Dodaj do ulubionych

Jestem przerażony...

28.04.06, 20:06
...bo dzis zajechała mi drogę skręcajaca w lewo wielka ciężarówka, gdybym
jechał szybko to zostałaby ze mnie krwawa miazga. Coraz bardziej boję sie
jeździć, zwłaszcza troche szybciej, nie ma dnia zeby ktos nie zajechał mi
drogi lub nie wymusił pierwszeństwa. I z roku na rok jest coraz gorzej:)

Chyba jestem juz na to za stary, młodzi sie nie boją bo podejrzewam, ze po
prostu nie nie uruchamiaja wyobraźni i nie myślą o konsekwencjach. Zwalniam
jak tylko widzę podjeżdżajacy z bocznej drogi lub skrecający w lewo z
głównej samochód i zastanawiam sie: ruszy czy nie ruszy wprost przede mną?

W zeszłym roku w lecie w piękna słoneczna niedzielę (jeszcze na skuterze)
jechałem sobie jakieś 80 km/h piękna podbeskidzką okolicą gdy nagle młodzian
z panienką u boku wyjechał mi na drogę jakies cztery metry przede mną i
przejechałem mu przed maską dosłownie kilka centymetrów, byłem mokry ze
strachu i kląłem jak szewc w poniedziałek, może mi jakiś uraz pozostał?

Jak wy sobie z tym radzicie?
Obserwuj wątek
    • wojtekk1000 Re: Jestem przerażony... 28.04.06, 20:15
      Ja mam nieśmiertelność w oczach. A poza tym trzeba być skoncentrowanym na
      jeździe.
      • mlody1285 Re: Jestem przerażony... 28.04.06, 20:20
        eeeeeeeeeee tam jak ktos mi droge zajedzie odrazu wyladowuje na nim swoje
        emocje i jade dalej- mysle sobie ze albo jestem motocyklista i trzeba zyc z
        tymi slepymi palantami albo moge zawsze zostac puszkarzem i dolaczyc do ich
        slepego grona a zawszwe jeszcze mozna spasc ze schodow lamiac sobie kark i
        reszta ktora nie bedzie znala szczegolow i tak powie"jezdzil jak wariat"
        • yamasz Re: Jestem przerażony... 30.04.06, 22:31
          ja śmigam na cheatach, głównie uzywam godmode, a jak mnie ktoś podku.. na
          wpisuje giveallweapons i sparawa załatwiona :D
          PZDR Yamasz
    • mrmisquamacus Re: Jestem przerażony... 28.04.06, 20:33
      jak sie jezdzi na moto, to "costam" zawsze wisi w powietrzu.
      na poczatku mojej kariery, gdy staranowala mnie ciezarowka, sralem po gaciach
      jeszcze przez kilka kolejnych dni. z czasem czlowiek przyzwyczaja sie do tego,
      ze sytuacje sa, ale tez uczy sie przewidywac wszystko.

      po prostu musisz miec oczy dookola garnka, ale bez paniki, bo wtedy stwarzasz
      dla siebie jeszcze wieksze zagrozenie. wezmy na przyklad zachowanie kiermanow
      wobez "eLek" jak tylko widza niepewnosc to od razu wyprzedzaja, zajezdzaja, trabia.

      takze zawsze 3maj sie srodka pasa, pewnie a doswiadczenie przyjdzie z czasem.
    • Gość: carina79 Re: Jestem przerażony... IP: *.crowley.pl 28.04.06, 20:47
      to masz tak po ciaży, przejdzie Ci jak dzieci dorosną
    • Gość: NYorker Re: Jestem przerażony... IP: 70.19.14.* 28.04.06, 20:56
      ja sobie nie radze. mam identyczne reakcje, ale coraz rzadziej mi sie zdarzaja.
      jeslis naprawde taki stary i doswiadczony, to dziwie sie, ze coraz wiecej masz
      przypadkow bycia zaskoczonym. ludzie nie sarny; nawet najgorsi nowojorscy
      idioci sa przewidywalni. za to co weekend, co najmniej dwa, trzy razy mijam
      wybebeszone zwierzece zwloki. dotad mialem szczescie.
      • mariusz-ef Re: Jestem przerażony... 28.04.06, 20:59
        zaiste szczesciem jest mijac wybebeszone zwierzece zwloki
        znajac cie to pewnie cie one podniecaja
        • Gość: carina79 Re: Jestem przerażony... IP: *.crowley.pl 28.04.06, 21:00
          tym co ty żresz, on sie podnieca. bywa.
      • Gość: NYorker Re: Jestem przerażony... IP: 70.19.14.* 28.04.06, 21:00
        o, moj unizony sluga cos napisal. mariuszku, watek o mnie obok.
        • mariusz-ef Re: 29.04.06, 00:41
          chepoj dzide pało!
    • patmate Re: Jestem przerażony... 28.04.06, 21:40
      Naszą bronią jest niestety jedynie przyśpieszenie i nadmnierna prędkość . Gdy
      jeździmy powoli (znaczy w zasięgu możliwości puszki) narażamy się na osaczenie
      przez blaszanych nieprzyjaciół, co przy niedoskonałych lusterkach wstecznych
      (widać zwykle łokcie) i ograniczeniach widoczności przez kaski (integralne).
      Nie mozna liczyć na litość puszkarzy gdy na skrzyżowaniu stojąc z boku spoźnimy
      się ze startem na zielonym, gdy mogą od razu omijają nas. Jedziesz z
      przepisowymi prędkościami, od razu znajdzie się samochód który podjedzie aby
      obejrzeć sobie sprzeta, bo akorat w planach na najblższą pieciolatkę na zakup
      motocykla. W marcu jadę dwupasmówką, zimno -kolo zera oponki nie trzymają, nie
      złożę się mocniej. Widzę na zakretach chooja ktory depcze mi po piętach prawie
      zderzak w rejestrację, sam mam coś pod paczkę, dopiero kawałek prostej wyjaśnia
      sprawę bez obawy o uślizg tylu. O sytuacjach zagrozeń ze stony nie
      myślących/widzących każdy z nas wiele by poopowiadał. Sam wyszedlem w miarę
      cało z trzech kolizji mojego motocykla/motorioweru z samochodami - za każdym
      razem z winy debili za kółkiem (ostatnio dziesięć dni temu). Zawsze jest gadka
      że nie widział, nie myślał, albo, że myśłał ale nie wyszło. Ostatni wjechał na
      skrzyżowanie na czerwonym, najpierw prawie przejechał po butach przechodniowi i
      tłumaczył, że w ogóle nie widzial żadnych świateł!!
      Niestety prędkość żeby była skutecznym oręzem przy szybkościach rozwijanych
      przez samochody musi byc jeszcze większa i w ten sposób błędne koło zamyka się.
      Długie światła w dzień-powoduje pretensje kierowcow z naprzeciwka. Akcesoryjny
      tłumik-skuteczność przy obecnych rozbudowanych systemach audio w samochodach
      wątpliwa.
      pzdr
      • fibin Re: Jestem przerażony... 29.04.06, 08:57
        Przedwczoraj wieczorem wybrałem sie na pierwsza przejażdzkę po zmroku po
        okolicach Bielska-Białej. Dobrze, że nie jechałem zbyt szybko bo
        wpadłbym na nieoświetlona furmankę, obok której jechał nieoświetlony
        rowerzysta, pewnie kolega wożnicy, ciekawe po ilu piwach byli?

        W drodze powrotnej, juz w B-B, stanął koło mnie na światłach młody człowiek na
        Hondzie CBR. Zanim zapaliło sie zielone a ja wrzuciłem jedynkę on przegazował
        sprzęta i już był dobre sto metrów za skrzyzowaniem! Ciekawe co będzie jak się
        kiedyś nadzieje na równego sobie "sportowca" w katamaranie, który wyjedzie mu z
        równie wielką predkością z boku na świeżym czerwonym, a takich jest całkiem
        sporo, niestety:(

        Ja sobie jeżdżę spokojnie ale i tak z duszą na ramieniu bo co chwilę ktoś
        zajeżdza mi droge lub wymusza pierwszeństwo i nieraz widzę złośliwy uśmiech na
        twarzy kierowcy. No bo co ja mu mogę zrobić?
        • Gość: rafalxtz750 Re: Jestem przerażony... IP: *.w86-209.abo.wanadoo.fr 29.04.06, 11:05
          co mozna zrobic kierowcy, ktory zajezdza droge? kiedys bylem swiadkiem takiego
          zdarzenia:jade samoch i widze na poboczu jak mlody kolo dopada swojego skuterka
          i w dluga,gosciu ktory usilowal go zlapac do samoch i za nim! wbili sie tuz
          przede mna,mlody zjechal do srodka jezdni,zwolnil,zrownal sie z samoch. swojego
          przesladowcy i za pomoca kopniakow w drzwi zaczal tuning samoch. po chwili dal w
          dluga. na nastepnym rondzie przyczail sie i tym razem zaskoczyl goscia od tylu,
          i znowu kopniaki po drzwiach. koles w samoch nawet nie drgnal kierownica, bo
          jakby przewrocil lub zepchnal skuter na przeciwny pas ruchu to dopiero mialby
          przechlapane. nie wiem o co poszlo i jak sie skonczylo bo zmienilem kierunek,
          ale jest szansa, ze samochodziarz dotarl przynajmniej do warsztatu blacharskiego :)
          No ale to wszystko wydarzylo sie we Francji.
          Posdrufka!
    • dabitdm850 Re: Jestem przerażony... 29.04.06, 10:19
      Jak byś był przerazony to byś nie wlazł na moto.To nie przerażenie, tylko
      pewnie rzeczywiście zdolność przewidywania.A jeśli chodzi o ciężarówki to wiem
      z doświadczenia (kierowcy zestawu) że motocyklistę jest czasem ciązko wypatrzec
      w lusterku, szczególnie z prawej strony.
      • fibin Re: Jestem przerażony... 29.04.06, 16:04
        Tyle, ze on mnie musiał widział bo jechałem wprost na niego z włączonym
        światłem mijania oczywista! Prawdopodobnie stwierdził, ze nie mam szans w
        bezposredniej konfrontacji i bezczelnie skrecił sobie w lewo przecinając mi
        drogę.

        W zeszłym roku też taki jeden w cięzarówie zepchnął mnie na pobocze i niewiele
        brakowało a wpadłbym do rowu. Dlatego staram się jeździć środkiem swojego pasa
        ale dziur jest tyle, że czasem trzeba troche zjechać na bok niestety:(

        Ale co tam, trochę sie boję ale i tak bedę jeździł, za bardzo to lubię;)

        Tylko żonie przestałem już o takich przypadkach opowiadać;)

        • Gość: brembo Re: Jestem przerażony... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 16:10
          a szynszyl mówił..
          nx zamiast cbf! ;)
    • mariusz-ef Re: ja juz nie jestem przerażony... 29.04.06, 10:39
      nie wiem, moze mi sie wydaje, ale....
      moim zdaniem kierowcy ciezarowek i motocyklisci zyja w dosyc dobrej komitywie

      ...tak z drogowych doswiadczen wlasnych pisze...
      • miitch Re: ja juz nie jestem przerażony... 29.04.06, 11:57
        zwlaszcza jak pokazuja machajac reka zeby ich wyprzedzic czlowiek sie wychyla
        zza ciezarowki a tam caly sznur ciezarowek z naprzeciwka bardzo sa uprzejmi ale
        to zalezy od przypadkow
        • Gość: brembo Re: ja juz nie jestem przerażony... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 14:38
          do wszytstkich: panikarze z Was. fibin numer jeden boidupa!
          • fibin Re: ja juz nie jestem przerażony... 29.04.06, 16:11
            Dzięki za komplement brembo dobry człowieku:)

            Ja jednak wciąz uważam, ze odrobina rozwagi i umiejętność przewidywania
            sytuacji na drodze nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Oczywiście wszystkiego nie
            da sie przewidzieć, ale sporo można. Jest takie fajne powiedzonko: Odwaga to
            brawura, która odmówiła swoje modlitwy:)

            Szerokiej drogi:)
            • Gość: brembo Re: ja juz nie jestem przerażony... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 16:33
              fibin, jeżdzisz motocyklem od świeta, nie to co ja i ludzie dzezzzza:)
              to nie gra komputerowa, to real matrix. ja nie mam takich przygód jak wy. moze
              dlatego ze na moto tylko jedze na minetorze:D
            • miitch Re: ja juz nie jestem przerażony... 29.04.06, 21:54
              fibin napisał:

              > Dzięki za komplement brembo dobry człowieku:)
              >
              > Ja jednak wciąz uważam, ze odrobina rozwagi i umiejętność przewidywania
              > sytuacji na drodze nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Oczywiście wszystkiego nie
              > da sie przewidzieć, ale sporo można. Jest takie fajne powiedzonko: Odwaga to
              > brawura, która odmówiła swoje modlitwy:)

              i o co chodzi w tym powiedzonku ?:)
        • Gość: NYorker kastrowanie IP: *.dyn.optonline.net 30.04.06, 19:50
          "zwlaszcza jak pokazuja machajac reka zeby ich wyprzedzic czlowiek sie wychyla
          zza ciezarowki a tam caly sznur ciezarowek"

          szczescie, ze nikt koledze miitchowi nie pokaze, by urznal sobie pysiorka.

          owczarnia w formie czystej. w swietle jego glupawych postow to nieprawdopodobne,
          ale moze kiedys kolega miitch to pojmie. z pewnoscia zbyt dumny bedzie, by
          wyrazic wstyd.
    • Gość: kawasakizx12ninja Re: Jestem przerażony... IP: *.traco.pl / *.traco.pl 29.04.06, 17:36
      Zgadz sie z roku na rok jest coraz gorzej. Bylem w Anglii jakis czas i juz
      apomnialem jak to u nas jest ale ponad wszelka watpliowsc jest gorzej niz w
      ubieglym roku,pozdrawiam
      • Gość: m Re: Jestem przerażony... IP: 212.182.105.* 29.04.06, 23:35
        a mi dzisiaj jakas pi.. zawracala na podwojnej ciaglej--oczywiscie moto mojego
        nie zauwazyl(od dzis jezdze w dzien na dlugich-moze to cos da)heble na
        szczescie zadzialaly-pisk gum i jakos wydalo----jakbym byl wiekszy to bym
        zsiadl i goscia znokautowal
        pozdr
    • maryn Re: Jestem przerażony... 30.04.06, 15:39
      Ja jechałem przez Łomżę około 60km/h, z prawej był wyjazd z macdonalda,
      mercedes chciał skręcić w lewo, widział mnie i czekał, aż przejadę. Z tyłu
      gó..arz w Focusie (oczywiście z panienkami) objechał go z prawej i skręcił w
      lewo, przeleciał 10 cm ode mnie. Mało nie wrąbałem się w ogrodzenie. Czułem
      się jak nowonarodzony. Nie miałem siły, żeby zawrócić, dogonić go
      i "przetłumaczyć", że tak się nie jeździ. Żarłoki z maca mieli
      darmowe "stuntowe" widowisko.
    • miglance Re: Jestem przerażony... 30.04.06, 16:58
      Mysle ze to spowodowane tym ze ostatnio znacznie zwiekszyla sie liczba mlodych i
      nieodpowiedzialnych kierowcow. To efekt latwiejszej dostepnosci tanich uzywanych
      aut i wyzu demograficznwego. Mysle ze za pare lat to sie wynormuje.
    • mejson.e Współczuję :-( 30.04.06, 21:04
      Już dawno zrezygnowałem z jazdy motocyklem i wcale tego nie żałuję widząc co się
      dzieje na naszych drogach.

      Mimo rosnącej stale liczby kierowców jeżdżących coraz sprawniej i kulturalniej,
      to jednak nie brakuje ostatnio niedorajdów, którzy nie zauważą nawet czerwonego
      samochodu na światłach mijania w biały dzień, a co dopiero pojedynczego
      reflektora motocykla jadącego szybciej niż przeciętnie.
      Są osobnicy, którzy w ogóle nie używają tylnego lusterka a wielu takich, którzy
      sprawdzają je nie częściej niż co kilka minut.
      Szybko zbliżający się motocykl, to prawie zawsze dla nich obiekt znikąd
      straszący nagłym pojawieniem się ale jakoś bez wpływu na wyciągnięcie wniosków o
      częstszym sprawdzaniu sąsiedztwa swojej blaszanej twierdzy.

      Kiedyś strasznie irytowały mnie zapalone w dzień drogowe reflektory motocykli i
      byłem na tyle wredny, że sam włączałem długie oślepiając i "dając nauczkę".
      Teraz to doskonale rozumiem i popieram.

      Niestety - zabić was mogą nawet pojedynczy idioci wyprzedzający na
      skrzyżowaniach czy ciągłych.

      Kiedyś zajechałem drogę wyprzedającemu mnie na ciągłej przed stacją benzynową, z
      której wyjeżdżał samochód. Zajechany zatrąbił, ale zahamował i schował się za
      mnie mijając w ostatniej chwili wyjeżdżającego.

      Nie znacie dnia ani godziny, ale "szanse" na nieszczęście macie niestety większe
      niż trafienie szóstki w lotka.

      Ale chyba nie przestaniecie z tego powodu jeździć?
      Może trochę wolniej?

      Mimo waszych małych wymiarów, życzę wam szerokiej drogi.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • Gość: Andrzej Re: Jestem przerażony... IP: *.chello.pl 03.05.06, 21:36
      Witam. Od kilku miesięcu śmigam na swoim pierwszym motocyklu. Nie ukrywam iż miłe doświadczenia z jazdy skutecznie ostudza zachowanie kierowców samochodów. Troche się perspektywa zmienia, to prawda. Bez wchodzenia w detale (zajeżdzanie, podjeżdzanie, "przytulanie się", a to wszysko na naszych cudownych równych bezkoleinowych drogach) pozwole sobie na następujące spostrzeżenia:

      1. Na pierwszy rzut oka wygląda to tak że mit o wariatach/dawcach etc. na motorach jest rozdmuchaną legendą przysłąniającą kompletnie ignorancje większości kierujących samochodami co do tego jak należy zachować się widząc na drodze motor. Gdzieś w tym wątku przewinął się pomysł iż jedynym skutecznym sposobem unikania kontaktu z samochodami jest przemieszczanie się motorem bardzo szybko (szybciej od wszystkich samochodów). Pomysł oryginalny, zakładam że skutkuje do czasu, acz jednocześnie powoduje oburzenie kierowców samochodów że motocykle jeżdzą za szybko.

      2. Powiedziawszy powyższe tak się zastanawiam czy ktokolwiek kiedykolwiek zadaje sobi etrud wytłumaczenia kierowcom samochodów jak faktycznie należy się zachować i co to jest motocykl. Obawiam się że nie. To chyba niezaorane pole dla opiniotwórców motobiznesu.

      3. Na koniec uwaga natury ogólnej. O co chodzi z tymi bajkeremi i puszkami? Trochę się wczytałem w posty i leje się w nich jad na tych w puszkach, głównie ze strony tzw prawdziwych bajkerów. Chce mi się śmiać ale przez nieśmiałę łzy. Czy wiekszość z motocyklistów to jednocześnie nie kierowcy? Czy grupa wyzwolonych dorosłych ludzi musi szukać dalszych śmiesznych podziałów? Na tych co jeżdzą szybko i wolno, stoją w korkach i nie, mają kamizelki odblaskowe i nie.... Jeżeli ktoś otwarcie pisze że dla niego jazda na motorze to łamanie przepisów i urywanie lusterek to nazwijmy psa psem - taki delikwent jest przestępcą. Będzie nim niezależnie od tego czy siedzi na ścigaczu, enduro, czy taczkach.

      Pozdrawiam wszystkich motocyklistów i kierowców którzy mają wyobraźnię.
      • adampawel Re: Jestem przerażony... 03.05.06, 23:32
        Coekawa dyskusja, się widzę, wywiązuję.
        Nie mam i nie mialem igdy auta. Jeżdzę 125-tką i rowerem. Kiedys jeździłem
        skuterem 50 ccm. Zdaje mi się, że 50-125 ccm sa bardziej niebezpieczne dla ich
        kierowcy niż "dorosły" motocykl czy rower - bo nie da się szybko uciec z
        niebezpiecznej sytuacji, a typowe dla jednośladów zagrożenia pozostają.
        Nie przewidziałem tego, kupując mały motocykl :( - a kilku groźnych sytuacji
        już doświadczyłem.
        Lata jeżdżenia na rowerze wyksztalciły we mnie INSTYNKT traktowania KAŻDEGO
        samochodu jak śmiertelnego WROGA. Nie przemawiają przeze mnie żadne podziały,
        tylko praktyka... Nieraz jechałem jako pasażer autem ze znajomym, o którym
        wiem, że nie jest wrogiem jednośladów - ale widzę po jego jeździe, że on po
        prostu mnie ma zielonego pojęcia, co to jest jazda motocyklem - i widzę, jak on
        się wobec motocykli na drodze zachowuje... Nigdy nie jeździł, dlatego myśli, ze
        jednoślad to taki mały samochód - nie ma pojęcia o wrażliwości na koleiny,
        wiatr, o trajektorii w zakręcie itd. itp...
        • adampawel Re: Jestem przerażony... 03.05.06, 23:34
          PS. Nie pozostaje mi nic innego, jeśli chcę przeżyć - jak kupno auta czy
          większego mtocykla...
          • Gość: brembo Re: Jestem przerażony... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 23:45
            zakladasz kamizelke MPO i jesteś niezniszczalny. taniej wyjdzie niz wieksze moto
            czy auto:)
            • Gość: mrmisquamacus Re: Jestem przerażony... IP: *.popl.cable.ntl.com 04.05.06, 00:02
              a co z bialymi kaskami z hydrobudowy?
              • Gość: brembo Re: Jestem przerażony... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.06, 00:08
                no... kanieszna:)
                • Gość: jazz Re: Jestem przerażony... IP: *.localnetwork.pl 04.05.06, 00:15
                  ty, brembo, weź se jakiś kask kup normalny, ja rozumiem,że nocnik był tańszy....
                  • rambo54 Re: Jestem przerażony... 04.05.06, 00:28
                    no nie wiem o co Ci chodzi. lezał w LIDLU na półce z napisem kaski.

                    a moze nie doczytalem i było 'nocniki dla Kaśki'..

                    wole ten nocnik niz twoja pape z koziego napleta:D
                    • Gość: jazz Re: Jestem przerażony... IP: *.localnetwork.pl 04.05.06, 00:32
                      wolę swoją papę z koziego napleta, niż te twoje śmieszne szmaty z lumpeksu
                      • rambo54 Re: Jestem przerażony... 04.05.06, 00:49
                        motor tez mam z lumpexu, lepsze to niz motor jak twoj, ze szrota:D i kask bilay
                        i zwei cylinder !
                        • Gość: jazz Re: Jestem przerażony... IP: *.localnetwork.pl 04.05.06, 00:57
                          opony ci sparcieją od tego trzymania w garazu
                          • Gość: mrmisquamacus Re: Jestem przerażony... IP: *.scansafe.net 04.05.06, 14:15
                            juz chyba predzej garaz sparcieje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka