Gość: Marcin Osikowicz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.07.05, 20:50
Rzeczami absurdalnymi najlepiej zajmować się, kiedy absolutnie nie ma na to
czasu. Ostatnio spaliłem gumę. Jak wiadomo z relacji tych, którzy zajmują się
tym na co dzień, jest to najdurniejsza z przyjemnych i najprzyjemniejsza z
durnych sztuczek motocyklowych. Z niejakim zażenowaniem muszę to potwierdzić.
Opona BT010 to najlepsza guma na 18 calowe koło, jaką można kupić. Kosztowała
800 zł i wytrzymała 6000 km, nie zawiodła mnie ani razu. Teraz nadawała się
już tylko do jednego.
Pojechałem na zamknięty odcinek obwodnicy. Kto z Krakowa ten wie, gdzie to
jest. Przyjezdny musi po prostu jechać obwodnicą na południe, aż walnie w
betonową zaporę z wymalowanym napisem OstraJazda.com .
Za nią stała żółta ciężarówka, a dwóch gości ubranych pod kolor rozwijało na
gazecie wędzoną makrelę. Znanym ruchem nadgarstka pokazali, że chcieliby
rozrywki. Najlepiej, żebym postawił motor na gumę i przewalił się na plecy.
Niedoczekanie.
Jeszcze 500 metrów znalazłem kawałek wolnej przestrzeni między czarnymi esami-
floresami wymazanymi przez tych, co byli tu wcześniej. Metodycznie zabieram
się do pracy. Najpierw zwykłe palenie – to już umiem. Widoczność spada do
kilku metrów. No to może teraz tzw. palenie Mad Maxa. Chłopcy z Kamikadze
Lublin Squad mają jednak rację – wygląda to idiotycznie. Siedzę na motorze,
tylne koło dymi, a ja tuptam nogami, żeby wyrysować kółko 230-to kilogramowym
cyrklem.
Silnik wyje, wentylator wypuszcza na mnie całe ciepło. Chwilę przerwy
poproszę.