Gość: autor
IP: *.acn.waw.pl
24.02.12, 07:16
To po prostu stary,carsko-sowiecki styl stosunków na linii władza-obywatel.A taki kanar,czy taki urzędas skarbowy czy choćby zwykły cieć w supermarkecie,uważają że "mają władzę" nad resztą.To w Bolanda nigdy nie przeminie,bo tu najprostszym i w zasadzie jedynym sposobem,jaki przychodzi większości tzw.obywateli,na poprawienie sobie samopoczucia,jest napluć drugiemu w twarz.Taka kultura.