darima_ka
12.06.09, 16:05
Rzecz dzieje się w Nowym Targu. Franek wrócił wcześniej do domu,
gdy Józek jeszcze nie zdążył wyjść od jego żony. Ta radzi mu by
uciekał przez okno.
- Nie wygłupiaj się, nie dość, że jestem nago, to jeszcze pada
deszcz!
Ale nie było wyjścia. Wyskakuje i widzi, że ulicą biegnie grupa
maratończyków. Dołącza do zawodników, a jeden z nich go pyta:
- Musicie, panie, być z biednego klubu, bo tak biegacie bez kostiumu?
- Nas doftór pedo, ze tak się lepij mięśnie dotleniajom.
- A zawsze biegacie z prezerwatywą?
- Nie. Ino kiedy pada dysc.