zak-1
19.02.10, 09:14
Wczoraj napadnięto na sklep , niedaleko mojego domu . Jeden bandyta
siedział w aucie , drugi stał na czatach , trzeci wszedł do sklepu ,
psiknąl sprzedawczyni w oczy - czymś ( bo gaz łzawiacy to nie był )i
próbował z kasy fiskalnej skrasc forsę. Tyle ,ze kasa ,była za
szklaną szybą i nie umiał tam sięgnac . W tym czasie, kobieta
uciekła zapleczem na ulicę i zaczęła krzyczec . Bandyci uciekli ,
nic nie zabrawszy . Ostatnio w naszej okolicy ,było więcej napadów
min. na stację benzynową , bar i policjanta .Strach wychodzić na
ulicę . Młody, chodzi z gazem pieprzowym w kieszeni , a ja myślę o
kupnie pistoletu gazowego. Strzeżonego Pan Bóg ......