vader_24
09.08.05, 19:06
Jadę sobie spokojnie w niedzilę trasą "gdańską" Gdańsk - Warszawa.
Przed Płońskiem sznur samochodów, więc wyprzedzam, a raczej omijam je.
Jak coś jedzie z naprzeciwka to jeszcze zwalniam jadę bliżej prawej strony.
Już niby miasto, ale z jednej strony pole z drugiej pole, a tu mi jakaś
rodzinka wychodzi z pomiędzy samochodów.
Dałem po hamach, ale za mocno i motorek mi się złożył.
Parę metrów przejechałem po asfalcie. Motorek troszkę dalej.
Na szczęście ludzi nie potrąciłem - to by dopiero w gazetach pisali.
Tak wogóle to mi się wydaje że to ich wina.
Jeśli chdzi o moje straty, to trochę ubranie sfatygowane i małe uczulenie na
asfalt. Motorek stracił podnóżek i chyba coś się w gaźniku stało, bo jak go
próbowałem potem odpalić to wchdził sam na maksymalne obroty.
Jeśli chodzi o tych ludzi to poszli sobie dalej, jakby nigdy nic,
w stronę świateł i przejścia dla pieszych - tylko po innej stronie jezdni.
Co myślicie o tej sytuacji?
I może poproszę o rady co i jak sprawdzić w motorku.
P.S. Uwaga na bydło (chodzące na dwóch nogach)