tadeusz_ski.51
02.07.09, 14:20
Jeszcze za komuny pracowałem w jednej firmie, w której było nas pięciu facetów
w podobnym wieku i na podobnych stanowiskach. Z tej piątki jedynie Zbyszek
należał do PZPR. Taki Zbysiu tumankowaty troszku, ale też był kierownikiem, bo
"towarzysz" przecież! Lubił ten Zbysiu udawać mądrzejszego niźli był w istocie
i "dobrze poinformowanego", chociaż miał wiedzę z tych ich zebrań, tak "piąte
przez dziesiąte". No ale z kolegami dzielił się tą swoją wiedzą, lecz żeby
dodać sobie prestiżu, gadał poprzez "dawanie do zrozumienia". A że niezbyt
kumaty, to te jego info "między wierszami", można było interpretować dowolnie,
więc i tak na nic nam się to zdało. Nie wiem, może na tych zebraniach nabrał
tych głupawych nawyków, aby nie mówić wprost, ale tak jakoś pokrętnie, tak "po
partyjnemu"? Często przy "spotkaniach towarzyskich" z udziałem Zbysia (za
kołnierz nie wylewał), robiliśmy z niego jaja, nazywając go wprost, "czerwony
lawirant". W skrócie "Zbysiu-cel". Dlaczego o tym piszę? Bo gdy tu, na forum,
czytam niektóre posty, to mam wrażenie, że autor (autorka) ma coś wspólnego z
tym Zbysiem? Teraz jest wolność słowa, więc nie trzeba już tak "poprzez
ogródki". To nawyk z tamtej epoki! Ludzie, gadajcie... po ludzku!