, 08:03
              Czy to ten sam Soros, który zmontował fundację im. Stefana Batorego?
              • Gość: michal Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.12.03, 08:10
                zencol napisał:

                > Czy to ten sam Soros, który zmontował fundację im. Stefana Batorego?


                tak ten sam
                • zencol Re: SOROS: Bush musi odejsc 26.12.03, 08:46
                  O cholera! Mossad ostro zagrywa.
    • Gość: Tysprowda Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: 203.190.193.* 26.12.03, 08:46
      Buszewicy musza odejsc, im predzej tym lepiej, nawet dla nich samych.
    • Gość: adas Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.netspace.net.au 27.12.03, 01:14
      Wydaje mi sie, ze Soros nie prowadzi tu zadnej zakulisowej gry z ktoryms z
      Demokratow, jak sugeruje Felusiak.

      Soros jasno widzi niebezpieczenstwa jakie dla Ameryki i dla swiata stwarzaja
      neokonserwatysci. Wpedzenie kraju w olbrzymi deficyt budzetowy (kiedy Clinton
      zostawil duza nadwyzke) z jednej strony, a upadek prestizu Stanow w swiecie z
      drugiej, i zamiast wspolpracy w rozwiazywaniu problemow miedzynarodowych,
      szkodliwa i wyniszczajaca rywalizacja – to sa naturalne dla Sorosa obawy. Kto
      czytal jego “The Crisis of Global Capitalism” latwo to zrozumie.

      Soros widzi jak niebezpieczne jest dla swiata opowiadanie sie administracji
      Busha po stronie Izraela, co coraz bardziej zaostrza wojne swiata arabskiego z
      USA. Irak stal sie dla Arabow frontem wspolnej walki, a liczny udzial
      Palestynczykow w atakach na zolnierzy koalicji i w atakach samobojczych jest
      coraz trudniej ukrywac przed swiatowa opinia publiczna.

      Poglady Sorosa sa bardzo zblizone do pogladow Zbigniewa Brzezinskiego. Tak samo
      jesli chodzi o terroryzm, o pokoj na Bliskim Wschodzie, jak i o koncepcje
      wspolpracy miedzynarodowej w rozwiazywaniu problemow.

      Warto, swoja droga, zaznaczyc, ze przecietny Polak jest zupelnie nie
      przygotowany do tego, zeby zrozumiec jasno o co Sorosowi chodzi. Przeciez takie
      pojecia jak “Deklaracja Zasad Nowego Amerykanskiego Stulecia” (czyli “The
      Project for the New American Century”) czy to, ze duza czesc wyborcow Busha
      stanowia chrześcijańscy fundamentalisci wierzący, że ostateczne odrodzenie się
      Izraela wróży ponowne nadejście Mesjasza, na którego czekają – to przeciez
      rzeczy w Polsce zupelnie nieznane.
      • Gość: piotr Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.01.04, 16:42
        ja niczego nie insynuuję.
        ale faktem jest że: Soros majątek zbił na spekulacjach walutowych na
        olbrzymią skalę.słynna była jego walka z Bank of England stającego w obronie
        funta. Wygrał Soros.
        Od prawie roku obserwujemy dramatyczne i gwałtowne obniżanie się wartości
        dolara. jest to skutek prowadzonej przez Busha polityki.
        Czy nie jest może tak ,że tu leży przyczyna niechęci Sorosa do Busha ? Czy
        może Soros grał w złą stronę i stracił wiele? A może jest na odwrót, Sorosowi
        zależy na pogłębieniu spadku $ ?? Czy ktoś ma jakieś wiarygodne dane o
        bieżących "inwestycjach" pana Sorosa?
    • Gość: adas Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.netspace.net.au 27.12.03, 09:13
      Spora czesc Amerykanow powinna poprzec rady Sorosa skoro az
      37% amerykanskiej opinii publicznej uwaza juz Stany Zjednoczone za
      najwieksze zagrozenie pokoju na swiecie:
      (informationclearinghouse.literati.org/article5392.htm)
      • Gość: felusiak Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.nyc.rr.com 27.12.03, 09:53
        Adas, adas tu zupelnie nie rozumiesz jak robiona jest polityka w USA.
        To co pan Soros mysli nikogo tu nie interesuje. Wazne sa jego pieniadze.
        Tymczasowo, ze wzgledu na grubosc portfela jest traktowany powaznie
        i dopuszczony do stolu prezydialnego gdzie zdarza mu sie powiedziec kilka slow.
        Chociaz nominalnie jest 9 kandydatow demokratycznych, to osmiu z nich nie ma
        szansy na nominacje. Ale ten, ktory ja otrzyma jest we wrogim Clintonom obozie.
        Jego pierwszym posunieciem bedzie wylanie na zbity pysk McAuliffe'a.
        Bez niego w DNC Clintonowie utraca kontrole nad milionowymi funduszami
        partii. Tak wiec gra jest o portfel a nie o stolek. Bush Clintonom jeszcze nie
        przeszkadza. Znacznie wiekszym zagrozeniem dla nich jest Dean.
        Adasiu. Ten tekst wytnij i zachowaj. Zajrzyj do niego w marcu.

        > Spora czesc Amerykanow powinna poprzec rady Sorosa ................
        Ty naprawde przebywasz w krainie fantazji. Zupelnie, ale to zupelnie nie masz
        pojecia o wewnetrznym ukladzie sil w USA. Dodajmy do tego, 99% amerykanow nie
        wie kto to jest Soros, itd, itp.
        • Gość: West Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.lv.lv.cox.net 06.01.04, 00:24
          Gość portalu: felusiak napisał(a):

          > Ty naprawde przebywasz w krainie fantazji. Zupelnie, ale to zupelnie nie masz
          > pojecia o wewnetrznym ukladzie sil w USA. Dodajmy do tego, 99% amerykanow nie
          > wie kto to jest Soros, itd, itp.

          ---

          A ty felek moze przestan pic? Posadzasz innych o popieranie jakiegos typu
          teorii konspiracji a sam tworzysz basni z tysiaca i jednej nocy. Posadzasz
          innych o brak wiedzy o wewnetrznym ukladzie sil w USA, jednoczesnie stawiajac
          siebie jako eksperta, dlaczego? Wiekszosc twoich wpisow to zwykle, proste
          poparcie barbazynskiej polityki obecnej administracji i slepe popieranie tego
          co obecnie sie dzieje w Waszyngtonie. Uwazaz ze jestes nieomylny, a reszta
          poprostu... nierozumie? Jak mowi ci sie ze bush, to zwykly 'brudny' biznesmen,
          a jego dzialanie nie ma zadnego zwiazku z dobrem USA i Amerykanow, drwisz i
          nasmiewasz sie. Jednoczesnie sam piszesz: 'tak wiec gra jest o portfel a nie o
          stolek. Bush Clintonom jeszcze nie przeszkadza'. Czy ty wiesz o czym ty
          piszesz????? Felek, ty zupelnie nie rozumiesz jak robiona jest polityka w USA,
          moze faktycznie najlepszym dla ciebie wyjsciem jest pic, najlepszego!
          • Gość: felusiak Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.nyc.rr.com 06.01.04, 02:30
            Drogi kolego west. Wytnij moj poprzedni post i schowaj do szuflady. Wyjmij go w
            maju i wtedy porozmawiamy. A w Waszyngtonie nie dzieje sie nic nowego, albo
            raczej nic innego niz przed 5 latami albo 10 latami.
            Jak juz pisalem, pani Clinton nie kandyduje i jesli wygra demokrata to rowniez
            nie bedzie mogla kandydowc w 2008 roku. A zatem pierwsza szansa pojawi sie
            dopiero w 2012. Z drugiej strony pani Clinton najbardziej elektryzuje
            demokratycznych i nie tylko demokratycznych wyborcow i gdyby tylko chciala
            stanac w szranki, panowie kandydaci z Deanem na czele moga pakowac manatki. Co
            do tego chyba mozemy sie zgodzic. Terry McAuliffe zostal zainstalowany na
            stanowisku przewodniczacego Partii Demokratycznej przez Clintona w ostatnim roku
            kadencji mimo protestow Black Caucus, ktory popieral innego kandydata.
            Zapytam w tym miejscu kto kontroluje fundusze partii jesli nie jej
            przewodniczacy. W tym wypadku marionetka Clintona. (Dodam, ze Terry zaplacil za
            dom Clintonow w Chiappaqua). Napisalem, ze z perspektywy Clintonow gra idzie o
            portfel a nie o stolek. Kandydat partii demokratycznej na prezydenta zostaje de
            facto jej szefem. Jesli to bedzie Dean, wtedy McAuliffe zostanie wylany na bruk,
            a tym samym Clintonowie zostana pozbawieni kontroli nad funduszami partii.
            Stad tez pod wlasna egida montuja cos w rodzaju drugiego osrodka finansowania.
            W dalszym ciagu upieram sie przy moim stwierdzeniu, ze Bush nie przeszkadza
            Clintonom. Na potwierdzenie moich spostrzezen polecam artykul Susan Estrich,
            dzialaczki Partii Demokratycznej, szefowej kampanii wyborczej Dukakisa.

            Get the Clintons off the Stage by Susan Estrich
            The Clintons are back.

            Sidney Blumenthal-much hated former Clinton aide, ethically challenged former
            journalist-$850,000 advance in hand, has a new book out on May 20, attacking
            everyone who ever attacked him or the Clintons, rehearsing once again the old
            right wing conspiracy, every attack on them, answered. The right wing conspiracy
            revived, answered, again.

            Hillary's book is next.

            Could somebody please tell these people to shut up? The Clintons suck up every
            bit of the available air. Nothing is left for anyone else. They are big, too
            big. That's the problem.

            The 2004 candidates need a chance to get some attention, to rise to Clinton's
            level, which they never will do as long as the likes of Sidney Blumenthal are
            playing into the hands of conservatives in insisting on debating the scandals of
            the 1990's. The Republicans shouldn't have impeached him for it, but he
            shouldn't have given them the ammunition. And we shouldn't still be discussing it.

            Why are we? Or more accurately, why are they?

            Not because it serves the interests of the Democrats of the future.

            It doesn't help Howard Dean, or John Kerry, or Dick Gephardt. It gets Sidney on
            TV shows. If the issue is ethics, no one has less than Sidney Blumenthal. He
            used to call me during the Dukakis campaign, which I was running and he was
            supposed to be covering, to offer covert advice, which if I accepted might
            result in better coverage. Much later, when I criticized him, he tried to get me
            into trouble with my editors. All the while, I was defending his boss. That's
            Sidney. He's Hillary's best friend. No wonder the Republicans are delighted to
            see him return to the spotlight.

            It raises money for their causes.

            The Bill and Bob (Dole) show has proven to be a collossal bore. The ratings have
            fallen. Is anyone getting the message? I fear not.

            Let's not mince words.

            Hillary Clinton is never going to be president of the United States. There is no
            more divisive figure in the Democratic Party, much less the country, than the
            former first lady. And I like her. But many women don't. Even Democratic women.
            Even working women. Not to mention nonworking, independent, non political women.
            She can be a great senator. She's smart, hard-working and effective. She is much
            respected among her peers.

            But the more people who talk about her as a future president, the less attention
            the current candidates, who might win, receive.

            Revisiting the scandals of the past does no service to the Democrats of the future.

            Bill Clinton is a brilliant man. But the more attention he gets, the more the
            Democrats of the future suffer. He would be the first to say this, if it weren't
            about him.

            Enough with the Clintons. Please. Not for the sake of the Republicans. But for
            the Democrats.

            PS. Barbarzynska pisze sie przez rz od barba=broda.
            • Gość: West Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.lv.lv.cox.net 06.01.04, 03:39
              Gość portalu: felusiak napisał(a):
              >
              > PS. Barbarzynska pisze sie przez rz od barba=broda.

              ---

              dziekuje za poprawke bledu, postaram sie zapamietac. Pomimo ze w niektorych
              momentach moge sie z toba zgodzic, jednakze ogolnie mamy radykalnie inna opinie
              na te tematy. No ale coz to bylby za Swiat, gdyby wszyscy mieli taka sama
              opinie na kazdy temat. Zdaje sie ze ktos, kiedys przez pare dziesiatek lat juz
              tego probowal, najlepszego.
    • Gość: adas Re: SOROS: Bush musi odejsc IP: *.netspace.net.au 01.01.04, 09:15
      Soros od dawna stara sie walczyc z choroba, ktora trawi amerykanski sytem
      polityczny. Oto fragmenty artykulu o tej chorobie dostepnego pod:
      informationclearinghouse.literati.org/article3951.htm---------------------

      “W KIERUNKU RZĄDÓW JEDNO-PARTYJNYCH

      27.06.2003 (New York Times) Konstytucja Meksyku z 1917 roku miala w zasadzie
      wprowadzic demokratyczny system polityczny. W praktyce jednak Meksyk od tamtego
      czasu do niedawna byl krajem z systemem rzadow jedno-partyjnych.
      Partia rzadzaca uzywala czasami zastraszania lub falszowala wybory, glownie
      jednak utrzymywala sie przy wladzy dzieki korupcji, obsadzie kluczowych
      stanowisk w gospodarce i powiazan kolezensko-rodzinnych. Reprezentanci
      wszystkich grup interesow, wlaczajac w to media, byly w praktyce czescia jednej
      wielkiej machiny politycznej. (…)

      Czy cos takiego moze jednak zdarzyc sie w Stanach Zjednoczonych? W nowym
      wydaniu “The Washington Monthly” Nicolas Confessore pokazuje nam, ze fundamenty
      pod budowe takiego systemu politycznego juz istnieja. W artykule pt “Powitanie
      machiny” (“Welcome to the Machine”) pozbieral on razem historie, ktore zwykle
      przedstawia sie osobno – od prywatyzacji Medicare, przez ulotki z haslami na
      rzecz poparcia dla reformy podatkowej zalaczone do czekow z wyplata dywidend
      wyslanych akcjonariuszom General Motors i Verizon do demonstracji pro-wojennych
      organizowanych przez stacje radiowe Clear Channel.

      Nicolas Confessore udowadnia, ze wszystko to sa symptomy powstawania nowej
      machiny politycznej o niespotykanej dotad sile, ktora ma na celu wprowadzenie
      rzadow jedno-partyjnych.

      Confessore przyjrzal sie procesowi obsady stanowisk w korporacjach stanowiacych
      najwazniejszych sponsorow partii politycznych, przeprowadzonych ostatnio pod
      naciskiem republikanow. Okazuje sie, ze wszedzie, gdzie bylo to tylko mozliwe,
      zatrudniono republikanow. Jak podal wczoraj “Washington Post” republikanie
      zupelnie oficjalnie chwalili sie, ze 33 z 36 stanowisk dyrektorskich w
      waszyngtonskich korporacjach, na ktore republikanie liczyli, zostalo
      obsadzonych ich ludzmi. (…)

      “Washington Post” opisuje rowniez jak republikanie wywieraja presje na tych
      przedstawicieli wielkich korporacji, ktorzy probuja utrzymywac dobre stosunki z
      obydwiema partiami i cytuje jednego z nich, Toma DeLay, ktory powiedzial
      kiedys: -“Jesli chcesz miec udzial w naszej rewolucji – musisz dostosowac sie
      do naszych zasad”.

      Republikanie, ktorzy objeli te lukratywne stanowiska, dostali je w nagrode za
      lojalnosc partyjna. Oczywiscie beda oni bardziej lojalni wobec swojej partii,
      niz w stosunku do firm, ktore teraz reprezentuja. Tak wiec pieniadze dla partii
      politycznych, ktore kiedys plynely z tych korporacji mniej wiecej w takiej
      samej ilosci do dwoch partii, teraz poplyna sobie w jednym kierunku.
      Wielkie korporacje coraz bardziej staja sie wiec czescia machiny politycznej
      republikanow. Nagradzane sa teraz coraz czesciej przy pomocy sprzyjajacej im
      polityki: deregulacja rynku, prywatyzacja agencji rzadowych czy eliminowanie
      czesci przepisow dot. ochrony srodowiska. Korporacje te odwdzieczaja sie potem,
      jak mialo to miejsce w przypadku General Motors i Verizon, wspierajac polityke
      partii.

      W rezultacie dotacje na finansowanie kampanii wyborczej sa tylko wierzcholkiem
      gory lodowej. I tak w przyszlym roku George W. Bush wyda na swoja kampanie
      wyborcza dwa lub trzy razy wiecej niz jego przeciwnik; do tego rowniez otrzyma
      pomoc w formie posredniej, jaka wielkie korporacje, w tym koncerny medialne,
      udziela mu w dziedzinie propagandy jego hasel wyborczych. (…)”

      Paul Krugman
      • Gość: felusiak adas, ni cholery nie rozumiesz IP: *.nyc.rr.com 01.01.04, 17:02
        • Gość: adas Re: adas, ni cholery nie rozumiesz IP: *.netspace.net.au 03.01.04, 08:23
          Felusiak,
          Przeczytaj sobie to uwaznie i powiedz czy Soros nie ma racji
          ----------------------

          Robertson: Bóg interweniuje w interesie Busha

          2.01.2004. Ewangeliczny kaznodzieja, Pat Robertson, powiedział, że jest
          przekonany, że słyszał głos Boga mówiący mu, że prezydent Bush będzie ponownie
          wybrany w listopadzie 2004 roku dużą przewagą głosów.

          “George Bush wygra wybory spacerkiem” – powiedział Robertson w czasie swojego
          programu “700 Club” nadawanego w sieci Christian Broadcasting Network, którą
          sam ufundował.

          “Jestem przekonany, że słyszę głos Boga mówiącego mi, że wybory zakończą się
          przytłaczającym zwycięstwem Busha. Wszystko zresztą na to wskazuje” –
          powiedział Robertson swoim widzom. Przyznał również, że 2003 rok zakończył
          kilkudniową modlitwą.

          “Bóg po prostu go błogosławi. To znaczy, że nawet jak mu się zdarzy popełnić
          straszne błędy, to i tak nic mu to nie przeszkodzi. To jest zupełnie bez
          znaczenia co on zrobi, dobrze czy źle, Bóg wybrał go, bo jest on człowiekiem
          modlitwy i Bóg go błogosławi.” – wyjaśnił Robertson.

          Pastor Barry W. Lynn, dyrektor organizacji American United for Separation of
          Church and State, częsty krytyk Robertsona, powiedział na to, że też ma swoje
          przepowiednie: -“Pat Robertson w 2004 roku będzie używał swojego medialnego
          imperium, aby promować Georga Busha i innych Republikanów”.

          Dodał też, w nawiązaniu do doradcy Busha: -“Może otrzymał wiadomość od Karla
          Rove i myślał, że to Bóg”.

          www.newsmax.com/archives/ic/2004/1/2/150116.shtml
          • Gość: adas SZALENSTWO KTORE SOROS CHCE POWSTRZYMAC IP: *.netspace.net.au 03.01.04, 10:48
            Craig Nelson
            Ewangelicy spieszą na pomoc Izraelczykom

            25.12.2003, Herzliya, Izrael

            Swoim przemówieniem Pat Robertson kupił sobie od razu ich wszyskich.

            I było to bez znaczenia, że większość jego słuchaczy wcale nie była
            chrześcijanami, ani nawet Amerykanami. W skupieniu słuchali każdego jego słowa.
            I kiedy Robertson, założyciel Christian Broadcasting Network, okrasił swoje
            przemówienie do elity izraelskich polityków i wojskowych dźwięcznym
            wezwaniem; “Nie dajcie się! Nie dajcie się! Nie dajcie się!” wielu jego
            słuchaczy zerwało się na równe nogi, żeby zgotować mu w tym momencie burzliwą
            owację.

            Takie gorące przyjęcie z jakim spotkał się Robertson w tamtym tygodniu w
            Herzliya jest tylko jednym z wielu przykładów wigoru z jakim, ogromna i stale
            powiększająca się grupa konserwatywnych amerykańskich Ewangelików, wkroczyła na
            scenę izraelskiej polityki, kiedy to miejscowe społeczności Chrześcijan
            pogrążają się w coraz większej biedzie w rezultacie wojny i zamierającej
            ekonomii.

            Chrześcijańscy Syjoniści – bo taką teraz nazwę przybrali ci Ewangelicy – coraz
            częściej postrzegani są przez Izraelczyków jako ich polityczne wsparcie w walce
            z narastającą falą nienawiści w świecie w stosunku do Żydów i Izraela.

            -“Ta strategiczna unia Izraelczyków i ‘grupy przyjaciół’ – włączając do niej,
            jak oceniają jej przywódcy, 70 milionów amerykańskich Ewangelistów i 600
            milionów Ewangelistów na całym świecie – dokonuje się w najbardziej potrzebnym
            momencie” – mówi rabin Yechiel Eckstein, założyciel Międzynarodowego
            Stowarzyszenia Chrześcijan i Żydów.

            “To jest wojna, wojna różnych wizerunków w świecie. Konflikt izraelsko-
            palestyński jest w takim punkcie, że może on, niech Bóg broni, zmienić się w
            światowy konflikt między żydami, a muzułmanami” – wyjaśnił rabin Eckstein.

            Ważne wydarzenia w ostatnich miesiącach podkreśliły te coraz bardziej owocne
            kontakty. W październiku tego roku premier Ariel Szaron przemawiał do grupy
            3.000 Ewangelistów z 80 krajów, w tym 450 Amerykanów.

            Szaron powiedział zgromadzeniu: -“Kochamy was!”. Ewangelicy maszerujący potem w
            pochodzie przez ulice Jerozolimy odwdzięczyli się Szaronowi wyrażeniem
            podobnych uczuć: -“Oklahoma kocha Izrael!” głosiły transparenty, “Alleluja dla
            Boga Izraela!” – krzyczeli uczestnicy marszu. (…)

            Również w październiku, około 16.000 kościołów ewangelicznych, uczestniczyło w
            jednodniowych uroczystościach “w intencji Izraela”, którym przewodniczył Ralph
            Reed, kiedyś szef Chrześcijańskiej Koalicji, obecnie pełniący funkcje
            głównodowodzącego kampanią wyborczą Busha i Cheney na Południu, z bazą w
            Atlancie. (…)

            W tamtym roku po przemówieniu Busha, w którym porównał on akcje armii
            izraelskiej do akcji terrorystycznych Palestyńczyków, w ramach kampanii
            zorganizowanej przez Robertsona, pastora Fawella i czołowego ‘Chrzescijańskiego
            Syjonistę’ Gary Bauera, Biały Dom został zasypany setkami tysięcy listów i e-
            maili z wyrazami protestu przeciwko tego rodzaju porównaniom.

            W kwietniu tego roku, po tym jak Bush wezwał Izrael do wycofania czołgów z
            palestyńskich terytoriów, podobna akcja znów wywołała falę protestów.

            Kiedy na początku tego roku pojawiły się plotki na temat możliwej presji ze
            strony Busha na Szarona, w celu zmuszenia go do ustępstw na rzecz wprowadzenia
            planu pokojowego, znanego jako “mapa drogowa”, Gary Bauer i inni przywódcy
            Ewangelików ostrzegli Busha w specjalnym liście, że każda próba “równego
            traktowania” Izraelczyków i Palestynczyków, byłaby “moralnie obrzydliwa”. (…)

            Poparcie to nie kończy się jednak na politycznych gestach. Rok temu 250.000
            Ewangelików przekazało do Izraela na różne cele donacje wartości 20 milionów
            dolarów.(…)

            Pat Robertson, onegdaj republikański kandydat na prezydenta, dziś znany jako
            telewizyjny kaznodzieja, widzi świat w kategoriach biblijnej Apokalipsy, toteż
            w swoim przemówieniu do Izraelczyków zawarł następujące zdanie: -“Cały świat
            pogrąża się w konwulsjach religijnych zmagań – ta walka sprowadza się do tego,
            czy Bóg Księżyca z Mekki, znany jako Allah, będzie zwycięzcą, czy też zwycięży
            jednak żydowsko-chrzescijański Jehowa, Bóg Biblii!!”

            Wielu Izraelczyków było również zachwyconych tym, że w swoich komentarzach dla
            miejscowych reporterów, wezwał on do “usunięcia” Yassera Arafata, a także
            ostrzegł, że każda próba Busha, żeby zmusić Izrael do przyznania wschodniej
            części Jerozolimy Palestyńczykom, gdzie mogliby mieć swoją stolicę, będzie
            kosztowała go utratę “ogromnej ilości głosów amerykańskich Ewangelistów”.

            Robertson jest oczywiście dobrze znany w Stanach ze swoich kontrowersyjnych
            wystąpień. Po ataku 11 września 2001, w czasie wywiadu z pastorem Falwellem
            zgodził się z nim, że to feministki i homoseksualiści są częściowo
            odpowiedzialni za to wydarzenie, bo rozgniewali Pana Boga. Falwell przepraszał
            później za to powiedzenie, a Robertson tłumaczył się, że był zdezorientowany po
            długie dyskusji z Falwellem.

            Jak na ironię losu, Robertson jest również znany ze swoich niedawnych anty-
            semickich wystąpień. W swojej książce “Nowy porządek światowy” wydanej w 1992
            roku, Robertson szeroko rozpisywał się na temat konspiracji wszechwładnych
            żydowskich bankierów. Potem za to przepraszał. (…)

            Rabin David Rosen z American Jewish Commitee twierdzi, że w tej chwili nie jest
            to dla Żydów takie ważne to, czy Robertson jest kontrowersyjną postacią, bowiem
            uważają oni, że “nie możemy być znowu tacy wybredni, kiedy dookoła nas jest
            tyle wrogości”.

            Całość:
            www.ajc.com/thursday/content/epaper/editions/thursday/news_f3ae87e9410ba1e400df.html
    • Gość: adas ZŁAPAĆ BUSHA I SĄDZIĆ GO RAZEM Z SADDAMEM IP: *.netspace.net.au 05.01.04, 23:54
      Bob Fitrakis
      DLACZEGO TRZEBA ZŁAPAĆ BUSHA I SĄDZIĆ GO RAZEM Z SADDAMEM HUSSEINEM

      31.12.2003: (FreePress.org) Wraz z nadchodzącym nowym rokiem jeden istotny fakt
      pozostaje bez echa w naszych, jak zawsze dyspozycyjnych, głównych mediach: oto
      nasz prezydent George W. Bush jest zbrodniarzem wojennym. Wszystkie próby
      mówienia tego oczywistego faktu przez kandydatów na prezydenta wsród Demokratów
      i sugestie z ich strony, że należy odrzucić doktrynę Busha amerykańskiego
      panowania nad światem i zastąpienie jej ideą współpracy międzynarodowej w
      interesie pokoju na świecie, są ignorowane, a kandydatom tym mówi się, żeby się
      wycofali.

      Tymczasem ewidencja zebrana po to, aby sądzić Busha jako zbrodniarza, jest
      przytłaczająca. Pozarządowa organizacja American Society of International Law,
      składająca się głównie z profesorów prawa, bez żadnych emocji przygotowała akt
      oskarżenia przeciwko prezydentowi, wyliczając artykuł za artykułem, na mocy
      których należy go ścigać. Na wstępie stwierdzono, że po ataku na Stany
      Zjednoczone 11 września 2001r wykonanym przez terrorystyczną organizację Al-
      Kaida, tak USA jak i Wielka Brytania próbowały działać w ramach prawa
      międzynarodowego. Kiedy 7 październia 2001 rozpoczęto masowy atak na
      Afganistan, obydwa te kraje przestrzegały Artykułu 51 Karty Narodów
      Zjednoczonych i uzgodniły z Radą Bezpieczeństwa powody swojej akcji
      uzasadniając ją tym, że działają w ramach doktryny indywidualnej i zbiorowej
      samoobrony. Większość specjalistów od prawa międzynarodowego akceptowała prawo
      Stanów Zjednoczonych do samoobrony przed terrorystami bazującymi na terenie
      Afganistanu.

      Ta prawnie uzasadniona doktryna samoobrony została jednak nagle zastąpiona
      niechlubną nazistowską doktryną “wojny prewencyjnej”, a Bush i jego kolaboranci
      argumentujący, że w wojnie między ‘dobrem’, a ‘złem’ Stany Zjednoczone mają
      prawo zaatakować każdy kraj, który mógłby stanowić zagrożenie dla naszego
      narodu.

      Obecnie administracja Busha używa fakt złapania Saddama Husseina w celach
      propagandowych, aby usprawiedliwiać nielegalną i zbrodniczą wojnę przeciwko
      Irakowi. Niektóre z naszych gazet nie wychylają się jednak poza kwestionowanie
      praktycznych aspektów ‘doktryny Busha’ bez wskazywania na jej nielegalny, wręcz
      kryminalny, status. Na przykład w artykule Matthew Hay Brown, który ukazał się
      w “Orlando Sentinel” tego samego dnia kiedy złapano Saddama możemy przeczytać,
      że: “Atakując kraj, który nie był dla nas zagrożeniem i bez żadnych oczywistych
      dowodów posiadania przez niego broni masowego rażenia ani jakichś powiązań z Al-
      Kaidą nasza administracja ma nadzieję pokazania światu, jak daleko jest w
      stanie się posunąć, aby chronić nasz kraj.”

      “The Columbus Dispatch” zamieszcza artykuły analityczne Browna na swojej
      pierwszej stronie. Jak do tej pory nigdy nie znalazło się tam miejsce na
      potępienie doktryny Busha.

      Mijanie się w tym przypadku z prawem jest jednak oczywiste. ‘Obrona
      prewencyjna’ jest dla każdego profesora prawa w myśl artykułu VI Prawa
      Norynberskiego Rady Bezpieczenstwa ONZ – nielegalna. Przypomnijmy, że to
      właśnie Stany Zjednoczone były siłą napędową Procesu Norynberskiego i powołania
      Organizacji Narodów Zjednoczonych. Po pokonaniu i upokorzeniu nazistowskich
      Niemiec ustanowiono Kartę Narodów Zjednoczonych, jako traktat międzynarodowy,
      który w Artykule II, paragraf 4, zabrania prowadzenia wojny prewencyjnej.
      Jedynie Rada Bezpieczenstwa ONZ jest upoważniona do podejmowania działań
      przeciwko “zagrożeniu dla pokoju na świecie i aktom agresji międzynarodowej”.

      Jedynym wyjątkiem może być tylko działanie w oparciu o Artykuł 51 Karty ONZ tak
      właśnie jak zastosowano go w przypadku działań USA i Wielkiej Brytanii w
      Afranistanie w 2001 roku. Podstawowym warunkiem do przywołania tego Artykułu
      musi być jednak sytuacja kiedy wróg zaatakował dany kraj lub jest właśnie w
      trakcie ataku. Karty Narodów ONZ nie da się używać w ten sposób, że
      sporządzamy “listę łobuzerskich krajów”, które mogą w jakimś bliżej
      nieokreślonym czasie w najbliższej przyszłości stanowić dla nas zagrożenie, bo
      jest podejrzenie, że przechowują one broń masowej zaglady, którą my mamy w
      ogromnych ilościach, ale im jej mieć nie wolno. W prawie międzynarodowym nie ma
      również czegoś takiego co stawiałoby znak równości między programem rozwoju
      broni, a zagrożeniem zbrojnym lub atakiem. Gdyby takie prawo istniało, wówczas
      każdy kraj na Ziemi byłby jak najbardziej usprawiedliwiony, gdyby w każdej
      dowolnej chwili zaatakował USA, jako kraj, który posiada najwięcej broni
      masowego rażenia. (…)

      Główne media zachłystują się wynikami badan opinii publicznej, które mówią, że
      po złapaniu Saddama Husseina notowania Busha wzrosły do 60% aprobaty, a przy
      takim procencie poparcia w tak krótkim czasie przed wyborami, jeszcze żaden
      prezydent nie przegrał wyborów. Ale takie analizy są bez sensu, bo gdyby mówiły
      one społeczeństwu prawdę jaki jest faktyczny status prawny Busha, czyli że w
      myśl prawa międzynarodowego jest on zbrodniarzem, to może jednak jego notowania
      nie byłyby wcale takie wysokie.

      Najbardziej bezczelnym przykładem próby wyciszenia debaty na temat doktryny
      Busha bylo zachowanie się prowadzącego debatę w programie ABC, Teda Koppela,
      który zasugerował, że kandydaci na prezydenta krytykujący tę doktrynę, Dennis
      Kucinich, ambasador Carol Mosley-Braun i pastor Al Sharpton powinni być
      wykluczeni z debaty. Po tym jak doszło do konfrontacji Kucinicha z Koppelem, w
      czasie której powiedział mu, że rola mediów nie polega na ustalaniu kto
      powinien, a kto nie kandydować na stanowisko prezydenta, ABC zemściło się na
      Kucinichu wycofując swojego reportera, który na bieżąco zdawał relację z jego
      kampanii.

      Papież również przypomniał ostatnio, że inwazja Iraku jest nielegalna. Może
      teraz ten reporter ABC, któremu odebrano zajęcie poświęci się badaniu
      kryminalnych aspektów doktryny Busha w świetle prawa międzynarodowego i
      porównywaniu w tym kontekście inwazji nazistowskich Niemiec na Polskę z inwazją
      Iraku.

      Może też dyrektorzy ABC zaglądnęliby do pisma “Popular Mechanics” gdzie
      pokazano piękne satelitarne zdjęcie rurociągu, który pociągnięto właśnie żeby
      kraść ropę naftową z irackiego złoża w Ramalah do Kuwejtu.
      -----------

      Dr Bob Fitrakis jest wydawcą naczelnym “The Free Press”(http:freepress.org),
      profesorem nauk politycznych, autorem wielu książek i artykułów.
      -------------

      (przekaż powyższe artykuly znajomym, bo tylko w ten sposob można walczyc z
      manipulacją opinii publicznej w Polsce)
      • Gość: chala Re: ZŁAPAĆ BUSHA I SĄDZIĆ GO RAZEM Z SADDAMEM IP: *.rdu.bellsouth.net 06.01.04, 00:29
        Polaczkow wyslesz do tej roboty?
        W pierzyne was obroca. Bush musi odejsc w 2009 roku. Zyje z tym, petaku z
        polaczkowa!
        • Gość: adas Rasizm to bardzo brzydka wada, antypolonizm takze IP: *.netspace.net.au 06.01.04, 05:38
          Czy zamieszczenie tlumaczenia czyjegos artykulu, krytycznego w stosunku do pana
          G.W.Busha na tym forum wystarczy, zeby spotkac sie natychmiast z rasistowska
          pogarda pani Zydowki lub pana Zyda?
    • Gość: adas Rosnie poparcie IP: *.netspace.net.au 08.01.04, 03:31
      Rosna szeregi Amerykanow popierajacych idee Sorosa!!
      Co prawda, na razie widze na forum tylko jednego, ale, pozyjemy – zobaczymy...
      ‘U’ z Bostonu w sasiednim temacie napisal:

      “Pax Americana, pozornie zbawienie dla swiata, prowadzi swiat do katastrofy i
      sama jest skazana na gorzki koniec. Nie tą drogą zdobywa sie swiat. Pax
      Americana nie ma na celu ulepszenie swiata, a doprowadzenie do hegemonii malej
      grupy nad innymi. A to nie moze miec przyszlosci. Zawsze znajdzie sie jakis
      Spartakus, po ktorym przyjda inni, jakis Attila, kawalek po kawalku, pekniecie
      za peknieciem.....
      I pomyslec, ze Pax Americana moglaby zbawic swiat na stulecia, a moze millenia
      poprzez polityke wyciagnietej reki. Jednak na przeszkodzie temu stoi silna
      grupa pod wezwaniem, ktora nie zamierza znizac sie do bratania sie z reszta
      swiata. I tu jest pies pogrzebany.”
    • Gość: West bush musi odejsc poniewaz... IP: *.lv.lv.cox.net 08.01.04, 10:08
      ...to staje sie juz sprawa nie tylko amerykanska, to jest problem swiatowy.
      jesli ten czlowiek zostanie dluzej na miejscu gdzie jest, zadne wartosci ktore
      do tej pory mialy jakiekolwiek znaczenie przestana miec jakiekolwiek znaczenie.
      Szkoda tylko naszych dzieci to one beda musialy to wszystko naprawiac, pod
      warunkiem ze bedzie jeszcze cos do naprawiania.
      • Gość: Bartek Soros slugus czerwonych i lewakow IP: *.client.comcast.net 08.01.04, 15:46
        Temu wscieklemu psu ostatnio interesy nie ida i stara sie mieszac w polityce
        by swoich ludzi wsadzic na najwyzsze stanowiska.
        Da mu to mozliwosc dojscia do tych co sa przy wladzy i mozliwosc poprawy swoich
        interesow ale nawet Putin sie na tym szlatmawcu poznal i wyrzucil go z cala
        jego fundacja z Rosji
        • Gość: mirmat Soros nienawidzi Polakow, Amerykanow i ..Izraela IP: 38.112.103.* 09.01.04, 02:33
          To chory czlowiek. Ale w swej chorobie potrafi byc niebezpieczny. Zniszczyl
          kilka walut malych krajow na dorobku. Jest poszukiwany listem gonczym za swoje
          przekrety. Takich uwielbia lewica.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka