Dodaj do ulubionych

Nasze osiedlowe trawniki

21.03.06, 10:14
Temat morze. Śniegi topnieją, pola "minowe" odkryte. Co z tym robić? Toż to
niedobrze się robi. Drodzy mieszkańcy - posiadacze pupilków. W ramach
wewnetrznej odpowiedzialności i troski o nasze wspólne dobro, którą
wykazujęcie na niniejszym forum zróbcie czyn dobrej woli: POSPRZĄTAJCIE !!!!!!
Obserwuj wątek
    • agawamala Re: Nasze osiedlowe trawniki 21.03.06, 10:59
      Nie posprzątają, najważniejsze, że pies nie narobił im na dywanie. Jeśli zrobił
      to w windzie, pół metra od wejścia do klatki schodowej to już nie ich sprawa.
      Zprzykrością stwierdzam, że większość właścicieli psów to zwyczajne lenie i
      brudasy.
      Szukają byle pretekstu, żeby nie sprzątać.
      Trawniki, chodniki, parkingi, podesty- wszystko uwalane w psich odchodach.
      Biorą zwierzę, bez żadnej odpowiedzialności. Moja sąsiadka rano wyprowadza psy
      na mniej więcej minutę- czyli tyle czasu ile potrzebuje wida, aby zjechać z 9
      piętra na parter ( sprawdziłam już kilka razy).
    • lucagt Re: Nasze osiedlowe trawniki 27.03.06, 20:12
      Po sobotnio-niedzielnych wyjściach z domu jest mi po prostu niedobrze...
      Jedno wielkie g...., nie tylko na trawnikach ale i na chodnikach. W imię czego
      mamy to znosić? Czy właściciele psów nie powinni płacić za sprzatanie tego g...?
      Czy nie należałoby wreszcie prawnie - czyli fiskalnie - uregulować tych spraw?
      Przecież większość bez psów ma prawo do zycia w cywilizowanych warunkach - a
      posiadanie zwierząt w blokach i zanieczyszczanie wszystkiego co sie da i co w
      końcu jest przestrzenia publiczna nie ma nic wspólnego z cywilizacją.
      • agawamala Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 08:16
        To co "miłośnicy" zwierząt fundują nam na chodnikach, trawnikach, parjkingach,
        podjazdach jest JEDNYM WIELKIM SKANDALEM.
        Wczoraj, zamiast przejść 200 metrów wsiadłam do samochodu, bo nie jestem
        wstanie skakać między psimi odchodami.
        Jest to problem estetyczny i epidemiologiczny.
        Pewna ( niestety dość liczna) grupa ludzi skutecznie zanieczyszcza wszystko
        dookoła. Takich brudów jeszcze nie było.
        Psiarze oczywiście znajdą 1100 powodw, żeby nie sprzątać. Pod pretekstem braku
        pojemników, braku łopatek czy torebek - wszystko jest problemem wymyślonym- nie
        chcą splamić sobie rąk kupami swoich ulubieńców.
        Wcale mnie nie zdziwi ( choć zaznaczam, że jestem PRZECIWNICZKĄ TAKICH
        ZACHOWAŃ) gdy za chwilę psy zaczną masowo chorować i zdychać. Ktoś nie wytrzyma
        i porozrzuca jakieś trujące świństwo. Tak już było. Psy zdychały w mękach.
        Czy o to chodzi właścicielom czworonogów?
        Czy oni oby napewno kochają Pikusie czy Łatki?- A może kochają syf i brud?
        Nigdzie, w żadnym cywilizowanym kraju nie ma takiego "zakupienia" miasta!!!!
        Nie miałam nigdy nic przeciwko przybyszom z prowincji, ale dziś przyłączam się
        do głosów, że wraz z nimi przyszły do Warszawy obyczaje trzymania zwierząt w
        obejściu.
        Uważam, że jedynym rozwiązaniem jest wprowadzenie BARDZO WYSOKICH PODAKÓW od
        posiadania psów i zatrudnienie ekip sprzątających.
        100 PLN miesięcznie od psa- bez względu na to czy właścicielem jest emerytka z
        500 złotowym świadczeniem czy człowiek zarabiający kilkanaście tysięcy.
        Obowiązkowe ( przy każdym spacerze) potwierdzenie uiszczenia opłaty.
        Kontrolowane przez m.in. Straż Miejską. Brak - to mamdat jak przy braku OC-
        kierowców. I egzekwowane , a w ramach migania się sprawy przed Sądem Grodzkim.
        Inaczej utoniemy w psim g....e.
        Wstyd mi przed gośćmi z Austrii, których za tydzień będę oprowadzała po
        Warszawie.

        Do psiarzy nie apeluję,bo może 0,1% widzi problem.Może jednak matki z dziećmi,
        które odczuwają ( a przynajmniej powinny) ten problem w sposób szczególnie
        dotkliwy, dołączą się do apelu.
        • allija Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 12:50
          Nie jestem zwolenniczka psich kup /nie bójmy sie tego slowa/ na trawniku,
          chodniku itd, gwoli wyjasnienia.
          Jednak takiego jadu dawno nie czytałam, agwamala. Co ty wypisujesz?
          zastanawiałaś sie w ogóle czy tak od razu poszłaś na całość?
          Tiaa, na pewno przybysze z prowincji przywlekli tu za sobą psy, zresztą razem z
          ich łańcuchami, pewnie dlatego załatwiają się one tuż pod drzwiami budynku bo
          na dalsze wyprawy łańcuch im nie pozwoli. Żeby nie było niedomówien, jestem od
          pokoleń warszawianką.
          Podatki "od psów" zawsze były w Warszawie /nie wiem jak teraz/ właśnie min na
          sprzątanie po nich, bo niby na co? Jesli wprowadzisz podatki BARDZO WYSOKIE,
          kilkusetzłotowe, to zaraz bedą biegały po osiedlach sfory bezdomnych
          zdziczałych psów, za to dosyc groźnych dla ludzi. Tego chcesz?
          Normalne psy załatwiaja swoje potrzeby na trawniku, raczej nie na chodniku, w
          dodatku maja potrzebe zakopać to co zrobiły. Jeśli dzieje sie inaczej to wine
          ponosza właściciele, którzy nie zapewniaja odpowiednich warunków swoim
          zwierzętom. Dlaczego więc wspominasz o truciu psów? moze od razu wytruć
          właścicieli wtedy jest szansa, że nie wezma następnego psa.
          No, naprawdę, współczuję ci, że musiałaś wsiąść do samochodu żeby przejechać
          200 m.
          Mnie bardziej denerwują parkowane po chodnikach samochody, bezmyślnie i
          bezczelnie, w taki sposób, ze nie mogą przejść nie tylko dwie osoby, często
          nawet jedna /choc przepisy sa jasne w tym względzie, prawda?/. Samochody
          zastawiące podjazdy na krawężniku, pasy dla pieszych. Taki problem na pewno
          zauważaja matki z dziećmi, szczególnie z tymi w wózkach więc pewnie będą za
          moja propozycją.
          Proponuję BARDZO WYSOKIE podatki od każdego kierowcy, które posłużą na budowe
          dodatkowych miejsc parkingowych i odszkodowania dla pieszych, którzy ulegną
          wypadkom biegając po jezdni zamiast po chodniku /i to bynajmniej nie z powodu
          znajdujacych sie tam psich kup/. Brak uiszczenia podatku to BARDZO WYSOKI
          mandat, najlepiej kilkutysięczny, sic!
          Notabene, Austria też czystością nie grzeszy więc nie ma sie czego wstydzić.
          Tak naprawde to po zimie powinny posprzatać zalegający śnieg, razem z
          zalegającymi tam psimi odchodami, służby miejskie bo właśnie na taka min
          działalność jesteśmy opodatkowani wszyscy a Warszawa to ponoc najbogatsze
          miasto w Polsce więc nie powinno zabraknąć na to funduszy, ot co. Wychodzi na
          to, że brudasami sa nasze służby miejskie skoro nie widza potrzeby sprzatania,
          za nasze zresztą pieniądze.
          Na co dzień za stan chodników odpowiadaja właściciele budynków i ludzie przez
          nich zatrudniani /np dozorcy/. Oni muszą np odśnieżyć chodnik, zamieść
          zalegające liście. Mogliby też np. raz dziennie zamieść chodnik z ew.
          nieczystości, w tym psich odchodów jeśli takowe są. Ale po co? Lepiej wieszać
          psy /nomen omen/ na właścicielach psów. Oczywiście, nie znaczy to, że
          opiekunowie psów sa całkowicie zwolnieni z odpowiedzialności za swoje
          zwierzaki. Tylko, póki co, oni moga chcieć a właściciele budynków muszą dbać o
          czystość chodników.
          O trawnikach nie wspomnę bo po nich nie powinno sie biegac z założenia.
          A tak w ogóle to mam kota, żeby nie było...
          Nie mam wewnetrznej potrzeby obrony właścicieli psów, moze ew samych psów.
          No, ale ten post... Żenujący.
          • agawamala Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 14:01
            Czy dopatrujesz się jadu w tym, że ostro(sic) sprzeciwiam się odrażającym psim
            kupom?
            Będę się sprzeciwiała, chociaż mam świadomość, że przy dzisiejszej mentalności
            społeczeństwa- w tym również prezentowanej przez Ciebie, to walka z wiatrakami!
            Wbrew temu co Ci się wydaje - dokładnie przemyślałam to co piszę!
            W Warszawie nigdy (!) nie było tyle psów i tyle brudów. Nie było także tylu
            przybyszów z głębokiej prowincji. Nie mam nic przeciwko nim, ale mam pretensje
            o przywiezienie iście wiejskich manier.
            I nie muszą być to psy z łańcuchami - mogą z powodzeniem zastąpić je
            wypelęgnowane rasowe okazy , których obecność widać co pół metra.
            Z przykrością stwierdzam, że wiele tych psów załatwia się pod drzwiami
            budynku , ale nie z powodu krótkiego łańcucha, ale ŚMIERDZĄCEGO (NOMEN OMEN)
            LENISTWA WŁAŚCICIELI.
            Dziś nie ma właściwie podatków od psów. Jedyny płacony wynosi 1PLN ( słownie:
            jedną złotówkę), a i z niego zwolniona jest cała rzesza ludzi ( emeryci,
            renciściitp).
            Może będę okrutna, ale gdy po osiedlach będą latały sfory bezpańskich psów, nie
            widzę miejsca na sentymenty. Odpowiednie służby powinny je wyłapać i ,
            niestety, uśpić. Przykre to, ale ludzie są ważniejsi.Prawdziwi miłośnicy psów
            wszak nie powinni do tego dopuścić.A reszta? Widocznie nie dorosła do
            odpowiedzialności posiadania zwierzęcia.
            Mamy trawniki i zieleńce- dziś- dzięki psom- praktycznie niewidoczne, ale
            zostały one założone m.in. z moich pieniędzy. I są to pieniądze wyrzucone w
            błoto, sorry, w psie g...o.!!!
            Jeśli czytałabyś ze zrozumieniem mój post - zauważyłabyś, że proponuję stu
            złotowe podatki ( sto to nie kilkaset złotych). Jak kogoś stać na posiadanie
            psa, to powinno stać również na podatek.
            Mnie stać na samochód, więc także na benzynę, a w niej spory podatek, taki jak
            postulujesz. Gdy mój samochód zanieczyszcza środowisko jeżząc- płacę więcej.
            Gdy stoi w garażu i nikomu nie przeszkadza- nie płacę.
            Przejdź się wokół np. Zoltana Balo ( Kabaty)- tam psie odchody są wszędzie(!)-
            na chodnikach, na miejscach parkingowych.
            Tak więc nie jest prawdą, że psie kupy są na trawnikach!
            Zgodzę się, że winę ponoszą właściciele, ale znajdą się zdesperowani ludzie,
            którzy będą mieli dosyć potykania się o psie kupy i kpiących spojrzeń
            właścicieli czworonogów.
            Ja psa nie otruję, ale nie będę zdziwiona, gdy psy zaczną padać, chorować.
            Do Twojej uwagi o truciu ludzi - pozwól, że się nie odniosę. Nie ze mnie, a z
            Ciebie w tym przypadku zieje jad !
            Wyciągnęłam samochód z garażu dlatego i tylko dlatego, że na przestrzeni 200
            metrów było jedno wielkie psie g..o. Nie jest rzeczą ani estetyczną ani
            przyjemną skakanie wśród psich odchodów. Przynajmniej dla mnie.
            Jestem zwolenniczką karanie kierowców źle zaparkowanych aut.
            Jeśli tak chętnie powołujesz się na niewygodę matek z dziećmi- bądź tak
            uprzejma i zapytaj je ile razy musiały lawirować z wózkiem , aby nie wjechać w
            psie kupy? Ile razy czyścić zapaskudzone koła? Albo buty dzieci?
            Bardzo wysokie podatki, w przeciwieństwie do właścicieli psów, płacą kierowcy -
            choćby te w benzynie. I bądź to uprzejma zauważyć.
            Mieszkałam czas jakiś w Wiedniu i bardzo, ale to bardzo bym sobie życzyła, aby
            Warszawiacy byli tak uporządkowani i czyści jak Wiedeńczycy.
            Zgadzam się, że zalegający śnieg ( także na miejscach postojowych tych
            przeznaczonych dla samochodów) powinien być uprzątnięty. Tym nie mniej wczoraj
            śniegu prawie nie było, psie kupy za to wszędzie leżały.
            Za prządek odpowiadają właściciele budynków i dozorcy, ale brudno jest nie tam,
            gdzie jest dużo sprzątających , jest tam, gdzie nie ma brudzących.
            Nie biegam po trawniku, ale wyglądając przez okno chcę widzieć kwiaty, trawę a
            nie psie kupy.
            I czyj post jest żenujący?
            • allija Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 15:57
              Ja nie pisze z jadem, raczej, w moim rozumieniu, sarkastycznie. Stąd słowa o
              truciu ludzi itp, bo chyba nie wyobrażasz sobie, ze chcialabym tego naprawdę?
              moze jednak tak myslisz...
              Tak więc wydaje mi sie, ze to nie ja mam kłopoty z rozumieniem...
              Jak pisałam, mam kota i siedzi on w domu, tak więc nie wali na twoje trawniki,
              sprzatam po nim sama.
              Wychodze z założenia, ze społeczeństwo w tej kwestii nalezy edukowac, w prasie,
              w tv, w szkolach itp itd, bo zaszłości są wieloletnie i tez trzeba lat żeby je
              odrobic. Do tej chwili odchody na chodnikach powinni sprzatać ci, do których
              chodnik nalezy. Jeśli ja pośliznę sie na psiej kupie i złamie noge to
              konsekwencje poniesie /za to, że nie posprzatał/ właściciel tegoz
              chodnika /szczególnie jeśli bedzie kupa na kupie i nie mogłam tego ominąć a
              twierdzisz, ze tak właśnie jest/ a nie psa.
              Pietnowanie właścicieli psów przyniesie skutek odwrotny, obopólne nienawiści,
              wyrzucanie psów itd. Zauwaz jak sie czujesz kiedy ktos cię karze, wszystko
              jedno za co. Rzadko jest to uczucie zrozumienia dla karzącego, raczej
              przeciwnie.
              Uwazam, ze przy takim podejsciu do tematu, jaki wiekszość nie-właścicieli psów
              wykazuje, sytuacja długo jeszcze nie zmieni sie. A chyba nie o to chodzi żeby
              sobie wzajemnie nawrzucać tylko zeby chodniki były czyste.
              Co do reszty spraw nie mam zamiaru z toba polemizowac. Dla mnie wiecej psów
              było jeszcze 10-15 lat temu. A bedąc w podwiedeńskim wesołym miasteczku /i
              oklicznym lasku/ poza sezonem widziałam syfek, którego Polska nie powstydziłaby
              sie. Tak wiec pozwolę sie z toba nie zgodzic tak do konca.
              Osobiscie mnie kupy w trawnikach nie przeszkadzją bo po trawnikach nie chodzę a
              z trawy ich nie widać. Czyżby twoje sokole oko je dostrzegało? Chyba, ze w
              twojej okolicy same psy-słonie mieszkają. Ale, oczywiście, nie znaczy, że nie
              mogą przeszkadzać samej trawie, choc nie wiem bo nie jestem mocna w kwestii
              nawożenia. To dlatego pewnie, że na Kabaty przybyłam bez psa na łańcuchu /czyt.
              nie ze wsi, tak podaje bo znowu cos wymyslisz czego nie miałam na myśli/.
              itd itp
              • chiara76 Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 16:12
                allija napisała:
                A bedąc w podwiedeńskim wesołym miasteczku /i
                > oklicznym lasku/ poza sezonem widziałam syfek, którego Polska nie
                powstydziłaby
                >
                > sie.

                Masz może Prater na myśli?
                A dawno tam byłaś? Bo w maju zeszłego roku takowego syfu nie zauważyłam.

                Co nie znaczy, że w europejskich miastach gówna nie ma. Jest niestety,
                najwięcej w Lizbonie i Rzymie widziałam ...


                --
                Japonia
                Kabaty
                GRECJA i wyspy greckie
                • lucagt Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 19:38
                  Polecam artykuł w "Polityce" (nowej), bardzo miła lektura i bardzo smaczna -
                  zwłaszcza dla tych co wypuszczają dzieci na "świeży śnieg" i wnoszą do domu to
                  wszystko co po psach zostaje na zewnątrz. Psie kupy to prawdziwe zagrożenie,
                  nie tylko estetyczne - może kiedyś się opamiętamy, oby nie było za późno
              • agawamala Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 20:07
                A jak edukować społeczeństwo , któremu nie przeszkadza brud ?
                Właściciele psów nie pobrudzą sobie rączek sprzątaniem kup .
                Liczne akcje edukacyjne nie przynoszą rezultatu. Przespaceruj się po Kabatach-
                naprawdę każdy metr kwadratowy jest skażony psim g...em.
                Tabliczki zakazujące wpuszczania psów na trawniki i kwietniki ( m.in.dlatego,
                żeby psy zakopując odchody nie zniszczyły kwiatów) nie robią na psiarzach
                wrażenia. Większe psy wskakują, mniejsze są przerzucane.
                W moim otoczeniu mieszkają różne psy - od jamników do dogów. Trawnik, kiedyś
                uporządkowany - dziś jest klepiskiem, ppsią ubikacją.
                Chodniki są zanieczyszczone, na parkingach kupy.
                Staram się tak żyć, aby nie być osobą uciążliwą dla kogokolwiek. I tego samego
                mam prawo wymagać od innych.
                To, że pani X kocha swojego Pimpusia nie oznacza, że ja mam skakać między jego
                kupami. Nie mówię o złamanej nodze- wystarczy mi zapaskudzenie butów.
                Tak jak palacze terroryzują niepalących kopcąc np. na przystankach, tak samo
                psiarze pozostałych. Dlaczego my mamy wykazywać zrozumienie i tolerować brud?
                Dlatego, że większość właścicieli psów to brudasy?
                Każda akcja ( tu brud) budzi reakcje ( tu sprzeciw o różnych odcieniach- od
                krytycznych uwag - ja- do wysypania trucizny - ktoś kogo poniosą nerwy-.
                A sprawa jest prosta - sprzątam po psie.
                Na Kabatach jest osoba niewidoma- sama widziałam jak wdepnęła w wielkie g///o?
                Kto więc ma więcej praw- ona czy psy?
                Mieszkałam jakiś czas w Wiedniu, bywałam z dziećmi na Praterze - syfu i brudu
                nie zauważyłam.
                Żadna, ale to żadna z wiedeńskich dzielnic nie przypomina brudnych i obsranych
                Kabat.( podobno jednej z najbardziej prestiżowych i intelegenckich dzielnic w
                Warszawie).
                I na zakończenie - nie imputuj mi nienapisanych treści. Ostro wypowiadam się w
                kwestii brudzących psów i mam do tego prawo.
                Inni - łamiąc prawo - otrują psy. I kto tak naprawdę zawini? Ano właściciele-
                brudasy.
            • beti222 Re: Nasze osiedlowe trawniki 29.03.06, 23:00
              Ludzie są ważniejsi tylko dla innych ludzi. Według natury człowiek jest równy z
              każdą inną istotą, a to nie człowiek rządzi tylko natura, więc nie znaczysz niż
              więcej niż pies. Przemyśl to. Co do psich kup - nie wygląda to ładnie ....
              jestem za tym, aby właściciele zwierzaków sprzątali (sama mam psiaka). Tyle.
              Pozdrawiam.
              • agawamala Re: Nasze osiedlowe trawniki 30.03.06, 08:02
                Kłania się brak umiejętności czytania ze ZROZUMIENIEM. Wskaż mi akapit, w
                którym nawoływałam do trucia psów, wskaż choćby taki, w którym twierdziłam, że
                jest to słuszne.
                Boję się, że nie znajdziesz. Znajdziesz natomiast informację o tym, że w końcu
                zdesperowani ludzie otrują psy!!!!!!!!
                Nie dyskutujmy co do równości zierząt i ludzi. Mimo wszystko jest różnica.
    • gale Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 08:08
      Hm, temat wraca co roku przy wiosennych roztopach, kiedy rozpoczyna się
      festiwal psiego stolca. Obawiam się, że znów nie dojdziemy do żadnych
      konstruktywnych konkluzji, podzielimy się ze sobą doświadczeniami ze spacerów,
      opniniami o niekulturalnych leniach "kupkających" bezkarnie swoje zwierzęta,
      powściekamy się. A dalej będzie jak było.

      Cieszmy się, że w Polsce domowa hodowla słoni nie jest raczej popularna.

      --
      Kreta dla... kretofilow wink
          • agawamala Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 10:06
            Który brudas-psiarz zapłaci? Zaraz odezwą się głosy, skądinąd słuszne, że
            płacić powinni także inni paskudzący.
            Żadna spółdzielnia nie wprowadzi opłat za posiadanie psa, nie zmusi psiarzy do
            sprzątania.
            Na zmianę sytuacji wpłynąć może, niestety, tylko bat w postaci kar finansowych.
      • kgbr Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 11:59
        Rozpocząłem ten wątek i powinienem coś dodać. Miło mi, że mam sojuszników w
        tej "śmierdzącej" sprawie. Mieszkam na Osiedlu Kabaty (okolice ulic Dembego,
        Bronikowskiego i Wańkowicza). Akurat teraz odbywają się zebrania grup
        członkowskich Spółdzielni Mieszkaniowej celem wybrania nowych przedstawicieli
        członków spółdzielni a w konsekwencji nowej Rady Nadzorczej. Apeluje więc do
        tych wszystkich nowych (a po wczorajszym zebraniu napewno zdeterminowanych)
        przedstawicieli o wpisanie sobie w harmonogram prac na następne 3 lata pracy
        nałozenie opłat finansowych na przedstawicieli "Kupkujacych" (koty tez walą).
        Przede wszystkim zwracam się do nowej Pani Redaktor społecznego i też nowego
        biuletynu osiedlowego (Pani Kubicka) aby "wzięła sprawy w swoje ręce" - w
        przenośni i dosłownie.
        Szczególne pozdrawiam agawemałą smile
    • volta2 Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 14:40
      Ja tylko dodam, że spółdzielnie i wspólnoty w jakiś sposób zauważają problem i
      nawet na niektórych trawnikach są powtykane tabliczki z przekreślonym rysunkiem
      psa. Na większości patio jest zakaz wyprowadzania psa. I działa to zazwyczj
      tak, że właściciel nie wyprowadza pieska na swój wewnętrzny wypielęgnowany
      dziedziniec, bo nie wolno, no i z balkonu chce widzieć kwiaty i trawę, ale
      wyprowadza pieska na ulicę, bo ulica z założenia jest niczyja...
    • fom Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 20:48
      Murarz domy buduje [...]
      Cieć grabi trawniki i zamiata chodniki.

      Jak oni to robią, że omijają wszystkie kupy?
      Wąwozowa - posprzątana,
      Alejka Kasztanowa - posprzątana,
      Osiedle-Kabaty - nieposprzątane (delikatnie mówiąc).

      Za co płacimy?
        • fom Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 21:19
          Szanowny Rubeusie!
          Ustawianie dodatkowych koszy na odchody nic nie da, bo nie uda się wyegzekwować
          w 100% sprzątania po pieskach i kotkach przez właścicieli. Można się śmiać ale
          wg spiskowej teorii dziejów, kupa zostawiona ukradkiem będzie leżała, leżała i
          leżała...
          Trzeba po prostu w sposób profesjonalny sprzątać i od czasu do czasu zmywać
          przejścia i zakamarki z, niestety również ludzkich, wydalin. Nie
          satysfakcjonuje mnie możliwość zwrócenia uwagi paniusi, która wyprowadziła psa
          na trawnik. Chcę, żeby było często SPRZĄTANE i MYTE!

          FOM
          • jan-w Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 21:46
            Ty masz rację i Rubeus ma rację. Oczywiście że chodniki i trawniki, powinni
            utrzymywać w porządku, ludzie których zobowiązuje do tego prawo (chodniki) i
            którym za to płacą. Jednak sprzątający, nie krążą po swoim rewirze 24 godziny na
            dobę. Jeśli ludzie będą śmiecić na chodniku czy trawniku, jakimikolwiek
            odpadami, będą one czyste, tylko krótko po sprzątnięciu. W sytuacji kiedy mandat
            za niesprzątanie po psie wynosi 50 PLN, a za wyrzucenie sprzątniętych odchodów
            do zwykłego kosza 200 PLN, trudno się dziwić, że tak mało właścicieli psów
            sprząta. Ja akurat, nie boję się mandatów i jeszcze kupiłem specjalny aparat,
            który umożliwia mi wygodne sprzątanie, ale codziennie łamię prawo wyrzucając
            torebki z odchodami do zwykłego kosza. Po pierwszym otrzymanym mandacie,
            oczywiście przestanę sprzątać po psie.
            --
            Kabaty-Moczydlo
            • fom Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 22:25
              Codziennie widzę około setki psów i kotów. I NIGDY nie widziałem osoby
              sprzątającej ekskrementy po swoim pupilu. Gratuluję Ci tym samym konsekwencji.
              Jednak statystycznie rzecz biorąc służy ona wyłącznie Twojemu dobremu
              samopoczuciu.
              Częstotliwość sprzątania ma tu zasadnicze znaczenie, a obraz, którego jesteśmy
              świadkami, jest efektem KWARTALNEGO NIESPRZĄTANIA. Powszechne jest obijanie się
              sprzątających:
              -Śnieg - stopnieje,
              -Kupy - deszcz zmyje,
              -Śmieci - poczekamy na wiatr,
              -Gumy do żucia - skruszeją w czasie upałów i się wykruszą,
              -Niedopałki - rozmoczą się na deszczu, a filtr przecież taki malutki smile

              Płacę za sprzątanie i nie widzę powodu instalowania przez specjalistyczne firmy
              specjalistycznych koszy na odchody, które będą specjalistycznie opróżniane raz
              na miesiąc, za sowitą specjalistyczną opłatą. A pewien jestem, że wychodząc do
              opery wdepnę w wyjątkowy przypadek znajomego jamnika.
              Nie kryję, że jestem zwolennikiem idiotoodporności, i w tym przypadku
              sprzątania, a nie represji. Już kiedyś pisałem w zbliżonym wątku o problemach z
              wyegzekwowaniem sprzątania przez właścicieli i ewentualnego dowodzenia przed
              sądami grodzkimi pochodzenia wydalin. Kuriozalne może być doraźne ustalanie
              przez aparat przymusu autora dzieła przy pomocy termometru i spokojne omijanie
              kilkunastu dzieł już wystygłych. Co robić w przypadku biegunki? Jak ma
              posprzątać niewidomy?

              FOM
              • jan-w Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 22:32
                Statystycznie rzecz biorąc tak. Codziennie lawiruję między odchodami.
                Szczególne wrażenie, robią na mnie ludzie, którzy natychmiast po wyjściu,
                przechodzą na drugą stronę ulicy, pod bramę sąsiada i stoją tam tak długo, aż
                pies się nie wypróżni. Wtedy wracają na swój czysty, zadbany chodniczek i
                kontynuują spacer.
                --
                Kabaty-Moczydlo
                • fom Re: Nasze osiedlowe trawniki 28.03.06, 22:42
                  Są też tacy, którzy wychodzą z pieskiem odpowiednio wcześnie (unikają wypadków)
                  i udają się na długi spacer na pola pod skarpą wiślaną. Psy po powrocie nie
                  mają już po prostu czym brudzić. A tereny te długo jeszcze pozostaną
                  niezagospodarowane i nieuczęszczane.

                  FOM
                  • polikarpia Re: Nasze osiedlowe trawniki 29.03.06, 11:06
                    Sprzątam po swoim psie, ale idąc z nim na spacer wstydzę się za wszystkich
                    innych "psiarzy". Czuję na sobie wzrok przechodniów i wcale sie nie dziwię, że
                    mógłby zabić. Sama mam ochotę na morderstwo (prawie), gdy patrzę na nasze
                    chodniki i trawnikisad.
    • pianissima Re: Nasze osiedlowe trawniki 29.03.06, 23:50
      Przyznam, ze nie ma sily czytac dzis calego watku, ale podpsuje sie czterema
      ludzkimi lapami pod apelem do wladz i wlascicieli czworonogow.

      To jest straszne. Wlasciwie nie da sie chodzic z otwartymi oczyma, bo trudno
      sie powstrzymac zeby nie zwymiotowac... Z zamknietymi tym bardziej strach.
      Wlasciciele czworonogow tez chyba im lapy z odchodow myja... (w wannie????)

      Potrzebne sa nam kosze na odchody z woreczkami i tekturowymi lopatkami. A
      milosnicy czworonogow, ktorzy napewno kochaja swojego pupila z calym
      dobrodzejstwem inwenarza, beda mogli (i musieli) po pupilach sprzatac. Czesi w
      Paradze maja taki system. Owe kosze na psie odchody sa UZYWANE i to widac.
      Czesi sa tylko troche bogatsi od Polakow, wiec chyba i u nas mozna?!!!!

      Jesli nie (bo procz psich kup na realizacji czeskiego wzorca stoi nasze slynne
      warcholstwo i zasada "wolnoc Tomku w swoim domku), jest jeszcze system
      zachodni: motocykle-odkurzacze psich odchodow (Paryz, Berlin). I wtedy srednie
      koszty sprzatania 365 kup rocznie miasto dolicza do podatku za czworonoga.
      • ciocia_lusia Re: Nasze osiedlowe trawniki 30.03.06, 09:46
        do wszystkich:
        proszę mi w takim razie powiedzieć, w jaki sposób załtwić ustawienie koszy na
        psie odchody na osiedlu, nie wspominając już o torebkach? Mam psa i sprzątam po
        nim. Są tylko dwa problemy:
        - torebki - obeszłam kilka sklepów zoologicznych pytając o torebki do
        sprzątania odchodów. Wszędzie z wielkim zdziwieniem panie na mnie patrzyły,
        chyba w ogóle nie miały pojęcia, że coś takiego istnieje. W końcu, znalazłam w
        jednym sklepie (na Saskiej Kępie) - 10 torebek papierowych z tekturkami za 14
        zł!
        - druga sprawa - jak juz zbiorę g... do ekskluzywnej torebki, to co mam z nim
        zrobić? Wyrzucam do zwykłego kosza i będę to robić do pierwszego 200 złotowego
        mandatu. Potem przestanę.
        Poszłam do spółdzielni z zapytaniem, czy nie możnaby ustawić kilku koszy wokół
        skwerku przed blokiem (przed blokiem jest taki mały lasek, w którym leży kupa
        na kupie, bo przychodzą tu psy z okolicznych bloków) - pani na to (patrząc na
        mnie jak na debila): to nas nie interesuje, to nie do nas należy. Może w
        urzędzie gminy.
        Dzwonię do urzędu - panie przełączają mnie jedna do drugiej, w końcu któraś
        (oczywiście wielce zdziwiona): to nie do nas należy, my nic nie wiemy o takich
        koszach. Pytam: to kto wie? Odpowiedź: nie wiem, może ratusz?

        No i co zrobić? Może ktoś z szacownego grona wielce oburzonych psimi kupami mi
        odpowie? Chociaż pewnie napiszecie, że to nie wasz problem, moge sobie zabrać
        g... do domu i zrobić z nim co chcę. Ale z takim podejściem na pewno nie
        rozwiąże sie tego problemu. Ja ciągle wierzę, że gdyby były kosze i torebki i
        straż wlepiłaby pare mandatów za niesprzątanie sytuacja by się poprawiła.
        To by było na tyle.
        M.
                • biljana Re: Nasze osiedlowe trawniki 30.03.06, 11:37
                  wybacza, el nie chce mi sie w tej chwili przeszukiwac lexawink)) ja nie mam psa,
                  wiec kup raczej czy do tego czy do innego kosza wyrzucac nie bede. ale jesli
                  cie problem nurtuje, zachecam do wlasnych poszukiwan i badanwink))
                  --
                  pomyślę o tym jutro!
                  • ciocia_lusia Re: Nasze osiedlowe trawniki 30.03.06, 12:36
                    Alez nie musisz mi niczego szukać, sama juz dawno to zrobiłam. Wyobraź sobie,
                    że istnieje Uchwała Nr XXXIII/756/2004
                    Rady miasta stołecznego Warszawy
                    z dnia 8 lipca 2004 roku, a w niej:
                    § 27
                    Do obowiązków utrzymujących zwierzęta domowe należy sprzątanie i usuwanie
                    odchodów pozostawionych przez te zwierzęta:
                    1) na klatkach schodowych, w windach i innych pomieszczeniach wspólnego użytku
                    w obrębie budynku, a także w miejscach publicznych.
                    2) na chodnikach, alejkach spacerowych i innych miejscach przeznaczonych do
                    wspólnego użytku, a także w miejscach publicznych
                    o ile w tych miejscach bądź w ich najbliższym otoczeniu ustawione są pojemniki
                    na odchody zwierzęce.

                    Co więcej, zadzwoniłam do urzędu zapytać, czy jest jakis nowszy przepis - nie,
                    nie ma.



Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka