Gość: uhm
IP: *.media4.pl / 10.7.2.*
17.03.03, 20:58
Dziś pierwszy raz - pierwszy w tym roku - pojechałem na uczelnię rowerem.
Pięknie świeciło poranne słńce, gdy zdejmowałem pajęczyny, pompowałem koła,
wycierałem reflektory mojego umiłowanego pojazdu. I w drogę! Było
fantastycznie, choć doskwierał mi trochę brak kondycji, pozimowa
sflaczałowatość (hmm.. takie słowo prawdopodobnie nie istnieje).
No i jeszcze nieomal wpadłem pod auto - zamyśliłem się trochę. Ale na
szczęście rozumny kierowca zwolnił widząc jak beztrosko wjeżdżam na jezdnię.
Wiosna mam nadzieję doda sił, wyostrzy zmysły - będzie fenomenalnie.
pozd.
uhm
ps - słyszałem dziś przechwałki koleżanki, że rama jej roweru pochodzi z 1948
roku.. Obrzuciłem okiem, faktycznie była piękna, ale wolę moją, też
wysłużoną - solidna niemiecka rura, pokryta lakierem czarny metalik! poezja..