varsava
30.07.04, 10:55
Przeczytajcie wywiady z Bartoszewskim, analizy Daviesa.
1. Sytuacja w Warszawie po latach okupacji była taka, że jeśli nie byłoby
decyzji o Powstaniu, to i tak rozgorzałyby walki - ludzie byli zdesperowani.
Niemcy szybko by je zdławili i zemścili się na mieście.
2. Niemcy planowali zrobienie z Warszawy fortecy i bronienie jej - miasto
zostałoby zrównane z ziemią.
3. W momencie wybuchu Powstania nie było jeszcze regularnych wojsk
niemieckich - w starciu z nimi powstańcy nie mieliby szans.
4. Początkowo przeciwko Powstańcom walczyły jednostki kryminalistów i
sojuszników Niemiec. Gdy we wrześniu wkroczyły niemieckie oddziały Powstańcy
byli już na tyle zaprawieni, że stawili im czoła.
5. Spodziewano się, że lada chwila nieliczne oddziały AL powiązane z
komunistami służącymi Stalinowi sprowokują walki wydając komunikat o
rozpoczęciu Powstania - Warszawiacy by za nim poszli.
Tak czy inaczej, Warszawa była skazana na zniszczenie - a moim zdaniem w
takiej sytuacji lepiej jest ginąć z bronią w ręku, niż dać się poprowadzić,
jak owce na rzeź.
Poza tym POWSTANIE BYŁO ZWYCIĘSTWEM - o ile zachowamy o nim pamięć. Może być
klęską militarną ale zwycięstwem dającym Narodowi nowego ducha patriotyzmu.
SŁOWEM:
W SYTUACJI BEZNADZIEJNEJ NIC LEPSZEGO NIE MOŻNA BYŁO ZROBIĆ.
A wszelkie gadanie i gdybanie jest po prostu żałosne w obliczu trudnej
decyzji dowódców i bohaterstwa Powstańców.
Teraz możemy sobie gdybać, mając do dyspozycji wszelkie potrzebne dane. Ale
na wojnie ma się szczątkowe informacje i na ich podstawie trzeba podjąć
decyzję.
I jeszcze prośba.
Przez pamięć na tych biednych, młodych chłopców, którzy szli na wroga
przepełnieni ideałami, przez wzgląd na dowódców, którzy ich kochali i z
ciężkim sercem wysyłali do boju podejmując trudne decyzje i militarne i
często osobiste (Gen. Bór-Komorowski zatrzymał w Warszawie swoją ciężarną
żonę i malutkiego synka, by nie było wrażenia, że wykorzystuje swoją pozycję
wojskową do prywatnych celów), powstrzymajmy się od taniego krytykanctwa.
Uszanujmy ich pamięć.