Dodaj do ulubionych

Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą parówką"

IP: *.dynamic.chello.pl 17.04.11, 10:20
Brawo dla Pani doktor, że postanowiła zrobić coś dla dzieci, dla których rodzice nie mogli zrobić oprócz tuczenia. Grube matki tuczą swoje córki, żeby od nich nie odstawały, to jakiś patologiczny syndrom sztokholmski. I tak kolejne pokolenie, matka Wiktorii upasiona przez babcię, a mała Wiktoria cierpi ze względu na chore relacje. Dla mnie tuczenie dziecka (bo pozwalanie na picie litrów słodkich soków, coli, regularne jedzenie w macu a także niezdrowa domowa kuchnia i brak ruchu) podpada pod robienie mu krzywdy. Dzieci nie wiedzą, że takie żywienie im szkodzi, widza tylko efekty w postaci grubych nadgarstków, to rola dorosłego by zapędy małych słodkoholików hamować.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ela Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.bb.sky.com 17.04.11, 10:37
      No i jak dzieci nie mają mieć nadwagi jak takie mamusie nie widzą problemu? Wg mamy Wiktorii dzieciak nie jest gruby. Co tam wskaźniki lekarskie, ona wie lepiej, bo sama szczupła nigdy nie była. Smutne.
      • Gość: Jojo Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.home.aster.pl 17.04.11, 14:44
        > No i jak dzieci nie mają mieć nadwagi jak takie mamusie nie widzą problemu? Wg
        > mamy Wiktorii dzieciak nie jest gruby. Co tam wskaźniki lekarskie, ona wie lepi
        > ej, bo sama szczupła nigdy nie była. Smutne.

        Dlaczego przekręcasz ten artykuł? Mama Wiktorii powiedziała tylko, że dla niej córka nie wygląda grubo (no bo do takiej się przyzwyczaiła). Ale jednak zapisała córkę na turnus, wspomaga ją, kieruje się radami dietetyczki - więc dlaczego mówisz "co tam lekarze, ona wie lepiej"?
        A dzieciakom życzę powodzenia i wytrwałości. Myślę, że tego potrzebują najbardziej.
        • pani.misiaczkowa Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par 18.04.11, 13:56
          A tatusia to bym p...nęła w łepetynę. Widzi, że dzieciak ma problem, że stara się, że żona też się stara coś z tym problemem zrobić i co sam robi? Wcina na ich oczach ciastka.
    • Gość: K. Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.3.pl 17.04.11, 10:42
      Cholernie ciężko jest schudnąć jeśli w domu rodzice sami mają bardzo niezdrowe nawyki żywieniowe. Odkąd pamiętam u mnie w domu zawsze były jakieś ogromne ilości jedzenia, nie do przejedzenia, zawsze wyrzucamy jakieś 20-25% tego co kupujemy. W dodatku raz w tygodniu są jakieś święta, imieniny, urodziny, imprezy czy inne atrakcje i na stół wjeżdża góra pysznego żarcia :/ Barek ciągle wypełniony słodyczami, czekoladą, ciastkami, żelkami itp. Gdy moi rodzice są w domu ciężko mi utrzymać kontrolę nad tym co jem. Dlatego lubię gdy wyjeżdżają z domu na tydzień na urlop bo wtedy mam w lodówce kilka plasterków żółtego sera i wędliny, dużo warzyw i owoców. I nie muszę się tłumaczyć, z tego ile jem. Moja babcia też mnie tuczyła z miłości. Niestety nie należe do osób z mega-hiper przemiana materii, zawsze byłam zaokrąglona w okolicach ud, bioder i pośladków. W efekcie w okresie gimnazjum pojawiła się lekka nadwaga, nie znosiłam własnego ciała. Ponieważ z wyżej wymienionych przyczyn rozsądne odchudzanie było znacznie utrudnione, stosowałam "alternatywne" metody, co skończyło się kilkuletnią anoreksją i bulimią. Cieszę się, że w końcu się niedługo wyprowadzam, bo nareszcie będę mieć pełną kontrolę nad żywieniem :/
      Apel do rodziców: nie tuczcie siebie ani własnych dzieci bo doprowadzicie do tragedii!!!
      • maryshaa Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par 17.04.11, 10:58
        Jako dziecko nienawidziłam jak podczas obiadu słyszałam od mamy... jak czujesz że nie możesz to zostaw ziemniaki, a zjedz mięsko z surówką... to chodziaż zjedz samą surówkę, surówkę musisz zjeść resztę możesz zostawić... Rany, jako dziecko nienawidziłam surówek i jak czułam,że porcja na talerzu za duża to najchętniej bym zjadła ziemniaki a zostawiła mięsko i surówkę...Dzięki mojej mamie teraz jako dorosła osoba nie wyobrażam sobie obiadu bez surówki, warzyw na parze, mizerii czy chociaż pomidorka...za to ziemniaki w mojej kuchni praktycznie nie pojawiają się wcale :-)
        • Gość: dftgyhuj Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.toya.net.pl 17.04.11, 15:07
          Dziwne, ja słyszałem to samo a surówek do dziś nienawidzę. Lubię mięso, ser i majonez. I trenuję kolarstwo.
    • Gość: Gru By Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą parówką" IP: *.pool.mediaWays.net 17.04.11, 11:01
      Tyje sie od tluszczu, nie od cukru.
      • Gość: Łakomczuch Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17.04.11, 11:06
        Tyjemy, gdy spożywamy więcej kalorii niż spalamy :)
      • Gość: troophel Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.11, 11:49
        A matematyki uczy się na polskim.
      • lucusia3 Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par 17.04.11, 12:59
        Tyje się od cukru i od tłuszczu. Od cukru szybciej i bez miłosierdzia.
        Cukier powoduje wyrzucanie hormonów blokujących rozkładania tłuszczu, który już jest i budowę nowego.
        Tłuszcz ma dużo kalorii, ale żeby go wbudować w "oponkę" musi być przez organizm rozłożony, potem posklejany od nowa już we właściwym miejscu. Kosztuje to organizm sporo wysiłku. Cukier idzie bezpośrednio na właściwe miejsce i skleja się w tłuszcz. Pięć razy szybciej.
        Chyba sobie nie wyobrażasz, że jesz masło i ono prościutko ulepia się na twoim brzuchu?
        Właśnie dla tego chyba pani dietetyczce się coś rypnęło z tą marchewka z wody - to już lepiej by było dać temu dziecku lizaka. Efekt taki sam a będzie przynajmniej przyjemność.
    • Gość: byłamgrubasem Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą parówką" IP: *.aster.pl 17.04.11, 11:03
      Powinno się karać rodziców za tuczenie dzieci. Byłam grubym dzieckiem: do 12-13 roku życia miałam nadwagę i byłam leczona w specjalistycznej poradni. Potem został "tylko" tłuszczyk tu i ówdzie, koszmarne kompleksy i mnóstwo komórek tłuszczowych , które reagują 100 razy szybciej niż u normalnego człowieka. To oznacza, że wystarczy parę tygodni "poluzowania", a ja już mam nowy wał tłuszczu w pasie.

      Nie miałam wielu koleżanek, kolegów w ogóle, całe życie czułam się gorsza. Najlepsze jest to, że moi rodzice po latach w ogóle negują sam fakt, że byłam gruba. Mimo, że są zdjęcia.

    • Gość: chudy Ach, ci dietetycy... IP: *.dynamic.chello.pl 17.04.11, 11:07
      jak byłem mały (i gruby) chodziłem do pani dietetyk w instytucie matki i dziecka. Tez mi rozpisywała takie diety. Pamiętam jak dziś, pozwoliła mi zjadać na podwieczorek jedną truskawkę.

      Był tylko jeden mały problem - pani dietetyk sama wyglądała jak dorodny wieprzowy tucznik...

      Odpuściłem sobie porady pani dietetyk. Schudłem kilka lat później. Recepta jest bardzo prosta: ruszyc dupsko! W moim przypadku był to rower (2 godziny dziennie, przez 3 miesiące). Efekt: -20kg.
      • lucusia3 Re: Ach, ci dietetycy... 17.04.11, 13:08
        Właśnie mam też wrażenie, że te panie dietetyk to ofiary jakiegoś paranoicznego stylu odchudzania. Nie do utrzymania. To tylko zmuszanie do ogromnych wyrzeczeń, z definicji muszące się zakończyć klęską. Całkowie wyeliminowanie tego, co dziecko lubi (ale zastąpienie tego podobnie niezdrowymi i tuczącymi paskudztwami jak "marchewka z wody"), musi się zakończyć w momencie załamania orgią żarcia, a dalej zapadnięciem się jeszcze bardziej samooceny, czego konsekwencją będzie albo jakaś bulimia, albo ostentacyjny powrót do słodkiego, tuczącego żarcia.
    • Gość: nrmals. Ja poproszę dane tej dietetyczki, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.11, 11:14
      Lekarz - dietetyk powinien wiedzieć, że nie ma znaczenia czy woda nasycona jest CO2 czy nie, tonie o "niegazowaną" ale niemineralizowaną wodę chodzi.
      Lekarz dietetyk powinien wiedzieć, że mleko 0,5% nie dostarczy dziecku odpowiedniej ilości waprnia i dietę trzeba uzupełniać jogurtami i serkami.

      • Gość: gość portalu Re: Ja poproszę dane tej dietetyczki, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.11, 12:19
        > Lekarz dietetyk powinien wiedzieć, że mleko 0,5% nie dostarczy dziecku odpowie
        > dniej ilości waprnia i dietę trzeba uzupełniać jogurtami i serkami.

        Chyba wie, bo przecież zaleciła obok mleka jogurt, ser biały lub ser żółty.
      • Gość: gośc portalu Re: Ja poproszę dane tej dietetyczki, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.11, 12:20
        A dane dietetyczki są w arykule.
      • Gość: gość Re: Ja poproszę dane tej dietetyczki, IP: *.aster.pl 17.04.11, 12:38
        W serkach nie ma wapnia. W słodzonych, nawet słodzikami, jogurtach w ogóle nic zdrowego nie ma.
        • lucusia3 Re: Ja poproszę dane tej dietetyczki, 17.04.11, 13:10
          To na podstawie jakichś badań, czy po prostu ty wiesz lepiej bo ci twój rozsądek (czy jak to sobie nazywasz) tak mówi?
          • Gość: alpepe Re: Ja poproszę dane tej dietetyczki, IP: *.pools.arcor-ip.net 17.04.11, 13:49
            to pewnie był skrót myślowy. Cukier utrudnia przyswajanie wapnia, pewnie to chciał napisać.
          • Gość: gość Re: Ja poproszę dane tej dietetyczki, IP: *.aster.pl 18.04.11, 12:12
            W białych serkach i sztucznych jogurtach z gumy guan i soi z dodatkiem barwników itp. nie ma wapnia. Wapń jest w maślance i serwatce, które zostały po odcedzeniu serków, o ile serki są z mleka, a nie z soi.
            Biały ser jest zdrowym produktem, ale wapnia organizmowi nie dostarcza. Jogurty kolorowe "z owocami" to takie same słodycze, jak inne. Mogą być traktowane jako deser, a nie element codziennej zdrowej diety człowieka. Tak samo zresztą jak te wszystkie muesli czy płatki śniadaniowe z .... cukrem, soją, syropem glukozowych i innymi świństwami. Trzeba czytać ulotki i nie kupować takich świństw. Trzeba być chorym psychicznie, żeby karmić dzieci słodkimi jogurtami, słodkimi serkami i słodkimi płatkami śniadaniowymi , i uważać, że karmi się dziecko zdrowo. Aktualnie na rynku tylko jedne płatki nie zawierają cukru - ciemne płatki zbożowe, i na dodatek u mnie w mieście można je kupić tylko jednej sieci sklepów. Jak mijacie te 20 m. lodówek z jogurtami i serkami w sklepie, albo te 20 m. regałów z płatkami - to bądźcie świadomi, że to wszystko są słodycze i desery , a nie zdrowie jedzenie dla kogokolwiek.
    • Gość: A. Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.adsl.inetia.pl 17.04.11, 11:22
      Ja byłam dość okrągłym dzieckiem, chociaż specjalnie przekarmiana nie byłam. Żadnych napojów gazowanych, żadnych soków, słodycze od zawsze 'na cenzurowanym', bardzo lubiłam warzywa i owoce. Schudłam jak zaczęłam trenować.
      Niestety w kilka lat po tym jak przestałam przytyłam.
      I to nie są złe nawyki żywieniowe, tylko jakiś problem metaboliczny niestety:( Moja babcia miała nadwagę, a dziadek przy tych samych nawykach był chudy jak szczapa. Mój ojciec i jego siostra są otyli ale już moja mama (która potrafi sobie o północy odsmażyć ziemianki) już nie, mąż siostry ojca też jest chudy. Ja, moja siostra i syn ciotki z wagą łatwo nie mamy i zdecydowanie jest to dietoodporne. Działa na nas ruch, ale nie w dawce godzinka dziennie, tylko tak powyżej pieciu. Najlepiej wybrał zawód kuzyn, bo jest trenerem na siłowni, ale jak tylko złapie jakąś kontuzję i ma przerwę w pracy dłużą (a miał np. z tytułu urlopu wychowawczego ponad roczną) to kilogramy lecą, pomimo tego, że facet odżywia się zdrowo i racjonalnie. W wynikach niestety wszyscy mamy niedoczynność tarczycy i insulinooporność, ale nawet przy wyregulowanych hormonach jedyny pozytyw to zatrzymanie wzrostu wagi.
      Najłatwiej wszystkich wrzucić do jednego worka - żrą śmieci i piją colę. Znajomy po zdiagnozowaniu cukrzycy pobrał u mnie kilka 'lekcji' odnośnie odżywiania, rzucił pizzę, colę, chipsy i batoniki, polubił warzywa i ciemne pieczywo i nie dość, że schudł, to jeszcze mógł odstawić połowę leków. A co ja mam rzucić?
      • lucusia3 Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par 17.04.11, 13:16
        Jasne, nie wszyscy są w jednym worku. To oczywiste. Ale wczoraj stałam w sklepie za panią z córeczką, nie wiem, może 5-6 letnią. Kupiła jej prażynki, pudełko cukierków (kolorowy cukier puder), ciastka, tłustą wędlinę, bodajże jakieś ciasto, sok przecierowy z marchwią i owocami a ze względu na dbałość o linię chlebek WASA. Dziecko miało tyłek jak dorosła raczej nie wychudzona baba (choćby ja), mamusia kilka razy większy. Jestem pewna, że to dziecko nie ma problemów hormonalnych, ale behawioralne. Jakby mamusia włączyła na sekundę mózg, dziecku by takiej krzywdy nie robiła.
        • tom_aszek Trzeba się żywić "light" :) 18.04.11, 12:45
          lucusia3 napisała:

          > prażynki, pudełko cukierków
          > (kolorowy cukier puder), ciastka, tłustą wędlinę, bodajże jakieś ciasto,
          > sok przecierowy z marchwią i owocami a ze względu na dbałość o linię chlebek
          > WASA.

          To już lepiej żywić się w znanym fast-foodzie: duże frytki, duży hamburger, dużo sosu ale cola obowiązkowo musi być "light", żeby nie utyć :)
    • taglinda zdaje się, ze potrzeba byłoby czegoś 17.04.11, 11:30
      innego również...
      rekonstruując z tekstu - codzienne wiadro coca-coli, karton dosładzanego soku, regularny McŚmieć, żelki, ciastka, białe pieczywo, za to brak warzyw i owoców.
      Krótko mówiąc - genialna dieta kochającej mamusi uprawiana na latorośli hodowanej na obraz i podobieństwo.
      Ewidentnie potrzebny byłby równiez lekarz dla mamusi; niestety, dotąd nie wymyślono pigułki na niedobory inteligencji.

      ps. Najbardziej wali po nogach tekst "nie jestem otyła, mam tylko 20 kg nadwagi". Czyli obiektywnie - jakieś 35. Żeby tego nie było widać, to wzrostu chyba z 8 metrów?
      • Gość: Kultowy Re: zdaje się, ze potrzeba byłoby czegoś IP: *.nplay.net.pl 17.04.11, 11:57
        "Frustracja rodzi agresję
        Sensacja goni sensację
        Akcja na wakacjach
        Totalna stabilizacja

        Kolejna męki stacja
        Nowa święta racja
        Mózgów masturbacja
        Totalna stabilizacja

        Uczuć naszych inflacja
        Słowami manipulacja
        Znowu alienacja
        Totalna stabilizacja"

        Totalna stabilizacja

        słowa: Janusz Grudziński
        muzyka: Kult
        album: Posłuchaj to do Ciebie

        www.polityczni.pl/kongres_nowej_prawicy_śpiewa,audio,51,5830.html
        • taglinda Re: zdaje się, ze potrzeba byłoby czegoś 17.04.11, 12:56
          a cos bardziej na temat?

          nie ma się co szczypać. Głupota musi być nazwana po imieniu. Można mieć w dupie, że mamusia zrobiła z siebie potwora. Jej ciało, jej życie, jej biznes. Obudzi się, jak mąż wynosząc śmieci wróci do mieszkania sąsiadki.
          Natomiast trudno odpuścić, jeżeli mama praktykuje swoją głupotę na dziecku. Ono nie ma świadomości i nie ma wyboru. I co z tego, że za kilkanaście lat zacznie mieć żal i pretensje do rodziców (poczytaj wpisy bywszych grubych dzieci wyżej i niżej...). Bo wtedy będzie za późno.
          • lucusia3 Re: zdaje się, ze potrzeba byłoby czegoś 17.04.11, 13:20
            No nie tylko jej biznes - my będziemy dawać tej babie kasę na leczenie stawów, nadciśnienia, chorób serca, wątroby, cukrzycy, a te pieniądze mogłyby trafić do tych co chorują nie na własne życzenie - choćby na nowotwory, stwardnienie rozsiane, a jeżeli chodzi o mnie to też na in vitro.
            • inkwizytorstarszy Re: zdaje się, ze potrzeba byłoby czegoś 18.04.11, 03:47
              lucusia3 napisała:

              > No nie tylko jej biznes - my będziemy dawać tej babie kasę na leczenie stawów,
              > nadciśnienia, chorób serca, wątroby, cukrzycy, a te pieniądze mogłyby trafić do
              > tych co chorują nie na własne życzenie - choćby na nowotwory, stwardnienie roz
              > siane, a jeżeli chodzi o mnie to też na in vitro.
              !!!
              Re: Moje wyrazy uznania za rozsądny argument.Pozdrawiam.
    • Gość: dede Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.11, 11:34
      Niedobrze jest tuczyć dzieci. Ale jeszcze gorzej jest, jak w przypadku znanej mi rodziny. To nie kto inny, jak matka, wmawiała nastoletniej córce, że jest za gruba. Dziewczynka była w normie. Bez nadwagi ale i nie szczapa. I tak jej mamusia wmawiała, że dziewuszka wpadła w anoreksję. I to tak, że jest w szpitalu w stanie, no, nie chcę nawet tego nazywać wprost.
    • r_mol Facet nie pies, żeby się rzucał na kości :-) 17.04.11, 11:51
      Kobieta powinna mieć na czym usiąść i czym oddychać. Wieszaki znajdą akceptację raczej tylko w feministycznej jaczejce :-)
      • Gość: klepsydra Re: Facet nie pies, żeby się rzucał na kości :-) IP: 31.60.133.* 17.04.11, 12:09
        Facet niech popatrzy najpierw na swoje tłuste cielsko. A kobieta nie potrzebuje waszego "rzucania się" - baba to nie mięcho - amator tłustego niech sobie kupi parówki w sklepie, jak mu się nie chce kości. Kobieta ma się czuć dobrze we własnym ciele DLA SIEBIE i dążyć do zachowania zdrowia, a nie żeby wam samcom się przypodobać.
        • r_mol Re: Facet nie pies, żeby się rzucał na kości :-) 17.04.11, 12:18
          Racja. W końcu wibratorowi wszystko jedno, jak wygląda jego użytkowniczka :-)))
        • Gość: gość portalu Re: Facet nie pies, żeby się rzucał na kości :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.11, 12:25
          > Kobieta ma się czuć dobrze we w
          > łasnym ciele DLA SIEBIE i dążyć do zachowania zdrowia.
          Otóż to! Słusznie klepsydra prawi.
        • pamejudd Wow! Podrecznikowy przyklad racjonalizacji! 17.04.11, 13:16
          Paszteciatko moje. Pozdrow ode mnie lustro, kiedy nastepnym razem w nie spojrzysz...
      • Gość: Llama Re: Facet nie pies, żeby się rzucał na kości :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.11, 17:28
        Tyle samo samców powie, że kobieta musi mieć czym oddychać, jak i że kobieta to nie wieloryb, ma być szczupła.

        Ale na szczęście to tylko głupie samce. Prawdziwi, myślący faceci może i spojrzą najpierw na te cycki, ale nie zwiążą się dla nich z ich właścicielką.
        • r_mol Re: Facet nie pies, żeby się rzucał na kości :-) 17.04.11, 19:26
          Jeżeli kobieta odpycha wyglądem, to szansa na to że facet zainteresuje się jej wnętrzem, jest okołozerowe. Tak nas pan Bóg stworzył :-)))
          • Gość: Yga Re: Facet nie pies, żeby się rzucał na kości :-) IP: *.acn.waw.pl 19.04.11, 13:01
            to jakim cudem się dzieje że brzydkie (obiektywnie) kobiety mają partnerów, mężów, kochanki i żony? hm
      • Gość: Yga Re: Facet nie pies, żeby się rzucał na kości :-) IP: *.acn.waw.pl 19.04.11, 13:00
        a cóż to feminizm ma do tego? chyba żeś się zagalopował. feminizm polega na tym, aby kobiety miały podobna prawa i obowiązki co faceci, aby nie było drastycznych podziałów na dobra ze względu na płeć. wygląd nie ma tu żadnego znaczenia. pozdrawiam ja, feministka.
        powiem jeszcze coś - zwróćmy uwagę nie tylko na odpowiedzialność matek ale i ojców, oni też mają coś do powiedzenia w sprawie dzieci.
    • Gość: gość.portalu Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą parówką" IP: *.aster.pl 17.04.11, 12:10
      Ja byłam gruba całe życie, dopiero na studiach udało mi się wziąć za siebie i naprawdę dużo schudnąć. Obecnie utrzymuję wagę w dolnej granicy dopuszczalnej 'zdrowej' normy, ćwiczę kilka razy w tygodniu i czasem naprawdę chodzę głodna, bo zwyczajnie boję się z powrotem przytyć.
      Gdzie widzę powód mojego grubego dzieciństwa? W domu zawsze były za duże porcje, które na tyle rozciągały mi żołądek, że mogłam zjeść prawie każdą ilość jedzenia. Przez pewien czas nawet jadałam podwójne obiady - w szkole na stołówce i w domu, bo tak matka dawała. Oba oczywiście z obowiązkowych dwóch dań. Posiłki w domu składały się głównie ze smażonego mięsa, ziemniaków, rzadko kiedy warzyw - ewentualnie była to fasolka szparagowa polana bułką tartą albo smażone pieczarki. Dlaczego nie było surówek? Bo ojciec nie lubił, bo jego matka go nie nauczyła jeść. I koło w pewnym momencie mogłoby się zatoczyć, bo ja też bardzo długo byłam 'zamknięta' na jedzenie inne niż było w domu. Pamiętam też pediatrę, która się mną zajmowała jako dzieckiem - cały czas odgrażała się, że 'jeszcze trochę' i będzie musiała się 'za mnie wziąć'. Nigdy nic nie zrobiła w tym kierunku.
      Rodzice robią dzieciom krzywdę karmiąc je w nieodpowiedzialny sposób, nie zachęcając do zabaw na powietrzu. Kiedy byłam mała rodzice nigdy nie wychodzili ze mną się bawić, nie jeździli ze mną na rowerze, nie uprawiali żadnych sportów - nie motywowali mnie i nie stanowili żadnego wzoru do naśladowania. Co jeszcze? Słodycze jako nagroda, przekupstwo albo jako pocieszacz. Gdybym za każdym razem kiedy 'w nagrodę' dostawała batonika, słyszała od rodziców, że są ze mnie dumni miałabym naprawdę dużo większe poczucie własnej wartości.
      Obecnie gdy przyjeżdżam do domu porcje nadal są przynajmniej 1,5-osobowe a na dodatek na stole zawsze stoi ciasto. Czyli zasadniczo nic się nie zmieniło. Oboje rodzice są otyli, moje schudnięcie w ogóle nie dało im do myślenia. Skoro dzieci wychowywane są przez rodziców, którzy uważają, że ich własne 20 kilo nadwagi (a to już jest otyłość przecież!) to tylko trochę za dużo, jak matka w artykule, to jedynym ratunkiem dla dzieci jest uczenie ich co jest dla nich dobre a co złe i wypracowanie asertywnej postawy wobec kolejnego schabowego, za dużych porcji albo braku warzyw w jadłospisie.
      • Gość: kiełbasa krakowska Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: 77.236.26.* 18.04.11, 09:33
        O, to to.
        Tradycja (kuchnia polska) i wychowanie (duże porcje to chyba jakaś pamiątka po czasach kiedy w sklepach nie było nic na półce).
        Dopóki żył mój ojciec, który prowadził się bardzo niezdrowo, wmawiałam sobie i rodzice wmawiali mi, że "my to mamy już w genach". Wpierali mi, że wcale nie byłam gruba - mimo, że zdjęcia nie kłamią. Kiedy ojciec zmarł (m.in. na choroby zw. z otyłością - miażdżyca), zaczęłyśmy z mamą gotować zupełnie inaczej, już nie pod niego, a od kiedy zaczęłam dorabiać i zarabiać, mam większy wpływ na to, co i ile jem, nikt mnie w tej sprawie nie naciska i sama nie robię z pełną premedytacją ze swojego żołądka śmietnika.Kiedy na obiad była golonka, nawet nie chciałam tego ruszyć, ale za to kiedy na stół wchodziły pierogi, potrafiłam jeść, tracąc rachubę w liczeniu. Ludzie od lat jedzący "po polsku", tradycjonaliści - kotleciarze nie zdają sobie sprawy z tego, że zmiana diety zmienia również samopoczucie, włosy, stan skóry, wreszcie wagę. Nie widzę, jeśli chodzi o nawyki żywieniowe znajomych Polaków zainteresowania innymi smakami, inną kuchnią, eksperymentami przy garach, niestety - to też jest czynnik, który wcale nie pomaga w schudnięciu. Obowiązkowo zabielana zupa, tłuszcz na kluskach, dużo ciasta na święta, nie do przejedzenia, jedzenie od mamy i babci zabierane z domu do akademika, sałatka jarzynowa, w której 40% składników to majonez.
        Zawsze dziwi mnie to, ile żarcia ludzie kupują na święta - ile można zjeść przez 2-3 dni?
    • Gość: Mama Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.ghnet.pl 17.04.11, 12:34
      Mam szczupłe dzieci, dbam o ich odżywianie sama walcząc z 10 kg nadwagi które "zafundowała" mi choroba endokrynologiczna. Od kilku lat nie moge ich ruszyc ale dzięki diecie i ruchowi nie przybywa kilogramów.
    • Gość: Mama Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.ghnet.pl 17.04.11, 12:37
      Dodam jeszcze że to skandal że trzeba kombinowac z dokumentacja do NFZ. Nadwaga dzieci to rzecz z którą nalezy walczyć. Z dzieci z nadwagą wyrosna dorosli z otyłościa a to NFZ bedzie więcej kosztowac.
      • pani_jesien Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par 17.04.11, 12:44
        nadwaga dzieci to najczęściej oznaka nawyków żywieniowych rodziny... skoro mama tej dziewczynki mówi: sama ważę TROCHĘ za dużo, jakieś 20 kilo... to sprawa staje się jasna:)
    • rafal.kapitza Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą parówką" 17.04.11, 12:52
      po zakonczonej terapii dietetyczno - ruchowej większość nie stety będzie mieć efekt jojo.
      Tylko ruch, ruch i jeszcze raz ruch może pomóc.
      • lucusia3 Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par 17.04.11, 13:29
        I zmiana stylu jedzenia w całym domu. Bez jakichś specjalnych obiadów dla dziecka, po prostu mniej ciasta, więcej owoców, mniej schabowych więcej grilla, mniej bułek, więcej chleba razowego (nie farbowanego na ciemno, zazwyczaj cukrem, białego) i zamiast zasmażanej kapusty surówka z kapusty i surowej marchewki.
    • Gość: alpepe Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.pools.arcor-ip.net 17.04.11, 13:45
      Nie rozumiem, jak można do tego stopnia nienawidzić własnego dziecka, by kazać mu ŻREĆ śmieciowe żarcie i dawać do picia colę. To jest nienawiść, bo przecież takie żarcie to broń biologiczna, to zabójstwo z premedytacją.
    • Gość: teraz_chudy Wszystko wymaga ciężkiej pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.11, 14:08
      Nic nie przychodzi łatwo. Schudłem ponad 50 kg przez rok, w chwili obecnej ważę 67 kg i jestem z siebie dumny :) Niestety pewien rygor i zmiana diety pozostanie ze mną do końca życia. Nie zmienia to faktu, że pozwalam sobie na małe i duże grzechy: dzisiaj już były 2 drożdżówki, kawałek lazanii i tabliczka czekolady - tym samym do godziny 6 dnia jutrzejszego nic nie jem i zaraz idę na trening, spalić najmniej 1500 kalorii :)
    • Gość: gość Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą parówką" IP: *.centertel.pl 17.04.11, 14:33
      U mnie moja mama należy tych szerszych, no dobra, jakieś 30 kg nadwagi nie do ruszenia.

      Kiedyś schudła, bo musiała przejść operację powłok brzusznych, gdzie jednym z ryzyk wpływających na wynik operacji był tłuszcz w okolicach brzucha. I wyglądała przepięknie, zbierała komplementy, po czym znów przytyła. Ale czego chcieć, jeżeli ona lubi zjeść rogala z masłem i boczkiem wędzonym, a zupa pomidorowa to sama śmietana. Mama gotowała tak jak nauczyła ją jej matka. Była to kuchnia wiejska, z kartoflami, mąką i tłuszczem zwierzęcym. Trzeba przyznać, że również z warzywami, więc zawsze był wybór między kopytkami ze skwarkami a sałatką z pomidora albo surówki z kiszonej kapusty. Ja zawsze wolałam zjeść więcej sałatki a mniej kopytek.
      Myślę sobie, że skąd niby moja matka mogła się dowiedzieć o zdrowym jedzeniu, skoro jej samej wmawiano, że do serca mężczyzny przez żołądek a pulchne dziecko to najlepszy dowód jej matczynej troski.
      Ja sama jestem szczupła.
      • Gość: maja Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.aster.pl 17.04.11, 14:44
        niestety tak wyglada ttradycyjna polska kuchnia. przewaga potraw macznych, duzo smazenia. warzya tez wygotowane na amen, zero witamin. tluszcz i weglowodany, a jak mieso to albo nafazerowane hormonami kurczaki bo sa tanie, albo wieprzowinka (bo tradycja) czyli sam tluszcz i cholesterol. warzywa 5 razy dziennie - widzial ktos w tradycyjnej polskiej kuchni warzywa 5 razy dziennie??? smiech na sali.
    • taja11 Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą parówką" 17.04.11, 14:53
      Mam w rodzinie naprawdę otyłego 19 - latka.I wszyscy pochowaliśmy głowę w piasek.Udajemy że nic się nie dzieje.Jest zamknięty w sobie-nie ma znajomych,dziewczyny - za to ma bardzo specyficzny zapach.Cały czas jest spocony.Ewidentna wina matki,Nie byliśmy i nie jesteśmy w zbyt częstym kontakcie,więc w sumie nie wiem od czego ta waga mu tak poszła.
      • Gość: asd wyprowadzka od rodzicow powinna rozwiazac problem IP: *.acn.waw.pl 17.04.11, 16:57
        i obcienie $.
        Nagorsze co moze byc to podstawianie otylemu zarcia pod nos.
    • white_lake Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą parówką" 17.04.11, 15:09
      Niektóre dzieci już takie są, że warzyw nie ruszą i już. Choćbym na głowie stawała, to moja córka nie zje marchewki, papryki, buraka, brokuła czy kapusty. Z warzyw jedynie ogórki kiszone, kukurydza i fasolka, rzadziej kalafior, z owoców banany, czasem jabłko, gruszka czy kiwi. I to wszystko. Ale ileż można jeść w kółko to samo? A przykład ma, widzi, że my jadamy surówki i sałatki, kolorowe i zachęcające, ale dla niej to wszystko jest be. I jakoś muszę z tym żyć.
      Na szczęście lubi makaron (ale bez sosu, bo nie znosi pomidorów), więc często dostaje razowy z oliwą i mam nadzieję, że trochę błonnika i minerałów tam jest. Pieczywo chrupkie też wchodzi. Jajka też. Słodycze zawsze. Jest szczupła i ruchliwa, czyli chyba jest nie jest tak źle. Ale wolę nie myśleć, jakie ma niedobory witamin.
      Oczywiście są bezmyślni rodzice, dający maluchom colę i inne śmiecie, ale bywają też przypadki, że rodzic świadomy po prostu musi się pogodzić z preferencjami dziecka. Bo inaczej co? Mamy nad każdym talerzem toczyć wojnę? I tak mam dość innych stresów.
      Rozumiem oburzenie niektórych, waga 130 kilo u dziecka to kalectwo, ale też ileż można od tych rodziców wymagać? Jedzenie przestało być tylko sposobem zaspokojenia głodu, teraz jest sferą manipulacji i nacisków, a odkąd mamy go nadmiar, coraz bardziej udziwnionego i niezdrowego, odkąd dzieci karmione są regularnie reklamami wszelakiego śmiecia to wszystko już nie jest takie proste.
      Ale zawsze najłatwiej jest obwiniać o wszystko rodziców, a zwłaszcza matki.
      • rannie.kirsted Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par 17.04.11, 15:28
        white_lake napisała:



        > Oczywiście są bezmyślni rodzice, dający maluchom colę i inne śmiecie, ale bywaj
        > ą też przypadki, że rodzic świadomy po prostu musi się pogodzić z preferencjami
        > dziecka. Bo inaczej co? Mamy nad każdym talerzem toczyć wojnę? I tak mam dość
        > innych stresów.
        no wlasnie chyba na tym polega bycie rodzicem - masz zapewnic dziecku zdrowy rozwoj. to chyba jakis zart z tym tekstem ze masz sie pogodzic z preferencjami dziecka???? masz zadbac zeby dziecko odzywialo sie zdrowo. koniec i kropka.

        > Ale zawsze najłatwiej jest obwiniać o wszystko rodziców,
        oczywiscie ze wielki ciezar spoczywa tez na koncernach spozywczych ktore produkuja to gowniane zarcie. ale jak zamierzasz z nimi walczyc? chyba sie nie da. ze swojej strony mozemy robic jedno - dbac o odzywianie sie naszych dzieci. i tyle
    • padafas Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą parówką" 17.04.11, 18:41
      Siadnij na rower i popedałuj tak 5 km dziennie po leśnych i polnych drużkach
      • Gość: J. Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.dip.t-dialin.net 17.04.11, 21:54
        Chyba dróżkach. 5 km? Co to jest?
    • Gość: Dorota Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą parówką" IP: *.111.128.107.static.crowley.pl 18.04.11, 13:28
      łatwo wrzucać wszystkich do jednego worka: córka (9l) od zawsze bardzo dużo się rusza (taniec, akrobatyka), a od pół roku też pływa sportowo. w wakacje przytyła (była na obozie sportowym, bardzo dużo jadła i to wystarczyło). przez 9 miesięcy odstawienia słodyczy (niewielkie ilości w weekend), jedzenia głównie pieczywa razowego, dużo warzyw-zawsze lubiła, owoce- jabłka, cytrusy, zero coca coli (nie pijemy takich rzeczy) niewiele się zmieniło. poszłam do lekarza z prośbą o pomoc, nie wiem czy to chorobowe, czy może dietetyk, bo może coś robię źle. lekarka z pielęgniarką mnie wyśmiały, ze wymyślam, bo córka poprostu zaczęła nabierać kobiecych kształtów. córka jest "tłuściutka", nie ma dla mnie znaczenia, ze są grubsze dzieci, dla mnie ona jest ważna.
      • Gość: anna Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.adsl.inetia.pl 13.06.11, 11:19
        polecam Wam Klinikę Odchudzania BBc na KEN 15 warszawa kabaty, mi pomogli bardzo! Schdlam 18kg i wyglądam juz naprawde nieźle. Zostało mi jakieś 5kg. Polecila mi ich kolezanka z pracy ona jeszcze więcej zgubila i to bez jo-jo. postanowilam spróbować
        • Gość: basik20 Nie chce mi się wierzyć... IP: *.adsl.inetia.pl 04.07.11, 17:44
          Jakim cudem schudłaś w klinice BBC 18 kg - twój wpis z 13 czerwca - skoro klinika otwarta jest dopiero od czerwca???? Cudów nie ma i nie wierzę że odchudzili cię aż tak w 13 dni!!!!
          • Gość: Murka Re: Nie chce mi się wierzyć... IP: *.dynamic.chello.pl 05.10.11, 16:32
            oj tam , oj tam - cud taki. Promocyjny cud dokladniej. Klinka BBC to generalnie oszusci sami i mialam juz niestety nieprzyjemnosc korzystac z ich uslug wiec co sie dziwisz ze sie chwytaja takich chwytow marketingowych jak klamanie na forum. Nie polecam i tyle
          • Gość: anna Re: Nie chce mi się wierzyć... IP: *.adsl.inetia.pl 11.10.11, 20:18
            Basik20 ja nie pisze o miejscu tylko o dietetyku, a ta Pani przyjmuje nie tylko w Klinice BBC ale i w centrum i w Instytucie żywienia, schudłam bardzo i mam zdjęcia dla potwierdzenia tej opini a jak ktoś podejrzewa wszystkich o nieuczciwość to nie powinien wchodzić na fora i czytać opinii skoro i tak w nie nie wierzy. Dietetyka polecam za profesjonalizm i wcale mnie nie głodziła tylko ułozyła fajną dietę specjalnie dopasowaną.
    • Gość: Zuza_M Re: Dieta, ćwiczenia. "Nie chce już być grubą par IP: *.play-internet.pl 18.04.11, 13:31
      Na babskie warszawskie pogaduchy zapraszam serdecznie na nowo otwarty po przebudowie NETKOBIETY.PL - portal dla nowoczesnych, aktywnych i uśmiechniętych kobiet z klasą!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka