Dodaj do ulubionych

Studencki plan walki o plan

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.09, 09:03
O swoja prawa walczą studenci Architektury Krajobrazu SGGW, a nie jak
napisaliście projektowania krajobrazu. Projektowanie to jedne z zajęć jakie
mają studenci AK :D
Obserwuj wątek
    • Gość: Muciek Studencki plan walki o plan IP: *.md4.pl 02.10.09, 11:46
      Jest taka anegdota, że studenci dzienni przynoszą na egzamin z grafiki papier
      A3, 4 ołówki różnych grubości, dopuszcza się ekierkę/linijkę, a zaoczni kredki
      świecowe. Dzienni ścierają się cały tydzień z wykładowcami, którzy mają do
      nich dużo ostrzejsze (czyt. normalne) podejście, a te lenie chcą w 2 dni
      zrobić cały tydzień, mają luzy u wykładowców i jeszcze protestują :|
      • Gość: woltron Re: Studencki plan walki o plan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.09, 12:07
        Ja słyszałem inną anegdotę: pracodawca ma do wyboru studenta, który skończył
        studia dzienne, ale przez 5-lat nic poza tym nie robił i studenta zaocznego,
        który przez 5-lat pracował (najpierw w kawiarni, a potem w zawodzie). Jak
        myślisz kogo wybierze pracodawca?

        Poza tym bzdury opowiadasz: akurat na AK SGGW studenci zaocznie zdają te same
        egzaminy, u tych samych profesorów co studenci dzienni i nie ma żadnego
        "ulgowego" traktowania.
    • Gość: Miłosz :D Studencki plan walki o plan IP: *.icpnet.pl 03.10.09, 00:21
      no raczej Na UAM jest Porazka studenci zaoczni sa traktowani jak przedmioty
      zajecia nie dosc ze co tydzien to jeszcze lektoraty dolozone w piatek..... a
      nie wsponme jak byl zjazd klimatyczny 2 miesiace bez zajec za ktore trzeba
      bylo placic .... zenada
    • Gość: DOC Toż to naiwność IP: 217.76.112.* 03.10.09, 11:41
      Liczenie na to, że postkomunistyczna kadra „naukowa” polskich
      uczelni nauczy studentów jeszcze czegoś więcej, świadczy o wielkiej
      naiwności pracodawców. Gdyby w roku 1989 (w którym komuna obaliła
      komunę tak, że i obalony i obalający spadli jak kot na cztery łapy)
      wprowadzono w Polsce takie same przepisy prawa dotyczące kadry
      dydaktycznej wyższych uczelni jak w Niemczech, to ostałoby się tej
      kadry na polskich uczelniach może z 5% jej pierwotnego stanu!
      Przypomnijmy w tym miejscu, że po połączeniu dwóch państw
      niemieckich, z uczelni dawnego NRD wydalono wszystkich „naukowców”
      bijących pianę na temat marksizmu i leninizmu, oraz tych którzy
      porobili doktoraty i kariery udowadniając wyższość socjalizmu nad
      kapitalizmem w każdej dziedzinie Weryfikację „przeżył” 1 (słownie:
      jeden) naukowiec, z dziedziny „nauk społecznych”. Reszcie pozwolono
      wspaniałomyślnie wykładać na wyższych uczelniach niemieckich…
      kafelki.
      W Polsce nic takiego nie nastąpiło, wręcz przeciwnie!
      Najwięksi „ogłupiacze” polskiej młodzieży za PRL-u, fachowcy od
      marksizmu, leninizmu, stalinizmu, ekonomii politycznej socjalizmu,
      historii PZPR-u i innych bratnich partii komunistycznych, doktorzy
      od teorii Miczurina i Łysenki, fachmani od wpływu Lenina na teorie
      wytrzymałości materiałów stosowanych przy budowie mostów, wybitni
      specjaliści od teorii socjalistycznych funkcji mieszkania, oraz
      socjalistycznego współzawodnictwa pracy w brygadach młodzieżowych,
      oni wszyscy, jak jeden mąż, pociągnęli edukacyjny wózek z PRL-u do
      III RP, i pchają go ochoczo nadal z efektem opisanym na wstępie.
      Guru polskiej ekonomi, prawie że murowany kandydat polskiej „nauki”
      na laureata ekonomicznej nagrody Nobla, pan Balcerowicz (za komuny
      lektor marksizmu i leninizmu na wyższej Szkole Nauk Społecznych
      przy KC PZPR), gdyby miał pecha „robić” w nauce w NRD, zostałby tam
      potraktowany tak samo jak i pozostali „ogłupiacie” i mógłby co
      najwyżej - tak jak i oni - wykładać na uniwersytetach…kafelki o ile
      by potrafił, w co wątpię.

      Aby zdjąć z polskich uczonych czasochłonny i absorbujący obowiązek
      śledzenia aktualnych „tryndów” w pyskowaniu, obowiązek ten w
      całości scedowano na ich oficerów prowadzących w SB. Tym prostym
      sposobem kadra naukowa polskich uczelni mogła się zająć badaniami
      naukowymi i dydaktyką (w zakresie wyżej wymienionym), zaś
      oficerowie prowadzący SB, podpowiadali swoim TW (tajnym
      współpracownikom), na kogo mają pyskować, bądź komu zgotować owację
      na stojąco. W wyniku tej zgodnej współpracy, polskie uniwersytety
      stały się kuźnią kadr dla SB, czy też może odwrotnie, co położyło
      podwaliny pod dzisiejszy boom edukacyjny III RP.
      • Gość: Mo Re: Toż to naiwność IP: 188.33.73.* 25.10.09, 16:38
        Ale my mówimy o SGGW, tu raczej dorobili się na badaniach naukowych, a nie na
        ideologii.
    • Gość: WERT Wprowadzenie---mobbing IP: 217.76.112.* 03.10.09, 11:47
      Mobbing to długotrwały terror psychiczny stosowany w pracy na ogół
      wobec jednostki. Mobberem jest na ogół przełożony szykanujący
      niewygodnego pracownika; niekiedy koledzy mobbbingują nietypowego
      kolegę, którego chcą odizolować od grupy; bardzo rzadko to
      przełożony jest nękany przez podwładnych.. Możliwość obrony przed
      mobbingiem w Polsce jest jedynie iluzoryczna ze względu na
      przyzwolenie społeczne dla mobbingu oraz często niekorzystną dla
      poszkodowanych interpretację przepisów prawnych stosowaną przez
      sądy. Pewną pomoc dla poszkodowanych pracowników mogą stanowić
      stowarzyszenia antymobbingowe. Najważniejsze aby nie być samemu.

      Mobbing na uczelniach ma szczególnie korzystne warunki rozwoju ze
      względu na feudalną strukturę nauki polskiej zagwarantowaną prawem,
      no i aprobatę tej struktury przez demokratyczną większość.
      Powszechny konformizm społeczności akademickiej i brak mediatora
      (rzecznika) akademickiego dla rozwiązywania problemów w obrębie
      korporacji uczelnianej sprzyja mobbingowi. Ktoś kto nie pasuje do
      układów, kto chce zachować niezależność myślenia i działania, kto
      ujawnia patologie, uczelniane przekręty, ten jest mobbingowany.
      Poziom merytoryczny pracownika nie ma znaczenia. Na ogół im
      bardziej utalentowany i lepiej zorganizowany pracownik, tym dla
      niego gorzej - zagraża innym, a jak się go pozbędą to miejsce się
      zwalnia dla miernot, konformistów, oportunistów. Mobbing jest
      jednym z najważniejszych przyczyn kiepskiej kondycji nauki i
      edukacji w Polsce i ucieczki młodych z instytucji naukowych.

      Mobbing na uczelniach i w instytucjach naukowych jest jednak bardzo
      słabo poznany. Nie ma badań nad mobbingiem ani w skali kraju, ani
      nawet w skali wybranych uczelni czy instytucji naukowych. Niewiele
      o nim można znaleźć w mediach. Niekiedy można przeczytać w
      internecie. Przypadki mobbingu są tuszowane przez władze uczelni a
      same uczelnie, szczególnie te najważniejsze, przedstawiane sa
      jako 'Wszechnice Cnót Wszelakich'. Prawda o uczelniach jest inna.
      Obraz prezentowany w mediach to najczęściej fałszywy obraz
      rzeczywistości. To na ogół obraz tworzony przez trzymających władzę
      i trzymających z mobberami. Obraz uczelni w oczach osób
      mobbingowanych jest niemal nieznany. Uczelnie są w mediach niekiedy
      współudziałowcami, często media są patronami obchodów, uroczystości
      uczelnianych a dziennikarze-absolwenci uczelni tworzą
      stowarzyszenia aby przedstawiać ich uczelnie jedynie w korzystnym
      świetle.

      Jeśli o mobbingu na uczelni nic nie słychać to nie znaczy, że go
      nie ma. To znaczy, że jest zamiatany pod dywan. Jeśli dywan jest
      gruby i dobrze pod niego zamieciono to NIC NIE SŁYCHAĆ!

      'Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i
      durnowaty tak, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszył
      przełożonego' - z ukazu cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 r.
      • Gość: Mo Re: Wprowadzenie---mobbing IP: 188.33.73.* 25.10.09, 16:40
        bzdura...
    • Gość: studentka SGGW Studencki plan walki o plan IP: 188.33.73.* 25.10.09, 16:34
      Wykładowcy nie mogą się rozdwoić! Jeśli wybiera się naukę na kierunku
      inżynierskim to trzeba liczyć się z tym, że będzie więcej zajęć. A okienka są
      zawsze, bo jeden wykładowca, czy ćwiczeniowiec prowadzi zajęcia z różnymi
      kierunkami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka